W wątku o tym w co zainwestować na przyszłość dziecka padło stwierdzenie, że w siebie - by lepiej zarabiać. I bardzo mi się ono spodobało.
Teraz ja chciałabym się Was zapytać, czy podnosicie swoje kwalifikacje? Kursy, szkolenia, podyplomówki? I pytanie czy podyplomówek czas już minął? Na co lepiej postawić wg Was? Iść w tym samym kierunku w którym się już "jest" czy stawiać na coś nowego?
Ja wypadłam z obiegu na półtora roku (macierzyński i wychowawczy), w kwietniu wracam do pracy. Chciałabym podnieść swoje kwalifikacje. Moja praca jest fajna, ale czas projektów unijnych za kilka dobrych lat się skończy. Po za tym ja jestem z tej strony, która kontroluje, sprawdza, każe pieniądze oddawać

Wydaje mi się, ze wypaliłam się już, albo to ta długa przerwa w pracy sprawiła, że już ona mnie tak nie "rajcuje". Nie wiem w którą stronę iść. Przeglądam oferty szkoleń, kursów i studiów podyplomowych. Mam wątpliwości czy pójść w projekty, zarządzanie projektami (czyli mogłabym je poznać "z drugiej strony"), controlling - czyli teorią podeprzeć to, co robię, kadry i HR to jakaś moja nostalgia, chciałabym, ale nie wiem czy warto.
To taki OT może, ale generalnie chodzi o to w jakich kierunkach Wy się szkolicie? Dużo poświęcacie na to czasu? I czy przynoszą one wymierne efekty?
Dziękuję za odpowiedzi
d.d.00