Stało się to, czego się spodziewałam od 2 lat - będę mniej zarabiać. Pracuję w niepublicznej szkole, miałam tam od lat 1,5 etatu ale od dłuższego czasu wiedziałam, że to się skończy, z różnych przyczyn, niż demograficzny na przykład, albo ogólnie kryzys. Od dwóch lat mam pracę dodatkową, na uczelni, na razie zarabiałam tam niewiele, teraz mam mieć więcej godzin i większą pensję (ale nie jest to dużo). Przeszłam w swoim zawodowym życiu wiele, pracowałam w szkole językowej, tłumaczyłam, udzielałam korepetycji no i postawiłam na szkołę. Generalnie z pracą zrobiło się ciężko

Na razie nie jest jeszcze aż tak źle, choć będę zarabiać jakąś 1/6 mniej, ale będę więcej dni dojeżdżać bo praca dodatkowa jest w weekendy (nie każdy).
Stąd moje pytanie:
z czego najpierw rezygnujecie, gdy dochód wam spada?
Ja coś czuję, że będziemy dalej coś odkładać na konto oszczędnościowe, a zrezygnujemy za rok z wyjazdu zagranicznego, dzieci na pewno wyjadą na obozy.