Napiwki na stacji

18.09.06, 22:31
Jestem nowym kierowcą. Czy jak podjeżdżam na stację i zanim zdążę dorwać się
do swojego baku i robi to za mnie facet z obsługi i nalewa benzynę, to czy
daję mu póxniej pare złotych? Nie chcę wyjść na gbura, ale tez nie cchce
dawać kasy komuś jesli nie ma takiego zwyczaju...
    • jtb Re: Napiwki na stacji 18.09.06, 23:26

      Jak podczas wakacji robili to studenci albo jacyś praktykanci to daje a jak
      pracownicy stacji to nie.
      • sebastian.galka Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 07:59
        Nie no daj spokój. Wiem, że pracownicy nie wiele na tym korzystają ale stacje
        benzynowe trzepią na nas taką kasę za paliwo, że nigdy w życiu nie zostawię na
        "cepeenie" napiwku.
    • programistajava Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 08:52
      Ja nie daje :D Nie prosze o taka usluge a skoro nie ufaja klientom (nie wiem
      moze odjedzie z pelnym bakiem, to tankuja i zapamietuja numery, moze na kamery
      nie maja). Wlasnei zastanawia mnie czemu ci pracownicy tankuja ae auta jakbym
      sam nei mogl.
      • ppo Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 12:02
        >skoro nie ufaja klientom (nie wiem
        > moze odjedzie z pelnym bakiem, to tankuja i zapamietuja numery

        Boże! W życiu nie przyszłoby mi to do głowy! A wydawało mi się, że jestem
        raczej nieufny i podejrzliwy. Ale ty to masz prawdziwą manię prześladowczą,
        połączoną z zaniżonym poczuciem własnej wartości i kompleksy na dodatek!
        Wiedziałem, że programiści normalni nie są, ale żeby aż tak! I pomyśleć, że
        tacy ludzie samochodami jeżdżą (mam nadzieję, że chociaż nie w mieście). Szok!
        Szczerze ci współczuję.

        P.S. Ja zawsze daję napiwki (w każdej sytuacji, kiedy jest taka możliwość).
        Sprawia mi to po prostu przyjemność (egoistyczną satysfakcję!), a poza tym nie
        lubię obciążać się drobniakami :)
        • programistajava Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 13:14
          > Boże! W życiu nie przyszłoby mi to do głowy! A wydawało mi się, że jestem
          > raczej nieufny i podejrzliwy. Ale ty to masz prawdziwą manię prześladowczą,
          > połączoną z zaniżonym poczuciem własnej wartości i kompleksy na dodatek!
          Zapewniam cie ze kompleksow nei mam :D

          > Wiedziałem, że programiści normalni nie są, ale żeby aż tak!
          Ublizasz ludziom jednoczesnie generalizujac...

          >I pomyśleć, że
          > tacy ludzie samochodami jeżdżą (mam nadzieję, że chociaż nie w mieście). Szok!
          Ale to ty masz problem nie ja,

          > Szczerze ci współczuję.
          Nie ma takiej potrzeby, raczej to ja tobie, bo wyciagasz dziwne wnioski....



          ja staram sie dociec dlaczego to robia (tankuja klientom na stacjach) bo nie
          wiem. Przeciez to zwieksza koszty utrzymania stacji bo musza zatrudniac tych
          nalewaczy.
          • cealh Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 21:53
            Zatrudniaja dla tego, ze klient nie moze sam tankowac LPG. Musi to robic ktos z
            obslugi. A jak juz ktos jest to szefom sie nie podoba jesli taki "placowy"
            siedzi i baki zbija. Wiem bo sma pracowalem jako placowy. A jesli chodzi o
            napiwki, to czasem dosale 1zl lub 2zl, najczesciej za obsluge kompresora :))
      • zigzaur Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 15:00
        Czasami podjedzie kobieta i zwyczajnie nie potrafi sama zatankować.
    • ant777 Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 08:53
      To jest ich zasrana robota. Dojdzie do tego, że zaczniesz dawać napiwki
      każdemu. No, chyba że masz gest.
    • des4 Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 09:35
      Za nalanie paliwa nie trzema dawać napiwku, ale jeśli chcesz aby pracownik
      stacji umył ci szyby, przetarł reflektory czy np. dopompował powietrza do kól,
      to możesz dać mu jakiś pieniążek...
    • greenblack Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 15:12
      A jak kupujesz chleb w spożywczym albo śruby w metalowym, to teżdajesz napiwki?
      • dr.wal2 Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 16:05
        greenblack napisał:

        A jak kupujesz chleb w spożywczym albo śruby w metalowym, to teżdajesz napiwki?


        Alez oczywiscie "greenblack" Ty egoisto,jezeli ja kupuje srubu w metalowym -
        zawsze proponuje kasjerce gwintowanie,a w piekarniczym eqspedietke klapie po
        buleczce ,- wez przyklad z swiatowego goscia tzn. ze mnie .
        • ramonka27 Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 20:48
          Nawet jak Pani zza kasy ma 64lata i za rok udaje się na emeryturę???
          • azaheca Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 23:11
            cholera mnie bierze,jak facet dorywa się do baku nie pytając mnie o zgodę,już
            raz w ten sposób straciłam korek od wlewu paliwa....wrrrrrr :-((((((((((
          • dr.wal2 Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 07:29
            Autor: ramonka27
            Data: 19.09.06, 20:48
            Nawet jak Pani zza kasy ma 64lata i za rok udaje się na emeryturę???

            zanim zrobie zakupy sprawdzam wiek kasjerki/eqspedientki ,-czy mile obsluzony
            zostane !

            • zigzaur Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 15:02
              W supermarketach przy kasach najlepsze są brzydkie dziewczyny.
              Bo są szybkie.
    • azacharewicz Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 23:16
      Nie ma takiego zwyczaju. Chodź zazwyczaj mężczyźni sami sobie nalewają, a
      Ci "pomocnicy" są dla kobiet które nie chcą pobrudzić rączek.
    • inessta Re: Napiwki na stacji 19.09.06, 23:50
      Ja kiedyś chciam dać napiwek panu na stacji, bo mi napompował koła w samochodzie
      ( maszyny do pompowania do dziś są dla mnie zagadka), a pan strasznie się
      obruszył. Dodatkowo kierownik stacji pouczył mnie, że jest to obowiązek
      pracownika aby mi pomóc w pompowaniu i nie mam prawa za to mu dawać
      jakichkolwiek pieniędzy. Po krótkiej rozmowie z tym pracownikiem wcisnęłam mu
      parę złotych za pomoc ale tak aby kierownik nie widział. Byłam zdziwiona, bo np
      w myjni samochodowej do dobrego tonu należy dawanie napiwków.
      • ele111 Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 01:30
        Rzeczywiscie, pracownik podjazdu jest od tego aby pomóc klientowi. Jest to
        usługa "dodana" ( bezpłatna ). Natomiast jesli z jakiejś przyczyny klient uzna
        że ......... został obsłużony "na najwyższym poniomie" i ma cheć ( nie
        obowiązek) dać napiwek to już jego sprawa. Oczywiscie po utarczce słownej z
        pracownikiem , który powinien odmówić - mówiąc że to jego obowiązek.

        A wszystko to .... ze szkoleń Łorlenu ;)
      • ppo Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 12:07
        > nie mam prawa za to mu dawać
        > jakichkolwiek pieniędzy.

        No to już ewidentna przesada! Jakby mnie tak powiedział kierownik na stacji, to
        straciłby pracę (potrafię być naprawdę wredny :)). To są moje pieniądze i ja
        decyduję o tym, co z nimi robię i komu za co je daję.
    • kruder76 Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 05:55
      Ja nie daję.
      • bruks Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 08:27
        ale jestescie zalosni. pomysleliscie moze ile ci ludzie zarabiaja na stacjach?
        nie wiecie? to moze sprawdzcie i zastanowcie sie sami czy jednak nie byloby
        milo dac komus 1PLN za pomoc, a ten 1PLN was naprawde nie zbawi. na calym
        swiecie daje sie napiwki, za cokolwiek, za kazda usluge itp itd. wystarczy miec
        tylko odrobine dobrej woli... a ludzie u nas to totalny ciemnogrod!!!

        ps. moge sie zalozyc ze 99% Polaków za granicą nie potrafi dac napiwku
        • ppo Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 12:13
          Masz rację. Ludzie są skąpi i nie wiedzą, jaka przyjemność daje "mieć gest".
          Nie chodzi nawet o tą złotówkę (wiadomo, że nikogo nie zbawi). Chodzi o durną
          mentalność dorobkiewicza. Mówi się, że Szkoci są skąpi. To nieprawda- wie o tym
          każdy, kto pracował w Szkocji (płacą lepiej niż Anglicy). Naprawdę skąpym
          narodem groszorobów są niestety Polacy. Nawet jeśli mają pieniądze, to nie
          potrafią się nimi cieszyć. Skąpstwo to choroba utrudniająca życie. Wiem coś o
          tym.
    • ir3ul za co ten napiwek? 20.09.06, 08:45
      to przeciez ich robota. nie wiem skad sie wzial pomysl zeby kierowca sam
      tankowal i mu potem rece smierdzialy.
      • theeht Re: za co ten napiwek? 20.09.06, 09:07
        Nie robota, tylko praca. A jak jestes taki sterylny to przyklej sobie naklejke
        niepełnosprawnego na szybe, wtedy nawet z auta nie będziesz musiał wysiadac.
        Może pracownicy tak ochoczo rwą sie do tankowania zeby oszczędzic sobie widoku
        waszych min jak próbujecie ucelowac za 50.
        • kinia_mf Re: napiwek tak 20.09.06, 09:15
          napiwek...tak daję jakieś 2 zł, bo milej i wygodniej jest mi jak jakiś chłopak
          zatankuje bak a ja nie muszę brudzić sobie rąk, pozdrawiam
          • des4 Re: napiwek tak 20.09.06, 09:22
            A od kiedy to nalewając benzynęe z dystrybutora mozna pobrudzić sobie ręce? O
            co i czym...?
            • kinia_mf Re: napiwek tak 20.09.06, 09:58
              można...i bez bezsensownych komentarzy prosze
            • ppo Re: napiwek tak 20.09.06, 12:18
              > A od kiedy to nalewając benzynęe z dystrybutora mozna pobrudzić sobie ręce? O
              > co i czym...?

              Wystarczy dotknąć tego pistoletu, którego dotykało przed tobą tysiące osób. Co?
              Każdemu z nich chciałbyś rekę podać? Normalny człowiek brzydzi się tego
              dotykać. No, ale rozumiem, że nie są to problemy kogoś, dla kogo złotówka to
              dużo. BTW- papier toaletowy jest ci znany, czy też nie?
              • zigzaur Re: napiwek tak 20.09.06, 15:04
                Klamki od drzwi też bywają brudne.
                A co dopiero można powiedzieć o dozownikach mydła lub elektrycznych suszarkach...
              • swoboda_t Re: napiwek tak 20.09.06, 16:23
                " Normalny człowiek brzydzi się tego
                dotykać. "
                Przypuszczam, że wątpię. No chyba, że za wzór normalności przyjmiemy detektywa
                Monka.
              • mikka07 Re: napiwek tak 20.09.06, 20:03
                Na stacjach są rękawiczki jednorazówki. Często woda w toalecie. Ja daję za
                przetaecie szyb. 2 lub 5pln, zależnie od jakości wykonania
        • ppo Re: za co ten napiwek? 20.09.06, 13:35
          > waszych min jak próbujecie ucelowac za 50.

          Haha! Żeby chociaż za 50! Widziałem nieraz skąpiradła, które leją za dychę. I
          to bynajmniej nie do starego malucha! Cóż... boso, ale w ostrogach!
          "Pozdrowienia" dla kierowców beemek na gaz. Buhahaha!
          • swoboda_t Re: za co ten napiwek? 20.09.06, 16:30
            Mnie ostatnio dość niespodziewanie brakło gazu. Zajechałem na Shella i
            zatankowałem za... 14,88 (miałem przy sobie tylko trochę drobnych, karty
            niet). Pani w kasie była bardzo zadowolona - brakowało Jej klepaków. 7 litrów
            wystarczyło, żeby potem przyjechać tam jak prawdziwy Jaśnie Pan i zatankować
            full. Ty byś pewnie poleciał na piechotę do domu po kasę, byleby
            uniknąć "wielkiej blamy"??
            • ppo Re: za co ten napiwek? 20.09.06, 18:45
              >Ty byś pewnie poleciał na piechotę do domu po kasę, byleby
              > uniknąć "wielkiej blamy"??

              Nie dopuszczam do sytuacji, żebym podjeżdżał tankować nie mając przy sobie
              odpowiedniej ilości gotówki (bądź karty- gotówki nawet nie lubię, bo śmierdzi i
              brudzi łapy- dosłownie, nie metaforycznie).
    • tubu5000 Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 10:04
      ja zwyczaju nalewania przez kolesi tez nie obczajam

      i tak trzeba wyjsc z tego samochodu, isc na stacje i czekac az sie skonczy

      co innego gdyby nie trzeba bylo wychodzic z samochodu jak w stanach...
      • ppo Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 12:23
        > co innego gdyby nie trzeba bylo wychodzic z samochodu jak w stanach...

        Raczej jak w PRL. Podjeżdżałeś, "koleś" tankował, odcinał kuponik z kartki,
        płaciłeś mu (zawsze z "górką"- pieniądze nie miały wtedy takiej wartości, jak
        znajomości na stacji benzynowej) i w drogę. W USA niestety trzeba wychodzić
        (może nie zawsze, ale najczęściej).
    • luzak40 Ja tankuję na NESTE. 20.09.06, 11:02
      Najcudowniejsza stacja jaka może być;-))nie przyłaźi nikt z obsługi(jak np. na
      Shellu!!) ,paliwko nalewa się samemu,nie ma głupio uśmiechających sie lasek przy
      kasie,które"soczek w promocji proponują i dodatkowo 200 pkt na kartę"jak na
      jakimś Orlenie czy BP,i właśnie dzięki brakowi powyższych "atrakcji"litr 95Pb
      przeważnie kosztuje 20-40gr mniej niż u pozostałych.
      "I nie trafi sie na starego ciula w S-klasie,co pół godziny wybiera cygaretki
      przy kasie".
      • maciekamigo Dokładnie!! Neste rocks!! 20.09.06, 11:20
        Podjeżdżam, wkładam karte, tankuje ON za 3.82 i odjeżdzam po 3 minutach :) Nie
        ma buraków w kolejce przede mną trzymających ostentacyjnie plik stuzłotówek, bo
        oni i tak nie potrafią tych automatów obsługiwać.
        • ppo Re: Dokładnie!! Neste rocks!! 20.09.06, 12:29
          > Nie
          > ma buraków w kolejce przede mną trzymających ostentacyjnie plik stuzłotówek,

          Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz... Ludzie! Co się z wami dzieje? Jeżdżę
          samochodem codziennie (czyli tankuję prawie codziennie) i nigdy nie spotkałem
          się z żadnym "ostentacyjnym burakiem"! A może ja po prostu tej ostentacji nie
          widzę? Może mnie to nie boli? Przeglądając ten wątek wiem już, dlaczego jest
          tylu frustratów na drogach.
          • iberia30 Re: Dokładnie!! Neste rocks!! 20.09.06, 21:49
            ppo napisał:

            >Ludzie! Co się z wami dzieje? Jeżdżę
            > samochodem codziennie (czyli tankuję prawie codziennie)

            o matko tzn, ze codziennie robisz jakies 600km czy moze pudelko ma malutki
            baczek?:-DDDD

            --
            pilnie kupie Honde CRV-info na @.
            • ppo Re: Dokładnie!! Neste rocks!! 20.09.06, 22:10
              Właśnie potwierdziłeś moją opinię na temat zakompleksionych frustratów.
              • iberia30 Re: Dokładnie!! Neste rocks!! 21.09.06, 09:10
                ppo napisał:

                > Właśnie potwierdziłeś moją opinię na temat zakompleksionych frustratów.


                ????slucham???To, ze tankuje raz na tydzien albo na dwa tygodnie = bycie
                zakompleksiona frustratka ?????buhahahahahahah
      • swoboda_t Re: Ja tankuję na NESTE. 20.09.06, 16:34
        A ja na Shellu. Koleś naleje (czy to gaz czy wachę), soczków nie proponują, a
        płacę tyle, co na niedalekiej Neste. Bo jeszcze bliżej jest Carrefour -
        konkurencja działa :D
    • gregor100 Ogólnie o napiwkach:-))) 20.09.06, 11:11
      Napiwki- dotycząc usług a dokładniej jakości wykonania - kelner który urzeknie
      wdziękiem ,profesjonalizmem,barman-który zaproponuje fantastycznego drinka -
      napiwek to nagroda dodatek za to że czujemy sie dobrze widząc jak ktoś sie
      stara w naszym interesie.Yo samo dotyczy stacji benzynowych.
      Sa tez knajpy gdzie napiwki tradycyjnie są wysokie - i nie mam na myśli barów
      toples -tyle że jest tu potrzebna "znajomość miasta" lub tak i wyczucie -ale o
      to w większości ciężko:-).
      Nigdy!!nie daje napiwków gdy jakaś panna jest naburmuszona a u kelnera widać że
      miał wczoraj integracyjną i nie chce mu się gęby otyworzyć.Jak ktoś jest miły
      to dostanie i 20% a jak nie to niech liczy na pensje -które w usługach
      zazwyczaj są żałosne.
      Pracując w gastronomii sam potrafiłem dobrze zarabiać dzięki napiwkom ale to
      wymagało dużego zaangażowania i stale uśmiechniętej mordki za to nagroda-
      zadowolenie klienta i tipy ware były i miło wspominam .
      Pozdro:-)
      • mroovechka Re: napiwki na stacji 20.09.06, 12:02
        A ja specjalnie tankuję na Shellu żeby mi człowiek nalał. Czasami proszę o
        przetarcie szyb. Daję przeważnie złotówkę co jest niczym w porównaniu z
        rachunkiem jaki płacę w kasie stacji. Ale zawsze sprawdzam czy korek wlewu jest
        dobrze zakręcony bo ostatnio trafiłam na sierotę co mi niedotankował i korek
        krzywo zakręcił.
      • ppo Re: Ogólnie o napiwkach:-))) 20.09.06, 12:34
        Napiwki niekoniecznie daje się komuś dlatego, że jest miły. Czasami robi się
        to, aby utrzeć nosa komuś, kto traktuje cię z góry. Przykład: babcia klozetowa
        waruje czujnie, bo podejrzewa, że chcesz się ulotnić nie uiściwszy złotówki za
        kibelek. A ty jej wtedy dajesz 2 złote (100% napiwku!) i mina jej rzednie :)
        Uczucie zajebiste :D
        • greenblack Re: Ogólnie o napiwkach:-))) 20.09.06, 14:02
          Samo hrabiostwo się tu zebrało, co nie może przeżyć dnia bez uśmiechu
          wdzięczności ze strony babć klozetowych i pompiarzy za złotówkę napiwku.
          • lielos Re: Ogólnie o napiwkach:-))) 20.09.06, 14:12
            A ja raz na Shellu dałam chłopakowi 10 zł. Był bardzo miły, umył szyby,
            dokręcił wycieraczki, oddżumił akumalor z jakiegoś niebieskiego grzyba, który
            go oblazł... I chociaż planowałam dać mu 2zł (specjalnie rozmieniłam w kasie),
            to tak mnie urzekł, że dałam mu dychę.
            Wcale nie żałuję- uważam, że był naprawdę pomocny.
            PS zaznaczam, że nie zarabiam milionów.
            • ppo 200 pln za podanie popielniczki w barze. 20.09.06, 14:45
              Spotkałem się też z takim napiwkiem. Człowiek, który go dał nie był z gatunku
              ludzi powszechnie uważanych za "dobrych". Ale gest miał, to też się liczy. Też
              nie jestem milionerem, ale nie jestem też skąpy i sprawia mi satysfakcję, że
              moge komuś dać napiwek. Niech zna Pana (hrabiego) ;)
              • swoboda_t Re: 200 pln za podanie popielniczki w barze. 20.09.06, 16:40
                Znajomy stróż na parkinu przyszpitalnym opowiadał, jak kiedyś wjechała mu na
                palc bez zatrzymywania jakaś lux bryka. Zatzrymał ją przy wyjeździe i zażądał
                kasy za postój, ale mina Mu zrzedła jak się otwarly szyby. Ciemne typy z
                giwerami na wierzchu itp. Jedne spytał ile za parking i ile stróż zarabia. Jak
                ten odpowiedział to gość się zaśmiał, dał za postój i dorzucił jakąś
                trzycyfrową kwotę. Też miał gest. Ale gest i klasa to nie to samo i pierwszym
                drugiej się nie kupi.
                • xxxxyyyyzzzz Bzdury ludzie gadaja, a glupki powtarzaja... :-))) 20.09.06, 21:30
                  • ppo Rozwiń swoją myśl. 20.09.06, 21:42
                    Chodzi ci o parkingowego? Bo chyba nie o napiwek 200 pln w MOIM barze, prawda?
    • zigzaur o napiwkach i o gburach 20.09.06, 14:59
      Na pewnej stacji Shella zażądałem, aby odblokowano kompresor, bo chciałem
      napompować koła. Pracownik zrobił łachę, jakby był kasjerką "LOT" z filmu "Miś".

      Kija na obiboków a nie żadne napiwki!

      Słowo "gbur" nie powinno mieć negatywnego znaczenia. W języku kaszubskim oznacza
      gospodarza, posiadacza ziemi.
    • hjuston w stanach na przyklad 20.09.06, 15:33
      sie nie daje


      houston.blox.pl
      • cracovian Re: w stanach na przyklad 20.09.06, 23:36
        ...bo roznica miedzy self-service a full-service jest wlasnie w cenie
        • dr.wal2 Re: w stanach na przyklad 21.09.06, 07:24
          cracovian napisał:

          ...bo roznica miedzy self-service a full-service jest wlasnie w cenie

          Masz racje - self servicess jest tanszy,przewaznie za darmo jezeli niewezmiemy
          pod uwage kosztow Whiskey & bajeczki na DVD .
    • josee Dałem może ze dwa razy... 20.09.06, 15:43
      ale ogólnie, to obsługa na stacjach jest trochę siermiężna. A na Shellu, to
      mnie najbardziej wkurza, jak gość przyleci, pyta jakie paliwo zatankować i dwa
      razy próbuje wcisnąć tego ich V-Powera za prawie 5 zl.
    • the.gypsy Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 15:48
      nie dajesz.
    • flamengista stacja to nie restauracja 20.09.06, 20:11
      To chyba żart jakiś. mamy chyba najdroższą benzynę w Europie (w stosunku do
      zarobków), stacje lejące seryjnie chrzczone paliwo i mamy jeszcze komuś płacić
      dodatkowo za to, ze raczył mi polać tego luksusowego płynu do baku?
    • wolf99 Re: Napiwki na stacji 20.09.06, 21:48
      A co to są napiwki? Gratyfikacja, szczególny rodzaj okazania wdzięczności za
      dobrą i miłą obsługę. Przynajmniej z pozoru. W stanach wymyślili to mniej
      więcej tak: kelner dajmy na to, pracuje za głodową stawkę, za którą nie
      przyszedł by do pracy. Utzrymuje się więc z napiwków. Efekt? Kelner zarabia np
      2000$, a jego pracodawca płaci mu 500$. Oczywiśceie te 2000$ zostawiają mu
      klienci - czyli: 1500$ ma bezpodatku i innych danin. Tym sposobem, za 500 $
      pracuje ktoś kto nie pójdzie do pracy za mniej niż 2000$. tani pracownik, który
      dużo zarabia, a klienci też są zadowoleni, bo gdyby restaurator płacił całą
      pensję, to np.pizza kosztowałaby nie 3 lecz 5$. Dlaczego? oprócz zysku
      właściciela i kosztó materiału (owe 3$), trzeba by na niej zarobić na 1500$
      pensji kelnera i 500$ podatków i składek. taka praca na czarno po amerykańsku
      • ppo Dlatego właśnie Amerykanie są bogaci :) 21.09.06, 00:30
        Bo umieją robić interesy, nie krzywdząc jednoczesnie wszystkich dookoła.
    • iberia30 Re: Napiwki na stacji-nie daje, jakos nie widze 20.09.06, 21:53
      potrzeby, poza tym tankuje na BP wiec nie wiem komu mialabym dac.
      Ale w knajpie,na myjni itd to owszem daje.

      --
      pilnie kupie Honde CRV-info na @.
    • sympatico.ca Re: Napiwki na stacji 21.09.06, 00:50
      Dziwie siem,ze sam GB jest przeciw skoro tyle lat tyral na BP?Taki uczciwy?
    • skaflok moj kumpel pracuje na stacji benzynowej 21.09.06, 08:33
      jest zatrudniony na dzilalnosci i dostaje w lape ok 3,5 tysiaka (bo pracodawca nie placi zus'ow i innego szajsu) przez 2 lata ma ulgi itp. jak idzie do dentysty albo lekarza to prywatnie bez kolejek itp. $$ :] do tego na lewych fakturach wyciaga jeszcze z 1,5 na miesiac/ co daje ok 5 tysiecy kumplowi, ktory ma 21 lat i praktycznie nie ma zadnych wydatkow i mieszka z rodzicami ;) jako, ze to dobry kumpel to wszystkie knajpy w sobote nasze LOL :} i nie jestem jakims money-friendem tylko znamy sie od czasu jak chodzilismy na czworaka. poza tym jako mgr inz. bede mogl sie odwdzieczyc mu niedlugo ;)
      tak sie jeszcze nasuwa, ze jakby nie byl na dzialalnosci to by dostawal o wiele mniej. przez wlasnie sponsorowanie moheriatu.

      zeby nie byl OT to napsize ze napiwku nigdy nikt nie proponowal mu.
      • programistajava Re: moj kumpel pracuje na stacji benzynowej 21.09.06, 15:52
        Tzn nei jest ubezpieczony w ZUS (Zdrowotne)?
        A odklada na emeryture?
        Owszem na dzialalnosci mozna zaoszczedzic (placac minimalkny ZUS ), ale samemu
        trzeba sie zmobilizowac do ciulanai na emeryture itp.. no i jak z urlopami...
Pełna wersja