Dodaj do ulubionych

Okazja czyni frajera

30.11.05, 17:33
Tylko pogratulować posiadaczom wypasów sprowadzonych okazyjnie z zachodu.
A wystarczy popatrzeć co na A12 do nas na lawetach z zachodu ciągnie. Same
nówki sztuki niewalone.
Obserwuj wątek
    • heartpumper Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:10
      Na tym polega czysty polski kapitalizm. Nikogo nie interesuje sumienie,
      odpowiedzialnosc itp. Naiwnych nie SIEJĄ, ONI RODZĄ się SAMI!! Kupic tanio,
      sprzedac drogo-w polskiej wersji:(
      A wystarczy byc 'tylko' czlowiekiem.
      • jorn Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:11
        Dlaczego "Polski"? Myślisz, że za granicą, to sami święci mieszkają, tylko
        Polacy tacy źli?

        A co do opisanej historii - dlatego właśnie wolę kupic samochód niższej klasy,
        ale nowy.
        • jimmyjazz Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:15
          jorn napisał:

          > A co do opisanej historii - dlatego właśnie wolę kupic samochód niższej
          klasy,
          > ale nowy.

          No i właśnie po to jest ten artykuł. Żeby przestraszyć niezedcydowanych.
          GW od dawna robi co może żeby przestraszyć chętnych na uzywki zzagranicy.

          Trzeba sprawdzić auto jak kupujesz - przegląd + geometria + badanie grubości
          lakieru.
          • filo_de_putino Spawany Merc jest bezpiecznijszy niż Fiat 125p 01.12.05, 17:44
            od pierwszego właściciela, więc po co ta gadka. Wiadomo, że kupowanie
            kradzionych części i cofani liczników to wałek, ale nie spawanie samochodów. Od
            tego są blacharze, żeby przywrócić geometrię pojazdu z instrukcji obsługi. Każdy
            blacharz z papierami mistrzowskimi robi to bezbłędnie.
            Tylko że jak frajerstwo naprawia u wujka na wsi naciągając traktorem podłużnice
            i płaci po 100 zł za element i to z lakierowaniem, to potem nie ma się co
            dziwić, że samochód 4 ślady zostawia. :)

            Tegoroczna akcja znicz pokazała, że opłaciło się sprowadzić do Polski 800 tys
            "wraków' które zastąpiły na naszych drogach polonezy, maluchy i duże fiaty od
            pierwszego właściciela.
            Większość tych wraków ma poduszki powietrzne i inne systemy bezpieczeństwa,
            tymczasem polonezy od pierwszego właściciela raczej nieczęsto :)...
            Jestem za tym, żeby wszyscy Polacy jeździli lanciami z salonu, ale nim do tego
            dojdzie, lepiej nich jeżdżą wrakiem z zagranicy, niż dużym fiatem od pierwszego
            właściciela.
            • kayakto w ogole.. o co chodzi?? 02.12.05, 04:46
              nie rozumiem tego artykulu.. jakis moral?

              -
              • wlodekzpoznania to nie jest problem polskiego kapitalizmu, a ... 02.12.05, 11:03
                polskiej mentalnosci. Jesteśmy społeczeństwem zepsutym hipokryzją lat 70-tych, a
                może i tradycją katolicką. Na to nakłada się sarmacka nieodpowiedzialność i
                ciągłe domaganie braku ograniczeń i norm. Na tym gruncie nie można spodziewać
                się lepszych efektów, a kapitalizm dał jedynie większe możliwości
                (melancholijnym: za komuny nie było sprawnej prokuratury, ani prasy, więc szło
                po cichu - w końcu to ten naród roztrwonił gierkowskie pożyczki; pomińmy, ze 5%
                tego narodu).
              • wlodekzpoznania narzekaczom z branży "auto-moto-złom": zadbajcie.. 02.12.05, 11:05
                o większą wiarygodność, to nie będziecie się narażać na takie komentarze. Widok
                na ponańskiej giełdzie sprawia, że w życiu moim nie kupię używanego w Polsce, a
                pojadę po niego do Niemiec - mimo wszystko mniejsze ryzyko, choć tam tez nieźle
                kręcą.
              • delfinek_wannowy Re: w ogole.. o co chodzi?? 02.12.05, 11:53
                morał jest tylko jeden (mówie to z własnej długoletniej autopsji)
                polaka trzeba oszukac (szczególnie z tym licznikiem) bo nikt w tym kraju nie
                rozumie ze jesli auto ma lat 10 to nie moze miec 90 tyś km. wystarczy isc na
                giełde i auta z 95 roku stojace w tej samej alejce maja pomiedzy 150 tyś a
                170000 km. czy to nie dziwne? ale jesli auto ma 290 tyś i książke serwisowa to
                juz zle i dla tego czesto nie ma ksiazek serwisowych a liczniki sa takie jak
                sobie kupujacy zyczy.
                po za tym wystarczy ze klient zobaczy ze auto ma lekka ryske a juz gadaja ze
                pojazd jest po wielkim dzwonie.
                codziennie obok mojego komisu jedzi przynajmniej po 10 - 15 wielkich lawet
                wiozacych auta z zachodu. oczywiscie po 7 dniach wszystkie bedą "bez wypadkowe".
                osoby chcace potwierdzic to co mowie zapraszam na strony www.mobile.de lub
                www.autoscout24.de tam mozna zobaczyc ile na zachodzie kosztuje auto
                bezwypadkowe a ile kosztuje auto wypadkowe
                dla porównania
                opel corsa 1,2 rocznik 1995
                uderzone do wymiany cały bok tylko 99 euro
                nie uderzone od 800 euro
                pozdrawiam
                • every2 Re: w ogole.. o co chodzi?? 02.12.05, 12:42
                  ja zajzalem ile kosztuje auto bezwypadkowe w niemczech tyle samo ile u nas a
                  czasem mniej (uwazac na turkow i innych)
                  tylko ze w polskim komisie jest po wspawaiu cwiartki lub polowy.
                  lepiej pojechac tam i kupic za podobne w sumie pieniedze nie walowny z ksiazka
                  • delfinek_wannowy Re: w ogole.. o co chodzi?? 02.12.05, 17:25
                    hihihi tak ceny tych okazyjnych sa faktycznie podobne do naszych + opłaty celno
                    skarbowe + dopuszczenie do ruchu + pierwsza rejestracja.
                    po za tym czy ceny podane przez niemieckie portale sa prawdziwe?
                    teoretycznie tak.
                    ale wielokrotnie jest tak ze widzimy zdjecie auta jakie chcemy kupic i
                    jego "dobra" cene. teoretycznie rezerwujemy je telefonicznie, jedziemy we
                    wskazane miejsce a tam "naszego" auta nie ma. jest takie samo (chociasz
                    jestesmy pewnie ze to auto było na zdjeciu) za wyzsza cene. a sprzedawca mowi
                    ze nasze sprzedał np. godzine temu (wolno mu bo przeciesz nie dalismy zadatku.
                    no i teraz mamy dylemat kupic to drozsze zeby nie wracac na pusto czy
                    zrezygnowac i potraktowac nasza wyprawe jako wycieczke krajoznawcza.
                    nastepny temat jaki został tu poruszony to ćwiartki w auto komisach.
                    sorki ale chyba czesciej znajdziemy takie auto na giełdzie niz w komisie.
                    po za tym jesli chcemy sie przekonac czy auto jest poćwiartowane zawsze mozna
                    sciagnac rzeczoznawce PZM, który kosztuje około 350 zł lub jechac na stacje
                    diagnostycznż na której sprawdzimy auto za 150 zł (pełna scieszka
                    diagnostyczna , nie polecam autoryzowanych serwisów bo tam za sam wjazd płacimy
                    około 100 zł + koszty przeglądu)
        • snowy11 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:25
          Właśnie dlatego jak przyszło do wymiany auta, kupiłam nowe w salonie płacąc
          więcej, ale chciałam uniknąć takiej sytuacji jak opisany zakup "odbudowanego"
          merca przez brunetkę.
          • swoboda_t Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 17:30
            Laserowe badanie geometrii nadwozia(bywa przydatne nawet w przypadko fabrycznie
            nowych samochodów:P) to jakieś 150-200zł. Sprawdzenie mechaniki jakieś 150. Do
            tego niech będzie kolejne 150 za kompleksowe sprawdzenie kwestii prawnych. Nie
            wyobrazam sobie kupić auta za kilkadziesiąt tysięcy bez takiego sprawdzenia.
            • sven_b Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 13:38
              Przytomne rozumowanie.
        • 0x0001 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 17:33
          Jasne, ze cwaniacy sa wszedzie, ale wydaje mi sie, ze w Polsce ten proceder
          jest wyjatkowo widoczny. Niedawno przeprowadzilem sie do Holandii, bylem caly
          szczesliwy, ze kupie tu auto taniej niz w kraju. Co sie okazuje, wcale taniej
          nie jest, roznice u dealerow aut uzywanych siegaja 20-30%. Co dostajemy w
          zamian - rzetelny przebieg, badania techniczne, gwarancje (od 3 do 6 miesiecy).
          Oczywiscie oszczedni moga kupic od osoby prywatnej badz w jakims szemranym
          warsztacie, poniewaz gwarancja, czy tez NAP (Nationale Auto Pas, taki
          certyfikat przebiegu) nie sa obowiazkowe. Jednak podstawowa zaleta jest
          posiadanie wyboru, bo nikt nie dawalby szesciomiesiecznej gwarancji na auto,
          ktorego stanu technicznego nie jest pewien!

          Zastanawiajace jest, ze patrzac na ogloszenia samochodowe dotyczace aut z 98-99
          r. w Holandii mozemy okreslic sredni przebieg takich pojazdow na jakies 160-180
          tys km. Natomiast w Polsce te same roczniki tych samych modeli, sprowadzone z
          Holandii wlasnie, nagle w sposob cudowny maja po 100-120 tys przebiegu...
          Podejrzewam jednak, ze na rzetelna certyfikacje w Polsce jeszcze nie ma co
          liczyc, po prostu przewazajaca czesc potencjalnych klientow woli zabawic sie w
          rosyjska ruletke, ale oszczedzic 15-20%.
        • kalorku 'krecone' auto to zagrozenie nie tyko dla 01.12.05, 23:20
          prowadzacego pojazd, ale i dla innych uzykownikow drog !

          'zjezdzajace znienacka na lewy pas' blyszczace korwety bitumicznych oceanow.
      • anna-dark Co się podniecacie? Każdy kupuje co chce 01.12.05, 16:10
        Co się podniecacie? Każdy kupuje co chce.
        Jeden idzie do salonu po nówkę, a inny kupuje na co mu starcza na giełdzie.
        Ludzie!!! Jest wolny rynek - i używanych samochodów z zachodu nie zatrzymacie -
        chyba że zaczniemy zarabiać jak w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii,
        Holandii, Francji, itd.
        • kolargolo moralnosc wyborcow PiS 01.12.05, 17:54
          cofanie licznika tez powinien kupiec przewidziec, nie? jak glupi i daje sie
          OSZUKAC to jego sprawa, nie? A jak lekarz da ci w szpitalu tanszy lek i
          dostaniesz niewydolnosci nerek to trudno - dalas sie nabrac, twoja sprawa.
          • aja74 Re: moralnosc wyborcow PiS 01.12.05, 23:05
            Bardzo trafne spostrzezenie. Jak latwo jest niektorym uspraweidliwic
            przestepce. A tu nie ma co mowic. Ten clzowiek to po prostu przestepca i nalezy
            mu sie paka. Szkoda ze tego sie nie sciga n powaznie. a bylo by lepiej na
            naszych drogach.

            AJA
          • marl57 Re: moralnosc wyborcow PiS 02.12.05, 00:39
            ot co .. właśnie, jesteś pewnie katolikiem, zwolennikiem złotoustego PiS albo i lepiej LPR ,stąd ta głębia choryzontów. A zawiść , czysto polskie skurw...ństwo nazwiesz pewnie sprawiedliwością - w twoim wydaniu.
            Poglądy spoleczeństw zmianiaja sie naturalnie z wymianą pokoleń. Optymistycznie zakładam, że Twe zdanie nie będzie nam tu towarzyszyć.
            • quark3 Re: moralnosc wyborcow PiS 02.12.05, 01:15
              Uczciwość to według Ciebie "zawiść" i "czysto polskie skur...stwo"? A opisany w
              artykule oszust to pewnie "zdrowa tkanka społeczeństwa"? W takim razie życzę Ci
              z całego serca, abyś przez całe żecie trafiał na takich "obrotnych biznesmenów"
              i nigdy nie spotkał osób "zawistnych i czysto polsko skur...skich" (czyli
              uczciwych) :-)
            • hitman2 Re: moralnosc wyborcow PiS 02.12.05, 02:21
              marl57 napisał:

              > lepiej LPR ,stąd ta głębia choryzontów. A zawiść , czysto polskie skurw...ństwo

              no nie moge .....:D:D:D
              horyzont przez 'ch' :):):)
        • zenon806 Re: Co się podniecacie? Każdy kupuje co chce 02.12.05, 09:37
          anna-dark napisała:

          > Co się podniecacie? Każdy kupuje co chce.
          > Jeden idzie do salonu po nówkę, a inny kupuje na co mu starcza na giełdzie.
          > Ludzie!!! Jest wolny rynek - i używanych samochodów z zachodu nie zatrzymacie -
          >
          > chyba że zaczniemy zarabiać jak w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii,
          > Holandii, Francji, itd.


          Ja zarabiam, odwal sie ;)
      • dr.verte Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 18:54
        jimmyjazz napisał:

        > No i właśnie po to jest ten artykuł.Żeby przestraszyć


        IMHO artykuł ma wydźwięk bardziej zachęcający do pewnych rzeczy niż
        odstraszający.


    • old_pj Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:10
      powiedzmy sobie szczerze tylko idiota kupuje w Polsce auto bez zrobienia
      kompletnego przegladu a juz zupelny kretyn kupuje w komisie, przeciez na rynku
      jest tyle aut ze nie trzeba sie sepic na kazda tzw *okazje*
      aktualne jest tez powiedzenie chytry 2 razy traci, gdyby ci ludzie wydali
      kilkaset PLN na sprawdzenie auta pocztowy cwaniaczek do dzis stukalby po
      domach :-)
      • kayenne1 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:19
        swieta prawda. jeden kolo z komisu przy modlinskiej w wawie przekonywal mnie do
        vectry 2.0 z 99 roku, dobrze wyposazona, oczywiscie bezwypadkowa i wogole super
        za ... 15 tyszl! zaproponowalem mu weryfikacje jej stanu w stacji dekry i wymiekl.
        pozdr
        smierc frajerom
        • emes-nju Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:26
          kayenne1 napisał:

          > swieta prawda. jeden kolo z komisu przy modlinskiej w wawie przekonywal mnie
          > do vectry 2.0 z 99 roku, dobrze wyposazona, oczywiscie bezwypadkowa i wogole
          > super za ... 15 tyszl! zaproponowalem mu weryfikacje jej stanu w stacji dekry
          > i wymiekl.


          I to jest sluszna metoda. A nie samobiczowanie sie jacy to my, Polaczki, buce i zlodzieje.
        • rydzo Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 16:41
          Moj wujek kupil w tym roku Vectre 2.0 DTI za 28 tysicecy. Pelen wypas, swietny
          stan i nikt mnie nie przekona abym poszedl do salonu i doplacil jeszcze aby
          kupic nowe Aveo albo Logana. Jak ktos sie zna na samochodach to nie kupi zlomu
          bo na kilometrbedzie to widac. Jak jest ktos nieobeznany w temacie to kupuje
          trupa i przeplaca.
          Dlatego niech niektorzy sie zastanowia co pisza w swych postach. Niektorzy sa
          dumni bo kupili nowe auto lae ja dziekuje wywalac 5 tysicey za male auto w
          dodatku golas. Za 3 lata za40 % wartosci tego sprzedadza i maja kupe w plecy ....
          • tanhauser Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 10:46
            Nowe auto już miałem, teraz kupiłem używane, i nowego na pewno już nigdy nie
            kupię. Za cenę B klasy kupiłem swietnie wyposażonego minivana. Trzeba być
            ciężkim frajerem, by przy obecnym wysypie aut kupować małą i cienką nówkę z
            salonu, gdy za podobne pieniądze moża mieć auto z klimatronikiem, ABS, EBD, ASR
            poduszkami i dużo lepszym silnikiem.
            A przy kupowaniu zawsze trzeba się pilnować, nawet jeśli kupujesz używany
            samochód z salonu, bo w moim przypadku najbardziej próbowano orżnąć mnie
            właśnie u autoryzowanego dilera.
    • mcbet Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:17
      No i dla tego, po uzywane auto pojechalem do Niemiec. Ale nie kupilem w komisie
      (widzialem jak w jednym polskim komisie normalnie przy ludziach rozbitki
      spawali lakierowali) tylko do prywatnej osoby.
      • rydzo Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 16:42
        Komis bierze kupe kasy za nic. Zadnej gwarancji nie ma bo k\sprzedaja tak samo
        jak inni handlarze. W weekendy wszystkie swoje auta biora na gielde ze swoich
        placow....
    • emes-nju Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:19
      Zrobmy wreszcie w Polsce WOLNY RYNEK i tego typu "przedsiebiorczosc" zejdzie do poziomu identycznej przedsiebiorczosci w krajach zachodnich. Bo nie oszukujmy sie - oszustwa tego typu sa wszedzie. Rozni sie tylko zarobek, a tym samym "poplarnosc" tego typu procederow - w normalnych krajach trudni sie tym margines, a u nas (jak widac) nedznie oplacani pracownicy panstwowi. Dopoki przecietne auto w Polsce bedzie drozsze niz w np. Niemczech, czy w Holandii, dopoki przecietny Polak bedzie zarabial grosze, nic sie nie zmieni!
      • rraaddeekk Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:27
        Towar jest wart tyle ile zgodzi sie zapłacić kupujący.

        • emes-nju Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:34
          rraaddeekk napisał:

          > Towar jest wart tyle ile zgodzi sie zapłacić kupujący.


          W warunkach wolnego rynku tak wlasnie (w przyblizeniu) jest. W warunkach polskich tak nie jest - ceny zbyt wielu dobr sa "dosmaczane" przez wszelkiej masci urzednicze interwencje. Dlatego duze powodzenie maja "okazje". I dlatego kupno "lekko stuknietego" auta za granica w celu byle jakiej naprawy i odsprzedazy jest u nas tak oplacalne.
      • zigzaur Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 12:38
        Staraj się być nieprzeciętnym, to i zarabiać będziesz nieprzeciętnie.
    • czarek_g Polska Mentalnosc ZLodziejska 01.12.05, 15:22
      zgadzam sie z artykulem
      znam wielu "biznesmwnow" podziwianych za niby pracowitosc a to zwykli oszusci

      najgorsze jest to ze to w Polsce ma pelne przyzwolenie spoleczne
      kasa tylko kasa
      ludzie nawet jak sie dowiedza ze ten "biznesmen" to oszusc pewnie jeszcze
      bardziej beda go powdziwiac

      to jest ta polska glupota
      podziwiaja zlodziei ze maja kase do czasu jak ich samych okradną

      Polskie Piekło - hipokryzja
    • dalton78 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:53
      Na takich spryciarzy jest ekspertyza i sąd. Jakby po wyroku musiał oddać to co
      przekręcił nie zrobiłby tego więcej i odczuł jak to jest jak się oszukuje. Ale
      w Polsce ludzie nie idę do sądów bo się boją. Ich problem.
      • dawidekk80 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 00:50
        HA,HA,HA!!! NIE TAKI JUZ MNIE STRASZYL... SADEM I BOG WIE CZYM... JAK NA UMOWIE
        NIE NAPISZE ZE AUTO JEST BEZWYPADKOWE TO MOZECIE MNIE POCALOWAC W SAM
        SRODEK ..PY
        • waskes29 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 10:05
          Smieszna jest ze tak wielu ludzi wierzy w ten bzdurny artykul i jak banda
          debili komentuje nacpane historyjki tego kretyna autora.
          Pomijajac ze trzeba byc skonczonym debilem zeby nie wychwycic samych glupot
          jakie on powypisywal ale mozna przyjac ze ogolnie choc bardzo wypaczony obraz
          zostal nakreslony.Bardzo mocno siedzialem w tym interesie wiec sie
          naogladalem ,ale tak robili nie tylko kandlarze ale tez normalni ludzie aby
          kupic taniej samochod.
          To wszystko na wielka skale odbywalo sie wlasnie kiedy granice byly zamkniete
          dla samochodow wiec u nas reanimowalo sie kazdego grata bo sie to oplacalo .
          Ile ogloszen bylo ze kupi samochod w kazdym stanie nawet po spaleniu .Ja jak
          rozbilem dosc mocna almere jeszcze ogloszenie nie wyszlo a u mnie bylo cale
          stado chetnych.Teraz takie zabawy jesli sie oplacaja to tylko z samochodami
          drogimi bo cena samochodow uzywanych mocno poszla w dol a robicizna przy
          naprawach jest na tym samym poziomie wiec dla samochodow za 10-15 tys zl juz
          sie nie oplaca naprawy w stylu wstawianie cwiartki czy calego tylu.
          Jak zawsze zastanawiajace jest ze najwiecej wiedza i najglosniej krzycza ci co
          akurat maja najmniej do powiedzenia na ten temat bo sie nie znaja .
          Pewnie ze oszustow jest duzo jeszcze ale niech kazdy sprawdzi sobie samochod
          przed kupnem i to latwo sie wyeliminuje a nie szczekanie ze trzeba zamykac
          granice dla szrotow.
          Najlepiej to sie mowi bogatej Warszawie gdzie srednia placa 2x przekracza
          krajawa -to co ci biedniejsi nie maja prawo do samochodu!
          Prosty sposob zaostrzyc kontrole stanu technicznego przy
          badaniach ,obowiazekzlomowania samochodow po szkodach calkowitych i zakaz rej.
          samochodow po duzych wypadkach poprzez wlasnie badania techniczne.
          • wio4litery Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 10:25
            waskes29 napisał:

            > Smieszna jest ze tak wielu ludzi wierzy w ten bzdurny artykul i jak banda
            > debili komentuje nacpane historyjki tego kretyna autora.

            Nie wyzywaj tu nikogo o debili. Faktycznie mocno musiałeś przywalić tą almerą,
            bo skutki widać do dziś.

            > Najlepiej to sie mowi bogatej Warszawie gdzie srednia placa 2x przekracza
            > krajawa -to co ci biedniejsi nie maja prawo do samochodu!

            Nawet ci bartdzo biedni nie mają prawa oszukiwać. Przez takich cwaniaków
            wszyscy musimy płacić wyższe składki ubezp.

            w4l

            Gość portalu: MJ napisał(a):

            > Mam nadzieję, że kiedyś w tym kraju będzie drogówka stać co kilometr. Wtedy
            > będzie miło



            > Pomijajac ze trzeba byc skonczonym debilem zeby nie wychwycic samych glupot
            > jakie on powypisywal ale mozna przyjac ze ogolnie choc bardzo wypaczony obraz
            > zostal nakreslony.Bardzo mocno siedzialem w tym interesie wiec sie
            > naogladalem ,ale tak robili nie tylko kandlarze ale tez normalni ludzie aby
            > kupic taniej samochod.
            • waskes29 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 11:28
              wio4litery napisał:

              > waskes29 napisał:
              >
              > > Smieszna jest ze tak wielu ludzi wierzy w ten bzdurny artykul i jak banda
              > > debili komentuje nacpane historyjki tego kretyna autora.
              >
              > Nie wyzywaj tu nikogo o debili. Faktycznie mocno musiałeś przywalić tą almerą,
              > bo skutki widać do dziś.
              >
              > > Najlepiej to sie mowi bogatej Warszawie gdzie srednia placa 2x przekracza
              > > krajawa -to co ci biedniejsi nie maja prawo do samochodu!
              >
              > Nawet ci bartdzo biedni nie mają prawa oszukiwać. Przez takich cwaniaków
              > wszyscy musimy płacić wyższe składki ubezp.

              Czlowieku ty sie zastanow co piszesz. Dla mnie jesli ktos przeczytal tez
              artykul i na jego podstawie sie udziela to jest debilem tak samo jak tak
              naciagana historyja to chyba jasne .
              Gdzie ja napisalem ze ludzie biedni maja prawo oszukiwac?Maja prawo do
              samochodu a takie artykule juz nie pierwszy ostatnio maja na celu przedstawic
              obraz w ktorym kazdy sprowadzony samochod z zachodu to powypadkowy smiec nic
              nie warty -widocznie maja w tym jakis interes aby tak pisac i jak widze z
              latwoscia ten belkot dociera do ciemnej masy ktora tylko to polyka i powiela.
              To dziala na takiej samej zasadzie jak kampania PiS-u za wszelka cene
              udowadniali ze obnizka podatkow sprawi ubozenie najbiedniejszych i im sie
              udalo.Tu jest to samo pomysl tylko kto jest PiS-em a kto ciemna masa ktorej
              trzeba wmowic ze bariery na granicach spowoduja ze takie praktyki znikna a to
              bzdora wlasnie znowu sie nasila i latwo przewidziec czemu to juz bylo
              przerabiane.Ciekawe ze wiekszosc na tym forum tak bardzo popiera liberalizm
              tylko ze najczesciej w takiej formie jak dla nie wygodne.Moze tylko 10% ludzi
              stac na nowy samochod a co z reszta?I same zabieranie glosu przez takich jak
              ty ma jakis sens.Znasz sie na tym rynku ,poznales mechanizmy jakimi sie ludzie
              kieruja-czy tylko powtarzasz brednie uslyszane od innych w ktore sam uwierzyles
              bo niedotycza ciebie a zreszta tak ci wygodniej bo ciebie stac na nowy samochod.
              Mnie tez stac chociaz nie moge sobie pozwolic na taki luksus i nie chce ale
              rozumiem ludzi ktorych nie stac a jest ich znaczna wiekszosc .
    • waskes29 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:55
      Tak prosta i naciagana historyjka mogliby choc troche sie postarac .Jakim
      sposobem nasz bochater z urzedu pocztowego na pierwszym mercedesie zarobil
      28tys to ile on byl warty?a jeszcze musial ze swoich kupic czesci i naprawe
      oplacic jak wyszedl na czysto to sie powinien cieszyc.
      Nastepna opowiesc z dresiarzami w bmw i tymi 700zl ku**a co za kretyn to
      powymyslal? To juz Grochola czy jak jej tam bardziej wiarygodnie napisala by
      podobna historyjke.
      Ja Pier**le oni chyba mysla ze tu sa sami kretyni choc jak widze wielu wierzy
      w takie brednie i opowiesci drzewa sandalowego.Jeden wielki kicz sam nie moge
      uwierzyc w to bo nie widzialem powodu zeby to robic ale wybiurcza naprawde
      agituje z tymi uzywkami z zachodu -po co ? kto mi to wytlumaczy?Banda pajacy.
      • decoy5 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:59
        mam kilku znajomych ktorzy z tego zyja polecam tekst z wyborczej:cała polska tłucze:
      • swoboda_t Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 17:34
        I ta pięcioletnia Carisma za 10 tysięcy :D
      • sven_b Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 14:00
        Ten tekst jest wycerowany silną fastrygą, co nie zmienia faktu ze proceder w
        kraju kwitnie bardziej niz nam sie pod czapką mieści.
    • decoy5 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 15:56
      w gdansku znajomy kupił u autoryzowanego dilera passata okazalo sie ze był
      powypadkowy gdyby zrobił mu sprawe kulczyk zamknalby mu interes a tak doplacil
      mu 20 000do wyzszej wersji i nie bylo sprawy
      • grajakk Historia prawdziwa 01.12.05, 16:26
        On szuka samochodu,nic nie może wybrać. W koncu znajduje na Automoto.Jedzie w
        okolice Poznania. To auto z ogłoszenia nic nie jest warte.Ale komisów jest
        duzo.Juz się nastawił więc jeździ ,szuka.
        W jednym z komisów niebywała okazja,cudeńko za tyle kasy ile ma przy sobie.
        Własnie go oglądają przyjezdni z daleka.bardzo zachwalaja, jada na jazdę próbną.
        On czeka z myslami aby nie wzieli. Nie biorą - chca trochę zbić cenę.No więc On
        bierze, jedzie się przejechać , po jeźdżie płaci nie przyglądając sie bliżej
        autu ani papierom.Maska cudo to i silnik taki sam(tak mysli).Zapłacił ale
        faktruę wypisywał inny sprzedawca(nie ten co był na jeździe) Cóz, dzielą się
        obowiązkami - jest wyrozumiały.W trakcie płacenia i wypisywania dokumentacji
        starszny ruch w budzie.Nawet pieniędzy nie ma gdzie policzyć .To go utwierdza
        ,że robi dobrze - tylu kupujących!!
        Jedzie do dodomu.PO drodze w barze je obiad-ogląda papiery . Juz widzi- auto
        jest o rok starsze niz jest w rejestracji.
        Dojechał, rodzina ogląda auto, syn wyjechał się przejechać. nas palcyku plama .
        nerwy... Syna wraca ogląda - pod podłoga rozerwane i byle jak szczepione
        przewody paliwowe.Cóz zrobi się.
        Nastepnego dnia jedzie do szwagra, oglądją silnik, a na nim plama oleju - na
        bagnecie sucho, nerwy... jak olej to juz poważna sprawa.
        Bierze komórę i dzwoni pod podany na pieczątce telefon . Słyszy tylko - nie ma
        takiego numeru.O cholera - ma złe przeczucia.
        Dzwoni do komisu pod numer podany na tablicach. W komisie odpowiadją mu - On nie
        kupił auta w komisie w któym go kupował. On kupił od prywatnego importera.jak to
        pyta - przecież auto wyjechało od was , mówi. No tak ale sprzedawał nie komis .
        Teraz rozumie ,że na fakturze ma pieczotkę z nazwą nie tego komisu z którego
        kupił auto. Bije się z myslami - naciągnieto go, okantowano.Cóż szuka
        dalej.Znajduje w internecie firmę od której kupił , jest nr stacjonarny.Dzwoni -
        stara babina odpowiada, że to pomyłka.
        Cóz olej usunął ale denerwuje się.
        nastepne niespodzianki - wysiada zawór EGR.Koszt naprawy w serwisie 2800, U
        złotej rączki taniej ale bez gwarancji.Szuka taniego mechanika.
        następne niespodzianki- wysiada pompa wtryskowa oraz przepływomierz.W jego aucie
        koszt naprawy w serwisie bagatelka ... coś ok 20 tys.
        na razie nic nie zrobił - nie ma kasy no i cały się burzy, ma 1,5 mies z głowy
        zaczyna chorować.Auto jeździ jak chce - raz zapali raz nie, jest mułowate ,
        spala o wiele więcej niz miało być.
        KU PRZESTRODZE.............Ta historia sie wydarzyła i trwa.......
        • sven_b Re: Historia prawdziwa 02.12.05, 14:07
          "nastepne niespodzianki - wysiada zawór EGR.Koszt naprawy w serwisie 2800".

          Chyba stuknąłeś jedno zero za duzo.
    • b-beagle Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 16:02
      Kupowanie używanego samochodu zawsze jest ryzykowne natomiast to co opisano w
      artykule w naszym prawie uważa sie pewno z czyn o małej szkodliwości społecznej
      no i interes się kręci
    • awalec Re: WINNY RZAD I PRZEPISY 01.12.05, 16:44
      Czytam, ze w Polsce jako czlonka UE maja obowiazywac przepisy ekologiczne, takie
      siakie i owakie. Po prostu zabronic sprowadzac "smierdziele" i zlom z Europy Zach.
      ktora sie smieje i czysci swoje podworko. Czy w Polsce nie ma madrych ludzi i
      przy rejestracji szczegolnie auta z Europy Zach. sprawdzac VIN czy nie jest przebity
      (a to mozna sprawdzic)pochodzenie auta itp. Dla przykladu podam. Mieszkam w
      Kanadzie i z USA mozna przywiez auto urywane, ale zarejestrowanie go nie jast
      takie proste. Tutaj tez sa cwaniaki ale np. firmy ubezpieczeniowe nie sa tez
      naiwne. No i rzad przepisami reguluje wiele spraw. W Polsce ktos musi zrobic
      porzadek w wielu dziedzinach. Moze PIS nie wiem ??????????????

      Z powazaniem
      • emes-nju Re: WINNY RZAD I PRZEPISY 01.12.05, 16:58
        Kanada i USA to bogate rynki pelne samochodow (nowych, uzywanych, trupow). Tam sprowadzanie auta zza granicy, to ekscentryzm. U nas rynek jest mizerny (chocby dlatego, ze z powodu zaporowych cel w Polsce zawsze sprzedawalo sie malo za to fatalnie wyposazonych samochodow - moj, kupiony Polsce, Ford Escort Ghia nie ma nawet regulacji kierownicy, o innych bajerach obecnych w niemieckiej specyfikacji tego modelu nie wspomne), a kolejni wiedzacy najlepiej doprowadzaja do sytuacji, w ktorej auta kosztuja w Polsce znacznie drozej niz w USA, przy kilkakrotnie (zeby tylko kilkakrotnie) mniejszych zarobkach.

        Jedyne co zrobi w tej sytuacji PiS zaboli nas dotkliwie. Podatki "ekologiczne", wszelkiej masci inne podatki inne wywinduja ceny aut (i paliw) w kosmos. I moze nie bylby to powazny problem gdyby nie to, ze w bardzo wielu miejscach samochod jest jedynym srodkiem dostania sie do pracy! Przypominam, ze 20% Polakow tej pracy nie ma! Ile jeszcze procent straci ja, jak za trupka, ktorym dojezdza do pracy (albo ktorym prowadzi wlasne, jednoosobowe "przedsiebiorstwo" nie wyciagajac reki po zasilek) przyjdzie mu zaplacic "podatek ekologiczny"?
        • burakiprlu [...] 02.12.05, 04:41
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • antonioni1 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 16:55
      A tam. Ja wszystkie moje samochody kupuję w sklepie. Mam ich pełną kolekcję.
      Stoi na półce.
    • podchmielony_wikary Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 16:56
      Najbardziej irytuje mnie jak widze pedzacy gierkowka zlom, ktory ledwo sie
      trzyma kupy, raz widzialem jak jeden taki zgubil kolo, dobrze ze nikt nim nie
      oberwal, bo bylyby ofiary w ludziach. Normalny nieklepany wozek uzywany- ok ale
      napewno trzeba ograniczyc sprowadzanie trupow - klepakow po stluczkach etc.
      • sven_b Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 14:18
        Niedawno dopedzilo mnie na A2 stare scorpio i mruga. Mialem 130 na liczniku i
        po minieciu kolumny spokojnie mu zjechalem. Pognal do przodu z trudem
        utrzymujac sie w linii, a z tylu krecila sie szaroniebieska chmura spalin.
        Potem mi smierdzialo jakis czas w srodku jakims gownem doprawionym starym
        selektolem.
    • swoboda_t Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 17:26
      "A wystarczy popatrzeć co na A12 do nas na lawetach z zachodu ciągnie. Same
      nówki sztuki niewalone". Jasna sprawa, reszta wjeżdza na kołach :)
    • greenblack To jest polski katoland 01.12.05, 17:33
      Kraj, który na miesiąc pogrążył się w żałobie po śmierci papieża.
    • uros Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 18:33
      W Albanii również najważniejsze ; to mieć uzywanego Merca , wnioski nasuwają
      się same...
    • noise213 Parę słow pod adresem autora 01.12.05, 19:59
      Ciekawy tekst, ale:
      Nie podoba mi się ten fragment:
      "kraina dresów i popegeerowskich wiosek'.
      Chcesz człowieku od ludzi ze wsi? Zestawienie pejoratywnego 'dresa' i wioski, powoduje iż pojęcia te są wrzucone do jednej kategorii (wiadomo -ludzi 2-gie kategorii).
      Okej, może Ty bys tak nie napisał, ale pewnie szef gazety realizuje linię programową typu 'jesteśmy super-duper-inteligencikami z wawy i mamy w głebokiej pogardzie całą resztę'.
      Burżujska gazeta... szkoda gadać...
      A może po prostu nie powinnisćie poruszać takich kwestii, skoro robicie to w sposób nieumiejętny (czytaj arogancki).
      No cóż, mnie z tego powodu humor się nie zepsuł, gdzyż określenia powyższe dotyczą mnie nijak, jednak czuję się zażenowany 'solidarnością społeczną' Gazety. to tyle...
      • wio4litery Re: Parę słow pod adresem autora 01.12.05, 20:32
        noise213 napisał:

        > Ciekawy tekst, ale:
        > Nie podoba mi się ten fragment:
        > "kraina dresów i popegeerowskich wiosek'.

        Kompleksy? Niedawno byłem w okolicach Słupska.
        Opis pasuje jak ulał. Nazwali rzeczy po imieniu, tyle.

        w4l

        Gość portalu: MJ napisał(a):

        > Mam nadzieję, że kiedyś w tym kraju będzie drogówka stać co kilometr. Wtedy
        > będzie miło
        • sven_b Re: Parę słow pod adresem autora 02.12.05, 14:20
          Raczej nie powinien tak napisac. Naczelny gapa - nie wylapal.
    • barlog1972 Re: Okazja czyni frajera 01.12.05, 21:22
      po prostu samo życie....całkiem normalna polska rzeczywistosc
    • frank_drebin Ale to chyba historia sprzed paru lat. Teraz 01.12.05, 21:32
      trzeba sie niezle napocic zeby sprzedac samochod. A tu bohaterowi reportazu
      wszystkie wozki ida od reki od razu i to za niezle pieniadze. Teraz byc sie
      zes...............l a tak okazyjnie nie sprzedal.
    • eeeee1 chory kraj 01.12.05, 22:21
      ktory takie rzecz uznaje za przestepstwo;

      to tak jakby nie bylo wolno wmienic niektorych czesci kompa , podkrecic
      procesor i sprzedac komu kto jest zainterssowany?

      dlaczego nie wolno tego robic z samochodami?
      • zigzaur Re: chory kraj 02.12.05, 12:49
        Bo jak komp padnie, to nikogo nie zabije. A gdy spawany mercedes pamiętający
        kanclerza Willy Brandta rozpadnie się na pół podczas wyprzedzania przy 160 km/h
        na oblodzonym moście, to nieszczęście gotowe.
        • xystos Re: chory kraj 02.12.05, 12:52
          zigzaur napisał:

          Bo jak komp padnie, to nikogo nie zabije. A gdy spawany mercedes pamiętający
          kanclerza Willy Brandta rozpadnie się na pół podczas wyprzedzania przy 160 km/h
          na oblodzonym moście, to nieszczęście gotowe.


          ... Tritze sie mszcza,za przegrana wojne-problem z zlomem ?-zaden problem ,
          wyexportujemy to do Polen !,beda wiedziec co maja ! .
    • callafior I KTO ZAPRZECZY, ŻE POŁOWA 01.12.05, 22:21
      (co najmniej) polskich "przedsiębiorców" tak właśnie (albo i jeszcze gorzej) się
      dorobiła. I jak tu mozna zaufać "przesiębiorcom" w Polsce, powierzyć im prawa
      pracownicze, skoro to w większości zwyczajni oszuści i złodzieje.
      Co do sprowadzania samochodów - jestem za sprowadzaniem kilkuletnich dobrych
      autek zza granicy, jeżeli są tańsze i lepsze niż te kupione w kraju, ale mówię
      nie dla szrotów po wypadkach oraz 30-letnich "kapci".
      • jimmyjazz Re: I KTO ZAPRZECZY, ŻE POŁOWA 02.12.05, 10:24
        callafior napisał:

        > (co najmniej) polskich "przedsiębiorców" tak właśnie (albo i jeszcze gorzej)
        się
        > dorobiła. I jak tu mozna zaufać "przesiębiorcom" w Polsce, powierzyć im prawa
        > pracownicze, skoro to w większości zwyczajni oszuści i złodzieje.

        Tak samo jak reszta społeczeństwa. NIe sądzę żęby wśród przedsiębiorców było
        więcej przestępców niż w całości społeczeństwa.

        Tak już jest dziwnie że wszyscy wołają na polityków i pracodawców: złodzieje.
        Ale ten który tak krzyczy w domu ma prąd na lewo, do liczników mocuje dziwne
        magnesy, podzielniki z kaloryferów ściąga i do tego jakaś lewa rencina + praca
        na czarno żeby się ZUS nie dowiedział.
        • callafior Re: I KTO ZAPRZECZY, ŻE POŁOWA 02.12.05, 20:59
          > Tak samo jak reszta społeczeństwa. NIe sądzę żęby wśród przedsiębiorców było
          > więcej przestępców niż w całości społeczeństwa.
          Tak, zgadza się, tylko, że przedsiębiorca ma duzo wieksze pole "manewru" niz
          "szary Kowalski" i moze dokonać "kantów" na sumy wyższego rzędu. Nie pochwalam
          ani magnesów na licznikach, ani przekrętów ze sprowadzanymi autami, bo mniejsza
          kombinacja to krok do dużej - po prostu krętacz oszukuje tyle ile ma mozliwości.
          Jasne jest jednak, że dla społeczeństwa groźniejszy jest "biznesmen"-złodziej,
          który wyzyskuje pracowników i oszukuje klientów oraz państwo niż rencista, który
          nie płaci za wodę na kwotę 20zł.
          • robert888 Re: I KTO ZAPRZECZY, ŻE POŁOWA 02.12.05, 21:53
            callafior napisał:
            > Jasne jest jednak, że dla społeczeństwa groźniejszy jest "biznesmen"-złodziej,
            > który wyzyskuje pracowników i oszukuje klientów oraz państwo niż rencista,
            któr
            > y
            > nie płaci za wodę na kwotę 20zł.


            Idź i sprzedaj te dyrdymały np. sklepikarzom, u których sie tacy "drobni
            złodziejaszkowie" żywią. Żenada.
    • dawidekk80 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 00:45
      HE ,HE!!! SAM Z TEGO ZYJE, ZMIANA CWIARTKI CZY NAWET POLOWKI TO NORMA, BO ITAK
      PRZYJDZIE WIESNIACTWO I KUPIA WSZYSTKO, JESTEM O TYLE LEPSZY OD TEGO
      LISTONOSZABO NIE PROSTUJE ZAWIESZEN.. ALE RESZTA JEST DOZWOLONA...
      • wujaszek_joe Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 07:55
        i co sie cieszysz, zamkną cie w koncu
        smieszne ze kazdy złodziej pasożyt musi miec swoje zasady. ten np nie prostuje
        zawieszeń;)
    • totalbalalaykashow Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 08:53
      znam tą braznże na tyle ze ten artykul to zadna sensacja, a najzabawniejsze w
      tym wszystkim jest:
      aktualne wozidło nabylem sobie na zachodzie jako uszkodzone. odpowiedniego
      egzemplarza szukalem ok pol roku. nastepnie wszystkie niezbedne naprawy zgodnie
      ze sztuka (żadnych ćwiartek!)wykonal kolega prowadzący warsztat blacharsko
      lakierniczy. wyszlo taniej niz bym mial ten model kupic u nas, ale nie zeby
      jakos szokująco jakies 15-20 %. caly zysk był w wyposazeniu, przebiegu, no i co
      najwazniejsze 100% pewnosci co do stanu i historii auta. tej pewnosci bym nie
      mial kupujac w kraju nawet "z salonu, bezwypadkowego,1 właściciel".
      pewnie za pare latek bede go sprzedawał. mam szczery zamiar przedstawic
      potencjalnemu kupcowi rzetelną historię auta. jak myslicie ilu się wystraszy i
      w efekcie gdzieś indziej kupi "okazje"? - to właśnie jest najzabawniejsze.
    • zenon806 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 09:27
      Kochani to to jest nic, pojechalem sobie do Niemiec kupic samochod, dostalem adres od tych co
      zciagaja... Po dwoch dniach jazdy dojechalem na miejsce - smochodow po horyzont , sprzedawcy Turcy
      uwaleni kebabem i Polacy w zlotych lancuchach... Samochodow bylo pare tysiecy, komisow ze 100 ale
      zeby cos wybrac? NIGDY, felgi bym tam nie kupil, dramat porozbijane , pozkladane z kilku, kazda felga
      inna, szyby popekane i ciagle odglosy i widoki klepania i spawania... Mysle to nie tutaj.. ale patrze i co
      widze? Podjezdzaja 3 gigantyczne lawety czy loory to sie chyba nazywa z Poznania i kupuja i to nie
      samochody ale cale alejki !!!!!!! a Turek mowi jak wezmiecie ta to dokladam merca z 1998 a jak ta alejke
      to honde z 2000 itd. Zalamalem sie. Co sie okazalo? mozna kupic podpicowane te zlomy jako okazje
      od pierwszego wlasciciela za niewielkie pieniadz i ludzie sie zabijaja, mowia ze polowe w takim stanie
      jak przywoza to od nich biora juz na granicy... po co sie wiec gimnastykowac. A ja .... pojechalem do
      monachium i w auto komisie normalnym kupilem samochowd w takiej cenie jak sa na Allegro tyle ze z
      dokumentami, nie bity, "ekstrawypasiony", po sprawdzeniu w serwisie okazalo sie ze brakuje tylko
      plynu do spryskiwacza.... Nie wierzcie w okazje, nie ufajcie handlarzom.. ja juz nigdy nie zaufam.
    • bon1 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 09:34
      Poszedlem do komisu w Warszawie obejrzec renault clio dCi 90000tys przejechane
      2002r. ogloszenia znalazlem w gratce - auto brodnawe ale w srodku OK. wziolem go
      do ASO na komputer (do wymiany: klocki, tarcze, olej, filtry i pasek rozrzadu) w
      aso koszt 2500, ale normalnym serwisie 1000zł, biore w Leasing przez jedna z
      najwiekszych firm w polsce, musialem jeszcze zaplacic 500zł za sprawdzenie auta
      przez nich czy warte jest 22000brutto. wycenili na 21800 dla mnie OK. Zajerzdzam
      za 2 tygodnie do znajomego z ASO w innym miesicie na komuter i co?... autko
      mialo 120tys w lipcu 2004 teraz ma prawdopodobnie jakies 200tys (w ksiazce jest
      pieczatka ostatnia przy 60000) a przy 120 pekl pasek rozrzadu i rozwalilo caly
      silnik, pozatym jest bity przod i uszkodzone wtryskiwacze - jerzdzenie na opale.
      Sprawdzalem ja sprawdzal leasingodawca przez jedna z najwiekszych
      specjalistycznych firm w kraju i nic to nie dalo - jakbym nie mial znajomego w
      ASO to do teraz bym nie wiedzial czemu autko siada po 90tys.
      • mika13 Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 10:22
        Mam pytanko! Jeżeli sprawdzam samochód np. w ASO w Łodzi i tam powiedzą mi, że
        wszystko jest ok, kupuję samochód, a w ASO w W-wie mówią mi, że auto ma np.
        bity przód, klocki do wymiany itp. to co mam robić? czy mogę zaskarżyć ASO w
        Łodzi o nierzetelną diagnostykę? Pytanie zadaje kobieta, proszę więc bądźcie
        wyrozumiali.
        • zigzaur Re: Okazja czyni frajera 02.12.05, 12:59
          Moim zdaniem, tak.

          Co do tych klocków:
          Każdy samochód posiada części podlegające normalnemu zużyciu eksploatacyjemu i
          okresowej wymianie. Należą do nich klocki hamulcowe. Na takie części nie ma
          gwarancji, chyba że zepsuje się nowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka