Dodaj do ulubionych

krojone=oszczednosc?

31.01.09, 13:14
zauwazylam ostatnio, ze kupowanie krojonego chleba, wedlin, sera
jest oszczedniejsze. Chleba krojonego nigdy nie wyrzucam, a taki
zwykly czesto zostaje i czerstwieje, bo nikomu nie chce sie go
wykanczac. wedliny krojone sa w sklepach sa cieniutko=wiecej
kanapek, to samo z serem. oczywiscie nie mowie o wedlinach czy serze
paczkowanych, bo te maja w ogole ceny z kosmosu, tylko takich
krojonych przez maszyny w sklepie. czy tez macie takie spostrzezenia?
Obserwuj wątek
    • woman-in-the-city Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 13:20
      Chyba masz rację,wedlina zginie szybciej w czelusciach żołądka, jesli bedzie
      krojna przez nas na grube plastrywinkZa dodatkowe pokrojenie ulubionego chleba w
      piekarni płacę tylko 4 grosze więcej.
    • magnolia22 Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 13:27
      chleb krojony to dla mnie rowniez oszczednosc czasu, bo mam w domu
      niemowle i czasem jedna reka musze sobie zrobic sniadanie wink

      ser krojony jak najbardziej...

      ale co do wędliny, to mój Mąż marudzi że krojona szybciej staje się
      nieświeża (dostęp powietrza?), no chyba że się kupuje co 2-3 dni (na
      bieżąco).
      Podoba mi się natomiast wątek o wędlinach domowych - zaczynam coraz
      intensywniej o tym myśleć.

      Ciekawe ile kosztują jakieś niewielkie krajalnice (są wogóle
      takie?) - żeby mieć jakąś na własny domowy użytek - tylko to miejsca
      tyle zajmuje, a my mamy małą kuchnię...
      • alina.walkowiak Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 13:34
        A chciałoby Ci się codziennie myć taka krajalnicę? Bo mi zdecydowanie nie smile
        • magnolia22 Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 13:39
          taaak, masz rację! smile
          to już lepiej zainwestować w dobry ostry nóż do wędliny smile
          • alina.walkowiak Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 13:49
            Ja osobiście zawsze proszę o pokrojenie wędliny - w sumie to dla mnie taka
            oczywista oczywistość smile Kupuję mało, bo jestem raczej serowcem smile Sery jednak
            wolę kupować w kawałku, bo zbyt szybko tracą świeżość. Czasem kupuję w
            plastrach, na najbliższe kilka dni i w kostce na "po plasterkach" smile
        • jamesonwhiskey Re: krojone=oszczednosc? 01.02.09, 14:16
          > A chciałoby Ci się codziennie myć taka krajalnicę? Bo mi zdecydowanie nie smile

          a noz chce ci sie myc ?
          • jop Re: krojone=oszczednosc? 02.02.09, 15:26
            Mnie się nie chce, w związku z czym noże myje zmywarka. Z krajalnicą
            się tak nie da.

    • mazel_tov Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 14:24
      Ja kupuje własciwie tylko Kindziuk. Zawsze na plasterki. To litewska, sucha,
      dobrze doprawiona kiełbasa, wiec nie plesnieje ani nie wysycha.
      proszę zawsze o 20 plasterków, starcza na kanapki na cały tydzien dla męża do
      pracy (oczywiscie nie je ich tylko z wedlina, tak dobrze to nie ma). Koszt w
      zalezności od grubści plasterków smile od 2,6 po 7,2. Poważnie!
      • magnolia22 Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 14:34
        a gdzie to cudo kupujesz? przy stoiskach delikatesowych? bo w
        leclecku to ja raczej tego nie uświadczę...
      • eterzanka Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 15:52
        W życiu nie starczyłoby mi 20 plasterków kindziuka na tydzień na kanapki.
        • kasiulkkaa Re: krojone=oszczednosc? 31.01.09, 16:10
          A potrafisz zrozumieć przeczytany tekst czy też w życiu ci się to nie udało?
    • majka.da Re: krojone=oszczednosc 01.02.09, 13:02
      Krojone=oszczędność to dla mnie "oczywista oczywistośćsmile.A poważnie, nie raz widziałam jak Pani w sklepie ważyła kawałek wędlinki, a potem ktoś jednak poprosił o pokrojenie i było tego na 30 dkg jakieś 5 dkg mniej.To moim zdaniem dużo. Najwieksze róznice są z końcówek, bo w plasterakch wtedy nie wcisą nam końcowej skórki, tylko odłożą do resztek.ALe fakt coś za coś, tak wędlinka szybciej się robi nieświeża,a ser obsycha...
      • sorbek Re: krojone=oszczednosc 01.02.09, 15:16
        kindziuk jest pyszny uwielbiam też i faktycznie lepiej kupić krojony bo jest
        suchy wiec długo świeży a dość drogi więc kawałek taki np 15 dag nie dałoby sie
        pokroić nożem
        Ale ja teraz kupuje swojską szynkę taka 1 kg i bede sama kroić bo po pierwsze
        krojone szybciej traci świeżość a po drugie dla mnie to nie oszczędność jak są
        cieńsze plastry bo muszę ich dać więcej - musze czuć wędlinę w chlebie a nie
        jeść sam chleb praktycznie - zgadzam się co do końcówek jak jest krojona
        wychodzi mniej dag
        • babeth Re: krojone=oszczednosc 01.02.09, 17:26
          Z krojonych warto również kupować salami- to bardzo trwała wędlina,
          kupuję bankietowe (za ok. 25 zł)- pilnuję żeby było cienko pokrojone i starcza
          na dużo kanapek oraz na długo. Taniej można czasem kupić foliowane w dyskontach.
    • ixtlilto Re: krojone=oszczednosc? 01.02.09, 19:48
      Kupuję krojone, bo zkoda mi kasy na krajalnicę wink

      A na powaznie - pokrojony chleb ma równe kromki, nie tracę czasu, ani nie
      hałasuję robiąc sobie rano śniadanie. Na wędlinę i sery mam szczelnie zamykany
      pojemnik w lodówce, więc nic im się nie dzieje. Zazwyczaj sery kupuję 1,5 raz na
      tydzień. Wędlinę dwa razy - zazwyczaj kilka plasterków, żeby zjeść zanim sama z
      siebie zrobi się śliska.
    • kanna Re: krojone=oszczednosc? 02.02.09, 16:01
      A ja kupilam krajalnice smile bardzo mi sie sprawdza, bo lubię cienkie
      plasterki wedliny. Piekę schab i czasami chleb - nie potrafie
      pokroic ich tak dokładnie, jak krajalnicą smile

      pozd smile Ania
      • elen.ce Re: krojone=oszczednosc? 02.02.09, 19:56
        U mnie w domu rodzinnym byla krajalnica - co za wygoda. Teraz mama
        wlasciwie jej nie uzywa i chyba ja od niej wycyganie wink

        Co do krojenia i oszczednosci - u nas niestety to sie nie sprawdza.
        Moj maz nie zje chleba krojonego za nic, twierdzi, ze niedobry i
        sobie kroi w domu pajdy niemalze 3cm grubosci. A co do wedliny -
        szczerze mowiac obrzydzaja mnie i staram sie nie kupowac za duzo,
        jesli juz to suche najbardziej jak sie da, ale takiej np.
        krakowskiej suchej nie kroja wiec sila rzeczy musze kupowac w
        kawalku.
        Tez przestudiowalam watek o wedlinach domowych i chyba sie skusze na
        ta gotowana krotko.
    • czekolada72 Re: krojone=oszczednosc? 25.11.09, 13:46
      Ja sobie nie wyobrazam zycia bez krajalnicy smile Umycie tarczy zajmuje
      tyle samo czasu co umycie noza czy noza do zoltego sera.
      Chleb kupuje raczej pokrojony z racji lenistwa wylacznie, bo jezeli
      sie marnuje sad to nie ma znaczenia czy pokrojony czy w calosci.
      Żolty ser - wg mnie w kawalku trzyma sie dluzej swiezy, mam zas
      nozyk - kosztuja takie kilka zl jak sie nie chce supermarkowego - i
      plasterki odcina sie cieniutkie błyskawicznie!
      Wedlina - nie wiem co musialoby sie stac, bym nabyła plasterkowana -
      gora 2 dni w lodowce i robi sie oslizgla, ochyda! Niestety, coraz
      czesciej dochodze do wniosku, ze w zwiazku z przeroznymi "ulepszaczo-
      konserwantami" dodawanymi do wedlin sklepowych - oplaca sie bardziej
      kupic kawalek surowego karczku czy boczku , doprawic i sobie
      elegancko upiec smile
      Co zas do plasterkow z koncowek wedlin, to wszystko zalezy czy sie
      dobrze "patrzy na rece" sprzedawczyni, niektore maja taka wprawe, ze
      nie raz mi sie zdarzylo zakupic plasterki skladajace sie wylacznie
      ze skory, co bardziej - byly sprytnie ukryte miedzy "normalnymi" sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka