Dodaj do ulubionych

Kilka wrażeń z dróg Krety

06.10.03, 10:14
W trakcie pobytu na Krecie miałem okazję trochę pojeździć drogami tej
górzystej wyspy. 800 km to niezbyt dużo na polskie warunki ale na Krecie,
gdzie przeważają wąskie i kręte drogi po których jazda z prędkością 40 km/h
to maximum, to wystarczająco dużo aby trochę poznać obyczaje tamtejszych
kierowców i jakość dróg.
No coż, Kreta to część Grecji a Grecja to jedno z najuboższych państw UE
(niedługo się to zmieni). Kreta to z kolei jedna z najuboższych części Grecji
żyjąca z turystyki i produkcji oliwek i winogron.
Drogi. Właściwie tylko jedna jednojezdniowa (odcinkami dwujezdniowa) droga
dobrej jakości i dobrze utrzymana biegnąca wzdłuż północnych wybrzeży,
częściowo z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami i na ogół z poboczem utwardzonym,
ale lokalnie przechodząca przez centra turystyczne z przebiegającą tłuszczą
plażowiczów. Pozostałe drogi raczej kiepskie (chociaż na ważniejszych z nich
nie ma dziur a nawierzchnia jest równa), a w górach kręte i wąskie, z reguły
niedbale oznakowane. W miasteczkach i wioskach gwałtownie się zwężają i
kluczą między zabudowaniami i jazda z prędkością większą niż 30 może być
błędem. Nie ma tu jednak specjalności polskich dróg – kolein.
Ruch drogowy. Raczej mały lub umiarkowany. Stosunkowo mało TIR-ów. Ponieważ
na Krecie popularną formą turystyki jest wypożyczenie samochodu i objazd
wyspy, zatem znaczna część użytkowników dróg to głównie niemieccy turyści. Na
górskich drogach w obszarach nieturystycznych jest pusto i tylko czasem
spotyka się lokalny pick-up albo zdezelowanego opla. Miasta są zatłoczone,
ruch powolny, dużo motocykli i skuterów, bardzo mało rowerzystów.
Samochody. Różne: stare poobijane graty, zadbane nówki, dużo małych
samochodów, mało luksusowych. Najpopularniejsze marki to fiat, opel, vw,
toyota, mitsubishi, citroen, peugeot, seat. Bardzo mało hond i fordów, bardzo
dużo hyundai’ów. Popularne są matizy, seicento, fiat panda (stara). Dla
fabiofobów: są skody, a najczęściej widuje się fabie, ale są też favorit i
octavia. Widuje się bmw, volvo i niekiedy różne szpanerskie auta wyżelowanych
gnojów.
Kierowcy. Ogromna część to zagraniczni turyści w wypożyczonych autach. Jeżdżą
spokojnie i ostrożnie, widać na ogół niepewność prowadzenia samochodu po
krętych, górzystych, wąskich i przepaścistych drogach. Miejscowi jeżdżą
pewnie, ale nie świrują. Widać, że samochód to dla nich przedmiot użytkowy i
po prostu konieczność. Zdarzają się psychopaci drogowi – ci to z reguły
lokalne tjuningowane ćwoki. Nie ma natomiast plagi polskich dróg: gonitw
wściekłych psów – stad głównie okratowanych idiotów uporczywie wciskających
pedały do oporu i bezustannie tasujących się na drodze, wyprzedzających
wszystko i wszędzie najlepiej na 3-go lub 4-go. Po drogach Krety jeździ się
spokojnie, a przy wyprzedzaniu miejscowi zachowują zadziwiającą ostrożność.
Nie raz widziałem jak facet zbierał się do wyprzedzania i czekał aż będzie
bardzo dużo miejsca. Osobiście już dawno zdecydował bym się wykonać manewr.
Trochę drażni powolność przy wyprzedzaniu i mała odległość od wyprzedzanego.
Wypadek widziałem jeden: tjuningowany ćwok wylądował nad ranem na barierce
mostku. Wyglądało to źle.
Bydlęcy tuning. Jak każda patologia współczesnego świata tak i ta dotyka
Kretę. W porównaniu z Polską jest tego robactwa jednak znacznie mniej a i
forma bardziej cywilizowana (jeśli tak w ogóle można powiedzieć). Nie spotyka
się raczej wieśniackiego tjuningu typu golfów, kadetów, uno i poldków z
polskich dróg. Tuning wydaje się być bardziej profesjonalny, dyskretny
powiedziałbym bardziej europejski. Widywałem buczące pudła ale nigdy
przeraźliwie ryczące, wyjące czy pierdzące. Nie widziałem też kuriozalnych
spojlerów. O dziwo miejscowi tuningowcy nie oblepiają szyb workami na śmieci.
To ciekawe zważywszy, że nasłonecznienie i temperatury są tam nieporównanie
większe niż w Polsce. Czyżby greccy tuningowcy nie wpadli jeszcze
na „genialny” pomysł polskiej tjuningowanej hołoty, który mówi, że najlepszym
sposobem klimatyzacji auta jest przyklejenie worka na śmieci? Nie ma też
podświetleń, diodek niebieskich i innych dziwactw. Raz zdarzyło mi się
obserwować wieczorem taki oto widok: stoi pojazd, niebieskie diodki przy
tablicach rej., przy spryskiwaczach, przy wycieraczkach, na zderzakach. Ki
diabeł – myślę – czyżby polska tuningowana swołocz? Podchodzę bliżej...i tu
chwilowe zaskoczenie. Ale tylko chwilowe. Bo to nie polski tuningowiec. Ale
jakiż inny tuningowiec mógłby być bardziej popierd...ny od polskiego
tuningowca? Oczywiście ruski tuningowiec, w ładzie!
Co zatem czyni polskiego i kreteńskiego tuningowca podobnym? Ten sam tępawy
wyraz pyska z rysującym się w każdym calu chamstwem i bezczelnością,
przekładającym się na chamski styl jazdy.
I na koniec podstawowa różnica w porównaniu z Polską. Tam w samochodach nie
montuje się alarmów. Samochód można zostawić otwarty: widywałem auta z
kluczykami w stacyjce. Mówi się, że tam się nie kradnie, a jak ktoś
kradnie..to na pewno Polak...
pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • Gość: pilot Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.wil.pk.edu.pl 06.10.03, 10:33
      już wróciłeś?? szkoda, było tak fajnie nie widywać twoich chorobliwo-
      maniakalnych wynurzeń.
      nie pozdrawiam
      • przemo_c Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 10:42
        Hej H.I.P. dawno Cię nie było i nie jeden ze stałych bywalców bał się, że Cię
        tjuninkowcy gdzieś dorwali... Wiatm z powrotem w tym dziwnym kraju nad Wisłą...

        PS.Pilot, katapultuj się lepiej...
        • h.i.p Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 11:00
          przemo_c napisał:

          > Hej H.I.P. dawno Cię nie było i nie jeden ze stałych bywalców bał się, że Cię
          > tjuninkowcy gdzieś dorwali... Wiatm z powrotem w tym dziwnym kraju nad
          Wisłą...

          hip: Witam serdecznie.
          Ponad dwa tygodnie tu nie zaglądałem i zacząłem już tęsknić za tym forum. To
          draństwo strasznie wciąga.
          Ale to co tu się teraz wyprawia z tymi skodami to jest przerażające! Jakaś
          potworna obsesja. Chyba się przeniosę na inne forum...
          pozdr
          • sherlock_holmes Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 11:16
            h.i.p napisał:

            > przemo_c napisał:
            >
            > > Hej H.I.P. dawno Cię nie było i nie jeden ze stałych bywalców bał się, że
            > Cię
            > > tjuninkowcy gdzieś dorwali... Wiatm z powrotem w tym dziwnym kraju nad
            > Wisłą...
            >
            > hip: Witam serdecznie.
            > Ponad dwa tygodnie tu nie zaglądałem i zacząłem już tęsknić za tym forum. To
            > draństwo strasznie wciąga.
            > Ale to co tu się teraz wyprawia z tymi skodami to jest przerażające! Jakaś
            > potworna obsesja. Chyba się przeniosę na inne forum...
            > pozdr

            To czemu Cie jeszcze nie ma z nami? Wszyscy czekaja z niecierpliwoscia!!!
    • h.i.p ...i jeszcze o policji tamtejszej. 06.10.03, 13:33
      Też lubią stać przy głównej drodze za krzakami z "suszarką". Identyczny widok
      jak w Polsce. Szczegółów ich działalności nie znam, ale widoczek tak swojski,
      że aż wywołuje uśmiech.
      pozdr
      • Gość: Niknejm Moje wrażenia z kolei... IP: 5.3.1R* / *.pg.com 06.10.03, 13:58
        Też byłem na Krecie 2 lata temu. Moje wrażenia jednak nieco różniły się od
        Twoich. :-) Mianowicie o ile turyści jeździli na ogół spokojnie (autka z
        nalepkami wypożyczalni), o tyle miejscowi lubowali się w wyprzedzaniu na styk,
        na trzeciego, i spychaniu innych na pobocze. Czyżby postawa typu 'to moja
        droga, przyjezdni mają mi ustępować'? 2 czy 3 razy musiałem zatrzymać się i
        zjechać na pobocze (częściowo poza asfalt), bo akurat dwóm autokarom zachciało
        się rozpoczynać wyścigi (na prostym odcinku, więc musieli mnie widzieć). Gdybym
        nie 'uciekł', zaliczyłbym czołówkę. Zatem postawa 'większy ma zawsze rację'.
        Autokary nie mieszczące się w górskich zakrętach oczywiście się przepuszcza, to
        normalne. Ale zachowania jakie opisałem, były dość częste - i to nie tylko w
        wykonaniu autokarów.
        Częste było też trąbienie, świecenie światłami i 'jazda na zderzaku', w
        celu 'zepchnięcia' na nieoświetlone pobocze, na którym nader często leżały
        kamienie. Jak w końcu kilka razy zjechałem na pobocze w miejscu, gdzie ryzyko
        było minimalne (a niech jedzie, wariat jeden, miejscowy, to może po
        wyprzedzeniu pojedzie szybciej), to goście wyprzedzali i... jechali z dokładnie
        taką samą prędkością jak ja przed chwilą. Więc przestałem zjeżdżać.

        IMHO - poziom kultury motoryzacyjnej nie lepszy niż u nas. Dużo wyższy poziom
        reprezentują kierowcy na Wyspach Kanaryjskich (Hiszpania), co nie wyklucza
        pojedynczych przypadków buractwa. Natomiast ZAWSZE przepuszczani są tam piesi.
        Na Krecie było z tym gorzej.

        Pzdr
        Niknejm
        • h.i.p Re: Moje wrażenia z kolei... 06.10.03, 14:15
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          miejscowi lubowali się w wyprzedzaniu na styk,

          hip: To prawda. Przy wyprzedzaniu zachowują bardzo mały odstęp.

          > na trzeciego, i spychaniu innych na pobocze.

          hip: Z tym nigdy się nie spotkałem.

          2 czy 3 razy musiałem zatrzymać się i
          > zjechać na pobocze (częściowo poza asfalt), bo akurat dwóm autokarom
          zachciało
          > się rozpoczynać wyścigi (na prostym odcinku, więc musieli mnie widzieć).
          Gdybym
          >
          > nie 'uciekł', zaliczyłbym czołówkę.

          hip: Nigdy nie spotkałem się z tego typu drastycznymi przypadkami.

          > Częste było też trąbienie, świecenie światłami

          hip: Na krętych i wąskich drogach to dobra metoda ostrzegania.

          i 'jazda na zderzaku', w
          > celu 'zepchnięcia' na nieoświetlone pobocze, na którym nader często leżały
          > kamienie.

          hip: Takich sytuacji również nie miałem.


          > IMHO - poziom kultury motoryzacyjnej nie lepszy niż u nas. Dużo wyższy poziom
          > reprezentują kierowcy na Wyspach Kanaryjskich (Hiszpania), co nie wyklucza
          > pojedynczych przypadków buractwa. Natomiast ZAWSZE przepuszczani są tam
          piesi.
          > Na Krecie było z tym gorzej.

          hip: Pieszych rzeczywiście niezbyt chętnie przepuszczają. Jeżdżą dość
          nonszalancko i nieuważnie. Jednak znacznie rzadziej niż w Polsce spotykałem się
          z niczym nieuzasadnionym świrowaniem.
          pozdr
          • Gość: Niknejm Re: Moje wrażenia z kolei...>> Hip IP: 5.3.1R* / *.pg.com 06.10.03, 16:45
            Widzę, że mamy trochę inne doświadczenia... Ja jednak wolę Hiszpanów (także
            tych kontynentalnych), niż Greków, jeśli chodzi o styl jazdy.

            Pzdr
            Niknejm
        • Gość: === Moje wrazenia sa podobne. IP: *.int.warszawa.sint.pl 06.10.03, 15:54
          Przejechalem na Krecie bardzo duzo kilometrow (srednio na jeden wyjazd byloby
          pewnie 2000km a bywalem tam nawet 3 do 4 razy w sezonie) dwu i poltora pasmowka
          od Kissamos az po Agios Nikolaos to nie jest podobna ani troche do opisu.
          Oczywiscie jak sie jedzie na poludnie Krety waskimi drozkami, to jak
          najbardziej, sielanka, ale polnocna czesc (ta zurbanizowana) to wlasnie:

          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          >miejscowi lubowali się w wyprzedzaniu na styk,
          > na trzeciego, i spychaniu innych na pobocze. Czyżby postawa typu 'to moja
          > droga, przyjezdni mają mi ustępować'? 2 czy 3 razy musiałem zatrzymać się i
          > zjechać na pobocze (częściowo poza asfalt), bo akurat dwóm autokarom
          zachciało
          > się rozpoczynać wyścigi (na prostym odcinku, więc musieli mnie widzieć).
          Gdybym
          >
          > nie 'uciekł', zaliczyłbym czołówkę.

          Nie piszac juz o tym, ze potrafia po ciemku jedzic bez swiatel, albo na
          dlugich, nie przejmujac sie ze oslepiaja. Trabienie itp. to normalka

          Kultura jest gorsza niz u nas. Nalezy raczej bacznie ostrzegac wybierajacych
          sie tam, niz usypiac ich czujnosc. Sam bylem swiadkiem dwoch wypadkow (a raczej
          problemow powypadkowych) Polakow, ktore skonczyly sie na szpitalu (standardowe
          zepchniecie z drogi)
          • h.i.p Re: Moje wrazenia sa podobne. 07.10.03, 07:37
            Gość portalu: === napisał(a):

            > Kultura jest gorsza niz u nas. Nalezy raczej bacznie ostrzegac wybierajacych
            > sie tam, niz usypiac ich czujnosc. Sam bylem swiadkiem dwoch wypadkow (a
            raczej
            >
            > problemow powypadkowych) Polakow, ktore skonczyly sie na szpitalu
            (standardowe
            > zepchniecie z drogi)

            hip: Daleki jestem od gloryfikowania postawy tamtejszych kierowców. Wydało mi
            się, że są beztroscy, nieuważni i jeżdżą nonszalancko. Ale z chamstwem ani razu
            się nie spotkałem. A co do problemów polaków...no cóż. Ci mają problemy z
            wypadkami przede wszystkim w swoim kraju - tu statystykami równamy się z Rosją,
            Rumunią i Wenezuelą, a że w innych krajach też mają - to doskonale wiemy.
            pozdr
        • oka5 Re: Moje wrażenia z kolei... 09.10.03, 14:14
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          > Też byłem na Krecie 2 lata temu. Moje wrażenia jednak nieco różniły się od
          > Twoich.
          Całkowicie zgadzam się z Twoim postem. Kreteńczycy jeżdżą nonszalancko i
          często bezczelnie. Potrafią też w jakiejś mieścinie stanąć samochodem na
          środku jezdni, żeby pogadać przez okno z kumplem, który nadjechał z przeciwka.

          > IMHO - poziom kultury motoryzacyjnej nie lepszy niż u nas. Dużo wyższy
          > poziom
          > reprezentują kierowcy na Wyspach Kanaryjskich (Hiszpania), co nie wyklucza
          > pojedynczych przypadków buractwa.

          To też potwierdzam. Systematycznie odwiedzam hiszpańskie wyspy, a parę dni
          temu wróciłam z Gran Canarii. Jestem pod wrażeniem sprawności tamtejszych
          kierowców. Zero ślamazarności tak typowej u nas. Dzięki temu ruch jest płynny,
          choć szanuje się ograniczenia prędkości.

          >Natomiast ZAWSZE przepuszczani są tam piesi.
          No z tym, to się nie zgodzę ;-). Pieszy nie jest tam świętą krową i musi
          uważać przy przechodzeniu przez jezdnię. Nie ma zwyczaju, że pakuje się na
          jezdnię, a jadące samochody stają dęba. Ogólnie odnosi się wrażenie, że obie
          strony są zdyscyplinowane i starają się nie utrudniać sobie życia.
    • edek40 Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 13:46
      Czy nadal slychac tam bardzo krotkie klaksony? Domyslilem sie, ze to
      pozdrowienia autochtonow oraz prosba o wpuszczenie do ruchu. Jak sie tego
      domyslilem to skonczyly sie problemy z wyjazdem z mojego hotelu i wlaczeniem
      sie na glowna droge).

      Policji praktycznie nie widzialem. Przez caly pobyt nie wozilem ze soba nawet
      prawa jazdy, a za dowod rejestracyjny samochodu mialem kwitek z hebla od karty
      kredytowej i naklejke na drzwiach z nazwa firmy.

      Widzialem samochod z kratka ;-)
      • h.i.p Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 13:53
        edek40 napisał:

        > Czy nadal slychac tam bardzo krotkie klaksony? Domyslilem sie, ze to
        > pozdrowienia autochtonow oraz prosba o wpuszczenie do ruchu.

        hip: Czasem tak. Ale trąbią delikatnie i rzadko. W Egipcie trąbienie to koszmar.

        > Widzialem samochod z kratka ;-)

        hip: Też widziałem. Nawet 2 :)
        pozdr

        PS. Jadąc w nocy mają ciekawy zwyczaj sygnalizowania zamiaru wyprzedzania
        błyśnięciem długimi.
        • Gość: martynka Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.lukowa7.waw.pl 06.10.03, 14:34
          Witaj h.i.p!
          Ja też za kilka dni się wybieram i planuję wypożyczyć autko na 3-4 dni.
          Napisz czym jeżdziłeś i jak kształtują się tam ceny wypożyczeń, i jakiego
          ubezpieczenia żądać.
          Myślę o aucie w typie focus, astra, accent.

          Pozdrawiam.
          • h.i.p Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 14:51
            Gość portalu: martynka napisał(a):

            > Witaj h.i.p!
            > Ja też za kilka dni się wybieram i planuję wypożyczyć autko na 3-4 dni.
            > Napisz czym jeżdziłeś i jak kształtują się tam ceny wypożyczeń, i jakiego
            > ubezpieczenia żądać.
            > Myślę o aucie w typie focus, astra, accent.

            hip: Ceny warto sobie sprawdzić w internecie i porównać. Niektóre
            wypożyczalnie je podają. Ja wypożyczyłem VW Polo 4 dni za 130 euro. Wiem, że
            można taniej. Daje się coś wynegocjować. Trzeba domagać się full ubezpieczenia
            i dokładnie sprawdzić jak jest to określone w umowie wynajmu. Dobrze też
            dokładnie określić godziny podstawienia auta bo lubią się spóźniać. Polecam
            hyundai, tam jest tego dużo i dobrze się jeździ.
            pozdr
    • Gość: piautre Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.com.pl 06.10.03, 14:39
      a mnie kreta kojarzy sie bardzo sympatycznie
      w wypożyczalni koło hotelu, po pogaduszkach i zaprzyjażnieniu sie z panienką
      zza lady wynegocjowałem cene o 30% niższą od wyjsciowej i o 50% od tej
      oferowanej nam przez biuro podróży.
      samochód posdtawili mi pod hotel z kluczykami pod wycieraczką, tak tez go
      odstawiłem. stan techniczny na wiarę (u mnie akurat wszystko działało) ilosc
      benzyny takoż, a ponieważ jeździłem znacznie wolniej niż zakładałem, to i
      spaliłem mniej i oddałem z superatą benzyny.
      sama jazda naprawdę bezkonfliktowa, kierowcy uprzejmi, nienerwowi jeżdżący
      elstycznie. dużo łatwiej niz w polsce, nie widac było również idiotów w polskim
      stylu. trzeba częściej używac sygnału, a w przypadku potrzeby włączenia się do
      ruchu stosowałem sposób 'na rączkę" - odkręcona szyba i podniesiona ręka -
      sposób z krajów arabskich. nie było przypadku, by ktos sie nie zatrzymał i mnie
      nie wpuscił.
      sama kreta - fantastyczna. ale nie zal mi "turystów" leżących cały pobyt nad
      hotelowym basenem, zaliczającym "z musu" wycieczki za trzykrotną cenę.
      pozdrowienia
      pi autre
    • Gość: Grodek Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 15:28
      Nie narzekałbym tak bardzo na Kreteńskich kierowców. Gdyby u nas panowały takie
      warunki (rodzaj dróg, stan techn. samochodów, styl prowadzenia) jazdy
      śmiertelność wzrosłaby o 1000%. Prawda jest taka, że polscy kierowcy nie umieją
      jeździć. Większość z nich to mistrzowie odcinka Kraków - Katowice.
    • klemens1 Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 06.10.03, 16:19
      > Samochód można zostawić otwarty: widywałem auta z
      > kluczykami w stacyjce. Mówi się, że tam się nie kradnie

      Bo gdzie to później schować i jak wywieźć?
      • h.i.p Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 07.10.03, 07:32
        Polak ukradnie i dla sportu. Choćby po to aby się przejechać, poświrować a
        potem zostawić w krzakach. Nie musi zaraz wywozić albo mieć korzyści materialne.
        pozdr
        • hard_headed Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 07.10.03, 08:32
          Mnie trochę wkurzało to, że jak światła zmieniały się z czerwonych na zielone,
          to nie zapalało się najpierw (przed zielonym) pomarańczowe, a ułamek sekundy
          opóźnienia przy ruszaniu ze świateł powodował, że miejscowe buractwo strasznie
          trąbiło. Drogi na Krecie faktycznie nie są skoleinowane, ale wynika to z tego
          że bardzo mało jeździ tam ciężkich pojazdów. Jeżeli chodzi o ceny w
          wypożyczalniach samochodowych to np: Punto kosztuje 40euro/24h, jeśli
          wypożyczało się na dwa dni to większość wypożyczalni udostępniała ten samochód
          na następne dwa dni za friko.
          • h.i.p Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 07.10.03, 09:02
            hip: Ale nie wszystkie dawały dodatkowy dzień za darmo. Warto też dodać, że
            ceny wypożyczenia auta poza sezonem są niższe i łatwiej coś wynegocjować.
            pozdr
    • Gość: Adam Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.acn.waw.pl 07.10.03, 09:25
      Wypożyczałem w Sitia (na prawo od Heraklionu)Hyundaya Accenta na dwa dni za 80
      euro i uważam, że to drogo. W zasadzie nie ma gdzie pojechać po tych krętych
      dróżkach. Wyprawa do parku wodnego pod Heraklionem z takiej Sitii to ze 4
      godziny. Drogo głośno i kolejki do zjeżdżalni. Na plaży w Dionisos Village
      pełno mazutu i góry śmieci, ale ta oferta prawdopodobnie już jest nie aktualna
      bo biuro Big Blue z którym tam byłem parę dni temu ogłosiło upadłość. Z
      ciekawostek socjologicznych to widziałem tajniaków z radarem poruszających się
      białą........skodą octavią:)
      • hard_headed Re: Kilka wrażeń z dróg Krety 09.10.03, 10:08
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > Wypożyczałem w Sitia (na prawo od Heraklionu)Hyundaya Accenta na dwa dni za
        80
        > euro i uważam, że to drogo. W zasadzie nie ma gdzie pojechać po tych krętych
        > dróżkach. Wyprawa do parku wodnego pod Heraklionem z takiej Sitii to ze 4
        > godziny. Drogo głośno i kolejki do zjeżdżalni. Na plaży w Dionisos Village
        > pełno mazutu i góry śmieci, ale ta oferta prawdopodobnie już jest nie
        aktualna
        > bo biuro Big Blue z którym tam byłem parę dni temu ogłosiło upadłość. Z
        > ciekawostek socjologicznych to widziałem tajniaków z radarem poruszających
        się
        > białą........skodą octavią:)

        Mazut na plaży? Chyba coś ściemniasz, bo ja czegoś takiego nie widziałem,
        plaże były wolne od śmieci a woda w morzu krystalicznie czysta (Agios
        Nicolaos).
        • Gość: Adam Re: Kilka wrażeń z dróg Krety IP: *.acn.waw.pl 09.10.03, 11:00
          hard_headed napisał:

          > Mazut na plaży? Chyba coś ściemniasz, bo ja czegoś takiego nie widziałem,
          > plaże były wolne od śmieci a woda w morzu krystalicznie czysta (Agios
          > Nicolaos).

          To było w zeszłym roku w Dionisos Village 8 km za Sitia. Ten mazut to takie
          bryłki czarnego syfu roztapiające się w słońcu w kałuże smoły lepiącej się do
          wszystkiego. Hotelowe leżaki były całe w tym syfie, nasze ręczniki i klapki tak
          samo nie mówiąc o skałach przed całym ośrodkiem!!!!! Śmieci zbierali miejscowi
          taką zdezelowaną Toyotą pickupem pamiętającym chyba lądowanie w Zatoce Świń:),
          ale tylko w części hotelowej,a i tak był syf dookoła. Codziennie około 11 tej
          nadpływały śmieci, worki, kubki i całe niezatapialne świństwo z resztkami sieci
          i pływaków do sieci, styropian i osadzało się to wszystko na plaży!!!!!.

          Niestety w tym roku Władysławowo, ale chociaż za 90 złotych dziennie i 420
          kilometrów od domu:)

          Pozdrawiam,
          Adam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka