Dodaj do ulubionych

ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązków

15.03.12, 09:03
Powoli mam już wszystkiego dość sad Mam małe dziecko, niedawno wróciłam do pracy, a mąż został w domu z dzieckiem, tak się bardziej opłacało. Ja więcej zarabiam, z męża zarobków nie starczyłoby nawet na opiekunkę. Tylko jakoś inaczej to sobie wszystko wyobrażałam. Myślałam,że skoro mąż zostaje w domu, to przejmie też większość domowych obowiązków, a on jest zmęczony zajmowaniem się dzieckiem. JA wstaję o 6tej rano, wracam ok 17tej do domu i w wejściu dostaję do razu synka na ręce. Czasem się nawet nie zdążę przebrać. Do wieczora to głównie ja zajmuję sie dzieckiem, a jak w końcu go nakarmię i położę spać, to już nie mam siły na nic. W weekendy też praktycznie cały czas to ja zajmuję się dzieckiem, bo przecież nie zajmowałam sie nim w tygodniu. Oprócz tego gotuję małemu zupki i mrożę zapas, żeby mąż nie musiał gotować w tygodniu. Często też robię jakieś kotlety, czy pulpety, żeby były do odgrzewania w tygodniu. Wczoraj odmówiłam pozmywania naczyć po obiedzie - dodam, że mąż ugotował tylko ryż, bo potrawkę zrobiłam dzień wcześniej. Przecież on zmywał poprzedniego dnia - teraz moja kolej. I ja nie zauważam,że on posprzątał i jest zmęczony - jego sprzątanie ograniczyło się do poodkurzania podłogi w pokoju. Mówi,że to,że przynoszę pieniądze do domu, nie daje mi prawa do traktowania go jak niewolnika. Oczywiście znów mamy ciche dni, który to już raz w tym miesiącu. Nie mam już siły się kłócić, ale też nie mam siły zajmować się wszystkim. Czy ktoś jest w podobnej sytuacji? JAk rozwiązać ten błędny krąg?
Obserwuj wątek
    • malwina.113 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:03
      ja siedzę z rocznym dzieckiem w domu, tez miałabym ochote go wręczyc ojcu po jego wejsciu w drzwi... nie jest łatwo zajmowac sie dzieckiem... a wydaje mi sie, że kobiety sa bardziej cierpliwe i wytrwałe w sytuacji, gdy musza sie dzieckiem zajmować, byłam raz z dzieckiem w szpitalu, obok w pokoju dzieckiem na zmianę (półrocznym) zajmował sie albo ojciec albo matka, ojciec cześciej "wymiękał"

      musicie być cierpliwi, dziecko z czasem bedzie wymagało mniej uwagi, bedziesz wtedy miała wiecej wolnego czasu (ja tez na to czekam...), ale z mężem tez musisz chyba pogadać, skoro on nie daje rady zajmowac sie dzieckiem jeszcze wieczorem, to dobrze gdyby chociaz doceniał to ze "pracujesz" na tyle etatów

      jemu pewnie tez nie jest łatwo, że to Ty Was utrzymujesz
    • elle-joan Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:05
      Był pewnien okres, że tak u nas było, że mąż zostawał w domu. No niestety, trochę podobnie się układało. Ja będą w domu z dzieckiem robiłam i inne prace domowe: gotowanie, zakupy, sprzątanie) a mąż zostając przede wszystkim pilnował dziecka. Trochę to i moja wina, bo wolałam czasem sama coś przygotować, żeby było po mojemu, wytłumaczyć co ma zrobić i jak, a to na pewno zabija inicjatywę i ktoś zaczyna się zachowywać jak dziecko, które tylko czeka na polecenia. Czasem nawet mówił, że czegoś nie zrobił, bo mu nie powiedziałam, że ma to zrobić. Ale z drugiej strony gdyby nie przygotowała i nie wyjasniła co jak zrobić, to byłyby pewne straty, coś zrobione nieoszczędnie, kupione w najdroższym sklepie itd. Niby racja, jak ktoś chce mieć wiecej uprawnień to i ma wiecej obowiązków, ale jednak jak mu na czymś mocno zależy osobiście, to zrobi bez mojego przypominania i wtedy ma tę inicjatywę. Rozmowa, rozmowa..... innej rady nie ma.....
      • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:52
        próbuję rozmawiać, ale każda taka rozmowa kończy się kłótnią, a ja już jestem tak tym wszsytkim zmęczona, że gdyby nie synek, to nie chciałoby mi się do domu wracać. Inicjatywy nie ma wcale ze strony męża, jak nie powiem,że coś ma być zrobione, to nie jest, a jak mówię - to traktuję go jak niewolnika. Coraz bardziej jestem tą całą sytuacją zdołowana. Kiedyś było tak,że sprzątaliśmy razem w soboty - każdy miał wyznaczoną działkę - a teraz M.wyrzuca mi,że zostawiałam mu zawsze najgorszą robotę, bo miałam wymówkę w postaci bólu kręgosłupa. Po ciąży faktycznie boli mnmie kręgosłup niemal cały czas - raz jest to do wytrzymania, ale ciężko się schylać, innym razem się prawie ruszać nie mogę. I co ja mam na taki argument powiedzieć??
        • izzunia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:16
          To nie rozmawiaj - po prostu nie rób. jesteś zmęczona po pracy - to po prostu odpoczywaj.
          jak tydzień nie pomyjesz garów, a małżonek będzie musiał siedzieć w syfie, to sam w końcu to ogarnie.
          Jest jedna żelazna zasada - nie zmuszaj - jeśli sam nie będzie widział potrzeby to nie zrobi.
          • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:37
            To chyba nie jest dobre wyjście, bo on jest tak uparty,że będzie siedział w tym syfie, a co gorsza,będzie tam jescze dla dziecka posiłki przygotowywał. Właśnie największym problemem jest ten jego ośli upór - nie zrobi, bo nie i koniec. W innym momencie nie byłoby problemu - poszedłby do kuchni i pozmywał, ale teraz ja powiedziałam, że nie pozmywam, więc on też nie!
            • izzunia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:11
              też kiedyś tak myślałam. że będzie syf, że nie zrobi, etc. wbrew pozorom dzieciom syf nie przeszkadza, a odporność organizmu jest większa niż nam się wydaje.

              efekt - pranie zrobię, jeśli jest wrzucone do kosza na bieliznę, jak mam zajechany tydzień, nie robię w domu nic - dosłownie nic - jak jest syf, to jest syf. trudno. w pewnym momencie okazuje się, że jednak potrafi zmywarkę włączyć, że ugotować jedzenie potrafi, itd.
              staram się tylko zakupy robić sama - bo jednak mam wrażenie, że wtedy jest co jeść - ale zakupy to raz w tygodniu, więc to zwykle nie jest problem dla mnie.

              i widzę, że to był ewidentnie mój problem a nie jego smile
              • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:15
                no zobaczymy - wczoraj sie uparłam i nie pozmywałam, on też nie pozmywał, dziś jak wrócę na 100% gary będą stały...
                • zuzanna56 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:35
                  aravia napisała:

                  > no zobaczymy - wczoraj sie uparłam i nie pozmywałam, on też nie pozmywał, dziś
                  > jak wrócę na 100% gary będą stały...


                  Jemu nie jest głupio, że nie poswięci 15 minut na zmywanie gdy dziecko śpi, a ty jesteś w pracy cały dzień?
                  • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:38
                    to co w dzień się uzbiera, to jeszcze pozmywa, ale po obiedzie, który jemy, jak wracam z pracy, to już nie - nie rozumiem tego
                    • korniz Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 17:36
                      zaproś jego matkę ,niech zobaczy jak sobie żyje jak jesteś w pracy.Może za niego pozmywa.Najlepiej ustalić co w danym dniu ma robić np w pn odkurzanie we wtorek podłogi itd.Nie mówię bo faktycznie dziecko naokrągło robi bałagan.Ale takie typu porządki jak zmywanie ,ułagodzenie bałaganu powinno być na bierząco.Faceci tak mają albo nie widzą bałaganu albo udają i zwycięża lenistwo.Mój też mówi mi że więcej robi niż ja ale ja tego nie widzę.Bo np wychodzę po zakupy zabieram małego .Prawdziwy facet chyba by się domyślil aha są brudne naczynia trzeba pozmywac itp i jak żona wraca jest czysto w domu-taki jest maż koleżanki .Mój natomiast jest ślepy sad
                      • zuzanna56 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 09:21
                        korniz napisała:

                        > zaproś jego matkę ,niech zobaczy jak sobie żyje jak jesteś w pracy.Może za nieg
                        > o pozmywa.

                        Ty tak serio? A co ma do tego jego matka? To nie jej dom.
                    • beverly1985 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 19:38
                      Jedz w pracy obiady. A on niech sobie radzi sam- z gotowaniem i zmywaniem po sobie.
    • elle-joan Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:22
      Jeszcze dodam, że mężczyźni nie zawsze dobrze znoszą to, że nie mają pracy albo zarabiają mniej i chcą pokazać, że nie są tylko gospodynią domową. U nas chyba jest tak, że jak mąż pracuje to nawet łatwiej jest z tym podziałem obowiązków, bo nie ma urażonej ambicji i w ogóle tzw. drugiego dna całej tej sytuacji.
    • meggi79 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:25
      ciężko będzie, faceci zwykle są przekonani, że jak kobieta siedzi w domu z dzieckiem to nic nie robi tylko się "bawi" a w przerwie zrobi szybko jakiś obiad, posprząta, popierze.
      U mnie mąż wytrzymał tydzień jak ja byłam na wyjeździe szkoleniowym i jak wróciłam to powiedział, że nigdy więcej, to za ciężka robota dla niego smile
      ale chociaż mnie docenia teraz.

      Nie chcę Cię załamywać, nic nie zmienisz.
      Musisz się przemęczyc do momentu aż maleństwem nie zajmie się przedszkole.
      • zuzanna56 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:36
        meggi79 napisała:

        > Nie chcę Cię załamywać, nic nie zmienisz.
        > Musisz się przemęczyc do momentu aż maleństwem nie zajmie się przedszkole.

        Ale dlaczego? Mąż jest chory, niepełnosprawny? Czy leniwy?
      • linn_linn Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 10:49
        Metoda strusia, czyli chowanie glowy w piasek, nie jest dobrym sposobem na rozwiazywanie problemow. Szczegolnie tych malzenskich.
        • hugo43 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:16
          u nas byl krotki okres,kiedy tylko ja pracowalam,maz czekal na karte pobytu.wtedy byl prawdziwa marysia,sprzatal,gotowal i czekal z usmiechem na ustach na mnie.teraz mamy dzialalnosc gosp.ktora zajmuje mi moze 5h/mies,za to maz jest tam codziennie po min 10h.on sie lepiej na tym zna.ja jestem w domu z dzieckiem,zaprowadzam do przedszkola,odbieram o 13,caly dom jest na mojej glowie tj.gotowanie,sprzatanie,zakupy,pilnowanie wszelakich terminow typu zus,przeglad samochodowy.uwazam ze to zdrowy uklad,skoro maz wlasciwie utrzymuje nasza rodzine,to moja praca jest praca w domu i nie narzekam.oczywiscie maz w miare mozliwosci tez angazuje sie w zycie domowe.
    • ablims Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:36
      Jestem facetem i zajmuje się domem od początku do końca, oraz pracuje...
      Moja żona nie robi praktycznie nic w domu, nie dlatego że nie chce ale dlatego że nie musi. Oczywiście, że są rzeczy których facet nie zauważy i żona to poprawia lub robi.
      Dla mnie to nie jest ujma jak musze ugotować, posprzątać, zająć się dwójką moich dzieci czy uprać nawet ręcznie delikatną koronkową bieliznę mojej żony.
      Wszyskie terminy, opłaty, itp. są także na mojej głowie.

      Uważam, że nie powinno się dzielić na faceta i kobiete tylko patrzeć na to co dla DOMU jest najważniejsze. Jeżeli mężczyzna zarabiał mniej to oczywiste jest że powinien zająć sie domem i wszelkimi obowiązkami. Nie uważam że jest to ujma dla mężczyzny, wręcz odwrotnie jeśli kobieta potrafi delikatnie dać do zrozumienia że facet robi dobrze w domu i dba o swoją rodzinę to myślę że prawdziwy facet bez zastanowienia zajmie się domem...
      No, ale to musi by dojrzały facet...
      • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:46
        Ja nigdy nie podchodziłam stereotypowo do podziału obowiązków. I myślałam,że skoro ja wracam do pracy, to się rozumie samo przez się, że mąż zajmie się domem. I nie jest tak, że wracam po pracy i leżę odłogiem, bo jak pisałam wcześńiej starałam się mimo wszystko męża odciążać chociażby w gotowaniu. Ale w tej chwili czuję się poprostu wykorzystywana - nie dość, że to ja musiałam wrócić do pracy - wcale o to nie prosiłam, chciałabym siedzieć w domu i patrzeć jak moje dziecko się rozwija, bo boli mnie serce, jak myśle ile mnie omija, ale sytuacja była jaka była i ja się jej podporządkowałam - to jeszcze mąż ma pretensję, jak mu coś każę zrobić i mówi, że traktuję go jak niewolnika.
        • nvv Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 22:38
          > Ja nigdy nie podchodziłam stereotypowo do podziału obowiązków. I myślałam,że sk
          > oro ja wracam do pracy, to się rozumie samo przez się, że mąż zajmie się domem.

          Rzadko wszystko co jest dla nas oczywiste, jest też tak samo oczywiste dla osób obok; lepiej wprost wpierw takie rzeczy przedyskutować ze sobą na spokojnie, również swoje wzajemne oczekiwania.

          > [...] to jeszcze mąż ma pretensję, jak mu
          > coś każę zrobić i mówi, że traktuję go jak niewolnika.

          Skoro mu każesz coś robić, to wygląda że faktycznie traktujesz go jak dziecko lub jak niewolnika.

          W związku partnerskim raczej prowadzi się dialog, prosi się drugą stronę o coś, wyznacza się wspólne cele, dochodzi się do wspólnych wniosków co kto robi, itp. a nie "każe coś zrobić partnerowi". A już szczególnie jeśli partner wprost narzeka, że traktujesz go jak niewolnika i się buntuje przeciwko takiemu traktowaniu, może warto się nad tym zastanowić, tzn. również nad swoim zachowaniem, bo może też idealne nie jest i może jakbyś inaczej podchodziła do męża, może z większym wyczuciem, troską, etc. (a najlepiej zapytać męża czego by oczekiwał, jakich zmian w Twoim zachowaniu, jak moglibyście ten problem rozwiązać, co jemu się nie podoba w Twoim podejściu, itp.
    • alfa36 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:49
      Wrocilam do pracy, jak dziecię mialo 2 lata. Wczesniej zachowywalam sie jak Twój mąż- czekalam , jak wroci i zajmie sie mlodym, bo mialam dosc. Na szczęscie mąż sie zajmowal, ale nie gotowal, malo sprzątal, a zakupy, to nie pamiętam. Byl taki czas, ze robil, potem w ramach oszczędnosci ja robilam i niestety, tak zostalo.
      • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 11:57
        Ja rozumiem,że cały dzień z dzieckiem może zmęczyć, i jak wracam to oczywiście przejmuję malego - zresztą tęsknię za nim cały dzień, wiec to nie jest z mojej strony poświęcenie Tylko chodzi o to, że ja bawię się z dzieckiem, a mąż włącza grę na komputerze, albo coś tam sobie czyta - i tak praktycznie do wieczora z przerwą na kąpanie malucha - po kąpaniu, ja ubieram dziecko, ewentualnie dorobi kaszkę i ja usypiam zazwyczaj- czasem go poprosiłam,żeby uspał. Mąż praktycznie od mojego powrotu do pracy ma wolne i jescze oczekuje,ze to ja pójde pozmywać naczynia po obiedzie. A kiedy ja mam mieć tą chwilę dla siebie? Jak uśpię dziecko to już padam z nóg, zwłaszcza,że kolejnego dnia wstaję znów o 6tej.
        • wiatro-dmorza Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:25
          Wynajmijcie opiekunkę, a mąż do pracy
          lub
          zacznij chwalić za wszystko co zrobi, zwłaszcza przy ludziach,to lepiej działa niż kłótnie - nawet za drobiazgi. Chwal męża przed znajomymi,teściami i mów mu, że doceniasz jak świetnie rozwija się wasze dziecko pod jego opieką.
          Nie rób scen o zmywanie tylko zapytaj:
          kochanie wolisz uśpić małego czy pozmywać ? Jak się z tym obrobimy to usiądziemy z winkiem przed tv ?
          Na kręgosłup załatw ćwiczenia rehabilitacyjne, odpoczniesz od domu i od pracy - i na zdrowie wyjdzie.
          • fruzia01 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:30
            > Nie rób scen o zmywanie tylko zapytaj:
            > kochanie wolisz uśpić małego czy pozmywać ? Jak się z tym obrobimy to usiądziem
            > y z winkiem przed tv ?

            my tak z 2latkiem mamy - zamiast wrzeszczeć "ubieraj wreszcie te rajstopy" pytamy czy woli z autem czy z misiem? nie wiem jak na dorosłego faceta ale na 2latka działa smile
          • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:43
            Gdyby tylko mąż znalazł taką pracę, żeby chociaz na opiekunkę starczyło, to byłabym jak najbardziej za wynajęciem opiekunki, ale jakoś te jego poszukiwania pracy spełzają na niczym. Fakt, że teraz wszyscy mówią, że o pracę ciężko, ale już mi powoli ciężko uwierzyć, że nic normalnego się nie da znaleść.
            Takie coś za coś też nie zawsze skutkuje- już próbowałam.
            • naomi19 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 18:42
              Za pensję minimalną też niczego nie znajdzie?Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że 1110zł nie starczy na opiekunkę?
              • triss_merigold6 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 19:17
                A gdzie opiekunka za "cały etat" czyli opiekę nad dzieckiem 5 dni w tygodniu po 8-9 godzin bierze 1100 zł?! Stawki tak od 1500 zł za niańkę się zaczynają.
                • naomi19 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 17.03.12, 17:51
                  Nie tam, gdzie mieszkam.
    • fruzia01 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:14
      bo to wszystko zależy od dziecka; sama mam malucha wiek 2,4; dopiero od 2 miesięcy potrafi na chwilę (10-15minut) pobawić się sam - tzn. ja w kuchni zmywam naczynia a on w pokoju jeździ autami; wcześniej koniecznie (jęki, krzyki, płacz, ciągnięcie za rękawy) domagał się mojej lub męża asysty we wszystkim-nawet nasze wyjście do wc było przy akompaniamencie wrzasków;z prac domowych mogliśmy jedynie zrobić przy nim pranie (bawił się we wkładanie ubrań do pralki, chociaż wyjmowanie wiązało się z wywleczniem mokrych ciuchów po podłodze); gotowanie obiadu-tylko jeśli młody spał, jak urządził sobie dzień bez drzemki to na obiad były gołąbki ze słoika albo zupa chińska; popołudniami i w weekendy jedno z nas zajmowało się dzieckiem a drugie ogarniało mniej więcej mieszkanie lub załatwiało inne ważne sprawy-nawet nie mieliśmy czasu na swobodną rozmowę ze sobą; tak, też nie mieliśmy siły kompletnie na nic,jak ty (nadal nie mamy); tymczasem u znajomych obserwuję roczne dzieci, które potrafią pół godziny zająć się analizowaniem w ciszy jakiejś zabawki !!!; akurat u nas i ja i mąż pracujemy, więc problem całodobowej opieki jest stosunkowo rzadki, tylko w weekendy i w przypadku choroby; ale my się rozumiemy, wspieramy, opiekę bierzemy na zmianę więc oboje wiemy jak wygląda samotny dzień z dzieckiem, nie wymagamy od siebie nawzajem cudów;

      także rozumiem doskonale twojego męża; i mam złą wiadomość dla ciebie-jeśli masz dziecko podobne do naszego to nic nie zrobisz; wynegocjuj może, że zajmujesz się dzieckiem dopiero po przebraniu w swobodniejsze ubranie; usiądźcie (nie wiem kiedy, ale musicie), przeanalizujcie na chłodno bez oskarżeń co się przy dziecku zrobić da a co nie, co jest niezbędne a co nie, ustalcie wspólnie jakie obowiązki mąż może wziąć jeszcze na siebie a resztą dzielcie się na bieżąco popołudniami i w weekendy; dzieci na szczęście rosną smile
      • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:35
        moje dziecko ma 10 m-cy. I śpi jescze dwa razy w dzień. Może nie za długo - bo czasem prześpi spokojnie godzinę, a czasem, tylko 20 min, ale jak się ma te dwie godziny wolne, to mozna sporo w domu zrobić, jak się chce oczywiście. Mały jest dosyć absorbujący, zwłaszcza, że właśnie uczy się chodzić - czepia mebli, trzeba uważać, żeby się nie potłukł. Mamy dla niego taki samochód, w który mozna go włożyć i przypiąć pasami, za długo tam nie posiedzi, ale zawsze jest dodatkowa chwila - tyle tylko,że trzeba być w tym samym pomieszczeniu. Można przy nim poskładać pranie - najwyżej przypełznie i coś porozkłada, ale wystarczy składać i kłaść na stół, czy gdzieś tak żeby nie sięgnął. A mój mąż pozmywa łaskawie po śniadaniu i ewentualnie to co w dzień jedzą, raz na kilka dni odkurzy i wstawi pralkę i tyle jego prac w domu. Sprzątanie większe zostawiamy na sobotę i wtedy się dzielimy - jedno sprząta, drugie siedzi z dzieckiem i np ja sprzatam kuchnię, wycieram kurze w pokojach, a mąż sprząta łazienkę, odkurza i myje podłogi. I to jest moim zdaniem sprawiedliwe, bo ja w weekend nie pracuję, więc mogę uczestniczyć w pracach domowych. Tyle, że ja jescze dodatkowo zazwyczaj gotuję coś na kilka dni dla nas i dla małego. Boli mnie to, że mąż nie szanuje mojej pracy - ja wracam, mam się zajmować dzieckiem, zmywać, a on w tym czasie gra na kompie, bo jest zmęczony po całym dniu z dzieckiem.
        • misiald Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 12:52
          My nie mamy jeszcze dzieci, ale już widzę, że będę miała w mężu oparcie. Fakt, że zarabia mniej niż ja, ale uważam, że dzielimy się obowiązkami domowymi sprawiedliwie. Ja gotuję obiady i zajmuje sie ogólnymi porządkami na co dzień, mąż codziennie po obiedzie zmywa i w całości zajmuje się praniem. Poza tym zajmuje się wszystkimi opłatami, generalnie domową księgowością wink Chociaż to ja wyliczam ile zaoszczędzimy w danym miesiącu. Zawsze mogę na niego liczyć, że np. wracając z pracy zrobi zakupy, chociaż generalnie robimy je wspólnie, bo po prostu sprawia nam to przyjemność. I tak sobie myślę, że jestem szczęściarą, bo dobrze mi w takim układzie... chociaż znaczna część kobiet wolałaby mieć ręce cały dzień umoczone w zlewie, ale za to męża biznesmena, który przychodzi wieczorem z pieniędzmi.
        • triss_merigold6 Hahaha tak się kończy 15.03.12, 12:55
          Hahaha tak się kończy próba całkowitego odwrócenia ról.
          Przepraszam za kpinę, rozumiem ból. Mój partner pracuje w systemie zmianowym i nieraz zostaje z niemowlakiem (a teraz jest na tacierzyńskim). Zajmie się małą, ogarnie starsze, pozmywa, ale nie jest w stanie wykonywać 3 czynności jednocześnie. Nie i uj. Fakt, stara się w weekendy. Macham mu przed oczami sztandarem z napisem "kiedy ja zostaję z małą, to jak wracasz z pracy jest ugotowane, posprzątane, rozwieszone pranie, zrobiłam to i to i to i powiedz skarbie co robiłeś przez cały dzień". Niezłośliwie tylko pod hasłem "PATRZ I DOCENIAJ CO JA ROBIĘ".
          Zarabiam trochę więcej niż partner i nie zgodziłabym się na rezygnację z pracy przez faceta. Niemowlę chodzi do żłobka, tańsze to jednak niż opiekunka.
          Szukajcie żłobka, a panu kopa do roboty.
        • izzunia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 13:02
          heh, po przeczytaniu posta zastanawiam się, czy jednak Ty za dużo nie wymagasz...
          > A mój mąż pozmywa łaskawie p
          > o śniadaniu i ewentualnie to co w dzień jedzą, raz na kilka dni odkurzy i wstaw
          > i pralkę i tyle jego prac w domu.

          może trzeba przestać być pedantem?smile
          • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 13:21
            naprawdę nie chodzi o pedantyzm. Często wieczorem zostają niepomyte kubki, talerzyki, ale po obiedzie talerze i garnki w zlewie sprawiają,że w małej kuchni nie ma się jak ruszyć, nie ma jak nalać wody do czajnika w zlewie, itd.Nie wymagam, żeby mąż pucował dom, jak ja siedzę w pracy, tylko, żeby trochę poogarniał i żeby zrozumial, że jak wracam z pracy, to nie chcę harować na drugi etat w domu.
            • zuzanna56 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 13:34
              aravia napisała:


              Nie wymaga
              > m, żeby mąż pucował dom, jak ja siedzę w pracy, tylko, żeby trochę poogarniał i
              > żeby zrozumial, że jak wracam z pracy, to nie chcę harować na drugi etat w dom
              > u.


              Moim zdaniem wymagasz normalnych rzeczy.
        • fruzia01 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 13:32
          czyli wynika, ze problemem jest zmywanie i gotowanie
          że mąż jest zmęczony to wierzę
          bez rozmowy spokojnej, rzeczowej i nieoskarżającej się nie obejdzie
          myślę, ze rację ma przedmówczyni pisząc, ze najlepiej stosować strategię-najpierw obowiązki,potem wspólny mile spędzony czas - spróbuj do niej przekonać męża
          • malwina.113 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 14:25
            może faktycznie facet zajmujacy sie dzieckiem nie potrafi zrobić tyle czynności, co kobieta siedząca z dzieckiem, ale to że gra sobie po tym jak ty wracasz z pracy to jest bardzo nie w porządku

            jak mój mąż wraca z pracy to on zajmuje sie dzieckiem, ale ja wtedy nie gram, nie odpoczywam tylko robie to czego nie moge zrobić, gdy dzieckiem sie zajmuję, a jak akurat nie mam nic do roboty to ja zajmuje sie dzieckiem, wolę by wtedy mąż odpoczął, on na nas zarabia, ciąży na nim duża odpowiedzialność

            moze faktycznie zostaw te gary w zlewie, powiedz, ze nie masz sił, padasz z nóg i idz spać, niech myje wieczorem, nie przejmuj sie że kuchnia zagracona, nie przejmuj sie bałaganem, może w końcu zacznie mu bałagan przeszkadzać i wtedy weźmie sie do roboty jak ty już pójdziesz spać

            może powiedz mu też czasem, ze doceniasz jego pracę przy dziecku, ze pewnie nie jest mu łatwo, może jak ty pierwsza powiesz coś miłego to on też cię pochwali, doceni

            ja też mam dziecko, którym trzeba sie non stop zajmować (znajomi w podobnym wieku mają i ono samo sie bawi) tak jak ktos napisal: dzieci rosną

    • solejrolia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 14:26
      po pierwsze zainwestujcie w zmywarkę- skończą się brudne kubki na wierzchu, zaoszczędzi wam czas, i wodę też oszczędza- czyli same plusy.
      po drugie jak najszybciej wykopałabym pana do pracy, jakiejkolwiek, bo jako "pan domowy" średnio sprawdza się, a to rodzi frustrację i stresy. dla dziecka poszukałabym jednak niani (lub poszukałabym żłobka) nawet jeśli niania miałaby kosztować tyle, ile on zarobi, to chociaż atmosfera w domu poprawi się.
    • volta2 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 15:53
      faceci to zadaniowcy i nie ma mocnych na takiego, już to jakoś badali, jak chłop coś robi, to już nic innego nie jest w stanie kontrolować.

      kobiety mają bardziej podzielną uwagę, i jak sama piszesz, jak składasz pranie to jednocześnie dzieciaka przypilnujesz. u faceta to nie zadziała. on albo będzie patrzył na dzieciaka albo zajmnie się składaniem prania, ale wtedy nie upilnuje malucha.

      no cóż, sama piszesz, że dziecko uczy się chodzić - to naprawdę najgorszy okres, gorszego już w/g mnie nie będzie, więc mu odpuść,
      rób ile się da, i ciesz się, że facet jest z dzieckiem a nie obca niańka - dla niego to też nie łatwe, zdać się na twoją pensję, choćby w wymiarze ambicjonalnym.

      co do rad jakich mogę udzielić od siebie - w zakresie obowiązków domowych -
      opieka nad maluchem dla niektórych jest wykańczająca - i jak dziecko śpi - to jest to czas święty na odpalenie kompa, zdrzemnięcie się, a nie na gotowanie zupy.

      za to czas aktywności dziecka zawsze wykorzystywałam na prace typu gotowanie czy pralka - dziecko ze mną obierało ziemniaki - podawało i wrzucało obrane do garnka(obierałam na podłodze)
      podawało marchew, ja skrobałam, wrzucało do zupy


      ja stałam przy kuchni - dziecko bawiło się garnkami przy moich nogach - waliło w gary tłuczkami czy co tam sobie wyciągnęło(był bałagan, i hałas, ale i zupa się ugotowała)
      w ogóle kuchnia to niezły plac zabaw - a to sobie w mące pomoczył łapki, a to kaszę nasłuchiwał jak szumi w puszce, zawsze czymś się zajął- a ja mając przy nodze- robiłam obiad(zawsze na 2 dni)

      pranie - wiadomo, pozwala się dzieciakowi wrzucać i wyjmować rzeczy,

      druga rzecz - przy uczącym się chodzić i wszędobylskim dziecku - dom musi być zabezpieczony przed absolutnie wszystkim, co niebezpieczne(kontakty, szuflady, okna, schody) - mając blokady można bez nieustannego patrzenia dać dziecku pewną swobodę - a samemu zabrać się za wyjęcie naczyń ze zmywarki, czy rozwieszenie prania.

      pamiętam, jak przyszła do nas kuzynka z półtoraroczniakiem i powiedziała, że pierwszy raz w gościach odpoczęła, bo dziecko sobie wędrowało, i było bezpieczne. nie ściągała obrusa, serwet - bo nie było, łapy w kontakt nie włożyła(blokada), z szuflad i szafek nic nie wyciągała(w gościach nie wypada u obcych szperać) - blokady.

      jak mąż tak przygotuje mieszkanie, by nie było niebezpiecznie, to nie będzie musiał na dziecko non stop patrzeć, ja to i sobie poczytałam czasami, a dzieciak wędrował po mieszkaniu i w ogóle się mną nie interesował.
      zresztą ja akurat odradzam nieustanne bycie przy maluchu bo się nauczy i długo nie da od siebie się uwolnić.
      • araceli Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 17:53
        volta2 napisała:
        > więc mu odpuść,
        > rób ile się da, i ciesz się, że facet jest z dzieckiem a nie obca niańka - dla
        > niego to też nie łatwe, zdać się na twoją pensję, choćby w wymiarze ambicjonalnym.

        To chyba najgorsza rada jaką można udzielić! Dlaczego kobieta ma się na śmierć zaharowywać 'bo jest kobietą' i jeszcze ma być wdzięczna mężowi, że raczy własnym dzieckiem się zająć???? Nie dość, że ma być wdzięczna za kierat to jeszcze ma utwierdzić męża w przekonaniu, że to jest ok??
        • alfa36 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 15.03.12, 20:05
          Też proponuję zainwestowac w zmywarkę, najlepiej nie 40 a większą, zeby gary można bylo wlozyc. To naprawdę pomaga w ogarnięciu domu Ja doskonale Cię rozumiem ale mam wrażenie, ze faceta zmienic się nie da, a jak już to dobrocią. Kilka dni temu powiedzialam mojemu synkowi, ze najlepszy prezent jaki chcialabym od nich (dziecka i męża) dostac, to, zeby podjechali na myjkę. Dziecko (7 latek) stwiedzilo "tata powie, że jest zmęczony, że nie ma czasu". Opowiedzialam to mężowi i ...., kiedy wrocilam wieczorem z zajęć samochod byl umyty. Mój mąz wszystko potrafi zrobic, ale robi coraz mniej. Od kilku miesięcy cale popoludnia spędzam na kursie doksztalcaacym. W tygodniu mąż kompletnie nie dotknie domu, przychodzę i jest bajzel. Kiedy jednak wychodzę w sobotę, to po moim powrocie dom lśni. Uwielbiam te moje sobotnie zajęcia. Nie potrafię rozgrysc goscia, choc akurat u nas tak sie stalo, że przez 2 lata mąz doglądl budowy domu, wiele rzeczy robil sam i oduczyl się wszystkiego, jesli chodzi o dom. Rozmowy nie działają, co najwyżej, jak pisalam odrobinę dobroci i wydawanie rozkazusmile
        • volta2 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 07:25
          nie zrozumiałaś mojego wywodu, i od razu krzyczysz że najgorsza rada

          dzieciak nie chodzący stabilnie, tylko uczący się dopiero - to jeden z najtrudniejszych momentów dla rodzica. jak już się nauczy pewnie chodzić, to zagrożenie, że krzywdę sobie zrobi - minie,

          i jak ten okres minie - to należy wdrażać męża do działań domowych - co wyraźnie napisałam.

          natomiast to, że facet został jednak z dzieckiem uważam za powód po pochwały, niemało jest takich ludzi(i matek i ojców) którzy swoją pensję wolą przeznaczyć na niańkę i "uciekają" do pracy - tam to się można w spokoju napić chociaż kawy i neta odpalić na 5 minut.

          i w/g mnie to lepiej, że ojciec osobiście pełni opiekę, bo w naszej kulturze to dla faceta łatwe nie jest. a mógłby kombinować, żeby z domu uciec pod pretekstem robienia kariery za 1200 i dziecko z niańką zostawić.

          oczywiście jak odkryje, że dziecku lepiej bajkę odpalić a samemu pograć na kompie w tym czasie, to lepiej, żeby jednak obca kompetenta babka niańczyła, ale autorka nie żali się, że facet źle się opiekuje, żali się że nie wszedł w rolę gosposi.(przy takim wieku dziecka - nie musi, przy starszym - już powienien)

          ja będąc w domu z dziećmi robiłam wszystko, full serwis, ale jak ojciec stawał w drzwiach po 10 godzinach poza domem - to też dostawał dziecko do ręki. potem dzieci. potem się przebierał, zjadał, i znów dzieci do ręki. kąpiel też. dlatego, że ja po 10 godzinach z dzieckiem, potem dwoma byłam zwykle na skraju wytrzymałości psychicznej i z pieśnią na ustach leciałam garnki do zmywarki ładować. ale też bardzo często zamykałam się w pokoju z komputerem i "odcinałam" od domowego gwaru. pół godziny było mi potrzebne na wyciszenie.
          mąż po pracy miał czas na wyciszenie - gdy z niej wracał(radio/muzyka w aucie, poczytanie gazety w metrze) - ja takiej szansy po swoim "powrocie z pracy" nie miałam, dlatego musiał mnie facet odciążyć - co doskonale rozumiał.
          a przecież mi opłacał nianię dorywczo, bym w czasie tych 10 godzin mogła odetchnąć(autorka mężowi takich luksusów nie zpewnia, może powinna, skoro sama też już nie daje rady?)
          • araceli Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 09:02
            volta2 napisała:
            > nie zrozumiałaś mojego wywodu, i od razu krzyczysz że najgorsza rada

            Owszem zrozumiałam i nadal twierdzę, że to najgorsza rada. Pchasz autorkę wątku w pułapkę 'Matka Polka'. Haruj, haruj a pan się może obudzi i coś zrobi.

            Jak facet został z dzieckiem to 'powód do pochwały'? Yyyyy.....? Bo jak kobieta zostaje z dzieckiem (i pierze, sprząta, gotuje, robi zakupy) to jest standard. Psi obowiązek. Jak mężczyzna tylko zajmie się dzieckiem to trzeba go od razu postawić na piedestale! Bo 'dla faceta to łatwe nie jest'!! No rzesz!!!

            To jest właśnie najgorsze świństwo jw stosunku do kobiety - podwójne standardy. Kobieta ma być wieloczynnościowym robotem domowym na dwa etaty a mężczyźnie trzeba być wdzięcznym, że w ogóle kiwnie palcem. Horror! Bycie wdzięcznym, że Jaśnie Pan 'pomaga w domu'!

            > ja będąc w domu z dziećmi robiłam wszystko, full serwis,

            No właśnie FULL SERWIS. A autorka wątku ma być wdzięczna za cokolwiek i full serwis łącznie z pracą zarobkową wykonywać sama. Bo ona jest kobietą i ma harować a on jest mężczyzną i 'dla niego nie jest to łatwe?
    • johana75 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 08:07
      Nie wiem co ci doradzić. To trudna sytuacja. U mnie jest podobnie, tzn. partner nie pracuje (ale ma też swoje pieniądze- chociaż jest po parokrotnie mniej niz ja zarabiam). Jak mały miał 2 latka to ja wyjeżdżałam na krótkie okresy czasu do pracy za granicę i on został z małym sam, musiał sobie poradzić. Teraz młody chodzi do szkoły, a tato nadal zajmuje sie nim i domem, mnie nie ma ok 10 dni w miesiącu i wtedy sa sami. On gotuje, pierze, prasuje, sprząta. Z tym sprzątaniem to jest tak że ok. posprząta, ale np. umyje podłogę tylko na środku a pod łóżkiem juz nie bo musiałby spod niego wszystko wyciągać ;P. Łazienkę sprząta tylko on, więc jak widzę ze kafle sa brudne to mu mówię że tym razem i kafle ma umyć, zrobi to bez gadania.
      Jak wracam z pracy i wtedy jestem ok 20 dni w domu (mam wolne) to ja robię większe porządki (mycie okien itp) Raz umył mi okna i chyba więcej go nie poproszę ;p.
      Ale np. to on rano wstaje, robi dziecku śniadanie i zaprowadza i przyprowadza że szkoły, po drodze robi bieżące zakupy (najczęściej obiadowe). ja robię zakupy tygodniowe jak jestem w domu. Daje mi się wyspać i odpocząć, gotuje w weekendy, bo ja mam zjazdy.m Zmywać nie musi bo mamy zmywarkę, więc umyje tylko te rzeczy których nie wolno wkładać do zmywarki.

      Nie wiem w jaki sposób mozesz przekonać twojego M. zeby więcej robił w domu. Moze faktycznie lepiej byłoby jakby poszedł do pracy i pracował na opiekunkę, która by przypilnowała dziecka i zrobiła wszystko w domu
      • frytka_81 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 17.03.12, 14:08
        "pracował na opiekunkę, któ
        > ra by przypilnowała dziecka i zrobiła wszystko w domu"

        Trzeba jeszcze rozróżnić nianię, która zajmie się WYŁĄCZNIE dzieckiem od pani, która przyjdzie posprzątać/ugotować/wyprać.
        Prawdę mówiąc nie widziałam jeszcze u nikogo, żeby niania przychodząca do dziecka, obrabiała też dom.
    • 098qwerty Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 10:34
      Też mam małe dziecko w domu (rok i 3 m-ce), co prawda w ciągu tygodnia opiekuje się nim moja mama ale gdy przychodzę do domu po pracy od razu zabieram Młodego do siebie żeby mama mogła odpocząć. Siedzenie z dzieckiem i to takim małym jest ciężką pracą, dlatego rozumiem Twojego męża, że po Twoim powrocie chce mieć też chwilę dla siebie. Ty w pracy możesz pogadać z koleżankami, kolegami a on cały dzień spędza z dzieckiem, więc uszanuj jego potrzebę wyjścia z domu chociażby na godzinę czy dwie, spotkania się z ludźmi.
      Ja ze swoim synkiem spędzam całe soboty i niedziele, czy inne dni wolne od pracy i powiem szczerze, że już wieczorem po prostu padam, mimo że nie gotowałam, nie sprzątałam, ale tak jak dziecko fruzi01 mój syn też potrzebuje asysty mojej lub męża w momencie zabawy sam pobawi się może z 5 minut, biega po domu, piszczy (mało jeszcze mówi), płacze w trakcie ząbkowania itp.
      Sama piszesz, że sobotnim sprzątaniem się dzielicie, zmywa po śniadaniu, odkurza co któryś tam dzień, więc naprawdę doceń to a nie wyliczasz mu każdą wolniejszą chwilę "tu ma 20 minut....a tu ma godzinę, więc niech gotuje, sprząta itp".
      Nie rozumiem natomiast Twojego narzekania, co innego gdyby facet nawet w soboty ci nie pomagał, nie odkurzał itp.
      • araceli Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 10:51
        > Nie rozumiem natomiast Twojego narzekania, co innego gdyby facet nawet w soboty
        > ci nie pomagał, nie odkurzał itp.

        Zawsze jak czytam taki tekst to ręce mi opadają. Kobieta powinna być wdzięczna mężczyźnie, że ten 'pomaga jej' w domu. Wszak prace domowe to jej psi obowiązek - czyż nie?

        Kobieta, która pracuje na cały etat po powrocie do domu ma odwalić drugi etat. Wszak pan jest zmęczony opieką nad dzieckiem a ona to nic w pracy nie robiła tylko sobie 'pogadała' z koleżankami. W odwrotnej sytuacji - gdy kobieta zostaje w domu z dzieckiem jednocześnie sprząta, gotuje, pierze, robi zakupy. Jak mąż wraca do domu to może sobie odpocząć bawiąc się z dzieckiem a żona w tym czasie ogarnia prace domowe, których nie mogła zrobić przy dziecku. Full serwis. I to jest - to standard wszak kobieta 'siedzi w domu z dzieckiem'. Mężczyzna za to 'zajmuje się dzieckiem', ma to być jedyna praca domowa jaką wykonuje i trzeba być mu za to wdzięcznym.

        Naprawdę kobiety dajecie się wpakować w takie szambo?

        • 098qwerty Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 11:37
          araceli napisała:
          > Kobieta powinna być wdzięczna mężczyźnie, że ten 'pomaga jej' w domu. Wszak prace domowe to jej psi obowiązek - czyż nie?

          Tego nie napisałam, więc proszę nie przypisywać mi swojej interpretacji.
          Ale niech się cieszy, że ma męża który coś tam jednak robi bo mogła trafić gorzej. Ile jest kobiet, które tyrają przy dzieciach, garach, miotle (odkurzaczu) czy zlewie a przychodzi "wielce zmęczony" mąż z pracy siada przed kompem czy TV z gazetą/piwem w dłoni. I wydaje mi się, że tego chciałaby autorka wątku tylko w odwróconych rolach. Ona "wielce zmęczona" wraca po pracy do domu, a tam czeka na nią mąż, który cały dzień opiekował się dzieckiem, ugotował obiad im i dziecku, wysprzątał mieszkanie, poprał ubrania. Wtedy Pani może sobie usiąść i odpocząć po ciężkiej harówce. A co z tym mężem? Czy jemu już odpoczynek się nie należy? Po co to wyliczanie mu czasu kiedy dziecko śpi?
          Małżeństwo to związek partnerski a nie niewolniczy! Sprzątają na zmianę w soboty Ok, on zmywa po śniadaniu a ona po obiedzie Ok, Ona gotuje, on sprząta w tygodniu OK ale jeżeli ona "swoje" prace domowe chce jeszcze przerzucić na niego to już nie jest w porządku.
          • beatrix_75 Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:21
            Przede wszytkim powinniście WSPÓLNIE ustalić priorytety
            Jakie pracę są niezbedne w tygodniu , które można przesunąć na weekend itp

            Z reguły to my -kobiety - widzimy większe potrzeby w tym zakresie , meżczyżni wykonują tylko te prace , od których ( wg. nich ) świat sie może zawalić .

            Pamiętajmy ,że dom jest dla ludzi , nie na odwót .

            W sprawie rozdziału oboowiazków
            nie traktowac tego śmiertlenie poważnie " to jest twoj ocbowiązek , a to mój "

            jeżeli w środę przypadnie mężowi np sprzątanie łazienki , a maż bedzie w gorszej formie fizycznej , to powinna to zrobić żona ......ale tu UWAGA nie wolno mówić
            " Umyłam ZA CIEBIE lazienkę "
            można za to powiedziec " dzis łazienkę myję ja , bo widzę ,ze jesteś zmeczony "

            Prawda ,ze jest różnica w odbiorze takiej informacji ???

            Poza tym , tak jak już wiele osób tu pisało -mężczyznom trudno zaakceptować taki model rodziny ( nawet przejściowy ) , że zarabia żona , a on przebywa w domu i nie generuje dochodów ...Dlatego trzeba tu szczególnie uważać ....

            i tak jak napisała jedna z Forumowiczek , meżczyzni nie są stworzeni do robienia kilku rzeczy na raz .I tego trzeba się trzymać : NIE WYMAGAĆ ZA DUŻO .

            Bardzo ważne jest nastawienie , a co zatym idzie zachowanie kobiety po powrocie do domu .
            Jeżeli juz od wejscia kreci nosem , że to nie zrobione , i tamto także nie ....to atmosfera zawsze będzie napięta .
            Pochwały zawsze są mile widziane ! Uwierzcie mi - mobilizują bardziej .
            • araceli Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:29
              beatrix_75 napisała:
              > i tak jak napisała jedna z Forumowiczek , meżczyzni nie są stworzeni do robieni
              > a kilku rzeczy na raz .I tego trzeba się trzymać : NIE WYMAGAĆ ZA DUŻO .

              Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to kobiety radzą kobietom! Nie wymagać za dużo - szmata do ręki i zaiwaniaj sama. Strasznie to smutne uncertain

              Swoją drogą zatrważające jak wiele kobiet nabiera się na 'syndrom dwóch lewych rączek'. Bo przecież panowie biedaczki nie potrafią... Potrafią potrafią. Jak chcą. Ale lepiej jest poudawać, że nie potrafi to baba w końcu straci cierpliwość i zrobi sama.

              I w ten oto sposób kobiety przy 'dobrych radach' innych kobiet wzajemnie wpędzają się w harowanie na dwa etaty uncertain
          • araceli Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:24
            098qwerty napisała:
            > Ale niech się cieszy, że ma męża który coś tam jednak robi bo mogła trafić gorz
            > ej. Ile jest kobiet, które tyrają przy dzieciach, garach, miotle (odkurzaczu)
            > czy zlewie a przychodzi "wielce zmęczony" mąż z pracy siada przed kompem czy TV
            > z gazetą/piwem w dłoni.

            Acha. Kobieta ma się cieszyć bo jest wykorzystywana trochę mniej niż inna kobieta. Ekstra!

            > Małżeństwo to związek partnerski a nie niewolniczy!

            No właśnie - to dlaczego proponujesz kobiecie niewolnictwo? Czemu ona ma pracować na dwa etaty?

            Zastanowiłaś się jakby sytuacja wyglądała jakby mieli opiekunkę pracującą tak jak on opiekuje się dzieckiem? To jest tylko opiekowała się dzieckiem, ewentualnie pozmywała po śniadaniu? Przecież w takim układzie jakby wrócili z pracy to musieli by obowiązkami takimi jak pranie czy gotowanie się PODZIELIĆ. A teraz jest tak, że ona wraca z pracy i musi zapieprzać a on swój 'etat' kończy i idzie odpoczywać. Gdzie tu 'partnerstwo'?
            • 098qwerty Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:42
              araceli napisała:
              > No właśnie - to dlaczego proponujesz kobiecie niewolnictwo? Czemu ona ma pracow
              > ać na dwa etaty?
              >
              > Zastanowiłaś się jakby sytuacja wyglądała jakby mieli opiekunkę pracującą tak j
              > ak on opiekuje się dzieckiem? To jest tylko opiekowała się dzieckiem, ewentualn
              > ie pozmywała po śniadaniu? Przecież w takim układzie jakby wrócili z pracy to m
              > usieli by obowiązkami takimi jak pranie czy gotowanie się PODZIELIĆ. A teraz je
              > st tak, że ona wraca z pracy i musi zapieprzać a on swój 'etat' kończy i idzie
              > odpoczywać. Gdzie tu 'partnerstwo'?

              Zaraz, zaraz. Chyba nie do końca doczytałaś co kto robi.

              Ona- praca zawodowa - 1 etat
              On - opieka nad dzieckiem - 1 etat
              Ona - gotowanie, zmycie naczyń po obiedzie, sprzątanie w sobotę
              On - zmycie naczyń po śniadaniu, odkurzanie, sprzątanie w sobotę

              Gdzie tu widzisz jej pracę na 2 etaty a jego na 1 ??? Za to wielką chęć ma przerzucić "swoje" prace domowe na niego, więc obarczyć go 2 etatami wykonując samej 1.
              Gdyby mieli opiekunkę, to obydwoje pracowaliby na etacie i każde z nich wykonuje jeszcze prace domowe.
              • fruzia01 Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:51
                dodajmy jeszcze, że z innego wątku wynika, że facet znalazł agencję nieruchomości, która pozwala mu na pracę w domu-wyszukiwanie i promocję ofert mieszkań; kiedy on tą pracę wykonuje? w dzień kiedy dziecko śpi, popołudniami, wieczorami?
              • araceli Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:52
                098qwerty napisała:
                > Ona- praca zawodowa - 1 etat
                > On - opieka nad dzieckiem - 1 etat
                > Ona - gotowanie, zmycie naczyń po obiedzie, sprzątanie w sobotę
                > On - zmycie naczyń po śniadaniu, odkurzanie, sprzątanie w sobotę
                >
                > Gdzie tu widzisz jej pracę na 2 etaty a jego na 1 ???

                Proszę bardzo:
                Ona - w tygodniu - praca zawodowa 1 etat, powrót do domu zajmowanie się dzieckiem i domem - 2 etat
                On - w tygodniu opieka nad dzieckiem - 1 etat, po jej powrocie - odpoczynek.

                W słowach autorki:
                'Mąż praktycznie od mojego powrotu do pracy ma wolne i jescze oczekuje,ze to ja pójde pozmywać naczynia po obiedzie. A kiedy ja mam mieć tą chwilę dla siebie? Jak uśpię dziecko to już padam z nóg, zwłaszcza,że kolejnego dnia wstaję znów o 6tej. '

                To ma być sprawiedliwe?
                • 098qwerty Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 13:26
                  Nie zapominaj, że i on sprząta, więc nie ograniczaj jego pracy tylko do opieki nad dzieckiem.

                  Ja jestem ciekawa jak o całej tej sytuacji wyraziłby się mąż autorki wątku. W tej chwili się opieramy tylko na tym co napisała ona, a jak to on widzi tego nie wiemy.
                  • aravia Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 13:44
                    ja cały czas podkreślam,że nie jest tak,że mąż nic nie robi w dzień, ale jak ja wracam po pracy, to już oczekuje, że ja przejmę wszystkie obowiązki, i dziecko i sprzątanie. I wierzę, że on też jest zmęczony, bo siedziałam do pewnego momentu z dzieckiem, a teraz to już w ogóle małe diablę nam rośnie. Tylko dlaczego mąż po całym dniu ma prawo być zmęczony, a ja nie. I co to za różnica jaką pracę wykonuję? - akurat umysłową - muszę być cały dzień skupiona,żeby nie popełniać błędów, gdybym pracowała przy łopacie to bym była usprawiedliwiona?
                    • triss_merigold6 Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 14:09
                      Dżisas kobieto, to jest foch o to, że pan w ogóle musi coś robić.uncertain Gdybyś Ty zajmowała się dzieckiem i pozwoliła sobie na olanie bałaganu, światło w lodówce, syf w kuchni etc. to gromy by się posypały, że przecież tylko siedzisz z dzieckiem, a w ogóle to jesteś darmozjadem, który żre za pensję ciężko pracującego męża
                      Jak nie staniesz d... z tyłu.
              • aravia Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 13:15
                tylko czas tych wykonywania tych"etatów" troszkę różny:

                ja:od 6tej do 21(jak dziecko grzecznie zaśnie)
                mąż: od 7(tak dziecko wstaje, więc mąż też) do 17tej(jak ja wracam z pracy)
          • aravia Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 12:59
            nie chcę przerzucić "swoich obowiązków", bo kto powiedział, że to mają być akurat moje obowiązki? Skoro wszystko ma być tak po połowie, to ja powinnam też grać połowę tego czasu, który on gra, tak? Ale ja wracam i zajmuję się dzieckiem, nie siadam przy komputerze, nie robię nic dla własnej przyjemności (chociaż zabawa z dzieckiem to znów nie taka kara wink) Mąż ma czas dla siebie, jak ja wracam z pracy, ja nie mam takiej chwili. I jescze mam zmywać?
            • 098qwerty Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 13:40
              Jeżeli teraz siedzisz w pracy i masz czas na pisanie na forum to podejrzewam, że praca Twoja na etacie nie jest ciężka (biurowa???). Wyobraź sobie, że Twój mąż w godzinach 7-17 (opieki nad dzieckiem) nie może sobie pozwolić na odpalenie kompa podczas gdy ty teraz siedzisz na necie i piszesz posty. Co więcej zarzucasz mu siedzenie przed kompem po Twoim powrocie z pracy.....no bo ty już się przecież nasiedziałaś a on nie ma prawa włączyć komputera, bo musi pozmywać, poprać itp.
              • aravia Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 14:00
                mam taką pracę, że w pewne dni w miesiącu mogę posiedzieć na necie, a wi nne zostaję po godzinach - i nie da się rozłożyć równomiernie pracy, to nie zależne ode mnie, ale od z góry narzuconych terminów. I jak znam mohjego męża, to z dzieckiem na kolanach czyta joemonstera rano, więc mnie tak nie demonizujcie,ze mu nie pozwalam nic dla siebie przez cały dzień zrobić.
                • 098qwerty Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 14:16
                  aravia napisała:
                  > I jak znam mohjego męża, to z dzieckiem na kolanach czyta joemonstera rano, więc mnie tak nie demonizujcie,ze mu nie pozwalam nic dla siebie przez cały dzień zrobić.

                  Nie wiem jak jest z Twoim dzieckiem ale mój maluch wali łapkami w klawiaturę, łapie myszkę w rączki i ślini ją, wydłubuje klawisze i próbuje wsadzać do buzi - więc ja ze swoim dzieckiem na kolanach wolę nie włączać komputera, co więcej dopóki mały nie zaśnie to komputer stoi na stole wyłączony. Być może Twój mąż też nie może kompa włączyć przy Waszym dziecku, dlatego nie dziwi mnie to, że chce po Twoim powrocie go włączyć.
                  • aravia Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 15:56
                    zapewniam Cię, że włączenie kompa, to pierwsza czynność po wyjściu z sypialni, na tyle go znam i jak chce, to nawet z tymi wszędzie-lezącymi łapami dziecka sobie poradzi - najwyżej da mu swój telefon do zabawy wink
              • triss_merigold6 Co za brednie... 16.03.12, 14:02
                Co za brednie...
                W czasie opieki nad dzieckiem (zdrowym) kobieta lekkim twistem zdąży sprzątnąć, ugotować, pranie rozwiesić i jeszcze zajrzeć do netu. Dziecko w łóżeczko/kojec - po to są, do wózka czy fotelika i maluch może pozajmować się sobą, powinien być tego uczony od wieku niemowlęcego.
                Nie podoba się panu? To niech zarobi na opiekunkę i idzie do pracy.

                Naprawdę nie jestem fanką całkowitego odwracania ról, bo kobieta funduje sobie jeszcze większy kanał, a koło pana trzeba chodzić jak koło śmierdzącego jaja, żeby tylko bidulkowi ego nie dotknąć.
                • araceli Re: Co za brednie... 16.03.12, 14:08
                  triss_merigold6 napisała:
                  > W czasie opieki nad dzieckiem (zdrowym) kobieta lekkim twistem zdąży sprzątnąć,
                  > ugotować, pranie rozwiesić i jeszcze zajrzeć do netu. Dziecko w łóżeczko/kojec
                  > - po to są, do wózka czy fotelika i maluch może pozajmować się sobą, powinien
                  > być tego uczony od wieku niemowlęcego.

                  No toć przecież 'mężczyzna nie jest kobietą!' big_grin
                  • triss_merigold6 Re: Co za brednie... 16.03.12, 14:16
                    Wiesz, ja widzę różnice w multitaskingu przeciętnej kobiety i przeciętnego faceta. I dlatego, zamiast kopać się z koniem, sugeruję, żeby pan nie zajmował miejsca w domu tylko ruszył się do pracy. Zapewne dałoby się go wyuczyć podstawowych rzeczy, ale zajęłoby to mnóstwo czasu, cennej energii i jeszcze wywołało dziki opór faceta (juz rzuca teksty do autorki o traktowaniu go jak niewolnika). Nie umie, trudno, uj.
                    Widzę po swoim, a naprawdę się człowiek stara - jak zostanie na cały dzień z niemowlakiem to zajmie się super, nakarmi, leki poda ale w ramach pozostałych czynności zdąży zjeść, pozmywać i pościelić łóżko. Bo on niemowlę nosi na każde pisknięcie więc młoda ma jelenia, którego wykorzystuje.
                    • araceli Re: Co za brednie... 16.03.12, 14:25
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Wiesz, ja widzę różnice w multitaskingu przeciętnej kobiety i przeciętnego faceta.

                      Oczywiście, że różnice są. Cały w tym ambaras, żeby nie dać się z tego powodu wykorzystywać!

                      Jestem ciekawa, czy panie tak odpuszczające swoim mężom 'bo oni nie są do tego stworzeni' tak samo zachowywałyby się w pracy? Gdyby kolega/koleżanka z biurka obok też by 'nie byli stworzeni' do pracy i trzeba by robić za nich?
                • fruzia01 Re: Co za brednie... 16.03.12, 14:58
                  eeeeee, noooo, toooo.... ja też jestem facetem smile

                  nie, nie wierzę głęboko, że samodzielność niemowlaka jest rzeczą wyuczalną;
                  i nie wierzę, że lekkim twistem da się ugotować, posprzątać i zajrzeć do netu przy akompaniamencie yyyyyyy-aaaaa-yhyhyhyhy-mamaaaaa; ja po 5 minutach takiego koncertu czuję jak przez uszy dochodzi ten wibrujący dźwięk, przewierca się przez bębenki i kumuluje w płatach czołowych generując ataki agresji, a że czaszka nie chce eksplodować, to zawraca w dół do gardła powodując jego ścisk,chęć wrzasku i niżej do żołądka powodując wściekłe łaskotanie; tak, ja to wszystko czuję, to nie jest czysto literacki opis; jestem człowiekiem cywilizowanym, więc nie wybucham na szczęście, staram się opanowywać ile mogę, ale jedyna skuteczna metoda to sprawić żeby dziecko nie płakało; no nie wiem, może są kobiety, które w du.e mają swoje płaczące dziecko, usiądą sobie w tym czasie na kanapie i skrobną kilka bulwersujących postów na internetowych forach albo pójdą do kuchni smażyć kotleciki dla zmęczonego pracą tatusia; ja tak niestety nie mam

                  • triss_merigold6 Oooo widzisz 16.03.12, 15:22
                    Oooo widzisz, to jest właśnie to co mówi mój partner. Jest mało odporny na pisk i marudzenie i ma wewnętrzny przymus natychmiastowego uciszenia przez zabawianie/noszenie/cokolwiek.
                    Nie chodzi o samodzielność tylko pozwalanie na to, żeby np. 5-6 miesięczne dziecko pobawiło się te 5-10 minut samo, bez dorosłego zagadującego i dotykającego. Samo, na karuzelkę może patrzeć albo siedzieć na macie edukacyjnej. Mam ośmiomiesięczne teraz. Młode w wózek czy fotelik i proszszsz... jedną ręką/nogą bujasz, śpiewasz, druga nastawiasz obiad. Niewykonalne? Wykonalne jak się masz.
                    Naprawdę, nie oczekuję od mężczyzny rzeczy które sama uważam za awykonalne. D
                    • 098qwerty Re: Oooo widzisz 16.03.12, 15:28
                      Może i 8 m-czne dziecko da Ci się trzymać w wózku bądź w foteliku w domu ale dziecka nieco starszego, które zasmakowało już nauki chodzenia po prostu nie uwiążesz w jednym miejscu, jest ciekawe świata i wchodzi wszędzie gdzie może, a gdzie nie może to i tak próbuje wejść.
                      Zresztą dla dobra kręgosłupa dziecka nie wsadzałabym go na kilka godzin codziennie do fotelika bez takiej potrzeby, którą jest niewątpliwie jazda samochodem.
                      • triss_merigold6 Re: Oooo widzisz 16.03.12, 15:53
                        Ojej, naprawdę? To nie jest moje pierwsze dziecko więc mam jakąś orientację co do tego w jaki sposób spacyfikować kilkunastomiesięczne, które uczy się chodzić.
                        A ktoś mówił o wielu godzinach trzymania w foteliku? Ja na pewno nie. Te 15-20 minut jednorazowo wytrzyma z zabawkami lekkim twistem, tak samo w krzesełku do karmienia, kojcu czy łóżeczku. Po to są kojce, żeby czasem z nich korzystać i doprawdy nie kończy się to nieodwracalną traumą dla dzieci.
                    • fruzia01 Re: Oooo widzisz 16.03.12, 16:02
                      no to nie jest takie proste; moje w okolicach 5-6miesięcy faktycznie potrafiło czasem nawet 20minut pobawić się na macie samo, a ja kilka metrów obok wyciągałam deskę i prasowałam; a potem się zmieniło - tak w 8 miesiącu i trwało do stycznia tego roku - tylko nosić, nie odstępować na krok, podawać zabawki; jeszcze w grudniu przez cały dzień udało mi się jedynie pozmywać naczynia, a plany miałam że hoho - i oczywiście wyrzuty sumienia, bo jestem beznadziejna, bo inna baba w tym czasie na pewno by jeszcze odkurzyła, wyszorowała wannę, usmażyła schabowe i zrobiła zakupy; od 2 miesięcy mogę powiedzieć, że jest bardzo fajnie, jak na nasze standardy to nawet spokojnie smile i żeby nie było-ze zdziwieniem odkryłam fakt, że można się na takiego szkraba wściekać, marudzić i kochać, uwielbiać go jednocześnie
          • black_halo Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 17.03.12, 17:40
            > Ale niech się cieszy, że ma męża który coś tam jednak robi bo mogła trafić gorz
            > ej. Ile jest kobiet, które tyrają przy dzieciach, garach, miotle (odkurzaczu) c
            > zy zlewie a przychodzi "wielce zmęczony" mąż z pracy siada przed kompem czy TV
            > z gazetą/piwem w dłoni.

            No moglaby trafic gorzej ale lata wychowywania facetow w taki a nie inny sposob doprowadzily do tego, ze jak maz obierze ziemniaki to wymaga tysiacznych podziekowan i uwaza, ze wyrobil swoja polowe prac domowych na nastepny miesiac. Nie zauwazylas, ze autorka tez tyra i to wcale nie malo bo utrzymuje cala rodzine a do tego gotuje obiadki na caly tydzien, zeby biedny mezusz nie musial sie meczyc. Zajmowanie sie tylko dzieckiem jest meczace ale praca na pelen etat i drlugi w domu jest jeszcze bardziej meczaca.
        • naomi19 Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 16.03.12, 18:59
          Kobieta powinna być wdzięczna mężczyźnie, że ten 'pomaga jej' w domu.
          Masz rację. Mój mówi mi tak:
          "Wyniosłem ci śmieci".
          "Wytarłem ci stół".
          I czeka na 'dziękuję'.
          Kiedyś dziękowałam, teraz nie.
          Ostatnio przebił sam siebie. Ja muszę (...) a ty sobie rowery kupujesz! (kupowałam rwer na allegro, kwestia ostatniej minuty, żeby zalicytować...)
          • frytka_81 Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 17.03.12, 14:22
            Mojemu też się tak wyrywa (chociaż skądinąd jest naprawdę kochany).
            Zwykle odpowiadam "Bardzo się cieszę, przy okazji wyniosłeś też swoje śmieci wink " i mówię to z miłym uśmiechem, żadnej złośliwości. Zawsze się reflektuje smile
            • nvv Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 17.03.12, 15:23
              > Mojemu też się tak wyrywa (chociaż skądinąd jest naprawdę kochany).
              > Zwykle odpowiadam "Bardzo się cieszę, przy okazji wyniosłeś też swoje śmieci wink
              > " i mówię to z miłym uśmiechem, żadnej złośliwości. Zawsze się reflektuje smile

              big_grin
              Gratuluje opanowania i celnej, a życzliwej, zabawnej i konstruktywnej uwagi. smile
          • black_halo Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 17.03.12, 17:55
            Moja znajoma po trzech latach wychowaczego (dwojka dzieci) wrocila do pracy. Maz na te okolicznosc zostal przyuczony do prac domowych bo ona pracuje w sklepie na zmiany (niektore dni do 22). Wstawil jednego dni pranie. Ona wrocila z pracy a maz zapytal sie "no i co? nawet mi nie podziekujesz, ze zrobilem ci pranie". A ona na to "a czy ty dziekowales, ze pralam ci przez 4 lata malzenstwa?". No i maz sie obrazil.
          • kanna Re: Bo mężczyzna 'pomaga' w domu 20.07.12, 11:46
            "Wyniosłem ci śmieci".
            "Wytarłem ci stół".


            faceci okazują więź, bliskość przez DZIAŁANIE, nie słowa. Więc on naprawdę postrzega wyniesienie śmieci jako rzecz, która zrobił DLA kobiety.
            To nie jest sarkazm, oni serio robią to dla nas (bo mają śmieci głęboko w nosie, a jak wyniosą, to DLA kobiety).

            I "dziękuję" wyrabia i wzmacnia nawyk wynoszenia. smile
    • janiseya Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 12:28
      Jedyną radą jest chyba tylko rozmowa, rozmowa, rozmowa....Czy dobrze zrozumiałam, że wolałabyś sama zając się w domu dzieckiem, ale mąż zarabiał mniej i to Ty wróciłaś do pracy, bo tak było korzystniej?
      Jeśli tak faktycznie jest, to można powiedzieć, że obydwoje znaleźliście się w sytuacjach, które wam nie odpowiadają i każde chce, aby jego racje było na wierzchu. Mąż pewnie czuje się mniej warty, bo nie zarabia(pisałaś, że pracuje w domu ale na razie nie ma zarobków bo rynek nieruchomości kiepski). Ty uważasz, że tracisz cenny czas, który mogłabyś spędzić z dzieckiem, ale musisz pracować no i jeszcze zajmować się obowiązkami w domu.
      Wkurza mnie jak się pisze, że mężczyzna "pomaga" w domu czy przy dziecku, przecież i dom i dziecko jest tak samo jego.Ale wiem też, że zajmowanie się cały dzień dzieckiem i domem(szczególnie jeśli jest to sytuacja przymusowa a nie z wyboru) jest bardzo frustrujące. Ja zajmuję się dzieckiem aktualnie i szukam pracy, mąż pracuje 2-3 tygodnie poza domem. Mieszkam w tej chwili u moich rodziców, dom ponad 200m.kw. Można powiedzieć, że przestrzeń ogarniam względnie, tak abym nie cierpiała za bardzo estetycznie ale nie mam ani czasu ani ochoty na dokładne sprzątanie. Głównie chowam wszystko przed Małym, bo go różne nieodpowiednie rzeczy interesują i składam po nim zabawki. Pozamiatam, pościeram blaty w kuchni, napełnię zmywarkę. czas gdy śpi to jest czas dla mnie, przeglądanie ofert, nauka na zajęcia z kursu, pisanie dokumentów aplikacyjnych.W południe też w tym czasie nastawiam obiad dla wszystkich i dla Małego.Po południu jak rodzice wracają to nie zajmują się wnuczkiem,owszem popatrzą na niego jak muszę iść wywiesić pranie(na strych) ale nie ma mowy o jakimś zostawianiu wnuczka abym ja mogła odpocząć. Jak mąż jest w domu to ja często wykonuję prace domowe, których nie zrobię jak jestem sama z synem lub robimy je wspólnie.
      Na mnie brak pracy i ciągłe przebywanie w domu nie wpływa korzystnie(a podobno kobiety mają mniej ambicjonalne podejście do pracy zawodowej).
      Jak było u was z obowiązkami domowymi zanim mąż przestał pracować?Szuka pracy aktualnie? Tylko wspólna rozmowa może przynieść jakiś efekt.
      Powodzenia,trzymam kciuki.
      • chwalipieta aravia... 16.03.12, 12:48
        ...a jaka to praca tak bardzo Cię wyczerpuje, że nic nie jesteś w stanie w domu zrobić ????

        kupcie zmywarkę i jeden problem z głowy smile
      • beatrix_75 do Araceli 16.03.12, 13:00
        odnoszę wrażenie ,ze jesteś bardzo bojowo nastawiona do mężczyzn i małżeństwa w ogóle
        smile
        moją wypowiedz także żle zrozumiałaś
        pisząc NIE WYMAGAJ ZBYT DUŻO

        mam na myśli to ,że kobeity generalnie mają za duże oczekiwania ..i to rodzi niepotrzebne
        kłótnie .
        Ja także jestem za związkiem opartym na partnerstwie ..... ale meżczyzna nie jest i nigdy nie będzie kobietą smile
        i , aby dobrze życ, należy wziac powyższe pod uwagę , to tyle
        • araceli Re: do Araceli 16.03.12, 13:16
          beatrix_75 napisała:
          > Ja także jestem za związkiem opartym na partnerstwie ..... ale meżczyzna nie j
          > est i nigdy nie będzie kobietą smile
          > i , aby dobrze życ, należy wziac powyższe pod uwagę , to tyle

          Nie jestem 'bojowo' nastawiona. Po prostu szczęka mi opada jak niektóre kobiety dają sobie wmówić, że 'partnerstwo' to jest stan, gdzie one harują na dwa etaty bo 'mężczyzna nie jest kobietą'. Hmmm... to rozumiem, że 'bycie kobietą' to są predyspozycje do ciężkiej pracy a 'bycie mężczyzną' do obijania się z piwkiem na kanapie?

          Nikt nie rodzi się z predyspozycjami do prania czy sprzątania. Tego się uczymy - uczymy się wzorców wynosząc je z domu. Dziewczynki bawią się 'w dom' ucząc się w ten sposób prac domowych. Nie mają ich w genach. Chłopcom niestety zwykle jest odpuszczane. I potem spotyka się kobieta od zawsze uczona pracy i mężczyzna, który oczekuje panów za wrzucenie skarpetek do kosza na pranie. A Ciocie Dobre Rady piszą 'odpuść mu i rób sama'. Brrrr!
          • beatrix_75 Re: do Araceli 16.03.12, 13:37
            "Nie odpusc jemu , ale odpuść sobie "
            jeżeli mąż zrealizuje program minimum, , a kobieta upiera się ,ze MUSI byc zrobione więcej , to niech robi sama .
            Taka jedynie różnica .

            i dalej nie zrozumiałaś , co chciałam przekazać , mówiąc " że mężczyzna nie jest kobieta " ale nie chce mi sie już tego rozwijać....
            • araceli Re: do Araceli 16.03.12, 13:47
              beatrix_75 napisała:
              > i dalej nie zrozumiałaś , co chciałam przekazać , mówiąc " że mężczyzna nie jes
              > t kobieta " ale nie chce mi sie już tego rozwijać....

              Doskonale dostrzegłam w tym zdaniu totalne upupienie. Myślę, że to właśnie Ty, jak z resztą wiele kobiet dałaś sobie wmówić, że przecież jest jak jest więc ściera w dłoń i zasuwaj. A panowie doskonale zdają sobie z tego zdanie i korzystają. Błędne koło prowadzące do absurdu.
              • triss_merigold6 Re: do Araceli 16.03.12, 14:05
                Również dostrzegam w tym totalne udupienia. IMO jeśli facet nie jest zdolny/chętny do wykonywania tych samych czynności do kobieta w czasie opieki nad dzieckiem (wspomniane ugotowanie obiadu, pozmywanie, ogarnięcie bałaganu, zakupy etc.), to trudno - ma iść do pracy i zarobić tyle, żeby opłacało się wziąć opiekunkę albo zorganizować inną formę opieki nad dzieckiem.
              • beatrix_75 Re: do Araceli 16.03.12, 15:01
                dla twojej informacji " nie zasuwam ze ściera " smile
                mam to tak poustawiane ,ze wilk syty i owca cała

                Mnie z kolei śmieszy takie wojownicze podejście ...nie wy pierwsze i nie ostantie
                Grunt to wiedzieć ,jak zrobić ,żeby sie nie narobić, a a było zrobione
                pozdr.
                • araceli Re: do Araceli 16.03.12, 15:14
                  beatrix_75 napisała:
                  > Grunt to wiedzieć ,jak zrobić ,żeby sie nie narobić, a a było zrobione

                  No to czemu Twoje rady dla autorki brzmią 'odpuść mężowi - rób sama'?
                  • triss_merigold6 Re: do Araceli 16.03.12, 15:24
                    Bo to jest ten fantastyczny patent: zepchnij na kogoś innego. D Sama stosuję na tyle, na ile otoczenie mi pozwala.
                    • beatrix_75 Re: do Araceli 16.03.12, 15:25
                      wyczuwam ironię smile
                  • beatrix_75 Re: do Araceli 16.03.12, 15:24
                    nic podobnego

                    napisałam , że jesli w danym dniu , ona właśnie czuje się na siłach , niech wykona za męża to , co wg ich umowy powinien zrobić mąz , a nie może ( obiektywnie ).

                    No powiedz sama , czy np. jesli mąż będzie chory , ( taki przykład -chore zatoki , akurat na czasie wink bedziesz sie upierać , by posprzątał , bo tak zostało uzgodnione ?

                    Jeżeli będziemy stosowac twarde zasady "Dura lex , aber lex " to tak własnie bedzie w domu - wieczna szarpanina ...
                    Jeżeli ustapi ona , to on także ją kiedyś chętnie wyręczy .
                    • triss_merigold6 Re: do Araceli 16.03.12, 15:59
                      W imię zasad jestem daleka od litowania się nad mężczyznami. Jasne, że od osoby z chorymi zatokami czy rotawirusem trudno wymagać jakiegoś wysiłku ale widzę, że kobiety i z tym dają radę. BO MUSZĄ.
                      Krótka piłka, jeśli facet został w domu z dzieckiem na etacie opiekunki i gospodyni domowej to ma sprawnie ogarniać zdecydowaną większość obowiązków. Odwrotnie tak się właśnie dzieje - niepracująca kobieta opiekuje się dziećmi, gotuje, odwala przynajmniej bieżące sprzątanie, uzupełnia lodówkę, chodzi z dziećmi do lekarzy etc i jeśli odpuszcza danego dnia i nie robi prawie nic, to dzieje się to sporadycznie, a nie notorycznie.
                    • araceli Re: do Araceli 16.03.12, 16:40
                      beatrix_75 napisała:
                      > napisałam , że jesli w danym dniu , ona właśnie czuje się na siłach , niech wy
                      > kona za męża to , co wg ich umowy powinien zrobić mąz , a nie może ( obiektywnie ).

                      Czy ty w ogóle przeczytałaś na co skarży się autora wątku? Właśnie na to, że po jej przyjściu z pracy mąż nic nie robi a ona musi. To co za przeproszeniem ona jeszcze ma za niego robić, bo on 'jest zmęczony'?
      • aravia Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 13:10
        dziękuję. Kiedy oboje pracowaliśmy i nie było dziecka, to faktycznie jakoś łatwiej było to wszystko podzielić. Nawet czasem, jak się źle czułam, to mąż sam wszystko posprzatał, a znów, jak on pracował w soboty, to ja sprzątałam i nie było takich spięć. Może przytłacza nas teraz nawał obowiązków, a brak kasy, już sama nie wiem. I ja zawsze dążę do rozmowy, jak jest jakiś problem, tylko, że rozmowa rozmową, ustalamy coś, a potem i tak wychodzi różnie.
        Zadne z nas nie jest pedantem, i też sprzątamy "środek". Czasem mam nawet wyrzuty sumienia, że szafki w kuchni nie posprzątane, okna n ie umyte, ale albo nie mam na to siły, albo wolę się dzieckiem zająć.
        • chwalipieta Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 13:26
          dowiemy się co za praca Cię tak wyczerpuje ???
    • asia_i_p Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 16.03.12, 21:14
      Na mój gust, mąż słabo znosi bycie ojcem i mężem domowym i wszędzie dopatruje się lekceważenia swojej pracy i nierównego podziału obowiązków. Dogadajcie się, co które z was lubi robić, jak podzielić czas w weekend na twój, jego i wspólny z dzieckiem. Podkreślaj, że cenisz jego pracę w domu, tak jak ty byś chciała być doceniona w analogicznej sytuacji. No i rzeczywiście, on też potrzebuje wolnego czasu - cały wieczór dzieckiem nie możesz się zajmować, ale jednak jakąś sporą część tego wieczoru tak.
      • ewagorak Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 17.03.12, 08:55
        Przepraszam bardzo jaki jest metraż tego mieszkania, skoro to sprzątanie jest takie pracochłonne?

        Poza tym nie wiem, co ten wątek ma wspólnego z oszczędzaniem? Masz problemy w małżeństwie to szukaj porad w odpowiednim do tego miejscu. Problem jest po obu stronach, dla ciebie to zmęczenie i nie posprzątane mieszkanie dla męża pewnie brak pracy i niezależności finansowej. Który z nich jest większy? Brudne gary czy brak pieniędzy?
    • wiatro-dmorza Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 17.03.12, 19:37
      Mąż do pracy - niańka do dziecka - zmywarka do naczyń - pani do sprzątania raz w tygodniu.
      Mam dobre wieści - dzieci rosną smile Trzeba przetrwać.
      Postarajcie się choć raz na 2 tygodnie wyjść BEZ dziecka. Dziecko dorośnie i odejdzie, z mężem spędzisz całe życie. Oby nie w wiecznych pretensjach.
      Może mąż powinien zmienić zawód, praca fizyczna nie hańbi, a zarobić można często więcej.
      Może dziadkowie trochę pomogą, np. wezmą malucha co 2 weekend na 2-3 godziny ?
      Powinniście również wychodzić gdzieś sami w pojedynkę bez dziecka choć raz w tygodniu. Na zmianę. Wybierz się z koleżanką do kina w środę, a w piątek mąż z kumplami w piłkę pograć czy co tam lubicie robić....
    • agattka_84 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 19.03.12, 11:01
      U nas jest odwrotna sytuacja, tzn. ja jestem z dzieckiem w domu, mąż pracuje. Kiedy wraca z pracy, od razu dostaje Młodego - całodzienne zajmowanie się dzieckiem jest jednak męczące zarówno dla mnie, jak i dla dziecka - widzę, z jaką radością wita tatę. W weekendy też mąż w znacznym stopniu mąż przejmuje opiekę nad dzieckiem.

      Poza zajmowaniem się Młodym gotuję, robię zakupy, pranie i drobne sprzątanie (typu wstawienie i rozpakowanie zmywarki, ogarnięcie po posiłkach, odkurzanie). Porządniejsze sprzątanie (mycie łazienki, podłóg) robimy w sobotę rano w podziale 50-50.

      Pewnie gdybym chciała, byłabym w stanie robić więcej (drzemki Młodego wykorzystuję na czytanie, a nie prace domowe), ale ponieważ na obecny układ nikt nie narzeka, to go nie zmieniam.
      • chwalipieta Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 20.03.12, 12:51
        wygląda na to, że największym problemem...jest DZIECKO.
        może nie trzeba było się decydować skoro teraz jest problem aby się ktoś nim zajął?
        • malwina.113 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 20.03.12, 13:59
          najwiekszym problemem jest tu brak pracy, to powoduje frustracje i wzajemne animozje, a bycie rodzicem to nie tylko kolorowa bajka, ale to raczej temat tabu, nie wypada mowic o nieprzespanych nocach, wskazane za to jest prowadzenie własnym dzieciom bloga pod powodującym mdłości tytułem "moje kochane aniołki"

        • nvv Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 21.03.12, 12:59
          chwalipieta napisał:

          > wygląda na to, że największym problemem...jest DZIECKO.
          > może nie trzeba było się decydować [...]

          He. Nie wiem czy powinniśmy o tym rozmawiać, ale skoro ruszyłeś temat: czy autorka coś pisała o decydowaniu się na dziecko? Chciałbym zobaczyć rzetelne statystyki ilu rodziców świadomie się decyduje na dziecko, a w ilu przypadkach to wynik wpadki
          • malwina.113 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 21.03.12, 15:26
            1) nawet najbardziej wyczekiwane dziecko moze dac popalić

            2) autorka wątku nie narzeka ani słowem na dziecko
            • agattka_84 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 22.03.12, 10:50
              malwina.113 napisała:

              > 1) nawet najbardziej wyczekiwane dziecko moze dac popalić
              >

              Otóż to. Poza tym ludzie nawet bardzo pragnący dziecka mogą nie zdawać sobie sprawy, jak bardzo dziecko wywraca życie. (Co innego wizyta u dzieciatych znajomych, a co innego dziecko we własnym domu).
        • agattka_84 Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 22.03.12, 10:48
          chwalipieta napisał:

          > wygląda na to, że największym problemem...jest DZIECKO.
          > może nie trzeba było się decydować skoro teraz jest problem aby się ktoś nim za
          > jął?

          To do mnie czy do autorki? Tak czy inaczej, rada chyba nieco spóźniona?
    • janiseya Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 20.03.12, 14:04
      Ja myślę, że po prostu zaszły 2 duże zmiany czyli pojawiło się dziecko i mąż został bez pracy. Teraz rzeczywistość wymaga przeorganizowania. Na pewno nie pomaga brak pieniędzy i ciągłe martwienie się czy tych pieniędzy wystarczy.
      Przy małym dziecku, szczególnie jak zaczyna samo nieporadnie wędrować, szybkość wykonywania najdrobniejszych domowych obowiązków nabiera nowego wymiaruwink.
    • gratess Re: ciągłe kłótnie o pieniądze i podział obowiązk 20.07.12, 09:33
      Tutaj potrzebna jest rzeczowa rozmowa, warto uzmysłowić mężowi, że czujesz się przeciążona obowiązkami a wracając z pracy potrzebujesz trochę odpocząć. Każdy z was ma teraz nieco inny punkt widzenia, być może mąż zapomniał już jak to jest wrócić do domu po całym dniu pracy, stresu itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka