andrzejmat
25.03.09, 14:16
Witam,
tamten watek długi i na manowce często prowadzący, zacznę zatem od
nowa:
- z punktu widzenia elementarnej fizyki droga hamowania S ciała o
masie dowolnej, z prędkości V do zera, na płaskiiej powierzchni,
hamowanego tylko siłą tarcia wynikającego z nacisku wywołanego
ciężarem tego ciała, przy stałym współczynniku tarcia f, na planecie
Ziemia o przyśpieszeniu grawitacyjnym g około 9.81m/sek^ - no więc
ta droga wyraża się wzorem wyprowadzanym kiedyś łatwo na szkolnych
lekcjach fizyki i wyglądającym tak:
S=V^/2gf czyli S=V^/257f (fau kwadrat dzielone przez 257 razy
współczynnik tarcia), gdy V jest w km/h.
Te założenia odpowiadają hamowaniu samochodu przy założeniu, że
wszystkie jego koła są hamowane optymalnie odpowiednio do ich
przyczepności chwilowej, a trzeba sobie zdawać sprawę, że jest ona
zmienna, bo zmienia sie rozkład nacisków na koła. Współczynnik
tarcia jest zależny od wielu czynników - to osobna dziedzina wiedzy -
ale głównie od rodzaju nawierzchni i zachowania na tej nawierzchni
stosowanych opon. Dla planety Ziemia i współczynnika f=1, co jest
założeniem na i wygodnym w liczeniu na palcach i nie odbiegającym
zbyt od przeciętnych realiów, daje to wynik drogi hamowania z
100km/h - 39.37m.
Na masę nigdzie tu nie ma miejsca. Na astronomię - tak, na Księzycu
droga hamowania w tych samych innych warunkach będzie kilkakrotnie
dłuższa...
Wszelkie rozważania co by było gdyby hamulce od Matiza do Kamaza i
na odwrót itp - to demamogia/żart/ dziecinada - albo niezrozumienie
o czym mowa.
Natomiast uwaga Crannmera odnoSnie ceny - oczywista. Dla
dalekodystansowego tira kryterium zmniejszenia drogi hamowania o 2%
nie usprawiedliwi wzrostu ceny układu hamowania o 50%, bo tam
decyduja inne oczywiste kryteria. Dla F1 to jest warte dużo, bo to
znaczy liczyć się albo nie na torze, milion w tę czy w te sie nie
liczy.
Pzdr.
A