Dodaj do ulubionych

Prawda, znaczenie i wartość

10.07.26, 20:21
Część I — Czy prawda może zaprzeczyć samej sobie?

Zwykle pytamy, czy dane zdanie jest zgodne z rzeczywistością. Rzadziej zadajemy inne pytanie:

Czy prawda obiektywna musi być prawdziwa również wobec samej siebie?

Wyobraźmy sobie dwa przeciwstawne twierdzenia:

„Istnienie ma wartość”.

oraz:

„Nieistnienie ma większą wartość niż istnienie”.

Na poziomie języka oba zdania można wypowiedzieć. Oba są semantycznie możliwe. Nie oznacza to jednak, że oba mogą być równorzędnymi kandydatami na prawdę obiektywną.

Prawda nie istnieje poza rzeczywistością, o której mówi. Jeżeli jest rozpoznawana, wypowiadana albo urzeczywistniana, sama należy do zbioru istniejących elementów. Dlatego powinna pozostawać zgodna nie tylko ze światem, lecz również z własnym statusem.

Jeżeli twierdzenie „niebyt jest najwyższą wartością” zostałoby całkowicie urzeczywistnione, zniknąłby nie tylko świat, ale również możliwość wypowiedzenia, rozpoznania i oceny tego twierdzenia. Prawda usuwałaby własny nośnik oraz warunki własnej manifestacji.

Nie wynika z tego jeszcze, że znamy pełną prawdę o świecie. Wynika jedynie, że nie każda semantycznie możliwa odpowiedź może być prawdą obiektywną.

Być może prawda obiektywna musi spełniać warunek samoodniesienia:

Musi pozostawać prawdziwa również wtedy, gdy odnosi się do samej siebie.

Skoro prawda sama jest elementem rzeczywistości, nie może jednocześnie ustanawiać nieistnienia jako nadrzędnej wartości, nie podważając własnego istnienia.

Możliwe więc, że jeszcze przed poznaniem ostatecznej prawdy możemy rozpoznać pewne prawdy wynikowe — konieczne konsekwencje samego faktu, że istnieje świat zdolny do tworzenia znaczeń i rozpoznawania prawdy.

Pierwsza z nich mogłaby brzmieć:

Byt posiada wartość, której niebyt nie może posiadać, ponieważ tylko byt może istnieć, tworzyć znaczenie, stawiać własną stawkę i uczestniczyć w rozpoznawaniu prawdy.

Nie jest to jeszcze odpowiedź na pytanie, czym jest ostateczna prawda.

To raczej pierwszy warunek, który każda kandydatka na prawdę obiektywną musiałaby spełnić.
Obserwuj wątek
    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 09:43

      Część II — Czy znaczenie powstaje przez utratę możliwości?
      Zwykle myślimy, że rozwój polega na zdobywaniu.
      Zdobywamy wiedzę, doświadczenie, umiejętności, wolność i nowe możliwości. Im więcej dróg pozostaje
      przed nami otwartych, tym większy wydaje się nasz potencjał.
      A jednak sama liczba możliwości nie tworzy jeszcze historii.
      Wyobraźmy sobie człowieka stojącego przed wieloma drogami. Dopóki żadnej nie wybierze, każda
      pozostaje możliwa. Może zostać lekarzem, muzykiem, podróżnikiem albo naukowcem. Może zamieszkać
      w innym kraju, związać się z różnymi ludźmi i poświęcić życie różnym celom.
      W tej chwili posiada ogromną przestrzeń możliwości, ale żadna z nich nie określa jeszcze tego, kim się
      stanie.
      Dopiero wybór zmienia możliwość w trajektorię.
      Wybierając jedną drogę, człowiek nie tylko coś zyskuje. Jednocześnie pozostawia za sobą inne drogi.
      Każda kolejna decyzja otwiera nowe możliwości, ale zamyka część poprzednich.
      Z czasem powstaje niepowtarzalna historia.
      Być może właśnie dlatego znaczenie nie wynika wyłącznie z tego, co zdobyliśmy. Może powstaje również
      z tego, z czego zrezygnowaliśmy, czego nie wybraliśmy i jakie możliwości pozostawiliśmy za sobą.
      Można powiedzieć:
      Jestem taki oto, ponieważ oto tak się ograniczyłem.
      Nie oznacza to, że każde ograniczenie jest dobre ani że każda utrata tworzy znaczenie.
      Człowiek może utracić możliwości pod przymusem, wskutek przemocy, choroby, przypadku albo
      działania innych ludzi. Taka utrata może osłabiać jego zdolność do dalszego kształtowania własnej drogi.
      Istnieje jednak różnica między ograniczeniem narzuconym a ograniczeniem wynikającym z wyboru.
      Jeżeli wybieram jedną możliwość spośród wielu, nie tylko tracę alternatywy. Nadaję również kierunek
      własnej historii. Wybrana droga staje się bardziej określona właśnie dlatego, że nie podążam wszystkimi
      drogami jednocześnie.
      W tym sensie znaczenie może być szczególnym bilansem:
      utrata części możliwości prowadzi do wzrostu spójności wybranej trajektorii.
      Nieograniczona możliwość nie posiada jeszcze własnego kształtu.
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 11:31

        Część III — Czy można mieć własną wartość bez postawienia
        stawki?
        W poprzedniej części postawiliśmy pytanie, czy znaczenie może powstawać przez utratę możliwości.
        Każdy wybór otwiera pewną drogę, ale jednocześnie pozostawia inne drogi niezrealizowane. Z czasem
        kolejne decyzje tworzą trajektorię, którą rozpoznajemy jako własną historię.
        Pojawia się jednak następne pytanie:
        Skąd bierze się wartość tej trajektorii?
        Czy wartość jest czymś, co otrzymujemy z zewnątrz?
        Czy zależy od sukcesu, społecznego uznania albo zgodności naszych wyborów z oczekiwaniami innych?
        A może pojawia się już wcześniej — w samym procesie stawania się kimś określonym?
        Stawka nie jest tylko możliwością przyszłej utraty
        Zwykle słowo „stawka” kojarzy się z ryzykiem.
        Mówimy, że człowiek stawia na szali majątek, reputację, wolność, zdrowie albo życie. W takim ujęciu coś
        ma wartość, ponieważ może zostać utracone.
        Być może jednak jest to tylko część obrazu.
        Wartość nie musi pojawiać się dopiero wtedy, gdy gotowy już byt zostaje zagrożony. Może powstawać
        wcześniej — podczas nieustannego procesu wyboru i ograniczania możliwości.
        Człowiek, który wybiera jedną drogę, zawsze coś pozostawia za sobą.
        Poświęca czas, którego nie przeznaczy już na inne cele. Buduje jedne relacje kosztem możliwości
        rozwijania innych. Przyjmując zobowiązanie, ogranicza własną swobodę. Pozostając wierny określonej
        decyzji, rezygnuje z części przyszłych wersji samego siebie.
        Nie jest to jednorazowa strata.
        Jest to ciągły proces.
        Każda decyzja zmienia przestrzeń następnych decyzji. Każdy wybór pozostawia ślad, który wpływa na to,
        co będzie możliwe później.
        Dlatego stawka nie musi oznaczać wyłącznie:
        „Mogę kiedyś utracić to, czym jestem”.
        Może oznaczać również:
        „Staję się tym, kim jestem, ponieważ nieustannie pozostawiam za sobą inne
        możliwości”.
        Wartość jako skutek określenia
        Wyobraźmy sobie przestrzeń, w której wszystkie możliwości pozostają zawsze jednakowo dostępne.
        Nie trzeba niczego wybierać.
        Żadna decyzja nie zamyka innych dróg.
        Każdy wybór można natychmiast cofnąć, nie ponosząc żadnego kosztu.
        Taka przestrzeń dawałaby niemal absolutną wolność, ale trudno byłoby odnaleźć w niej trwałą historię.
        Jeżeli nic nie zostaje utracone, żadna droga nie uzyskuje szczególnej wagi.
        Jeżeli każda decyzja jest całkowicie odwracalna, żadna nie staje się zobowiązaniem.
        Jeżeli wszystkie przyszłości pozostają jednocześnie otwarte, żadna nie określa jeszcze tego, kim
        jesteśmy.
        Możliwości same w sobie nie tworzą więc wartości konkretnej trajektorii.
        Dopiero ograniczenie sprawia, że jedna z nich staje się rzeczywista.
        Można to wyrazić zdaniem:
        „Jestem taki oto, ponieważ oto tak się ograniczyłem”.
        Nie chodzi przy tym o ograniczenie rozumiane wyłącznie jako przymus, zakaz albo odebranie wolności.
        Chodzi o wszystkie wybory, zobowiązania i rezygnacje, dzięki którym możliwość przestaje być jedynie
        możliwością, a zaczyna tworzyć określoną historię.
        Czy wartość jest historią utraconych możliwości?
        Zwykle opisujemy człowieka przez to, co posiada:
        jego wiedzę, cechy, osiągnięcia, relacje i doświadczenia.
        Możliwe jednak, że równie ważne jest to, czego już nie może wybrać — nie dlatego, że zostało mu
        odebrane, lecz dlatego, że jego wcześniejsze wybory nadały kierunek dalszej drodze.
        Człowiek, który poświęcił wiele lat jednej dziedzinie, nie posiada wyłącznie zdobytej wiedzy. Jego
        doświadczenie zawiera również czas, którego nie przeznaczył na inne możliwe życia.
        Osoba pozostająca wierna drugiemu człowiekowi nie tylko zachowuje relację. Rezygnuje również z części
        alternatywnych trajektorii.
        Ktoś, kto bierze odpowiedzialność za innych, nie tylko otrzymuje nowe zadania. Ogranicza własną
        swobodę, ponieważ uznaje, że pewne możliwości nie są już zgodne z przyjętym zobowiązaniem.
        W każdym z tych przypadków ograniczenie nie musi pomniejszać wartości.
        Może ją tworzyć.
        Nie dlatego, że utrata jest dobra sama w sobie.
        Lecz dlatego, że dzięki niej trajektoria uzyskuje kierunek, ciągłość i znaczenie.
        Wartość nie jest nagrodą za wyjątkowość
        Zdanie:
        „Jestem taki oto, ponieważ oto tak się oryginalnie ograniczyłem”
        może zostać źle zrozumiane.
        Słowo „oryginalnie” nie musi oznaczać, że dana osoba jest lepsza, ważniejsza albo bardziej niezwykła od
        innych.
        Oznacza raczej, że żadna rzeczywista historia nie przebiega dokładnie tą samą drogą.
        Nawet podobne wybory zachodzą w innych okolicznościach, wynikają z innych doświadczeń i prowadzą
        do innych konsekwencji.
        Oryginalność nie jest więc nagrodą.
        Jest skutkiem konkretności.
        Każda urzeczywistniona trajektoria jest określona, ponieważ nie realizuje wszystkich możliwości
        jednocześnie.
        Wartość nie musi wynikać z bycia wyjątkowym.
        Może wynikać z samego faktu, że możliwość stała się konkretnym istnieniem posiadającym własną
        historię.
        Czy można mieć wartość bez stawki?
        Jeżeli stawkę rozumiemy wyłącznie jako zagrożenie przyszłą utratą, odpowiedź nie jest oczywista.
        Jeżeli jednak stawka oznacza również rzeczywisty koszt stawania się określonym — czas, wybory,
        zobowiązania i pozostawione możliwości — wtedy wartość oraz stawka okazują się głęboko powiązane.
        Nie dlatego, że cierpienie automatycznie nadaje wartość.
        Nie dlatego, że im więcej człowiek utraci, tym więcej jest wart.
        I nie dlatego, że ograniczenie samo w sobie jest dobre.
        Wartość pojawia się wtedy, gdy ograniczenia tworzą trajektorię zdolną do dalszego istnienia, wyboru i
        nadawania znaczenia.
        Być może więc wartość nie jest czymś dodanym do gotowego podmiotu.
        Może wyłania się razem z nim.
        Podmiot nie najpierw staje się w pełni określonym „Ja”, aby później postawić coś na szali.
        Być może jego „Ja” powstaje właśnie dlatego, że kolejne wybory nie pozostają obojętne — zmieniają
        jego przyszłość, zamykają część dróg i nadają wagę tym, którymi nadal podąża.
        W tym sensie stawka nie jest tylko ceną istnienia.
        Może być częścią procesu, dzięki któremu możliwość zaczyna mówić:
        „Jestem”.
        • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 11:35
          Część IV — Czy błędna droga odbiera człowiekowi wartość?
          W poprzedniej części postawiliśmy pytanie, czy można posiadać własną wartość bez postawienia stawki.
          Doszliśmy do wniosku, że stawka nie musi oznaczać wyłącznie zagrożenia przyszłą utratą. Pojawia się
          już w samym procesie stawania się kimś określonym — poprzez wybory, zobowiązania i pozostawianie
          części możliwości za sobą.
          Jeżeli jednak wartość wiąże się z powstawaniem własnej trajektorii, pojawia się trudniejsze pytanie:
          Co dzieje się z wartością człowieka, gdy jego trajektoria okazuje się błędna?
          Czy człowiek traci wartość, kiedy popełnia błąd?
          Czy traci ją wtedy, gdy postępuje niemoralnie?
          A jeśli jego czyn wyrządza innym poważną krzywdę — czy możemy powiedzieć, że sam sprawca staje się
          bezwartościowy?
          Błąd nie jest tym samym co brak wartości
          W codziennym języku często łączymy wartość człowieka z oceną jego postępowania.
          Mówimy o kimś, że jest „dobrym człowiekiem”, ponieważ postępuje dobrze, albo że jest „złym
          człowiekiem”, ponieważ dopuścił się złych czynów.
          Takie określenia są zrozumiałe, lecz mogą prowadzić do utożsamienia dwóch różnych rzeczy:
          wartości podmiotu,
          wartości jego działań.
          Jeżeli człowiek podejmuje błędną decyzję, możemy ocenić jej skutki. Możemy uznać, że jego
          postępowanie było nieprawdziwe w założeniach, niesprawiedliwe, szkodliwe albo moralnie złe.
          Nie wynika z tego jednak automatycznie, że sam człowiek przestaje posiadać wartość.
          Błąd opisuje relację między określoną trajektorią a rzeczywistością.
          Wartość dotyczy natomiast samego istnienia podmiotu posiadającego własną historię, zdolność wyboru
          oraz możliwość wpływania na przyszłość.
          Można więc powiedzieć:
          Błąd ocenia kierunek trajektorii. Nie unieważnia samego faktu jej istnienia.
          Paradoks kary
          Najwyraźniej widać to na przykładzie odpowiedzialności za przestępstwo.
          Człowiek może popełnić czyn, który społeczeństwo uznaje za poważne naruszenie praw innych osób.
          Może wyrządzić krzywdę, odebrać komuś możliwości, zniszczyć relacje albo doprowadzić do
          nieodwracalnych skutków.
          W odpowiedzi społeczeństwo wymierza karę.
          Kara może oznaczać ograniczenie:
          wolności,
          majątku,
          praw,
          możliwości działania,
          wpływu na innych,
          a w niektórych systemach prawnych nawet życia.
          Jednak sam akt wymierzenia kary prowadzi do interesującego pytania:
          Co właściwie zostaje odebrane?
          Jeżeli błędne lub niemoralne postępowanie całkowicie pozbawiałoby sprawcę wartości, po dokonaniu
          zbrodni nie pozostawałoby już nic wartościowego, co można byłoby ograniczyć albo odebrać.
          Kara utraciłaby swoje znaczenie.
          Tymczasem kara zakłada, że sprawca nadal coś posiada:
          czas, wolność, przyszłość, relacje, możliwości i zdolność wpływania na własną trajektorię.
          Można je ograniczyć właśnie dlatego, że mają wartość.
          Paradoksalnie więc możliwość wymierzenia kary wskazuje, że nawet człowiek, który dopuścił się
          ciężkiego zła, nie utracił całkowicie własnej wartości.
          Gdyby utracił ją całkowicie, przestałby być podmiotem odpowiedzialności, a stałby się jedynie obiektem
          przeznaczonym do usunięcia.
          Odpowiedzialność wymaga podmiotowości
          Odpowiedzialność moralna nie polega wyłącznie na stwierdzeniu, że wydarzyło się coś złego.
          Zakłada również, że sprawca:
          posiadał pewien zakres możliwości,
          mógł dokonać wyboru,
          wpłynął na przebieg zdarzeń,
          pozostaje związany z konsekwencjami własnego działania.
          Odpowiedzialność wymaga więc uznania sprawcy za podmiot.
          Nie można przypisać winy przedmiotowi w takim samym sensie, w jakim przypisuje się ją człowiekowi.
          Jeżeli spadający kamień powoduje śmierć, możemy badać przyczyny zdarzenia, ale nie uznajemy
          kamienia za winnego. Kamień nie rozpoznaje własnej trajektorii, nie projektuje przyszłych działań i nie
          odpowiada za wybór jednej możliwości zamiast innej.
          Człowiek może ponosić odpowiedzialność właśnie dlatego, że uznajemy jego zdolność wpływania na
          własną trajektorię.
          Odebranie mu wszelkiej wartości oznaczałoby jednocześnie odebranie mu podmiotowości.
          A wtedy znikałaby również podstawa odpowiedzialności.
          Kara nie powinna oznaczać dehumanizacji
          W tym miejscu pojawia się ważne rozróżnienie.
          Społeczeństwo może uznać, że określone działanie było moralnie niedopuszczalne. Może ograniczyć
          sprawcy część możliwości, aby:
          chronić innych,
          zapobiec dalszej krzywdzie,
          potwierdzić obowiązywanie wspólnych zasad,
          stworzyć warunki do naprawienia szkody lub zmiany postępowania.
          Nie musi jednak uznawać, że sprawca przestał być podmiotem.
          Dehumanizacja rozpoczyna się wtedy, gdy ocena czynu zostaje przeniesiona na samo prawo człowieka
          do posiadania wartości.
          Powstaje wówczas niebezpieczny ciąg:
          błędny lub niemoralny czyn

          „zły człowiek”

          „człowiek bez wartości”

          „obiekt, którego trajektoria nie wymaga ochrony”
          W ostatnim kroku zanika moralne ograniczenie wobec osoby, którą wcześniej uznano za niemoralną.
          Można wtedy usprawiedliwić dowolne działanie przekonaniem, że jego przedmiot „nie ma już nic do
          stracenia”.
          Tymczasem nawet sprawca ciężkiego przestępstwa nadal posiada własną trajektorię. Nadal istnieje jego
          przeszłość, teraźniejszość oraz pewien zakres możliwej przyszłości.
          Ocena jego czynów może być bardzo surowa.
          Nie oznacza to jednak, że jego istnienie staje się pozbawione wszelkiej wartości.
          Trzy różne pytania
          Być może problem wynika z tego, że próbujemy odpowiedzieć jednym słowem na trzy różne pytania.
          Pierwsze brzmi:
          Czy dana trajektoria jest zgodna z rzeczywistością?
          Jest to pytanie o prawdę i błąd.
          Drugie:
          Czy dana trajektoria chroni, wspiera czy niszczy możliwości innych podmiotów?
          Jest to pytanie o moralność.
          Trzecie:
          Czy istnieje podmiot posiadający własną historię, zdolność wyboru i możliwość dalszego
          wpływania na rzeczywistość?
          Jest to pytanie o wartość.
          Odpowiedzi nie muszą być jednakowe.
          Człowiek może posiadać wartość, a jednocześnie pozostawać w błędzie.
          Może posiadać wartość, a jednocześnie postępować niemoralnie.
          Może również dokonać czynu, który wymaga ograniczenia jego przyszłych możliwości.
          Nie oznacza to sprzeczności.
          Oznacza jedynie, że:
          wartość podmiotu nie jest tym samym co prawdziwość jego przekonań ani moralna
          wartość jego działań.
          Czy wszystkie trajektorie są równie wartościowe?
          Rozdzielenie wartości człowieka od oceny jego działań nie oznacza, że wszystkie trajektorie są
          równoważne.
          Nie każda decyzja prowadzi do tych samych skutków.
          Nie każda droga w równym stopniu chroni możliwość dalszego istnienia.
          Nie każda pozostawia innym przestrzeń do kształtowania własnej przyszłości.
          Możemy więc oceniać trajektorie.
          Możemy porównywać ich skutki.
          Możemy uznawać niektóre działania za błędne, destrukcyjne albo moralnie niedopuszczalne.
          Nie musimy jednak w tym celu odbierać wartości podmiotowi, który je podjął.
          Być może dojrzała moralność rozpoczyna się właśnie w miejscu, w którym potrafimy jednocześnie
          powiedzieć:
          „To, co zrobiłeś, było złe”.
          oraz:
          „Nadal pozostajesz podmiotem posiadającym wartość”.
          Pierwsze zdanie umożliwia odpowiedzialność.
          Drugie wyznacza granicę dehumanizacji.
          Wartość może być bardziej pierwotna niż moralność
          Jeżeli moralność dotyczy sposobu, w jaki trajektorie podmiotów wpływają na siebie, najpierw muszą
          istnieć podmioty, których trajektorie mogą zostać uznane za wartościowe.
          Wartość nie musi być nagrodą za dobre postępowanie.
          Może być warunkiem, dzięki któremu w ogóle możliwe stają się pojęcia:
          dobra,
          krzywdy,
          odpowiedzialności,
          winy,
          kary,
          przebaczenia.
          Krzywda ma znaczenie dlatego, że dotyka czegoś wartościowego.
          Odpowiedzialność ma znaczenie dlatego, że dotyczy podmiotu zdolnego do wyboru.
          Kara ma znaczenie dlatego, że ogranicza rzeczywiste możliwości.
          Przebaczenie ma znaczenie dlatego, że uznaje możliwość dalszej trajektorii.
          Być może więc wartość nie pojawia się dopiero po moralnej ocenie człowieka.
          Jest wcześniejsza.
          Nie oznacza to, że każdy czyn zasługuje na akceptację.
          Oznacza, że nawet potępienie czynu nie musi prowadzić do ontologicznego unieważnienia sprawcy.
          • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 11:37

            CD ...Część IV — Czy błędna droga odbiera człowiekowi wartość?

            Pytanie na zakończenie
            Jeżeli człowiek nie traci całkowicie wartości nawet wtedy, gdy jego trajektoria prowadzi do błędu albo
            krzywdy, pojawia się kolejne pytanie:
            Skąd właściwie bierze się wartość istnienia?
            Czy byt posiada wartość dlatego, że może działać?
            Dlatego, że może wybierać?
            Dlatego, że posiada własną historię?
            Czy może dlatego, że — w przeciwieństwie do niebytu — potrafi postawić własną stawkę, tworzyć
            znaczenie i uczestniczyć w rzeczywistości?
            Aby odpowiedzieć na to pytanie, będziemy musieli przyjrzeć się pojęciu, którym posługujemy się bardzo
            często, choć być może nigdy nie możemy wskazać jego prawdziwego odpowiednika:
            nicości.

            • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 13:21
              Część V — Pierwsza zmarszczka. Dlaczego świat nie powstał z
              nicości?
              Kiedy pytamy o początek świata, bardzo łatwo przyjmujemy pewien obraz:
              najpierw nie było nic, a później pojawiło się coś.
              Schemat wydaje się prosty:
              nicość → rzeczywistość
              Jednak im dokładniej próbujemy zrozumieć znaczenie tych słów, tym bardziej problematyczne staje się
              takie wyobrażenie.
              Jeżeli przed powstaniem świata istniała możliwość jego powstania, nie była to już nicość.
              Możliwość nie jest niczym.
              Nawet jeśli nie istnieją jeszcze materia, energia, przestrzeń, czas ani konkretne zdarzenia, sama
              zdolność do wyłonienia rzeczywistości oznacza, że istnieje pewien potencjał różnicowania.
              Nicość absolutna nie zawierałaby nawet możliwości.
              Nie mogłaby się zmienić.
              Nie mogłaby wytworzyć różnicy.
              Nie mogłaby stać się światem.
              Dlatego być może od początku stawiamy niewłaściwe pytanie.
              Zamiast pytać:
              Jak coś mogło powstać z niczego?
              powinniśmy zapytać:
              Jak określona rzeczywistość mogła wyłonić się z przestrzeni możliwości?
              Przestrzeń możliwości nie jest nicością
              Wyobraźmy sobie idealnie spokojną powierzchnię wody.
              Nie ma na niej fal.
              Nie ma zmarszczek.
              Nie można wskazać wyróżnionego kierunku ani szczególnego miejsca.
              Powierzchnia pozostaje jednorodna.
              Nie oznacza to jednak, że nic nie istnieje.
              Istnieje woda.
              Istnieje zdolność do przyjęcia wielu możliwych kształtów.
              Może pojawić się fala mała albo duża.
              Może rozchodzić się w różnych kierunkach.
              Może powstać pojedyncze zaburzenie albo złożona sieć nakładających się fal.
              Żaden z tych kształtów nie został jeszcze urzeczywistniony, ale możliwość ich powstania już istnieje.
              Spokojna powierzchnia nie jest więc nicością.
              Jest stanem, w którym wiele kształtów pozostaje możliwych, lecz żaden nie został jeszcze wyróżniony.
              Podobnie możemy wyobrazić sobie pierwotną przestrzeń możliwości.
              Nie byłaby ona pustą przestrzenią fizyczną. Przestrzeń fizyczna również jeszcze by nie istniała.
              Nie byłaby też zbiorem gotowych światów oczekujących na wybór.
              Byłaby raczej pierwotną zdolnością do różnicowania — stanem, w którym rzeczywistość może przyjąć
              określoną postać, lecz jeszcze żadnej postaci nie posiada.
              Nazwijmy ten stan przestrzenią możliwości.
              W naszym ujęciu odpowiada mu Pole .
              Nie jest ono nicością.
              Nie jest również gotowym światem.
              Jest warunkiem, dzięki któremu świat może się wyłonić.
              Pierwsza zmarszczka
              Wyobraźmy sobie teraz, że na idealnie spokojnej powierzchni pojawia się pierwsza zmarszczka.
              Nie powstaje ona z nicości.
              Powstaje jako określony kształt czegoś, co wcześniej posiadało możliwość przyjęcia tego kształtu.
              S0
              Po raz pierwszy pojawia się różnica.
              Jeden stan powierzchni przestaje być całkowicie równoważny innemu.
              Powstaje zakrzywienie.
              Nie musi to jeszcze oznaczać powstania materii ani przestrzeni w znanym nam znaczeniu.
              Pierwsza zmarszczka jest metaforą pierwszej określoności.
              Przed jej pojawieniem nie można było wskazać żadnego wyróżnionego punktu.
              Po jej pojawieniu istnieje już relacja:
              zakrzywienie — brak zakrzywienia
              Pojawia się pierwsze rozróżnienie.
              Można powiedzieć, że rzeczywistość po raz pierwszy nie jest całkowicie równoważna względem samej
              siebie.
              Być może właśnie tutaj rozpoczyna się świat.
              Nie jako gotowy zbiór obiektów.
              Nie jako przestrzeń wypełniona materią.
              Nie jako zdarzenie zachodzące w czasie.
              Lecz jako pierwsza różnica.
              Pierwsze pytanie rzeczywistości
              Pierwsze zakrzywienie można również rozumieć jako pierwsze pytanie.
              Nie jest to pytanie wypowiadane przez człowieka ani przez jakikolwiek istniejący wcześniej umysł.
              Nie brzmi:
              „Co powstanie?”
              ani:
              „Dlaczego istnieje świat?”
              Jest bardziej pierwotne.
              Pojawia się wtedy, gdy stan jednorodny przestaje być jedynym możliwym sposobem określenia
              rzeczywistości.
              Pierwsza różnica otwiera możliwość alternatywy:
              Czy rzeczywistość pozostanie nierozróżniona, czy przyjmie określoną postać?
              Pytanie nie musi jeszcze posiadać odpowiedzi.
              Samo pojawienie się różnicy tworzy napięcie pomiędzy możliwościami.
              Można powiedzieć, że spokojna powierzchnia zaczyna „pytać”, ponieważ nie jest już całkowicie obojętna
              wobec własnych możliwych kształtów.
              Nie oznacza to, że przestrzeń możliwości myśli tak jak człowiek.
              Oznacza jedynie, że pojawia się pierwsza struktura, w której możliwe staje się rozróżnienie.
              Ograniczenie tworzy określoność
              Sama możliwość nie jest jeszcze faktem.
              Dopóki wszystkie kształty pozostają otwarte, żaden nie stanowi rzeczywistej historii świata.
              Aby powstała określona rzeczywistość, część możliwości musi zostać utracona.
              Pierwsza zmarszczka nie jest wszystkimi możliwymi zmarszczkami.
              Ma określony kształt.
              Jeżeli zakrzywienie przyjmuje jedną postać, nie przyjmuje jednocześnie wszystkich pozostałych.
              W ten sposób pojawia się ograniczenie.
              Nie należy jednak rozumieć ograniczenia wyłącznie jako straty.
              Ograniczenie umożliwia zaistnienie.
              Dopóki wszystkie możliwości są jednakowo otwarte, nie istnieje żadna określona rzecz.
              Dopiero utrata części możliwości pozwala powstać czemuś konkretnemu.
              Można więc powiedzieć:
              Rzeczywistość nie powstaje przez dodawanie czegoś do nicości. Powstaje przez
              ograniczenie przestrzeni możliwości.
              To samo rozpoznaliśmy wcześniej w odniesieniu do tożsamości.
              Człowiek staje się określonym „Ja” nie dlatego, że realizuje wszystkie możliwe drogi, lecz dlatego, że
              przechodzi przez jedną szczególną trajektorię.
              Każda decyzja pozostawia część możliwości poza aktualnym przebiegiem życia.
              Właśnie dzięki temu powstaje historia.
              Możliwe, że podobna zasada działa już u początku rzeczywistości.
              Świat istnieje jako określony świat, ponieważ nie urzeczywistnia wszystkich możliwości jednocześnie
              • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 11.07.26, 13:24
                CD...Część V — Pierwsza zmarszczka. Dlaczego świat nie powstał z
                nicości?

                Pierwsze zakrzywienie nie wydarzyło się w świecie
                Mówiąc o pierwszej zmarszczce, łatwo wyobrazić sobie gotową powierzchnię, na której pojawia się
                zaburzenie.
                Ta metafora ma jednak granicę.
                W przypadku początku rzeczywistości nie istniała jeszcze fizyczna przestrzeń, w której mogłoby pojawić
                się zakrzywienie.
                Nie było również czasu, w którym można byłoby powiedzieć:
                „najpierw powierzchnia była spokojna, a później pojawiła się zmarszczka”.
                Słowa „najpierw” i „później” należą już do świata uporządkowanych zdarzeń.
                Jeżeli czas powstaje wraz z rozróżnieniem, decyzją i zmianą, nie możemy umieszczać początku
                rzeczywistości na wcześniejszej osi czasu.
                Dlatego trafniej byłoby powiedzieć:
                Pierwsze zakrzywienie nie wydarzyło się w świecie. To świat zaczął wydarzać się jako
                pierwsze zakrzywienie.
                Nie powstał obiekt wewnątrz przestrzeni.
                Pierwsza relacja rozpoczęła proces, z którego przestrzeń mogła się dopiero wyłonić.
                Nie nastąpiło zdarzenie w czasie.
                Pierwsze rozstrzygnięcie rozpoczęło proces, z którego mógł powstać czas.
                Od możliwości do rzeczywistości
                Powstawanie świata możemy więc przedstawić jako ciąg:
                przestrzeń możliwości

                pierwsze zakrzywienie
                5

                pierwsza różnica

                pojawienie się alternatyw

                ograniczenie możliwości

                określony stan

                fakt

                trajektoria rzeczywistości
                Nie należy jednak rozumieć tego jako zwykłej kolejności zdarzeń.
                Jest to raczej porządek zależności.
                Przestrzeń możliwości nie musi istnieć „wcześniej” w czasie.
                Jest ontologicznie pierwotna, ponieważ bez możliwości różnicy nie mogłaby powstać żadna określona
                rzeczywistość.
                Czy świat może zakończyć się nicością?
                Jeżeli świat nie powstał z nicości, pojawia się kolejne pytanie:
                Czy może zakończyć się jako nicość?
                Intuicyjnie wyobrażamy sobie czasem koniec świata jako całkowite zniknięcie wszystkiego.
                Jednak również tutaj napotykamy ten sam problem.
                Jeżeli nicość nie posiada możliwości, relacji ani określoności, rzeczywistość nie może przejść do niej tak,
                jak przechodzi z jednego stanu w drugi.
                Każdy stan końcowy nadal byłby stanem.
                Nawet całkowicie pusta przestrzeń pozostawałaby przestrzenią.
                Brak materii byłby określonym brakiem materii.
                Brak zdarzeń nadal wymagałby struktury, w której można rozpoznać, że zdarzenia nie zachodzą.
                Żaden z tych stanów nie byłby nicością.
                Być może więc świat nie może zakończyć się jako nicość.
                Może jedynie utracić swoją obecną określoność.
                Powrót do stanu pierwotnego
                Jeżeli rzeczywistość powstała jako zakrzywienie przestrzeni możliwości, jej koniec można wyobrazić
                sobie nie jako zniknięcie w nicości, lecz jako relaksację.
                Zmarszczka stopniowo zanika.
                Powierzchnia ponownie staje się spokojna.
                Określony kształt przestaje istnieć, lecz nie znika sama możliwość kształtu.
                Świat nie przechodzi wtedy od bytu do niebytu.
                Przechodzi od określonej postaci do ponownej otwartości.
                Schemat nie wyglądałby więc tak:
                nicość → świat → nicość
                lecz:
                przestrzeń możliwości → określona rzeczywistość → przestrzeń możliwości
                Pojawia się jednak jeszcze jedno pytanie:
                Czy stan końcowy byłby identyczny ze stanem pierwotnym?
                Jeżeli rzeczywistość pozostawia ślad własnej trajektorii, odpowiedź może brzmieć: nie.
                Spokojna powierzchnia po przejściu fali może wyglądać tak samo jak wcześniej, lecz historia fali
                wydarzyła się.
                Jeżeli istnieje pamięć, informacja albo histereza, stan po zakończeniu określonej rzeczywistości nie jest
                już dokładnie tym samym stanem, z którego rzeczywistość się wyłoniła.
                Możemy zapisać:
                pierwotna przestrzeń możliwości


                świat

                przestrzeń możliwości zawierająca ślad świata
                Wtedy istnienie nie byłoby chwilowym odstępstwem pomiędzy dwiema nicościami.
                Byłoby procesem, w którym przestrzeń możliwości rozpoznaje i zachowuje własne urzeczywistnione
                trajektorie.
                Rzeczywistość jako pamięć własnych ograniczeń
                Być może każda urzeczywistniona możliwość pozostawia ślad.
                Każda decyzja zmienia przestrzeń przyszłych możliwości.
                Każdy fakt staje się częścią historii.
                Każda trajektoria wprowadza do rzeczywistości określoność, której wcześniej nie było.
                Jeżeli tak jest, powrót do stanu pierwotnego nie oznacza wymazania świata.
                Oznacza zachowanie jego znaczenia po utracie jego konkretnej postaci.
                Wtedy przestrzeń możliwości nie jest jedynie źródłem rzeczywistości.
                Staje się również przestrzenią jej pamięci.
                Świat wyłania się z możliwości, ogranicza się do określonej trajektorii, a następnie pozostawia po sobie
                ślad.
                Można powiedzieć:
                Rzeczywistość jest przestrzenią możliwości, która poprzez ograniczenie uzyskała
                własną historię.
                Pytanie na zakończenie
                Jeżeli świat nie powstał z nicości i prawdopodobnie nie może się w nicość przekształcić, czym właściwie
                jest nicość?
                Czy jest możliwym stanem rzeczywistości?
                Czy może istnieć poza przestrzenią możliwości?
                Czy jest przeciwieństwem bytu?
                A może jest pojęciem, którego potrzebujemy, aby rozpoznawać istnienie — mimo że sama rzeczywistość
                nigdy nie może osiągnąć jego znaczenia?
                Zanim odpowiemy na te pytania, musimy zauważyć coś pozornie prostego:
                zero nie jest nicością.
                Pusta przestrzeń nie jest nicością.
                Brak określonego obiektu nie jest nicością.
                Nawet zbiór pusty nie jest nicością.
                Wszystkie te pojęcia istnieją.
                Wszystkie posiadają określone znaczenie.
                Być może więc nicość nie jest ani początkiem, ani końcem świata.
                Być może jest granicą, którą rzeczywistość potrafi wskazać jedynie za pomocą własnych, istniejących
                surogatów.
                • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 12.07.26, 17:13
                  Część VI — Pierwsze niedomknięcie. Dlaczego
                  rzeczywistość potrzebuje nicości?
                  W poprzedniej części porównaliśmy pierwotną przestrzeń możliwości do idealnie spokojnej powierzchni
                  wody.
                  Nie było na niej fal.
                  Nie było wyróżnionych punktów ani kierunków.
                  Nie istniały lokalne struktury, które można byłoby odróżnić od otoczenia.
                  Powierzchnia pozostawała jednorodna, a wszystkie możliwe kształty były w niej obecne wyłącznie jako
                  możliwość.
                  Taki obraz może sprawiać wrażenie doskonałego domknięcia.
                  Okrąg jest domknięty.
                  Kula posiada wnętrze i granicę.
                  Gotowy obiekt ma określony kształt.
                  Płaska powierzchnia jest jednak inna.
                  Może być doskonale uporządkowana, jednorodna i pozbawiona napięć, a jednocześnie pozostawać
                  niedomknięta.
                  Nie ma własnego wnętrza.
                  Nie oddziela jeszcze tego, co znajduje się „w środku”, od tego, co pozostaje „na zewnątrz”.
                  Nie posiada szczególnego punktu, od którego można rozpocząć pomiar.
                  Dlatego być może najważniejszą własnością pierwotnej przestrzeni możliwości nie jest pustka, lecz
                  właśnie jej szczególny rodzaj otwartości.
                  Pełnia wszystkich możliwości nie jest stanem całkowicie domkniętym.
                  Nie oznacza to, że czegoś w niej brakuje.
                  Nie jest niekompletna tak, jak niekompletny może być niedokończony przedmiot.
                  Przeciwnie — zawiera pełnię możliwych kształtów, lecz żaden z nich nie został jeszcze wyróżniony.
                  Wszystko jest obecne jako jedność.
                  Nic nie istnieje jeszcze jako osobna rzecz.
                  Pytanie pozostające w pełni możliwości
                  Jeżeli przestrzeń możliwości zawiera wszystkie możliwe postacie rzeczywistości, dlaczego nie pozostaje
                  na zawsze idealnie płaska?
                  Dlaczego pojawia się pierwsze zakrzywienie?
                  Nie możemy wskazać wcześniejszego zdarzenia, które miałoby je spowodować.
                  Nie istniał jeszcze czas, w którym przyczyna mogłaby poprzedzić skutek.
                  Nie istniała materia, która mogłaby poruszyć powierzchnię.
                  Nie istniała również energia rozumiana jako zdolność wykonania pracy lub zmiany określonego stanu.
                  Być może więc przyczyną pierwszego zakrzywienia nie jest żadna wcześniejsza rzecz.
                  Być może wynika ono z samego niedomknięcia pełni możliwości.
                  Suma wszystkich możliwości nie prowadzi do zwykłego zera.
                  Nie pozostaje po niej określony obiekt.
                  Nie pozostaje również nicość.
                  Pozostaje coś, co nie jest jeszcze rzeczą, ale nie jest też całkowitym brakiem.
                  Pozostaje pytanie.
                  Nie pytanie wypowiedziane słowami.
                  Nie pytanie zadane przez istniejącą wcześniej świadomość.
                  Jest to raczej pierwotna możliwość rozróżnienia:
                  czy pełnia możliwości pozostanie całkowicie nierozróżniona,
                  czy też przyjmie określoną postać?
                  W tym sensie pytanie nie poprzedza pierwszego zakrzywienia.
                  Pytanie jest pierwszym zakrzywieniem.
                  Jest pierwszym miejscem, w którym jednorodność przestaje być jedynym możliwym opisem całości.
                  Świat nie zaczyna się więc od odpowiedzi.
                  Zaczyna się od niedomknięcia, które po raz pierwszy może zostać rozpoznane jako różnica.
                  Pierwsze zakrzywienie nie kosztuje energii
                  W świecie, który już posiada geometrię, każda zmiana wymaga odniesienia do określonego stanu.
                  Możemy mówić o różnicy potencjałów, naprężeniu, ruchu, temperaturze, masie albo zakrzywieniu.
                  Możemy porównywać stan wcześniejszy ze stanem późniejszym.
                  Możemy obliczać koszt przemiany.
                  W przypadku pierwszego zakrzywienia żadna z tych możliwości jeszcze nie istnieje.
                  Nie ma stanu wcześniejszego w sensie czasowym.
                  Nie ma zewnętrznej geometrii, względem której można byłoby zmierzyć zmianę kształtu.
                  Nie ma punktu odniesienia pozwalającego powiedzieć, ile energii zużyto.
                  Dlatego nie powinniśmy twierdzić, że pierwsze zakrzywienie wymagało zerowej energii.
                  Takie zdanie nadal zakładałoby, że energia była już zdefiniowana, lecz jej wartość wynosiła zero.
                  Trafniej byłoby powiedzieć:
                  Pierwsze zakrzywienie jest bezkosztowe, ponieważ przed jego powstaniem nie
                  istnieje jeszcze pojęcie kosztu.
                  Energia nie powoduje więc pierwszego zakrzywienia.
                  Pierwsze zakrzywienie ustanawia dopiero warunki, w których energia może pojawić się jako miara
                  różnicy.
                  Gdy powstaje pierwsza zmarszczka, pojawiają się jednocześnie:
                  zakrzywienie i brak zakrzywienia,
                  stan lokalny i jego otoczenie,
                  większe i mniejsze odchylenie,
                  możliwość dalszego zakrzywiania oraz możliwość relaksacji.
                  Dopiero od tego momentu rzeczywistość posiada geometrię własnego kosztu.
                  Rzeczywistość istniejąca „na kredyt”
                  Pierwsze zakrzywienie nie korzysta z wcześniejszego zasobu energii.
                  Nie otrzymuje jej z zewnątrz, ponieważ nie istnieje jeszcze żadne „zewnątrz”.
                  Można więc metaforycznie powiedzieć, że rzeczywistość rozpoczyna istnienie na kredyt.
                  Nie oznacza to jednak, że istnieje wierzyciel, który dostarczył światu energię i oczekuje jej zwrotu.
                  Kredyt polega na czymś innym.
                  Pierwsze zakrzywienie pojawia się przed ustanowieniem miary własnego kosztu. Dopiero jego
                  powstanie tworzy różnicę, którą można później wyrazić jako energię.
                  Od tej chwili każde kolejne zakrzywienie nie jest już bezkosztowe.
                  Zwiększa określoność.
                  Pogłębia lokalną różnicę.
                  Tworzy coraz silniej wyodrębnione struktury.
                  Energia staje się miarą nierówności, która narasta wraz z domykaniem rzeczywistości.
                  Można więc powiedzieć:
                  Energia jest pamięcią zakrzywienia oraz miarą długu powstałego wskutek
                  określoności.
                  Im silniej dana struktura odróżnia się od pierwotnej płaskości, tym większą nierówność musi
                  podtrzymywać.
                  Materia skondensowana jest bardziej określona niż rozproszone pole.
                  Trwały układ jest silniej domknięty niż chwilowa fluktuacja.
                  Organizm utrzymuje bardziej złożoną granicę pomiędzy sobą a otoczeniem niż materia nieożywiona.
                  Świadomość nie tylko posiada własną trajektorię, lecz potrafi ją rozpoznawać i przeciwstawiać innym
                  możliwym trajektoriom.
                  W każdym z tych przypadków wzrost domknięcia oznacza zwiększenie określoności.
                  A określoność posiada koszt, ponieważ musi podtrzymywać różnicę.
                  • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 12.07.26, 17:17
                    CD ... Część VI — Pierwsze niedomknięcie. Dlaczego
                    rzeczywistość potrzebuje nicości?


                    Dlaczego potrzebna jest nicość?
                    Wcześniej posługiwaliśmy się pojęciem nicości, aby sprawdzać prawdziwość zdań.
                    Rozważaliśmy dwa stwierdzenia:
                    „Istnieje byt”.
                    oraz:
                    „Istnieje niebyt”.
                    Pierwsze zdanie posiada odpowiednik w rzeczywistości.
                    Samo jego wypowiedzenie potwierdza przynajmniej istnienie wypowiedzi, znaczenia oraz procesu, w
                    którym zostało sformułowane.
                    Drugie zdanie nie może posiadać odpowiadającego mu stanu.
                    Jeżeli niebyt zostałby urzeczywistniony, stałby się czymś istniejącym i przestałby odpowiadać własnemu
                    znaczeniu.
                    Nie oznacza to jednak, że nicość jest pojęciem bezużytecznym.
                    Przeciwnie.
                    Jeżeli rzeczywistość ma rozpoznawać różnicę między znaczeniem posiadającym urzeczywistnienie a
                    znaczeniem pozbawionym możliwego odpowiednika, potrzebuje granicznego punktu odniesienia.
                    Tym punktem jest nicość.
                    Nie jako rzeczywisty stan.
                    Nie jako miejsce poza światem.
                    Nie jako druga substancja przeciwstawiona bytowi.
                    Nicość pełni funkcję koniecznego operatora.
                    Pozwala wskazać granicę, po przekroczeniu której nie istnieje już żaden punkt, fakt ani trajektoria
                    mogące urzeczywistnić określone znaczenie.
                    Nicość jest operatorem braku możliwego urzeczywistnienia.
                    Nie działa jak przedmiot.
                    Nie wywołuje zdarzeń.
                    Nie posiada własnej energii ani intencji.
                    Jest jednak potrzebna, aby rzeczywistość mogła odróżniać byt od jego absolutnego braku, prawdę od
                    treści pozbawionej odpowiednika oraz urzeczywistnioną trajektorię od trajektorii niemożliwej.
                    Urojony operator nicości
                    Nicość można nazwać operatorem urojonym.
                    Nie dlatego, że jest dowolną fantazją.
                    Liczby urojone również nie są zwykłym błędem matematyki. Nie przedstawiają długości na zwykłej osi
                    liczb rzeczywistych, a mimo to umożliwiają opisywanie rzeczywistych zależności, których bez nich nie
                    potrafilibyśmy ująć w spójnym systemie.
                    Podobnie nicość nie posiada własnego punktu w rzeczywistości.
                    Nie może zostać zaobserwowana.
                    Nie może zostać urzeczywistniona.
                    Mimo to jest konieczna jako operator pozwalający opisać granicę urzeczywistnienia.
                    Każda jej bezpośrednia reprezentacja jest wyłącznie surogatem:
                    pustka pozostaje określonym stanem,
                    zero jest liczbą,
                    zbiór pusty jest obiektem formalnym,
                    brak jest relacją między możliwością a określonym stanem,
                    słowo „niebyt” pozostaje istniejącym znaczeniem.
                    Nie odnajdujemy więc nicości jako obiektu.
                    Rozpoznajemy ją po funkcji, jaką pełni w systemie.
                    Jest wirtualnym biegunem, względem którego byt może określać własną odległość od absolutnego
                    braku urzeczywistnienia.
                    Energia i nicość
                    W proponowanym modelu energia i nicość zajmują szczególne, równorzędne miejsce.
                    Nie oznacza to, że są tym samym.
                    Energia opisuje koszt zakrzywienia już istniejącej rzeczywistości.
                    Nicość opisuje granicę, poza którą nie istnieje żadne urzeczywistnienie.
                    Energia jest miarą określoności.
                    Nicość jest miarą jej absolutnego braku.
                    Łączy je jednak jedna zasadnicza własność:
                    ani energia, ani nicość nie posiadają absolutnej, globalnej reprezentacji.
                    Nie możemy stanąć poza całym Wszechświatem i zmierzyć jego energii względem niezależnego układu
                    odniesienia.
                    Nie istnieje również miejsce, w którym moglibyśmy wskazać nicość jako gotowy stan przeciwstawiony
                    całej rzeczywistości.
                    Oba pojęcia ujawniają się poprzez relacje.
                    Energia ujawnia się jako różnica, napięcie, krzywizna, ruch albo możliwość relaksacji.
                    Nicość ujawnia się jako brak możliwego odpowiednika, niemożliwość urzeczywistnienia i granica
                    prawdziwości.
                    Są wirtualne nie dlatego, że nie mają znaczenia.
                    Są wirtualne dlatego, że nie występują jako samodzielne, absolutne obiekty, a mimo to organizują cały
                    opis świata.
                    Dlaczego zakrzywienie nie rośnie bez końca?
                    Skoro pierwsze zakrzywienie nie wymaga energii, mogłoby się wydawać, że rzeczywistość może
                    zakrzywiać się bez żadnych ograniczeń.
                    Pierwsza zmarszczka mogłaby prowadzić do następnej, następna do kolejnej, a stopień określoności
                    mógłby rosnąć w nieskończoność.
                    Tak byłoby jednak tylko wtedy, gdyby dalsze zakrzywienie nadal pozostawało bez odniesienia.
                    Tymczasem pierwsza różnica zmienia sytuację.
                    Wraz z nią pojawia się nie tylko geometria i energia.
                    Pojawia się również wirtualny operator nicości — absolutnego braku urzeczywistnienia.
                    Od tego momentu każde dalsze zakrzywienie zwiększa nierówność pomiędzy określoną rzeczywistością
                    a jej urojonym przeciwieństwem.
                    Im bardziej świat się różnicuje, tym wyraźniej odróżnia się od stanu, w którym nie byłoby żadnego
                    urzeczywistnionego punktu, faktu ani trajektorii.
                    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 12.07.26, 17:20
                      CD...Część VI — Pierwsze niedomknięcie. Dlaczego
                      rzeczywistość potrzebuje nicości?

                      Nicość nie zatrzymuje zakrzywienia jak fizyczna siła.
                      Nie naciska na świat z zewnątrz.
                      Umożliwia jednak powstanie miary nierówności.
                      A ta nierówność ujawnia się jako koszt energetyczny.
                      Można więc powiedzieć:
                      Pierwsze zakrzywienie ustanawia jednocześnie możliwość dalszego domykania oraz
                      granicę, względem której każde następne domknięcie uzyskuje koszt.
                      Energia i nicość tworzą w ten sposób dwa wirtualne operatory jednego procesu.
                      Energia mówi, jak duża jest nierówność.
                      Nicość wskazuje nieosiągalną granicę, względem której nierówność staje się możliwa do rozpoznania.
                      Relaksacja nie prowadzi do nicości
                      Jeżeli energia jest miarą długu powstałego wskutek zakrzywienia, relaksacja może zostać rozumiana
                      jako jego częściowa spłata.
                      Struktura traci część lokalnej określoności.
                      Zakrzywienie zmniejsza się.
                      Napięcie zostaje rozproszone albo przekazane otoczeniu.
                      Geometria dąży do bardziej płaskiego stanu.
                      Nie oznacza to jednak, że rzeczywistość zbliża się do nicości w taki sposób, w jaki ciało zbliża się do
                      określonego miejsca.
                      Nicość nie jest miejscem docelowym.
                      Nie jest stanem końcowym.
                      Nie może zostać osiągnięta, ponieważ jej osiągnięcie usuwałoby również układ, w którym można
                      rozpoznać, że cokolwiek zostało osiągnięte.
                      Pełna spłata długu nie oznacza więc urzeczywistnienia niebytu.
                      Oznaczałaby raczej wygaśnięcie określonego zakrzywienia i powrót jego treści do szerszej przestrzeni
                      możliwości.
                      Zmarszczka może zaniknąć.
                      Nie znika jednak sama możliwość zakrzywienia.
                      Trajektoria może się zakończyć.
                      Nie oznacza to, że powstała nicość.
                      Rzeczywistość zmienia stopień własnego domknięcia, lecz nie przechodzi w swój absolutny brak.
                      Dwa kierunki jednego procesu
                      Powstawanie świata można więc rozumieć jako napięcie pomiędzy dwiema tendencjami.
                      Pierwsza prowadzi do domykania.
                      Tworzy różnice, lokalne struktury, materię, organizmy, świadomość oraz coraz bardziej określone
                      trajektorie.
                      Druga prowadzi do relaksacji.
                      Zmniejsza lokalne nierówności i rozprowadza koszt zakrzywienia w szerszej geometrii.
                      Domykanie nie jest prostym przeciwieństwem relaksacji.
                      Bez domykania nie powstałaby żadna określona rzeczywistość.
                      Bez relaksacji zakrzywienie mogłoby narastać bez możliwości dostosowania otoczenia do jego kosztu.
                      Świat istnieje pomiędzy nimi.
                      Tworzy lokalne formy, a następnie rozlicza ich obecność w całej geometrii.
                      Można ten proces przedstawić następująco:
                      przestrzeń możliwości

                      pierwsze niedomknięcie — pytanie

                      pierwsze zakrzywienie bez wcześniejszego kosztu

                      powstanie różnicy


                      energia jako miara nierówności

                      nicość jako wirtualna granica urzeczywistnienia

                      kolejne domknięcia rzeczywistości

                      relaksacja i spłata długu zakrzywienia
                      Pierwsza zmarszczka nie potrzebuje wcześniejszej energii.
                      Ale jej pojawienie się sprawia, że każde następne zakrzywienie posiada już konsekwencje.
                      Czy nicość istnieje?
                      Możemy teraz powrócić do pytania, od którego rozpoczęliśmy poprzednie rozważania.
                      Czy nicość istnieje?
                      Jeżeli przez istnienie rozumiemy posiadanie rzeczywistego punktu, faktu albo trajektorii, odpowiedź
                      brzmi: nie.
                      Nicość nie może istnieć jako nicość.
                      Każde jej urzeczywistnienie natychmiast przeczyłoby jej znaczeniu.
                      Nie wynika z tego jednak, że nicość jest pojęciem pozbawionym znaczenia.
                      Jej znaczenie nie polega na reprezentowaniu obiektu.
                      Polega na pełnieniu funkcji.
                      Nicość jest konieczna, aby rzeczywistość mogła określić:
                      co posiada urzeczywistnienie,
                      co pozostaje tylko możliwością,
                      co jest prawdziwe,
                      co nie posiada odpowiadającego mu stanu,
                      oraz gdzie przebiega granica samego istnienia.
                      Nie jest bytem.
                      Nie jest drugą rzeczywistością.
                      Nie jest stanem sprzed początku świata ani miejscem, do którego świat zmierza.
                      Jest urojonym operatorem absolutnego braku — niemożliwym do urzeczywistnienia, lecz koniecznym
                      do określenia wszystkiego, co zostaje urzeczywistnione.
                      Pytanie na zakończenie
                      Być może zatem największą zagadką nie jest to, jak świat powstał z nicości.
                      Świat nie musiał powstać z nicości.
                      Wyłonił się z doskonale uporządkowanej, lecz niedomkniętej przestrzeni możliwości.
                      Pierwsze zakrzywienie nie wymagało energii, ponieważ dopiero ono ustanowiło warunki, w których
                      energia mogła stać się miarą różnicy.
                      Wraz z nim pojawił się również przeciwny operator — nicość, czyli niemożliwa do urzeczywistnienia
                      granica absolutnego braku.
                      Od tej chwili każde dalsze zakrzywienie zwiększało określoność świata, ale także jego nierówność
                      względem tej granicy.
                      W ten sposób rzeczywistość uzyskała zarówno możliwość domykania, jak i konieczność relaksacji.
                      Być może właśnie dlatego świat nie jest ani gotowym, doskonale zamkniętym obiektem, ani
                      chaotycznym zbiorem zdarzeń.
                      Jest procesem.
                      Przestrzeń możliwości zadaje pytanie.
                      Pierwsze zakrzywienie rozpoczyna odpowiedź.
                      Energia zapisuje jej koszt.
                      Nicość wyznacza granicę, której odpowiedź nigdy nie może osiągnąć.
                      A kolejne formy rzeczywistości — materia, życie, świadomość i nasze własne poszukiwanie prawdy — są
                      następnymi próbami domknięcia pytania, które pozostało w samym centrum pełni możliwości.
      • krytyk2 Re: Prawda, znaczenie i wartość 13.07.26, 19:16
        Prawdziwość jest ze swojej istoty relacja. Sa dwa kryteria prawdziwości
        1) prawdziwość semantyczna
        2) prawdziwość syntaktyczna

        Semantyka to wynik relacji z tzw odniesieniem przedmiotowym. "To pudełko jest czerwone" - prawdziwość tego zdania określa sie poprzez porównanie jego treści z konkretnym przedmiotem
        Prawdziwość syntaktyczna to wynik porównania jednego zdania z pozostałymi pozostajacymi z nim w relacji teorii. Tzn wzajemne wynikanie tresci z pozostałych zdan wyznacza czy badane zdanie jest prawdziwe w świetle tych zdań
        • krytyk2 Re: Prawda, znaczenie i wartość 13.07.26, 19:21
          Teoria jest prawdziwa, jesli wszystkie jej zdania sa prawdziwe. Jedno zdanie fałszywe wywraca w pył cała teorie jako prawdziwą. Czasem nie znając odniesienia przedmiotowego danego zdania, jesteśmy w stanie przewidzieć, jaką pula odniesień przedmiotowym spełni cechę prawdziwości tego zdania. W ten sposob fizycy kwsntowi przewidują istnienie nieznanych jeszcze fizycznie cząstek elementarnych- wnioskując z kojenernvji logicznej calej teorii
          • krytyk2 Re: Prawda, znaczenie i wartość 13.07.26, 19:22
            Koherencji logicznej
            • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 13.07.26, 21:01
              W felietonie przyjmujemy rzeczywistość jako system domknięty: nie otrzymuje ona energii z zewnątrz ani nie korzysta z różnicy potencjału względem zewnętrznego minimum czy rzeczywiście istniejącej nicości.

              Jeżeli mówimy o niebycie, nie traktujemy go jako sąsiedniej alternatywy dla bytu ani jako jego antypody znajdującej się obok rzeczywistości. Niebyt jest dla nas absolutnie niedostępny jako stan i nie posiada wewnątrz systemu własnej reprezentacji. Może pełnić jedynie funkcję granicznego, wirtualnego operatora, dzięki któremu rozpoznajemy brak możliwego urzeczywistnienia określonej treści.

              Jeżeli natomiast dopuścimy możliwość istnienia zewnętrznego obserwatora, zakładamy, że nie wpływa on w żaden sposób na stan omawianego systemu. Z punktu widzenia dynamiki systemu pozostaje więc nieistotny.

              W tym kontekście prawda i fałsz muszą być rozstrzygane wyłącznie na podstawie relacji zachodzących wewnątrz rzeczywistości — podobnie jak bilans energetyczny. Prawdziwość semantyczna oznaczałaby zgodność zdania z określonym stanem, faktem lub trajektorią należącą do systemu. Koherencja syntaktyczna mówi natomiast, czy zdanie pozostaje zgodne z pozostałymi zdaniami teorii. Sama koherencja nie wystarcza jeszcze do prawdy, jeśli nie istnieje odpowiadający jej stan rzeczy.

              Nie oznacza to relatywizmu. Prawda nie zależy od dowolnej perspektywy obserwatora, lecz od tego, czy treść zdania może zostać urzeczywistniona w pełnej strukturze systemu.
              koherencja sprawdza zgodność zdania z teorią, natomiast prawda sprawdza zgodność znaczenia ze stanem rzeczywistości — ale oba odniesienia pozostają wewnątrz domkniętego systemu.



              • krytyk2 Re: Prawda, znaczenie i wartość 13.07.26, 23:35
                To co piszesz- o zgodności i spójności semantyki i syntaktyki pozwala założyć, ze niesprzeczna teoria uchwyciwszy choć część semantycznej prawdy ( potwierdzonej empirycznie), pozwoli rozszerzyć walor prawdziwości semantycznej ( poki co - niepotwierdzonej empirycznie) na inne części teorii.
                • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 08:12

                  Jeżeli potwierdzone założenia teorii zachowują prawdziwość również w badanym zakresie, przewidywany stan powinien istnieć. Ostatecznie jednak to rzeczywistość weryfikuje tę prawdę w kolejnych własnych kolapsach.

            • scand Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 10:14
              Koherencja logiczna odpowiada koherencji ludzkiego umysłu. Im umysł koherentnieszy tym lepiej potrafi wyłuskać prawdę.
              • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 11:36
                scand napisał:

                > Koherencja logiczna odpowiada koherencji ludzkiego umysłu. Im umysł koherentnie
                > szy tym lepiej potrafi wyłuskać prawdę.


                inaczej mowiac , trzeba miec zgodnosc z wieloma prawdami - tym zajmuje sie w naszym jezyku intuicja .


                • scand Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 12:32
                  Poznanie intuicyjne jest poznaniem z wykorzystaniem głębszych, mniej wyartykułowanych warstw naszego umysłu. Wiemy, że pod świadomą powierzchnią coś się w nas dzieje, co czasem przejawia się właśnie w intuicji.
                  • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 13:24
                    scand napisał:

                    > Poznanie intuicyjne jest poznaniem z wykorzystaniem głębszych, mniej wyartykuło
                    > wanych warstw naszego umysłu. Wiemy, że pod świadomą powierzchnią coś się w nas
                    > dzieje, co czasem przejawia się właśnie w intuicji.


                    to jest bardzo ciekawy obszar ludzkiej aktywnosci - zupelnie nie wiemy dlaczego potrafimy calkiem poprawnie wypowiadac sie w obszarach pozostajacych poza empirycznym poznaniem . w moich przemysleniach zwiazane jest to z prymitywnymi wlasnisciami organizmow , np. ptaki wykorzystuja zjawiska kwantowe do nawigacji , a niezbedne receptory umiejsowione sa w ich oku .


                    • scand Re: Prawda, znaczenie i wartość 15.07.26, 10:36
                      Ja wiąże to po prostu ze świadomością. Świadomość ( w moim rozumieniu) jest filtrem procesów myślowych dla stworzenia ram komunikacji. Ale nie oznacza to, że sprowadza dowolne procesy myślowe do swego pola. Wiele z nich pozostaje nieuświadomionych, ale również przecież oddziałuje. Stąd intuicje.
                      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 15.07.26, 15:24
                        zatem tu zgadzamy sie co do tego , ze intuicja jest zjawiskiem bardziej prymitywnym niz swiadomosc . oczywiscie twierdzenie , ze istnieje inny mechanizm poznawczy , odmienny od naukowo potwierdzonych procesow jest spekulacja .
                        • scand Re: Prawda, znaczenie i wartość 16.07.26, 09:56
                          Czy ja wiem czy spekulacją? Przyjmuje się że nieświadome procesy myślowe istnieją i udowodniło to wiele obserwacji. Świadomość nie zawłaszcza wszystkiego.
                          • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 16.07.26, 11:22
                            moje podejrzenia ida jednak znaczne dalej , dlatego na obecna chwile sa spekulatywne .
                            skoro ptaki korzystaja ze zjawisk kwantowych w nawigacji , to samo zastosowanie tej drogi propagacji informacji w naturze ozywionej nie jest obce , a to wymaga znacznie wiecej do stania sie faktem w nauce niz sama tylko intuicja poznawcza oferuje .

    • mu_ndek_on Re: Prawda, znaczenie i wartość 12.07.26, 16:02
      Dyskusja z samym sobą jest interesująca tylko dla ciebie - „odkrywanie” AI jako „filozofa” przypomina nieco scholastykę w swojej najbardziej męczącej formie czyli : długie kazania o niczym.
      Proponuję założyć sobie bloga. Pierwszy temat : „prawda, dobro i piękno” wydaje się wyjątkowo odkrywczy a podparty twoim entuzjazmem niewątpliwie będzie niekończącą się serią fascynujących odkryć.
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 12.07.26, 17:22
        mu_ndek_on napisał:

        > Dyskusja z samym sobą jest interesująca tylko dla ciebie - „odkrywanie” AI ja
        > ko „filozofa” przypomina nieco scholastykę w swojej najbardziej męczącej formi
        > e czyli : długie kazania o niczym.
        > Proponuję założyć sobie bloga. Pierwszy temat : „prawda, dobro i piękno” wydaje
        > się wyjątkowo odkrywczy a podparty twoim entuzjazmem niewątpliwie będzie nieko
        > ńczącą się serią fascynujących odkryć.
        >



        jescze nie zauwazyles jak dobrze w tych wpisach wylania sie twoja natura


        • scand Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 10:17
          Dyskusja z samym sobą to podstawa myślenia. Człowiek, który nie potrafi krytycznie spojrzeć na swoją myśl, nie tworzy procesu myślowego a raczej manifest. Dla mnie twoje wpisy Zbigniewie są interesujące, a więc nie jest tak tak mówi Mundek że są interesujące tylko dla Ciebie.
    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 11:24
      Część VII — Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?
      Fragment 1 z 3

      W poprzedniej części przyjęliśmy, że rzeczywistość jest systemem domkniętym.

      Nie otrzymuje energii z zewnątrz.

      Nie korzysta z różnicy potencjałów względem zewnętrznego minimum.

      Nie posiada również dostępu do rzeczywistej nicości, która mogłaby istnieć obok świata jako jego przeciwieństwo.

      Energia i nicość pojawiają się dopiero wraz z pierwszym zakrzywieniem.

      Energia jako miara nierówności powstałej w rzeczywistości.

      Nicość jako wirtualny operator absolutnego braku urzeczywistnienia.

      Oba pojęcia są potrzebne do opisu świata, lecz żadne nie występuje jako samodzielny, globalny obiekt istniejący poza nim.

      Jeżeli jednak rzeczywistość jest systemem domkniętym, pojawia się kolejne pytanie:

      Jak albo co rozstrzyga, które zdania o rzeczywistości są prawdziwe?

      Czy prawda wymaga zewnętrznego obserwatora?

      Czy teoria staje się prawdziwa dlatego, że pozostaje logicznie spójna?

      Czy prawdę tworzy pomiar?

      A może sama rzeczywistość nieustannie weryfikuje prawdę w kolejnych własnych rozstrzygnięciach?

      Prawda jest relacją

      Prawda nie jest samodzielnym przedmiotem.

      Nie można położyć jej na stole ani wskazać jej jako osobnego składnika świata.

      Prawda zachodzi pomiędzy znaczeniem a rzeczywistością.

      Jeżeli wypowiadamy zdanie:

      „To pudełko jest czerwone”,

      jego prawdziwość zależy od tego, czy istnieje pudełko, do którego zdanie się odnosi, oraz czy posiada ono wskazaną własność.

      Zdanie proponuje pewną strukturę.

      Rzeczywistość albo ją urzeczywistnia, albo nie.

      Możemy więc powiedzieć:

      Prawda jest zgodnością znaczenia z określonym stanem, faktem albo trajektorią rzeczywistości.

      Nie wystarczy jednak, że zdanie jest poprawnie zbudowane.

      Zdanie:

      „Istnieje absolutny niebyt”

      może być gramatycznie zrozumiałe.

      Możemy zapisać je, wypowiedzieć i analizować.

      Nie posiada ono jednak stanu rzeczy, który mógłby urzeczywistnić jego treść.

      Gdyby niebyt zaistniał, przestałby być niebytem.

      Zdanie istnieje więc jako wypowiedź, lecz nie istnieje rzeczywistość odpowiadająca jego znaczeniu.

      To właśnie pozwoliło nam wcześniej wykorzystać nicość do walidacji prawdy.

      Niebyt wyznacza granicę, przy której znaczenie nie może już uzyskać zgodnego odpowiednika.

      Spójność teorii nie jest jeszcze prawdą o świecie

      Możemy sprawdzać zdanie również poprzez porównanie go z innymi zdaniami teorii.

      Jeżeli wynika ono z przyjętych założeń i nie prowadzi do sprzeczności, uznajemy je za zgodne ze strukturą systemu.

      Taka zgodność jest konieczna.

      Teoria, która przeczy samej sobie, nie może tworzyć spójnego obrazu rzeczywistości.

      Nie oznacza to jednak, że każda niesprzeczna teoria jest prawdziwa.

      Możemy zbudować logicznie poprawny system opisujący świat, który nie istnieje.

      Możemy również poprawnie wyprowadzić wniosek z fałszywych założeń.

      Koherencja mówi więc:

      Jeżeli założenia teorii są prawdziwe, wniosek wynika z nich w sposób prawidłowy.

      Nie mówi jeszcze:

      Rzeczywistość rzeczywiście posiada stan opisany przez wniosek.

      Dlatego trzeba odróżnić dwa poziomy.

      Pierwszy to zgodność wewnętrzna teorii.

      Drugi to zgodność teorii z rzeczywistością.

      Pierwszy wyznacza możliwą drogę rozumowania.

      Drugi rozstrzyga, czy droga ta prowadzi do rzeczywistego punktu.

      Teoria wskazuje możliwość prawdy

      Niesprzeczna teoria, której część została potwierdzona, może prowadzić do nowych przewidywań.

      Jeżeli obserwacje wielokrotnie potwierdzają jej założenia, mamy podstawy sądzić, że również inne wynikające z niej stany mogą istnieć.

      W ten sposób teoria wyprzedza bezpośrednie doświadczenie.

      Może wskazać cząstkę, której jeszcze nie zaobserwowaliśmy.

      Może przewidzieć zjawisko, którego nie udało się dotychczas zmierzyć.

      Może wyznaczyć zakres warunków, w których powinien pojawić się określony rezultat.

      Nie oznacza to jednak, że samo przewidywanie tworzy rzeczywisty obiekt.

      Trafniej byłoby powiedzieć:

      Jeżeli potwierdzone założenia teorii zachowują prawdziwość również w badanym zakresie, przewidywany stan powinien istnieć. Ostatecznie jednak rzeczywistość weryfikuje tę prawdę w kolejnych własnych kolapsach.

      Teoria otwiera możliwość prawdy.

      Rzeczywistość ją rozstrzyga.

      Czym jest kolaps rzeczywistości?

      Słowo „kolaps” może kojarzyć się z mechaniką kwantową i redukcją stanu podczas pomiaru.

      W naszym ujęciu posiada ono jednak szersze znaczenie.

      Kolaps to każde przejście, w którym otwarta przestrzeń możliwości zostaje ograniczona do określonego stanu.

      Przed kolapsem możliwy jest więcej niż jeden dalszy przebieg.

      Po kolapsie jeden z nich staje się częścią historii świata.

      Pozostałe nie zostają zamienione w nicość.

      Przestają jednak należeć do aktualnej trajektorii.

      Można to zobaczyć w prostym przykładzie.

      Przed rzutem monety istnieją co najmniej dwa przewidywane wyniki:

      orzeł,

      reszka.

      Po rzucie pojawia się jeden określony fakt.

      Nie oznacza to, że druga możliwość przestała być logicznie zrozumiała.

      Oznacza jedynie, że nie została urzeczywistniona w tej trajektorii.

      Kolaps tworzy więc różnicę pomiędzy:

      tym, co było możliwe,

      tym, co zostało urzeczywistnione,

      oraz tym, co zostało wykluczone z aktualnego przebiegu zdarzeń.

      W tym sensie rzeczywistość weryfikuje prawdę nie poprzez wypowiadanie sądów, lecz poprzez przyjmowanie określonych stanów.

      Rzeczywistość nie mówi, że zdanie jest prawdziwe. Przyjmuje stan, który czyni je prawdziwym albo fałszywym.

      Trzy możliwe wyniki walidacji

      Kiedy teoria przewiduje określony stan, rzeczywistość może odpowiedzieć na trzy różne sposoby.

      Urzeczywistnienie

      Przewidywany stan pojawia się.

      Zdanie uzyskuje przedmiotowy odpowiednik.

      Możliwość staje się faktem.

      W tym zakresie teoria zostaje potwierdzona.

      Wykluczenie

      Rzeczywistość przyjmuje stan niezgodny z przewidywaniem.

      Zdanie nadal istnieje jako znaczenie, lecz jego treść nie odpowiada przebiegowi świata.

      Teoria wymaga wówczas odrzucenia, ograniczenia albo zmiany.

      Brak warunków odniesienia

      Możliwa jest również trzecia sytuacja.

      Zdanie nie jest jeszcze ani potwierdzone, ani odrzucone, ponieważ rzeczywistość nie wytworzyła warunków, do których mogłoby się ono odnosić.

      Pytanie o temperaturę obiektu nie ma zastosowania, jeżeli nie istnieje jeszcze obiekt ani struktura pozwalająca zdefiniować temperaturę.

      Podobnie pytanie o grawitację nie posiada tego samego znaczenia w stanie, w którym nie istnieją jeszcze geometria, nierówność ani lokalne struktury.

      W takim przypadku zdanie nie musi być fałszywe.

      Może być przedwczesne.

      Nie posiada jeszcze przedmiotu odniesienia.

      Nie wszystkie prawdy są jednakowe

      To prowadzi do ważnego rozróżnienia.

      Niektóre prawdy powstają razem z kolejnymi warstwami rzeczywistości.

      Inne obowiązują bardziej fundamentalnie.

      Jeszcze inne dotyczą jedynie konkretnych zdarzeń.

      Możemy więc wyróżnić trzy poziomy prawdy:

      prawdy fundamentalne,

      prawdy warstwowe,

      prawdy historyczne.

      Prawdy fundamentalne

      Prawdy fundamentalne nie opisują jednego lokalnego stanu świata.

      Określają warunki, w których jakikolwiek stan może zostać urzeczywistniony.

      Przykładem jest zdanie:

      Niebyt nie jest ani początkiem świata, ani jego alternatywą.

      Niebyt nie może być początkiem, ponieważ nie posiada możliwości zmiany.

      Nie może stać się światem.

      Nie może również istnieć jako niewybrana alternatywa, ponieważ każda alternatywa musi już należeć do przestrzeni możliwości.

      Gdyby niebyt był możliwością, posiadałby określony status.

      Tym samym nie byłby absolutnym niebytem.

      Ta prawda nie zależy od tego, czy istnieją już materia, gwiazdy, życie albo świadomość.

      Dotyczy samej architektury istnienia.

      Podobny charakter ma teza dotycząca energii:

      Energia nie jest absolutnym składnikiem poprzedzającym pierwsze zakrzywienie rzeczywistości.

      Jeżeli pierwsze zakrzywienie jest bezkosztowe dla
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 11:26
        Część VII — Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?
        Fragment 2 z 3

        Nie istnieje jednak absolutnie jako samodzielna substancja poprzedzająca świat.

        Prawdy fundamentalne nie są po prostu najstarszymi faktami.

        Nie wydarzyły się „dawno temu”.

        Nie należą do osi czasu.

        Wyznaczają granice tego, co może znaleźć miejsce na osi czasu.

        Jak weryfikujemy prawdy fundamentalne?

        Pojawia się jednak trudność.

        Jeżeli prawdy fundamentalne nie odnoszą się do jednego zdarzenia, w jaki sposób rzeczywistość może je zweryfikować?

        Nie można przeprowadzić eksperymentu, w którym obserwujemy absolutny niebyt.

        Nie można również wyjść poza cały Wszechświat i sprawdzić, czy istnieje tam zewnętrzny magazyn energii.

        Walidacja ma tutaj inną postać.

        Prawda fundamentalna zostaje rozpoznana poprzez niemożliwość spójnego urzeczywistnienia jej zaprzeczenia.

        Spróbujmy urzeczywistnić zdanie:

        „Niebyt istnieje”.

        Jeżeli uzyskujemy jakikolwiek stan, nie jest on już niebytem.

        Zaprzeczenie znosi własne znaczenie.

        Podobnie, jeżeli twierdzimy, że pierwsze zakrzywienie wymagało wcześniejszej energii, musimy wskazać wcześniejszą różnicę, geometrię albo potencjał, względem których energia była określona.

        Wprowadzamy wówczas wcześniejsze zakrzywienie.

        To, które nazywaliśmy pierwszym, przestaje być pierwsze.

        Zaprzeczenie prowadzi więc do regresu albo sprzeczności pojęciowej.

        Prawda fundamentalna nie jest sprawdzana przez jeden pomiar.

        Jest sprawdzana przez całą przestrzeń możliwych urzeczywistnień.

        Jeżeli żaden spójny stan świata nie może zrealizować jej zaprzeczenia, otrzymujemy coś więcej niż lokalne potwierdzenie.

        Otrzymujemy ograniczenie ontologiczne.

        Prawdy warstwowe

        Prawdy warstwowe powstają dopiero wtedy, gdy rzeczywistość osiąga określony poziom organizacji.

        Przed pierwszym zakrzywieniem nie istnieje grawitacja w znanej nam postaci.

        Nie ma masy.

        Nie ma odległości.

        Nie ma lokalnej geometrii.

        Nie ma relaksacji określonego zakrzywienia.

        Zdanie:

        „Grawitacja wpływa na ruch materii”

        nie jest jeszcze prawdą o stanie S₀.

        Nie musi być również fałszem.

        Nie istnieją warunki, które nadałyby mu przedmiotowe odniesienie.

        Wraz z pierwszym zakrzywieniem pojawia się natomiast możliwość różnicy i relaksacji.

        Gdy tworzą się stabilne struktury, powstają relacje między ich lokalnymi geometriami.

        Kiedy pojawia się materia, możliwe stają się prawdy o jej zachowaniu.

        Kiedy powstają masywne obiekty, możliwe stają się prawdy o ich wzajemnym oddziaływaniu.

        Prawda o grawitacji jest więc inna na różnych etapach rozwoju rzeczywistości nie dlatego, że świat dowolnie zmienia zdanie.

        Zmienia się struktura, do której zdania o grawitacji mogą się odnosić.

        Na jednym etapie nie istnieje jeszcze grawitacja jako wyodrębniona relacja.

        Na następnym może być lokalną tendencją relaksacyjną geometrii.

        Później staje się obserwowalnym oddziaływaniem pomiędzy złożonymi strukturami materialnymi.

        Jeszcze później może zostać opisana przez świadome podmioty za pomocą teorii matematycznych.

        Każda warstwa otwiera nową klasę prawd.

        Jedna prawda ustanawia możliwość następnych

        Prawdy rzeczywistości nie tworzą przypadkowego zbioru niezależnych zdań.

        Posiadają hierarchię.

        Jeżeli nie istnieje pierwsza różnica, nie może istnieć prawda o energii.

        Jeżeli nie istnieje energia jako miara nierówności, nie może istnieć prawda o jej przemianach.

        Jeżeli nie powstają stabilne struktury, nie mogą istnieć prawdy o materii skondensowanej.

        Jeżeli nie istnieją organizmy, nie mogą pojawić się prawdy dotyczące życia.

        Jeżeli nie istnieją podmioty zdolne do rozpoznawania własnej trajektorii, nie mogą pojawić się prawdy o decyzjach, odpowiedzialności i moralności.

        Każdy kolaps nie tylko rozstrzyga jedną możliwość.

        Zmienia również przestrzeń przyszłych rozstrzygnięć.

        Powstanie atomu nie jest wyłącznie jednym dodatkowym faktem.

        Otwiera możliwość powstania cząsteczek.

        Powstanie cząsteczek otwiera możliwość złożonej chemii.

        Złożona chemia może otworzyć możliwość życia.

        Życie tworzy nowe trajektorie.

        Świadomość tworzy możliwość rozpoznania tych trajektorii.

        Można więc powiedzieć:

        Rzeczywistość nie tylko weryfikuje istniejące prawdy. W kolejnych kolapsach tworzy warunki, dzięki którym nowe rodzaje prawdy stają się w ogóle możliwe.

        Prawdy historyczne

        Najbardziej lokalny poziom stanowią prawdy historyczne.

        Dotyczą określonych wydarzeń.

        Powstała konkretna gwiazda.

        Doszło do określonego zderzenia.

        Dany organizm przeżył.

        Człowiek podjął pewną decyzję.

        Te prawdy nie wynikają wyłącznie z praw fundamentalnych ani warstwowych.

        Prawa rzeczywistości mogą dopuszczać wiele trajektorii.

        Dopiero kolaps rozstrzyga, która z nich staje się historią.

        Prawdy fundamentalne określają, co jest możliwe.

        Prawdy warstwowe określają, jakie relacje obowiązują na danym poziomie rzeczywistości.

        Prawdy historyczne mówią, co faktycznie się wydarzyło.

        Czy obserwator tworzy prawdę?

        Skoro prawda zostaje rozstrzygnięta w kolapsie, można zapytać, jaką rolę odgrywa obserwator.

        Czy bez obserwatora zdarzenie jest prawdziwe?

        Jeżeli przyjmiemy rzeczywistość jako system domknięty, zewnętrzny obserwator nie jest potrzebny do ustanowienia faktu.

        Gwiazdy powstawały, zanim istniał człowiek zdolny je opisać.

        Procesy zachodziły, zanim pojawiły się słowa, liczby i teorie.

        Obserwator nie tworzy prawdy poprzez samo jej wypowiedzenie.

        Rozpoznaje relację, która już zachodzi w rzeczywistości.

        Jego obserwacja może jednak stać się częścią dalszego kolapsu.

        Pomiar zmienia stan aparatury.

        Informacja zmienia pamięć obserwatora.

        Wiedza wpływa na przyszłe decyzje.

        Obserwator nie stoi więc całkowicie poza systemem.

        Jest jego częścią.

        Prawda zostaje rozpoznana przez rzeczywistość za pośrednictwem jednej z jej własnych struktur.

        Można powiedzieć:

        W świadomym obserwatorze rzeczywistość uzyskuje możliwość nie tylko urzeczywistniania prawdy, lecz także tworzenia jej reprezentacji.

        Reprezentacja może być jednak błędna.

        Dlatego musimy stale odróżniać prawdę od przekonania o prawdzie.

        Prawda nie zależy od naszej wiedzy

        Cząstka przewidziana przez teorię nie zaczyna istnieć dopiero wtedy, gdy zostaje zaobserwowana.

        Jeżeli istniała wcześniej, obserwacja jedynie włącza jej obecność do ludzkiej wiedzy.

        Zmienia się stan naszej teorii.

        Nie musi zmieniać się stan przedmiotu.

        Podobnie błędne przekonanie nie zmienia automatycznie rzeczywistości.

        Może jednak wpłynąć na przyszłe zdarzenia, ponieważ ludzie działają na podstawie własnych reprezentacji.

        Fałszywa mapa nie zmienia ukształtowania terenu.

        Może jednak spowodować, że podróżnik wybierze niewłaściwą drogę.

        Fałsz istnieje wtedy jako rzeczywista reprezentacja, która nie odpowiada własnej treści.

        Jego dalsze skutki mogą być całkowicie realne.

        Czy prawda zmienia się razem ze światem?

        Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta.

        Jeżeli zmienia się świat, zmieniają się również prawdziwe zdania o jego stanie.

        Zdanie:

        „Ta gwiazda istnieje”

        może być prawdziwe przez pewien czas, a później stać się fałszywe, gdy gwiazda przestanie istnieć w dotychczasowej postaci.

        Nie oznacza to jednak, że wcześniejsza prawda została unieważniona.

        Zdanie:

        „Gwiazda istniała w określonym momencie”

        pozostaje prawdziwe jako opis trajektorii historycznej.

        Zmiana świata nie usuwa wcześniejszego faktu.

        Włącza go do dłuższej historii.

        Trudniejsze pytanie dotyczy prawd warstwowych.

        Jeżeli grawitacja przyjmuje inną postać na różnych etapach rozwoju rzeczywistości, czy prawda o niej rzeczywiście się zmienia?

        A może zmienia się wyłącznie zakres, w którym określone zdanie posiada zastosowanie?

        Być może prawda o grawitacji nie jest jednym nieruchomym zdaniem.

        Może być całą trajektorią:

        od braku warunków dla grawitacji,

        przez pierwsze zakrzywienie,

        powstanie relaksa
        • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 11:27
          Część VII — Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?
          Fragment 3 z 3

          Lokalny obserwator widzi tylko fragment rzeczywistości.

          Zna pewien zakres zdarzeń.

          Dysponuje teoriami powstałymi na określonym etapie historii.

          Może więc rozpoznawać prawdy częściowe.

          Prawda globalna musiałaby obejmować:

          wszystkie stany rzeczywistości,

          wszystkie dokonane kolapsy,

          wszystkie niewykorzystane możliwości,

          reguły przejścia pomiędzy kolejnymi warstwami,

          oraz prawdy fundamentalne ograniczające całą trajektorię.

          Nie byłaby pojedynczym zdaniem.

          Byłaby pełną zgodnością pomiędzy strukturą możliwości a całym urzeczywistnionym przebiegiem świata.

          Taka prawda może być niedostępna dla lokalnego obserwatora.

          Nie oznacza to jednak, że nie istnieje.

          Oznacza jedynie, że żaden fragment systemu nie musi posiadać pełnej reprezentacji całości.

          Rzeczywistość nie potrzebuje zewnętrznego świadka, aby jej trajektoria była określona.

          To sama trajektoria jest ostatecznym odniesieniem.



          Możemy teraz odpowiedzieć na pytanie:

          Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?

          Nie czyni tego przez zewnętrzny sąd.

          Nie porównuje się z innym światem.

          Nie korzysta z obserwatora stojącego poza systemem.

          Weryfikuje prawdę poprzez własne kolapsy.

          Możliwość zostaje urzeczywistniona albo wykluczona.

          Znaczenie uzyskuje przedmiotowy odpowiednik albo pozostaje bez niego.

          Teoria przewiduje możliwą trajektorię, lecz dopiero rzeczywistość rozstrzyga, czy trajektoria ta stanie się faktem.

          Prawdy fundamentalne ograniczają to, co może zostać urzeczywistnione.

          Prawdy warstwowe powstają wraz z kolejnymi poziomami organizacji świata.

          Prawdy historyczne zapisują to, co wydarzyło się w określonej trajektorii.

          Pozostaje jednak następne pytanie.

          Jeżeli kolejne kolapsy tworzą nowe warstwy rzeczywistości, a wraz z nimi nowe klasy prawdziwych zdań, to czy prawda sama posiada historię?

          Czy prawda zmienia się wraz ze światem?

          Czy raczej na każdym etapie odsłania inną część jednej, globalnej trajektorii?

          I czy lokalne prawdy o energii, grawitacji, materii, życiu oraz świadomości można ostatecznie domknąć w jednym opisie całej rzeczywistości?
        • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 12:25
          cd...Część VII — Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?
          Fragment 2 z 3


          Może być całą trajektorią:

          od braku warunków dla grawitacji,

          przez pierwsze zakrzywienie,

          powstanie relaksacji,

          wyłonienie energii,

          aż po oddziaływania obserwowane pomiędzy strukturami materialnymi.

          Wtedy pełna prawda nie jest fotografią jednego etapu.

          Jest zgodnością opisu z całym przebiegiem przemiany.

          Prawda globalna
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 12:18
        CD ... Część VII — Jak rzeczywistość weryfikuje prawdę?
        Fragment 1 z 3




        Jeżeli pierwsze zakrzywienie jest bezkosztowe dlatego, że nie istnieje jeszcze geometria kosztu, energia nie może być wcześniejszym zasobem, który je wywołuje.

        Powstaje dopiero wraz z różnicą.

        Jest realna jako relacja, miara i skutek zakrzywienia.


    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 13:08
      Część VIII — Czy prawda zmienia się razem z rzeczywistością?

      W poprzedniej części przyjęliśmy, że rzeczywistość weryfikuje prawdę we własnych kolapsach.
      Teoria może wskazać stan, który powinien istnieć.
      Może być logicznie spójna.
      Może wynikać z założeń wcześniej potwierdzonych przez doświadczenie.
      Ostatecznie jednak to rzeczywistość rozstrzyga, czy przewidywana możliwość stanie się faktem.
      Pojawia się teraz trudniejsze pytanie.
      Jeżeli rzeczywistość nieustannie się zmienia, tworzy nowe struktury i przechodzi przez kolejne poziomy organizacji, czy razem z nią zmienia się również prawda?
      Czy zdanie prawdziwe na jednym etapie świata może stać się fałszywe na innym?
      Czy prawda o grawitacji była taka sama przed powstaniem materii, po pojawieniu się pierwszych gwiazd i w rzeczywistości poznawanej przez świadomego obserwatora?
      A może prawda nie zmienia się, lecz odsłania kolejne warstwy, które wcześniej nie posiadały jeszcze przedmiotowego odniesienia?
      Czy zmienność prawdy oznacza relatywizm?
      Sformułowanie: „Prawda zmienia się wraz z rzeczywistością” może budzić sprzeciw.
      Wydaje się bowiem sugerować, że prawda jest zależna od chwili, perspektywy albo decyzji obserwatora.
      Mogłoby to prowadzić do wniosku, że każde zdanie może być prawdziwe w jednym czasie i fałszywe w innym, a ostateczne rozstrzygnięcie nie istnieje.
      Nie o to jednak chodzi.
      Jeżeli zmienia się stan świata, zmieniają się prawdziwe zdania opisujące ten stan.
      Zdanie: „Ta gwiazda istnieje” może być prawdziwe przez miliardy lat, a następnie przestać opisywać aktualną rzeczywistość.
      Nie oznacza to jednak, że wcześniejsza prawda została unieważniona.
      Zdanie: „Ta gwiazda istniała w określonym okresie” pozostaje prawdziwe jako część historii świata.
      Zmiana rzeczywistości nie zamienia wcześniejszej prawdy w fałsz.
      Włącza ją do dłuższej trajektorii.
      Dlatego należy odróżnić prawdę o aktualnym stanie od prawdy o przebiegu rzeczywistości.
      Pierwsza może zmieniać się wraz ze światem.
      Druga zachowuje wcześniejsze stany jako elementy historii.
      Prawdy fundamentalne nie powstają w czasie
      Nie każda prawda zmienia się jednak wraz z kolejnymi etapami świata.
      Niektóre prawdy nie opisują konkretnej warstwy rzeczywistości.
      Określają warunki, w których jakakolwiek rzeczywistość może się urzeczywistnić.
      Nazwaliśmy je prawdami fundamentalnymi.
      Przykładem jest zdanie: „Niebyt nie jest ani początkiem świata, ani jego alternatywą”.
      Niebyt nie może być początkiem, ponieważ nie posiada możliwości przejścia w określony stan.
      Nie może być również niewybraną drogą, ponieważ każda droga musi należeć do przestrzeni możliwości.
      Gdyby niebyt był jedną z możliwości, posiadałby określony status i nie byłby już absolutnym niebytem.
      Ta prawda nie pojawia się dopiero po powstaniu materii albo świadomości.
      Nie wydarza się w określonym momencie.
      Dotyczy całej architektury istnienia.
      Podobny charakter posiada teza dotycząca energii: „Energia nie może być absolutną substancją poprzedzającą pierwsze zakrzywienie rzeczywistości”.
      Jeżeli pierwsze zakrzywienie nie posiada wcześniejszego punktu odniesienia, nie można określić jego kosztu energetycznego.
      Energia pojawia się dopiero wraz z różnicą, geometrią, napięciem i możliwością relaksacji.
      Jest rzeczywista jako relacja wewnątrz rozwiniętego świata.
      Nie istnieje jednak jako zewnętrzny zasób, z którego świat został zbudowany.
      Prawdy fundamentalne nie są więc najstarszymi zdaniami w historii.
      Są warunkami, dzięki którym historia może się rozpocząć.
      Prawda warstwowa
      Inaczej wygląda sytuacja prawd dotyczących określonych poziomów organizacji świata.
      Nazwaliśmy je prawdami warstwowymi.
      Zdanie może posiadać przedmiotowe odniesienie dopiero wtedy, gdy istnieje struktura, której dotyczy.
      Przed powstaniem atomów nie istnieją prawdy o reakcjach chemicznych.
      Przed powstaniem organizmów nie istnieją prawdy o metabolizmie.
      Przed pojawieniem się podmiotów nie istnieją prawdy o wyborach, zobowiązaniach ani moralnej odpowiedzialności.
      Nie oznacza to, że wcześniej zdania te były fałszywe.
      Nie posiadały jeszcze warunków zastosowania.
      Rzeczywistość nie wytworzyła przedmiotów, relacji i trajektorii, do których mogłyby się odnosić.
      Możemy więc powiedzieć: „Nowa warstwa rzeczywistości nie tylko tworzy nowe fakty. Tworzy również nową klasę zdań, które mogą od tej chwili stać się prawdziwe albo fałszywe”.
      Prawda posiada więc historię nie dlatego, że dowolnie zmienia swoje znaczenie, lecz dlatego, że rozwijający się świat otwiera kolejne obszary możliwego urzeczywistnienia.
      Prawda o grawitacji
      Grawitacja dobrze pokazuje różnicę pomiędzy prawdą fundamentalną, warstwową i historyczną.
      W stanie pierwotnej przestrzeni możliwości nie istnieje jeszcze lokalna geometria.
      Nie ma masy.
      Nie ma odległości.
      Nie ma ruchu pomiędzy wyodrębnionymi obiektami.
      Nie istnieje więc grawitacja w znaczeniu, jakie znamy z rozwiniętego świata.
      Zdanie: „Masy przyciągają się grawitacyjnie” nie jest prawdą o stanie S₀.
      Nie musi być jednak fałszem.
      Nie istnieją jeszcze ani masy, ani relacja, do której zdanie mogłoby się odnosić.
      Wraz z pierwszym zakrzywieniem pojawia się pierwsza nierówność.
      Powstaje możliwość rozróżnienia pomiędzy zakrzywieniem a płaskością.
      Pojawia się również możliwość relaksacji.
      Na tym etapie prawda o grawitacji nie dotyczy jeszcze przyciągania ciał.
      Może dotyczyć bardziej pierwotnej tendencji geometrii do zmniejszania własnej nierówności.
      Kiedy powstają trwałe struktury materialne, lokalne zakrzywienia zaczynają wpływać na inne elementy rzeczywistości.
      Grawitacja uzyskuje kolejną reprezentację.
      Może być obserwowana jako ruch ciał, spadanie, orbita albo wzajemna zmiana trajektorii.
      Jeszcze później świadomy obserwator tworzy matematyczne teorie tych zjawisk.
      Najpierw może opisywać grawitację jako siłę.
      Później jako geometrię czasoprzestrzeni.
      Być może w przyszłości pojawi się opis ujmujący ją jako szerszy proces relaksacji całej struktury świata.
      Każdy z tych opisów należy do innego poziomu.
      Nie są one samą grawitacją.
      Są reprezentacjami prawdy o niej, dostępnymi rzeczywistości na określonym etapie jej własnego rozwoju.
      Czy wcześniejsza prawda staje się fałszem?
      Mechanika Newtona nie przestaje być użyteczna dlatego, że ogólna teoria względności opisuje grawitację dokładniej.
      W określonym zakresie prędkości, mas i odległości nadal poprawnie przewiduje zachowanie obiektów.
      Jej prawda jest ograniczona zakresem zastosowania.
      Nie jest pełnym opisem grawitacji, ale nie jest też zwykłym fałszem.
      To pokazuje, że teoria może być prawdziwa lokalnie, niepełna globalnie oraz przybliżona względem głębszej warstwy rzeczywistości.
      Nowa teoria nie musi unieważniać wszystkich wcześniejszych zdań.
      Może pokazać, że były szczególnym przypadkiem szerszej relacji.
      Prawda nie zawsze rozwija się przez proste zastąpienie fałszu.
      Czasem rozwija się przez rozszerzenie obszaru, w którym potrafimy dostrzec zgodność znaczenia z rzeczywistością.
      Rzeczywistość tworzy warunki dla następnych prawd
      Każdy kolaps ogranicza przestrzeń możliwości.
      Jedna trajektoria zostaje urzeczywistniona, a inne przestają należeć do aktualnego przebiegu świata.
      Jednocześnie jednak kolaps nie tylko coś zamyka.
      Otwiera również nowe możliwości.
      Powstanie pierwszej stabilnej cząstki tworzy warunki dla nowych oddziaływań.
      Powstanie atomów otwiera możliwość cząsteczek.
      Cząsteczki umożliwiają złożoną chemię.
      Złożona chemia może prowadzić do życia.
      Życie tworzy nowe sposoby podtrzymywania granicy pomiędzy strukturą a otoczeniem.
      Świadomość umożliwia rozpoznawanie własnej trajektorii.
      Każdy z tych etapów tworzy nową klasę faktów oraz nowe pytania, których wcześniej nie można było sensownie postawić.
      Prawdy nie tworzą więc płaskiego zbioru.
      Są ułożone hierarchicznie.
      Niektóre prawdy stanowią warunek powstania następnych.
      Jeżeli nie istnieje pierwsze zakrzywienie, nie może istnieć prawda o energii.
      Jeżeli nie istnieją trwałe struktury, nie może powstać prawda o materii skondensowanej.
      Jeżeli nie istnieje życie, nie może powstać prawda o doświadczeniu.
      Jeżeli nie istnieją podmioty posiadając
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 13:15
        cd.. Część VIII — Czy prawda zmienia się razem z rzeczywistością?

        Jeżeli nie istnieją podmioty posiadające własne trajektorie, nie może pojawić się prawda o odpowiedzialności.
        Można więc powiedzieć: „Każdy kolaps rzeczywistości nie tylko rozstrzyga aktualną prawdę. Przekształca również przestrzeń prawd, które mogą zostać urzeczywistnione w przyszłości”.
        Prawda posiada własną trajektorię
        Jeżeli kolejne prawdy pojawiają się wraz z nowymi warstwami świata, można zapytać, czy sama prawda posiada trajektorię.
        Odpowiedź zależy od tego, co nazywamy prawdą.
        Jeżeli prawdą jest zgodność zdania z aktualnym stanem rzeczywistości, zmienia się ona wraz z tym stanem.
        Jeżeli prawdą jest pełny zapis wszystkich stanów i przejść, nie może ograniczać się do jednego momentu.
        Musi obejmować całą historię.
        Prawda o drzewie nie składa się tylko ze zdania: „Drzewo istnieje”.
        Obejmuje również jego powstanie, rozwój, przemiany i koniec określonej formy.
        Prawda o człowieku nie jest pojedynczą fotografią.
        Jest trajektorią wyborów, relacji, utraconych możliwości i zmian.
        Podbnie prawda o Wszechświecie nie może być wyłącznie opisem jego obecnego stanu.
        Musi zawierać przestrzeń pierwotnych możliwości, pierwsze zakrzywienie, kolejne kolapsy, powstawanie nowych warstw, relaksację struktur oraz wszystkie zależności pomiędzy tymi etapami.
        Prawda globalna nie jest więc nieruchomym punktem.
        Jest zgodnością z pełną trajektorią rzeczywistości.
        Prawda lokalna i prawda globalna
        Lokalny obserwator nie posiada dostępu do całej trajektorii świata.
        Widząc fragment rzeczywistości, tworzy opis odpowiadający dostępnym mu relacjom.
        Taki opis może być prawdziwy w swoim zakresie.
        Nie musi być jednak prawdą globalną.
        Podmiot znajdujący się wewnątrz systemu nie może łatwo objąć wszystkich stanów, kolapsów i niewykorzystanych możliwości.
        Jego wiedza jest ograniczona przez miejsce, czas, dostępne zmysły, aparaturę, język, wcześniejsze teorie oraz własną historię.
        Nie oznacza to, że prawda globalna nie istnieje.
        Oznacza jedynie, że lokalna struktura nie musi posiadać pełnej reprezentacji całości.
        Rzeczywistość nie musi jednak tworzyć jednego końcowego zdania opisującego samą siebie.
        Jej pełna trajektoria już jest tym, do czego wszystkie lokalne zdania próbują się odnieść.
        Prawda globalna nie potrzebuje zewnętrznego obserwatora. Ostatecznym odniesieniem jest sam przebieg rzeczywistości.
        Czy prawda może wyprzedzać rzeczywistość?
        Teoria potrafi przewidywać stany, których jeszcze nie zaobserwowaliśmy.
        Może więc wydawać się, że prawda istnieje wcześniej niż jej urzeczywistnienie.
        Trzeba jednak rozróżnić przewidywanie od faktu.
        Jeżeli teoria wskazuje, że określony stan powinien powstać, wyznacza jego możliwą trajektorię.
        Stan ten może być dopuszczalny, konieczny przy przyjętych założeniach albo bardzo prawdopodobny.
        Dopóki jednak rzeczywistość go nie urzeczywistniła albo nie potwierdziła jego wcześniejszej obecności, pozostaje przewidywaniem.
        Teoria może więc wyprzedzać obserwację.
        Nie wyprzedza jednak rzeczywistości jako takiej.
        Jeżeli przewidywany obiekt już istnieje, teoria jedynie prowadzi nas do rozpoznania istniejącej prawdy.
        Jeżeli ma dopiero powstać, teoria opisuje warunki przyszłego kolapsu.
        W obu przypadkach ostatecznym odniesieniem pozostaje rzeczywistość.
        Fundamentalna prawda i zmienny świat
        Możemy teraz połączyć dwa pozornie sprzeczne wnioski.
        Z jednej strony prawda posiada historię.
        Kolejne warstwy rzeczywistości tworzą nowe klasy zdań prawdziwych.
        Prawdy o grawitacji, materii, życiu i świadomości nie są identyczne na wszystkich etapach świata.
        Z drugiej strony istnieją prawdy fundamentalne, które nie zmieniają się wraz z tymi etapami.
        Niebyt nie staje się nagle możliwą alternatywą.
        Energia nie staje się substancją poprzedzającą pierwszą różnicę.
        Rzeczywistość nie może urzeczywistnić stanu, który znosi warunki własnego urzeczywistnienia.
        Prawdy fundamentalne wyznaczają przestrzeń wszystkich możliwych przemian.
        Prawdy warstwowe opisują relacje powstające wewnątrz tej przestrzeni.
        Prawdy historyczne zapisują trajektorię faktycznie wybraną przez świat.
        Czy pełna prawda może zostać poznana od wewnątrz?
        Jeżeli prawda globalna obejmuje całą trajektorię rzeczywistości, pojawia się następne pytanie.
        Czy jakikolwiek podmiot istniejący wewnątrz świata może ją poznać?
        Każdy obserwator jest częścią opisywanego systemu.
        Jego wiedza również powstaje w określonych kolapsach.
        Jego teoria jest kolejną lokalną strukturą.
        Nie może on po prostu wyjść poza całość i spojrzeć na nią z zewnętrznego punktu widzenia.
        Być może więc prawda globalna istnieje, ale nigdy nie może zostać w pełni przedstawiona w jednym lokalnym umyśle, języku ani modelu.
        Nie oznacza to, że wszystkie teorie są równoważne.
        Niektóre obejmują większą część trajektorii.
        Lepiej przewidują przyszłe kolapsy.
        Łączą większą liczbę warstw.
        Wymagają mniejszej liczby wyjątków.
        Pozwalają rozpoznać wcześniejsze prawdy jako szczególne przypadki bardziej ogólnej struktury.
        Poznanie może więc zbliżać się do prawdy globalnej, nawet jeżeli nigdy nie uzyska jej kompletnej reprezentacji.
        Pytanie na zakończenie
        Czy prawda zmienia się razem z rzeczywistością?
        Tak — jeżeli pytamy o prawdy dotyczące aktualnych stanów, relacji i kolejnych warstw świata.
        Nie — jeżeli pytamy o prawdy fundamentalne wyznaczające granice możliwego istnienia.
        Wcześniejsza prawda nie zostaje anulowana przez późniejszy stan.
        Staje się częścią większej trajektorii.
        Nowa warstwa rzeczywistości nie tylko dodaje fakty.
        Tworzy nowe warunki odniesienia i nowe rodzaje zdań, które mogą zostać urzeczywistnione.
        Prawda o grawitacji nie musi być jednym zdaniem obowiązującym identycznie na każdym etapie świata.
        Może być historią przejścia: od pierwotnego braku lokalnej geometrii, przez pierwsze zakrzywienie, pojawienie się relaksacji i energii, powstanie materii, aż po świadome teorie opisujące obserwowane oddziaływania.
        Być może więc prawda nie jest nieruchomym obrazem rzeczywistości.
        Jest zgodnością z jej pełnym przebiegiem.
        Pozostaje jednak pytanie:
        Czy system może stworzyć wewnątrz siebie reprezentację własnej pełnej trajektorii, czy każda poznana prawda musi pozostać jedynie lokalnym domknięciem znacznie większej całości?
    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 17:10
      CZĘŚĆ X

      Czy rzeczywistość może poznać samą siebie?

      W poprzednich rozważaniach przyjęliśmy, że rzeczywistość nie potrzebuje zewnętrznego obserwatora, aby istnieć.
      Nie otrzymuje z zewnątrz energii.
      Nie porównuje się z innym światem.
      Nie korzysta również z zewnętrznego punktu widzenia, który rozstrzygałby, które jej stany są prawdziwe.
      Rzeczywistość sama dokonuje kolejnych kolapsów.
      Możliwości zostają ograniczone.
      Powstają fakty.
      Fakty tworzą trajektorie.
      Trajektorie pozostawiają pamięć.
      Jeżeli jednak cały świat jest systemem domkniętym, pojawia się pytanie:

      Czy rzeczywistość może wytworzyć wewnątrz siebie strukturę zdolną do poznania całości, której sama jest częścią?

      A jeśli nie może poznać całej siebie, czy jej lokalne samopoznanie nadal zasługuje na miano prawdy?
      Pełnia bez perspektywy
      Pierwotne Pole (S₀) opisaliśmy jako pełnię możliwości.
      Nie istnieją w nim jeszcze wyodrębnione obiekty.
      Nie istnieją lokalne granice.
      Nie ma centrum ani punktu widzenia
      Wszystko pozostaje obecne jako możliwość, lecz nic nie zostało jeszcze wyróżnione jako osobna trajektoria.
      Nie możemy więc powiedzieć, że (S₀) zna samo siebie.
      Poznanie wymaga różnicy pomiędzy:
      poznającym,
      poznawanym,
      oraz relacją, która je łączy.
      W pierwotnej jedności nie istnieje jeszcze takie rozróżnienie.
      Pole zawiera możliwość późniejszego powstania świadomości, ale samo nie posiada jeszcze perspektywy.
      Jest pełnią bez obserwatora.
      Możliwością bez obrazu samej siebie.
      Pierwsza różnica
      Sytuacja zmienia się wraz z pierwszym zakrzywieniem.
      Idealnie spokojna tafla przestaje być całkowicie równoważna względem samej siebie.
      Pojawia się różnica pomiędzy lokalnym odchyleniem a pozostałą częścią pola.
      Nie powstają dwa odrębne światy.
      To ta sama rzeczywistość przyjmuje dwie różniące się postacie.
      Można powiedzieć:
      Pierwsze zakrzywienie pozwala rzeczywistości po raz pierwszy spotkać własną odmienność.
      Nie jest to jeszcze poznanie.
      Nie ma podmiotu, który cokolwiek rozumie.
      Powstaje jednak warunek bardziej pierwotny: możliwość wewnętrznego odniesienia.
      Rzeczywistość nie musi już odnosić się do zewnętrznego wzorca.
      Może wejść w relację z własnym stanem.
      Pierwsze lustro
      Zakrzywienie rozchodzi się wewnątrz tego samego pola, z którego powstało.
      Nie ma innego środowiska.
      Nie ma zewnętrznej przestrzeni, do której mogłoby uciec.
      Odpowiedź pola na lokalną zmianę jest więc odpowiedzią rzeczywistości na nią samą.
      Jeżeli rozchodzące się odchylenie powraca i nakłada się na swój wcześniejszy stan, pojawia się autointerferencja.
      Z autointerferencji może powstać samorezonans.
      Rzeczywistość nie tylko różni się od siebie.
      Zaczyna odpowiadać na własną różnicę.
      W tym znaczeniu rezonans staje się pierwszym lustrem świata.
      Nie jest lustrem wykonanym z materii.
      Nie tworzy obrazu obserwowanego przez świadomość.
      Zwraca jedynie skutek zakrzywienia ku jego własnemu źródłu.
      Rezonans jest pierwszym sposobem, w jaki rzeczywistość otrzymuje odpowiedź na własny stan.
      Można metaforycznie powiedzieć, że rzeczywistość zaczyna słyszeć własne echo.
      Nie oznacza to jeszcze, że wie, co słyszy.
      Histereza — pamięć odbicia
      Sam rezonans nie gwarantuje trwałości.
      Fala może się wzmocnić, osłabić albo rozproszyć.
      Aby powstał stabilny element rzeczywistości, odpowiedź musi pozostawić ślad.
      Tę funkcję pełni histereza.
      Stan układu zaczyna zależeć nie tylko od warunków aktualnych, lecz również od drogi, którą przeszedł.
      Powrót do stanu wcześniejszego nie odbywa się dokładnie tą samą trajektorią, co jego powstanie.
      Rzeczywistość zachowuje pamięć własnego zakrzywienia.
      Wtedy rezonans nie jest już chwilowym odbiciem.
      Staje się utrwalonym obiegiem.
      Możemy powiedzieć:
      Histereza jest pamięcią lustra.
      Dzięki niej powstała struktura nie znika natychmiast po ustaniu pierwszego impulsu.
      Jej dalsze istnienie zależy również od zapisanej historii.
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 17:17
        cd...CZĘŚĆ X

        Czy rzeczywistość może poznać samą siebie?

        Materia jako utrwalone odbicie
        W tym ujęciu materia skondensowana nie jest po prostu czymś dodanym do pola.
        Jest lokalnym zakrzywieniem, które weszło w rezonans z własną odpowiedzią i zachowało pamięć tego procesu.
        Nie rozprasza się natychmiast, ponieważ jej droga powstania została wpisana w dalszą dynamikę.
        Supeł rezonansu można więc rozumieć jako strukturę, w której:
        • odpowiedź pola powraca do własnego źródła,
        • powrót podtrzymuje lokalną różnicę,
        • histereza zachowuje przebytą trajektorię,
        • a domknięcie utrudnia natychmiastową relaksację.
        Materia byłaby wówczas pierwszą trwałą formą samoodniesienia rzeczywistości.
        Nie zna siebie.
        Nie posiada doświadczenia.
        Ale jej aktualny stan zawiera ślad własnej przeszłości.
        Materia jest odbiciem rzeczywistości utrwalonym w jej własnym rezonansie.
        Od pamięci do życia
        Trwała materia nadal pozostaje bierna wobec własnej historii.
        Może zachowywać ślad trajektorii, ale nie musi aktywnie podtrzymywać warunków swojego istnienia.
        Życie wprowadza nowy poziom domknięcia.
        Organizm nie tylko posiada granicę.
        Nieustannie ją odbudowuje.
        Rozpoznaje różnice pomiędzy:
        wnętrzem i otoczeniem,
        zasobem i zagrożeniem,
        stanem sprzyjającym trwaniu i stanem prowadzącym do rozpadu.
        Nie musi przy tym posiadać świadomego obrazu siebie.
        Jego struktura działa jednak tak, jakby pewne stany były własne, a inne zewnętrzne.
        Materia zachowuje historię.
        Życie zaczyna wykorzystywać historię do podtrzymywania dalszej trajektorii.
        Można więc powiedzieć:
        Życie jest domknięciem, które nie tylko trwa, lecz aktywnie broni możliwości własnego dalszego istnienia.
        Od reakcji do reprezentacji
        Świadomość wymaga jednak czegoś więcej niż reagowania.
        System może odpowiadać na bodźce bez tworzenia obrazu świata.
        Może podtrzymywać własną organizację bez doświadczenia, że to właśnie on ją podtrzymuje.
        Próg świadomości pojawia się wtedy, gdy lokalna struktura zaczyna budować wewnętrzną reprezentację:
        • otoczenia,
        • własnego stanu,
        • możliwych działań,
        • przewidywanych konsekwencji,
        • oraz różnicy pomiędzy sobą a światem.
        Rzeczywistość tworzy wówczas wewnątrz siebie lokalny model własnego fragmentu.
        Nie jest to dokładna kopia.
        Model pomija ogromną część całości.
        Musi upraszczać, wybierać i ograniczać.
        Ale właśnie dzięki temu może służyć działaniu.
        Pełnia możliwości nie miała perspektywy.
        Świadoma struktura posiada perspektywę dlatego, że obejmuje tylko niewielką część świata.
        Im mniej rzeczywistości obejmuje lokalny model, tym wyraźniej może określić własne położenie wewnątrz tego, czego nie obejmuje.
        Samoświadomość jako zwrot lustra ku sobie
        Świadomość otoczenia nie jest jeszcze pełną samoświadomością.
        Przełom następuje wtedy, gdy model zawiera również strukturę, która go tworzy.
        Podmiot nie tylko reprezentuje świat.
        Reprezentuje siebie jako element świata.
        A następnie rozpoznaje, że to właśnie on tworzy tę reprezentację.
        Powstaje zwrotna pętla:

        świat



        obraz świata



        obraz siebie w świecie



        rozpoznanie siebie jako autora obrazu.

        To można nazwać rozpoznaniem rozpoznania.
        Lustro nie pokazuje już tylko rzeczywistości.
        W odbiciu pojawia się również samo lustro.
        Samoświadomość jest takim domknięciem, w którym rzeczywistość tworzy obraz fragmentu siebie, a następnie włącza do tego obrazu sam proces tworzenia obrazu.

        Dlaczego świadomość nie może być całkowicie domknięta?

        Mogłoby się wydawać, że świadomość jest najwyższym możliwym stopniem domknięcia.
        Jednak całkowite domknięcie prowadziłoby do nieruchomości.
        System posiadałby pełną odpowiedź.
        Nie pozostawałaby żadna otwarta możliwość.
        Nie istniałaby potrzeba poszukiwania, przewidywania ani ponownego interpretowania własnego stanu.
        Świadomość wymaga zatem szczególnej równowagi.
        Musi być dostatecznie domknięta, aby posiadać:
        • granicę,
        • pamięć,
        • ciągłość,
        • perspektywę,
        • własną trajektorię.
        Musi jednak pozostać dostatecznie niedomknięta, aby mogła:
        • zadawać pytania,
        • porównywać możliwości,
        • zmieniać własne modele,
        • popełniać błędy,
        • rozpoznawać ich skutki,
        • wybierać przyszłą drogę.
        Dlatego świadomość nie jest ostatecznym zamknięciem rzeczywistości.
        Jest domknięciem, które zachowuje w swoim wnętrzu część pierwotnego pytania.
        Można ją zdefiniować następująco:
        Świadomość jest lokalną strukturą samoodniesienia, dostatecznie domkniętą, aby rozpoznawać własną trajektorię, i dostatecznie otwartą, aby jej dalszy przebieg nie był jeszcze całkowicie rozstrzygnięty.
        • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 14.07.26, 17:19
          cd..CZĘŚĆ X

          Czy rzeczywistość może poznać samą siebie?
          Czy lokalny fragment może poznać całość?

          Świadomy obserwator pozostaje częścią świata.

          Nie może stanąć na zewnątrz rzeczywistości i zobaczyć jej z absolutnego punktu widzenia.
          Każde poznanie zachodzi wewnątrz systemu.
          Każdy pomiar jest zdarzeniem.
          Każda teoria jest strukturą materialną lub semantyczną.
          Każda pamięć zmienia stan obserwatora.
          Poznający nie jest więc obojętny wobec poznawanego świata.
          Jego akt poznania staje się częścią trajektorii, którą próbuje opisać.
          To tworzy zasadniczą trudność.
          Aby lokalna struktura posiadała pełny obraz rzeczywistości, musiałaby zawrzeć w nim:
          • wszystkie stany świata,
          • całą jego historię,
          • wszystkie relacje,
          • samą siebie,
          • własny obraz świata,
          • oraz fakt, że właśnie tworzy ten obraz.
          Ale po utworzeniu obrazu stan rzeczywistości byłby już inny.
          Pojawiłaby się nowa reprezentacja, którą również trzeba byłoby włączyć do modelu.
          Następnie trzeba byłoby uwzględnić reprezentację tej reprezentacji.
          Powstałby nieskończony regres.
          Pełne samopoznanie nie jest więc trudne tylko dlatego, że Wszechświat jest ogromny.
          Może być niemożliwe dlatego, że system próbujący zawrzeć kompletny obraz samego siebie nieustannie dodaje do opisywanej całości nowy akt opisu.
          Niepełność nie oznacza fałszu
          Z tego ograniczenia nie wynika, że rzeczywistość nie może poznawać samej siebie wcale.
          Lokalne modele mogą być częściowe, ale prawdziwe w swoim zakresie.
          Człowiek nie musi znać wszystkich stanów Wszechświata, aby prawidłowo rozpoznać określoną relację.
          Teoria nie musi zawierać całej rzeczywistości, aby poprawnie przewidywać pewien rodzaj kolapsów.
          Poznanie może być:
          • lokalne,
          • warstwowe,
          • przybliżone,
          • historycznie rozwijane,
          a mimo to posiadać rzeczywisty przedmiot odniesienia.
          Niepełność modelu nie jest tym samym co fałsz.
          Fałsz pojawia się wtedy, gdy reprezentacja nie odpowiada stanowi albo trajektorii, którą ma opisywać.
          Niepełność oznacza jedynie, że model nie obejmuje wszystkich relacji.
          Rzeczywistość nie musi odtworzyć całej siebie w jednym miejscu, aby lokalnie rozpoznawać własne prawdziwe struktury.
          Świadomość jako lokalne samopoznanie świata
          Możemy więc powrócić do pytania:
          Czy rzeczywistość może poznać samą siebie?
          Jeżeli przez poznanie rozumiemy stworzenie jednej kompletnej reprezentacji całej rzeczywistości, odpowiedź może brzmieć: nie.
          Żaden lokalny fragment nie może bez reszty pomieścić całości wraz ze swoim własnym aktem poznania.
          Jeżeli jednak poznanie oznacza zdolność rzeczywistości do tworzenia wewnętrznych struktur, które prawidłowo reprezentują jej wybrane stany i relacje, odpowiedź brzmi: tak.
          Świadomy podmiot nie jest zewnętrznym widzem.
          Jest miejscem, w którym część świata tworzy model innej części świata — oraz siebie samej.
          Wiedza człowieka nie jest wiedzą o rzeczywistości pochodzącą spoza niej.
          Jest wiedzą rzeczywistości wytworzoną przez jedną z jej własnych trajektorii.
          Można powiedzieć:
          W świadomości rzeczywistość nie poznaje od razu całej siebie. Tworzy lokalne lustro, w którym fragment jej trajektorii staje się obecny dla innego fragmentu — a ostatecznie także dla samego lustra.
          Od pytania do podmiotu
          Cały proces można teraz przedstawić jako rozwinięcie pierwszego niedomknięcia:

          S₀

          pełnia możliwości bez perspektywy,



          pierwsze pytanie

          pełnia nie pozostaje całkowicie domknięta,



          pierwsze zakrzywienie

          rzeczywistość zaczyna różnić się od siebie,



          samorezonans

          rzeczywistość odpowiada na własną różnicę,



          histereza

          odpowiedź pozostawia pamięć,



          materia

          pamięć zostaje utrwalona w stabilnej strukturze,



          życie

          struktura aktywnie podtrzymuje własną trajektorię,



          świadomość

          struktura tworzy model świata i własnego stanu,



          samoświadomość

          model obejmuje również akt własnego modelowania.

          Świadomość nie pojawia się zatem jako obcy dodatek do rzeczywistości.
          Jest późnym rozwinięciem zasady, która pojawia się już wraz z pierwszą możliwością zwrotności.
          Pierwsza zmarszczka nie jest świadoma.
          Rezonans nie jest jeszcze doświadczeniem.
          Histereza nie jest jeszcze pamięcią osobistą.
          Materia nie jest jeszcze podmiotem.
          Każdy z tych etapów tworzy jednak warunek następnego.
          Pytanie na zakończenie
          Rzeczywistość może tworzyć lokalne obrazy samej siebie.
          Może zachowywać własne trajektorie.
          Może porównywać przewidywania z kolejnymi kolapsami.
          Może korygować swoje reprezentacje poprzez świadome podmioty.
          Nie może jednak zatrzymać się poza sobą i objąć całej swojej historii jednym spojrzeniem.
          Być może więc samopoznanie rzeczywistości nigdy nie przyjmuje postaci ostatecznego obrazu.
          Może być procesem.
          Każde poznanie jest kolejnym lustrem.
          Każde lustro pokazuje inny fragment.
          Każde odbicie staje się częścią świata i zmienia dalszą trajektorię.
          Pełna prawda może istnieć jako cały przebieg rzeczywistości, lecz jej reprezentacje pozostają lokalne.
          A świadomość jest miejscem, w którym ten przebieg po raz pierwszy nie tylko pozostawia ślad, lecz zaczyna pytać o znaczenie własnego śladu.
          Pozostaje jednak pytanie:

          Czy ograniczenie lokalnej świadomości jest jedynie przeszkodą w poznaniu prawdy, czy właśnie warunkiem, dzięki któremu jakakolwiek perspektywa — a więc również znaczenie, wartość i odpowiedzialność — może w ogóle zaistnieć?


    • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 15.07.26, 19:22
      Część XI - Dlaczego rzeczywistość nie zna własnej przyszłości?

      W poprzedniej części zapytaliśmy, czy rzeczywistość może poznać samą siebie.
      Doszliśmy do wniosku, że żaden obserwator nie stoi poza światem. Każdy pomiar, każda teoria i każdy obraz rzeczywistości powstają wewnątrz niej. Także akt poznania staje się zdarzeniem należącym do opisywanej trajektorii.
      Jeżeli jednak cała rzeczywistość nie może objąć jednym obrazem własnego stanu, własnej historii oraz wszystkich konsekwencji tego obrazu, pojawia się pytanie jeszcze trudniejsze:

      Czy przyszłość istnieje już jako jedna gotowa droga, której rzeczywistość tylko nie potrafi zobaczyć, czy też sama droga nie została jeszcze ostatecznie domknięta?

      Nieprzewidywalność nie jest jeszcze wolnością
      Najpierw trzeba zachować ostrożność.
      System może być całkowicie zdeterminowany, a mimo to niezdolny do przewidzenia własnego dalszego przebiegu. Brak pełnej wiedzy o przyszłości nie dowodzi jeszcze, że przyszłość nie została wyznaczona.
      Człowiek może nie znać wyniku bardzo złożonego procesu, choć wynik ten jednoznacznie wynika ze stanu początkowego. Podobnie rzeczywistość mogłaby nie posiadać wewnętrznego modelu własnej przyszłości, a mimo to podążać tylko jedną możliwą trajektorią.
      Dlatego musimy rozróżnić trzy rodzaje niedomknięcia:
      Niedomknięcie poznawcze oznacza, że rzeczywistość nie może stworzyć wewnątrz siebie kompletnego i ostatecznego obrazu samej siebie.
      Niedomknięcie ontologiczne oznacza, że więcej niż jedna przyszła kontynuacja pozostaje rzeczywiście możliwa.
      Niedomknięcie twórcze oznacza, że kolejne kolapsy nie tylko wybierają stan, lecz także zmieniają przestrzeń dalszych możliwości.
      Niemożność pełnego samopoznania nie dowodzi sama z siebie otwartości przyszłości. W połączeniu z realnością możliwości oraz z kolapsem rozumianym jako urzeczywistnienie stanu prowadzi jednak do obrazu rzeczywistości uwarunkowanej, lecz niedomkniętej.
      Model staje się częścią modelowanego świata
      Wyobraźmy sobie, że rzeczywistość tworzy wewnątrz siebie pełny model własnego aktualnego stanu.
      Oznaczmy stan świata przez R, a jego reprezentację przez M(R).

      R -> M(R)

      Powstanie modelu jest jednak nowym zdarzeniem. Po jego utworzeniu rzeczywistość nie znajduje się już w stanie R. Jej nowy stan zawiera także sam model:

      R' = R + M(R)

      Model M(R) nie opisuje więc całkowicie stanu R', ponieważ nie zawiera jeszcze własnego powstania i wszystkich jego skutków.
      Można próbować uzupełnić reprezentację, lecz utworzenie nowego modelu ponownie zmieni całość. Pojawi się kolejny stan, który również będzie wymagał reprezentacji.
      Problem nie wynika jedynie z braku mocy obliczeniowej. Wynika z relacji zwrotnej: opis należy do opisywanego świata i zmienia go przez sam fakt swojego powstania.
      Każda pełna reprezentacja rzeczywistości musiałaby zawierać także fakt własnego powstania. Włączenie tego faktu tworzy jednak nowy stan, którego wcześniejsza reprezentacja nie obejmowała.
      Rzeczywistość nie może biernie obejrzeć swojej przyszłości
      Wewnętrzny obraz przyszłości nie jest nieruchomym lustrem.
      Jeżeli zostaje utworzony przez strukturę zdolną do działania, staje się przyczyną. Przewidywanie może zmienić decyzję. Decyzja może zmienić przyszły kolaps. Wynik nie musi już odpowiadać przebiegowi, który nastąpiłby bez wcześniejszego przewidywania.
      Gdy człowiek rozpoznaje możliwość katastrofy i jej zapobiega, przyszłość nie potwierdza przewidywanego zdarzenia właśnie dlatego, że przewidywanie stało się częścią świata.
      Nie oznacza to, że każda prognoza sama się unieważnia. Oznacza jednak, że w systemie zwrotnym wiedza o przyszłości może zmienić warunki jej powstania.
      Rzeczywistość nie może biernie obejrzeć własnej przyszłości, ponieważ każdy wewnętrzny obraz przyszłości zostaje włączony do procesów, które tę przyszłość dopiero tworzą.

      Czy możliwości są tylko nazwą naszej niewiedzy?

      W obrazie całkowicie deterministycznym przestrzeń możliwości może być jedynie opisem niewiedzy obserwatora. W rzeczywistości istnieje wtedy jedna droga, lecz lokalna świadomość nie wie jeszcze, która to droga.
      Nasza koncepcja zakłada jednak coś mocniejszego.
      Pierwotne S0 nie jest zbiorem ukrytych faktów czekających na odsłonięcie. Jest przestrzenią możliwości, z której w kolejnych kolapsach powstają określone stany.
      Kolaps nie musi więc jedynie ujawniać odpowiedzi zapisanej wcześniej w całości. Może być momentem, w którym jedna z dopuszczalnych kontynuacji uzyskuje status faktu.
      Przed kolapsem istnieją warunki, granice i relacje ograniczające wynik. Nie musi jednak istnieć jeden historyczny fakt, który byłby już w pełni urzeczywistniony jako przyszłość.
      Możliwość nie jest jeszcze faktem ukrytym za zasłoną niewiedzy. Jest dopuszczalną kontynuacją, która dopiero przez kolaps może wejść do historii rzeczywistości.
      Rzeczywistość jest uwarunkowana, lecz niedomknięta
      Otwartość przyszłości nie oznacza całkowitej dowolności.
      Każdy stan rzeczywistości powstaje na tle wcześniejszej historii. Istniejące zakrzywienia, rezonanse, supły oraz ślady histerezy ograniczają dalsze przemiany.
      Materia nie może zachować się tak, jakby nie posiadała struktury. Organizm nie wybiera poza własną biologią. Świadomy podmiot nie działa poza językiem, pamięcią, ciałem, relacjami i konsekwencjami wcześniejszych decyzji.
      Przyszłość jest ograniczana przez prawdy fundamentalne, aktualny stan świata, historię wcześniejszych kolapsów, trwałe domknięcia oraz relacje pomiędzy istniejącymi strukturami.
      Nie wszystkie stany są możliwe. Nie wszystkie drogi mają jednakowy koszt. Nie każda zmiana może nastąpić bez naruszenia warunków, które już zostały urzeczywistnione.
      Te ograniczenia nie muszą jednak wyznaczać tylko jednej kontynuacji.
      Rzeczywistość nie jest całkowicie dowolna, lecz nie jest również całkowicie domknięta. Jest uwarunkowana przez własną historię, ale może zachowywać więcej niż jedną możliwą kontynuację.
      Stożek przyszłych możliwości
      Aktualny stan rzeczywistości można wyobrazić sobie jako punkt, z którego wychodzi ograniczony zakres dalszych dróg.
      Część kierunków została zamknięta przez wcześniejsze kolapsy. Część jest wykluczona przez prawdy fundamentalne. Inne wymagają struktur, które jeszcze nie powstały.
      Pozostaje jednak obszar możliwych kontynuacji. Możemy przedstawić go symbolicznie:

      Omega(t+1) = Omega(R(t), H(t), F)

      R(t) oznacza aktualny stan rzeczywistości. H(t) oznacza jej historię i histerezę. F oznacza prawdy fundamentalne ograniczające wszystkie dopuszczalne stany.
      Zbiór przyszłych możliwości nie jest pustą dowolnością. Jest geometrią ukształtowaną przez wszystko, co już się wydarzyło.
      Dopóki kolejny kolaps nie nastąpił, więcej niż jedna trajektoria może jednak pozostawać otwarta.
      Kolaps nie wybiera z nicości. Domyka jeden z kierunków dostępnych w aktualnej geometrii możliwości.
      • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 15.07.26, 19:26
        CD...Część XI - Dlaczego rzeczywistość nie zna własnej przyszłości?

        Przeszłość nie znika - staje się geometrią

        Otwartość przyszłości nie usuwa odpowiedzialności wobec przeszłości.
        Każdy dokonany kolaps pozostawia ślad. Histereza sprawia, że aktualny stan zależy nie tylko od bieżących warunków, lecz także od drogi, którą rzeczywistość do niego dotarła.
        Przeszłość nie istnieje więc wyłącznie jako zapis tego, co minęło. Staje się strukturą ograniczającą to, co może nastąpić później.
        Można powiedzieć, że historia nie jest gotowym scenariuszem przyszłości, lecz geometrią, w której przyszłość dopiero uzyskuje kształt.
        Przeszłość nie determinuje koniecznie jednej drogi, ale zmienia koszt, dostępność i sens wszystkich dróg następnych.

        Kolaps zmienia nie tylko stan, lecz także przestrzeń przyszłości

        Najważniejsza konsekwencja pojawia się wtedy, gdy zauważymy, że kolejny kolaps nie tylko wybiera jedną możliwość z istniejącego zbioru.
        Może również stworzyć warunki, dzięki którym pojawią się nowe klasy dostępnych trajektorii.
        Powstanie stabilnych cząstek otworzyło drogę do złożonych struktur materialnych.
        Powstanie atomów umożliwiło chemię.
        Powstanie określonych cząsteczek stworzyło warunki dla procesów, których wcześniejszy świat nie mógł jeszcze konkretnie realizować.
        Życie otworzyło możliwość aktywnego podtrzymywania granicy, rozmnażania, adaptacji i ewolucji.
        Świadomość otworzyła możliwość przedstawiania przyszłych stanów, oceniania ich i zmiany działania ze względu na przewidywane skutki.
        Nie oznacza to, że nowe możliwości powstają z absolutnej nicości. Ich możliwość musiała należeć do S0. Jednak ich konkretna dostępność wyłania się dopiero wraz ze strukturami, które potrafią je urzeczywistnić.
        S0 zawiera możliwość powstania nowych klas trajektorii, lecz ich konkretna geometria wyłania się dopiero wraz ze strukturami zdolnymi je zrealizować.

        Drzewo przyszłości nie musi być gotowe

        Często wyobrażamy sobie przyszłość jako drzewo, którego wszystkie gałęzie istnieją już w pełni, a rzeczywistość jedynie przesuwa się wzdłuż jednej z nich.
        Taki obraz może być użyteczny, ale nie musi być ostateczny.
        Jeżeli kolejne domknięcia tworzą nowe poziomy organizacji, to drzewo możliwości nie musi być gotowym obiektem z całkowicie określonymi gałęziami.
        Może przypominać raczej rosnącą strukturę. Wcześniejsze rozstrzygnięcia nie tylko wybierają drogę, lecz także zmieniają warunki dalszego rozgałęziania.
        Rzeczywistość nie tworzy możliwości z niebytu. Tworzy jednak ich lokalną dostępność, ich wzajemne relacje oraz konkretne koszty przejścia.
        Rzeczywistość nie tylko przechodzi przez przestrzeń możliwości. W kolejnych kolapsach przebudowuje tę przestrzeń i tworzy nowe warunki dalszego rozwoju.

        Prawa nie są gotowym scenariuszem

        Jeżeli przyszłość pozostaje otwarta, nie znaczy to, że prawa rzeczywistości przestają obowiązywać.
        Prawdy fundamentalne wyznaczają granice tego, co może zostać urzeczywistnione. Niebyt nie może stać się alternatywnym światem. Rzeczywistość nie może urzeczywistnić sprzeczności, która znosi warunki własnego istnienia.
        Prawa mogą jednak ograniczać możliwe przejścia, nie określając jednego przebiegu całej historii.
        Przypominają pod tym względem reguły języka. Reguły ograniczają możliwe zdania, ale nie wyznaczają jednej wypowiedzi, która musi zostać napisana.
        Prawo ogranicza trajektorię, lecz nie musi być jej gotowym scenariuszem.
        Otwartość nie jest zwykłym przypadkiem
        Jeżeli przyszłość nie jest całkowicie ustalona, łatwo uznać, że jej miejsce zajmuje czysty przypadek.
        Przypadkowość nie wyjaśnia jednak jeszcze powstawania znaczących trajektorii.
        Losowy wynik może wskazać jeden z dostępnych stanów, lecz nie mówi, dlaczego właśnie takie stany były możliwe, dlaczego posiadały różne koszty ani dlaczego ich urzeczywistnienie zmienia późniejszą strukturę świata.
        W naszym ujęciu otwartość rzeczywistości jest czymś bogatszym niż przypadek.
        Kolejne rozstrzygnięcia zależą od aktualnej geometrii, wcześniejszej historii, istniejących rezonansów, lokalnych domknięć, procesów relaksacji oraz nowych reprezentacji powstających wewnątrz systemu.
        Przyszłość nie jest ani mechanicznym wykonaniem gotowego planu, ani zbiorem niepowiązanych zdarzeń. Jest procesem tworzenia określoności w przestrzeni uwarunkowanych możliwości.
        Niedomknięcie jest dziedziczone
        Żadna lokalna struktura nie istnieje poza rzeczywistością, z której powstała.
        Jeżeli przyszłość całego świata nie jest jeszcze jednym urzeczywistnionym faktem, również lokalne procesy nie działają wobec całkowicie gotowej przyszłości.
        Nie oznacza to, że każdy obiekt posiada wolność.
        Kamień nie rozpoznaje dostępnych trajektorii. Organizm może reagować na kilka możliwych stanów, nie tworząc jeszcze ich świadomej reprezentacji.
        Dopiero struktura poznawcza może włączyć możliwą przyszłość do teraźniejszego działania.
        Niedomknięcie rzeczywistości zostaje wtedy lokalnie skupione.
        Podmiot nie otrzymuje wolności spoza świata. Dziedziczy otwartość świata, lecz nadaje jej postać przewidywania, stawki i decyzji.
        Lokalna wolność nie jest wyjątkiem od praw rzeczywistości. Jest sposobem, w jaki niedomknięcie całej rzeczywistości może zostać skupione w konkretnej trajektorii.
        Od otwartej przyszłości do stawki
        Sama wielość możliwych stanów nie tworzy jeszcze podmiotu.
        Stawka pojawia się dopiero wtedy, gdy powstaje struktura zdolna rozpoznać, że obecne rozstrzygnięcie zmieni zakres jej własnych lub cudzych przyszłych możliwości.
        Dla takiej struktury przyszłość nie jest już neutralnym zbiorem wariantów.
        Niektóre możliwości stają się warunkami dalszej ciągłości, autonomii, reputacji, relacji albo integralności. Inne działania mogą te możliwości nieodwracalnie zamknąć.
        Wtedy wybór nie jest tylko przejściem między stanami. Staje się zdarzeniem, które wpływa na to, czym określona trajektoria będzie mogła stać się później.
        Otwartość przyszłości staje się stawką wtedy, gdy lokalna struktura potrafi rozpoznać własną lub cudzą utratę możliwości jako skutek aktualnego działania.
        • zbigniew31 Re: Prawda, znaczenie i wartość 15.07.26, 19:29
          CD...Część XI - Dlaczego rzeczywistość nie zna własnej przyszłości?

          Wolność jako zdolność domknięcia

          Zwykle wyobrażamy sobie wolność jako brak ograniczeń.
          Całkowity brak ograniczeń nie tworzy jednak jeszcze trajektorii, historii ani tożsamości.
          Wolność nie może więc oznaczać jednoczesnego zachowania wszystkich możliwości.
          Może oznaczać zdolność uczestniczenia w procesie, w którym jedna z dostępnych możliwości zostaje rzeczywiście domknięta jako własna droga.
          Rzeczywistość byłaby wolna nie dlatego, że może stać się dowolna. Byłaby wolna w takim stopniu, w jakim jej aktualny stan nie przesądza całkowicie następnego kolapsu.
          Świadomy podmiot byłby lokalnym domknięciem tej otwartości. Nie tworzy możliwości z absolutnej nicości. Rozpoznaje część istniejących dróg, przewiduje ich skutki i przez działanie wpływa na to, która z nich stanie się dalszą historią.

          Czy istnieje prawda o przyszłości?

          Jeżeli przyszłość nie została jeszcze całkowicie urzeczywistniona, pytanie o jej prawdę wymaga ostrożności.
          Zdanie dotyczące przyszłego zdarzenia może wynikać z bardzo dobrze potwierdzonej teorii. Może posiadać ogromne prawdopodobieństwo. Może być konieczne przy przyjęciu określonych warunków.
          Dopóki jednak przyszły kolaps nie nastąpił, zdanie nie posiada jeszcze historycznego odpowiednika w tej samej postaci, co zdanie dotyczące przeszłości.
          Można mówić o prawdzie warunkowej, strukturalnej lub probabilistycznej. Prawda o przyszłości może opisywać dopuszczalne kontynuacje oraz warunki ich urzeczywistnienia, nie zaś gotowy fakt już istniejący poza teraźniejszością.
          Rzeczywistość nie musi znać przyszłego faktu, zanim on powstanie. Może znać geometrię warunków, w których określone fakty pozostają możliwe, konieczne albo wykluczone.

          Sama rzeczywistość nie posiada absolutnego punktu widzenia

          Gdy mówimy, że rzeczywistość nie zna własnej przyszłości, nie sugerujemy istnienia kosmicznego umysłu, któremu brakuje informacji.
          Oznacza to, że w obrębie systemu nie istnieje jeden stan zawierający kompletną, nieruchomą reprezentację wszystkich przyszłych stanów wraz ze wszystkimi skutkami tej reprezentacji.
          Nie istnieje wewnętrzny obserwator, który byłby jednocześnie przed wszystkimi przyszłymi zdarzeniami, poza ich wpływem i nadal należał do tej samej rzeczywistości.
          Każda wiedza powstająca wewnątrz świata staje się częścią jego dalszego przebiegu.

          Przyszłość jako powstająca trajektoria

          Możemy teraz zaproponować spójny obraz czasu.
          Przeszłość jest zbiorem dokonanych domknięć oraz pozostawionych przez nie śladów.
          Teraźniejszość jest aktualną geometrią możliwości ukształtowaną przez historię.
          Przyszłość nie jest ani pustką, ani gotowym filmem. Jest przestrzenią dalszych trajektorii, które mogą zostać urzeczywistnione, zamknięte albo dopiero udostępnione przez nowe struktury.
          Każde rozstrzygnięcie zachowuje część wcześniejszej historii, wyklucza część możliwości, urzeczywistnia nowy fakt oraz przebudowuje warunki następnych rozstrzygnięć.
          Rzeczywistość nie przechodzi przez gotową przyszłość. Przyszłość powstaje jako dalszy kształt jej niedomkniętej trajektorii.

          Pytanie na zakończenie

          Rzeczywistość nie zna własnej przyszłości nie dlatego, że jakiś kosmiczny umysł nie potrafi jej obliczyć.
          Nie istnieje jeden punkt wewnątrz świata, w którym wszystkie przyszłe stany byłyby już przedstawione wraz ze skutkami ich przedstawienia.
          Każdy obraz przyszłości staje się kolejnym faktem.
          Każdy fakt zmienia przestrzeń następnych możliwości.
          Każde domknięcie zachowuje część historii i tworzy nowe warunki dalszego przebiegu.
          Dlatego rzeczywistość nie realizuje jednej odpowiedzi istniejącej przed wszystkimi pytaniami.
          Tworzy odpowiedź poprzez własne dalsze istnienie.
          Jej lokalne struktury dziedziczą to niedomknięcie.
          W materii przyjmuje ono postać możliwości przemiany.

          W życiu - zdolności adaptacji.
          W świadomości - reprezentacji kilku przyszłych dróg.
          W podmiocie - stawki, ponieważ wybór jednej drogi zmienia zakres tego, czym on sam oraz inni będą mogli stać się później.
          Podmiot nie stoi naprzeciw niedomkniętej rzeczywistości. Jest miejscem, w którym niedomknięcie rzeczywistości zostaje skupione jako pytanie o własną przyszłość.
          Nie oznacza to jeszcze absolutnej wolności.
          Przeszłość pozostaje obecna jako historia, granica, pamięć i zobowiązanie.
          Historia nie musi być jednak gotowym scenariuszem przyszłości. Może być geometrią, w której przyszłość dopiero uzyskuje kształt.

          Pozostaje zatem pytanie:

          Czy odpowiedzialność pojawia się wtedy, gdy lokalna struktura nie tylko uczestniczy w otwartej przyszłości, lecz zaczyna rozpoznawać, które jej działania zachowują, a które nieodwracalnie zamykają przyszłość innych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka