Dodaj do ulubionych

sentyment do pierwszego samochodu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 01:34
Renault 5...........................
małe szalone czerwone kapryśne boskie.
Do dziś sie uśmiecham jak widze na ulicy
Dzis nie produkują już takich fajnych pudełek na kółkach
Obserwuj wątek
    • sandwich1 Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 07:37
      Pewnie, że tak!
      Maluch. Przejechałem nim pół Europy, a i w Azji był. Jak go sprzedawałem to
      musiałem wcześniej wypić. Innaczej bym się nie zdecydował.
    • Gość: ron Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: 81.210.27.* 23.10.03, 10:13
      Mercedes w123 "beczka" rocznik 1977 590tkm, biały 200d
      Wyprzedzały mnie nawet rowery, ale przez 2 lata nawet sie nie zepsuł
      Jak go sprzedawałem to czułem się jakbym przyjaciela sprzedawał
      Idealny wóz jako pierwszy.wolny i komfortowy
    • emes-nju Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 11:44
      Czarna Fiesta z (dobrego!) rocznika 1978. Nie udokumentowany porzebieg ok 250
      000 km, prawdopodobnie na dwoch silnikach. Kupiona "okazyjne" w 1991 r.
      Przejechala 200 km i skonczyl sie jej silnik. Ale nawet po skonczeniu sie
      silnika, do domu z nad Zalewu Zegrzynskiego dowiozla - z max predkoscia 20
      km/h :-)))

      Potem kupilem kolejna, rozbita, Fieste i zrobilem z niej magazyn czesci. Dzieki
      temu w zasadzie odrestaurowalem pierwotny zakup :-)

      Po remontach przemieszczalem sie moja czarna strzala przez 7 (slownie siedem)
      lat! Bez zadnej awarii!!! Wykrecilem nia ponad 150 000 km, a silnik pochodzacy
      z rozbitka mial 80 000 km jak go instalowalem.

      Tu uklon w strone Forda - nawet 10 lat temu bez zadnych problemow kupowalem
      stosunkowo niedrogie czesci - od zapinek po kompletne przednie zawieszenie (tak
      wyszlo taniej niz po kawalku).

      Jezdzilbym tym autkiem do dzis gdybym nie przeszedl nim crash-testu. Na
      dwupasmowej drodze zza TIRa wysunal mi sie jakis gostek i stanal. Zaparkowalem
      w nim zanim zaczalem dobrze hamowac. Wybilem sobie 1 (slownie jeden) palec i
      stluklem kolano! A potem malo nie zatluklem tego palanta...

      Do dzis patrze sentymentem na stare Fiesty.
      • Gość: Kierowiec Ford Fiasko IP: 212.6.124.* 24.10.03, 08:14
        emes-nju napisał:

        > Czarna Fiesta z (dobrego!) rocznika 1978. Nie udokumentowany porzebieg ok 250
        > 000 km, prawdopodobnie na dwoch silnikach. Kupiona "okazyjne" w 1991 r.
        > Przejechala 200 km i skonczyl sie jej silnik. Ale nawet po skonczeniu sie
        > silnika, do domu z nad Zalewu Zegrzynskiego dowiozla - z max predkoscia 20
        > km/h :-)))

        Ja tez kupilem wiosna 1988 Fiasko 1.0 z 1978, przebieg nieznany. Wtedy jeszcze
        nie wiedzialem, co znaczy zolta piana na bagnecie oleju.

        Jak temperatury wzrosly powyzej 0 st. musialem zewrzec wentylator na stale, bo
        na swiatlach woda sie gotowala. Ale i tak co wieczor trzeba bylo dolac 1..2,5
        litra wody do zbiornika wyrownawczego.

        Jezdzilem tak pol roku na emulsji wodno-olejowej, az szczesliwym trafem udalo
        mi sie go sprzedac z mala strata. Zeby bylo smiesznej, sprzedalem go jakiemus
        handlarzowi (zapewne amatorowi), ktory widzial, jak zawijalem samochodzikiem po
        porcie i przy odbiorze nie zrobil ogledzin samochodu :-)

        Za te pieniadze kupilem Fiata 127 1050 ccm i to byla zupelnie inna inszosc. Pod
        wzgledem komfortu, osiagow, niezawodnosci i calej reszty.

        POzdr.

        K.
        • emes-nju Re: Ford Fiasko 24.10.03, 10:38
          Wspolczuje - moja jezdzila niezawodnie po tym jak postawilem ja na kola :-)

          Pierwsze 200 km i porazka, a potem 7 lat i 150 000 km bez awarii. To chyba jest
          powod do "uwielbienia"?

          pzdr
    • remo29 Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 12:24
      126p z blaszanymi zderzakami, 13-letnia kupa złomu w kolorze porannej kac-kupy.
      Chrzanił się niemiłosiernie; nienawidziłem szajsu i sprzedałem za pół ceny w
      drodze na giełdę.
      • stadox Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 12:55
        Witam,

        Moim pierwszym samochodem był opel kadett rocznik 1990 (po face lifting'u),
        kupiony w 1993 r. Czerwony, z silnikiem 1.4 60 KM.

        Wzbudzałem zazdrość wśród kolegów na studiach, którzy nie mieli samochodów, no
        i imponowałem dziewczynom. :) Oczywiscie już wtedy niektórzy studenci
        jeździli "poważniejszymi" samochodami (na moim roku ktoś miał mitsubishi 3000
        GT) ale ja byłem zakochany w moim opelku.

        Przejechałem kadett'em ponad 100.000 km. Awarie: to dwie wymiany palca
        rozdzielacza, jakaś wymiana łożyska. Szwankował mi ABS (tak, to gówienko miało
        ABS nikt w tamtych czasach nie chciał w to wierzyć). Miałem dwie małe stłuczki
        (blacharka).

        Do dzisiaj jak widzę kadeciki (a jeździ ich coraz mniej) to chętnie je
        odprowadzam wzrokiem.

        pozdr.
    • nelu Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 12:29
      Oczywiście, że tak ... Tico, pierwszy własny za własne pieniądze, "Biała
      Strzała" jak mawiała (żartobliwie) narzeczona (obecnie żona). Przejechałem
      ponad 60 tys. bez problemu, po różnych drogach (Turcja, Grecja, Rumunia itp.)
      Wyobraźcie sobie, że to małe "gówienko" posiadało klimatyzację!!! Wprawdzie po
      włączeniu klimy autko niewiele ciągneło, ale kiedyś, w greckich górach, pewnego
      roku, "uratowała" nam ona życie.
    • Gość: vd Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 12:34
      punto I
      czarne jak smola, diabelnie szybkie, piekielnie pakowne, a przy tym niebiansko
      bezusterkowe, daj boze wiecej takich samochodow

      pozdrowka
    • Gość: maly Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 13:39
      czerwone R19 rozsypal sie silnik po 220tys ale jak ptrze na takiego na ulice to
      lezka sie w oku kreci...
      • Gość: Lava1 Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 14:17
        Renault 14, czarne, full wypas. pomimo iż 1978 r, miało elektrycznie sterowane
        szyby przednie, centarlny zamek, sportowe siedzenia :) Miałem to auto krótko
        ale się w nim kocham do dziś. mam nawet stronę poświeconą temu autu:
        www.renault.14.pl - co prawda nie mam czasu nad nią siąść ale może niedługo to
        się zmieni.

        Pozdrtwiam wszystklich którzy choć wiedzą o jakie auto mi chodzi :)
        • hamsterek Re: sentyment do pierwszego samochodu 24.10.03, 13:31
          "mnustwo" pisze się przez ó. Popraw se na stronie...
    • betty-bt Re: sentyment do pierwszego samochodu 23.10.03, 15:51
      renault 19. brzydkie, niebieskie. nie darzylam go zadnym uczuciem :)
      3 dni po zrobieniu prawka wybralam sie nim w podroz 1000 km i niezbyt milo ja
      wspominam.
      • Gość: verte Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 16:07
        Peugot 205 1.9 GTi skradziony po 3 miesiącach,potem kolejna 205-ka tym razem
        1.6.To auto kompletnie wyleczyło mnie z jakichkolwiek sentymentów do tej marki
        i wszelkiego badziewia rodem z Francji.
        • Gość: Michal Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.telia.com 23.10.03, 20:12
          No to pobije rekord;
          Ford Taunus 17M rok produkcji 1957 kupiony od studenta medycyny ktory studiowal
          w Polsce w roku 1968.Za magiczna sume 100dolcow. Pozniej komuchy zerznely
          zemnie i zony 50tys.zl za clo.Pozniej to naprawialem sam no i sie nauczylem.
          Jeszce pozniej przejezdzil Taunus ze mna po polskich drogach w geofizyce
          ponad 100kkm.Pzdr.Michal
          • Gość: Pawelek Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.nrockv01.md.comcast.net 24.10.03, 04:55
            Moj pierwszy samochod: Fiat 126p w pieknym czerwonym kolorze (Ferrari). Byl to
            rok 1989 i kupilem go jeszcze w PKO za zawrotna sume 1280 bonow. Cena na
            owczesne czasy rewelacyjna, a gosc przede mna wplacil na dwa. Maluszek sluzyl
            mi przez trzy lata studiow i niestety zostal skaradziony, kiedy bylem na
            czwartym roku, w bialy dzien spod szpitala na Brodnie.

            Nigdy juz nie mialem tyle radosci z jazdy samochodem...
            • krakus.mp Re: sentyment do pierwszego samochodu 24.10.03, 05:37
              Witam.
              Hmmm.Niech sobie przypomnę.Już wiem.To była Lada 1500s z 1982r.Przejechałem nią
              ponad 90 tys. bezawaryjnie.Oczywiście jak na tamte czasy(1982) to był samochód
              luksusowy.Na giełdzie osiągał większą cenę niż Polonez.Potem były kolejne
              Lady.Razem miałem ich 5 (2107,Samara1300,Samara1500 x2).Nigdy nie powiem
              marnego słowa na Łady.
              Pozdrawiam.
              • Gość: frotka1 Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: 193.235.68.* 24.10.03, 08:30
                Simca Aronde z 1957r. Mozna bylo naprawic wszystko srubokrentem i kluczem.
                Zaden inny samochod pozniej nie prowadzil sie tak dobrze i lekko.
    • strongwaz Re: sentyment do pierwszego samochodu 24.10.03, 09:39
      Łada 2105, silnik 1200 򒱮>,4 biegi,110 jechałem po łące,wrzucałem wsteczny
      jadąc 50 km/h,ZAWSZE DOJECHAŁEM!!!! TYLKO RAZ BYŁO CIĘŻKO 10 GODZIN WARSZAWA -
      HEL,Z POWROTET11,5 ,JECHAŁEM NA DWÓCH!!!!CYLINDRACH,RUSKIE TO MAJĄ GŁOWE!!!PÓŁ
      TONY SOLI?ŻADEN PROBLEM,PRZY 40 KM/H NIE CHCIAŁEM ROZWALIĆ KOMUŚ KUFRA I
      ZATRZYMAŁEM SIĘ NA ZNAKU,PRZEWRUCIŁEM GO MIMO ŻE BYŁ ZABETONOWANY W ZIEMIE,A U
      MNIE NIC??SILNIK ZGASŁ,TABLICA REJESTRACYJNA SIĘ ZGIĘŁA,I PRAWIE NIEZAUWAŻALNIE
      WGNIÓTŁ SIE ZDERZAK,do tej pory marze o swoim prywatnym muzeum łady serii 21..
      POLECAM WSZYSTKIM!!!!
      • Gość: Zyzio Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 24.10.03, 10:35
        TRABANT 600 rocznik 1964 (ostatni rok produkcji tego modelu), szybki, pojemny
        ( tak!), niezawodny, służył mi 6 lat.
        • sowizdrza Re: sentyment do pierwszego samochodu 24.10.03, 15:04
          Charade Daihatsu 84r. ojciec wymienił pierścienie i
          chodziło zaj...e;
          byłem wtedy studentem i na paliwo ( ON ) wydawałem śmieszną kaskę,
          cały bak 50 ileś zł,
          to były czasy!
          • Gość: ron Re: sentyment do pierwszego samochodu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.03, 14:57
            podbijam bo fajne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka