Dodaj do ulubionych

Mój własny Kodeks Drogowy

IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 22:53
Oglądałem wczoraj przez przypadek program w TVP - tytuł miał: Czy można było
tego uniknąć? - albo jakoś tak...

Historia była taka: gość jechał grzecznie swoim pasem. Wyjechał pod górkę,
było po łuku, zaczął z niej zjeżdżać. Nagle przed sobą zobaczył walącą
prosto na niego ciężarówę, która pod górę, na łuku mijała inną. Efekt był
oczywisty, bum, kraksa, gość do teraz jeździ na wózku. Kierowcy ciężarówy
nic się nie stało. Ale wiecie co mnie najbardziej przeraziło? Żona tego
gościa na wózku opowiadała, że jak się spotkała z kierowcą ciężarówki na
rozprawie, to tamten oczywiście przepraszał itp itd, ale powiedział do niej,
że przecież: mąż mógł zjechać, to było w nocy, widział na pewno światła,
miał miejsce.

Hm, być może miał i miejsce, być może mógł przewidzieć, że coś za górką
będzie nie tak. Powala mnie jednak logika, którą wyznawał i ten kierowca
ciężarówki: on mógł pomyśleć za mnie i za mnie zapewnić mi bezpieczeństwo.
Przecież to jest jakiś horror!!!

Facet, który prowadził program, skomentował to w ten sposób: może ten
kierowca miał swój WŁASNY KODEKS DROGOWY? Może rzeczywiście, bo przecież o
braku wyobraźni to chyba nie ma co tutaj już pisać, nie?

Niestety, takie zachowania widać bardzo często. Polecam zwłaszcza podróż
pomiędzy Krakowem a Tarnowem "czwórką". Jeden pas do jazdy w każdym kierunku
i szerokie pobocze. Jest tam albo wymuszanie, by wolniejsze auta zjeżdżały
na pobocze, albo po prostu bonsai! do przodu i niech się martwią o siebie (i
o mnie!!!), ci, którzy jadą z naprzeciwka. Niestety, nikt nie tępi takich
zachowań, i rzeczywiście muszę myślęć za kogoś, kto jedzie prosto za mnie i
uciekać w bok, żeby nie wpaść na czołówkę. Tylko dlaczego? Czy przypadkiem
nie jest tak, że jeśli nie mam warunków do wyprzedzania, to nie wyprzedzam?
Co jest do cholery z większoścuia kierowców, którym baaaardzo, baaaardzo się
spieszy? Za jakie grzechy ja mam myśleć za nich?

Ja naprawdę chcę dojechać bezpiecznie do celu. Jeśli można, to wyprzedzę,
jeśli mozna to pocisnę. Ale nie chcę, by w końcu władował się we mnie jakiś
palant, który za pewnik uzna, że ja ustąpię mu miejsca...
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 19.09.03, 23:35
      Gość portalu: okee napisał(a):
      > Ja naprawdę chcę dojechać bezpiecznie do celu. Jeśli można, to wyprzedzę,
      > jeśli mozna to pocisnę. Ale nie chcę, by w końcu władował się we mnie jakiś
      > palant, który za pewnik uzna, że ja ustąpię mu miejsca...

      Zasada ograniczonego zaufania - ta dotyczy wszystkich.Nie rozumiem dlaczego nie możesz ustąpić miejsca,czy to aż tak boli ? Boli dopiero wtedy, kiedy już leżysz w szpitalu(jak masz szczęście)Odszukaj sobie mój wątek "jadę na czołowe - a co mi tam ja jadę prawidłowo" chyba z 10 wrzesnia opisuję tam bardzo podobnu przypadek,którego byłem świadkiem.Facet nie miał szczęścia.
      Pozdrawiam
      • Gość: marcinc3 Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.09.03, 08:00
        zgadzam sie calkowicie mamy takie drogi jakie mamy i niestety dlugo jeszcze
        takie bedziemy miec i troche kultury pomocy od innych kierowcow pomoze nam
        przezyc
        • Gość: irekk Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: 149.156.12.* 20.09.03, 08:29
          tak kultura, jak ci chcę walnąć w ryj to się odsuń, naprawdę dbam o ciebie i
          nie chcę żebyś oberwał
          barzo fajna logika, coraz więcej chmastwa i tupeciarstwa w naszym p.. kraju,
          wszędzie, w szkole, na ulicy, a także na drodze
    • alap2 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 20.09.03, 08:26
      chamstwo i głupota to niestety atrybuty większości polskich kierowców
      na szczęscie nie posiadam samochodu
      • Gość: Mar Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 09:54
        taaaaak.... "a wszsytkie baby to kurwy" i dlatego wciąż jesteś prawiczkiem.
        • alap2 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 20.09.03, 10:13
          Gość portalu: Mar napisał(a):

          > taaaaak.... "a wszsytkie baby to kurwy" i dlatego wciąż jesteś prawiczkiem.
          napisałem "wiekszosci" a nie "wszystkich" -masz kłopoty z czytaniem?
    • Gość: Mar ale zjeżdżać trzeba IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 09:53
      Nie oglądałem programu, nie znam szczegółów, ale uważam, że jesli nie kodeks ,
      to dobre obyczaje nakazują zjechać za linię wyznaczająca pobocze gdy jest sie
      wyprzedzanym i gdy ktoś wyprzedza z przeciwka. Oczywiśćie nie nalezy tego robic
      w nocy, bo w noicy nie widać co się dzieje na poboczu - ale są sytuacje w
      dzień, kiedy na prostej drodze taki debil (na ogół w fabii lub innym
      pierdolonezie) jedzie środiem pasa, BO MA PRAWO! Nie zjedzie - a niech się ten
      z przeciwka przytuli do tira, którego właście wyprzedza albo niech się ten za
      nim wlecze, co będzie chuj szpanował szybszą furą!
      • jaki71 Re: ale zjeżdżać trzeba 20.09.03, 10:08
        Gość portalu: Mar napisał(a):

        > Nie oglądałem programu, nie znam szczegółów, ale uważam, że jesli nie
        kodeks ,
        > to dobre obyczaje nakazują zjechać za linię wyznaczająca pobocze gdy jest sie
        > wyprzedzanym i gdy ktoś wyprzedza z przeciwka. Oczywiśćie nie nalezy tego
        robic
        >
        > w nocy, bo w noicy nie widać co się dzieje na poboczu - ale są sytuacje w
        > dzień, kiedy na prostej drodze taki debil (na ogół w fabii lub innym
        > pierdolonezie) jedzie środiem pasa, BO MA PRAWO! Nie zjedzie - a niech się
        ten
        > z przeciwka przytuli do tira, którego właście wyprzedza albo niech się ten za
        > nim wlecze, co będzie chuj szpanował szybszą furą!

        Cos ci sie pomieszalo. Ten ktory wysyla mnie na pobocze to jest wdeche facet a
        ja jadacy 100 - 110 tam gdzie jest 90 i denerwuje sie ze musze co chwile
        UCIEKAC na pobocze to jestem niekulturalny? TAk? Zjezdzac trzeba? Przeczytaj co
        napisales jeszcze raz i sie zastanow. Jesli ktos wyprzedza widzac mnie jadacego
        z przeciwka to jest on potencjalnym samobojca i morderca.
        Pare razy mialem przyjemnosc hamowac ze 100 do 20 szorujac prawymi kolami po
        szutrowym poboczu (bo droga bez utwardzonych poboczy). Innym razem ja sie
        szamoce po trwie miedzy slupkami przydroznymi a gosc z przeciwka nie zwalniajac
        wyprzedzil po minieciu mnie jeszcze 3 samochody jadace w kolumnie.
        A powiem ci ze nogi masz potem przez dobre 30 minut jak z waty. Chociaz
        zaczynam sie przyzwyczajac i juz nawet sie nie zatrzymuje zeby ochlonac.

        Nie pozdrawiam JAKI
        • Gość: Mar nic mi się nie pomieszało IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 10:38
          Nie spycham nikogo na pobocze nieutwardzone ani w słupki przydrożne. Czasem
          pobocze jest tak szerokie, że możnaby zrobić zniego jescze jeden pas ruchu. Ale
          polonezowiec jedzie środkiem - bo to jego prawo! Żaden kodeks i ustawa nie
          przewidzi wszystkich możliwych sytuacji. Co z tego, że jest ograniczenie do 90
          km/h. To moja sprawa, że chcę jechać 130 albo więcej, a ty nie powinienes się
          bawić w pedagoga i mnie do tego zmuszać. Zapewniam, że jadąc 130 samochodem ze
          sprawnym zawieszeniem, oponami, ABS i dynamicznym silnikiem tworzę mniejsze
          zagrożenie dla soiebie i inych niż ktoś jadący 12letnium polonezem 90 kmh. Twój
          pobyt JEDNĄ PARĄ KÓŁ na SZEROKIM I WYASFALTOWANYM POBOCZU potrwa kilka sekund.
          Potem dalej możesz majestatycznie sunąć 90-tką pośród pół i lasów...
          • alap2 Re: nic mi się nie pomieszało 20.09.03, 10:54
            Gość portalu: Mar napisał(a):

            . Co z tego, że jest ograniczenie do 90
            > km/h. To moja sprawa, że chcę jechać 130 albo więcej, a ty nie powinienes
            się
            > bawić w pedagoga i mnie do tego zmuszać.
            wypowiedz debila!!!!!
            czyli jednak "własny kodeks drogowy"+ pogarda dla kierowców jezdzacych
            gorszymi samochodamiTo twoja sprawa pod warunkiem,ze droga bedzie wyłacznie
            twoja
            • Gość: Mar masz jakieś kompleksy - IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 11:03
              Jesteś jak złożliwa starucha...

              Nie pogarda tylko zdrowy rozsądek. Ciebie niec a nic nie kosztuje, że na parę
              skeund zjedziesz na pobocze. Nie musisz zmniejszać prędkości. Jedynie minimalny
              ruch kierownicą.... Ale ty tego nie zrobisz, bo cie nie bedzie jakiś chuj
              krawaciarz wyprzedzał...

              Wyobaź sobie inną sytuację: jesteś starą babą z laską i schodzisz ostrożnie ze
              swojego pierwszego piętra w bloku trzymając się poręczy i ściany. Po schodach
              zbiega twój 15-letni sąsiad z góry. Oczywiście NIE PRZEPUŚCISZ GO - a niech se
              gówniarz poczeka, aż zejdę. On się też zestarzeje, to zobaczy jakie wtedy życie
              jest ciężkie.
              • alap2 Re: masz jakieś kompleksy - 20.09.03, 11:05
                Gość portalu: Mar napisał(a):

                > Jesteś jak złożliwa starucha...
                >
                > Nie pogarda tylko zdrowy rozsądek. Ciebie niec a nic nie kosztuje, że na
                parę
                > skeund zjedziesz na pobocze. Nie musisz zmniejszać prędkości. Jedynie
                minimalny
                >
                > ruch kierownicą.... Ale ty tego nie zrobisz, bo cie nie bedzie jakiś chuj
                > krawaciarz wyprzedzał...
                >
                > Wyobaź sobie inną sytuację: jesteś starą babą z laską i schodzisz ostrożnie
                ze
                > swojego pierwszego piętra w bloku trzymając się poręczy i ściany. Po
                schodach
                > zbiega twój 15-letni sąsiad z góry. Oczywiście NIE PRZEPUŚCISZ GO - a niech
                se
                > gówniarz poczeka, aż zejdę. On się też zestarzeje, to zobaczy jakie wtedy
                życie
                >
                > jest ciężkie.
              • alap2 Re: masz jakieś kompleksy - 20.09.03, 11:18
                Gość portalu: Mar napisał(a):
                Ciebie niec a nic nie kosztuje, że na parę
                > skeund zjedziesz na pobocze. Nie musisz zmniejszać prędkości. Jedynie
                minimalny
                >
                > ruch kierownicą.... Ale ty tego nie zrobisz, bo cie nie bedzie jakiś chuj
                > krawaciarz wyprzedzał...
                nie mam samochodu(chociaz stac mnie i to na dobry) jeżdże rowerem tak więc
                wyprzedzaja mnie wszyscy.W sumie mówisz:a co tam ograniczenie do 90/h- moge
                sobie jechac szybciej bo mam dobry samochód i jestem dobrym kierowcą.Sądzę że
                takie myślenie jest powszechne wsród użytkowników polskich dróg.Ale tym samym
                ustanawiasz właśnie swój własny kodeks drogowy
                >
                > Wyobaź sobie inną sytuację: jesteś starą babą z laską i schodzisz ostrożnie
                ze
                > swojego pierwszego piętra w bloku trzymając się poręczy i ściany. Po
                schodach
                > zbiega twój 15-letni sąsiad z góry. Oczywiście NIE PRZEPUŚCISZ GO

                przykład o tyle nieodpowiedni że zasady współżycia między ludzmi nakazują
                okazanie szacunku i pomocy ludziom starszym.Temu gówniarzowi łatwiej z racji
                wieku i sprawności jaką posiada jest się zatrzymać i przepuścić starsza osobę
                niż tej "starej babie" często niesprawnej ,niedowidzącej i słabo słyszącej
                zejsc z drogi pędzącemu szczeniakowi.A może jest nią twoja matka? :-(
                • Gość: Mar od mojej matki to ty się od.....dol IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 11:28
                  To jest ostatni wpis kończący dyskusję, bo nie zamierzam wdawać się w takową z
                  osobnikami pozwalającymi sobie na tak bezczelne osobiste wycieczki. Nie
                  rozumiesz co sie do ciebie pisze, łapiesz za słowa, masz na nosie końskie
                  okulary i doszukujesz się u każdego złej woli. Poza tym skoro nie masz
                  samochodu - nie jeździsz - to nie wypowiadaj się jak ślepy o kolorach albo jak
                  ksiądz o seksie.

                  Przykład ze starą babą jest jak najbarxsziej na miejscu. Nie widzę nic złego w
                  tym, żeby do takiej osoby powiedzieć "przepraszam" i wyprzedzić ją na schodach.
                  A jeżeli się obrazi i zacznie wymachiwać laską to znaczy, że jest wstrętną
                  złośliwą jędzą i nie potrafiła się "ładnie zestarzeć".
                  • alap2 Re: od mojej matki to ty się od.....dol 20.09.03, 11:41
                    napisz jeszcze cos miłego tak ładnie i kulturalnie piszesz.ale oprócz tego
                    jesteś ok.pozdrawiam cię serdecznie
                    P.S.czy dlatego używasz wulgarnych słów,typu chuj czy odpierdol się bo nie
                    masz innych argumentów???
                    • Gość: Mar takiś delikaktuśny? IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 17:48
                      chuj, kuurwa i pierdolić używam bo taki mam sposób mówienia, zwłąszcza w
                      reakcji na czyjeś nie poparte żadnym doświadczeniem wzwody-wywody. Wolno mi?
                      • alap2 Re: takiś delikaktuśny? 20.09.03, 20:54
                        Gość portalu: Mar napisał(a):

                        > chuj, kuurwa i pierdolić używam bo taki mam sposób mówienia, zwłąszcza w
                        > reakcji na czyjeś nie poparte żadnym doświadczeniem wzwody-wywody. Wolno mi?
                        wolno ci tak mówić tylko odsuń się troche bo śmierdzi ci z pyska
                        • Gość: MK Re: takiś delikaktuśny? IP: *.acn.waw.pl 20.09.03, 22:37
                          Jesteś tak głupi, że mi cię żal.
                          A że reprezentujesz poziom poniżej dna, to z tobą nie będę polemizował, bo się
                          mogę zarazić..

                          MK
              • wielki_czarownik ????? 20.09.03, 15:31
                Gość portalu: Mar napisał(a):

                > Jesteś jak złożliwa starucha...
                >
                > Nie pogarda tylko zdrowy rozsądek.

                130 na ograniczeniu do 90 to zdrowy rozsądek? To kompleks małego ptaszka! Niektórzy forumowicze pamiętają jak pisałem o moim koledze - on też miał dobry wóz, ABS i dobre amortyzatory. A dzisiaj ma piękną trumienkę i nagrobek. Chcesz się zabić? Proszę bardzo rzuć się pod pociąg. Ale nie wariuj na publicznej drodze i nie narażaj innych. Musisz wszystkim udowodnić jaki z ciebie kozak? Masz frajdę jak wyprzedzisz takiego gościa w 12 letnim Polonezie? Rajcuje cię to? ALE SUPER!! ALE ZE MNIE MISTRZ!! WYPRZEDZIŁEM GO!! ON TAK NIE POTRAFI SZYBKO JEŹDZIĆ!!! ALE JESTEM FAJNY!!! HA!

                Ciebie niec a nic nie kosztuje, że na parę
                > skeund zjedziesz na pobocze.

                Ciebie nic nie kosztuje, że będziesz jeździł przepisowo.

                > Nie musisz zmniejszać prędkości.

                A ty musisz.

                > Jedynie minimalny ruch kierownicą....

                Jedynie minimalny ruch pedałem hamulca.

                Ale ty tego nie zrobisz, bo cie nie bedzie jakiś chuj
                > krawaciarz wyprzedzał...

                Więc nazywasz się chujem?

                >
                > Wyobaź sobie inną sytuację: jesteś starą babą z laską i schodzisz ostrożnie ze
                > swojego pierwszego piętra w bloku trzymając się poręczy i ściany. Po schodach
                > zbiega twój 15-letni sąsiad z góry. Oczywiście NIE PRZEPUŚCISZ GO - a niech se
                > gówniarz poczeka, aż zejdę. On się też zestarzeje, to zobaczy jakie wtedy życie
                >
                > jest ciężkie.

                Oczywiście, że nie przepuszcza. A gówniarz powinien być na tyle wychowany żeby wiedzieć że na schodach się nie wyprzedza (szczególnie starszych osób). Może jeszcz kobieta miałaby zlecieć z tych schodów i się zabić, żeby chłoptaś był na potwórku 15 sekund szybciej?
          • jaki71 Pomieszało sie i to bardzo!!! 20.09.03, 14:38
            Gość portalu: Mar napisał(a):

            > Nie spycham nikogo na pobocze nieutwardzone ani w słupki przydrożne. Czasem
            > pobocze jest tak szerokie, że możnaby zrobić zniego jescze jeden pas ruchu.
            Ale
            >
            > polonezowiec jedzie środkiem - bo to jego prawo! Żaden kodeks i ustawa nie
            > przewidzi wszystkich możliwych sytuacji. Co z tego, że jest ograniczenie do
            90
            > km/h. To moja sprawa, że chcę jechać 130 albo więcej, a ty nie powinienes się
            > bawić w pedagoga i mnie do tego zmuszać. Zapewniam, że jadąc 130 samochodem
            ze
            > sprawnym zawieszeniem, oponami, ABS i dynamicznym silnikiem tworzę mniejsze
            > zagrożenie dla soiebie i inych niż ktoś jadący 12letnium polonezem 90 kmh.
            Twój
            >
            > pobyt JEDNĄ PARĄ KÓŁ na SZEROKIM I WYASFALTOWANYM POBOCZU potrwa kilka
            sekund.
            > Potem dalej możesz majestatycznie sunąć 90-tką pośród pół i lasów...

            Istnieje drobna roznica miedzy usunieciem sie troche w prawo aby ktos mogl cie
            bezpieczniej wyprzedzic a wyprzedzaniem jadac na czolowke z gosciem z
            naprzeciwka (chyba sie nie da jechac na czolowke z jadacym inaczej niz z
            naprzeciwka) i zmuszac go do usuniecia sie na pobocze. Gosc jadacy z przeciwka
            moze posowac tak jak ty 130 albo wiecej a to predkosc niesprzyjajaca naglym
            manerom. Moze usnac, moze sie rozgladac, pic kawe, odpalac papierosa, rozmawiac
            i wtedy moze niewidziec typa z przeciwka. Powodow dlaczego gosc nie zjechal
            moze byc tysiace. Caly ten watek poswiecony jest wlasnie takiej sytuacji kiedy
            wyprzedzajacy demoluje jadacego z naprzeciwka. A TY Piszesz ze to jest
            niekulturalne nie ustapic wyprzedzajacemu na trzeciego.
            JEDNAK CI SIE POMIESZALO.

            JAki

            • mkrawcz1 Re: Pomieszało sie i to bardzo!!! 20.09.03, 22:43
              jaki71 napisał:

              > Istnieje drobna roznica miedzy usunieciem sie troche w prawo aby ktos mogl
              cie
              > bezpieczniej wyprzedzic a wyprzedzaniem jadac na czolowke z gosciem z
              > naprzeciwka (chyba sie nie da jechac na czolowke z jadacym inaczej niz z
              > naprzeciwka) i zmuszac go do usuniecia sie na pobocze. Gosc jadacy z
              przeciwka
              > moze posowac tak jak ty 130 albo wiecej a to predkosc niesprzyjajaca naglym
              > manerom. Moze usnac, moze sie rozgladac, pic kawe, odpalac papierosa,
              rozmawiac
              >
              > i wtedy moze niewidziec typa z przeciwka.

              Jak jedzie 90, 130 czy 200km/h, to MA UWAŻAĆ. Od tego zależy jego życie, życie
              tych, których wiezie, i innych użytkowników drogi. Jego życie mam gdzieś, ale
              życie pasażerów, którcy mi zaufali, i swoje cenię. A może on sobie będzie
              przypalał papierosa w czasie, kiedy ktoś na mnie wymusi pierwszeństwo i będę
              musiał uciec na jego pas, żeby nie zabić debila?

              > JAki
              >

              MK
      • hip-hopp Re: ale zjeżdżać trzeba 20.09.03, 11:47
        Gość portalu: Mar napisał(a):

        > Nie oglądałem programu, nie znam szczegółów, ale uważam, że jesli nie
        kodeks ,
        > to dobre obyczaje nakazują zjechać za linię wyznaczająca pobocze

        KD ZAKAZUJE przejeżdżaniania przez ciągłą linię krawędziową.....

        gdy jest sie
        > wyprzedzanym i gdy ktoś wyprzedza z przeciwka. Oczywiśćie nie nalezy tego
        robic
        >
        > w nocy, bo w noicy nie widać co się dzieje na poboczu - ale są sytuacje w
        > dzień, kiedy na prostej drodze taki debil (na ogół w fabii lub innym
        > pierdolonezie) jedzie środiem pasa, BO MA PRAWO! Nie zjedzie - a niech się
        ten
        > z przeciwka przytuli do tira, którego właście wyprzedza albo niech się ten
        za
        > nim wlecze, co będzie chuj szpanował szybszą furą!

        Nie chodzi o zrobieniu miejsca temu co szybciej jedzie i można coś takiego
        BEZPIECZNIE zrobić, ale o takiego co na chama wali na Ciebie nie zważając na
        to czy ty możesz zjechać czy nie!

        Ostatnio miałem taką sytuację na poznańskiej koło Ołtarzewa. na poboczu stoi
        rozkraczony traktor, który zaczynam wymijać, po drugiej stronie tir omija
        poldka też stojącego na poboczu a tira wyprzedza japiszon w Accordzie Coupe i
        wali długimi po oczach, bo ON się spieszy (chyba na cmentarz)...
    • Gość: Odin Re: Mój własny Kodeks Drogowy ... , IP: *.telia.com 20.09.03, 11:25
      ... lewarek zawsze pod reka.
    • Gość: Mar ilu z was.....? IP: *.skorosze.2a.pl 20.09.03, 17:53
      co tak na mnie gromy rzucacie NIGDY nie przekroczyło dozwolonej predkości? Ilu
      z was na prostej drodze jednojezdniowqej NIGDY nie jedzie szybciej niż 90 kmh?
      Ilu z was jeździ po Warszawie 50 kmh? No, ilu?
      • Gość: Doki Re: ilu z was.....? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.09.03, 18:49
        Nie o to te gromy, ze jedziesz wiecej niz dozwolone 50 czy 90, ale o to, ze
        domagasz sie na drodze specjalnych przywilejow. Sam powiedziales, ze
        polonezowiec MA PRAWO jechac swoim pasem. Niby z jakiej racji ma z tego prawa
        rezygnowac? Tylko dlatego, zebys Ty mogl wyprzedzic?
        Juz tutaj walkowalismy ten temat. Ja nie zjezdzam na pobocze nikomu z wyjatkiem
        pojazdow uprzywilejowanych. Nieprawda, ze zjezdzanie nie wiaze sie z ryzykiem. Z
        tego powodu nie wyprzedzam pojazdu, ktory mi ustepuje na pobocze- chyba ze jest
        dosc miejsca, by wyprzedzic bez ustepowania, zreszta zawsze wyprzedzam tak,
        jakby gosciu nie zjechal- jemu tez jest z tym lepiej, bo ma miejsce, by w kazdej
        chwili wrocic na swoj pas. Jak bedziesz chcial, odczekasz i mnie wyprzedzisz (to
        znaczy, jesli masz dosc konikow pod noga)- cierpliwosci. No, ale do tego trzeba
        troche wiecej umiejetnosci niz miganie dlugimi.
        • Gość: M Pol Re: ilu z was.....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 19:28
          Popieram Cię Doki.Widziałem jak taki uprzejmy zabił rowerzystę.Ludzie rozumni
          mogliby obyć się bez Kodeksu.Prawa są ustanawiane dla bezmózgowców, jeśli się
          niestosują to są karani .Przecież krowie nie tłumaczy się- tylko kijem po dupie.
    • Gość: bonsai Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 12:38
      Ja tam się nie szczypię z "mistrzami" co wchodzą z naprzeciwka
      na trzeciego, bo przecież jest szerokie pobocze i ktoś ustąpi.
      Jak widzę że "mistrz" będzie się pchał na trzeciego, licząc że ten z
      naprzeciwka się usunie, to włączam długie i lewym kołem wjeżdząm na jego pas
      Chce ginąć ? Proszę bardzo, pomogę.

      To samo z gośćmi nie zmieniającymi długich w nocy : ja widzę że jest 200 m a
      gosć jedzie na długich to też długie i na jego pas i do czoła.
      wczoraj ok 2 w nocy z Sandomierza do Krakowa sprawdzało się świetnie.

      Ja też mam sówj KOdeks Drogowy gdy widze "mistrza". Jego zasada jest prosta :
      będę gorszym idiotą niz "mistrzowie". Ja mam w stosunku do nich przewagę : mnie
      nie zależy.




      • lexus400 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 21.09.03, 12:46
        Gość portalu: bonsai napisał(a):

        > Ja tam się nie szczypię z "mistrzami" co wchodzą z naprzeciwka
        > na trzeciego, bo przecież jest szerokie pobocze i ktoś ustąpi.
        > Jak widzę że "mistrz" będzie się pchał na trzeciego, licząc że ten z
        > naprzeciwka się usunie, to włączam długie i lewym kołem wjeżdząm na jego pas
        > Chce ginąć ? Proszę bardzo, pomogę.
        >
        > To samo z gośćmi nie zmieniającymi długich w nocy : ja widzę że jest 200 m a
        > gosć jedzie na długich to też długie i na jego pas i do czoła.
        > wczoraj ok 2 w nocy z Sandomierza do Krakowa sprawdzało się świetnie.
        >
        > Ja też mam sówj KOdeks Drogowy gdy widze "mistrza". Jego zasada jest prosta :
        > będę gorszym idiotą niz "mistrzowie". Ja mam w stosunku do nich przewagę : mnie
        >
        > nie zależy.
        >
        >
        > No to jesteś tutaj chyba największym kretynem,wybacz ale tak muszę to nazwać.
        >
        • Gość: bonsai Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 13:03
          jestem, przyznaję. Tyle, że nie mam problemów co zrobić, gdy ktoś na szosie
          jest w stosunku do mnie bezmyślny, czy agresywny : staję się po prostu
          10-cio krotnie bardziej agresywny i bezmyślny niż on. "Mistrzom" wydaje się
          ze są twardzi, to się mają szansę sprawdzić. Grają kowboja ? To dostają
          w odpowiedzi zawodowego rewolwerowca. Chodzi o to że jeżeli chcą zagrozić
          mojemu życiu to ja zagrażam natychmiast im, przy czym staram się żeby to
          wyglądało w miarę poważnie a nie na żart.

          Oglądałe kiedyś taki film : facet stoi na krawędzi dachu i grozi że skoczy (!!!)
          Na chodniku, policja, straż, karetki pogotowia, siatka zabezpieczjaća, tłum
          ludzi, negocjatorzy itd (no cóż jeden facet postanowił się skończyć)
          Magle na dach wychopdzi jeden policjant, łapie faceta za rękę i mówi : chcesz
          skoczyć, ok ja ci pomogę, następnie ściąga faceta w dół i razem lądują na
          siatce.
          Oczywiście niedoszły samobójca jest przerażony i krzyczy "on chciał mnie zabić"
          Trudno w życiu o podobne zachowania ale
          dla mnie na drodze zasada jestt prosta : igrasz z moim zyciem ? Przekonaj się
          co się stanie jak trafisz na większego idiotę od siebie.

          Poza tym jestem normalnym uczestnikiem ruchu w tempie 90-110 km/h
          tam gdzie można, a gdzie nie można adekwatnie do sytuacji i warunków
          z przebiegiem ok 45 tys km rok w rok bez najmniejszego zadrapania
          własnego ani też kogoś, szanującym rowerzystów i pieszych, zachowującym się
          kulturalnie w stosunku do wszystkich uzytkowników szos. Poza "mistrzami"
          "kowbojami" itp.





          • lexus400 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 21.09.03, 15:32
            Gość portalu: bonsai napisał(a):

            > jestem, przyznaję. Tyle, że nie mam problemów co zrobić, gdy ktoś na szosie
            > jest w stosunku do mnie bezmyślny, czy agresywny : staję się po prostu
            > 10-cio krotnie bardziej agresywny i bezmyślny niż on. "Mistrzom" wydaje się
            > ze są twardzi, to się mają szansę sprawdzić. Grają kowboja ? To dostają
            > w odpowiedzi zawodowego rewolwerowca. Chodzi o to że jeżeli chcą zagrozić
            > mojemu życiu to ja zagrażam natychmiast im, przy czym staram się żeby to
            > wyglądało w miarę poważnie a nie na żart.
            >
            > Oglądałe kiedyś taki film : facet stoi na krawędzi dachu i grozi że skoczy (!!!
            > )
            > Na chodniku, policja, straż, karetki pogotowia, siatka zabezpieczjaća, tłum
            > ludzi, negocjatorzy itd (no cóż jeden facet postanowił się skończyć)
            > Magle na dach wychopdzi jeden policjant, łapie faceta za rękę i mówi : chcesz
            > skoczyć, ok ja ci pomogę, następnie ściąga faceta w dół i razem lądują na
            > siatce.
            > Oczywiście niedoszły samobójca jest przerażony i krzyczy "on chciał mnie zabić"
            > Trudno w życiu o podobne zachowania ale
            > dla mnie na drodze zasada jestt prosta : igrasz z moim zyciem ? Przekonaj się
            > co się stanie jak trafisz na większego idiotę od siebie.
            >
            > Poza tym jestem normalnym uczestnikiem ruchu w tempie 90-110 km/h
            > tam gdzie można, a gdzie nie można adekwatnie do sytuacji i warunków
            > z przebiegiem ok 45 tys km rok w rok bez najmniejszego zadrapania
            > własnego ani też kogoś, szanującym rowerzystów i pieszych, zachowującym się
            > kulturalnie w stosunku do wszystkich uzytkowników szos. Poza "mistrzami"
            > "kowbojami" itp.


            Zycie i sytuacje na drodze to nie film "Zabójcza broń" a Ty nie jesteś Melem Gibsonem,nie wszyscy jadący "na trzeciego" są mistrzami i kowbojami,weź pod uwagę,że czasami ktoś mógł zacząć wyprzedzać i się przeliczył z możliwościami swoimi czy samochodu(takie sytuacje się zdarzają).
            Oglądasz zbyt dużo filmów akcji, więc zrób sobie przerwę "Brudny Harry"
            • fenix100 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 21.09.03, 21:32
              cytat: "Zycie i sytuacje na drodze to nie film "Zabójcza broń" a Ty nie
              jesteś Melem Gibsonem,nie wszyscy jadący "na trzeciego" są
              mistrzami i kowbojami,weź pod uwagę,że czasami ktoś mógł zacząć wyprzedzać i
              się przeliczył z możliwościami swoimi czy
              samochodu(takie sytuacje się zdarzają).
              Oglądasz zbyt dużo filmów akcji, więc zrób sobie przerwę "Brudny Harry" >

              No i jest jeszcze jeden argument, żeby wreszcie wprowadzić obowiązkowe badania
              psychologiczne dla wszystkich kierowców a tym z głupotą w herbie pozwolić co
              najwyżej na kupno...biletu miesięcznego na autobus.
        • rekrut1 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 22.09.03, 21:59
          Kretyn na chodniu moze nabic guza,na drodze!-popieram poprzednika!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: okee Re: Mój własny Kodeks Drogowy IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 14:40
      Szanowni Forumowicze

      Żeby było jasne: jeśli widzę, że jedzie prosto na mnie auto (nieważne czy
      ciężarówka czy osobowe), ZJEŻDŻAM na pobocze. Bo nie jestem samobójcą - wręcz
      przeciwnie, mam bardzo dużą potrzebę życia.

      Głównym problemem, na jaki chcę zwrócić uwagę, jest WYMUSZANIE tego zjeżdżania
      przez niektórych kierowców. Sorry, ale nie przyjmuję argumentacji, że "co mi
      szkodzi na kilka sekund zjechać na pobocze, a jak mnie już ktoś wyprzedzi, to
      wracam na jezdnię". Nie. Niech mi ktoś zaprzeczy, jeśli powiem nieprawdę, że
      wyprzedzanie to jeden z najtrudniejszych manewrów na drodze. I zdaje się,że
      kodeks mówi, iż podczas wywkonywania tego manewru trzeba zachować szczególną
      ostrożność. Czy to znaczy, że kodeks drogowy jest do du.., jest przestarzały,
      nie przystaje do rzeczywistości i trzeba go zmieniać? Że wymyślany był w
      czasach, kiedy auta rozwijały znacznie mniejsze prędkości, kiedy na drogach
      było luźniej - i teraz trzeba to przerabiać? Wydaje mi sie, że nie. Ktoś to
      wymyślił nie w celu utrudnienia życia innym kierowcom, ale by zapewnić im
      samym bezpieczeństwo. I to wszystkim, nie tylko szybszym, czy woplniejszym.

      W ostatni weekend musiałem jechać z Krakowa do Nowego Sącza.
      Oczywiście "czwórką" do Brzeska, a potem w bok - do Sącza. Po drodze
      oczywiście non stop wyprzedzanie na trzeciego. W pewnym momencie bałem się
      bardzo o swoje lusterko, bo kierowca, który mnie wyprzedzał, przejeżdżał tak
      blisko, że myślałem, że zawadzi o moje lustrko. I żeby było jasne, było to w
      Łapczycy, gdzie nie miałem gdzie uciekać na pobocze - a on oczywiście MUSIAŁ
      mnie wyprzedzić, choć z naprzeciwka jechały inne auta, miał więc bardzo mało
      miejsca, żeby się wymieścić...

      Inna sprawa jest taka, że nie zawsze jest gdzie uciec. Bo gość, który leci
      prosto na mnie, nie musi widzieć, czy ja mogę zjechać na pobocze czy nie. Nie
      zwraca uwagi na to, czy przypadkiem ktoś nie wyjeżdża z bocznej drogi i nos
      jego auta nie wystaje na pobocze. Nie wie też, czy na moim poboczu nie ma,
      dajmy na to, wyrwy w jezdni, rozlanego oleju, czy czegoś podobnego, co mi
      uniemożliwi zjechanie na pobocze. Jego to nie interesuje...

      Ja chcę, żeby wszyscy, którzy tak robią, pamiętali o jednym. To nie chodzi o
      złą czy dobrą wole tych co się usuwają, czy nie usuwają. Ktoś, kto zabiera się
      do wyprzedzania, powienien być pewien, że zrobi to bezpiecznie dla siebie i
      dla innych. Tu nie ma co liczyć na to, że "się uda", albo ten jadący z
      naprzeciwka "zjedzie na pobocze bo nie bedzie miał wyjścia". Wyprzedzajcie
      tylko wtedy gdy macie jasną i klarowną sytuację. Czy naprwdę, do wyprzedzania,
      oprócz swojego wysiłku intelektualnego musicie jeszcze angażować nas? Czy
      musimy myśleć za tych, którzy w ten sposób wyprzedzają? Ludzie, opamietajcie
      się! Macie szybszy samochód? A jedźcie nawet 180 czy 220 km/h - tylko na
      prywatnej albo pustej drodze! Nie sciągajcie niebezpieczeństwa na innych.
      Wasze zdrowie i zycie jest waszą sprawą. Ale od... się od mojego.

      i to tyle w temacie

      okee
    • rekrut1 Re: Mój własny Kodeks Drogowy 22.09.03, 21:54
      Aon dla tego ze naprzyklad u niemca na autostradzie jak kierowcy widza ze gosc
      swiruje na drodze dzwonia na policje z komury i prawie na 100% ktos zareaguje a
      unas?!Pare razy dzwonilem i co - gowni.(przepraszam)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka