Dodaj do ulubionych

Pojazdy "oflagowane" napisem "Nauka Jazdy"

IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 10:50
To w wielu przypadkach koszmarne zawalidrogi. A jest tego cała masa, bo każdy
chłopiec i każda prawie dziewczynka musi teraz mieć prawo jazdy i domagać się
od tatusia kupna fury.
Problem jest taki, że delikwent, który nie potrafi dosłownie nic, jest
wypuszczany na główną ulicę i na każdym skrzyżowaniu dostaje czkawki. Pół
biedy jak uda mu się uruchomić silnik ponownie w ciągu kilku sekund. Ale
często trwa to całą zmianę świateł tworząc korek.
Uważam, że kursanci, zanim wyjadą na główne ulice dużych miast, powinni
najpierw na placu manewrowym a potem na osiedlowych uliczkach ćwiczyć
posługiwanie się pedałami, ruszanie, zatrzymywanie. Dopiero jak opanują jako
tako pojazd i nie zdarza się już im za każdym razem gaśnięcie silnika,
powinni być wyprowadzani na główne arterie komunikacyjne z dużym ruchem. W
przeciwnym razie :
1. Utrudniają ruch tworząc korki
2. Jest to dla nich samych stres.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Niknejm Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: 143.26.81.* 25.03.03, 10:59
      Gość portalu: hip napisał(a):

      > Uważam, że kursanci, zanim wyjadą na główne ulice dużych miast, powinni
      > najpierw na placu manewrowym a potem na osiedlowych uliczkach ćwiczyć
      > posługiwanie się pedałami, ruszanie, zatrzymywanie. Dopiero jak opanują jako
      > tako pojazd i nie zdarza się już im za każdym razem gaśnięcie silnika,
      > powinni być wyprowadzani na główne arterie komunikacyjne z dużym ruchem. W
      > przeciwnym razie :
      > 1. Utrudniają ruch tworząc korki
      > 2. Jest to dla nich samych stres.

      Słusznie, i popieram. Szczęśliwie byłem na kursie ponad 30-godzinnym (wiele lat
      temu) i instruktorowi się nie spieszyło, bo 'tylko 18 godzin na nauczenie'.
      Pojeździliśmy sporo po terenie zamkniętym, zanim wyjechaliśmy na drogę
      publiczną. Dzięki temu było mniej stresu i dla mnie, i dla innych kierowców
      i... dla instruktora ;-)

      Pzdr
      Niknejm
      • remo29 Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 25.03.03, 11:25
        I tu się z obydwoma panami nie zgadzam. Ani 18 ani 30 ani nawet 100 godzin
        jazdy po terenie zamkniętym w najmniejszym stopniu nie przystosuje kursanta do
        ruchu drogowego. Im większe miasto tym wiekszy szok. Pamiętam swoje początki -
        prawko robiłem w niewielkim mieście (jakieś 150-180 tys. mieszkańcow) i
        zawalidrogą nie byłem. Zawalidrogą zostałem, kiedy pierwszy raz (już kawał
        czasu po zdaniu egzaminu) wylądowałem w godzinach szczytu na krakowskim rondzie
        Matecznym i pomyliłem drogę...
        Musiało upłynąc mnóstwo litrów benzyny zanim nauczyłem się ruchu w dżungli.
        Dlatego twierdzę, że "hartowanie" powinno odbywać się od początku i to pod
        okiem instruktora, który przecież jest doświadczonym kierowcą. "Uczenie się"
        miasta samemu przynosi zwykle kiepskie skutki: masę stresów, poobijany samochód
        i pociąg do skręcania tylko w prawo :))
        Zawsze kiedy widzę "eLkę" traktuję ją z wyrozumiałością. Nie zdarzyło mi się
        żebym którąś obtrąbił.
        • Gość: uny Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.03.03, 11:32
          ja też staram się "eLkom" nie przeszkadzać a nawet im pomagam. uważam, że
          wyjazd na "miasto" podczas 1 godziny jazdy autem jest troszkę niepokojący. ale
          na Boga! (jakby powiedział Jan Maria Rokita) gdzie ci ludzie mają się nauczyć
          jazdy samochodem po mieście???
          • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 11:39
            Gość portalu: uny napisał(a):

            gdzie ci ludzie mają się nauczyć
            > jazdy samochodem po mieście???

            hip: Nauka jazdy to 2 zasadnicze elementy:
            1. Podstawowe opanowanie pojazdu i operowanie kierownicą, pedałami, laską biegów
            2. Poruszanie się w ruchu drogowym.
            Zanim kursant zacznie ten drugi etap powinien w sposób choćby przeciętny umieć
            panować nad pojazdem i mieć choćby 50 % pewności, że silnik nie będzie mu gasł
            przy każdym zatrzymaniu się.
            pozdr
        • Gość: Robert Prawo jazdy inaczej IP: *.astercity.net 25.03.03, 14:00
          remo29 napisał:

          Ani 18 ani 30 ani nawet 100 godzin
          > jazdy po terenie zamkniętym w najmniejszym stopniu nie przystosuje kursanta
          do
          > ruchu drogowego. Im większe miasto tym wiekszy szok. Pamiętam swoje początki -

          > prawko robiłem w niewielkim mieście (jakieś 150-180 tys. mieszkańcow) i
          > zawalidrogą nie byłem. Zawalidrogą zostałem, kiedy pierwszy raz (już kawał
          > czasu po zdaniu egzaminu) wylądowałem w godzinach szczytu na krakowskim
          rondzie
          >
          > Matecznym i pomyliłem drogę...
          > Musiało upłynąc mnóstwo litrów benzyny zanim nauczyłem się ruchu w dżungli.

          I dlatego najlepszym sposobem na oswojenie sie z wielkomiejska dzunglą jest
          rower. Taki gościu pojezdzi na rowerku troche po miescie, zaznajomi sie ze
          znakami, zapozna sie z ulicami, nabedzie odpowiednich odruchow i
          tak "wyszkolony" moze dopiero zasiasc za kierownicą. Zalety takiego rozwiazanie:
          - mniej spalonej benzyny
          - mniej zniszczone drogi
          - mniej zakorkowane miasto
          - nabyty szcunek dla jednosladów w mysl powiedzenia " nie rób drugiemu tego co
          Tobie nie miłe"
    • Gość: KajTan Lelaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 12:16
      Gość portalu: hip napisał(a):

      > To w wielu przypadkach koszmarne zawalidrogi. A jest
      tego cała masa, bo każdy
      > chłopiec i każda prawie dziewczynka musi teraz mieć
      prawo jazdy i domagać się
      > od tatusia kupna fury.

      Oj, jak bardzo by sie chcialo powiedziec : BZDURA I
      KLAMSTWO oraz DOWODY, ale sie jednak powstrzymam ;))

      Drogi Hipie, nie powiesz mi, ze od razu byles Alfa i
      Omega, mistrzem kierownicy? Nawet po zakonczeniu kursu
      jazdy dluzszy (lub krotszy) czas swiezy kierowcy spod
      znaku Zielonego Listka moga byc niepewni - bo tym razem
      jada BEZ INSTRUKTORA, ktory moglby pomoc.

      A ze jest wymog posiadanai prawa jazdy? Kazdy pracodawca
      raczej wymaga tegoz dokumentu - zobacz USA - w zasadzie
      kazdy ma tam driver licence ;)

      > Problem jest taki, że delikwent, który nie potrafi
      dosłownie nic

      Nie przesadzaj, w koncu zaliczyl testy z prawa ruchu
      drogowego - czyli ma teorie opanowana, zas praktyki
      wlasnie nabywa :))

      , jest
      > wypuszczany na główną ulicę i na każdym skrzyżowaniu
      dostaje czkawki. Pół
      > biedy jak uda mu się uruchomić silnik ponownie w ciągu
      kilku sekund. Ale
      > często trwa to całą zmianę świateł tworząc korek.

      On (Ona) wlasnie sie uczy. A gdzie ma sie nauczyc w ciagu
      tych 20 godzin jazdy, z ktorych polowa (mniej wiecej)
      poswiecona jest na manewry na placu?
      Bo na egzaminie to parkowanie musi byc idealne, a na
      miescie to jakos to bedzie ;))

      > Uważam, że kursanci, zanim wyjadą na główne ulice
      dużych miast, powinni
      > najpierw na placu manewrowym a potem na osiedlowych
      uliczkach ćwiczyć
      > posługiwanie się pedałami, ruszanie, zatrzymywanie.

      Musieliby wydluzyc ilosc godzin jazdy. Choc i tak uwazam,
      ze tylko w duzym ruchu mozna sie dobrze nauczyc. Bo
      wlasnie w takich warunkach przyjdzie jezdzic kandydatom
      na kierowce po otrzymaniu dokumentu.

      Dopiero jak opanują jako
      > tako pojazd i nie zdarza się już im za każdym razem
      gaśnięcie silnika,

      To sie zdarza nawet kierowcom z duzym stazem ;))

      > powinni być wyprowadzani na główne arterie
      komunikacyjne z dużym ruchem. W
      > przeciwnym razie :
      > 1. Utrudniają ruch tworząc korki

      Wiec wygonmy takze rowerzystow, pojazdy wolnobiezne,
      autobusy, ciezarowki i male samochody...
      Przy obecnym toku nauczania nie mozna dzialac inaczej. A
      ze w szkoleniach na kierowcow nie zanosi sie zmiany - to
      bedzie jak bedzie.
      Wystarczy odrobina wyrozumialosci i usmiechu - wtedy
      takze Lelaki beda mialy lzej ;))

      > 2. Jest to dla nich samych stres.

      Dla jednych stres, dla innych przyjemosc. Stresem moze
      byc sam kurs, a wlasnie po to jest (kurs), aby ten stres
      wyeliminowac i pokazac kursantowi (-tce), ze jazda moze
      byc i powinna byc przyjemnoscia.

      > pozdrawiam

      rowniez
      KajTan
      • Gość: jezdzaca Re: Lelaki... IP: 195.245.213.* 25.03.03, 12:43
        Zgadzam sie z przedmowca w 100 %.
        Pomyslodawca tematu jest chyba kierowca-frustratem. Troche wyrozumialosci dla
        poczatkujacych, musza miec szanse by stanac do rywalizacji z takimi jak Ty w
        przyszlosci.
        Ja wyjechalam na miasto pierwszego dnia, w ktorym zapisalam sie na kurs. Co
        prawda wiedzialam juz co, gdzie jest, ale to dalo mi pewnosc za kierownica.
        Sama sobie sie dziwilam, ze kiedy wsiadam do samochodu, zero stresu, zadnego
        strachu.
        Jezdzialm po miescie, a dopiero potem uczylam sie placu. Uwazam, ze wlasnie
        taki sposob nauki jazdy dal mi swietne postawy, by wsiasc do samochodu i
        pojechac nim sama bez paniki.
        • Gość: hip Re: Lelaki... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 12:53
          Gość portalu: jezdzaca napisał(a):

          > Zgadzam sie z przedmowca w 100 %.
          > Pomyslodawca tematu jest chyba kierowca-frustratem. Troche wyrozumialosci dla
          > poczatkujacych, musza miec szanse by stanac do rywalizacji z takimi jak Ty w
          > przyszlosci.

          hip: znów zupełne niezrozumienie intencji. Pływać też się zaczynałaś uczyć w
          oceanie z falami na 4 metry?

          > Ja wyjechalam na miasto pierwszego dnia, w ktorym zapisalam sie na kurs. Co
          > prawda wiedzialam juz co, gdzie jest, ale to dalo mi pewnosc za kierownica.
          > Sama sobie sie dziwilam, ze kiedy wsiadam do samochodu, zero stresu, zadnego
          > strachu.

          hip: A to już fatalnie świadczy o Tobie. Kiedyś jeden z zawodowych kierowców
          rajdowych odpowiedział, że każdy kierowca kiedy siada za kierownicą powinien
          odczuwać rodzaj obawy (nawej kierowca nie rajdowy). Bo kierowca, który się
          niczego nie boi to najgorszy kierowca.

          > Jezdzialm po miescie, a dopiero potem uczylam sie placu. Uwazam, ze wlasnie
          > taki sposob nauki jazdy dal mi swietne postawy, by wsiasc do samochodu i
          > pojechac nim sama bez paniki.

          hip: czyli nie umiałaś operować pedałami i kierownicą (dobrze, że chociaż
          wiedziałaś gdzie te rzeczy się w samochodzie znajdują) i wyjechałaś na
          najruchliwsze skrzyżowanie wielkiego miasta. Gratulacje dla Ciebie i instruktora
          pozdr
          • Gość: KajTan Re: Lelaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 13:36
            Drogi Hipie,

            wybacz, ale nie rozumiem sarkazmu w Twojej wypowiedzi,
            ktora nota bene nie jest zgodna z Twoimi zalozeniami.

            Czyzbys zle znosil slowa krytyki, jesli nawet owa krytyka
            jest wynikiem zlego wyraznia Twoich pogladow w poscie
            glownym?

            Nieladnie, bardzo nieladnie.

            Zamiast pogratulowac dziewczynie samozaparcia i uzyskania
            dokumentu prawa jazdy, Ty nasmiewasz sie z niej...
            Dziwne zachwowanie, sam przyznasz?

            pozdroowka
            KajTan
          • Gość: jezdzaca Re: Lelaki... IP: 193.0.73.* 25.03.03, 14:59
            No nie... umialam nawet ruszyc!Ale nie o to chodzi.Kazdy musi miec czas i
            miejsce na nauke,elkowcy potrzebuja akceptacji w srodowisku, do ktorego
            aspiruja. Dzis, kiedy patrze na "l" ciesze sie,ze nie ma mnie w srodku i nikt
            nawet stereotypowo (bo przeciez to nauka jazdy!)nie moze na mnie ponarzekac.
            Co do plywania, to nauczylam sie sama, apotem juz na gleboka wode...
            Dzieki dla KajTana.
            Pozdr
            • Gość: hip Re: Lelaki... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 15:07
              Gość portalu: jezdzaca napisał(a):

              > No nie... umialam nawet ruszyc!Ale nie o to chodzi.Kazdy musi miec czas i
              > miejsce na nauke,elkowcy potrzebuja akceptacji w srodowisku, do ktorego
              > aspiruja.

              hip: Ależ ja ich jak najbardziej akceptuję! Tylko, jak sama piszesz, "Kazdy
              musi miec czas i miejsce na nauke". A miejscem do nauki podstaw nie są
              najruchliwsze skrzyżowania wielkich miast. Tam trzeba wjechać ale na
              odpowiednim etapie nauki. Dziecko nie zaczyna nauki matematyki od całek
              potrójnych.
              pozdr
          • Gość: rollo tomasi Re: Lelaki... IP: 213.76.135.* 26.03.03, 10:40
            Gość portalu: hip napisał(a):


            >
            > hip: A to już fatalnie świadczy o Tobie. Kiedyś jeden z zawodowych kierowców
            > rajdowych odpowiedział, że każdy kierowca kiedy siada za kierownicą powinien
            > odczuwać rodzaj obawy (nawej kierowca nie rajdowy). Bo kierowca, który się
            > niczego nie boi to najgorszy kierowca.

            To ja jestem idealnym kierowca. Zawsze jak wsiadam do samochodu to ze strachu
            robie pod siebie.
      • Gość: hip Re: Lelaki... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 12:46
        Gość portalu: KajTan napisał(a):

        >
        > Oj, jak bardzo by sie chcialo powiedziec : BZDURA I
        > KLAMSTWO oraz DOWODY, ale sie jednak powstrzymam ;))

        hip: Co jest bzdurą i kłamstwem i na co chcesz dowody?????
        >
        > Drogi Hipie, nie powiesz mi, ze od razu byles Alfa i
        > Omega, mistrzem kierownicy?

        hip: Zupełne niezrozumienie moich intencji. Krytyka nie jest pod adresem
        kursanta tylko sposobu prowadzenia kursów!!!!!!!

        Nawet po zakonczeniu kursu
        > jazdy dluzszy (lub krotszy) czas swiezy kierowcy spod
        > znaku Zielonego Listka moga byc niepewni - bo tym razem
        > jada BEZ INSTRUKTORA, ktory moglby pomoc.

        hip: Nie chcesz mi powiedzieć chyba, że po zakończeniu kursu nie potrafiłeś
        ruszać spod świateł bez kilkukrotnego zgaśnięcia silnika!!!!!?????

        > A ze jest wymog posiadanai prawa jazdy? Kazdy pracodawca
        > raczej wymaga tegoz dokumentu - zobacz USA - w zasadzie
        > kazdy ma tam driver licence ;)

        hip: OK. Już się nie będę czepiał tego powszechnego "ślinotoku" do posiadania
        auta.

        > Nie przesadzaj, w koncu zaliczyl testy z prawa ruchu
        > drogowego - czyli ma teorie opanowana, zas praktyki
        > wlasnie nabywa :))

        hip: Rozważam tylko praktyczną część nauki. Jak dziecko uczysz pływać to też
        nie od razu wrzucasz je na 4 metrową głębię, tylko najpierw powoli oswajasz z
        wodą.

        > On (Ona) wlasnie sie uczy. A gdzie ma sie nauczyc w ciagu
        > tych 20 godzin jazdy, z ktorych polowa (mniej wiecej)
        > poswiecona jest na manewry na placu?
        > Bo na egzaminie to parkowanie musi byc idealne, a na
        > miescie to jakos to bedzie ;))

        hip: Ruszania i zatrzymywania pojazdu nie koniecznie trzeba uczyć się na
        najbardziej ruchliwych skrzyżowaniach i trasach ekspresowych!!!!!

        >
        > Musieliby wydluzyc ilosc godzin jazdy. Choc i tak uwazam,
        > ze tylko w duzym ruchu mozna sie dobrze nauczyc.

        hip: Dobrze nauczyć poruszać w ruchu drogowym, a nie ruszać i zatrzymywać, a o
        tym mówię.

        > To sie zdarza nawet kierowcom z duzym stazem ;))

        hip: na każdym skrzyżowaniu? Fatalne masz zdanie o polskich kierowcach i
        zupełnie nie uprawnione oraz mijające się z prawdą :)

        > Wiec wygonmy takze rowerzystow, pojazdy wolnobiezne,
        > autobusy, ciezarowki i male samochody...

        hip: Popadasz teraz w absurdy...Czy ktoś o tym pisał?

        > Przy obecnym toku nauczania nie mozna dzialac inaczej. A
        > ze w szkoleniach na kierowcow nie zanosi sie zmiany - to
        > bedzie jak bedzie.
        > Wystarczy odrobina wyrozumialosci i usmiechu - wtedy
        > takze Lelaki beda mialy lzej ;))


        hip: Kiedy oni właśnie się stresują kiedy nie umiejąc ruszać i zatrzymywać się
        muszą jeździć w dużym ruchu wśród szybko poruszających się pojazdów. Ja też to
        odczuwałem.

        > > 2. Jest to dla nich samych stres.
        >
        > Dla jednych stres, dla innych przyjemosc.

        hip: bez przesady. Widzę bardzo często strach w oczach kursanta jak na głównym
        skrzyżowaniu kilka razy gaśnie mu silnik i nie może pojechać dalej.


        pozdr
        • Gość: KajTan Re: Lelaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 13:01
          Drogi Hipie,

          przeczytaj sobie post od Jezdzacej i przemysl go.

          Dlaczego Ty zawsze widzisz wyolbrzymienia, tam gdzie ich
          nie ma?
          A jak poczucie humorku? Znaczki ';))' nie daja Ci nic do
          myslenia?

          Kazdy z nas byl kiedys kursantem i kazdy z nas ma swoje
          doswiadczenia - ja mialem wspanialego instruktora, ktory
          puscil mnie na gleboka wode. Przy okazji - nauke plywania
          odbylem na srodku jeziora, do dzis w wodzie czuje sie tak
          samo, jak na ladzie ;))

          Dzis mam raczej (nieskromnie mowiac) wysokie mniemanie o
          swoich umiejetnosciach - kilkanascie rajdow z 3 pozycja
          oraz brak wypadkow i jazda autem dostarczajaca samej
          przyjemnosci pozwalaja mi wysnuc taki wniosek.

          Choc twierdze takze, ze wciaz sie ucze - nigdy dosc
          doswiadczenia...

          A szacunek mam dla kazdego uczestnika drogi, czykolwiek i
          jakkolwiek by jechal. Nie czuje wrogosci do nikogo, wrecz
          przeciwnie, usmiechem i dobra wola mozna wiele zyskac.
          Jestemy tylko ludzmi, kazdy moze miec lepszy lub gorszy
          dzien, auto moze byc w lepszym lub gorszym stanie
          technicznym - wiec NIGDY, przenigdy nie zlosc sie na nikogo.

          Pomylka ludzka rzecz, a ze co kazde skrzyzowanie gasnie
          auto? Moze jest zle wyregulowane? Od tego ma ta niebeiska
          L-ke na dachu, zeby traktowac go WYROZUMIALE. Czy bedzie
          jechal boczna droga, czy glowna arteria miasta.

          pozdroowka
          KajTan

          p.s. Zycze wiecej optymizmu i pogody ducha, zarowno w
          zyciu, jak i na drodze ;)
          • Gość: hip Re: Lelaki... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 13:12
            Gość portalu: KajTan napisał(a):

            > Drogi Hipie,
            >
            > przeczytaj sobie post od Jezdzacej i przemysl go.

            hip: przeczytałem i ogarnęło mnie przerażenie.

            > Dlaczego Ty zawsze widzisz wyolbrzymienia, tam gdzie ich
            > nie ma?
            > A jak poczucie humorku? Znaczki ';))' nie daja Ci nic do
            > myslenia?

            hip: Mam zwyczaj dyskutować w sposób poważny, a nie szyderczy z aluzjami.
            >
            > Kazdy z nas byl kiedys kursantem i kazdy z nas ma swoje
            > doswiadczenia - ja mialem wspanialego instruktora, ktory
            > puscil mnie na gleboka wode. Przy okazji - nauke plywania
            > odbylem na srodku jeziora, do dzis w wodzie czuje sie tak
            > samo, jak na ladzie ;))

            hip: ...rozumiem...

            >
            > Dzis mam raczej (nieskromnie mowiac) wysokie mniemanie o
            > swoich umiejetnosciach - kilkanascie rajdow z 3 pozycja
            > oraz brak wypadkow i jazda autem dostarczajaca samej
            > przyjemnosci pozwalaja mi wysnuc taki wniosek.

            hip: Gratuluję.

            >
            > Choc twierdze takze, ze wciaz sie ucze - nigdy dosc
            > doswiadczenia...

            hip: zdadzam się.

            > A szacunek mam dla kazdego uczestnika drogi, czykolwiek i
            > jakkolwiek by jechal. Nie czuje wrogosci do nikogo, wrecz
            > przeciwnie, usmiechem i dobra wola mozna wiele zyskac.
            > Jestemy tylko ludzmi, kazdy moze miec lepszy lub gorszy
            > dzien, auto moze byc w lepszym lub gorszym stanie
            > technicznym - wiec NIGDY, przenigdy nie zlosc sie na nikogo.
            >
            > Pomylka ludzka rzecz, a ze co kazde skrzyzowanie gasnie
            > auto? Moze jest zle wyregulowane? Od tego ma ta niebeiska
            > L-ke na dachu, zeby traktowac go WYROZUMIALE. Czy bedzie
            > jechal boczna droga, czy glowna arteria miasta.


            hip: Zupełnie nie zrozumiałeś moich intencji. Może dlatego, że za dużo używasz
            dwukropków i średników i podobnie opacznie podchodzisz do wypowiedzi innych.
            Nigdzie nie napisałem, że się złoszczę na nauki jazdy i kursantów, nidgdy nie
            pisałem o tym, że zarzucam im brak umiejętności, nie napisałem też, że nie
            staram się być wyrozumiały. Napisałem jedynie, że uczyć się trzeba stopniowo.
            Na wojnę do Iraku też nie wyślesz nie wyszkolonego żółtodzioba bo lufę wyceluje
            nie w tę stronę co potrzeba. Zrozum to.
            pozdr

            • Gość: KajTan Re: Lelaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 13:30
              Drogi Hipie,

              mam nadzieje, ze obaj uwazamy, ze kursy jazdy trwaja ZA
              KROTKO.

              20 godzin jazdy, z czego, jak juz moiwlem, polowa
              przypada na sztuke parkowania, wykrecania jest ABSOLUTNIE
              niewystarczajace, aby z osoby nie majacej wczesniejszego
              kontaku (zadnego) z autem, stac sie kierowca pewnie
              czujacym sie za kolkiem przynajmniej w 60-80% osob.

              Slyszalem o propozycji wydluzenia kursu do 40 godzin
              jazdy - wtedy mozna zaczynac od bocznych uliczek, a kiedy
              nabierze sie wprawy, wyruszyc na ulice.
              Niestety, taki kurs bylby droszy i prawdopodobnie dlatego
              projekt upadl.

              Na kurs uczeszczaja takze ludzie, ktorzy potrafia jako
              tako (a mzoe calkiem swietnie) poruszac sie pojazdme
              mechanicznym. Nie sadze, aby oni takze mieli zaczynac od
              bocznych uliczek, bo podtsawy maja opanowane.

              Wielka szkoda, ze kurs trwa 20 godzin - w tym czasie,
              uwazam, ze szkoda kazdej godziny na proby poza glownymi
              ulicami. W miescie wystepuja dosc czesto 2 lub 3 pasy,
              zawze mozna ominac pojazd z 'L-ka" na dachu. Na bocznej
              juz mialbys problem, jesli z naprzeciwka co rusz jada
              inni szoferzy.

              pozdroowka
              Kajtan

              p.s. Emotikon uzywam dlatego tak czesto, bo czytajac
              suchy text nie wiem, czy ktos sie usmiecha, czy jest
              'szyderczy'. Emotikony pozwalaja na nikle odwzorowanie
              stanu, w jakim pisze dany text. Czy to nie jest oczywiste?

              p.s2. Pierwsze zdanie Twojego glownego postu obraza
              kursantow i bezposrednio dotyczy wlasnie ICH, a nie
              sposobu prowadzenia kursu. Z tego zdania wnioskowalem (a
              takze z kilku kolejnych oraz tonu), ze takze o nich Ci
              sie rozchodzi.
              • Gość: hip Re: Lelaki... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 13:43
                Gość portalu: KajTan napisał(a):

                > Drogi Hipie,
                >
                > mam nadzieje, ze obaj uwazamy, ze kursy jazdy trwaja ZA
                > KROTKO.

                hip: Tak.


                > 20 godzin jazdy, z czego, jak juz moiwlem, polowa
                > przypada na sztuke parkowania,

                hip: Zupełnie bezsensowną w takim wymiarze godzin.

                >
                > Slyszalem o propozycji wydluzenia kursu do 40 godzin
                > jazdy - wtedy mozna zaczynac od bocznych uliczek, a kiedy
                > nabierze sie wprawy, wyruszyc na ulice.

                hip: Dokładnie.

                > Niestety, taki kurs bylby droszy i prawdopodobnie dlatego
                > projekt upadl.

                hip: Może. Nie wiem. Wiem natomiast, że to błąd.
                >
                > Na kurs uczeszczaja takze ludzie, ktorzy potrafia jako
                > tako (a mzoe calkiem swietnie) poruszac sie pojazdme
                > mechanicznym. Nie sadze, aby oni takze mieli zaczynac od
                > bocznych uliczek, bo podtsawy maja opanowane.

                hip: ale jak ktoś ma podstawy opanowane to nie dostaje pięciokrotnej czkawki na
                tym samym skrzyżowaniu. A zaczynanie nauki od głównych ulic w środku miasta lub
                wręcz dróg ekspresowych (początkujących kursantów spotykam na trasie AK!)
                uważam za nieporozumienie. Raz jeszcze: na wojnę w Iraku nie poślesz chłopca,
                który, tak jak jeżdżąca, wie raptem gdzie jest lufa ale nie wie w którą stronę
                celować.


                >
                > p.s. Emotikon uzywam dlatego tak czesto, bo czytajac
                > suchy text nie wiem, czy ktos sie usmiecha, czy jest
                > 'szyderczy'. Emotikony pozwalaja na nikle odwzorowanie
                > stanu, w jakim pisze dany text. Czy to nie jest oczywiste?

                hip: Ale jak po każdym zdaniu je stawiasz to trudno dyskutować jeśli wszystko
                ma sens odwrotny.

                >
                > p.s2. Pierwsze zdanie Twojego glownego postu obraza
                > kursantow i bezposrednio dotyczy wlasnie ICH, a nie
                > sposobu prowadzenia kursu. Z tego zdania wnioskowalem (a
                > takze z kilku kolejnych oraz tonu), ze takze o nich Ci
                > sie rozchodzi.

                hip: Nieprawda. Ostatmie zdanie wyrażało dbałość i nich (nadmierny stres).
                Trzeba czytać do końca i starać się zrozumieć całość.
                pozdr
            • Gość: 741025... Re: Lelaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 13:38
              chyba nie traktujesz drogi jak pola walki, gdzie kazdy
              kazdego chce zabic:)
      • Gość: Robert Re: Lelaki... czyli jazda w korku IP: *.astercity.net 25.03.03, 14:05
        Choc i tak uwazam,
        ze tylko w duzym ruchu mozna sie dobrze nauczyc. Bo
        wlasnie w takich warunkach przyjdzie jezdzic kandydatom
        na kierowce po otrzymaniu dokumentu.

        Robert: Tak własnie. Jazda w korku wymaga wysokich kwalifikacji: jedynka, gaz,
        chamulec i tak w kółko przez cała godzinę bo przecież tyle srednio jedziemy do
        pracy lub do domu.
    • qrakki999 A mnie się wydaje 'hip', że... 25.03.03, 13:30
      Że powinieneś zamieszkać na bezludnej wyspie - bo jeżeli twój stosunek do
      tjuninku jestem w stanie zrozumieć, to twoje refleksje na temat 'eLek' uważam
      za całkowicie bezsensowne:/

      Może udaj sie na urlop gdzieś gdzie ludzi nie spotkasz bo wyglądasz mi na
      strasznie znerwicowanego faceta.
      Mnie osobiście jeszcze nigdy nie wqrwił żaden kierowca 'eLka' czy nie, któremu
      zgasł samochód - zdarza się i najlepszym. Spokojnie czekam i ani myslę trąbić,
      bo wiem, że to stresujące dla takiego klienta i napewno obaj szybciej nie
      pojedziemy.

      Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to jak przetoczysz po forum temat 'eLek',
      to zaczną Ci przeszkadzać jadący w nocy to pożaru Strażacy, którzy wyją syreną:)

      A co do 'eLek' to mnie denerwują tylko łamiący przepisy instruktorzy 'po
      gdozinach pracy'!

      Taki ładny dzień 'hipie' - weź na luz:)

      pzdr.
      Q
      • Gość: johndoe Re: A mnie się wydaje 'hip', że... IP: *.tlsa.pl 25.03.03, 13:49
        qrakki999 napisał:

        > Że powinieneś zamieszkać na bezludnej wyspie - bo jeżeli twój stosunek do
        > tjuninku jestem w stanie zrozumieć, to twoje refleksje na temat 'eLek' uważam
        > za całkowicie bezsensowne:/
        >
        >
        > Taki ładny dzień 'hipie' - weź na luz:)
        >
        > pzdr.
        > Q
        a mnie sie wydaje to samo, troche przyhamuj ze swoimi pogladami/to do Hipa/. drogi sa dla ludzi, takze tych z eLka. i tam sie musza naucyc jezdzic. niech jezdza 20 godzin po najbardziej uczeszcznych drogach. po egzaminie nie beda mieli eLki na dachu i wole, zeby cos potrafili. ich umiejetnosc jazdy po osiedlach, polach tudziez parkowanie rownolegle czy zawracanie na 3 sa mi zbedne, ale nie chce, zeby jaden z drugim zachowywal sie w duzym ruchu jak pijany zajac.
        pzdr
        • Gość: hip Re: A mnie się wydaje 'hip', że... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 13:58
          Gość portalu: johndoe napisał(a):

          > > Q
          > a mnie sie wydaje to samo, troche przyhamuj ze swoimi pogladami/to do Hipa/.
          d
          > rogi sa dla ludzi, takze tych z eLka. i tam sie musza naucyc jezdzic. niech
          jez
          > dza 20 godzin po najbardziej uczeszcznych drogach. po egzaminie nie beda
          mieli
          > eLki na dachu i wole, zeby cos potrafili. ich umiejetnosc jazdy po osiedlach,
          p
          > olach tudziez parkowanie rownolegle czy zawracanie na 3 sa mi zbedne, ale nie
          c
          > hce, zeby jaden z drugim zachowywal sie w duzym ruchu jak pijany zajac.
          > pzdr

          hip: Chyba mam do czynienia z geniuszami kierownicy. Kiedy ja uczyłem się
          jeździć to wiedza praktyczna wchodziła mi powoli. Gdy wyjeżżdałem na główne
          ulice to koncentrowałem się na operowaniu pedałami, zmianą biegów i ogólnie
          rzecz biorąc na samochodzie , a nie na ruchu drogowym. Koncentracja na ruchu
          drogowym przyszła później gdy miałem już jako tako opanowany pojazd i nie
          musiałem obawiać się, że silnik będzie mi co chwilę gasł. Dlatego uważam, że:
          1. najpierw panowanie nad pojazdem, potem
          2 nauka w niedużym ruchu drogowym, potem
          3. wyjazd na główne drogi i autostrady
          Stawianie rzeczy na głowie nie jest bnajlepszym rozwiązaniem.
          pozdr
        • Gość: Niknejm Chodzi o to, że... IP: 143.26.81.* 25.03.03, 14:04
          Gość portalu: johndoe napisał(a):

          > drogi sa dla ludzi, takze tych z eLka.

          Słusznie.

          > i tam sie musza naucyc jezdzic.

          Słusznie

          > niech
          > jezdza 20 godzin po najbardziej uczeszcznych drogach. po egzaminie nie beda
          > mieli
          > eLki na dachu i wole, zeby cos potrafili.

          Słusznie. TYLKO, że postulowałbym wydłużenie kursu - właśnie tych 20 godzin. I
          o tym pisałem. Sam przed laty specjalnie poszedłem na kurs 'XXL' o znacznie
          większym niż wymagany wymiarze godzin. I wiem, że wielu ludzi bierze jazdy
          doszkalające zarówno przed, jak i po egzaminie, bo wolą umieć jeździć lepiej,
          niż po tych obowiązkowych 20 godzinach (kiedyś było nawet 18). A instruktor
          wytyka Ci błędy, co pomaga. Wyjechałem na drogę, kiedy nie ruszałem już susami,
          umiałem w podstawowym stopniu manewrować autkiem. I mogłem się skupić na
          doskonaleniu jazdy w ruchu, a nie na tym, czy silnik mi zgaśnie, czy nie.

          > nie chce, zeby jaden z drugim zachowywal sie w duzym ruchu jak pijany zajac.

          Widzę więc, że nam wszystkim chodzi o to samo.

          A eLki szanuję i ułatwiam im życie, jak tylko mogę. Zwłaszcza kiedy widać, że
          kursant uczy się dopiero ruszać. Ale powtarzam - nauka ruszania nie powinna
          odbywać się na rondzie Al.Jerozolimskie-Marszałkowska w godzinach szczytu. Bo
          to nie ma sensu, kiedy co chwila stoimy w korku i czekamy kilka minut na szansę
          kolejnej próby ruszenia (zmiana świateł). Kursant MUSI przez coś takiego
          przejść, aby nauczyć się manewrować w ruchu. Ale niech umie w podstawowy sposób
          manewrować autem, zanim przystąpi do jazdy w gęstym ruchu miejskim. I niech
          obie fazy szkolenia będą odpowiednio długie (sądzę, że łącznie minimum 30h).
          Takie jest moje zdanie.

          Pzdr
          Niknejm

          • Gość: hip Re: Chodzi o to, że... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:12
            Gość portalu: Niknejm napisał(a):

            Kursant MUSI przez coś takiego
            > przejść, aby nauczyć się manewrować w ruchu. Ale niech umie w podstawowy
            sposób
            > manewrować autem, zanim przystąpi do jazdy w gęstym ruchu miejskim. I niech
            > obie fazy szkolenia będą odpowiednio długie (sądzę, że łącznie minimum 30h).
            > Takie jest moje zdanie.

            hip: I moje.
            Dodam jeszcze, że nie tylko ilość godzin jest zbyt mała, ale sam sposób
            szkolenia jest zły (powinna być też jazda za miastem, jazda w nocy, jazda po
            krętych drogach, ba nawet jazda w górach to też ważne elementy szkolenia
            kierowcy)
            pozdr
          • Gość: johndoe do Hipa i Niknejma IP: *.tlsa.pl 25.03.03, 14:13
            oki, przesadzilem czy tez zagalopowalem sie. oczywiscie nie wyobrazam sobie, zeby ktos komu myla sie pedaly zaczynal od marszalkowskiej. chodzi mi o to, zeby trafili tam jednak jak najszyciej, a nie dopiero po zdanym egzaminie. bo bedac wlasnie z instruktorem moga sie czegos nauczyc bez ofiar:).
            pzdr
            • Gość: hip Re: do Hipa i Niknejma IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:20
              Gość portalu: johndoe napisał(a):

              > oki, przesadzilem czy tez zagalopowalem sie. oczywiscie nie wyobrazam sobie,
              ze
              > by ktos komu myla sie pedaly zaczynal od marszalkowskiej. chodzi mi o to,
              zeby
              > trafili tam jednak jak najszyciej

              hip: Ale nie na drugiej lub trzeciej lekcji, a takie można czasem odnieść
              wrażenie, lecz na dziesiątej czy dwunastej. Oczywiście problem, który
              poruszyłem nie uważam za jakąś plagę czy specjalną uciążliwość(w
              przeciwieństwie do pseudotuningu)
              pozdr
      • Gość: hip Re: A mnie się wydaje 'hip', że... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 13:51
        qrakki999 napisał:

        > Że powinieneś zamieszkać na bezludnej wyspie

        hip: Wolę nieznacznie zaludnioną ale bez tuningowców :)

        - bo jeżeli twój stosunek do
        > tjuninku jestem w stanie zrozumieć, to twoje refleksje na temat 'eLek' uważam
        > za całkowicie bezsensowne:/

        hip: Masz prawo tak uważać.

        > Może udaj sie na urlop gdzieś gdzie ludzi nie spotkasz bo wyglądasz mi na
        > strasznie znerwicowanego faceta.

        hip: Nie przesadzaj. Nadinterpretacja.

        > Mnie osobiście jeszcze nigdy nie wqrwił żaden kierowca 'eLka' czy nie,
        któremu
        > zgasł samochód - zdarza się i najlepszym. Spokojnie czekam i ani myslę
        trąbić,
        > bo wiem, że to stresujące dla takiego klienta i napewno obaj szybciej nie
        > pojedziemy.

        hip: Ja też nie trąbie. Co więcej ja tego kierowcę dobrze rozumiem i mu
        współczuję, że głupi instruktor, zamiast nauczyć go w spokojnym miejscu
        operować pedałami, wysłał od razu na główny nurt ruchu drogowego.

        >
        > Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to jak przetoczysz po forum
        temat 'eLek'
        > to zaczną Ci przeszkadzać jadący w nocy to pożaru Strażacy, którzy wyją
        syreną:
        > )

        hip: jeśli to będą pijani strażacy to tak :)
        elki mi nie przeszkadzają, raczej błędne metody stosowane przez instruktorów
        (nie wszystkich bo mój nie od razu wysłał mnie na główne ulice Warszawy, choć
        uważam, że mimo wszystko trochę za wcześnie).

        > A co do 'eLek' to mnie denerwują tylko łamiący przepisy instruktorzy 'po
        > gdozinach pracy'!
        >
        hip: A co oni robią po godzinach?

        > Taki ładny dzień 'hipie' - weź na luz:)
        hip: kiedy ja jestem całkiem rozluźniony. Tak się przyzwyczailiście do mojego
        ostrego tonu odnośnie ryczącej hołoty, że chyba już w każdej mojej wypowiedzi
        chcecie widzieć agresję przeciw światu.
        pozdr
      • remo29 Re: A mnie się wydaje 'hip', że... 25.03.03, 14:20
        Dodam jeszcze coś...
        Widząc w swoim lusterku wstecznym wiszącego na moim zderzaku dyszącego,
        sapiącego i spienionego bullteriera z kratą w tle, który wymusza na mnie
        przyspieszenie do 150km/h (bo móje manewr trwa już za długo), to być może mam
        za sobą gościa, który niegdyś jadąc eLką został obtrąbiony przez jakiegoś
        buraka-wyjadacza...
        Cóż... Czym skorupka za młodu...
        • Gość: hip Re: A mnie się wydaje 'hip', że... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:23
          remo29 napisał:

          > Dodam jeszcze coś...
          > Widząc w swoim lusterku wstecznym wiszącego na moim zderzaku dyszącego,
          > sapiącego i spienionego bullteriera z kratą w tle, który wymusza na mnie
          > przyspieszenie do 150km/h (bo móje manewr trwa już za długo), to być może mam
          > za sobą gościa, który niegdyś jadąc eLką został obtrąbiony przez jakiegoś
          > buraka-wyjadacza...
          > Cóż... Czym skorupka za młodu...

          hip: Myślę, że nie jest to aluzja do moich wypowiedzi bo ma się jkk pięść do
          nosa.
          pozdr
    • Gość: Andrzej Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: 212.33.68.* 25.03.03, 14:08
      Napisz kiedy jeździsz i jakimi trasami. Wtedy całe miasto opustoszeje by
      szanowny pan Hip przejechał bez stresu. Zmień kierownicę na szydełko nerwusie.
      Andrzej

      Gość portalu: hip napisał(a):

      > To w wielu przypadkach koszmarne zawalidrogi. A jest tego cała masa, bo każdy
      > chłopiec i każda prawie dziewczynka musi teraz mieć prawo jazdy i domagać się
      > od tatusia kupna fury.
      > Problem jest taki, że delikwent, który nie potrafi dosłownie nic, jest
      > wypuszczany na główną ulicę i na każdym skrzyżowaniu dostaje czkawki. Pół
      > biedy jak uda mu się uruchomić silnik ponownie w ciągu kilku sekund. Ale
      > często trwa to całą zmianę świateł tworząc korek.
      > Uważam, że kursanci, zanim wyjadą na główne ulice dużych miast, powinni
      > najpierw na placu manewrowym a potem na osiedlowych uliczkach ćwiczyć
      > posługiwanie się pedałami, ruszanie, zatrzymywanie. Dopiero jak opanują jako
      > tako pojazd i nie zdarza się już im za każdym razem gaśnięcie silnika,
      > powinni być wyprowadzani na główne arterie komunikacyjne z dużym ruchem. W
      > przeciwnym razie :
      > 1. Utrudniają ruch tworząc korki
      > 2. Jest to dla nich samych stres.
      > pozdrawiam
      • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:17
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Napisz kiedy jeździsz i jakimi trasami. Wtedy całe miasto opustoszeje by
        > szanowny pan Hip przejechał bez stresu. Zmień kierownicę na szydełko nerwusie.

        hip: Widzę, że to raczej kol. Andrzej traci nerwy. Po co takie "farmazony"
        zamiast rzeczowej dyskusji. Ja po prostu uważam, że szkolenie podstawowe
        kierowcy powinno się odbywać poza drogami głównymi i ekspresowymi. Możesz mieć
        inne zdanie, ale sformułuj je logicznie.
        pozdr
    • geminix Nie pamięta wół jak cielęciem był... 25.03.03, 14:19
      Jasne a Ty się urodziłeś za kierownicą i z lewarem w garści :)

      pozdrawiam
      Rafał
      • Gość: hip Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był... IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:27
        geminix napisał:

        > Jasne a Ty się urodziłeś za kierownicą i z lewarem w garści :)

        hip: Tyle już tu napisaliśmy Niknejm i ja a Ty nadal nic nie rozumiesz?
        To nie o lewar chodzi :)
        pozdr
        • qrakki999 Przykład jako argument 25.03.03, 14:52
          Oto on:

          Mam koleżankę, która 8 lat temu zrobiła prawo jazdy w małej mijescowośći na
          południu naszego pięknego kraju:) Nauczyła się w spokoju panować nad
          autem /nieograniczony dostęp do auta rodziców/, nauczyła się poruszać w małym
          ruchu drogowym /miasto gdzie mieszka ok. 10 - 15 tys ludzi/ oraz nauczyła się
          jeździć po drogach krajowych /miasto leży na nitce E7/. I co!

          Ano od roku trzęsie tyłkiem, żeby wyjechać na warszawkie ulice, bo ruch jaki tu
          jest po prostu ją przeraża i zaczyna panikować i mimo długotrwałego ujeżdżania
          samochodu w warunkach spokoju nie jest w stanie wyjść z tego stanu.

          Dlatego ja wolę oznakowane 'eLki', z ludźmi rzuconymi na głeboką wodę niż
          nieoznakowanych mistrzów panowania nad pedałami, kierownicą i lewarkiem ale nie
          nad samochodem:)

          pzdr.
          Q
          • Gość: hip Re: Przykład jako argument IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 14:59
            qrakki999 napisał:

            > Oto on:
            >
            > Mam koleżankę, która 8 lat temu zrobiła prawo jazdy w małej mijescowośći na
            > południu naszego pięknego kraju:) Nauczyła się w spokoju panować nad
            > autem /nieograniczony dostęp do auta rodziców/, nauczyła się poruszać w małym
            > ruchu drogowym /miasto gdzie mieszka ok. 10 - 15 tys ludzi/ oraz nauczyła się
            > jeździć po drogach krajowych /miasto leży na nitce E7/. I co!
            >
            > Ano od roku trzęsie tyłkiem, żeby wyjechać na warszawkie ulice, bo ruch jaki
            tu
            >
            > jest po prostu ją przeraża i zaczyna panikować i mimo długotrwałego
            ujeżdżania
            > samochodu w warunkach spokoju nie jest w stanie wyjść z tego stanu.
            >
            > Dlatego ja wolę oznakowane 'eLki', z ludźmi rzuconymi na głeboką wodę niż
            > nieoznakowanych mistrzów panowania nad pedałami, kierownicą i lewarkiem ale
            nie
            >
            > nad samochodem:)


            hip: Próbujesz przeciwstawiać 2 skrajności:
            1. Wyjazd na autostradę na pierwszej lecji
            2.naukę jazdy tylko na placu manewrowym
            (to oczywiście przerysowane postawienie sprawy dla wyrazistości)
            Takie przeciwstawianie skrajności to błąd.
            Należy zaczynać uczyć się od podstaw i sukcesywnie przechodzić do trudniejszych
            zadań. W szkole nie zaczynasz od liczb zespolonych i całek potrójnych tylko od
            2+2 =5
            Nie tak?
            pozdr
            • qrakki999 Re: Przykład jako argument 25.03.03, 15:10
              Gość portalu: hip napisał(a):

              > hip: Próbujesz przeciwstawiać 2 skrajności:
              > 1. Wyjazd na autostradę na pierwszej lecji
              > 2.naukę jazdy tylko na placu manewrowym
              > (to oczywiście przerysowane postawienie sprawy dla wyrazistości)
              > Takie przeciwstawianie skrajności to błąd.
              > Należy zaczynać uczyć się od podstaw i sukcesywnie przechodzić do
              trudniejszych
              >
              > zadań. W szkole nie zaczynasz od liczb zespolonych i całek potrójnych tylko
              od
              > 2+2 =5
              > Nie tak?

              Nie wiem!!! Zgubiłem się w twoim wywodzie, bo nie ukazywałem dwóch skrajności
              tylko przykład konkretnej osoby, która nauczyła się prowadzić auto wg.
              wytycznych , które ty proponujesz.
              Zgodzę się z tobą, że naukę jazdy należy rozpoczynac od opanowana auta, ale jak
              i kiedy instruktor ma stwierdzić, że uczeń opanował auto na placyku, czy w
              pustych uliczkach, na tyle, by móc wyjechać na 'głęboką wodę'???

              Nie zapominaj o ludzkiej psychice. Nawet mistrzowi, który przesiedzi w aucie na
              placykach i pustych uliczkach setki godzin, w momencie gdy zobaczy prawdziwy
              ruch uliczny, nóżka drgnie i przestanie być taki zdecydowany jak był.

              Jak zdawałem na prawo jazdy /a nie było to tak dawno temu żebym zapomniał/, to
              w czasie egzaminu pedały, kieownica i biegi, nie chodziły tak gładko, jak dzień
              wczesniej w czasie ostatnich treningów. Do takiego stresu też trzeba się
              przyzwyczaić.

              A o matematyce sobie nie podystkutujemy nie mam o niej dużego pojęcia:)

              pzdr.
              Q



              • Gość: hip Re: Przykład jako argument IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 07:57
                qrakki999 napisał:

                > Zgodzę się z tobą, że naukę jazdy należy rozpoczynac od opanowana auta, ale
                jak
                >
                > i kiedy instruktor ma stwierdzić, że uczeń opanował auto na placyku, czy w
                > pustych uliczkach, na tyle, by móc wyjechać na 'głęboką wodę'???

                hip: A co to za instruktor, który nie potrafi ocenić czy kursant robi postępy i
                jakie?

                > Nie zapominaj o ludzkiej psychice. Nawet mistrzowi, który przesiedzi w aucie
                na
                >
                > placykach i pustych uliczkach setki godzin, w momencie gdy zobaczy prawdziwy
                > ruch uliczny, nóżka drgnie i przestanie być taki zdecydowany jak był.
                hip: Ale ja nie mówię o incydentalnych błędach, tylko o błędnej zasadzie
                wypuszczania na główne ulice po to aby trenować ruszanie. Bo to czasem tak
                wygląda.

                >
                > Jak zdawałem na prawo jazdy /a nie było to tak dawno temu żebym zapomniał/,
                to
                > w czasie egzaminu pedały, kieownica i biegi, nie chodziły tak gładko, jak
                dzień
                >
                > wczesniej w czasie ostatnich treningów. Do takiego stresu też trzeba się
                > przyzwyczaić.

                hip: Oczywiście, ale powoli. To nie walka o przetrwanie tylko nauka.

                >
                > A o matematyce sobie nie podystkutujemy nie mam o niej dużego pojęcia:)

                hip: ja też nie
                pozdr
                • remo29 Re: Przykład jako argument 26.03.03, 08:58
                  > hip: Ale ja nie mówię o incydentalnych błędach, tylko o błędnej zasadzie
                  > wypuszczania na główne ulice po to aby trenować ruszanie. Bo to czasem tak
                  > wygląda.

                  Jedno twoje zdanie przeczy następnemu: mówisz, że to nagminne (negacja
                  incydentu), po czym dodajesz, że bywa tak czasami (czyli incydentalnie)...
                  No sorry...
                  A tak od siebie: nie wiem gdzie jeździsz, ale u mnie na dziurach i torowiskach
                  G.Śląska też jeżdżą eLki i na palcach jednej ręki mógłbym policzyć przypadki
                  ewidentnego braku podstaw. Kwalifikuję je jako wyjątek od reguły.
                  • Gość: hip Re: Przykład jako argument IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:41
                    remo29 napisał:

                    > Jedno twoje zdanie przeczy następnemu: mówisz, że to nagminne (negacja
                    > incydentu), po czym dodajesz, że bywa tak czasami (czyli incydentalnie)...
                    > No sorry...

                    hip: Czy ja na prawdę takie rzeczy muszę tłumaczyć? Każde pojedyńcze słowo
                    muszę wyjaśniać? Taka dyskusja do niczego nie prowadzi.
                    Zasada: w sensie rozumowania indywidualnego instruktora. Ilu jest instruktorów
                    kierujących się taką zasadą - nie wiem. Z reakcji na mój post myślę, że trochę
                    może być, bo ludzie jak widzę uważają, że należy na drugiej lekcji wyjeżdżać na
                    głóne ulice i jechać 140.
                    Ja uważam, że nie jest to nagminne ale się zdarza. W Warszawie, według mnie,
                    zbyt często. Ale nie odczuwam tego jako jakiejś plagi. Po prostu czasem to jest
                    lekko irytujące i wydaje mi się być kolejnym błędem systemu szkolenia kierowców
                    w Polsce.
                    Co jeszcze mam wyjaśnić, aby nie było niezrozumiałe?
                    pozdrawiam

    • Gość: vonNogaj Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: 195.94.201.* 25.03.03, 14:54
      Witam,
      Hip, ale na Ciebie nakrzyczeli...
      A wracając do tematu:
      Na pierwszej jezdzie sam z siebie chcialem pojechac na plac manewrowy, ale
      instruktor kazal mi skrecic na ulice (Warszawa, ale nie Centrum). I pojechalem.
      Udalo się przezyc (mi i wszystkim innym), tylko troche zgrzytalem skrzynia przy
      wrzucaniu 3 (maluch).
      Bylem zestresowany jak cholera. Ale dzieki temu potem jezdzilo mi sie latwiej.
      Teraz uwazam, ze gdybym zaczynal od poznawania samochodu na placu manewrowym,
      to bylaby to strata czasu (nawet gdyby kurs mial trwac 40 godzin zamiast 20).
      Owszem, pakowanie sie z nauka jazdy w godzinach szczytu z scisle centum miasta
      jest bezsensowne.
      Ale "wrzucanie kursanta na gleboka wode" juz na pierwszej jezdzie jest OK.
      Zazwyczaj.
      pozdrawiam
      vN
      • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 25.03.03, 15:03
        Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

        > Witam,
        > Hip, ale na Ciebie nakrzyczeli...
        > A wracając do tematu:
        > Na pierwszej jezdzie sam z siebie chcialem pojechac na plac manewrowy, ale
        > instruktor kazal mi skrecic na ulice (Warszawa, ale nie Centrum). I
        pojechalem.
        >
        > Udalo się przezyc (mi i wszystkim innym), tylko troche zgrzytalem skrzynia
        przy
        >
        > wrzucaniu 3 (maluch).
        > Bylem zestresowany jak cholera. Ale dzieki temu potem jezdzilo mi sie
        latwiej.
        > Teraz uwazam, ze gdybym zaczynal od poznawania samochodu na placu manewrowym,
        > to bylaby to strata czasu (nawet gdyby kurs mial trwac 40 godzin zamiast 20).
        > Owszem, pakowanie sie z nauka jazdy w godzinach szczytu z scisle centum
        miasta
        > jest bezsensowne.
        > Ale "wrzucanie kursanta na gleboka wode" juz na pierwszej jezdzie jest OK.
        > Zazwyczaj.


        hip: Tak uważasz. OK. ja mam inne zdanie. Według mnie główne ulice centrum
        miasta nie są przeznaczone do nauki podstaw operowania pedałami, kierownicą i
        lachą od biegów. Tak samo jak nie są dla piratów drogowych i nie są też dla
        uczących się jeżdzić na rowerze.
        pozdr
        • remo29 Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 25.03.03, 15:18
          > Według mnie główne ulice centrum
          > miasta nie są przeznaczone do nauki podstaw operowania pedałami, kierownicą i
          > lachą od biegów. Tak samo jak nie są dla piratów drogowych i nie są też dla
          > uczących się jeżdzić na rowerze.

          A jak oceniasz czy ktoś umie jeździć na rowerze, samochodem i kto jest/nie jest
          piratem drogowym?
          Poza tym mówiąc o nauce "podstaw operowania pedałami, kierownicą i lachą od
          biegów" zakładasz sytuację absurdalnie skrajną (i nierealną), że ktoś jedzie
          autem i zastanawia się gorączkowo co ma wcisnąć, jak wajchą ruszyć i kręcić w
          lewo czy w prawo. Tymczasem jeśli ktoś się na ulicy w środku miasta znalazł, to
          przecież nie teleportował się tam! Czyli PODSTAWY opanował!
          • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 08:04
            remo29 napisał:

            >
            > A jak oceniasz czy ktoś umie jeździć na rowerze, samochodem i kto jest/nie
            jest piratem drogowym?

            hip: Chyba nie rozumiesz co napisałem. Pisałem o nauce, a nie o umiejętności. A
            co do piractwa drogowego, to warto nauczyć się zauważać piratów. Nawet dla
            własnego bezpieczeństwa.

            > Poza tym mówiąc o nauce "podstaw operowania pedałami, kierownicą i lachą od
            > biegów" zakładasz sytuację absurdalnie skrajną (i nierealną), że ktoś jedzie
            > autem i zastanawia się gorączkowo co ma wcisnąć, jak wajchą ruszyć i kręcić w
            > lewo czy w prawo. Tymczasem jeśli ktoś się na ulicy w środku miasta znalazł,
            to przecież nie teleportował się tam! Czyli PODSTAWY opanował!

            hip: Fakty świadczą, że tak nie jest, skoro nie potrafi przejechać skrzyżowania
            w czasie jednej zmiany świateł. A skoro nie potrafi to powinien najpierw
            nauczyć się tego na małym skrzyżowaniu, a nie takim gdzie w ciągu jednej zmiany
            świateł przejeżdża kilkadziesiąt pojazdów. Po kilkunastu próbach może już
            wjechać na główne ciągi komunikacyjne aby tam ćwiczyć umiejętność jazdy w
            większym ruchu drogowym.
            pozdr
            • remo29 Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 08:39

              > hip: Fakty świadczą, że tak nie jest, skoro nie potrafi przejechać
              skrzyżowania w czasie jednej zmiany świateł.

              No nie jest tak do końca. W wielkomiejskim ruchu dochodzi jeszcze stres (kto
              wie ilu kierofcuf obtrąbiło go dnia poprzedniego - to w psychice zostaje na
              długo). A na kursach nie ma mowy o wystawianiu środkowego palca, wszelkiej
              drogowej gestykulacji (nie tylko tej chamskiej), czy w końcu przechadzki
              do "trębacza" z łyżką do opon w ręku.
              • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:24
                remo29 napisał:

                >
                > > hip: Fakty świadczą, że tak nie jest, skoro nie potrafi przejechać
                > skrzyżowania w czasie jednej zmiany świateł.
                >
                > No nie jest tak do końca. W wielkomiejskim ruchu dochodzi jeszcze stres (kto
                > wie ilu kierofcuf obtrąbiło go dnia poprzedniego - to w psychice zostaje na
                > długo). A na kursach nie ma mowy o wystawianiu środkowego palca, wszelkiej
                > drogowej gestykulacji (nie tylko tej chamskiej), czy w końcu przechadzki
                > do "trębacza" z łyżką do opon w ręku.

                hip: I właśnie dlatego powinien najpierw pojeździć na ulicach z małym ruchem a
                dopiero po 2-3 lekcjach pchać się na główne ciągi komunikacyjne.
                pozdr
    • greenblack Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 25.03.03, 17:35
      Do "L" nie żywię negatywnych uczuć i nie będę im kazał chować się po bocznych
      uliczkach. Naukę jazdy zaczynałem od półgodzinnego "rekonesansu", a później "w
      miasto". Nie byłem żadnym geniuszem kierownicy - nadal nie jestem. Nie miałem
      też doświadczenia w postaci np. cotygodniowej, kilkudziesięciokilometrowej
      jazdy na targ bez prawa jazdy.

      Miałem dobrego instruktora i na drugiej godzinie jechałem 120 km/h, a na
      trzeciej 140 km/h. Ktoś powie, że to karygodne, ale lepiej dowiedzieć się, jak
      zachowuje się samochód przy takich prędkościach niż później bać się trasy.


      Pozdrawiam
      • Gość: Arti Najpierw plac... IP: *.teleaudio.com.pl 25.03.03, 17:47
        Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że nowicjusz powinien od razu ruszyć w
        miasto, najlepiej w godzinach szczytu, na zakorkowane ulice trzypasmowe.
        Podobnie uważam, że jak chłopak idzie do wojska, to od razu powinni go dać do
        walki z Gwardią Republikańską Saddama, po co ma się uczyć strzelać na
        poligonie...
        A tak poważnie: jak ja robiłem prawo jazdy, to pan instruktor zapytał mnie:
        jeździł pan kiedyś? Powiedziałem, że nigdy, a on na to: tak się odpala, tak się
        rusza i jedziemy w miasto. No i jeździliśmy tak po Pradze w Warszawie,
        tarasując ruch i przeszkadzając innym. A nie lepiej byłoby nauczyć mnie zmiany
        biegów na placyku, żebym sie krztusił i stawał co chwile samotnie i bez stresu,
        zamiast w ruchu ulicznym, na oczach innych przeklinających mnie kierowców? Moim
        zdaniem lepiej!
        • greenblack Re: Najpierw plac... 25.03.03, 17:51
          Gość portalu: Arti napisał(a):


          > Podobnie uważam, że jak chłopak idzie do wojska, to od razu powinni go dać do
          > walki z Gwardią Republikańską Saddama, po co ma się uczyć strzelać na
          > poligonie...

          I co, uważasz, że jak chłopak po roku(dawniej po 2) wychodzi z wojska, to
          potrafi już walczyć z gwardią Saddama? Od czasu nauki ważniejsza jest jej
          intensywność i fachowość.


          Pozdrawiam
          • Gość: hip Re: Najpierw plac... IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 08:16
            greenblack napisał:

            > I co, uważasz, że jak chłopak po roku(dawniej po 2) wychodzi z wojska, to
            > potrafi już walczyć z gwardią Saddama? Od czasu nauki ważniejsza jest jej
            > intensywność i fachowość.

            hip: Nie o to chodzi co umie po 2 latach, tylko od czego powinien zacząć naukę.
            Na pewno nie od walki na pierwszej linii frontu. Najpierw należy się nauczyć
            zasad posługiwania bronią i walki, i nabrać pewnych nawyków i doświadczenia,
            potem wychodzi się na szerokie wody. Kariery też nie zaczynasz od prezesury w
            banku. Musisz mieć jakieś kompetencje, doświadczenie i umiejętności. Chociaż w
            Polsce to może być z tym różnie ;)
            pozdr
        • Gość: johndoe Re: Najpierw plac... IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 08:17
          Gość portalu: Arti napisał(a):

          > Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że nowicjusz powinien od razu ruszyć w
          > miasto, najlepiej w godzinach szczytu, na zakorkowane ulice trzypasmowe.
          > Podobnie uważam, że jak chłopak idzie do wojska, to od razu powinni go dać do
          > walki z Gwardią Republikańską Saddama, po co ma się uczyć strzelać na
          > poligonie...

          takich co na placyku /vel poligonie/ sie uczyli, to ostatnio moglismy w magdalence podziwiac.
          preferuje tych co sie ucza na drodze.
          pzdr
          • Gość: hip Re: Najpierw plac... IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 08:45
            Gość portalu: johndoe napisał(a):

            > takich co na placyku /vel poligonie/ sie uczyli, to ostatnio moglismy w
            magdale
            > nce podziwiac.
            > preferuje tych co sie ucza na drodze.

            hip: Gdyby zaczęli naukę od Magdalenki, a nie od poligonu (placu) to byłoby 10
            trupów a nie 2.
            pozdr
            • Gość: johndoe Re: Najpierw plac... IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 08:50
              Gość portalu: hip napisał(a):


              > hip: Gdyby zaczęli naukę od Magdalenki, a nie od poligonu (placu) to byłoby 10
              > trupów a nie 2.
              > pozdr
              gdyby wiedzieli czym rozni sie marszalkowska od placyku, to trupow by nie bylo
              pzdr
              • Gość: hip Re: Najpierw plac... IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:01
                Odnoszę wrażenie, że próbujesz polemizować z poglądem (urojonym), którego tu
                nikt nie wyrażał, że w czasie nauki jazdy nie należy wyjeżdżać na główne ulice.
                Nic bardziej błędnego. Chodzi tylko o to, aby jazdy na głównych ciągach
                komunikacyjnych nie uczyć się na samym początku, tylko wtedy jak się już pedały
                nie mylą i nie dostaje się ciagłej czkawki na każdym skrzyżowaniu,
                utrudniającej sprawny ruch na zatłoczonej ulicy i powodującej stres u
                niejednego kursanta.
                pozdr
                • Gość: johndoe Re: Najpierw plac... IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 10:42
                  Gość portalu: hip napisał(a):

                  > Odnoszę wrażenie, że próbujesz polemizować z poglądem (urojonym), którego tu
                  > nikt nie wyrażał, że w czasie nauki jazdy nie należy wyjeżdżać na główne ulice.
                  >
                  > Nic bardziej błędnego. Chodzi tylko o to, aby jazdy na głównych ciągach
                  > komunikacyjnych nie uczyć się na samym początku, tylko wtedy jak się już pedały
                  >
                  > nie mylą i nie dostaje się ciagłej czkawki na każdym skrzyżowaniu,
                  > utrudniającej sprawny ruch na zatłoczonej ulicy i powodującej stres u
                  > niejednego kursanta.
                  > pozdr
                  a ja wole, zeby sie uczyli w stresie, bo po egzaminie pierwsze kilka tysiecy /kilkaset?/ kilometrow to stres i wole, zeby jeden z drugim wiedzieli z czym to sie je i mnie nie zabili. jak jezdza z eLka to wiem czego sie ppo nich spodziewac i mnie nie przeszkadzaja, nawet jak beda sie poruszac skokami do przodu.
                  pzdr
                  • Gość: hip Re: Najpierw plac... IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 10:49
                    Ja uważam, żę metoda wyjeżdżania od razu na główne ciągi komunikacyjne to zła
                    metoda. Według mnie należy uczyć się sukcesywnie, bo wtedy efekty są lepsze.
                    pozdr
                    • Gość: johndoe Re: Najpierw plac... IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 10:57
                      Gość portalu: hip napisał(a):

                      > Ja uważam, żę metoda wyjeżdżania od razu na główne ciągi komunikacyjne to zła
                      > metoda. Według mnie należy uczyć się sukcesywnie, bo wtedy efekty są lepsze.
                      > pozdr
                      jasne 3h na poznanie pedalow, 5 na placyk, 5 na jazde po uliczkach osiedlowych, 5 na drogi o srednim natezeniu, zostaja 2 na normalny ruch. a potem sie z nimi spotykam w normalnych warunkach i ookazuje sie, ze jezdza jak d..y. zrob 40 h kursu i wtedy wprowadzaj sobie sukcesywnie co chcesz. znam ludzi, ktorzy po przejechaniu kilkudziesieciu tys. km boja sie jezdzic po lodzi czy warszawie, bo oni sie na kursie parkowac uczyli.
                      pzdr
                      • Gość: hip Re: Najpierw plac... IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 11:11
                        Gość portalu: johndoe napisał(a):

                        > jasne 3h na poznanie pedalow, 5 na placyk, 5 na jazde po uliczkach
                        osiedlowych,
                        > 5 na drogi o srednim natezeniu, zostaja 2 na normalny ruch. a potem sie z
                        nimi
                        > spotykam w normalnych warunkach i ookazuje sie, ze jezdza jak d..y. zrob 40
                        h
                        > kursu i wtedy wprowadzaj sobie sukcesywnie co chcesz. znam ludzi, ktorzy po
                        prz
                        > ejechaniu kilkudziesieciu tys. km boja sie jezdzic po lodzi czy warszawie,
                        bo
                        > oni sie na kursie parkowac uczyli.


                        hip: widzisz, są zdolniejsi i mniej zdolni. Jak umiesz posługiwać się pedałami
                        i kierownicą to możesz wyjechać na ulice. Jak nie umiesz to ucz się do skutku.
                        A jak wychodzi całkowita tępota to trudno - nie każdy musi być kierowcą. ja
                        nawet uważam, że wielu nie powinno nigdy siadać za kierownicą. Bo ruch drogowy
                        to zbyt poważna sprawa.
                        pozd
      • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 08:10
        greenblack napisał:

        > Miałem dobrego instruktora i na drugiej godzinie jechałem 120 km/h, a na
        > trzeciej 140 km/h. Ktoś powie, że to karygodne, ale lepiej dowiedzieć się,
        jak
        > zachowuje się samochód przy takich prędkościach niż później bać się trasy.


        hip: Tak, uważam że to skandal. W ten sposób także wychowuje się bandytów
        drogowych co widać teraz na polskich drogach gdzie w ciągu ostatniego tygodnia
        zginęło więcej ludzi nić sił koalicji w Iraku na froncie.
        Uczyć się nie bać prędkości nie trzeba na pierwszej lekcji, jest jeszcze czas
        aby to zrobić. Ja w czasie kursu nie jechałem szybciej niż 70 km/h. I w niczym
        mi to nie przeszkadza aby być ostrożnym kierowcą. A samochód może się
        zachowywać różnie w różnych sytuacjach, a tego wszystkiego i tak na kursie się
        nie nauczymy.
        pozdr
        • greenblack Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 09:15
          Gość portalu: hip napisał(a):

          Ja w czasie kursu nie jechałem szybciej niż 70 km/h. I w niczym
          > mi to nie przeszkadza aby być ostrożnym kierowcą.

          Ja bym się akurat czymś takim nie chwalił. Wynika z tego, że prędkości powyżej
          70 km/h rozwijałeś SAM, po kursie. W normalnych krajach jest określona liczba
          godzin jazdy po autostradzie z prędkościami znacznie powyżej 100 km/h i są to
          kraje, gdzie liczba wypadków i ofiar jest znacznie NIŻSZA niż u nas, gdzie
          instruktorzy często zakazują używania 5 biegu.

          A samochód może się
          > zachowywać różnie w różnych sytuacjach, a tego wszystkiego i tak na kursie
          się
          > nie nauczymy.

          W życiu "po kursie" też nie możemy się wszytkiego nauczuć i przewidzieć.


          Pozdrawiam
          • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:32
            greenblack napisał:

            > Gość portalu: hip napisał(a):
            >
            > Ja w czasie kursu nie jechałem szybciej niż 70 km/h. I w niczym
            > > mi to nie przeszkadza aby być ostrożnym kierowcą.

            hip: Mogę tylko to powtórzyć.
            >
            > Ja bym się akurat czymś takim nie chwalił. Wynika z tego, że prędkości
            powyżej
            > 70 km/h rozwijałeś SAM, po kursie.

            hip: Tak. W Polsce kursy są takie, że jeśli się uczę w Warszawie to jeżdżę po
            tym mieście. Nie ma jazd poza miastem, przynajmniej ja o tym nie słyszałem. To
            oczywiście jest jeden z wielu błędów popełnianych w szkoleniu kierowców, ale
            tak jest. A w mieście obowiązują prędkości dozwolone 50, 60, najwyżej 80.

            W normalnych krajach jest określona liczba
            > godzin jazdy po autostradzie z prędkościami znacznie powyżej 100 km/h i są to
            > kraje, gdzie liczba wypadków i ofiar jest znacznie NIŻSZA niż u nas, gdzie
            > instruktorzy często zakazują używania 5 biegu.

            hip: To osobna sprawa. Nie wiem jak są prowadzone szkolenia w innych krajach.
            Podejrzewam, że inaczej niż u nas.
            >
            > A samochód może się
            > > zachowywać różnie w różnych sytuacjach, a tego wszystkiego i tak na kursie
            > się
            > > nie nauczymy.
            > W życiu "po kursie" też nie możemy się wszytkiego nauczuć i przewidzieć.
            >

            hip: Właśnie. I dlatego nie każemy kursantowi na drugiej lekcji wyjeżdżać na
            autostradę i mknąć z prędkością 180 km/h. Bo instruktorów, którzy mieliby takie
            zapędy należałoby umieszczać w odpowiednich zakładach zamkniętych.
            pozdrawiam
            • greenblack Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 09:39
              Gość portalu: hip napisał(a):


              > hip: Tak. W Polsce kursy są takie, że jeśli się uczę w Warszawie to jeżdżę po
              > tym mieście. Nie ma jazd poza miastem, przynajmniej ja o tym nie słyszałem.
              To
              > oczywiście jest jeden z wielu błędów popełnianych w szkoleniu kierowców, ale
              > tak jest.

              Poza "warszwką" ludzie też jeszcze żyją;)

              A w mieście obowiązują prędkości dozwolone 50, 60, najwyżej 80.

              Przecież nie mówiłem, że jechałem 140 w mieście.


              > hip: To osobna sprawa. Nie wiem jak są prowadzone szkolenia w innych krajach.
              > Podejrzewam, że inaczej niż u nas.

              W krajach, w których "już" są autostrady kurs wygląda "bardzo inaczej".


              > hip: Właśnie. I dlatego nie każemy kursantowi na drugiej lekcji wyjeżdżać na
              > autostradę i mknąć z prędkością 180 km/h.

              I znowu przeinaczasz. Nikt mnie nie zmuszał, a tym bardziej do jazdy 180 km/h.
              • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:49
                greenblack napisał:

                >
                > Poza "warszwką" ludzie też jeszcze żyją;)

                hip: OK. Wiem. Ale wtedy oni pewnie z kolei nie jadą do dużego miasta aby tam
                ćwiczyć, a to też błąd.
                >
                > A w mieście obowiązują prędkości dozwolone 50, 60, najwyżej 80.
                >
                > Przecież nie mówiłem, że jechałem 140 w mieście.

                hip: Dobrze. Na szczęście. Ale jeśli gdziekolwiek instruktor na 2 lekcji
                pozwala jechać kursantowi 140 to wg mnie jest to skandaliczne.

                >
                > W krajach, w których "już" są autostrady kurs wygląda "bardzo inaczej".


                hip: I pewnie między innymi dlatego mniej jest śmierci na drogach. Wątpię
                jednak aby w jakimkolwiek kraju na drugiej lekcji ćwiczyło się poruszanie po
                autostradzie. Bo z reakcji niektórych można wywnioskować, że to byłaby
                najlepsza szkoła jazdy.

                >
                > > hip: Właśnie. I dlatego nie każemy kursantowi na drugiej lekcji wyjeżdżać
                > na
                > > autostradę i mknąć z prędkością 180 km/h.
                >
                > I znowu przeinaczasz. Nikt mnie nie zmuszał, a tym bardziej do jazdy 180 km/h.

                hip: Nie przeinaczam. To są moje słowa (celowo przejaskrawione) i nikomu ich
                nie imputuję. Daję tylko drastyczny przykład.
                pozdr
                • greenblack Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 15:33
                  Gość portalu: hip napisał(a):

                  > hip: OK. Wiem. Ale wtedy oni pewnie z kolei nie jadą do dużego miasta aby tam
                  > ćwiczyć, a to też błąd.

                  To już wiem, że Warszawa, to jedyne "duże miasto" w tym kraju. A może w ogóle
                  jedyne miasto?


                  > hip: Dobrze. Na szczęście. Ale jeśli gdziekolwiek instruktor na 2 lekcji
                  > pozwala jechać kursantowi 140 to wg mnie jest to skandaliczne.

                  &

                  > hip: I pewnie między innymi dlatego mniej jest śmierci na drogach. Wątpię
                  > jednak aby w jakimkolwiek kraju na drugiej lekcji ćwiczyło się poruszanie po
                  > autostradzie. Bo z reakcji niektórych można wywnioskować, że to byłaby
                  > najlepsza szkoła jazdy.

                  Pozwolisz, że posłużę się cytatem:"hip: widzisz, są zdolniejsi i mniej zdolni.
                  Jak umiesz posługiwać się pedałami i kierownicą to możesz wyjechać na ulice.
                  Jak nie umiesz to ucz się do skutku. A jak wychodzi całkowita tępota to trudno -
                  nie każdy musi być kierowcą. ja nawet uważam, że wielu nie powinno nigdy
                  siadać za kierownicą. Bo ruch drogowy to zbyt poważna sprawa."

                  • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 08:25
                    greenblack napisał:

                    > > hip: OK. Wiem. Ale wtedy oni pewnie z kolei nie jadą do dużego miasta aby
                    > tam
                    > > ćwiczyć, a to też błąd.
                    >
                    > To już wiem, że Warszawa, to jedyne "duże miasto" w tym kraju. A może w ogóle
                    > jedyne miasto?

                    hip: No, nie... To już przegięcie. Jakieś kompleksy? Jeśli chodzi o mnie to,
                    chociaż mieszkam i urodziłem się w Wawie, to jednak wolę spokojne wiejskie
                    regiony i górskie ostępy.

                    > > hip: I pewnie między innymi dlatego mniej jest śmierci na drogach. Wątpię
                    > > jednak aby w jakimkolwiek kraju na drugiej lekcji ćwiczyło się poruszanie
                    > po
                    > > autostradzie. Bo z reakcji niektórych można wywnioskować, że to byłaby
                    > > najlepsza szkoła jazdy.
                    >
                    > Pozwolisz, że posłużę się cytatem:"hip: widzisz, są zdolniejsi i mniej
                    zdolni.
                    > Jak umiesz posługiwać się pedałami i kierownicą to możesz wyjechać na ulice.
                    > Jak nie umiesz to ucz się do skutku. A jak wychodzi całkowita tępota to
                    trudno
                    > -
                    > nie każdy musi być kierowcą. ja nawet uważam, że wielu nie powinno nigdy
                    > siadać za kierownicą. Bo ruch drogowy to zbyt poważna sprawa."

                    hip: Podtrzymuję to co napisałem. I nie ma tu mowy o głównych ulicach czy
                    autostradach.
                    pozdr
                    >
            • qrakki999 Z Igły - Widły 26.03.03, 09:42
              Witam,
              Podtrzymuję swoją opinię, że strasznie wyolbrzymiasz kwestię 'eLek'.
              Naprawdę nie uważam by to adepci sztuki kierowania byli odpowiedzialni za cały
              bałagan i korki w Warszawie.

              Ja od 4 lat, prawie codziennie, robię ok 70 do 100 km po Warszawie i okolicach
              i żadna 'eLka' nie doprowadziła mnie do szału. Fakt, może jak bym jeździł 30
              lat to może by mnie już szlak trafiał, ale po 4 latach i ok. 80 tys - 100 tys
              przekręconych głównie po Warszawie nic takiego nie zauważyłem.

              Zauważyłem za to ludzi w samochodach prywatnych, słuzbowych, taksówkarzy,
              dostawców, kierowców autobusów i tramwajów, którzy codziennie pałają do siebie
              zupełnie bezinteresowna zlośliwością.

              Powiem więcej, uważam, że gdyby 'eLki' jeździły dużo po ruchliwych, dużych,
              głownych ulicach to może nie było tak wielu 'żółwi' w Warszawie:)

              pzdr.
              Q
              • Gość: hip Re: Z Igły - Widły IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 09:54
                qrakki999 napisał:

                > Witam,
                > Podtrzymuję swoją opinię, że strasznie wyolbrzymiasz kwestię 'eLek'.
                > Naprawdę nie uważam by to adepci sztuki kierowania byli odpowiedzialni za
                cały
                > bałagan i korki w Warszawie.

                hip: Bardzo przepraszam ale ja nigdzie tego nie napisałem więc proszę mi nie
                wmawiać.

                >
                > Ja od 4 lat, prawie codziennie, robię ok 70 do 100 km po Warszawie i
                okolicach
                > i żadna 'eLka' nie doprowadziła mnie do szału.

                hip: Mnie też do szału nie doprowadzają, ale czasem widzę, że niektórzy ćwiczą
                ruszanie na głównych skrzyżowaniach.

                Fakt, może jak bym jeździł 30
                > lat to może by mnie już szlak trafiał, ale po 4 latach i ok. 80 tys - 100 tys
                > przekręconych głównie po Warszawie nic takiego nie zauważyłem.
                >
                > Zauważyłem za to ludzi w samochodach prywatnych, słuzbowych, taksówkarzy,
                > dostawców, kierowców autobusów i tramwajów, którzy codziennie pałają do
                siebie
                > zupełnie bezinteresowna zlośliwością.

                hip: To inna sprawa i temat wielu już wątków na tym forum.

                > Powiem więcej, uważam, że gdyby 'eLki' jeździły dużo po ruchliwych, dużych,
                > głownych ulicach to może nie było tak wielu 'żółwi' w Warszawie:)

                hip: Nie wiem, ale to chyba nie ma większego związku.
                pozdr
                • qrakki999 Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pkt. 1 26.03.03, 10:12
                  Gość portalu: hip napisał(a):

                  > qrakki999 napisał:
                  >
                  > > Witam,
                  > > Podtrzymuję swoją opinię, że strasznie wyolbrzymiasz kwestię 'eLek'.
                  > > Naprawdę nie uważam by to adepci sztuki kierowania byli odpowiedzialni za
                  > cały
                  > > bałagan i korki w Warszawie.
                  >
                  > hip: Bardzo przepraszam ale ja nigdzie tego nie napisałem więc proszę mi nie
                  > wmawiać.

                  Napisałeś to w pierwszym poście /otwierającym wątek/! Nic Ci nie wmawiam tylko
                  czytam od poczatku twoje wypowiedzi:)

                  > >
                  > > Ja od 4 lat, prawie codziennie, robię ok 70 do 100 km po Warszawie i
                  > okolicach
                  > > i żadna 'eLka' nie doprowadziła mnie do szału.
                  >
                  > hip: Mnie też do szału nie doprowadzają, ale czasem widzę, że niektórzy
                  ćwiczą
                  > ruszanie na głównych skrzyżowaniach.
                  >
                  > Fakt, może jak bym jeździł 30
                  > > lat to może by mnie już szlak trafiał, ale po 4 latach i ok. 80 tys - 100
                  > tys
                  > > przekręconych głównie po Warszawie nic takiego nie zauważyłem.
                  > >
                  > > Zauważyłem za to ludzi w samochodach prywatnych, słuzbowych, taksówkarzy,
                  > > dostawców, kierowców autobusów i tramwajów, którzy codziennie pałają do
                  > siebie
                  > > zupełnie bezinteresowna zlośliwością.
                  >
                  > hip: To inna sprawa i temat wielu już wątków na tym forum.

                  Nie, nie!! własnie, że ma - bo ta złośliwość jest przyczyną bałaganu i korków,
                  a własnie utrudnienia ruchu zarzucasz 'eLką'!

                  > > Powiem więcej, uważam, że gdyby 'eLki' jeździły dużo po ruchliwych, dużych
                  > ,
                  > > głownych ulicach to może nie było tak wielu 'żółwi' w Warszawie:)
                  >
                  > hip: Nie wiem, ale to chyba nie ma większego związku.

                  Chyba jednak jest! Bo z placyku na Bemowie jeździłem do centrum i potem nie
                  było większych kłopotów jak zacząłem samodzielnie poruszać się po ulicach:)
                  > pozdr

                  pzdr.
                  Q
                  • Gość: hip Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 10:37
                    qrakki999 napisał:

                    >
                    > Napisałeś to w pierwszym poście /otwierającym wątek/! Nic Ci nie wmawiam
                    tylko
                    > czytam od poczatku twoje wypowiedzi:)

                    hip: Ojej. znów muszę się tłumaczyć.
                    Weiele przypadków - bo odnoszę wrażenie, że nieumiejących ruszać jest coraz
                    więcej na głównych ulicach
                    mas - to odnosi się do ilości wLek w ogóle, a nie do ilości nieumiejących
                    ruszać na głównych ulicach.

                    > Nie, nie!! własnie, że ma - bo ta złośliwość jest przyczyną bałaganu i
                    korków,
                    > a własnie utrudnienia ruchu zarzucasz 'eLką'!

                    hip: Między innymi niektórym eLkom. Tak to powinno dokładnie brzmieć. Są inne
                    przyczyny, o których się wypowiadałem, ale w jednym wątku nie mogę traktować o
                    wszystkim.

                    >
                    > > > Powiem więcej, uważam, że gdyby 'eLki' jeździły dużo po ruchliwych, d
                    > użych
                    > > ,
                    > > > głownych ulicach to może nie było tak wielu 'żółwi' w Warszawie:)
                    > >
                    > > hip: Nie wiem, ale to chyba nie ma większego związku.
                    >
                    > Chyba jednak jest! Bo z placyku na Bemowie jeździłem do centrum i potem nie
                    > było większych kłopotów jak zacząłem samodzielnie poruszać się po ulicach:)
                    > > pozdr

                    hip: Upieram się, że gdybyś do centrum pojechał nie na pierwszej lekcji
                    (zakładając) a na dziesiątej to więcej byś wyniósł z takiego doświadczenia
                    pozdr
                    • qrakki999 Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk 26.03.03, 11:05
                      Na pierwszej lekcji za kierownicą objechałem sobie trochę Bemowa i kawałeczek
                      Żoliborza /2 godz/. I wogóle praktyczną część kursu ułożyłem sobie tak by
                      jeździć prawie codziennie i po minimum 2 godz /czasem nawet 3/! Dwa tygodnie
                      trwała cała ta część! I nie żałuję, że po 10 godzinie pojechaliśmy do centrum.
                      I byłem tam jeszcze ze dwa razy, bo zobaczyłem wtedy mnóstwo samochodów.

                      Sądze, że w centrum hipie nie spotykasz 'eLek' na pierwszej lekcji, chyba, że
                      mają swój placyk gdzieś w pobliżu.

                      Jeszcze jedną sprawą jest to, że instruktorzy to nie są idioci i nie
                      wypuszczają na miasto /nawet na uliczki osiedlowe/ ludzi na pierwszej lekcji,
                      którzy wcześniej nawet samochodu ojcu nie parkowali /ja na ten przykład choć
                      niezgodnie z prawem, ale prowadziłem wczesniej cztery różne samochody w tym
                      busa kolegi:)/ Człowiek, który pierwszy raz w życiu siedzi za kółkiem na kursie
                      z pewnością 2 - 3 lekcje poświęca na opanowanie auta na placyku, w czym
                      pomagają mu manewry:)

                      A, że komuś zgaśnie silnik czy nie ruszy na czas - każdemu może się zdarzyć!

                      I słowo końcowe - naprawdę ja nadal nie widzę problemu 'eLek' w mieście! Nie ma
                      innej możliwości nauczyć się jeździć!

                      pzdr.
                      Q

                      • Gość: hip Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 11:18
                        qrakki999 napisał:

                        > Sądze, że w centrum hipie nie spotykasz 'eLek' na pierwszej lekcji, chyba, że
                        > mają swój placyk gdzieś w pobliżu.

                        hip: Ostatnio spotkałem na trasie AK (!) dwóch takich instruktorów, którzy
                        swych kursantów nie nauczyli ruszać i dostawali wielokrotnej czkawki. A to już
                        jest przerażające. Na prawdę są miejsca do nauki ruszania inne niż trasa
                        ekspresowa. To oczywiście przykład skrajnej głupoty, ale eLek jest coraz więcej
                        i takie zdarzenia się powtarzają. Powtarzam: nie jest to jeszcze plaga, ale
                        warto zrócić na to uwagę dyskutując o systemie szkolenia kierowców w Polsce.
                        pozdr
                        • qrakki999 Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk 26.03.03, 11:32
                          Gość portalu: hip napisał(a):

                          > qrakki999 napisał:
                          >
                          > > Sądze, że w centrum hipie nie spotykasz 'eLek' na pierwszej lekcji, chyba,
                          > że
                          > > mają swój placyk gdzieś w pobliżu.
                          >
                          > hip: Ostatnio spotkałem na trasie AK (!) dwóch takich instruktorów, którzy
                          > swych kursantów nie nauczyli ruszać i dostawali wielokrotnej czkawki. A to
                          już
                          > jest przerażające. Na prawdę są miejsca do nauki ruszania inne niż trasa
                          > ekspresowa. To oczywiście przykład skrajnej głupoty, ale eLek jest coraz
                          więcej
                          >
                          > i takie zdarzenia się powtarzają. Powtarzam: nie jest to jeszcze plaga, ale
                          > warto zrócić na to uwagę dyskutując o systemie szkolenia kierowców w Polsce.
                          > pozdr

                          A ja naprawdę nie widzę problemu! Bo każdemu może się zdarzyć czkawka a
                          po 'eLkach' należy się wręcz tego spodziewać jadąc gdzieś w jej poblizu!

                          Fakt - kwestia ruszania ważna jest w szkoleniu kierowców! Dlatego nie ma innej
                          możliwości nauczenia się jak po prostu jazda w regularnym ruchu drogowym w
                          dużym mieście!

                          A powtarzam, jeżeli nawet intruktor stwierdzi, że ktoś gładko i płynnie operuje
                          samochodem na placyku to i tak należy się spodziewać, że nerwy zrobią swoje w
                          normalnym ruchu!

                          pzdr.
                          Q
                          • Gość: hip Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 11:39
                            qrakki999 napisał:

                            > A ja naprawdę nie widzę problemu! Bo każdemu może się zdarzyć czkawka a
                            > po 'eLkach' należy się wręcz tego spodziewać jadąc gdzieś w jej poblizu!

                            hip: Ale nie na trasach ekspresowych. Tam powinni znajdować się kierowcy,
                            którzy potrafią przynajmniej ruszać z miejsca.

                            > Fakt - kwestia ruszania ważna jest w szkoleniu kierowców! Dlatego nie ma
                            innej
                            > możliwości nauczenia się jak po prostu jazda w regularnym ruchu drogowym w
                            > dużym mieście!

                            hip: Ale zaczynać uczyć się tego należy na zamkniętym pustym placu i potem
                            sukcesywnie wyjeżdżać na coraz ruchliwsze ulice.

                            > samochodem na placyku to i tak należy się spodziewać, że nerwy zrobią swoje w
                            > normalnym ruchu!

                            hip: I to jest wystarczający argument aby z takim kursantem nie pchać się na AK
                            bo to mu na tym etapie szkolenia nic nie da oprócz potęgowania stresu.
                            pozdr
                            • qrakki999 Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk 26.03.03, 11:49
                              Gość portalu: hip napisał(a):

                              > qrakki999 napisał:
                              >
                              > > A ja naprawdę nie widzę problemu! Bo każdemu może się zdarzyć czkawka a
                              > > po 'eLkach' należy się wręcz tego spodziewać jadąc gdzieś w jej poblizu!
                              >
                              > hip: Ale nie na trasach ekspresowych. Tam powinni znajdować się kierowcy,
                              > którzy potrafią przynajmniej ruszać z miejsca.
                              >
                              > > Fakt - kwestia ruszania ważna jest w szkoleniu kierowców! Dlatego nie ma
                              > innej
                              > > możliwości nauczenia się jak po prostu jazda w regularnym ruchu drogowym w
                              >
                              > > dużym mieście!
                              >
                              > hip: Ale zaczynać uczyć się tego należy na zamkniętym pustym placu i potem
                              > sukcesywnie wyjeżdżać na coraz ruchliwsze ulice.
                              >
                              > > samochodem na placyku to i tak należy się spodziewać, że nerwy zrobią swoj
                              > e w
                              > > normalnym ruchu!
                              >
                              > hip: I to jest wystarczający argument aby z takim kursantem nie pchać się na
                              AK
                              >
                              > bo to mu na tym etapie szkolenia nic nie da oprócz potęgowania stresu.
                              > pozdr
                              Hipie wytłumacz mi jak można wczesniej poznać komu i kiedy noga drgnie!?
                              A na trasie AK i ja byłem ze swoim instruktorem /na jednej z ostatnich jazd/
                              bym przyzwyczaił się dow iększych prędkości niż 60!
                              I nadal się z toba nie zgodzę! Nie można się w inkubatorze przyzwyczaić do
                              dużego ruchu i stresu!

                              Q
                              • Gość: hip Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 12:14
                                qrakki999 napisał:

                                > Hipie wytłumacz mi jak można wczesniej poznać komu i kiedy noga drgnie!?
                                hip: Można ocenić ogólne postępy kursanta. Jak jedzie pustą ulicą 20 km/h i boi
                                się szybciej i po zatrzymaniu gaśnie mu za każdym razem silnik to znaczy, że
                                jeszcze za wcześnie aby wyjechać z nim na Marszałkowską w godzinach szczytu.

                                > A na trasie AK i ja byłem ze swoim instruktorem /na jednej z ostatnich jazd/
                                > bym przyzwyczaił się dow iększych prędkości niż 60!
                                hip: I bardzo dobrze, że byłeś. Ale dobrze też, że pojechałeś tam pod koniec
                                kursu, a nie na początku.


                                > I nadal się z toba nie zgodzę! Nie można się w inkubatorze przyzwyczaić do
                                > dużego ruchu i stresu!

                                hip: Już pisałem. Nie idzie się na wojnę z żółtodziobem, który przed chwilą
                                dostał po raz pierwszy broń do ręki. Bo się tej wojny nie wygra, a on stanie
                                się mięsem armatnim
                                pozdr
                                • qrakki999 Kierowca to nie żołnierz 26.03.03, 13:29
                                  Gość portalu: hip napisał(a):

                                  > hip: Już pisałem. Nie idzie się na wojnę z żółtodziobem, który przed chwilą
                                  > dostał po raz pierwszy broń do ręki. Bo się tej wojny nie wygra, a on stanie
                                  > się mięsem armatnim
                                  > pozdr

                                  Bo i zupełnie inny cykl szkoleniowy. Żołnierzy szkoli się tylko i wyłącznie na
                                  terenie do tego przeznaczonym lub nabierają doświadczenia w boju. Żołnierzowi
                                  można stworzyć warunki bardzo zblizone do warunków panujących w czasie działań
                                  wojennych.

                                  Kierowcy nie da rady stworzyć poligonu na którym przez długi czas mógłby
                                  szkolić się w prowadzeniu auta. Siłą rzeczy więc część szkolenia praktycznego
                                  przebiega w normalnym ruchu i wtedy jest najcenniejsze!

                                  Druga rzecz to koszty szkolenia - średni kurs na kierowcę to obecnie ok. 700 -
                                  800 zł /chyba/ a wyszkolenie żołnierza to kilkadziesiąt tysięcy /a np. w pełni
                                  przygotowanego do pełnienia misji bojowej żołnierza jednostki GROM ok. 1 mln
                                  dolarów!!!/

                                  Uważam, że swoje wnioski wysuwasz na podstawie kilku jednostkowych przypadków,
                                  które nie stanowią zagrożenia dla normalnego ruchu /nawet w Warszawie/.

                                  Proponuję jednak byś przedstawił sposób rozwiązania swojego problemu, bo byc
                                  może wtedy zmieni to moje zdanie.

                                  pzdr i oczekuję:)
                                  Q


                                  • qrakki999 A i jeszcze dodam:) 26.03.03, 13:48
                                    Jeżeli już porównujemy nasz temat dyskusji do kwestii wojskowej:)

                                    Nawet dobrze wyszkolone, zawodowe wojsko, może stracić ilus tam żółnierzy i
                                    trochę sprzętu - bo to wynika z istoty tego co robią / choć każdy stara się
                                    zminimalizować ryzyko/. I nikt tu nie mówi o złym wyszkoleniu bo takie ryzyko
                                    mają wpisane w zawód, choć oczywiście po stracie choćby jednego żołnierza
                                    ćwierć milionowej armii analizuje się popełnione błędy!

                                    A dlaczego mówi się, że nasza armia jest słabo wyszkolona? Bo nie ma pieniędzy
                                    na to by żołnierz często uczestniczył w 'prawdziwych' działaniach na poligonie,
                                    które mogą stanowić sporą namiastkę działań wojennych. Oni siedzą w koszarach i
                                    do znudzenia składają broń, musztrują lub po prostu i najczęściej pierdzą w
                                    stołek.

                                    W prowadzenie samochodu, a szczególnie u adeptów tej sztuki wpisane są
                                    kaszlnięcia, kangurze skoki i inne ryzyka! Możemy starać się minimalizować, ale
                                    nie możemy w nieskończoność trzymać adeptów pod kloszem bo nic z tego nie
                                    będzie.I powtarzam po raz enty - człowiek zbudowany jest tak, że w określonych
                                    warunkach po wielu ćwiczeniach jest w stanie wykonywać daną czynność
                                    perfekcyjnie - a wystarczy zmienić mu warunki a stanie się bezradny!

                                    Porównaj też nasze kluby sportowe, czemu piłakrze mają tak marne wyniki? Bo
                                    rzadko grają przeciwko dobrym, kopiąc sobie piłkę w swoim własnym bajorku!

                                    A więc.

                                    Samochody 'eLki' są dobrze i wyraźnie oznakowane, nie ma problemu by je z
                                    daleka zobaczyć, dzięki temu tez minimalizuje się straty wśród ludności
                                    cywilnej:)
                                    Domyslam się, że nie jesteś zgryźliwym tetrykiem, któremu wszystko przeszkadza -
                                    ale kwestia 'eLek' jest naciągnięta;-)

                                    pzdr.
                                    Q




                                    • Gość: hip Re: A i jeszcze dodam:) IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 14:02
                                      qrakki999 napisał:

                                      > Porównaj też nasze kluby sportowe, czemu piłakrze mają tak marne wyniki? Bo
                                      > rzadko grają przeciwko dobrym, kopiąc sobie piłkę w swoim własnym bajorku!

                                      hip: Ale nie wypuścisz młodych orlików przeciw AC Milan bo to do niczego nie
                                      prowadzi.

                                      > ale kwestia 'eLek' jest naciągnięta;-)

                                      hip: ja nie traktuję tego jako wielki problem tylko jako pojawiające się
                                      zjawisko i błędny tok szkolenia w (powiedzmy) niektórych przypadkach, tym nie
                                      mniej przeze mnie zauważalnych.
                                      pozdr
                                  • Gość: hip Re: Kierowca to nie żołnierz IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 13:56
                                    qrakki999 napisał:

                                    > Proponuję jednak byś przedstawił sposób rozwiązania swojego problemu, bo byc
                                    > może wtedy zmieni to moje zdanie.

                                    hip: Generalnie uważam, że szkolenia powinny obejmować więcej godzin niż
                                    obecnie. Należałoby ograniczyć manewrowanie między słupkami bo to jest podstawą
                                    egzaminu, ale uczyć parkowania w realnych sytuacjach. Najpierw należy nauczyć
                                    kursanta poprawnego panowania nad pojazdem aby pewne czynności zaczął wykonywać
                                    automatycznie i nie skupiał się tylko na pedałach i lasce biegów. Potem
                                    wyjeżdża się na uliczki osiedlowe i sprawdza co umie. Jak jest OK to idzie na
                                    głęboką wodę (większy ruch drogowy) i dużo jeżdzi. Na koniec w trasę i być może
                                    jakieś elementy kontrolowanych poślizgów slalomiki takie tam rzeczy. Ilość
                                    godzin powinna też być zależna od zdolności kursanta. jeden potzrebuje 30
                                    godzin aby jakoś się poruszać a inni 50. A są tacy, którzy w ogóle nie powinni
                                    siadać za kierownicą.
                                    pozdr
                                    • qrakki999 Od razu innaczej:) 26.03.03, 14:12
                                      Gość portalu: hip napisał(a):

                                      > qrakki999 napisał:
                                      >
                                      > > Proponuję jednak byś przedstawił sposób rozwiązania swojego problemu, bo b
                                      > yc
                                      > > może wtedy zmieni to moje zdanie.
                                      >
                                      > hip: Generalnie uważam, że szkolenia powinny obejmować więcej godzin niż
                                      > obecnie.
                                      Zdecydowanie się zgadzam!!!

                                      >Należałoby ograniczyć manewrowanie między słupkami bo to jest podstawą
                                      > egzaminu, ale uczyć parkowania w realnych sytuacjach.
                                      Nie widzę takiej możliwości. Bo niby między jakimi pojazdami? Prywatnymi /byle
                                      nie przy moim/, kursowymi /to ile będzie kosztował kurs pokrywający koszty
                                      napraw/, egzaminacyjnymi /jak wyżej/. Co do samego ograniczenia godzin
                                      manerwowania to zgadzam się. A kwestię, źle parkujących kierowców powinny
                                      rozwiązywać mandatami odpowiednie służby a nie instruktorzy na kursie!

                                      > Najpierw należy nauczyć
                                      > kursanta poprawnego panowania nad pojazdem aby pewne czynności zaczął
                                      wykonywać
                                      > automatycznie i nie skupiał się tylko na pedałach i lasce biegów. Potem
                                      > wyjeżdża się na uliczki osiedlowe i sprawdza co umie. Jak jest OK to idzie na
                                      > głęboką wodę (większy ruch drogowy) i dużo jeżdzi.
                                      Do tego momentu jest tak jak na większości kursów.

                                      > Na koniec w trasę i być może
                                      > jakieś elementy kontrolowanych poślizgów slalomiki takie tam rzeczy.
                                      Nie!!!Poślizgi i slalomy zdecydowanie nie na etapie kursu na prawo jazdy!
                                      Kierowca ma jeździć tak aby nie wpadać w poślizgi, a nie je kontrolować i to
                                      należy wpajać! Trasa i oswojenie z prędkościami powyżej 60 jak najbardziej!

                                      Ilość
                                      > godzin powinna też być zależna od zdolności kursanta. jeden potzrebuje 30
                                      > godzin aby jakoś się poruszać a inni 50. A są tacy, którzy w ogóle nie
                                      powinni
                                      > siadać za kierownicą.
                                      Ocenia to egzaminator i najwyżej obleje! /łapówki to inna rzecz/
                                      Jeden potrzebuje 30 godz i zda i jeździ. A drugi będzie zdawał 10 razy i nie
                                      zda za 11 lub zda bo się nauczy!
                                      Można by się tylko zastanowić nad tym czy egzaminator nie powinien mieć prawa
                                      cofnięcia delikwenta na ileś tam godzin obowiązkowych jak ten wyraźnie sobie
                                      nie radzi!Tylko ciężko by było wtedy o jasną wykładnie co znowu dało by furtkę
                                      do ewentualnych matactw i korupcji:/


                                      > pozdr

                                      pzdr.
                                      Q
                                      • Gość: hip Re: Od razu innaczej:) IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 14:29
                                        qrakki999 napisał:

                                        Bo niby między jakimi pojazdami? Prywatnymi /byle
                                        > nie przy moim/, kursowymi /to ile będzie kosztował kurs pokrywający koszty
                                        > napraw/, egzaminacyjnymi /jak wyżej/.
                                        hip: Jakieś pudła imitujące pojazdy bo z tymi słupkami to paranoja. Szczególnie
                                        ten środkowy słupek z tyłu :)

                                        Co do samego ograniczenia godzin
                                        > manerwowania to zgadzam się. A kwestię, źle parkujących kierowców powinny
                                        > rozwiązywać mandatami odpowiednie służby a nie instruktorzy na kursie!

                                        hip: Oczywiście
                                        >
                                        > > Najpierw należy nauczyć
                                        > > kursanta poprawnego panowania nad pojazdem aby pewne czynności zaczął
                                        > wykonywać
                                        > > automatycznie i nie skupiał się tylko na pedałach i lasce biegów. Potem
                                        > > wyjeżdża się na uliczki osiedlowe i sprawdza co umie. Jak jest OK to idzie
                                        > na
                                        > > głęboką wodę (większy ruch drogowy) i dużo jeżdzi.
                                        > Do tego momentu jest tak jak na większości kursów.

                                        hip: No ale niektórzy w dyskusji wypowiadali się, że już na początku należy
                                        wyjeżdżać na ruchliwe ulice.


                                        > Nie!!!Poślizgi i slalomy zdecydowanie nie na etapie kursu na prawo jazdy!

                                        hip: dlaczego? Jako przykład panowania nad pojazdem. Oczywiście bez przesady.

                                        > Kierowca ma jeździć tak aby nie wpadać w poślizgi, a nie je kontrolować i to
                                        > należy wpajać!
                                        hip: Ale przypadki się zdarzają a u nas zima gołoledzią często śmierdzi.

                                        > Ocenia to egzaminator i najwyżej obleje! /łapówki to inna rzecz/
                                        > Jeden potrzebuje 30 godz i zda i jeździ. A drugi będzie zdawał 10 razy i nie
                                        > zda za 11 lub zda bo się nauczy!
                                        > Można by się tylko zastanowić nad tym czy egzaminator nie powinien mieć prawa
                                        > cofnięcia delikwenta na ileś tam godzin obowiązkowych jak ten wyraźnie sobie
                                        > nie radzi!Tylko ciężko by było wtedy o jasną wykładnie co znowu dało by
                                        furtkę
                                        > do ewentualnych matactw i korupcji:/

                                        hip: Zgoda, ale to już szczegóły na inną dyskusję.
                                        pozdr
                                        • qrakki999 Re: Od razu innaczej:) 26.03.03, 14:39
                                          Gość portalu: hip napisał(a):

                                          > hip: Jakieś pudła imitujące pojazdy bo z tymi słupkami to paranoja.
                                          Szczególnie
                                          >
                                          > ten środkowy słupek z tyłu :)
                                          Zgadzam się, pudła czy inne pełnogabarytowe imitacje /miękkie/ są OK ale chyba
                                          tez za drogie na obecnym etapie rozwoju naszego kraju:(
                                          >
                                          > Co do samego ograniczenia godzin
                                          > > manerwowania to zgadzam się. A kwestię, źle parkujących kierowców powinny
                                          > > rozwiązywać mandatami odpowiednie służby a nie instruktorzy na kursie!
                                          >
                                          > hip: Oczywiście
                                          Nawet pomyślałem sobie, że nie tyle mandat ile obowiązkowe np. póldniowe
                                          szkolenie /oczywiscie płatne/ na temat parkowania w mieśćie:)
                                          > >
                                          > > > Najpierw należy nauczyć
                                          > > > kursanta poprawnego panowania nad pojazdem aby pewne czynności zaczął
                                          >
                                          > > wykonywać
                                          > > > automatycznie i nie skupiał się tylko na pedałach i lasce biegów. Pot
                                          > em
                                          > > > wyjeżdża się na uliczki osiedlowe i sprawdza co umie. Jak jest OK to
                                          > idzie
                                          > > na
                                          > > > głęboką wodę (większy ruch drogowy) i dużo jeżdzi.
                                          > > Do tego momentu jest tak jak na większości kursów.
                                          >
                                          > hip: No ale niektórzy w dyskusji wypowiadali się, że już na początku należy
                                          > wyjeżdżać na ruchliwe ulice.

                                          W tym i ja! Ale poczatek dla każdego jest różny! I myślę, że większość
                                          intruktorów nie wyjeżdża z takimi na ulice!

                                          Mnie zapytał czy jeździłem, powiedziałem ,że tak, no to pół godziny pojeździłem
                                          po placu zobaczył, że wiem o co chodzi i pojechaliśmy w Bemowo i na Żoliborz.
                                          Pierwszego dnia o ile pamiętam nie zaliczyłem żadnego kangura potem było kilka
                                          razy z tzw. kiszką /jak mi zgasł silnik tak nazywał to mój instruktor:)/. Nie
                                          stworzyłem przy tym żadnej niebezpiecznej sytuacji.

                                          pzdr.
                                          Q
                                          >
                                          >
                                          > > Nie!!!Poślizgi i slalomy zdecydowanie nie na etapie kursu na prawo jazdy!
                                          >
                                          > hip: dlaczego? Jako przykład panowania nad pojazdem. Oczywiście bez przesady.
                                          >
                                          > > Kierowca ma jeździć tak aby nie wpadać w poślizgi, a nie je kontrolować i
                                          > to
                                          > > należy wpajać!
                                          > hip: Ale przypadki się zdarzają a u nas zima gołoledzią często śmierdzi.
                                          >
                                          > > Ocenia to egzaminator i najwyżej obleje! /łapówki to inna rzecz/
                                          > > Jeden potrzebuje 30 godz i zda i jeździ. A drugi będzie zdawał 10 razy i n
                                          > ie
                                          > > zda za 11 lub zda bo się nauczy!
                                          > > Można by się tylko zastanowić nad tym czy egzaminator nie powinien mieć pr
                                          > awa
                                          > > cofnięcia delikwenta na ileś tam godzin obowiązkowych jak ten wyraźnie sob
                                          > ie
                                          > > nie radzi!Tylko ciężko by było wtedy o jasną wykładnie co znowu dało by
                                          > furtkę
                                          > > do ewentualnych matactw i korupcji:/
                                          >
                                          > hip: Zgoda, ale to już szczegóły na inną dyskusję.
                                          > pozdr
                                          • Gość: hip Re: Od razu innaczej:) IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 14:53
                                            qrakki999 napisał:

                                            > > hip: No ale niektórzy w dyskusji wypowiadali się, że już na początku nale
                                            > ży
                                            > > wyjeżdżać na ruchliwe ulice.
                                            >
                                            > W tym i ja! Ale poczatek dla każdego jest różny!

                                            hip: Dla mnie sytuacją graniczną jest taka gdy kursant już jako tako czuje
                                            pojazd i nie myśli tylko o biegach i pedałach oraz pojeździł już na uliczkach z
                                            małym ruchem. I jeśli instruktor wie, że jak mu zgaśnie to w ciągu kilku sekund
                                            odpali ponownie i jakoś pojedzie, a nie będzie sterczał w miejscu przez minutę.
                                            pozdr
                                            • qrakki999 Ok! ale ciągle zapominasz o psychice! 26.03.03, 16:06
                                              Ale ciągle hip zapominasz o psychice! Kursant jest człowiekiem i ma pełne prawo
                                              na taką skuchę, następne /pod rząd/ są tylko i wyłącznie wynikiem pierwszej!
                                              Każdy ma prawo do stresu i zdenerwowania, a najlepszym remedium jest przestać
                                              się stresować dzięki jeździe!

                                              Jeżdżenie po placyku czy nawet uliczkach osiedlowych jest bezpieczne i mało
                                              stresujące. W takiej sytuacji większość ludzi zaczyna sobie dobrze radzić z
                                              operowaniem pedałami, biegami i kierownicą bardzo szybko. Co innego gdy wyjadą
                                              na miasto - to zupełnie inne warunki i nijak nie da się człowieka przygotować
                                              na placyku do takiej jazdy! Wtedy każdy kursant ma prawo do pierszej, drugiej i
                                              którejś tam skuchy! Jak jest oporny to jest dopiero zastanawiające.

                                              Jak napisałem wcześniej, ja pojechałem na Bemowo i Żoliborz na pierwszej
                                              jeździe po 30 minutowym kręceniu się po placyku! I dopiero przy 2, 3, 4
                                              godzinie kangurzyłem!

                                              pzdr.
                                              Q

                                              • Gość: hip Re: Ok! ale ciągle zapominasz o psychice! IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 08:31
                                                qrakki999 napisał:


                                                > Każdy ma prawo do stresu i zdenerwowania, a najlepszym remedium jest przestać
                                                > się stresować dzięki jeździe!
                                                >
                                                > Jeżdżenie po placyku czy nawet uliczkach osiedlowych jest bezpieczne i mało
                                                > stresujące. W takiej sytuacji większość ludzi zaczyna sobie dobrze radzić z
                                                > operowaniem pedałami, biegami i kierownicą bardzo szybko. Co innego gdy
                                                wyjadą
                                                > na miasto - to zupełnie inne warunki i nijak nie da się człowieka przygotować
                                                > na placyku do takiej jazdy!

                                                hip: OK. Rozumiem to i wiem jak to jest bo prawa nie kupiłem na bazarze tylko
                                                chodziłem nakurs i zdałem egzamin. I dlatego uważam, że należy zaczynać od
                                                placyku, potem małe uliczki, potem większe, następnie główne, potem drogi
                                                ekspresowe. To co napisałeś to argument na korzyść właśnie takiego toku
                                                szkolenia, a nie wysyłania kursanta od razu na trasę AK. Bo jak on na takiej
                                                trasie jedzie 20km/h i dostaje co chwila czkawki i tego "kangura" to ja mam
                                                prawo sądzić, że to jego 1 lub druga lekcja. A on tam powinien znaleźć się da
                                                15-tej lekcji.
                                                pozdr
                        • qrakki999 Re: Napisałeś Hip - przeczytaj pierwszy post!!!pk 26.03.03, 11:32
                          Gość portalu: hip napisał(a):

                          > qrakki999 napisał:
                          >
                          > > Sądze, że w centrum hipie nie spotykasz 'eLek' na pierwszej lekcji, chyba,
                          > że
                          > > mają swój placyk gdzieś w pobliżu.
                          >
                          > hip: Ostatnio spotkałem na trasie AK (!) dwóch takich instruktorów, którzy
                          > swych kursantów nie nauczyli ruszać i dostawali wielokrotnej czkawki. A to
                          już
                          > jest przerażające. Na prawdę są miejsca do nauki ruszania inne niż trasa
                          > ekspresowa. To oczywiście przykład skrajnej głupoty, ale eLek jest coraz
                          więcej
                          >
                          > i takie zdarzenia się powtarzają. Powtarzam: nie jest to jeszcze plaga, ale
                          > warto zrócić na to uwagę dyskutując o systemie szkolenia kierowców w Polsce.
                          > pozdr
            • n0ras Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 10:01
              W dużej części popieram hip'a i nie rozumiem niektórych "napadów" na niego. Jeg o wypowiedź (jak ja ją pojmuję) jest w interesie kursantów, bo dla instruktora prościej jechać "w miasto" niż czegoś uczyć.
              Jak dla mnie jest jasne, że puszczanie kursanta na 1 godz. w miasto to bezsens, bo delikwent nie ma pojęcia, co się dzieje - sprzęgło i hamulec w większości używa instruktor, on tylko może sobie pokręcić kierownicą.
              Inna sprawa, to że podstawy (puszczanie sprzęgła, ruszanie, opanowanie kierownicy) można zrobić na jakimś dużym pustym parkingu, placu z ojcem/wujkiem/kolegą - niekoniecznie wykorzystując na to godziny z puli 20 kursowych, choć uważam, że nie powinno być określonego minimum godzin - jak w USA - kurs jest NIEOBOWIĄZKOWY - od tego jest egzamin, żeby sprawdzić, czy umiesz, a nie konieczność "odjeżdżenia" godzin.

              Co do wygłaszanych tu opinii, że parkowanie i plac jest w ogóle niepotrzebny, się NIE ZGADZAM !!! - potem efekty są takie, że na miejcu gdzie mógłby stać TIR z naczepą stoją 2 maluchy/fiaty punto/nissany micra (bo ludzie po kursie kupują takie auto, jakim na kursie jeździli). Jeśli jazdę po mieście ruch uliczny na nich wymusi (bo jak będą jeździć źle, to najwyżej ktoś ich rozjedzie), o tyle nic na nich nie wymusi dobrego parkowania - znam parę osób które mają problem z postawieniem małego auta (klasy seicento czy punto) na miejscu gdzie spokojnie się mieści duże.

              Mam jeszcze jeden wniosek - przywrócić na kursie podstawy budowy samochodu - bo teraz po kursie można nie wiedzieć, np. czemu przy gwałtownym puszczeniu sprzęgła auto gaśnie, jak działa skrzynia biegów i tak naprawdę po co ona jest - znam takie przypadki, dla których wiele rzeczy stało się prostsze po poznaniu zasad działania samochodu.
              • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 10:29
                n0ras napisał:

                o wypowiedź (jak ja ją pojmuję) jest w interesie kursantów, bo dla instruktora
                > prościej jechać "w miasto" niż czegoś uczyć.

                hip: W interesie kursanta to oczywiste, jako kursanta i przyszłego użytkownika
                dróg oraz w interesie płynności ruchu.

                > Co do wygłaszanych tu opinii, że parkowanie i plac jest w ogóle niepotrzebny,
                s
                > ię NIE ZGADZAM !!!

                hip: tak, ale niech nauka parkowania nie odbywa się wyłącznie między kijami
                tylko w realnych warunkach pomiędzy pojazdami na wyznaczonych liniami
                stanowiskach.

                > Mam jeszcze jeden wniosek - przywrócić na kursie podstawy budowy samochodu -
                bo
                > teraz po kursie można nie wiedzieć, np. czemu przy gwałtownym puszczeniu
                sprz
                > ęgła auto gaśnie, jak działa skrzynia biegów i tak naprawdę po co ona jest -
                zn
                > am takie przypadki, dla których wiele rzeczy stało się prostsze po poznaniu
                zas
                > ad działania samochodu.

                hip: też się zgadzam.
                pozdr
              • Gość: johndoe Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 10:39
                n0ras napisał:


                >
                > Co do wygłaszanych tu opinii, że parkowanie i plac jest w ogóle niepotrzebny, s
                > ię NIE ZGADZAM !!! - potem efekty są takie, że na miejcu gdzie mógłby stać TIR
                > z naczepą stoją 2 maluchy/fiaty punto/nissany micra (bo ludzie po kursie kupują
                > takie auto, jakim na kursie jeździli). Jeśli jazdę po mieście ruch uliczny na
                > nich wymusi (bo jak będą jeździć źle, to najwyżej ktoś ich rozjedzie), o tyle n
                > ic na nich nie wymusi dobrego parkowania - znam parę osób które mają problem z
                > postawieniem małego auta (klasy seicento czy punto) na miejscu gdzie spokojnie
                > się mieści duże.

                a ja JESZCZE nie slyszalem, zeby z powodu zle zaparkowanego samochodu /nawet na 10 miejscach/ oszlo do skiertelnego wypadku. za to caly czas widze osiemnsto, dwudziestokilkulatkow co nie potrafia sie na ulicy zachowac. problem nie jest w tym, ze ktos ich rozjedzie, tylko, ze oni kogos moga rozjechac. zdecydowanie wole poszukac kilka minut miejsca do parkowania niz oplakiwac swoich bliskich. masz inne zdanie?

                >
                > Mam jeszcze jeden wniosek - przywrócić na kursie podstawy budowy samochodu - bo
                > teraz po kursie można nie wiedzieć, np. czemu przy gwałtownym puszczeniu sprz
                > ęgła auto gaśnie, jak działa skrzynia biegów i tak naprawdę po co ona jest - zn
                > am takie przypadki, dla których wiele rzeczy stało się prostsze po poznaniu zas
                > ad działania samochodu.

                wspolczesny samochod to nie maluch. zasady budowy nie sa nikomu potrzebne, aby dobrze jezdzic. jak nie chcesz, zeby Ci gasl przy ruszaniu to kup sobie diesla. 10 godzin wtlaczania do glowy po co jest sprzeglo i skrzynia biegow nie zastapi jednej godziny za kierownica.
                pzdr
                • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 10:53
                  Gość portalu: johndoe napisał(a):

                  za to caly czas widze osiemnsto,
                  > dwudziestokilkulatkow co nie potrafia sie na ulicy zachowac. problem nie jest
                  w
                  > tym, ze ktos ich rozjedzie, tylko, ze oni kogos moga rozjechac.

                  hip: Ale to nie jest na ogół wynik złego szkolenia tylko ogólnego wychowania
                  takich gnojów. (co nie oznacza, że szkolenie nie ma żadnego wpływu oczywiście)

                  > wspolczesny samochod to nie maluch. zasady budowy nie sa nikomu potrzebne,
                  aby
                  > dobrze jezdzic. jak nie chcesz, zeby Ci gasl przy ruszaniu to kup sobie
                  diesla.
                  > 10 godzin wtlaczania do glowy po co jest sprzeglo i skrzynia biegow nie
                  zastap
                  > i jednej godziny za kierownica.


                  hip: Mimo wszystko jekieś podstawy teoretyczne są przydatne.
                  pozdr
                  • Gość: johndoe Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 11:04
                    Gość portalu: hip napisał(a):

                    > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                    >
                    > za to caly czas widze osiemnsto,
                    > > dwudziestokilkulatkow co nie potrafia sie na ulicy zachowac. problem nie j
                    > est
                    > w
                    > > tym, ze ktos ich rozjedzie, tylko, ze oni kogos moga rozjechac.
                    >
                    > hip: Ale to nie jest na ogół wynik złego szkolenia tylko ogólnego wychowania
                    > takich gnojów. (co nie oznacza, że szkolenie nie ma żadnego wpływu oczywiście)
                    >

                    szkolenie ma ogromny wplyw. nie tylko polscy schumacherowie powoduja wypadki.

                    > > wspolczesny samochod to nie maluch. zasady budowy nie sa nikomu potrzebne,
                    >
                    > aby
                    > > dobrze jezdzic. jak nie chcesz, zeby Ci gasl przy ruszaniu to kup sobie
                    > diesla.
                    > > 10 godzin wtlaczania do glowy po co jest sprzeglo i skrzynia biegow nie
                    > zastap
                    > > i jednej godziny za kierownica.
                    >
                    >
                    > hip: Mimo wszystko jekieś podstawy teoretyczne są przydatne.
                    > pozdr

                    jak ktos uwaza, ze sa mu potrzebne to moze sobie ksiazke kupic alb pogooglac. po kursie i egzaminie czlowiek ma przede wszystkim nie byc zagrozeniem dla innych uczestnikow ruchu. znajomosc budowy samochodu i umiejetnosc parkowania sa tu najmniej przydatne.
                    pzdr
                    • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 11:25
                      Gość portalu: johndoe napisał(a):

                      > szkolenie ma ogromny wplyw. nie tylko polscy schumacherowie powoduja wypadki.

                      hip: Zgoda, ale to dużo szerszy problem.
                      Teoria budowy pojazdu to sprawa uboczna, ale nie można jej do końca ignorować.
                      A co do szeroko rozumianego bezpieczeństwa to znowu problem jest ogromny, a
                      wyjazd na główną ulicę kursanta, któremu mylą się pedały i nie potrafi pokonać
                      skrzyżowania, tego bezpieczeństwa nie poprawia. Coraz częściej zresztą widzę
                      eLki poobijane.
                      pozdr



                      • Gość: jolly_bb Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.home.net / 192.168.1.* 26.03.03, 12:23
                        Gość portalu: hip napisał(a):


                        > A co do szeroko rozumianego bezpieczeństwa to znowu problem jest ogromny, a
                        > wyjazd na główną ulicę kursanta, któremu mylą się pedały i nie potrafi
                        pokonać
                        > skrzyżowania, tego bezpieczeństwa nie poprawia.

                        Jakos nie widze zawalidrog elek. jezdza max 60 co moze sie wydawac wolno ale
                        takie sa przepisy. poza tym czesto najzwawiej ruszaja spod swiatel. a co do
                        gasniecia to kursantowi silnik gasnie kiedy sie skupia na jezdzie a nie
                        kierowaniu(rozumiecie roznice miedzy jazda a kierowaniem pojazdem?). wtedy
                        wyobraznia mu pracuje, mysli o sytuacji na drodze i nie skupia sie na biegach,
                        sprzegle itp. albo rybki albo akwarium(dopoki nie nabedzie doswiadczenia, a
                        mozna je zdobyc tylko jezdzac w srodowisku, na jazde w ktorym mamy byc
                        przygotowani, czyli jak ktos ma jezdzic po miescie 20 tys m to wystarczy ze
                        sie tam nauczy, ale jak ma jezdzic po warszawie to musi w niej cwiczyc, a nie
                        w tej malej miescinie). nie wydaje mi sie zeby elki powodowaly zagrozenia
                        czesciej niz inne pojazdy, poza tym w polsce jest taka moda zeby trabic na
                        elki, ja jej nie popieram i staram sie im ulatwiac zycie, w koncu sam kiedys
                        tak jezdzilem. i na szczescie juz na pierwszej lekcji wyjechalem na miasto. bo
                        wybacz hipie, ale cwiczenie przez x godzin obslugi pedalow nie uchroni
                        kursanta w zadnym stopniu od ew. zgasniecia silnika na skrzyzowaniu. tego sie
                        trzeba nauczyc w praniu, cwiczenie na sucho g...o da. mniej placu, ktory jest
                        malo przydatny. parkowanie wyglada zupelnie inaczej tak naprawde. plac sie do
                        niczego nie przydaje.


                        > Coraz częściej zresztą widzę
                        > eLki poobijane.

                        ja nie. w krakowie co 15 samochod ma obity bok, ale elek nie zauwazylem takich.
                        nie wiem jak gdzie indziej, ale w krakowie i w bielsku-bialej kursanci jezdza
                        calkiem sprawnie.
                        pozdruffki
                        • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 12:39
                          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):


                          > Jakos nie widze zawalidrog elek.
                          hip: Może poruszasz się tylko lewymi pasami:)

                          jezdza max 60 co moze sie wydawac wolno ale
                          > takie sa przepisy.
                          hip: Dyskusja nie jest o prędkościach.

                          poza tym czesto najzwawiej ruszaja spod swiatel.

                          hip: A to ciekawostka.

                          a co do
                          > gasniecia to kursantowi silnik gasnie kiedy sie skupia na jezdzie a nie
                          > kierowaniu(rozumiecie roznice miedzy jazda a kierowaniem pojazdem?). wtedy
                          > wyobraznia mu pracuje, mysli o sytuacji na drodze i nie skupia sie na
                          biegach,
                          > sprzegle itp.
                          hip: Zgadza się

                          czyli jak ktos ma jezdzic po miescie 20 tys m to wystarczy ze
                          > sie tam nauczy, ale jak ma jezdzic po warszawie to musi w niej cwiczyc, a nie
                          > w tej malej miescinie).

                          hip: Powinien się uczyć w mieście i na trasie. Zawsze przyjdzie taki moment, że
                          wyjedzie za miasto.

                          nie wydaje mi sie zeby elki powodowaly zagrozenia
                          > czesciej niz inne pojazdy, poza tym w polsce jest taka moda zeby trabic na
                          > elki,
                          hip: Może nie aż tak duże, ale ja bym był ostrożny z wyjeżdżaniem z rurzsantem
                          na drugiej lekcji na głowne trasy przelotowe. A co do trąbienia to chyba nie
                          jest tak źle.

                          ale cwiczenie przez x godzin obslugi pedalow nie uchroni
                          > kursanta w zadnym stopniu od ew. zgasniecia silnika na skrzyzowaniu. tego sie
                          > trzeba nauczyc w praniu, cwiczenie na sucho g...o da. mniej placu, ktory jest
                          > malo przydatny. parkowanie wyglada zupelnie inaczej tak naprawde. plac sie do
                          > niczego nie przydaje.


                          hip: Ale nie uczmy kursantów ruszać z miejsca na głównych skrzyżowaniach.

                          > > Coraz częściej zresztą widzę
                          > > eLki poobijane.
                          >
                          > ja nie. w krakowie co 15 samochod ma obity bok, ale elek nie zauwazylem
                          takich.
                          > nie wiem jak gdzie indziej, ale w krakowie i w bielsku-bialej kursanci jezdza
                          > calkiem sprawnie.

                          hip: to dobra wiadomość.
                          pozdr
                • n0ras Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 11:57
                  Gość portalu: johndoe napisał(a):

                  >
                  > a ja JESZCZE nie slyszalem, zeby z powodu zle zaparkowanego samochodu /nawet na
                  > 10 miejscach/ oszlo do skiertelnego wypadku. za to caly czas widze osiemnsto,
                  > dwudziestokilkulatkow co nie potrafia sie na ulicy zachowac. problem nie jest w
                  > tym, ze ktos ich rozjedzie, tylko, ze oni kogos moga rozjechac. zdecydowanie w
                  > ole poszukac kilka minut miejsca do parkowania niz oplakiwac swoich bliskich. m
                  > asz inne zdanie?

                  Nie mówię, żeby kurs obejmował wyłącznie parkowanie i manewry, ale żeby je w ogóle obejmował (egzamin, bo IMHO kursu może nie być - jak ktoś myśli że umie, to niech podchodzi do egzaminu i jak go zda, to OK) - nie tylko śmiertelne wypadki są zagrożeniem na drodze - bezmyślność też. Umiejętność parkowania świadczy o umiejętności postrzegania wymiarów swojego i innych pojazdów, oceny odległości i precyzji w operowaniu kierownicą/sprzęgłem. Nie powiesz chyba, że na drodze to niepotrzebne - potem stoi taki w korku 20 m za innym samochodem, albo nie włączy się do ruchu zanim w promieniu 1 km nie będzie nikogo.


                  >
                  > wspolczesny samochod to nie maluch. zasady budowy nie sa nikomu potrzebne, aby
                  > dobrze jezdzic. jak nie chcesz, zeby Ci gasl przy ruszaniu to kup sobie diesla.

                  Widzisz - mi nie gaśnie, ale znam takich, co jeżdżą parę lat i uważają, że jak parę razy tygodniowo zgaśnie, to nic się nie dzieje.

                  > 10 godzin wtlaczania do glowy po co jest sprzeglo i skrzynia biegow nie zastap
                  > i jednej godziny za kierownica.

                  IMHO łatwiej operować urządzeniem, jeśli zna się zasady jego działania i wbrew pozorom "współczesny" samochód i maluch - jeśli idzie o zasady działania - mają bardzo wiele wspólnego (no, ale skąd masz to wiedzieć ???)

                  > pzdr
                  • Gość: jolly_bb Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.home.net / 192.168.1.* 26.03.03, 12:37
                    n0ras napisał:

                    > Nie mówię, żeby kurs obejmował wyłącznie parkowanie i manewry, ale żeby je w
                    og
                    > óle obejmował (egzamin, bo IMHO kursu może nie być - jak ktoś myśli że umie,
                    to
                    > niech podchodzi do egzaminu i jak go zda, to OK)

                    Jasne, jak umie niech zdaje. ale to manewrow mogloby nie byc, bo parking ma
                    uzytecznosc dazaca do zera.


                    > nie tylko śmiertelne wypadk
                    > i są zagrożeniem na drodze - bezmyślność też. Umiejętność parkowania
                    świadczy o
                    > umiejętności postrzegania wymiarów swojego i innych pojazdów, oceny
                    odległości
                    > i precyzji w operowaniu kierownicą/sprzęgłem.

                    Bzdura. to czy dobrze oceniam czy sie zmieszcze miedzy dwoma przeszkodami to
                    nie jest umiejetnosc nabyta na parkingu tylko podczas jazdy po miescie.

                    Nie powiesz chyba, że na drodze
                    > to niepotrzebne - potem stoi taki w korku 20 m za innym samochodem, albo nie

                    > ączy się do ruchu zanim w promieniu 1 km nie będzie nikogo.

                    Nie ma to NIC wspolnego z manewrowaniem na parkingu przez x godzin lekcyjnych.
                    Aby sie wlaczac do ruchu dynamicznie i sprawnie jezdzic nie wolno sie bac.
                    jest w ruchu miliony kolesi, ktorzy trzesa portkami przed wykonaniem kazdego
                    manewru i oczywiscie go pozniej papraja. nie wolno sie bac jazdy samochodem,
                    trzeba byc swiadomym zagrozen, ale bac sie nie wolno. i nawet hip cytujacy
                    jakiegos rajdowca mnie nie przekona ze strach jest tu czyms pozytywnym. miedzy
                    innymi dlatego bylem chwalonym kursantem, ze sie nie balem podczas jazdy.

                    > Widzisz - mi nie gaśnie, ale znam takich, co jeżdżą parę lat i uważają, że
                    jak
                    > parę razy tygodniowo zgaśnie, to nic się nie dzieje.

                    a mi gasnie gdzies tak raz w miesiacu. normalka. ja Tobie nie gasnie to
                    gratuluje, ale to znaczy ze skupiasz sie za nardzo na obsludze sprzegla
                    zamiast na jezdzie i to jest zle. albo masz podzielna uwage jak kobieta.


                    > IMHO łatwiej operować urządzeniem, jeśli zna się zasady jego działania i
                    wbrew
                    > pozorom "współczesny" samochód i maluch - jeśli idzie o zasady działania -
                    mają
                    > bardzo wiele wspólnego (no, ale skąd masz to wiedzieć ???)

                    oczywiscie ze maja. tyle ze znajomosc konstrukcji samochodu nie pomoze uniknac
                    niebezpiecznych sytuacji. mnie sie np wydaje ze na kursie powinni uczyc
                    fizyki, szczegolnie kinematyki ze szczegolnym uwgzlednieniem sil bezwladnosci.
                    ale wiem, ze warto byloby ten czas przeznaczony na fizyke przeznaczyc na
                    jazde. a co dopiero ta nieprzydatna mechanika! przeciez laska 20 lat w
                    eleganckim stroju nawet jakby wiedziala co ruszyc w silniki jak jej samochod
                    padnie podczas jazdy to nie bedzie pod maske zagladac bo sie pobrudzi. a co do
                    zmiany kola to jest to tak prosta czynnosc ze bez szczegolnej nauki kazdy wie
                    jak to zrobic.
                    pozdrawiam
                    • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 26.03.03, 12:44
                      Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                      > Aby sie wlaczac do ruchu dynamicznie i sprawnie jezdzic nie wolno sie bac.
                      > jest w ruchu miliony kolesi, ktorzy trzesa portkami przed wykonaniem kazdego
                      > manewru i oczywiscie go pozniej papraja. nie wolno sie bac jazdy samochodem,
                      > trzeba byc swiadomym zagrozen, ale bac sie nie wolno. i nawet hip cytujacy
                      > jakiegos rajdowca mnie nie przekona ze strach jest tu czyms pozytywnym.
                      miedzy
                      > innymi dlatego bylem chwalonym kursantem, ze sie nie balem podczas jazdy.


                      hip: Nie chodzi o strach, który paraliżuje ruchy i umysł, tylko o świadomą
                      obawę przed realnymi skutkami określonych zachowań i sytuacji na drodze.

                    • n0ras Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 13:28
                      Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                      > Jasne, jak umie niech zdaje. ale to manewrow mogloby nie byc, bo parking ma
                      > uzytecznosc dazaca do zera.

                      Jeśli to takie proste i niepotrzebne, to jakiż problem? - tylko taki, że ludzie tego nie umieją i stąd wołanie o zlikiwdowanie placu na egzaminie. Jest też druga strona - nauka na placu wygląda tak: instruktorzy gadają, palą papierosy, a kursant morduje auto nie wiedząc co i jak należy zrobić.
                      Wiem, bo kiedyś kolega (po kursie) prosił mnie, żeby z nim pojeździć po placu i półtorej godziny mu wystarczyło, żeby opanować manewry bezbłędnie - z tym, że rzeczywiście obaj ten czas przepracowaliśmy, a nie tylko on sobie "pojeździł".

                      > > nie tylko śmiertelne wypadk
                      > > i są zagrożeniem na drodze - bezmyślność też. Umiejętność parkowania
                      > świadczy o
                      > > umiejętności postrzegania wymiarów swojego i innych pojazdów, oceny
                      > odległości
                      > > i precyzji w operowaniu kierownicą/sprzęgłem.
                      >
                      > Bzdura. to czy dobrze oceniam czy sie zmieszcze miedzy dwoma przeszkodami to
                      > nie jest umiejetnosc nabyta na parkingu tylko podczas jazdy po miescie.

                      Jak ją nabędziesz na parkingu, to już ją będziesz miał i nie będziesz jej musiał nabywać na mieście - taką myśl chyba też chciał wyrazić hip - żeby to co się da nabyć na parkingu, bocznej ulicy - potem będzie łatwiej.

                      > Nie ma to NIC wspolnego z manewrowaniem na parkingu przez x godzin lekcyjnych.
                      > Aby sie wlaczac do ruchu dynamicznie i sprawnie jezdzic nie wolno sie bac.
                      > jest w ruchu miliony kolesi, ktorzy trzesa portkami przed wykonaniem kazdego
                      > manewru i oczywiscie go pozniej papraja. nie wolno sie bac jazdy samochodem,
                      > trzeba byc swiadomym zagrozen, ale bac sie nie wolno. i nawet hip cytujacy
                      > jakiegos rajdowca mnie nie przekona ze strach jest tu czyms pozytywnym. miedzy
                      > innymi dlatego bylem chwalonym kursantem, ze sie nie balem podczas jazdy.

                      Są też tacy, którzy się nie boją niczego, a szczególnie swojej niewiedzy i nieumiejętności - i jak mawia mój znajomy dla takich rosną drzewa przy drodze. Szkoda że nie tylko drzewa, ale także inni mogą zostać poszkodowani.

                      >
                      > > Widzisz - mi nie gaśnie, ale znam takich, co jeżdżą parę lat i uważają, że
                      >
                      > jak
                      > > parę razy tygodniowo zgaśnie, to nic się nie dzieje.
                      >
                      > a mi gasnie gdzies tak raz w miesiacu. normalka. ja Tobie nie gasnie to
                      > gratuluje, ale to znaczy ze skupiasz sie za nardzo na obsludze sprzegla
                      > zamiast na jezdzie i to jest zle. albo masz podzielna uwage jak kobieta.

                      Niestety nie mam tak podzielnej uwagi (myślałem, że mam, ale pewna kobieta mi uświadomiła, że niestety, do nich mi daleko), na obsłudze sprzęgła się nie skupiam szczególnie, to jest (to musi) być pewien automatyzm, wyćwiczony i wytrenowany (jak skoki Małysza). I to nie tylko sprzęgło, ale całość jazdy.

                      > oczywiscie ze maja. tyle ze znajomosc konstrukcji samochodu nie pomoze uniknac
                      > niebezpiecznych sytuacji.

                      Nie, ale pomoże w zrozumieniu, dlaczego np.: lepiej przy wyprzedzaniu zredukować, niż ciągnąć na danym biegu, warto patrzeć na obrotomierz, itp.,itd.

                      mnie sie np wydaje ze na kursie powinni uczyc
                      > fizyki, szczegolnie kinematyki ze szczegolnym uwgzlednieniem sil bezwladnosci.
                      > ale wiem, ze warto byloby ten czas przeznaczony na fizyke przeznaczyc na
                      > jazde. a co dopiero ta nieprzydatna mechanika! przeciez laska 20 lat w
                      > eleganckim stroju nawet jakby wiedziala co ruszyc w silniki jak jej samochod
                      > padnie podczas jazdy to nie bedzie pod maske zagladac bo sie pobrudzi.

                      Nie o to mi idzie, tylko o zrozumienie działania i niepróbowaniu działania "wbrew materii"

                      a co do
                      > zmiany kola to jest to tak prosta czynnosc ze bez szczegolnej nauki kazdy wie
                      > jak to zrobic.

                      Niekoniecznie, a już np. dolanie płynu do spryskiwaczy może się skończyć tragicznie (np. przy pomyleniu ze zbiorniczkiem wyr. płynu chłodniczego - kolor bywa podobny).

                      > pozdrawiam
                      Także.
                      • Gość: jolly_bb Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.home.net / 192.168.1.* 26.03.03, 14:40
                        n0ras napisał:

                        Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                        > Jeśli to takie proste i niepotrzebne, to jakiż problem? - tylko taki, że
                        ludzie
                        > tego nie umieją i stąd wołanie o zlikiwdowanie placu na egzaminie.

                        Nieprawda. plac egzaminacyjny choc nie jest wcale latwy nie jest w ogole
                        porownywalny z prawdziwym parkingiem. ani troszke.


                        Jest też dr
                        > uga strona - nauka na placu wygląda tak: instruktorzy gadają, palą
                        papierosy, a
                        > kursant morduje auto nie wiedząc co i jak należy zrobić.

                        Mnie uczyli placu dlugo i intensywnie choc parkowac juz dawno umialem...


                        > Wiem, bo kiedyś kolega (po kursie) prosił mnie, żeby z nim pojeździć po
                        placu i
                        > półtorej godziny mu wystarczyło, żeby opanować manewry bezbłędnie - z tym,
                        że
                        > rzeczywiście obaj ten czas przepracowaliśmy, a nie tylko on
                        sobie "pojeździł".


                        to fajnie mieliscie. mnie nauczyl swego czasu ojciec(pojechalismy na pusty
                        plac i cwiczylem przez godzine czy dwie jazde i parkowanie) i parkowac umialem
                        juz dobrze, tyle ze plac egzaminacyjny to troche inna bajka...


                        > Jak ją nabędziesz na parkingu, to już ją będziesz miał i nie będziesz jej
                        musia
                        > ł nabywać na mieście - taką myśl chyba też chciał wyrazić hip - żeby to co
                        się
                        > da nabyć na parkingu, bocznej ulicy - potem będzie łatwiej.

                        oceny tego czy sie zmiescimy miedzy pojazdem a sciana jadac 30 km/h nie
                        nauczysz sie na parkingu choc by nie wiem co. mozna co najwyzej jest nauczyc
                        sie tego, bo rece Ci sie w kierownice nie zaplatywaly, ale badzmy powazni.


                        > Są też tacy, którzy się nie boją niczego, a szczególnie swojej niewiedzy i
                        nieu
                        > miejętności - i jak mawia mój znajomy dla takich rosną drzewa przy drodze.
                        Szko
                        > da że nie tylko drzewa, ale także inni mogą zostać poszkodowani.

                        Sa i tacy co boja sie wszystkiego, patrza na galke przy zmianie biegow, nie
                        odrywaja oczu od przedniej szyby bo sie boja(i nie widza co sie dzieje z
                        bokow). tacy sa jak dla mnie przynajmniej znacznie gorsi. sami co prawda moze
                        sie nie rozbija ale inni bede miec przez nic oooogrooomne klopoty.

                        > Niestety nie mam tak podzielnej uwagi (myślałem, że mam, ale pewna kobieta
                        mi u
                        > świadomiła, że niestety, do nich mi daleko), na obsłudze sprzęgła się nie
                        skupi
                        > am szczególnie, to jest (to musi) być pewien automatyzm, wyćwiczony i
                        wytrenowa
                        > ny (jak skoki Małysza). I to nie tylko sprzęgło, ale całość jazdy.

                        oczywiscie. primo: kobieta ma wrodzona podzielnosc uwagi. secundo: facet taki
                        nigdy nie bedzie, za bardzo sie na jednyk skupia. tertio: automatyzm w
                        polaczeniu z obserwowaniem sytuacji na drodze w stopniu jako tako
                        zadowalajacym osiaga sie przy okolo 6 tys km przebiegu samodzielnie. takiego
                        przebiegu sie nie osiagnie na zadnym kursie, wiec trzeba do tego dojsc samemu.
                        ze jest to wlasnie 6 tys widze z obserwacji po sobie(kawalek czasu temu),
                        kolegach, kolezankach...


                        > Nie, ale pomoże w zrozumieniu, dlaczego np.: lepiej przy wyprzedzaniu
                        zredukowa
                        > ć, niż ciągnąć na danym biegu, warto patrzeć na obrotomierz, itp.,itd.

                        chyba ze masz diesla. wtedy lepiej nie redukowac. a jak nie masz obrotomierza?
                        to co? siedziec i plakac? a wiesz ile daje znajomosc takiego technicznego
                        niuansu jak wykres przebiego momentu obrotowego dla samochodu ktorym jezdzimy?
                        pomaga 100% sprawniej wyprzedzac. ale tego sie nie da nauczyc na kursie, bo
                        rodzajow samochodow jest 100 tys albo i wiecej.

                        > Nie o to mi idzie, tylko o zrozumienie działania i niepróbowaniu
                        działania "wbr
                        > ew materii"

                        90% kolezanek po kursie nie wiedzialo czemu tyl samochodu z tylnym napedem
                        ucieka na boki na sniegu przy dodawaniu gazu, albo czemu jak kola sie
                        zablokuja na mokrym podczas hamowania to auto dluzej bedzie sie zatrzymywac.
                        zreszta czesc kolegow tez nie. nie ma o tym slowa na kursie, nie wspominajac o
                        praktyce w tym zakresie.


                        > Niekoniecznie, a już np. dolanie płynu do spryskiwaczy może się skończyć
                        tragic
                        > znie (np. przy pomyleniu ze zbiorniczkiem wyr. płynu chłodniczego - kolor
                        bywa
                        > podobny).

                        oczywiscie. ale tego tez nie nauczysz na kursie bo w kazdym aucie jest
                        inaczej. mozesz pokazac co najwyzej ze symbol szybki z natryskiem oznacza
                        spryaskiwacz szyb a ten drugi to na plyn chlodniczy. kazdy musi sam do tego
                        dojsc. w audi a2 jest to rozwiazane super :) moim zdaniem takie beda samochody
                        przyszlosci. zero dostepu do bebechow :)
                        • Gość: vonNogaj Re: Pojazdy ...off topic IP: 195.94.201.* 26.03.03, 15:23
                          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):
                          ... w audi a2 jest to rozwiazane super :) moim zdaniem takie beda samochody
                          > przyszlosci. zero dostepu do bebechow :)...

                          to jak w tym cudzie techniki dolać płynu do spryskiwaczy?;-)
                          wymienić żarówkę?
                          wymienić pasek klinowy?
                          Jak z każdą taką pierdułą trzeba będzie jechać do serwisu to jak chromolę taki
                          samochód.
                          • greenblack Re: Pojazdy ...off topic 26.03.03, 15:54
                            Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                            > to jak w tym cudzie techniki dolać płynu do spryskiwaczy?;-)
                            > wymienić żarówkę?
                            > wymienić pasek klinowy?

                            Płynów sobie dolejesz, ale o wymianie paska czy żarówki zapomnij. Na szczęście
                            A2 odchodzi do lamusa.


                            Pozdrawiam
                            • Gość: vonNogaj Re: Pojazdy ...off topic:-) IP: 195.94.201.* 27.03.03, 15:27
                              Ciekawe czy samochód przed zatankowaniem albo dolaniem płynu pyta się:
                              "are you sure?"
                  • Gość: johndoe Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.tlsa.pl 26.03.03, 15:58
                    n0ras napisał:

                    >
                    > Nie mówię, żeby kurs obejmował wyłącznie parkowanie i manewry, ale żeby je w og
                    > óle obejmował (egzamin, bo IMHO kursu może nie być - jak ktoś myśli że umie, to
                    > niech podchodzi do egzaminu i jak go zda, to OK) - nie tylko śmiertelne wypadk
                    > i są zagrożeniem na drodze - bezmyślność też. Umiejętność parkowania świadczy o
                    > umiejętności postrzegania wymiarów swojego i innych pojazdów, oceny odległości
                    > i precyzji w operowaniu kierownicą/sprzęgłem. Nie powiesz chyba, że na drodze
                    > to niepotrzebne - potem stoi taki w korku 20 m za innym samochodem, albo nie wł
                    > ączy się do ruchu zanim w promieniu 1 km nie będzie nikogo.

                    jezeli uwazasz, ze precyzja parkowania ma jakikolwiek wiekszy wplyw na postrzeganie sytuacji na drodze i np. wlaczanie sie do ruchu to nie mamy o czym dyskutowac. mnie sie po prostu nie chce polemizowac z takim stanowiskiem

                    >
                    >
                    > >
                    > > wspolczesny samochod to nie maluch. zasady budowy nie sa nikomu potrzebne,
                    > aby
                    > > dobrze jezdzic. jak nie chcesz, zeby Ci gasl przy ruszaniu to kup sobie di
                    > esla.
                    >
                    > Widzisz - mi nie gaśnie, ale znam takich, co jeżdżą parę lat i uważają, że jak
                    > parę razy tygodniowo zgaśnie, to nic się nie dzieje.
                    >
                    a mi gasnie. raz na sto, moze 200 skrzyzowan. nie wcisne sobie sprzegla i gasnie. albo ruszam z trojki i tez gasnie. who cares? co najwyzaej zamiast 10 samochodow przejedzie przez jedna zmiane swiatel 9. /nie pisz mi tylko o korkach i tym podobnych duperelach/
                    > > 10 godzin wtlaczania do glowy po co jest sprzeglo i skrzynia biegow nie z
                    > astap
                    > > i jednej godziny za kierownica.
                    >
                    > IMHO łatwiej operować urządzeniem, jeśli zna się zasady jego działania i wbrew
                    > pozorom "współczesny" samochód i maluch - jeśli idzie o zasady działania - mają
                    > bardzo wiele wspólnego (no, ale skąd masz to wiedzieć ???)
                    >
                    naprawde? a ja myslalem, ze wspolczesn jezdza na wode. nie potrafisz jezdzic nie wiedzac, gdzie sie konczy lewarek, ktory zmieniasz biegi? masz problem, bo kierownica kreci sie w poziomie a kola w pionie? nie potrafisz w cisnac pedalu sprzegla, bo nie wiesz co to wysprzeglenie? jakis straszny yntelekualysta z Ciebie. miliony osob tego nie wiedza, tak jak nie wiedza jak dziala kuchenka mikrofalowa, czy odkurzacz. ale korzystaja i maja sie dobrze i zamiast rozmyslac, ze walsnie moga spalic sprzeglo, skupiaja sie na tym co jest __przed__ maska ich samochodu a nie pod nia.

                    pzdr


                    ps.maluch i wspolczesny samochod maja bardzo malo wspolnego z punktu widzenia kierowcy. a bedac na ulicy jestes kierowca isn't it?
    • Gość: nordem Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.chello.pl 26.03.03, 15:41
      Przyglądam się tej dyskusji z zainteresowaniem już drugi dzień i chciałgym
      wyrazić kilka opinii i zadać kilka pytań.
      Najpierw do hipa :
      - co to jest "laska zmiany biegów"?
      - od kiedy Trasa "AK" jest "trasą",a może drogą ekspresową?Dziś rano,gdy
      tamtędy jechałem nie widziałem żadnych nowych znaków drogowych,tylko
      te co zwykle t.z.n. ograniczenia do 80-ciu,60-ciu a często do 40-tu
      km/h.Gdzie na tej trasie jest okazja do ruszania z miejsca poza skrzyżowaniami
      po zjechaniu z niej?
      - jak długo jesteś kierowcą,bo wypowiadasz się bardzo autorytatywnie,
      jak dużo kilometrów pokonujesz rocznie i po jakich drogach,i jeśli można
      wiedzieć,czym jeżdzisz?
      Teraz ogólnie,o ile mi wiadomo,w programie szkolenia kandydatów na kierowców
      ustawodawca umieścił co najmniej dwie jazdy,każda po dwie godziny,po min.60 km,
      z czego jedna po zmierzchu w ruchu pozamiejskim-dobre szkoły nauki jazdy to
      realizują.
      Jaki to jest samochód szkoleniowy,który ma tylny napęd?
      Proponuję aby ktoś kto to zaleca,zaprezentował mi sposób szkolenia
      na placu manewrowym osoby,która nie opanowała w dość dobrym stopniu sztuki
      prowadzenia samochodu.
      Nie zrozumiem nigdy i nikogo kto jest kierowcą,że L-ka może go denerwować.
      Czy macie aż tak krótką pamięć że męki i stresy z czasu gdy sami byliście
      kursantami już się zatarły?
      Pozdrawiam.


      • greenblack Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 26.03.03, 15:59
        Gość portalu: nordem napisał(a):


        > - od kiedy Trasa "AK" jest "trasą",a może drogą ekspresową?Dziś rano,gdy
        > tamtędy jechałem nie widziałem żadnych nowych znaków drogowych,tylko
        > te co zwykle t.z.n. ograniczenia do 80-ciu,60-ciu a często do 40-tu
        > km/h.

        Czyli Hip jadąc 70 km/h albo blokował ruch na tej trasie, albo przekroczył
        dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym o 10 km/h ( w Warszawie o 20 km/h).


        > Jaki to jest samochód szkoleniowy,który ma tylny napęd?

        Drzewiej używano, rzadko, Fordów Sierra, a nawet Mercedesów "beczka". Ale to
        było dawno.


        Pozdrawiam
        • remo29 Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' 27.03.03, 08:31
          > > Jaki to jest samochód szkoleniowy,który ma tylny napęd?
          >
          > Drzewiej używano, rzadko, Fordów Sierra, a nawet Mercedesów "beczka". Ale to
          > było dawno.
          >

          A nie tak drzewiej był maluch :)
      • Gość: hip Re: Pojazdy 'oflagowane' napisem 'Nauka Jazdy' IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 08:40
        Gość portalu: nordem napisał(a):

        > - co to jest "laska zmiany biegów"?
        hip: Pomyśl trochę a może coś przyjdzie do głowy:) jako jedyny pytasz o rzeczy
        nieistotne w tej dyskusji, a zrozumiałe dla wszystkich, oprócz Ciebie. Co się
        dzieje? ;)

        > - od kiedy Trasa "AK" jest "trasą",a może drogą ekspresową?
        hip: W sensie bardzo potocznym. Jak wiesz jak wygląda ta trasa to nie pytaj bo
        to bez sensu.

        > - jak długo jesteś kierowcą,bo wypowiadasz się bardzo autorytatywnie,
        hip: Wypowiadam swoje opinie, a to ile lat prowadzę samochody nie ma nic do
        rzeczy.


        > jak dużo kilometrów pokonujesz rocznie i po jakich drogach,i jeśli można
        > wiedzieć,czym jeżdzisz?
        hip: To już zupełnie nie ma nic wspólnego z tematem dyskusji.

        pozdr
        PS Elki mnie nie drażnią. Drażnią mnie głupi instruktorzy.
        • n0ras Do wrogów placu i nauki budowy samochodu 27.03.03, 09:36
          Nie przekonam Was, ani Wy mnie - zbyt wiele znam przypadków, gdy ktoś, kto nie
          widzi i nie "czuje" wymiarów auta na parkingu, nie widzi i nie czuje ich na
          drodze. A to wyczucie uważam za ważne i nie przekonuje mnie, że każde auto jest
          inne, itp... - to jest wyczucie, a nie wykucie na pamięć manewrów typu: "jak
          tylny lewy słupek minie prawy pachołek, a lewa noga będzie za prawym
          uchem .....".
          Co do budowy - z punktu widzenia konstrukcji, budowy i kierowcy maluch
          i "współczesny" samochód mają bardzo wiele wspólnego - postawię tezę, że jak
          ktoś sobie poradzi z maluchem to i mercedes S-ka mu nie straszny (jeśli chodzi
          o zasady działania) - najwyżej jest troszkę bajerów. Auto to auto i jak mawia
          mój ojciec - "byle miało cztery koła i jechało".
          Ktoś z Was wspomniał, że ludzie po kursie nie wiedzą dlaczego auto z tylnym
          napędem wpada w poślizg w określonej sytuacji itp. - dlatego postuluję
          przywrócenie elementów budowy/zasad działania samochodu do kursu - po prostu
          lepiej to wiedzieć niż nie.
          Co do wykresów momentu obrotowego - uważam, że warto wiedzieć, co to jest
          moment obrotowy i czemu służy - bo przecież są pewne prawidłowości - np. w
          dieslu moment jest już w zakresie niskich obrotów, przy ośmiozaworowcu trochę
          wyżej, przy 16v bardzo wysoko i z tego wynika pewna specyfika jazdy - a jak się
          tego nie wie, to potem jest opinia, że Micrą trudno zdać egzamin bo "Micry
          gasną" - a to po prostu jest 16v i wymaga obrotów.
          • Gość: hip Re: Do wrogów placu i nauki budowy samochodu IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 09:41
            Ogólnie zgadzam się, że manewry powinny być, ale urealnione i nie powinny być
            głównym celem i zadaniem na egzaminie. Elementy budowy i funkcjonowania pojazdu
            też są przydatne w podstawowym zakresie, chociaż nie przeceniał bym tego.
            pozdr
          • Gość: KajTan Elastyczna piatka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 10:15
            Zgadzam sie z n0rasem.

            Bo potem tacy kierowcy wiedza gdzie wlewa sie paliwo i
            jak sie drzwiczki otawiera oraz jak prawidlowo wlozyc
            kluczyk do stacyjki. I jakos nic wiecej ;)

            Ani zmiany kola, ani nauki jazdy na holu nie ma na
            kursie, a powinna byc. Nie kazdy ma bogatych rodzicow,
            zeby dostac z okazji zdanego prawka nowe auto. A co
            bedzie, jak mu sie zepsuje? Teoria szybko wietrzeje z
            glowy - praktyka zostaje na dluzej...

            Poza tym, wyprzedzanie 'elastyczna piatka' raczej bierze
            sie z niewiedzy, ze silnik ma wieksza moc na nizszym
            biegu i manewr wyprzedzania nalezy wykonywac jak
            najkrocej - czyli jak najszybciej. Redukcja nie zawsze
            jest konieczna, ale czesto pozwala na sprawniejsze
            'polkniecie' przeciwnika...

            Gdyby przywrocono znajomosc budowy mechanizmow pojazdu
            mechanicznego - blade nawet pojecie, co moglo sie zepsuc
            w aucie (bo np. nie jedzie), nie damy sie nabrac pomocy
            drogowej, ktora od razu proponuje lawete. A spadl tylko
            kabelek z cewki zaplonowej...

            Tylko wprowadzenie znajmosci pojazdu podwyzszyloby ilosc
            godzin kursu - wiec i jego cene...

            Pomarzyc, dobra rzecz..

            pozdroowka
            KajTan
          • Gość: johndoe Re: Do wrogów placu i nauki budowy samochodu IP: *.tlsa.pl 28.03.03, 09:02
            n0ras napisał:

            > Nie przekonam Was, ani Wy mnie - zbyt wiele znam przypadków, gdy ktoś, kto nie
            > widzi i nie "czuje" wymiarów auta na parkingu, nie widzi i nie czuje ich na
            > drodze. A to wyczucie uważam za ważne i nie przekonuje mnie, że każde auto jest
            >
            > inne, itp... - to jest wyczucie, a nie wykucie na pamięć manewrów typu: "jak
            > tylny lewy słupek minie prawy pachołek, a lewa noga będzie za prawym
            > uchem .....".

            jasne, jasne..... jak dla mie to po prostu bzdety. a ja znam mistrzow parkingu, ktorzy na drodze przypominaj slepe kury. nie pisze nawet o tym, ze sam po przejechaniu kilkuset tys. nie umiem parkowac perfekcyjnie, natomiast na ulicy nie narzekam /ci co ze mna ewentualnie jezdza, tez raczej nie narzekali/.

            > Co do budowy - z punktu widzenia konstrukcji, budowy i kierowcy maluch
            > i "współczesny" samochód mają bardzo wiele wspólnego - postawię tezę, że jak
            > ktoś sobie poradzi z maluchem to i mercedes S-ka mu nie straszny (jeśli chodzi
            > o zasady działania) - najwyżej jest troszkę bajerów. Auto to auto i jak mawia
            > mój ojciec - "byle miało cztery koła i jechało".

            ale jak ktos poradzi sobie z mb to juz niekonieznie z maluchem. ja z maluchem mialem wiele do czynienia i do wspolczesnych pojazdow ma sto lat swietlnych, jezeli chodzi o kulture prowadzenia. docisk sprzegla, lacznik skrzyni biegow, gasniecie za niskich obrotach, kolosalna roznica miedzy silnikiem zimnym a cieplym to kilka rzeczy, ktore potrafia nauczyc jazdy, a ktorych we wspolczesnych autach nie spotkasz. wiec o ile zasada dzilania tych samochodow jest jednaka, to jaze nimi dzieli przepasc.

            > Ktoś z Was wspomniał, że ludzie po kursie nie wiedzą dlaczego auto z tylnym
            > napędem wpada w poślizg w określonej sytuacji itp. - dlatego postuluję
            > przywrócenie elementów budowy/zasad działania samochodu do kursu - po prostu
            > lepiej to wiedzieć niż nie.

            rownie przydatne na drodze jak nauka wjazdu do garazu typu, lewy pacholek, prawe ramie /napisales cos o tym wyzej, isn't it?/

            > Co do wykresów momentu obrotowego - uważam, że warto wiedzieć, co to jest
            > moment obrotowy i czemu służy - bo przecież są pewne prawidłowości - np. w
            > dieslu moment jest już w zakresie niskich obrotów, przy ośmiozaworowcu trochę
            > wyżej, przy 16v bardzo wysoko i z tego wynika pewna specyfika jazdy - a jak się
            >
            > tego nie wie, to potem jest opinia, że Micrą trudno zdać egzamin bo "Micry
            > gasną" - a to po prostu jest 16v i wymaga obrotów.

            i bardzo dobrze, auto poznaje sie na drodze. jak nie znasz a jestes zielonym kierowca to przejedz sie po polu, osiedlu.... a potem na droge. jak Ci to nie wystarczy to nie wyjezdzaj na droge, wiedze teoretyczna o "wysokoobrotowych " silnikach japonskich mozesz sobie o kant ... rozbic. dobry /dosiwadczony/ kierowca poradzi sobie bez tej torii, po prostu zanim "wyczuje" auto, nie bedzie szalal. a kursantowi wystarczy powiedziec, zeby redukawal bieg przy wyprzedzaniu /oczywiscie nie w czasie wykladu, ale w czasie jazdy, pojmie to szybko/
            pzdr
            ps. jak by teraz zdawalo sie na maluchach to sadze, ze 50% tych co zdali, mialoby ogromne klopoty. za to na ulicy duzo mniejsze /zwlaszcza w mb s klasse/
            • Gość: hip Re: Do wrogów placu i nauki budowy samochodu IP: *.pgi.waw.pl 28.03.03, 09:19
              Gość portalu: johndoe napisał(a):

              auto poznaje sie na drodze. jak nie znasz a jestes zielonym ki
              > erowca to przejedz sie po polu, osiedlu.... a potem na droge. jak Ci to nie
              wy
              > starczy to nie wyjezdzaj na droge,

              hip: I tu podałeś argument na korzyść tego, o czym ja od pączątku tego wątku
              mówię!
              pozdr
            • n0ras Re: Do wrogów placu i nauki budowy samochodu 28.03.03, 09:59
              Gość portalu: johndoe napisał(a):

              >
              > jasne, jasne..... jak dla mie to po prostu bzdety. a ja znam mistrzow parkingu,
              > ktorzy na drodze przypominaj slepe kury. nie pisze nawet o tym, ze sam po prze
              > jechaniu kilkuset tys. nie umiem parkowac perfekcyjnie, natomiast na ulicy nie
              > narzekam /ci co ze mna ewentualnie jezdza, tez raczej nie narzekali/.

              Dla mnie logicznym jest że jak ktoś nie umie mniej (tj. wyczuć wymiarów pojazdu i konsekwencji ruchu kierownicą dla przemieszczenia pojazdu w warunkach statycznego otoczenia) to tym bardziej nie umie więcej (j.w. tyle, że w otoczeniu dynamicznym) i IMHO tego POWINNA (podkreślam powinna, bo praktyka jaka jest, każdy widzi) uczyć jazda na placu manewrowym. Poza tym płynnego ruszania (w ruchu możesz wykonać start raz i przejeździć pół godziny tego nie powtarzając) itp..
              Niestety praktyka sprowadziła manewry do pamięciówki typu właśnie ten słupek, pachołek, lewe ramie, prawe ucho - ja nie pozwoliłem swojemu instruktorowi na taką łatwiznę i choć było mi może trudniej, teraz nie mam problemów z parkowaniem i manewrowaniem żadnym autem (od f126p, poprzez typowe kompakty, do dostawczaków a'la ford transit) - po prostu pewne zasady są stałe. Wiele razy zdarzyło mi się wykręcić/przecisnąć przez lukę, przez którą nie przejechał maluch, czy uno.
              Powiesz, że to niepotrzebne - tyle, że mamy pod robotą ciasny parking, i ja już sobie jechałem do domku, a nieszczęśnik trąbił i wypatrywał w okna, żeby ktoś go uwolnił - więc wolę to umieć niż nie.


              > ale jak ktos poradzi sobie z mb to juz niekonieznie z maluchem.

              Polemizowałbym, jak zna zasady, to sobie poradzi - no, a jeśli jest inaczej, to w prawie jazdy powinno być wyraźnie określone "np. tylko mb, tylko nissan micra" - bo jak sobie nie poradzi to będzie stanowił zagrożenie w ruchu.

              ja z maluchem m
              > ialem wiele do czynienia i do wspolczesnych pojazdow ma sto lat swietlnych, jez
              > eli chodzi o kulture prowadzenia. docisk sprzegla, lacznik skrzyni biegow, gasn
              > iecie za niskich obrotach, kolosalna roznica miedzy silnikiem zimnym a cieplym
              > to kilka rzeczy, ktore potrafia nauczyc jazdy, a ktorych we wspolczesnych autac
              > h nie spotkasz. wiec o ile zasada dzilania tych samochodow jest jednaka, to jaz
              > e nimi dzieli przepasc.

              Jeśli auto (czy to fiat, polonez, du, lexus czy rolls-royce) gaśnie na wolnych obrotach (zimne, letnie, czy ciepłe) to wymaga regulacji. Zgoda, że jazdę mb i f126 dzieli przepaść, ale jak sam piszesz zasady działania są te same - i to trzeba delikwentowi uświadomić.

              >
              > rownie przydatne na drodze jak nauka wjazdu do garazu typu, lewy pacholek, praw
              > e ramie /napisales cos o tym wyzej, isn't it?/

              Właśnie taką naukę wjazdu do garażu/parkowania w kopercie itp. można sobie głęboko wsadzić!!!

              > i bardzo dobrze, auto poznaje sie na drodze.

              Uważam, że to jednak bardzo niedobrze - droga nie jest miejscem do poznawania samochodu - nie zwracasz wtedy takiej uwagi na otoczenie, jak wtedy, gdy jedziesz samochodem już poznanym. Poza tym, po co odkrywać Amerykę - jeśli wsiadam do diesla, to mając podstawy wiem, czego się po nim spodziewać i nie muszę np. wykręcić go do 5000 rpm, żeby wiedzieć że max. moment i moc jest niżej, wsiadając do 16v nie będę próbował wystartować mając 1000 rpm, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że mi zgaśnie....
              Wiele osób po kursie nawet nie wie, co to jest obrotomierz i czemu służy - moja żona na pytanie, czy w aucie kursowym był obrotomierz odpowiedziała "nie wiem", a od momentu, kiedy jej sprawę wytłumaczyłem (potrzeba na to nie więcej niż 5-10 min i dobre chęci) jeździ się jej łatwiej, auta przestały jej "same" gasnąć - ale taką wiedzę powinna wynieść z kursu (w końcu za coś zapłaciła).


              jak nie znasz a jestes zielonym
              ki
              > erowca to przejedz sie po polu, osiedlu.... a potem na droge. jak Ci to nie wy
              > starczy to nie wyjezdzaj na droge, wiedze teoretyczna o "wysokoobrotowych " sil
              > nikach japonskich mozesz sobie o kant ... rozbic. dobry /dosiwadczony/

              cały czas mówimy o niedoświadczonych.

              kierowca
              > poradzi sobie bez tej torii, po prostu zanim "wyczuje" auto, nie bedzie szalal
              > . a kursantowi wystarczy powiedziec, zeby redukawal bieg przy wyprzedzaniu

              Wystarczy mu też powiedzieć, że jak lewy słupek minie drugi pachołek, to trzeba skręcić 8/16 obrotu kierownicą i się wjedzie do garażu...
              NIE WYSTARCZY!! Kurs jest po to żeby się jak najwięcej nauczyć, a nie "odjeździć" 20 godz, w czasie których pan instruktor pozałatwia sobie sprawy na mieście.

              /ocz
              > ywiscie nie w czasie wykladu, ale w czasie jazdy, pojmie to szybko/
              > pzdr

              > ps. jak by teraz zdawalo sie na maluchach to sadze, ze 50% tych co zdali, mialo
              > by ogromne klopoty. za to na ulicy duzo mniejsze /zwlaszcza w mb s klasse/

              Ja jeździłem na kursie Polonezem, zdawałem egzamin maluchem, i jakoś nie miałem problemów i z BMW, i z Transitem, jeśli jakieś różnice, to właśnie na drodze (bo inne warunki trakcyjne - przyspieszenie, hamulce). Co ty na to?

              • Gość: johndoe Re: Do wrogów placu i nauki budowy samochodu IP: *.tlsa.pl 28.03.03, 10:51
                n0ras napisał:

                >
                >
                > Ja jeździłem na kursie Polonezem, zdawałem egzamin maluchem, i jakoś nie miałem
                > problemów i z BMW, i z Transitem, jeśli jakieś różnice, to właśnie na drodze (
                > bo inne warunki trakcyjne - przyspieszenie, hamulce). Co ty na to?
                >
                pomijajc inne watki, roznica jest wlasnie taka, ze jak jezdziles maluchem to nie masz problemu z mb, jak jezdziles tlko mb /czy czyms podobnym/ to maluch moze byc dla Ciebie zbyt "ciezki", zwlaszcza maluch 10-letni
        • Gość: KajTan Trasa AK... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 10:07
          Gość portalu: nordem napisał(a):

          > > - od kiedy Trasa "AK" jest "trasą",a może drogą
          ekspresową?


          > hip: W sensie bardzo potocznym. Jak wiesz jak wygląda
          ta trasa to nie pytaj bo
          > to bez sensu.

          No wlasnie ja nie wiem. Moze dlatego, ze nad morzem nie
          wszyscy wiedza, co to jest trasa AK. Nie kazdy zna Wawe i
          okolice, wiec uprzejmie i bez zadnych zlosliwosci prosze
          o opisanie trasy AK.

          Ile ma pasow, jak czesto sa skrzyzowania, ile
          sygnalizacji swietlnej, jakie ograniczenia predkosci?
          Czy to jest gdzies w Centrum, czy poza?

          pozdroowka
          KajTan
          • Gość: hip Re: Trasa AK... IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 10:17
            Trasa AK ma generalnie 3 pasy ruchu w każdą stronę, prawie wszystkie
            skrzyżowania są bezkolizyjne dwupoziomowe, biegnie (mniej więcej) obrzeżem
            centrum Warszawy i łączy Ochotę z Wolą, Żoliborzem, Bielanami, Targówkiem,
            Białołęką i dalej do Marek. Ograniczenie jest generalnie do 80, na zakrętach
            60. Jest ulubionym miejscem pojebów-pseudorajdowców i piratów drogowych
            jeżdżących tamtędy niekiedy ponad 150. Ruch jest duży (TIR-y), w godzinach
            szczytu miejscami korkuje się (np. Most Grota).
            pozdr
            • qrakki999 Trasa AK - dla warszawiaków i nie warszawiaków:) 27.03.03, 12:21
              Witam,
              Trasa AK wg mnie może zostac uznana za ekpresową bo choć stoją ograniczenia do
              80 czy do 60 a nawet do 40 /na Żeraniu/ to jest ona począwszy od swojego
              początku do samego końca trasą ze skrzyżowaniami bezkolizyjnymi!

              Druga sprawa to nalezy ją uznać za ekspresową bo w taki sam sposób jest
              użytkowana /średnia prędkość większości aut to ok. 100 - 120 km /h./

              I to tyle!
              Czepianie się szczegółów nie doprowadzi nas jakichś sensownych wniosków w tej
              dyskusji.
              Choć z hipem w kwestii 'eLek' się nie zgadzam to jednocześnie nie widzę sensu
              pie...nia na temat czy trasa AK można uznać za ekpresową i gdzie zaczyna się
              centrum Warszawy, i co to jest lewarek zmiany biegów!
              Możemy założyc sobie osobne wątki na powyższe tematy i tam się pospierać:)

              pzdr.
              Q
    • onlyou Zapomniał wół, jak cielęciem był... 31.03.03, 09:28
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka