Dlaczego w wiekszosci sklepikow, w ktorych robie drobne zakupy
najpierw pozbywaja sie wszystkich drobnych, a pozniej nie maja czym
wydawac?
I pozniej trzeba biegac od sklepu do sklepu z banknotem i wszedzie
odmawiaja (bo to dopiero ranek). Nigdzie za granica mnie to nie
spotkalo, ale w PL to nagminne... Ja wiem, ze na koniec dnia nie chce
im sie liczyc bilonu, ale historia powtarza sie codziennie, w 9 na 10
sklepikow... I pozniej ciesza sie jak male pieski, jak sie im
przyniesie wieksza ilosc drobniakow, ktore zreszta wydadza
natychmiast
O co chodzi?
------------------------------------------------------------
Niektórzy muszą to w końcu pojąć, że istnieją ludzie mający odmienne
zdanie na dany temat!