mieciutka_podusia
06.07.09, 22:15
Kilka dni temu wracam z pracy, jadę sobie spokojnie, ciągnąc się za
tirem ok 40km/h... nagle... HUK! coś jakby pęknięcie balona tuż nad
moim uchem? konsternacja, co do cholery???!!!! - pomyślałam, może mi
się wydawało, ale wtedy skąd to ogłuszenie w prawym uchu? zjechałam
na bok, patrzę wokoł siebie: szyby całe, poduszka cała, klima
działa, radio działa, żadnych pękniętych torebek foliowych, balonów
Dzieciaka, butelek z pepsicolą, wysiadłam z auta: opony całe,
gaśnica ok.
auto na gwarancji więc zawiozłam do serwisu, miałam wrażenie że
przekonuję panów w serwisie, że nie jestem idiotką :-& w każdym
razie samochód przyjeli, podłączyli do komputera, rozkręcili część
obok deski rozdzielczej po stronie pasażera i... nic! AMBA! nikt nie
jest w stanie powiedziec co to mogło być. Ponieważ jechałam z małą
prędkością więc nie ma problemu, ale jaką mam gwarancję że historia
się nie powtórzy na autostradzie? :( Mieliście może podobne
przypadki? Przypuszczacie co to może być? Dodam że auto stało 9h na
słońcu w upale i to był jego pierwszy taki gorący dzień. Auto:
Hyundai Getz rocznik 2008. Będę wdzięczna za powstzrymanie się od
głupich komentarzy i podpowiedź co to mogło być...
pozdrawiam
baba za kierownicą