Dodaj do ulubionych

Malowane osłony hamulców

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.02, 16:59
Mam pytanie do uczestników forum. Na wiosnę chcę założyć w swojej Corolli
(nowy model) alufelgi. Widziałem kilka razy samochody które miały alufelgi a
osłony szczęk hamulcowych były w kolorze (czerwone, czasem żółte). Nie zawsze
były to jakieś super zrobione fury - kiedyś nawet punto i to zwykłe - nie
Abarth. W mojej srebrnej Toyocie czerwone wyglądałyby super - ma seryjne
tarczowe zarówno z przodu jak i z tyłu. Dlatego pytam czy to są jakieś
specjalne inne hamulce związane z poważniejszym tunowaniem czy można
pomalować zwykłe osłony, a jeżeli tak to jaką farbą? Czy ktoś ma może jakieś
doświadczenia? Zaznaczam że auto nie jest i nie będzie tuningowane.
Obserwuj wątek
    • polokokt Re: Malowane osłony hamulców 04.12.02, 00:22
      nic specjalnego nie trzeba miec.
      Ja zrobilem tak. Najpierw stawiasz samochod na ceglach (czyli musisz zdjac
      wszystkie kola), na jlepiej w jakims garazu bo kola zalozysz dopiero nastepnego
      dnia. No i nie moze wiac jakis wiatr co bedzie piasek z ziemi unosil, czy cos
      takiego. Poniewaz jak sie domyslam auto ma juz troche przejechane, wiec trzeba
      wyczyscic bebny i z przodu zaciski. Z grubsza mozesz uzyc takiej szczotki
      drucianej zakladanej na wiertarke. A wykonczenie dokladne to juz albo reczna
      szczotka lub skrobakiem. Nastepnie trza odtluscic powierzchnie jakims
      rozpuszczalikiem. Jak to wszystko zrobiles to mozna brac sie do malowania. Ja
      do tego celu uzylem farby Hemarite (kolor wedlug gustu , nie mlotkowa). Do
      malowania uzywalem cienszych i grubszych pedzelkow. Nie demontowalem nic poza
      zdjeciem kol. Trza tylko uwaznie i delikatnie malowac co by nie upieprzyc
      polowy samochodu. Ale to jest wykonalne. Trzeba polozyc ze trzy warstwy (u mnie
      tyle starczyo). Hemerite ma to do siebie ze dosc szybko schnie i trzeba
      nakladac nastepna warstwe. Wiec praktycznie jest tak ze zanim skonczysz malowac
      czwarte "kolo" to pierwsze to co malowales jako pierwsze juz jest suche i
      gotowe do malowania. Jak juz sie pomaluje to sie zostawia calosc do nastepnego
      dnia co by dobrze wyschlo. Nastepnego dnia sprawdzasz czy wyschlo (metoda
      organoleptyczna :) jesli tak to zarzucasz kuleczka i gotowe.
      Fakt ze sa jakies specjalne farbki do malowania zaciskow i bebnow ale Hemarite
      spelnia w 100% swoja role. Jesli dobrze wyczyscisz zaciski hamulcowe i bebny ,
      nastepnie odtluscisz to bedzie sie trzymala przez kilka sezonow. To wazne aby
      wykonac te czynnosci dokladnie bo potem moze sie okazac ze odpada farba. Ja mam
      tak zrobione w dwoch samochodach od ponad dwoch lat i na zadnym nic nie odpada
      ani nic sie nie dzieje. Jeden samochod przejechal 1700km non stop (czyli
      zaciski hamulcowe dosc dobrze sie rozgrzaly i farba nawet nie pomyslala o
      odpadnieciu :). Kolorek tez ladny. Pozdrawiam i powodzenia.
      Acha na ta czynnosc najlepiej sobie przeznaczyc weekendzik co by spokojnie i
      bez pospiechu zrobic a potem wyschlo.
      • Gość: Mike Re: Malowane osłony hamulców IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.02, 11:16
        Dzięki za rady.
        Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka