14.07.06, 00:41
Tak się zastanawiam dlaczego nie przywiązujemy wagi do bezpieczeństwa naszych
pociech . Najczęściej widze dzieci ( które powinny być w foteliku ) na
kolanach mamy lub taty lub co gorsza skaczące po tylnej kanapie . Martwimy się
o światła , opony zimowe i inne też ważne sprawy a o wozeniu dzieci w
fotelikach zapominamy . Czy dlatego że jest to niewygodne dla rodziców czy
może jesteśmy tak "samolubni" i najważniejsze żebyśmy my byli bezpieczni ?
Nawet wśród moich znajomych panuje zwyczaj wożenia dzieci w foteliku tylko na
długich trasach na wakacje .
Cholera , policja też chyba nie reaguje na to bo nie słyszałem by ktoś
zapłacił za to mandat . Mało tego znam takich którzy chwalą się że ich
pociechy przepadaja za "bieganiem" po samochodzie w trakcie wycieczki i jest
to objaw aktywności dziecka .
Obserwuj wątek
    • kodem_pl Pitolenie 14.07.06, 08:31
      Swojego pewnie bede zapinal, ale mnie nikt nie zapinal i... zyje. To jakies
      chore czasy. Same ograniczenia, reguly, przepisy... niedlugo odetnie sie nam
      glowy, bo po co myslec skoro inni robia to za nas? Minimalizacja jakiegokolwiek
      ryzyka oglupia i daje zludne poczucie bezpieczenstwa. Dzieci ginace w wypadkach
      zapiete w fotelik to pewnie 1%, niezapiete (a w wieku i o masie wymagajacej
      zapiecia) to pewnie ze 2%. Wiem, ze ten 1% moze byc znaczacy, ale... no wlasnie.
      Z drugiej strony czego wymagac od spoleczenstwa uzaleznioneo od loterii, gdzie
      szanse na wygrana sa... he he he:-)
      • marogn Re: Pitolenie 14.07.06, 09:00
        jakoś nie wierze by było to tylko 2%, jak już dojdzie do wypadku, a dziecko
        jest free to albo wprasuje się w jakiś element samochodu lub też wyfrunie przez
        okno, proste; a ludzie niech robią po swojemu, kto im będzie mówił co jest dla
        nich najlepsze, selekcja naturalna trwa nadal tylko w trochę innej postaci
        • kodem_pl Re: Pitolenie 14.07.06, 10:45
          No wlasnie sam jestem ciekaw statystyk i jestem niemal pewien, ze sa zblizone do
          moich (roznica z i bez).
      • pizza987 Re: Pitolenie 14.07.06, 09:14
        kodem_pl napisał:

        > Swojego pewnie bede zapinal, ale mnie nikt nie zapinal i... zyje. To jakies
        > chore czasy. Same ograniczenia, reguly, przepisy... niedlugo odetnie sie nam
        > glowy, bo po co myslec skoro inni robia to za nas? Minimalizacja jakiegokolwiek
        > ryzyka oglupia i daje zludne poczucie bezpieczenstwa. Dzieci ginace w wypadkach
        > zapiete w fotelik to pewnie 1%, niezapiete (a w wieku i o masie wymagajacej
        > zapiecia) to pewnie ze 2%. Wiem, ze ten 1% moze byc znaczacy, ale... no wlasnie
        > .
        > Z drugiej strony czego wymagac od spoleczenstwa uzaleznioneo od loterii, gdzie
        > szanse na wygrana sa... he he he:-)

        A ja mam dosyć dobry przykład dlaczego zapinać dzieci w fotelikach. Znajoma która będąc kilkukletnim dzieckiem wyleciała w trakcie wypadku przez przednią szybę. Żyje. "Tylko" odkąd ją pamiętam jeździ na wózku inwalidzkim. Taki drobiazg. Wtedy nie było fotelików, samochody jeździły wolniej, było ich mniej. A teraz jest ich dużo, średnia prędkość wzrosła, poczucie bezpieczeństwa też. Pokutuje ciągle w narodzie że jak mam 4 poduszki, ABS, ESP i inne wynalazki to nic się nie stanie. Więc można jechać szybciej. Wczoraj miałem takiego na ogonie: wyjazd z Gdańska w stronę Pruszcza, zakręt w prawo, podwójna ciągła, brak pobocza jestem na końcu kolumny aut jadących ok. 70-80 km/h. Dojeżdzża d mnie z impetem Alfa 156 jeszcze na holenderskich tablicach pisanych mazakiem i koleś próbuje mnie wyprzedzić. A w tym momencie widzę z przeciwka samiochód i zastanawiam się w co tamten huknie: tamtego, mnie czy wszystkich. No tak miał poduszki itp. Na szczęście odpuścił sobie. A ile razy widuję tak zachowujących się ludzi z dziećmi (zapiętymi lub nie). Moi znajomi wozili dziecko w foteliku. Tyle że nie zapięte. A argumentem było: "Bo jej w pasach jest niewygodnie". A moja córka nawet bz garażu nie wyjedzie bez zapięcia fotelika i jej pasami. Bo chcę żeby żyła i mogła oglądać świat ze zwykłej perspektywy, a nie na siedząco cały czas lub co gorzej na leżąco i z możliwością tylko ruszania oczami.
        • kodem_pl Re: Pitolenie 14.07.06, 10:48
          Rozumiem i szanuje Twoje zdanie. Ba, popieram je (patrz co napisalem o sobie).
          Chodzi mi o calosc tych nakazow, zakazow i oburzanie sie ludzi. Oburzaja sie
          zimowkami latem, brakiem fotelikow itp.

          Co do alfy to zapewniam Cie, ze kolo mial wbite w poduchy i asresy.
      • clex2 Re: Pitolenie 14.07.06, 23:06
        a do czego cie mieli przypiac, do furmanki?
    • mejson.e Wyobraźnia 14.07.06, 09:56
      Wypadki nie zdarzają się wszystkim, którzy popełniają błędy i tylko dlatego nie
      wyludniły się dotąd nasze drogi.
      Gorzej - panuje przekonanie, że wypadki zdarzają się tylko innym.

      Kto przeżyje wypadek, w którym nie zapięta osoba ginie lub zostaje poważnie
      okaleczona, wie co to wyrzuty sumienia i wściekłość na siebie za nie wykonanie
      tak banalnej czynności.

      Dorosła osoba nie zapina sie świadomie, więc pretensje może mieć tylko do
      siebie, ale dzieci nam ufają i powinny być przez nas chronione.
      Tym bardziej że giną czy zostają kalekami nie tylko z powodu wypadków ale z
      powodu "głupiego" ostrego hamowania.

      To trzeba albo przeżyć albo sobie wyobrazić.
      Ale do tego ostatniego jest niezbędna wyobraźnia, której z reguły na drodze nie
      nadużywamy poddając się presji otoczenia i instynktowi stadnemu...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • kali.gulla Re: Wyobraźnia 14.07.06, 11:35
        Bardzo dobrze na wyobraźnię działają klrasztesty
        Jest jeden taki który powinien być pokazywany 5 razy dziennie

        Przedstawia skutki zderzenia dla dziecka siedzącego po środku tylnej kanapy i
        oczywiście nie zapiętego .

        Masakra
        dziecko leci w między fotelemi zawadzając o oparcia, kasuje środek deski i
        lekko zwiększając wysokość lotu i wykorzystując odbice od deski lotem lekko
        wirującym przechodzi przez prednią szybę znikając z pola widzenia kamery.

        Każdego złapanego rodzica wiozącego dziecko bez pasów powinni skazywać na
        oglądanie tego filmiku na orągło.
        I może by coś dotarło do pustego łba.
        • edek40 Re: Wyobraźnia 14.07.06, 12:41
          Zapomniales dodac, ze male dziecko (manekin) nie miesci sie miedzy fotelami, wiec rozgina obarcia o kilka centymetrow. Deska po ataku leciutkiego dziecka odksztalca sie o kilka centymetrow. Przy tym wszystkim wylatujaca z natury szyba to odpoczynek dla cialka dziecka.

          Mam inna propozycje. Walic tym tepym lbem w deske tak dlugo, az odksztalci sie choc na 1 cm.

          Przy tym wszystkim mamy zmasowany atak na "wariatow drogowych". Akcja ze strony zmuszajacego do bylejakich napraw aut PZU to szczyt hipokrycji. Akcja znanych osob jest mniej przekonywujaca niestety. Jednak w obu tych akcjach mamy poetyckie metafory. Ludzie inteligentni z reguly jezdza ostrozniej i sa przypieci i rozumieja te metafory. Do baranow najlepiej przemowilyby bardziej doslowne obrazy.
    • piecsiedem a propos - dziecko powyżej 36 kg 14.07.06, 13:49
      o ile dobrze znam przepisy, w foteliku (ew. na podstawce) powinno jechać
      dziecko jeśli albo ma mniej niż 150 cm wzrostu, albo jest młodsze niż 12 lat.
      Tak się składa że zainteresowany delikwent ma 8 lat i 135 cm wzrostu, więc
      będzie się kwalifikował do fotelika jeszcze może i dwa lata.

      Ale jest problem...

      Nie widziałem w handlu fotelika, przewidzianego dla dziecka powyżej 36 kg. A
      pacjent ma 35 kg. Za chwilę nie będę miał go w czym przewozić - a zgodnie z
      prawem muszę.

      Co robić? Ktoś widział podstawki dla dzieci powyżej 36 kg?
      • matejator Re: a propos - dziecko powyżej 36 kg 14.07.06, 15:03
        dla takich dzieci są podkładki a nie całe foteliki. Mój sisotrzeniec ma 7 lat i
        juz od 1,5 roku nie ma fotelika tylko podkładke. miesiąc temu auto, którym
        jechał miało wypadek i na prawdę nic mu się nie stało tylko dzięki pasom i
        fotelikowi.

        P.S. Z drugiej strony jak naród ma przestrzegać zapinania pasów, skoro nasi
        mędrcy (Przemysław E. Gosiewski) i kaczor swoją SuperB jeżdzą bez pasów. W sumie
        powinni sie roz..ć i mielibyśmy 2 baranów mniej no i jeszcze lepszy rząd
        • piecsiedem podkładki też są tylko do 36 kg 14.07.06, 15:19
          pardon, jakoś tak niejasno się wyraziłem. Oczywiście że fotelik w przypadku
          ośmiolatka nie wchodzi w rachubę, taki pacjent siedzi tylko na poddupniku.
          Problem w tym, że nie widziałem poddupników dla dzieci cięższych niż 36 kg.
          Sprawdź, prawdopodobnie podkładka na której siedzi Twój siostrzeniec jest
          przeznaczona dla dzieci do 36 kg. Jeśli nie, daj proszę znać jaki to producent.
          • matejator Re: podkładki też są tylko do 36 kg 14.07.06, 15:48
            postaram się jeszcze dzisiaj sprawdzic.
          • etom Re: podkładki też są tylko do 36 kg 14.07.06, 22:40
            piecsiedem napisała:

            > Problem w tym, że nie widziałem poddupników dla dzieci cięższych niż 36 kg.

            Nie wydaje mi sie ,ze te podkladki musza odpowiadac jakims normom.
            Ostatecznie maja tylko "podniesc" dziecko tak by pasy byly prawidlowo zapiete.
            Mam zwykla ,lekka podkladke (chyba ze styropianu) i nawet ja moglbym na nie
            siedziec ,przeciez nie o wytrzymalosc chodzi ?
          • matejator Re: podkładki też są tylko do 36 kg 18.07.06, 22:45
            niestety też tylko 36. ale czy to ma znaczenie?
            • piecsiedem dzięki. Czyli jest problem - co powyżej 36 kg? 19.07.06, 15:22
              Dzięki za sprawdzenie.

              Jak widzicie, jest problem - przynajmniej teoretyczny. Dziecko które waży ponad
              36 kg a ma mniej niż 150 cm lub mniej niż 12 lat nie ma w czym przewieźć. Albo
              będziemy łamać prawo, albo niestosować się do norm producentów.

              Czy jest to problem praktyczny, nie wiem. Być może. Po pierwsze, jeśli trafimy
              na policjanta w złym humorze a przewozimy takie dziecko bez fotelika,
              dostaniemy mandat - a nikt nie lubi płacić. Jeśli policjant będzie złośliwy,
              może nawet wysadzić dziecko z samochodu i uniemożliwić mu dalszą jazdę. Po
              drugie, poddupnik do 36 kg może okazać się dla takiego dziecka za wąski i
              niewygodny - więc będzie kwękać i stękać całą drogę - też problem. Po trzecie,
              jeśli zdarzy się wypadek i dziecku coś się stanie, nie będziemy mogli od
              producenta fotelika domagać się niczego - bo używaliśmy poddupnika niezgodnie z
              instrukcją. Po czwarte, czy jeśli dojdzie do wypadku, taki zbyt mały poddupnik
              nie okaże się dla dziecka niebezpieczny - np. łamiąc mu biodra?

              Teoretycznie poddupnik służy tylko do tego, aby pas nie przechodził dziecku
              przez szyję (tylko przez bark) i w razie wypadku go nie udusił. Nie ma chyba
              przenosić żadnych naprężeń ani absorbować żadnych sił. Więc w sumie może być
              byle co. Ale jeśli się mylę? Jeśli to obojętne, to dlaczego producenci
              poddupników podają na nich górne ograniczenia wagowe?

              Może ktoś powiedzieć - ee tam, to problem incydentalny, mało które dziecko
              poniżej 150 cm albo 12 lat przekracza 36 kg. Otóż nieprawda. Zgodnie z siatką
              centylową, średnio chłopiec w wieku 12 lat waży 43 kilo, z tylko 25% chłopców w
              tym wieku waży poniżej 36 kilo. Jest to więc problem, który ma trzy czwarte
              chłopców i pewnie połowa dziewczynek! Zob.
              bi.gazeta.pl/im/5/1326/m1326945.jpg
              Co robić? Nie wiem. Ja przewożę dziecko (8 lat, 135 cm) bez poddupnika. Pas
              przechodzi mu już niemal prawidłowo przez bark. Ale jeśli trafi mnie wkurzony i
              złośliwy policjant, będę bezbronny.
    • misiek4111 Re: Pociechy. 14.07.06, 17:00
      Ostatnio widziałem Mercedesa, z którego podczas jazdy dziecko wyglądało przez
      otwarty szyberdach. Zapobiegliwy rodzic musiał chyba zrobić podstawkę pod
      nogi...
    • jusytka A gdzie ty je widzisz? 14.07.06, 23:43
      Ja najczęściej widze dzieci w fotelikach.
      • habudzik Re: A gdzie ty je widzisz? 14.07.06, 23:58
        jusytka napisała:

        > Ja najczęściej widze dzieci w fotelikach.

        W Warszawie , Krakowie , Gd. Szcz. Poz. Wrocku itp
      • edek40 Re: A gdzie ty je widzisz? 19.07.06, 15:38
        Moja znajoma miala dachowanie. Widok spektakularny, samochod do kasacji, ale zawartosc praktycznie nie naruszona. W tym dwoje dzieci. Policja stwierdzila, ze zdrowie lub zycie uratowaly foteliki i to bardzo dobrze, ze pani ich uzywa. Na jej zdziwienie, ze mozna inaczej, policjant pokiwal glowa i powiedzial, ze niestety mozna i niestety czesto jezdza do w sumie drobnych zdarzen, gdzie poszkodowane sa wylacznie dzieci bez fotelikow. A wszystko dzialo sie w XXI wieku w miescie Lomza.
    • misha75 Re: Pociechy. 19.07.06, 17:34
    • misha75 Re: Pociechy. 19.07.06, 17:35
      Dla mnie to zwykly debilizm, debilizm w dodatku grozny bo niebezpieczny dla
      zycia dzieciaczków. Policja powinna to wyjatkowo nadgrorliwie scigac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka