Dodaj do ulubionych

Wasze historie - pocieszcie prosze...

30.10.12, 18:45
Czytam to forum i czerpie z niego garściami, jakiś czas temu pisałam tu nawet pod nickiem zrezyg.nowana, niestety nie pamiętam juz do niego hasła, stad mućkamuu smile
Od tamtego czasu (mojego ostatniego wpisu) trochę się zmieniło, początkowo na lepsze ale teraz...sad
Znalazłam wtedy pracę, bardzo dobrą jak mi się wydawało, poiwoli stawalismy na nogi, nie spędzał mi snu z powiek brak pieniędzy. Po niedługim czasie odszedł ode mnie mąż, a moze decyzja o rozstraniu byłą wspólne, nie jest to istotne, musiałam znalezc inne mieszkanie dla siebie i dziecka, zorganizować remont, przeprowadzke szkołe dziecka i wiele wiele spraw. Po kilku tygdniach straciłam również pracę (reorganizacja w firmie) praktycznie z dnia na dzień. Zostałam sama, z kredytem, z niewykończonym mieszkaniem, bez pracy i bez zasiłku. Pierwszy miesiąc jeszcze przeżyłam, troche oszczedności, trochę rodzice pomogli. Drugi miesiac dużo pomógł ojciec dziecka, rodzice oraz dochód z allegro... ale teraz siedze i ryczę, mam kilka złotych w portfelu, nie wiadomo do kiedy, do zapłąty rachunek za prąd oraz bieżacy czynsz. Na pomoc kogokolwiek nie moge liczyc, rodzice sami maja teraz sytuacje podbramkowa, a prawie ex maz zmienil prace wiec nawet gdyby chcial to nie ma skad wziasc, na allegro niewiele sie sprzedaje, a najbardziej dobijajace jest to ze telefon wciaz milczy choc odpowiedzi na oferty pracy wysłałam setki. Sprzatanie, praca w marketach, nic... Wiec mamy listopad prawie, a mnie nie stać nawet na znicze, boje sie co bedzie w grudniu, czy uda mi sie kupic prezent dla dziecka, za co przezyje kolejny miesiac i czy komornik nie zapuka do drzwi w sprawie kredytu ktory od dwoch miesiecy jest niesplacany. Pewnie jakoś się pozbieram, ale dzis to mnie dobija.

Czytam tez w wielu watkach ze niektóre z was również miały bardzo ciężko w życiu, napiszcie prosze jak wtedy przetrwaliscie, co robiliście by wyjść z dołka i po jakim czasie sie udało z wiekszymi lub mniejszymi konsekwencjami... pozytywne historie moze i mnie nastroja bardziej pozytywnie smile

Ps. przepraszam za braki polskich liter, mam uszkodzona klawiaturę i nie zawsze działają ;/
Obserwuj wątek
    • monia-1976 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 30.10.12, 19:17
      Witam
      Trudno tutaj cos napisać co jakoś Cię pocieszy. Jedno jest pewne masz dzieci i jest dla kogo walczyć. Jakiś czas temu też byłam w nie ciekawej sytuacji- fakt wszystko się ułożyło i na razie jest ok. Najważniejsze żebyś znalazła pracę. Napisz może skąd jesteś. Może ktoś na forum mógłby Ci jakoś pomóc.
      pozdrawiam Cię ciepło.
    • iza1973 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 30.10.12, 19:35
      Cześć,
      Musisz się ogarnąć. nie myśl o tym, że nie masz na znicze albo na prezent pod choinkę. jakiś symboliczny prezent dla dziecka, np wspólny z Dziadkami da się wykombinować. Skup się na sprawach ważnych. Nie czekaj na dzwonek komornika u drzwi. Idź do banku i rozmawiaj, negocjuj jakieś odroczenie spłat. Chowanie głowy w piasek to nie jest rozwiązanie. Niespłacany kredyt na mieszkanie grozi chyba eksmisją. Zapewniam Cię, że wiele z nas też ma za sobą poważne zakręty życiowe i jakoś życie się ułożyło. Ja zostałam sama z ciągle chorym małym dzieckiem, bez kasy, bez mieszkania, z pierwszą pracą i strachem, że będę musiała spłacać długi o których nigdy nie wiedziałam. Było bardzo ciężko, ale ułożyło się. Zaznałam b. dużo pomocy od rodziny, przyjaciół i obcych ludzi. Ale też sama walczyłam o każdy dzień i o przyszłość. Historia ta jest już za mną, było to kilkanaście lat temu. Mogę Ci tylko powiedzieć - walcz.

      ------------------------------------------
      finansekobiecareka.blox.pl
    • milionwminute Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 30.10.12, 19:41
      Wklejam Twój stary wątek aby komuś bardziej naświetlić Twoją sytuację:

      forum.gazeta.pl/forum/w,20012,133749508,,mam_140_zl_do_10_tego_dam_rade_.html?v=2
      Cóż ja mogę Ci poradzić. Powiem tak u mnie też raz jest lepiej raz gorzej ale najważniejsze jest zdrowie. Zawsze w chwili zwątpienia słucham sobie piosenki, która mnie stawia na nogi:
      www.youtube.com/watch?v=7FucYQkM8bI&feature=related
      • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 30.10.12, 19:47
        Walcze, walcze kazdego dnia... Zaznałam dużo pomocy ze strony znajomych (pomogli w remoncie np) czy w załątwianiu róznych spraw za co jestem i bede im dozgonnie wdzieczna. Przeczytałam o ugodzie z bankiem, jutro tam pójdę i sie dowiem i nie dam się zbyć jak "za każdym razem". Nie załamuję się, każdy dzień witam z optymizmem (jeszcze) tylko dziś jakos mi tak wyjatkowo ciężko crying
        • agata_abbott Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 10:28
          A jaki to bank? Jakie miasto?
    • yoko0202 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 00:25
      a co z zasiłkiem dla bezrobotnych, zarejestrowałaś się w UP?
      przecież jest opieka społeczna itp., to nie tylko zasiłek rodzinny ale i inne, paczki żywnościowe czy talony i tak dalej
      co z alimentami?
      • linn_linn Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 07:09
        "...musiałam znalezc inne mieszkanie dla siebie i dziecka, zorganizować remont..."
        Mieszkam we Wloszech i taka sytuacja jest tu nie do przyjecia. Dla dobra dziecka sad orzeka, ze w mieszkaniu zostaje dziecko, a z nim matka / az do pelnego usamodzielnienia sie dziecka: np. az skonczy studia i znajdzie prace /. To maz sie wyprowadza / nawet wtedy, gdy mieszkanie jest wlasnoscia jego rodzicow /, szuka mieszkania, robi remont albo wraca do rodzicow. Czesto niestety laduje na ulicy.
        • johana75 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 08:30
          > Mieszkam we Wloszech i taka sytuacja jest tu nie do przyjecia. Dla dobra dzieck
          > a sad orzeka, ze w mieszkaniu zostaje dziecko, a z nim matka / az do pelnego us
          > amodzielnienia sie dziecka: np. az skonczy studia i znajdzie prace /. To maz si
          > e wyprowadza / nawet wtedy, gdy mieszkanie jest wlasnoscia jego rodzicow /, szu
          > ka mieszkania, robi remont albo wraca do rodzicow. Czesto niestety laduje na ul
          > icy.
          Nie wiem w czym ma pomóc to autorce wątku...
          W Pl. jest taka a nie inna sytuacja i trzeba się z nią zmierzyć.
          Powodzenia utorko, ja nie miałam takiej sytuacji, tzn. rozwodu itp.
          Mielismy jednak taki czas że było tak krucho że wigili nie rozbiłam, to był smutny czas, trwało to wcale nie tak krótko, bo ponad rok musiałam każdą złotówkę liczyć i ni emogłam nawet głupiego loda dziecku kupić. Wyjechalismy wtedy za ganicę na kilka lat i sytuacja sie poprawiła, teraz jest dobrze.
          • linn_linn Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 08:34
            Jej nie pomoze, ale Wloszki powiedzialyby Wam: "sveglia" / czyli pobudka /. Nie moze byc tak, ze w przypadku separacji czy rozwodu dziecko zmienia pokoj, mieszkanie, moze szkole, plac zabaw, a ojciec zostaje spokojnie przed swoim telewizorem, w swoim ciepelku domowym. Skoro prawo tego nie rozumie, prawo nalezy zmienic.
            • johana75 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 08:54
              Tak wiem że Pl to dziwny kraj. Srogi dla tych którzy sobie nie radzą, lub maja jakąś przejściowa sytuację. Wiem cos o tym. Ale nawet w De. mieszkanie zostaje dla tego kto jest jego właścicielem...
            • bramstenga Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:30
              Nie
              > moze byc tak, ze w przypadku separacji czy rozwodu dziecko zmienia pokoj, mies
              > zkanie, moze szkole, plac zabaw, a ojciec zostaje spokojnie przed swoim telewiz
              > orem, w swoim ciepelku domowym.

              A jak niby miałoby być? Małżeństwo przestaje istnieć, majątek jest dzielony. Jeśli jeden z byłych małżonków chce zostać w starym mieszkaniu, musi spłacić tego drugiego. Sorry, ale opisana przez Ciebie sytuacja to jakieś horrendum. NB. skoro mieszkanie należy do rodziców ojca lub wręcz ojca (stanowi jego majątek odrębny), to dlaczego niby on nie mógłby zostać w nim z dzieckiem, skoro może mu zapewnić lepsze warunki?
              • mlodyniedowziecia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:54
                Zgadzam się bramstenga.
                Wyjątkiem są sytuacje przemocy w rodzinie - ojciec się znęca -to wyprowadza się nawet ze swojego, ale dlaczego przy "zwykłym" rozwodzie miałoby tak być. A dziadkowie to faktycznie pomyłka?
                Pewnie takie prawo powoduje, że młodzi Włosi niechętnie się żenią i często wolą wydać na coś innego niż własne mieszkanie.
                • bramstenga Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 12:03
                  > Wyjątkiem są sytuacje przemocy w rodzinie - ojciec się znęca -to wyprowadza się
                  > nawet ze swojego

                  OK, wyprowadza się, ale go nie traci. Uważam, że w polskim prawie słusznie rozdziela się kwestię winy przy rozwodzie od podziału majątku - który jest dzielony nierówno w naprawdę wyjątkowych okolicznościach np. gdy w grę wchodzi trwonienie wspólnej (małżeńskiej) kasy na hazard czy wódę.

                  > Pewnie takie prawo powoduje, że młodzi Włosi niechętnie się żenią i często wol
                  > ą wydać na coś innego niż własne mieszkanie.

                  Ja też im się nie dziwię - perspektywa bycia pozbawionym ciężko zapracowanej własności tylko dlatego, że pani odechciało się zabawy w dom, działa średnio zachęcająco.
                  • malwina.113 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 13:48
                    lin_lin kiedys pisała, ze żonie należą sie alimenty od męża nawet jak to ona zdradzi... biedni ci Włosi

                    ja też uważam, zę mieszkanie powinno być właściciela, to że dziecko musi "zmienić ten plac zabaw" w PL to nie wina prawa ale rodziców co się nie dobrali

                    zgadzam się z Johaną, że ciężko jest w PL tym, którzy mają przejściowe kłopoty, chyba już łatwiej sobie radzą ci co są permanentnie w kłopocie wink - ci to widzą gdzie sie udać, by się pracą nie ubrudzić
      • agpagp Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 08:19
        przecież autorka pisała że bez zasiłku -
        MOPS będzie żądał dochodów męża bo formalnie nadal są rodziną ( chyba że jest już wniosek o rozwód lub separację to niektórzy urzędnicy uwzględniają ten fakt i nie liczą dochodu męża) albo jeżeli zarobki męża są niskie to masz szansę. Najlepiej iść i pogadać.
        są celówki jeszcze które można dostać w wyjątkowych sytuacjach nawet jeżeli nie spełnia się warunków.
        • elizka77 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 08:55
          napisz skąd jesteś?
          • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 09:31
            Wyprowadzilam się z mieszkania z dzieckiem poneiważ ono nie było nasze (wynajmowaliśmy), mnie samej z jednej pensji niestety nie byłoby stać na taka kwotę wyajmu jaki był tam, musiałam więc znależć mieszkanie mniejsze i tańsze - takie na które mnie bedzie stać.
            Nie mam zasiłku ponieważ w nowej firmie przepracowaalam zaledwie 5 miesięcy, wcześniej przez prawie 11 byłam bezrobotna i wtedy wykorzystałam przysługujacy mi zasiłek.
            Nie mamy z mezem formalnie rozwodu, ponieważ to kosztuje. Nawet jak ja złoże o zwolnienie z opłat to te opłąty bedzie musiał poniesć on, a on otwarcie mi powiedział jaką ma sytuację materialną i ze wolałby te pieniadze przekazać mnie i małemu bym mogła przetrwać kolejne kilka dni.
            Alimenty - nie ma formalnie zasądzonych, jednak sam z dobrej woli co miesiąc regularnie płaci (a ostatnie miesiące nawet ciut więcej bo wie jaką mam sytuacje). Od razu mówię, nie chce z nim wchodzić na ścieżkę wojenną, raz ze nie mam powodu, dwa wiem ze nasze niesnaski i darcie kotów odbiłoby się na dziecku, a tego nie chce.
            Elizka77 jestem z bydgoszczy
            • agata_abbott Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 10:31
              Hej, Bydgoszcz to moje "stare" rejony, może mogłabym coś pomóc... Napisz, co umiesz, co robiłaś, może będę mogła podpowiedzieć, gdzie szukać pracysmile
            • mlodyniedowziecia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:35
              Zalatwiłbym chociaż separację. To jest tańsze a uprosci wiele spraw i najważniejsze przestajecie odpowiadać za swoje długi - powstaje rozdzielność.
              Dacie radę!
              • zabeczka84 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:39
                z tego co wiem separacja to taki sam koszt jak rozwód.
                • mlodyniedowziecia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 12:01
                  Jeśli separacja na zgodny wniosek obojga to 100 zł. Rozwód zawsze 600.
    • maciejka_73 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 10:57
      Prawo serii - musi się posypać kilka rzeczy naraz, żeby potem było z górki.
      Spójrz na to tak: żyjemy w bogatym! (bez przekąsu) w skali światowej kraju: żeby nie wiem jak tu było źle, nikt nie umiera z głodu, z zimna (chyba że na własne życzenie) czy z powodu błahych chorób. Ludzie głupi i nic nierobiący dają radę, więc Ty skoro nie jesteś głupia i coś chcesz robić, dasz radę tym bardziej.
      Ja bym chyba wyjechała za granicę (z dzieckiem), chociażby do Niemiec, żeby się trochę odkuć. Pracę jako opiekunka przy osobie starszej znajdziesz na pewno.
      Tak jak ktoś tu napisał: olej znicze i prezenty, w Twojej sytuacji to niefrasobliwe marnować pieniądze na bzdury.
      • maciejka_73 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:07
        Acha, taka myśl na szybko: poogłaszaj się na szybko, że za drobną opłatą sprzątniesz grób/kupisz kwiaty/znicze, sfotografujesz wszystko i wyślesz foteczki rodzinie która nie miała czasu odwiedzić grobu, tylko niech robią przedpłaty, żebyś nie 'umoczyła' - nie mam pomysłu gdzie się ogłosić, ale na pewno coś wymyślisz/rozpowiedz też rodzinie znajomym, niech oni rozpowiedzą - jest last minute ale na pewno wiele osób się właśnie głowi jak zabezpieczyć grób na jutro
        • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:12
          maciejka_73 napisała:

          > Acha, taka myśl na szybko: poogłaszaj się na szybko, że za drobną opłatą sprząt
          > niesz grób/kupisz kwiaty/znicze, sfotografujesz wszystko i wyślesz foteczki rod
          > zinie która nie miała czasu odwiedzić grobu, tylko niech robią przedpłaty, żeby
          > ś nie 'umoczyła' - nie mam pomysłu gdzie się ogłosić, ale na pewno coś wymyślis
          > z/rozpowiedz też rodzinie znajomym, niech oni rozpowiedzą - jest last minute al
          > e na pewno wiele osób się właśnie głowi jak zabezpieczyć grób na jutro


          Szkoda ze nie wpadłam na to kilka dni wcześniej sad
          • maciejka_73 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 12:20
            No fakt, szału już nie będzie.... Nawet jakbyś miała zgłoszenia, to nie obrobisz...
            No to przygotujmy się do Świąt: na bank w sklepach będą teraz potrzebować pracowników krótkoterminowych - korzystaj, może polepienie pierogów - jakiś minikatering gwiazdkowy dla rodziny? Może na alle zabawki zapomniane od znajomych pójdą przed gwiazdką?
            Jeszcze pozostaje Śnieżynka w Wigilię wink
            Przepraszam, że wrzucam jakieś idiotyzmy poniżej Twoich kwalifikacji, ale wiem że każda dodatkowa kasa da Ci poczucie - mogę, dam radę.
            • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 16:07
              maciejka, każda chyba agencja pracy w moim rejonie, a także każdy portal pośredniczący ma moje cv. Odpowiadam na każdą ofertę którą mogłabym wykonywać, w tym inwentaryzacje, ankiety, wykladanie towaru itp. do pierogów się nie nadaję smile uwielbiam gotowac i piec, ale pierogi to jest akurat to co potrafię schrzanić już na etapie sypania maki smile pomyśle jednak o ozdobach i kartkach, może sprzątanie przedświąteczne z myciem okien i innymi cieższymi pracami, lub zakupy dla osób starszych - choć nie wiem czy na to ostatnie chętnych znajdę.
              Dziękuję wszystkim za rady smile
      • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:11
        Dzis zalatwiam kilka rzeczy, m.in szkolenie z urzedu pracy - fakt mało mnie interesujace ale po pierwsze zawsze to jakiś papier dodatkowo,a druga rzecz to stypendium które otrzymam za czas szkolenia (nie jest to duzo ale zawsze). Umówiłam się też w banku w sprawie ugody, zobaczymy co z tego wyjdzie.

        agata_abbott - mam wykształcenie średnie oraz studia zaoczne w trakcie, moja branzą to glównie administracja biurowa, specjalista ds. biurowych czy pracownik administracyjny, liznełam trochę kadr, księgowości, działan windykacyjnych, ubezpieczeń czy obsługi klienta - jednak to wszystko to były dodatkowe funkcje do stanowisk glównych. Prowadziłam też przez jakiś czas działalnosć gospodarczą.
        • iza1973 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 19:14
          Super, że poszłaś do banku w sprawie ugody. Czy dobrze rozumiem, że masz kredyt gotówkowy, który przeznaczyłaś na remont? Czy wzięłaś hipoteczny na kupno?
          Jak Tata kochający, to warto o tą relację dbać i na razie szukałabym rozwiązania na miejscu i nie szłabym na razie w kierunku sądownego orzekania alimentów. Będzie jeszcze czas na to. Wygląda na to, że główna pomoc, której potrzebujesz to znalezienie pracy w Bydgoszczy lub w okolicach. Nie pomogę niestety. Ale napisz jeśli możesz, w jakim wieku jest dziecię, można by mu jakąś pakę ze słodyczami zorganizować na Mikołajki smile

          ------------------------------------------
          finansekobiecareka.blox.pl
          • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 01.11.12, 11:53
            za1973 napisała:

            > Super, że poszłaś do banku w sprawie ugody. Czy dobrze rozumiem, że masz kredyt
            > gotówkowy, który przeznaczyłaś na remont? Czy wzięłaś hipoteczny na kupno?

            Nie to kredyt gotówkowy, byłam w banku ale musze jeszcze raz tam się przejść z odpowiednimi dokumentami, pomogą mi napisac ugodę smile w końcu bo do tej pory odbijałam się od drzwi...

            > Jak Tata kochający, to warto o tą relację dbać i na razie szukałabym rozwiązani
            > a na miejscu i nie szłabym na razie w kierunku sądownego orzekania alimentów.

            Tata jest bardzo kochajacy, my się nie potrafiliśmy dogadać, ale kochamy obydwoje nasze dziecko. Póki co widuja sie codziennie - godzinę lub dwie oraz w weekendy, nie wyobrażam sobie bym miała dziecku zabrać kontakt z tatą którego uwielbia.


            B
            > ędzie jeszcze czas na to. Wygląda na to, że główna pomoc, której potrzebujesz t
            > o znalezienie pracy w Bydgoszczy lub w okolicach. Nie pomogę niestety.

            Tak to jest jedyna rzecz której potrzebuję, która pozwoli mi na godne, samodzielne życie smile

            Ale napi
            > sz jeśli możesz, w jakim wieku jest dziecię, można by mu jakąś pakę ze słodycza
            > mi zorganizować na Mikołajki smile

            Dziękuję bardzo smile myśle jednak ze jest wiele dzieci które nie dostana nic, a moje ma tatę jeszcze, dziadków i ciocie które zadbają o drobny upominek smile ale dziękuję bardzo za propozycję smile
    • agata_abbott Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:16
      A jesteś w stanie dojeżdżać, np. do Solca?
      • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 11:29
        agata_abbott napisała:

        > A jesteś w stanie dojeżdżać, np. do Solca?

        Tak, jak najbardziej.
        • agata_abbott Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 14:32
          To wyślij mi na gazetowego jakieś cv czy coś? Roboty nie załatwię, ale może chociaż rozmowę kwalifikacyjnąsmile
          • troll_only Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 15:24
            a czy jakiś zasiłek z mopsu nie przysługiwałby ci do czasu znalezienia pracy ?
            może chociaż spożywka z Caritasu ?

            jeśli oczywiście wyczerpiesz inne sposoby
            pozdrawiam
            • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 01.11.12, 11:56
              troll_only napisała:

              > a czy jakiś zasiłek z mopsu nie przysługiwałby ci do czasu znalezienia pracy ?
              > może chociaż spożywka z Caritasu ?
              >
              > jeśli oczywiście wyczerpiesz inne sposoby

              niestety, nie mam separacji ani rozwodu w zwiazku z powyższym dochody mojego mezza łacza sie z moimi... próg przekraczam...
          • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 15:59
            agata, wysłałam smile
            dzięki smile
    • pindzia.lindzia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 18:12
      Na wstępie trzeba Cię pochwalić za to, że szukasz pomocy i wsparcia, widać, że jesteś bardzo Dzielną i Waleczną kobietą, a Matką to chyba jak lwica jakaś smile
      Wyjaśnij mi tylko jedną sprawę: jak to jest, że macie kredyt, a wynajmujesz?
      Nie miałam nigdy takiej sytuacji, ale przychodzi mi do głowy jedno rozwiązanie - wprowadź się z dzieckiem do rodziców na jakiś czas. Wiadomo, będzie ciasno, ale razem spłacać czynsz, rachunki i gotować jest o wiele taniej, to może być ulga zarówno dla Twojego, jak i ich budżetu.
      Może pomyśl o szukaniu pracy w większym mieście: może Poznań albo Warszawa? Możesz jeździć na pięć dni tam, sypiać w wynajętym pokoju, a zostawiać dziecko u rodziców i wracać na weekend, niestety coraz więcej osób tak robi. Ewentualnie pozostaje wyjazd do Niemiec (co ktoś wyżej podał). Z pracą jest teraz bardzo ciężko, więc nie wiem czy szukanie tylko w Bydgoszczy coś da.
      Nie ma takiego problemu, którego nie da się rozwiązać, czasami tylko rozwiązanie wymaga od nas więcej, niż jesteśmy w stanie na początku dać. Ale może lepiej nie tracić czasu, tylko od razu sięgnąć po to rozwiązanie? Tutaj akurat mam doświadczenie życiowe.
      • muckamuu Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 18:50
        pindzia.lindzia napisała:

        > Na wstępie trzeba Cię pochwalić za to, że szukasz pomocy i wsparcia, widać, że
        > jesteś bardzo Dzielną i Waleczną kobietą, a Matką to chyba jak lwica jakaś smile

        nie ma za co chwalić, staram się jak moge by nie popaść w wieksze długi, nie chce by moje dziecko miało dzieciństwo takie jak ja...


        > Wyjaśnij mi tylko jedną sprawę: jak to jest, że macie kredyt, a wynajmujesz?

        Ja mam kredyt, gotówkowy wziety za czasów prowadzenia dzialalności - na podratowanie firmy. Firma upadła, kredyt został, rata niby nie duża ale jak się nie ma z czego to nawet i 10 zł wydaje się kwotą nie do przeskoczenia.

        > Nie miałam nigdy takiej sytuacji, ale przychodzi mi do głowy jedno rozwiązanie
        > - wprowadź się z dzieckiem do rodziców na jakiś czas. Wiadomo, będzie ciasno, a
        > le razem spłacać czynsz, rachunki i gotować jest o wiele taniej, to może być ul
        > ga zarówno dla Twojego, jak i ich budżetu.

        Nie moge tego zrobić, rodzice mieszkaja w kawalerce - mniejszej niż moja, po za tym dochodza inne sprawy rodzinne o których nie za bardzo mam ochote tutaj pisać sad

        > Może pomyśl o szukaniu pracy w większym mieście: może Poznań albo Warszawa? Moż
        > esz jeździć na pięć dni tam, sypiać w wynajętym pokoju, a zostawiać dziecko u r
        > odziców i wracać na weekend, niestety coraz więcej osób tak robi. Ewentualnie p
        > ozostaje wyjazd do Niemiec (co ktoś wyżej podał).

        hmm, nie zostawię dziecka całodobowo u rodziców z powyższych względów - dziecko ma jeszcze ojca, kochajacego bardzo ojca, który niestety całodobowo się nim też nie zajmie, owszem pomoze jeśli dostane prace na zmiany np lub w weekendy - wtedy mogę na niego w 100% liczyć, jednak on nie mieszka sam, nie ma warunków do tego by przygarnąć całodobowo potomstwo. Z drugiej strony nie chce pozbawić ich kontaktów np przez wyjazd do poznania czy warszawy za pracą. Więc walczę na razie tutaj, ile się da, tu mam rodzinę, znajomych, szkołę dziecka i mam nadzieje niedługo pracę smile


        Z pracą jest teraz bardzo cię
        > żko, więc nie wiem czy szukanie tylko w Bydgoszczy coś da.
        > Nie ma takiego problemu, którego nie da się rozwiązać, czasami tylko rozwiąz
        > anie wymaga od nas więcej, niż jesteśmy w stanie na początku dać. Ale może lepi
        > ej nie tracić czasu, tylko od razu sięgnąć po to rozwiązanie?
        Tutaj akurat
        > mam doświadczenie życiowe.

        Mozesz napisać coś wiecej?
        • pindzia.lindzia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 19:18
          Tu z kolei ja nie chcę pisać, bo to byłby totalny offtop wink Chodzi mi o to, że często z początku odrzucamy wiele rozwiązań, bo w ogóle nie mieści nam się w głowie taki kompromis, ale potem robi się na tyle źle, że tylko to, radykalne z początku, rozwiązanie nam pozostaje i wcale nie jest takie złe, bo pomaga nam osiągnąć cel (w Twoim przypadku godny byt).
          Adaptując to do Twojej historii: nic Cię nie kosztuje powysyłanie CV do firm w większych miastach. Może być tak, że za miesiąc nadal nie znajdziesz nic w Bydgoszczy, a w tym większym mieście będzie jakaś przyzwoita praca, która uratuje Cię od długów. Szukanie pracy trwa, od odpowiedzi na ogłoszenie do pierwszej pensji mija trochę czasu, więc może lepiej go nie tracić, nie dopuścić do powstania długu i już szukać?
          Co do kontaktów z ojcem, zawsze jedno może pojechać do drugiego w weekend, jeśli weźmiesz dziecko ze sobą.
          Po prostu obawiam się, że nie masz wyboru, jest dużo osób z takim wykształceniem jak Twoje, a pracodawcy chętniej zwalniają niż zatrudniają.
          Ooo, zostaje jeszcze czarny rynek. Sprzątanie, opiekowanie się dziećmi. Popytaj znajomych. Zresztą w ogóle rozpuść nici wśród koleżanek, sąsiadek, kuzynów i kto Ci przyjdzie do głowy. Nie macie w Bydgoszczy jakiegoś call center? Tam wiecznie poszukują kogoś, bo to jest po prostu bardzo ciężka praca i ludzie szybko rezygnują, ale w ten sposób przezimujesz jakoś.

          Życzę Ci dużo siły i żeby telefon zaczął dzwonić smile
          • iza1973 Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 19:52
            Z tym wyjechaniem do "większego miasta" to proponuję zejść na ziemię i nie mieszać autorce wątku w głowie. Z aktualnym cv, to jak będzie miała farta, to w Warszawie dostanie 1500 zł na rękę. Kawalerkę w średniej lokalizacji wynajmie jak dobrze pójdzie, za 900 + liczniki. Zostaje 500 zł na utrzymanie dla siebie i dziecka. Bez szans. Dochodzi utrata dobrej relacji z ojcem dziecka (zostaną weekendowe odwiedziny, czyli dużo gorzej niż teraz. Jak ktoś ma bardziej optymistyczne wersje sukcesu w wielkim mieście, proponuję lekturę wątku też na tym forum "w ciężkim duupsku" i skuteczne doradzenie jego autorce, jak może zarabiać więcej.
            • pindzia.lindzia Re: Wasze historie - pocieszcie prosze... 31.10.12, 22:30
              No dobra, to co proponujesz?
    • iza1973 Mucka... 01.11.12, 11:07
      Mucka, wysłałam Ci maila na adres gazetowy, ale mi odbiło. Podaj swój adres email.
      • muckamuu Re: Mucka... 01.11.12, 11:44
        aktywowałam gazetową pocztę smile teraz powinno być dobrze smile
      • nika-and-more1 Re: Mucka... 01.11.12, 17:05
        Też jestem z Bydgoszczy, pracuje na Statoil. Wiem, że szukają teraz sprzedawcy do Solca. Mogłabyś spróbować wysłać swoją ofertę.
        • muckamuu Re: Mucka... 02.11.12, 08:05
          Dzięki, wyślę do nich cv smile
          • muckamuu Re: Mucka... 22.11.12, 19:29
            Powoli się układa smile (tfutfu by nie zapeszyć)
            Dzięki pomocy jednej z forumek w skorygowaniu cv zaczynają mnie zapraszac na rozmowy w sprawie pracy smile Bank przychylił się do mojej propozycji ugody, robię też kurs dofinansowany ze środków unijnych. Powoli wychodze na prostą smile
            Dziękuję wszystkim za rady, dobre słowo, okazana pomoc, a innym mówię stanowczo "GŁOWA DO GÓRY" bo z każdej sytuacji jest wyjście smile
            • kreola Re: Mucka... 22.11.12, 19:58
              Dopiero dzis przeczytalam Twoj watek, ale zakonczenie jest tak optymistyczne, ze sama mi sie geba smieje smile Z calego serca zycze Ci powodzenia i stabilizacji!
              Oby nigdy wiecej zycie nie doswiadczalo Cie tak jak ostatnio!
              • etna22 Re: Mucka... 23.11.12, 19:51
                Bardzo się cieszę-lubię gdy innym sie układa bo mam wrazenie że to i mnie dobrze wróży-trzymam kciuki za Ciebie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka