28.01.07, 11:04
Jakie macie doświadczenia z autostopem? Z zabieraniem autostopowiczów?
Zabieracie? Ja już nie. Po pierwsze jestem sama (kobieta), więc się trochę
boję. Po drugie, kwestia OC. I po trzecie, niewiarygodne przypadki
bezczelności i niewdzięczności.
Kilka przykładów:
1. Jadę samochodem na warszawskich numerach drogą Warszawa-Lublin. Widzę na
przystanku starą kobietę z wiadrami (okazuje się, że sprzedawała jagody w
mieście). Staję, pytam: dokąd Pani jedzie? Nie odpowiada, wsiada. Ruszamy. Za
minutkę ona do mnie: Pani skręci w prawo. ??? Z zaskoczenia podwiozłam ją pod
sam dom, ze dwa kilometry w bok od mojej trasy, ale byłam wściekła. Chciała mi
coś zapłacić, ale miałam to w nosie. Uważam, że nadużyła mojej uprzejmości.
2. Kuzyn wracał szosą w kierunku swojego miasta, przy drodze stali ludzie,
wracali z grzybów. Zlitował się, zabrał. Było to zresztą dość niewygodne dla
niego i żony, samochód dwudrzwiowy, pakunki żona musiała pod nogami trzymać.
Ludzie upewnili się, że on jedzie do miasta B., tak jak oni. Zwierzyli się, że
na grzyby też przyjechali "okazją".Kuzyn dojechał do miejsca, gdzie droga na
jego osiedle odchodzi od głównej drogi, i ich wysadza. A oni z pretensją - ale
my mieszkamy na innymi osiedlu [na drugim końcu miasta]! (zaznaczę, że byli
już w mieście). Niech pan nas tam zawiezie! Kuzyn nie widział powodu, żeby
opóźniać swoje dotarcie do domu, zasugerował im np. autobus. Na co oni
zareagowali pretensją wielką - "to po co nas Pan zabierał, kto inny na pewno
by nas dowiózł pod sam dom". "Oczywiście" o żadnych pieniądzach nie było mowy.
3. Inna kuzynka, mieszkająca na wsi, jedzie do miasta. Po drodze widzi starą
kobietę. Szła do stacji kolejowej, którą kuzynka miała po drodze - była w
połowie drogi. Kuzynka ją zabrała, dojechała w pobliże stacji, przejechała
przez przejazd, wysadza. Tamta z pretensją, że dlaczego przejechała przejazd,
teraz ona ma dalej do stacji! (Do stacji było ok. 100 m, a oszczędziła sobie
kilku kilometrów drogi). Argument, że w sumie przecież zyskała, nie skutkował
- "ale ja bym była przed przejazdem, a nie za". Na koniec oburzone
stwierdzenie "miałam Pani zapłacić, ale tak to nie zapłacę!". (Kuzynka nie
oczekiwała zapłaty, chciała komuś zrobić przysługę". Od tej pory Dorota nikogo
już nie zabiera. Jeszcze pretensji wysłuchiwać...
Dla zrównoważenia, raz miałam miłego autostopowicza. Jechaliśmy z kolegą w
niedzielę małymi wiejskimi drogami, do jakiegoś miasteczka, w celach
turystycznych. Pan w średnim wieku łapał stopa. Zabrałam, bo w ten dzień i o
tej porze to on był bez szans na autobus, a i samochodów jeździło mało.
Wsiadł, siedział grzecznie i cicho, pytany, dokąd jedzie, podkreślał, że dokąd
nasza droga będzie wspólna, to jedzie i nie żąda absolutnie, żeby go gdzieś
ekstra podwozić, akurat jechał tam, gdzie my, wysiadł, podziękował. To chyba
był ksiądz, bo wysiadł obok plebanii i tam poszedł. Bardzo w porządku.
Obserwuj wątek
    • qamillo Re: Autostop 28.01.07, 11:31
      może niektórzy przyciągają takich frajerów..ja miałem dobre
      doświadczenie;zawiozłem starowinke do kościółka,podwiozłem laseczke do pracy-
      wszyscy chcieli dac mi grosik--tylko ja nie biore...
      • raks5 Re: Autostop 28.01.07, 17:47
        ja tam tez czesto biore na stopa i... roznie to bywa. ale ryzyk fizyk.
        Nigdy mi jednak nikt nie proponowal kasy. Nawet nie wiedzialem, ze za stopa sie
        placi (jak ktos jedzie stopem, to chyba zeby nie placic).
        Z zalozenia biore ludzi mlodych lub w srednim wieku, bo kiedys pamietam ojciec
        wzial babinke (w miescie), to zasmrodzila samochod. Poza tym jest jeszcze
        zagrozenie, ze bedzie chciala jakies szczególne miejsce.

        A ludzie rozni sa, czasami sie ciesze, ze wezme, czasami zaluje. Zaluje, jak
        wsiadzie jakis mruk i sie slowem nie odezwie. Czasami wychodza fajne rozmowy,
        czasami idiotyczne (niektore ludzie sa glupie)- ale jest wesolo.
        A- no i nauczka z tego tygodnia. Wzialem rano (w drodze do pracy) kobiete
        (45-50). Taka spryskana perfumami byla, ze szok. Lekcja- jesli takie brac, to
        tylko latem, kiedy mozna okno otworzyc :)

    • sven_b Re: Autostop 28.01.07, 13:42
      Ja nie zabieram na stopa, ale kiedys zabralem babcie mimo woli. W zasadzie to
      sama otworzyla drzwi i wsiadla jak przystanalem na prawoskrecie. Zanim dotarlo
      do mnie ze ktos pakuje mi siaty i wielki tylek do auta uslyszalem 'Synuchna,
      podrzuc mnie na osiedle bo ból wszedl w noge'. W tej samech chwili uslyszalem
      klakson za soba wiec o 'prosze wysiasc' nie bylo mowy. Podrzucilem na osiedle,
      wysadzilem obok garmażerii i skonczylo sie na 'Bóg zapłać'. Oczywiscie całą
      droge, ze ból wszedł :-)
      • qamillo Re: Autostop 28.01.07, 15:48
        ...i co stało Ci sie coś z tego powodu (spadek prestyżu,zabrudzenia na
        siedzeniu?) Fajnie,ze mimochodem wykazałeś jakiś ludzki odruch..
        • sven_b Re: Autostop 28.01.07, 18:15
          To ze nie biore na stopa podpowiedzialo ci, ze brak mi ludzkich odruchow?
    • anmar123 Re: Autostop 28.01.07, 18:19
      1) Zabrałem młodą (?). Za kilka dni małzonka znalazła na siedzeniu
      próbkę/buteleczke perfum. I było dochodzenie.
      2) Zabrałem kobiety jadące chyba z targu. Nie zdążyły na ostatni autobus. Było
      im po drodze. Ale jak wysiadły to zamknięcie drzwi było w stylu zamknięcia
      drzwi od syreny 102. Lub jak wrota od stodoły. Myslałem, że przewróci się
      samochód lub szyby wylecą.
      3) Przestałem zabierać po tym jak po pasażerce przez tydzień czuć było w
      samochodzie zapach obornika.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka