edek40
02.12.05, 15:35
Dzisiaj w kiblu wymyslilem sobie, ze to nie uwolnienie rynku uzywanych samochodow zalamalo rynek nowych ale jego wieloletnie zamkniecie. Dealerzy idiotycznie mowia, ze ludzie wybieraja stare auta. Idiotycznie, bo to nie ich klienci. Ich klienci zas, dzieki izolacji rynku, zmieniali auta co trzy lata. Glownie dlatego, ze ich auta tanialy bardzo powoli, wiec nie musieli duzo doplacac do nowego. Teraz trzylatki tanieja, podobnie jak w innych krajach, szybko. Wiec potencjalni klienci na nowe samochody nie moga wyjsc z szoku i chca trzymac swoje auta dluzej. Jak sie odszasna z szoku, to znowu zaczna kupowac na wymiane, ale doplacajac wg normalnego spadku cen.
Drugim czynnikiem jest praktycznie calkowite ubicie jakichkolwiek odliczen za samochod w firmie. Efektem jest zalamanie ogromnej sprzedazy.
W jednym zdaniu: reczne regulowanie i "ulepszanie" gospodarki ZAWSZE w kogos przywali odlamkami.