Gość: 130rapid
IP: *.visp.energis.pl
24.12.02, 17:13
1. Wlazła mi wczoraj na maskę rodzinka - mamusia, tatuś i 4-5-letni berbeć.
Byli w szale zakupów, nawet nie popatrzyli czy coś jedzie. Zauważyli mnie
dopiero gdy się zatrzymałem (obyło się bez awaryjnego hamowania, bo jechałem
wolno). Przejście dla pieszych było 6 metrów dalej.
Zacząłem im bić brawo. Głośno. Gdy usłyszeli (byli blisko + mój cichy
samochód) spojrzeli na mnie ze zdziwieniem (O co mu chodzi?!). Wtedy z
uśmiechem pokazałem palcem przejście dla pieszych i dalej biłem brawo.
Gdy tatuś zaczął gniewnie gestykulować, odjechałem.
2. Przygadałem znajomemu, że popisuje się przed synem (7 lat) szybką jazdą.
Później lubi się tym chwalić - Ile dzisiaj jechaliśmy najszybciej? - pyta
syna. - 160!! - odpowiada z dumą junior.
- Wiesz co? Dorastający synowie zawsze starają się przeskoczyć swoich ojców
we wszystkim co robią, także w jeździe samochodem. Niestety, zwykle tylko w
szybkości. Popisuj się tak dalej, a za 10 lat będziesz bał się pożyczyć mu
samochód. - powiedziałem tatusiowi w cztery oczy.
I co? Tatuś obraził się na mnie.
Pilnujcie się chodząc / jeżdżąc ze swoimi dzieciakami.
Musicie dawać im najlepszy wzór.
ZAWSZE
Inaczej to wy będzie je grzebać.