haniqa 13.07.09, 16:58 Co warto przywieź z Chorwacji jako pamiątkę lub prezent dla znajomych? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
adaho997 Re: Co przywiez? 13.07.09, 17:02 rakija, prosek (słodkie wino), figi, oliwa(strasznie droga ale ładnie na prezent zapakowana) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalas Re: Co przywiez? 13.07.09, 18:42 ciężka sprawa, tam właściwie nic ciekawego nie ma. Wino, oliwa, suszone figi :-) jak znajomy jest wielbicielem piłki nożnej to jest tam dużo koszulek z ich barwami. Generalnie to za dużo po splepach nie chodziłam ale raczej chłam i nic interesującego. No jeszcze można się na muszelkach skupić, bo faktycznie niektóre okazy są ładne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 14.07.09, 13:04 jeśli będziesz na południu, np. w okolicy ujścia Neretvy, blisko granicy BiH, rozglądaj się za lokalnymi nalewkami takimi jak np. mandarinovac, kruskovac itp., albo orzechówkami. Modnisiom polecam słynne chorwackie krawaty, czasami można trafic na ciekawą biżuterię z wykorzystaniem korali - ale trzeba się na niej znać, bo tam mają mnóstwo globalnych przemysłowych produktów jubilerskich z Indii i od Arabów. Warto kupić praktyczny tygielek do kuhanija kavy - ale to dla tych, którzy czują tamtejsze klimety a nie piją tzw. kaw rozpuszczalnych czy z expressu... Polcecam rozejrzeć się za marmoladami ze smokvy (np. z dodatkiem chleba świętojańskiego) oraz ajvarami różnych rodzajów - choć te ostatnie można kupić np. w TESCO na Słowacji (i to chorwackie - z Podravki na przykład) - u nas wciąż oryginały są nieosiągalne. Odpowiedz Link Zgłoś
stola1 Re: Co przywiez? 14.07.09, 13:12 tom- ajvar polecam zrobić samemu. Teraz sezon na papryki, bakłażany Właśnie spędziłam nad nim wczorajszy wieczór, przyniosłam do pracy. Koleżanka z niufnością popatrzyła na moją mamałygę, a po śniadaniu pyta czy jutro też przyniosę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 14.07.09, 13:59 ...znam te numery, te przepisy. Zresztą nie tylko ajvar mozna zrobić samemu, ale i niektóre napitki znane w Chorwacji - także. Tyle tylko, ze to naprawdę nie to samo, niestety... ;-(( Wszystkim zaś polecam swój własny wynalazek: kiedy ma sie opróżniony po przywiezionych z domu zapasach słoik, napełnia się go, starannie upychając we wnętrzu (ale bez przesady z używaniem siły...), niespecjalnie mocno dojrzałymi figami - prosto z drzewa. Dorzuca się kilka-kilkanaście obranych migdałów (jak ktos lubi - pozostawiając na nich brązową skórkę), i wszystko dopełnia się aż pod zakrętkę czystą rakiją. Starannie zakręca się i zabiera do starego kraju. Po kilku już dniach mamy likier, jakiego świat nie zna, a do tego przecudownie smaczne owoce do deserów, np. do lodów. Osobiście odradzam podawanie tego specyjału dzieciom... :)) Ten sam przepis można zastosować wobec dojrzałych winogron deserowych, ale też i tych, które są stosowane do produkcji win, a także innych wypróbowanych owoców jadalnych, które tam rosną, takich jak np. żiżula czy planika Odpowiedz Link Zgłoś
big__mama Re: Co przywiez? 15.07.09, 11:58 Spróbuję w tym roku Twojego wynalazku. Brzmi zachęcająco :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr4a Re: Co przywiez? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.09, 13:48 Jeśli będziesz w Omisu, choćby przejazdem polecam 2 sklepiki z alkoholami na 'starym mieście' - b. duży wybór likierów, win, rakija i travarica. Jeden przy samym 'wejściu' od strony Cetiny, drugi trochę schowany, niedaleko schodów do twierdzy piratów. Można degustować, wszystko w orgyginalnych buteleczkach i po rozsądnych cenach. A jak smakuje w jesienne i zimowe wieczory !!! Pozdrav Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 14.07.09, 13:56 W Dubrowniku na straganach przy porcie cuda z ręcznych robótek/ mozna traktować nie tylko jako serwetki ale na kolorowy papier i do antyramy założyć. Olejki lawendowe . DVD z dalmatyńską muzyką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 14.07.09, 15:46 Tom opisz blizej co to ta żiżula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 14.07.09, 16:09 to trudno opisać, to trzeba zobaczyć i pokosztować. To jest dojrzerwający jesienią, we wrześniu owoc rosnący na rozłożystym krzewie wysokości do 3-3,5 metra, uprawianym w ogrodach w okolicy Sibenika oraz w głębi lądu (gdzie indziej się z nim nie spotkałem). Sam owoc jest wilkości żołędzia, jak dobrze dojrzeje ma kolor brązowy, czasem przyrumieni się tylko z jednej strony i jest taki półzielony, półbrązowy. Owoc ma wenątrz pestkę, podobnie jak nasz głóg. Momentami nawet podobnie smakuje, ale ma miąższ lekko mączysty, spręzysty, w pierwszym odczuciu - obojętny w smaku, czasem lekuteńko kwaskowaty. Zawiera dużo witaminy C oraz mikroelementów, ponoć niektórzy lekarze zalecają, aby nosić żiżulę do szpitala ciężko chorym pacjentom. Jest to lekkostrawne, w sumie smaczne jako przekąska pomiędzy posiłkami. Dobrze dojrzała żiżula, lekko zasypana cukrem, a następnie zalana rakiją daje po kilku tygodniach niezwykle aromatyczny ekstrakt, którym można bądź to doprawiać inne alkohole bądź to spozywać jako likier. Nabiera pięknego jasnobursztynowego, wręcz koniakowatego koloru. Smak tego jest taki zdecydowanie wyraziście szlachetny, nieco przypomina lekko wędzone śliwki, nieco - gatunkowe whisky, a same owoce po wyjęciu z zalewy są same w sobie smakołykiem - nie polecam dzieciom jednak... Udało mi się skutecznie zasadzić żiżulę - z pestki - w domowej doniczce, w 2-3 miesiące wyrósł krzaczek wysokości 30 cm, ale kiedy zrzucił jesienią liście - odstawilem go do zimowego kantorka na przeczekanie. Może był za słabo podlany, może mróz tam dotarł... nie wiem, w każdym razie wiosną żiżula-bidula nie odpaliła. Właśnie startuje kolejna, a mam nadzieję, że uda mi się tej jesieni znów zwieźć nieco nasion, więc rozpowszechnię pomiędzy kolejnymi mającymi własne ogrody znajomymi. Na razie rosną mi pod oknami bloku zimujące nieźle w naszym klimacie (przetrzymały w tym roku bez specjalnych zabezpieczeń ponad 20-stopniowe mrozy!) chorwackie pinie wyhodowane z szyszek, na przesadę oczekują też prawie metrowej wysokości cyprysy - tez wyhodowane z szyszek własnoręcznie zrywanych w Chorwacji. Podróże - zapewniam - kształcą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 14.07.09, 16:45 Dziękuję za te wyczerpujące informace ale nie spotkałam sie z nalewką z takich owocow. Od lat jeżdzęna Peljesac i być może to nie miejsce gdzie rosnie ta żiżula . Na pewno znasz rogacz/ duże brązowe fasole dojrzewają na drzewie przełom sierpnia wrzesnia i ten właśnie przywoże w ramach prezentu na nalewki dla przyjaciół. Autorce watku też podpowiadam taką możliwość a poza tym dla pań do kuchni rozmaryn i liscie laurowe.Znawczynie twierdzą ze kupione w sklepie to nie to samo.Można przygotować travaricę z przywiezionych kładnikow ;anyżek, rogac,liść laurowy,cytryna i alkohol.Miłego urlopu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 14.07.09, 17:11 rogac to jest właśnie wspomniany przeze mnie - przy okazji konfitur na bazie smokvy czyli fig - chleb świętojański, czyli szarańczyn. Smakołyk, zaiste, specyficzny i wybitnie kojarzący się z tą strefą. poczytaj, co mówią na ten temat źródła: Szarańczyn jest jedną z roślin biblijnych. Jego owocem są strąki nazywane chlebem świętojańskim. Nazwa pochodzi stąd, że według Nowego Testamentu żywił się nim św. Jan Chrzciciel. "Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym." (Mk 1, 6). Według niektórych interpretacji szarańcza w przytoczonym cytacie to nie owady ale właśnie strąki szarańczynu. Owoce te są niezwykle pożywne, gdy dojrzeją zawierają tylko 15% wody i aż do 70% węglowodanów (głównie cukrów ale także skrobi i hemiceluloz), 4-6% białka i około 0,5% tłuszczu. Zarodek nasion zawiera bardzo dużo białek (60%). Chleb świętojański nie jest owocem wykwintnym ani szczególnie smacznym. Dopiero po przeżuciu twardych strąków czuć ich przyjemny, słodki smak. W czasach biblijnych owoc szarańczynu był niezbyt wysoko ceniony, służył jako pasza dla zwierząt domowych. Świadczy o tym przypowieść z Nowego Testamentu o synu marnotrawnym. Syn pewnego bogatego ojca uciekł z domu, zabierając sporo grosza. Żyjąc rozrzutnie szybko roztrwonił majątek i cierpiał z głodu. "Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał." (Łk 15, 16). Wspomniane strąki to właśnie chleb świętojański. Szarańczyn strąkowy (znany także pod nazwami: chleb świętojański, karob, ceratonia) to wiecznie zielone drzewo należące do rodziny brezylkowatych (Caesalpiniaceae). Pochodzi prawdopodobnie z Azji Mniejszej, gdzie jest uprawiane od tysięcy lat. Obecnie rośnie także w krajach Basenu Morza Śródziemnego oraz Palestynie, Izraelu, Kalifornii, Indiach i Australii. Może dorastać do 18 m wysokości, ale przeważnie uprawia się go na glebach suchych i mało urodzajnych, gdzie rzadko przekracza wysokość 7 m. Jest to drzewo dwupienne czyli kwiaty żeńskie i męskie znajdują się na osobnych roślinach ale uzyskano odmiany z kwiatami obupłciowymi. Kwiaty męskie mają nieprzyjemny dla ludzi zapach który natomiast przyciąga owady. Owocem jest gruby, mięsisty, twardy strąk o długości do 25 cm. Pod ciemnobrązową, skórzastą okrywą znajduje się słodkawy miąższ z kilkoma (4-12) szarobrązowymi, twardymi nasionami o wadze 0,2 g. Dawniej aptekarzom i jubilerom nasiona służyły za odważniki. Stąd jubilerska nazwa „karat” używana do określania wielkości kamieni szlachetnych i pereł. Pochodzi ona od greckiego „keration” (owoc karobu), poprzez arabskie „qirat” i włoskie „carato”. Szarańczyn strąkowy jest jednym z najbardziej użytecznych drzew śródziemnomorskich. Z jednego osobnika można uzyskać do 400 kg strąków rocznie (przeciętnie około 100kg). Strąki spożywa się na surowo lub po przetworzeniu. Zmielony wysuszony miąższ używany jest do przygotowywania napojów, koktajli, ma także szerokie zastosowanie w cukiernictwie i piekarnictwie. Otrzymuje się z niego zdrową namiastkę czekolady, lubianą szczególnie przez dzieci. Ze strąków wyrabia się doskonałe wina i likiery. Nasiona miele się na mąkę i używa jako substancje zagęszczająca znaną pod nazwą guma karobowa, oznaczaną symbolem E410. Można ją znaleźć w lodach, sosach, zupach, serach czy pokarmach dla zwierząt. Dawniej nasiona były substytutem kawy. Strąki szarańczynu stosowano również w lecznictwie. Podawano je w formie odwaru przy stanach zapalnych żołądka i jelit, w przewlekłych biegunkach. Chociaż... już teraz to nic nie jest pewne jeśli chodzi o typowość przypisaną do stref itd. W środkowej Dalmacji, niedaleko Sibenika, gdzie rokrocznie zaglądamy, przy jednym z domów np. gospodarz uprawia sobie dorodne i okazałe bananowce. Owocujące zresztą, choć wartość konsumpcyjna tych owoców jest taka-sobie... I bądź tu mądry ;-)) A co do żiżuli - jak nam opowiadała nasza gospodyni, roślinę tę dopiero przywraca do normalnego życia, bo przez dziesięciolecia była zapomniana, uprawiana tylko w jakichś wybitnie przywiązanych do tradycji enklawach. A Darinka rozdaje to komu może, więc jest szansa, iż się ten krzew upowszechni znacząco, może nie tylko na ten region Dalmacji. Czas pokaże... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 14.07.09, 17:26 Widac ze jadąc samochodem to najwazniejsz co nalezy zebrac na prezenty w dużej ilości to rogac bo istotnie przypomniałam sobie ze Chorwaci zalecają żuc te strąki jako zdrowe " na dziąsła" ale tez podają ze zmielone są dodatkiem do piernikow.Z roku na rok sama mam coraz wieksze zamowienia od przyjacioł. Nalewka jest bardzo lubiana / tylko jedna osoba z moich znajomych nie chwali smaku/. Odpowiedz Link Zgłoś
stola1 Re: Co przywiez? 14.07.09, 18:24 Wyobraźcie sobie, że myśmy już teraz przywieźli te strąki, bo na niektórych drzewach już ładnie brązowiały i gospodarze mówili, że można już rwać. Co do popularnych przypraw dla gospodyń to mój ukochany przypomniał sobie o czosnku... w ostatniej chwili, co wiązało się z szukaniem w okolicznych wioskach. Bo chorwacki czosnek też smakuje inaczej. Dlatego teraz uszczęśliwiam moich daniami z czosnkiem. Ekstra do wspomnianego Ajvaru, czy innych dań z bakłażanami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr4a Re: Co przywiez? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.09, 10:30 OK Tom, jak zwykle jesteś 'kopalnią wiedzy'. Powiedz tylko jak i ile litrów (hektolitrów)rakiji trzeba przywieźć przez granicę do Polski, żeby porobić te wszystkie smaczne nalewki i travarice ? Sam niedawno pisałeś o oficjalnych limitach ? Ja przywiozłem ostatnim razem w ukryciu 5 litrów rakiji i 3 butelki różnej travaricy (od vlasnika mojego apartmana)i nie mogłem się w kraju opędzić od chętnych na degustacje. Wystarczyło (b. oszczędnie) do początku tego roku. Pozdrav Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 15.07.09, 10:55 bądźmy szczerzy - nie jest aż tak źle ;-)) Zawsze jest pytanie: kto i gdzie cię z tych limitów rozliczy? Chorwatów nie obchodzi, ile czego wywozisz, skoro za to zostawiłeś u nich kasę. Teoretycznie służby celne państw Schengen mają uprawnienia do lotnych kontroli bagażu podróżnych nie tylko w strefie nadgranicznej, ale na całym terytorium krajów, na których mogą działać. Ale nie słyszalem, aby na szlakach turystycznych celnicy węgierscy czy słowaccy polowali na polskich turystów tak, jak robią to np. Niemcy, którzy bebeszą na autostradowych parkingach polskie autokary i samochody. Co do przywozu rakiji i travaricy, to uważam, że tu też dobrze jest zachować zdrowy rozsądek, ale zwykle jest tak, że przywozi się tyle, ile... mamy w aucie miejsca po zwolnionych zapasach spożytej żywności zabranej na urlop z Polski. Moim zdaniem nie zawsze jest sens experymentować z samodzielnym robieniem travaricy w domu, po urlopie. Wiele składników używanych do travaric stosuje się w stanie świeżym - ziola winny być zalane rekiją tuż po zebraniu, a nie po ususzeniu. Transport ziól do Polski odbiera im atrybut świeżości. Poza tym - trzeba wiedzieć, jakich ziól do danego zestawu użyć, w jakiej proporcji. Nie wszyscy gazdowie chcą zdradzać tajemnice receptur. Mnie się udało np. rozczytać pięć z siedmiu składników, jakie stosuje do wyśmienitej travaricy mój przyjaciel Milorad z Turnja: mięta, liść chrzanu, rozmaryn, liść laurowy, i jagody pewnej lokalnej odmiany jałowca. ale pozostałych dwóch nie rozszyfrowalem, a Milo unikał jak ognia przetłumaczenia chorwackich nazw tego zielska choćby na niemiecki. I niby mi to wyszło, ale to nie było to samo, niestety... Dlatego travarice kupuje się najczęściej jako gotowe, samemu nie da się przeskoczyć technologii, podobnie jak z nalewką z mandarynek znad Neretwy - tu trzeba wiedzieć, w jakim stadium dojrzewania powinny byc owoce, a tego się nie da przeszkoczyć wpadając w tamte strony na urlopowe "okienko czasowe" i nie mając możliwości np. buszowania po plantacjach i dobierania owoców na drzewach. to samo z gruszkami. Wiesz, jeśli za litr dobrej travaricy płacisz góra 40 kun, a za litr czystej rakiji - do 30 kun, to tych 10 kun, czyli jaikichś 7 złotych na litrze, pozornie zaoszczędzonych (różnica w cenie) nie jest warte nieudanego eksperyemtowania. Poza tym - po co usiłować tworzyć smaki lepsze od idealu...? Co do samej techniki transportu: w wielu miejscach wciąż rakija i travarice są sprzedawana w plastikowych butelkach po napojach. Wbrew pozorom są to idealne opakowania do transportu - odporne na stłuszenie, lżejsze i nie hałasują w transporcie. I - co osobiście przećwiczyłem mimo woli kilka lat temu - odporne są też na temperaturę bardziej niż szkło. Kilka ładnych lat temu przy rozliczeniu zaplaty za kwaterę w Nemirze nasz gospodarz nie miał wydać reszty w €, więc wydał mi ją w kilku butelkach rakiji. Pakował ją w litrowe butelki szklane po Jamnicy, zamykane profesjonalną kapslownicą (to był taki trick na austriackich i szwajcarskich oraz niemieckich celników, którzy wówczas tępili ostro przywóz alkoholi z Chorwacji; Jamnica tak spreparowana niczym się nie różniła - oprócz wagi - od kupionej w sklepie wody mineralnej, miała oryginalne kapsle, etykiety itp.). Wpakował mi więc Filip do bagażnika trzy takie "Jamnice", uprzedzając, że są "nieco mocniejsze" niż zwykle robi, bo mu się przy destylacji przysnęło i wyszedł trunek nie 40-, ale gdzieś tak 55-procentowy. Przez kilka godzin jechaliśmy w słońcu w nowe miejsce pobytu, po czym - kiedy się tam zainstalowaliśmy - nie wszystkie bagaże wynieśliśmy z auta. "Jamnice" pozostały w bagażniku, a auto zaparkowane było w słońcu. Kiedy wróciliśmy znad morza i coś tak z auta wyjmowaliśmy, uderzył nas w nozdrza aromat wyjątkowy... Okazało się, że w wyniku nagrzania jedna z butelek szczelnie zamkniętych kapslem eksplodowała, z cała cenna zawartość wsiąkła w tapicerkę auta i miękkie bagaże. Przez resztę urlopu auto stało pod domem z otwartymi szybami, wietrząc się intensywnie, a i tak w drodze powrotnej miałem pietra, że jeśli nas policjant zatrzyma do jakiejś przypadkowej kontroli, i wsadzi głowę do auta, do nas na wszelki wypadek po prostu zamknie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 15.07.09, 11:20 W co ma robić taka samolotowo-autokarowo-hotelowa pańcia jak ja. Tez musi coś przyjaciołom przywieżć więc nie ma wyjscia ,tylko podpatrzone składniki stałe i alkohol polski. Też chwalą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 15.07.09, 11:41 ...nnno, myślę, że spożyć na miejscu ile się dam a przyjaciół z Polski raczyć opowieściami, jak co smakowało... Zrobiłbym do tego jeszcze dokumentację fotograficzną, a co! etap experymetów polegających na łączeniu ichnich ziół i naszej "bazy spirytusowej" mam juz za sobą. To nie to... Rakija, bądź co bądź, to jednak szlachetniejszy trunek, bądź co bądź podstawa brandy i koniaków, daje większe możliwości kompozycyjne. wiem, jak się nie ma co się lubi, to... -(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr4a Re: Co przywiez? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 15:48 Rakija była oczywiście wieziona w dużej butli plastikowej, travarice w szklanych, zakapslowanych butelkach (z naklejką 'producenta'). W tym roku będzie chyba podobny patent. Zapomniałem sie pochwalić, że na bazie rakiji wyszły nam (pomysł żony) ciekawe 'nalewki' z polskich owoców (maliny, jeżyny). 'Moc' nie taka jak oryginału, ale kompozycja smaku i zapachu była dobra. Panie które nie mogły przełknąć czystej rakiji chętnie degustowały nasze, eksperymantalne nalewki. Pozdrav Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jj Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 15.07.09, 11:52 Widać co to znaczy forum cromaniakow . Rada jest świetna , przez tyle lat na to nie wpadłam.Zobaczymy co na to powiedzą przyjaciele , korych z pretensjami skieruję do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 15.07.09, 12:07 ...nie wiem, co powiedzą, ale wiem, co Ty im powiesz: "A jedźcie sobie sami! Skoro ja mogę i potrafię, to co wam przeszkadza?!" I dodasz, że żadne wino nie smakuje tak dobrze w jakimkolwiek miejscu, jak smakuje tam, gdzie rosło i dojrzewało. Zresztą - to samo jest z travaricami i wszystkim innym też ;-)) Po to w sumie jeździ się po świecie, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJ Re: Co przywiez? IP: *.net.stream.pl 15.07.09, 13:47 Po takiej dyskusji betti55 nie miałaby wątpliwości czy jechac czy nie do Chorwacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 15.07.09, 14:17 ... po Twoich argumentach i wywodach - byłbym zdziwiony, gdyby miała jakiekolwiek wątpliwości. ;-))) Milego urlopu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jas Re: Co przywiez? IP: *.mofnet.gov.pl 15.07.09, 14:40 Polecam miód mandarynkowy. Do kupienia na trasie do Dubrownika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Co przywiez? IP: 83.1.216.* 16.07.09, 17:33 jeszcze jedno mi się przypomniało, to jest coś wyjątkowo oryginalnego i na pewno nie mającego odpowiednika u nas. Są to przetwory z takiego śmiesznego owocu, który nazywa się magunja lub planika. W handlu spotyka się czasami lokalnie w środkowej Dalmacji, firmowane przez drobnych wytwórców takich jak np. Plenikovac. Z owoców magunji robi się marmolady i coś w rodzaju powidła, ale też... rakije. Cen tego nie znam, ale warto poszukać. Jak ktoś chce więcej o tym poczytać, służę: www.coolinarika.com/clanak/jupiiiiiiii-stigle-su-maginje Magunja (maginja) to taki zabawny owoc dojrzewający raczej późnawą jesienią, kiedy jest dobrze dojrzały, zawiera nieco alkoholu, ale to nie dla tej cechy wart jet polecenia. Jest to na wskroś oryginalne i niepowtarzalne zjawisko... Odpowiedz Link Zgłoś