Dodaj do ulubionych

Kierowcą autobusu być

19.05.06, 20:10
Też tak zawsze chciałem.
Obserwuj wątek
    • kardynal_pacelli1 Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 20:57
      sp-adl napisał:

      > Też tak zawsze chciałem.
      Ja też. Jak dotąd najwiekszy mój pojazd to tzw. byk czyli stara lokomotywa
      spalinowa.
      • maciekamigo Teraz czas na cysternę z wodą 19.05.06, 21:34
        Dopiero wtedy można się przekonać co oznacza bezwładność...
        • kardynal_pacelli1 Re: Teraz czas na cysternę z wodą 19.05.06, 23:07
          maciekamigo napisał:

          > Dopiero wtedy można się przekonać co oznacza bezwładność...
          Już zaliczona. Mięso na hakach w ciężarówce też.
      • i105n2k Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 22:05
        > Ja też. Jak dotąd najwiekszy mój pojazd to tzw. byk czyli stara lokomotywa
        > spalinowa.

        Byk (ET-22) ani stary ani spalinowy nie jest :-) Byk tj. lokomotywa serii ET-22,
        owszem jest ciężką elektryczną lokomotywą towarową. Jeżeli miało być spalinowo
        to mogłeś jechać ST-44 (gagarin),ST-43 (rumun) lub fiatem (SU-45)
        • kardynal_pacelli1 Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 23:09
          Odpowiadasz na :
          i105n2k napisał:

          > > Ja też. Jak dotąd najwiekszy mój pojazd to tzw. byk czyli stara lokomotyw
          > a
          > > spalinowa.
          >
          > Byk (ET-22) ani stary ani spalinowy nie jest :-) Byk tj. lokomotywa serii ET-
          22
          > ,
          > owszem jest ciężką elektryczną lokomotywą towarową. Jeżeli miało być spalinowo
          > to mogłeś jechać ST-44 (gagarin),ST-43 (rumun) lub fiatem (SU-45)


          No cóż kolej to nie moja specjalość. Tak o tym smoku mówili kolejarze.
    • sven_b Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 21:44
      A ja Panie Redaktorze prowadzilem kiedys autobus nigdy wczesniej tego nie
      robiac. To bylo latem '94 w Hiszpanii w warunkach miejskich po tym jak kierowca
      wycieczki zatrul sie obiadem i zostal na sygnale hospitalizowany. Zaistniala
      wizja nocowania 44 osob na parkingu pod Sagrada Familia. Pilotka zielona, nie
      miala wtedy komorki ani nawet numerow telefonow wiec sie rozplakala. No chyba ze
      ktos sie podejmie... Kolektyw zaradnych rodakow tego 'rejsu' wskazal na mnie bo
      dzien wczesniej kierowca pokazywal mi 'na sucho' o co w tym sprzecie biegnie. Po
      kilku probnych manewrach ku oslupieniu obslugi parkingu ruszylismy na ulice
      Barcelony i dalej jakies 70 km do miejscowosci Blanes. Autobus (Scania) duzo
      wybaczal, plynal bezglosnie jak wielki katamaran, zauwazylem tez ze duzemu wolno
      wiecej. Z emocji nikt nie poprosil o wlaczenie klimy, wykorzystalem tylko polowe
      z chyba 12 przelozen skrzyni, jechalem tez na dlugich :-) Po dotarciu do mety
      otrzymalem salwe braw, a moja girl-friend pewnie wtedy pokapowala ze ja to
      wlasnie ten jeden :-D Jest co wspominac.
      • sven_b Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 21:53
        PS. Powinienem w tym miejscu podziekowac panu z Poznania, statecznemu
        uczestnikowi tej wycieczki ktory z mapa na kolanach wyprowadzil mnie z centrum
        Barcelony w godzinach szczytu. Pan spocil sie niemilosiernie i calosc jazdy
        skwitowal 'jak na 650 zl to calkiem w deske wrazenia'. Przezyl to na swoj
        sposob. Potem wieczorem widzialem go zalanego w max pestke.
    • apodemus Re: Kierowcą autobusu być 19.05.06, 22:59
      Ech... zazdroszczę zdrowo :-))))
      Też chciałbym spróbować. Bez wariacji. Po prostu JECHAĆ. Na zamkniętym torze,
      bo na autobus też nie mam uprawnień :-(
      Nie jestem wprawdzie dziennikarzem, ale w zamian za jazdę mógłbym się
      zobowiązać toto opisać ;-) zatem gdyby ktoś...?
    • kon_by_sie_usmial A ja sobie pojeździłem kiedyś :) 20.05.06, 08:34
      Robiłem wtedy prawo jazdy i instruktor uznał, że szkoda już kręcić na darmo kółek po mieście i placu manewrowym (a jeździłem - wstyd się przyznać - wcześniej kilka lat bez prawa jazdy). Byliśmy wtedy na torze kartingowym, gdzie obok był plac manewrowy. Instruktor w jedym czasie i mnie "szkolił" z jazdy po placu manewrowym i kierowcę Ikarusa (plac obok, większy). W pewnej chwili mój instruktor stwierdził, że szkoda mojego czasu na te manewry po placu. Zrobimy coś ciekawszego :) No i... posadził mnie za kółkiem przegubowego Ikarusa :)

      To była zabawa :) Jak go "odpalić"? Czerwony guzik z lewej strony nacisnąć :) No to próbuję ruszyć. Gdzie jedynka? Instruktor odpowiada... jedynki nie używamy :) Ona jest tylko do wyjazdów pod górkę z dużą ilością pasażerów :) No dobra, to wrzucam dwójkę... ale jest ona gdzie indziej niż w większości skrzyń biegów :) Dobra, wrzucona... jedziemy :) Za pierwszym razem pokosiłem wszystkie pachołki jakie były na mojej drodze :) Ale później już się "rozbrykałem" i szło mi całkiem nieźle, choć przyznać trzeba że jazda przegubowym Ikarusem do najprzyjemniejszych nie należy (ciężko chodzące koło kierownicy, wszystko trzeszczy etc.). Pojeździłem sobie dobre pół godzinki, no to trzeba "sprzęt" zgasić :) Ale... przecież nie było kluczyka, tylko guzik :) Jak go wyłączyć? Wołam instruktora (bo jeździłem sobie już później sam po całym torze kartingowym) i pytam gdzie nacisnąć by go wyłączyć :) A on na to... "wrzuć piątkę" i... gwałtownie puść sprzęgło... sam zgaśnie :) I tak się nauczyłem "gasić" Ikarusa :)

      Przygoda była fantastyczna, zwłaszcza że miałem wtedy ledwie 20 lat :) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś powtórzę jazdę autobusem, choćby dla zabawy :)

      pzdr.
      koń
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka