Gość: stefan
IP: *.sap-ag.de
30.10.01, 11:33
jade sobie wieczorem w niedziele droga drugorzedna okolo 100, rozmawiam z
kolegami popijajacymi jaska wedrowniczka gdy nagle widze na drodze/poboczu rower
po minieciu przeszkoda stwierdzamy, ze trzeba to sprawdzic
wracamy sie, ja sie tak ustawiam ze swiatlami oswietlam ten teren
kolega wychodzi z auta aby obejrzec teren
w krzakach obok rowera lezy facet
sprawdzamy czy oddycha
okazuje sie, ze tak
jest delikatnie pijany
prosi nas zebysmy mu nie zabierali pojazdu
my na to, ze nie, ze go zaprowadzimy do domu
on nie chcial wiec go zostawilismy
oj Polska rzeczywistosc
przykra rzeczywistosc