Witajcie
Zwracam się do Was o porady i wskazówki,
Jestem sama z dzieckiem. Z pomocą rodziców kupiłam mieszkanie.Moje zarobki oscylują w okolicach 2 000 +500 zł alimenty.
Pod koniec sierpnia planuję przeprowadzkę. Meble i inne rzeczy będę kupować na bieżąco.
Nie wiem czy uda mi się utrzymać samej z synem.Przeraża mnie to
Wydatki będą kształtowały się następująco:
700 zł - pożyczka na mieszkanie z pracy (wzięta na 5 lat)
350 zł - pożyczka bankowa (wzięta na notariusza - 3 lata)
100 zł - karta miejska
100 zł - telefon
400 zł - czynsz
200 - media,internet (tak mi wyszło,może być mniej,może być więcej)
150 - prad,woda ,gaz (?)
100 - obiady syna
A gdzie jedzenie?leki?opłaty na szkołe?przyjemności?
Syn nosi aparat ortodontyczny,konieczne są wizyty u okulisty co pół roku.
Samochodu na szczęście nie posiadam bo sprzedaję i mam nadzieję że chociaż kilka groszy uda mi się odłożyć na czarną godzinę.
Poradzcie czy mając takie obciążenia dam radę przeżyć?
Ja praktycznie nie muszę nic jeść,potrafię przeżyć cały dzień na kanapce i jest ok ale chodzi mi o syna. Wiadomo dziecko rośnie,potrzebuje ubrań, butów, o innych rzeczach nie wspomnę.
aha - raz na jakiś czas będę miała dodatkowy zastrzyk gotówki w postaci bonów świątecznych,trzynastki w marcu,zwrot podatku w kwietniu itp.
Boję się, że nie dam rady

zmiana pracy nie wchodzi w grę,praca dorywcza też nie. Pracuję co drugą sobotę w dwa razy w tygodniu do 18.
Będę bardzo wdzięczna za rady bo powiem szczerze,że jestem lekko przerażona