Dodaj do ulubionych

Hip - hopowy nastolatek

08.09.05, 10:51
Jak w temacie, czyli 17 latek uwielbiający hip-hop, ostatnio techno i wszelkie
inne podobieństwa. Wielu młodych tego słucha i pewnie nie miałabym nic przeciw
temu. Syn słucha oczywiście bardzo głośno, więc mam okazję (a może przymusowa
okazję) usłyszec też teksty tych piosenek. Pomijając "łacinę" której tam
pełno, a której u nas w domu się nie używa, ogólnym trendem tego rodzaju
muzyki wg. mnie i męża, jest "tumiwisizm", postawa roszczeniowa - bo mi się
wszystko należy i także owszem wytykanie zła, ale z zaznaczeniem - to oni (ja
jestem OK). Jest tu na forum sporo młodych ludzi, może mi podpowiedzą. Syn wg.
nas jest klasycznym odbiciem takich tekstów. Wszelkie prace, pomoc w domu
kwituje "zaraz, już", tzn. przeważnie nigdy, albo mam to w d....(niestety
wiele razy już to usłyszałam). Pomóż - zaraz, nie chce mi się, odrób lekcje,
ucz się- zaraz, nie chce mi się, czemu znów jesteś zagrożony- to nauczyciel,
to przedmiot, to nie ja. A z drugiej strony - "ja chcę!". Czasem, jak już
mocno sie nudzi, to ugotuje coś dobrego na obiad. Ostatnio stwierdził, że
jakby chciał, to wsadziłby nas do więzienia, bo każemy mu pracować (niestety
nie przypominam sobie niczego, zo zrobiłby w ciągu ostatnich tygodni oprócz
grania na komputerze).
Nie chcemy kupić mu najnowszej komórki i płacić za nią rachunków. Mamy w domu
2 komórki na karty i chętnie oddam mu jedną, ale pod warunkiem, że sam ją
utrzyma , niestety syn tak nie chce. -Praca? Może coś poszukam na wakacje, ale
lepiej niech tata coś poszuka. -Jak będziesz pracował kiedyś, gdy teraz nie
chcesz? - Jak będę musiał, to będę pracował i się nauczę.
Czy taki ewenement nam się urodził, czy to jednak wpływ tej muzyki?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 09.09.05, 15:25
      Wątpie, czy sama muzyka może tak wpłynąć na nastolatka. Podejrzewam raczej
      odwrotność - słucha takiej muzyki, jaka jest odzwierciedleniem jego życiowej
      postawy.
      A co Wy robicie na takie odzywki jak "mam to w dupie", czy odmowe wykonania
      wszystkich poleceń. Bo dla mnie - nie ma pracy - nie ma posiłków. Niech sam
      sobie bierze. Nie ma pomocy - nie ma żadnej kasy (nie mówiac o pozyczeniu
      komórki). Gra za dużo - wykasowuję grę, nie dopuszczam do komputera. O ile
      komputer nie jest Wam potrzebny ja bym w ogóle się go z domu pozbyła.
      Wydaje mi się, że ja byłam o wiele bardziej surowa...
      Natomiast z praca na wakacje to akurat go rozumiem. Ostatecznie ja tez nie
      pracuję w czasie urlopu i byłabym oburzona, gdyby ktos mi sugerował, że powinnam.
      • wiga1968 Re: Hip - hopowy nastolatek 10.09.05, 21:57
        verdana napisała:
        > A co Wy robicie na takie odzywki jak "mam to w dupie", czy odmowe wykonania
        > wszystkich poleceń. Bo dla mnie - nie ma pracy - nie ma posiłków. Niech sam
        > sobie bierze.
        Tu akurat zgadzam się z tym, ale rzeczywistość jest inna. Gotuję obiady dla
        całej, dość sporej rodziny, więc trudno byłoby go odizolować od posiłków. Od
        dawna już nie podsuwam starszym dzieciom jedzenia, więc syn sam sobie bierze, a
        lubi zjeść dużo i dobrze.

        Nie ma pomocy - nie ma żadnej kasy (nie mówiac o pozyczeniu
        > komórki).
        Komórki raczej nie pożycza, kasy nie dostaje.

        Gra za dużo - wykasowuję grę, nie dopuszczam do komputera. O ile
        > komputer nie jest Wam potrzebny ja bym w ogóle się go z domu pozbyła.

        Gry wykasowuję sama, lub mąż. Z niedopuszczaniem różnie bywa, raczej trzeba go
        odciągać od komputera, lub wyłączyć zasilanie komputera. Komputer nie jest
        niezbędny, ale czasem się przydaje. Nawet nauczyciele wymagają często prac
        pisanych na komputerze. Za to rezygnujemy z neostrady ze względu na koszty, a
        bardziej ze względu na syna. Reszta rodziny specjalnie nie protestuje, tylko syn
        co najmniej raz dziennie jęczy, że nie będzie miał komtaktu ze światem, nie
        będzie mógł lekcji odrabiać przez gadu gadu. Jeśli nie przedłuzymy neostrady, to
        musimy kupić mu komórkę, dać pieniądze na jej utrzymanie, ewentualnie musimy
        znaleźć mu dobrą pracę.

        > Wydaje mi się, że ja byłam o wiele bardziej surowa...
        Może ci się tylko wydaje. Co by nie zrobił, w końcu, to nasz syn i ciągle mam
        nadzieję, że jeszcze będą z niego ludzie.

        > Natomiast z praca na wakacje to akurat go rozumiem. Ostatecznie ja tez nie
        > pracuję w czasie urlopu i byłabym oburzona, gdyby ktos mi sugerował, że powinnam.
        Zgodziłabym się z tym, pod warunkiem, że wakacje byłyby rzeczywiście
        odpoczynkiem po pracy. Jeśli jednak te wakacje trwają przez cały rok szkolny, a
        przejście do następnej klasy jest w rzeczywistości przeczołganiem się, więc po
        czym tu odpoczywać? Syn sam mówi, że musi odpocząć, bo chodził do szkoły. Od
        chodzenia chyba nikt się specjalnie nie zmęczy, a lepiej nie pisać, jaką miał
        średnią.
    • megxx Re: Hip - hopowy nastolatek 09.09.05, 23:06
      Postawa roszczeniowa to raczej nabytek z wczesnego dzieciństwa.
      A wśród tekstów hip-hopowych są niektóre całkiem mądre.
      Sama przymusowo słucham..dawniej mówiło sie słuchaj matka muzyki, do tekstu
      dorośniesz później...teraz osobiście przerabiam to: słuchaj matka tekstu-
      muzyki to tu nie masad
      Te teksty, to cały bunt i ból nastolatków. Większość z tego wyrasta. Ale często
      obserwuje, że Ci, których rodzice to mocna matka i słaby ojciec-gorzej sobie z
      rzeczywistością radzą.

      Ostatnio stwierdził, że
      > jakby chciał, to wsadziłby nas do więzienia, bo każemy mu pracować (niestety
      > nie przypominam sobie niczego, zo zrobiłby w ciągu ostatnich tygodni oprócz
      > grania na komputerze).

      Na jakiej podstawie tak twierdzi? Może dałby się na jakąś terapię namówić-niby
      jako nowe doświadczenie życiowe?

      Mój siedemnastolatek też twierdzi, że jak będzie musiał, to będzie
      pracował...póki się uczy (byle jak ale jeszcze się uczy-i mówi, że od dobrych
      ocen to on ma starszego bratasmilemuszę go utrzymywać.
      Ale od dawna zna tekst: jak skończysz 18 lat, a nie będziesz się uczył , ani
      pracował, dostaniesz minimum socjalne ode mnie.
      I drugie hasło: możesz mieć wszystko, gdy na to zapracujesz.

      A ten wiek. to już nie nalezy do wieku zakazów, delikatna linia między zakazem
      a utrata kontaktu z dzieckiem.
      Ktoś się oburzy-jeść bym nie dał...nauczyłbym rozumu...powodzenia-zabiłbym
      miłość, więź rodzinną-tego nie dopowie.
      • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 10.09.05, 09:55
        Nie wydaje mi się, aby mozna było stracić kontakt z nastolatkiem pokazując mu
        konsekwencje zachowania (ty nie chcesz zrobić zakupów, a mnie nie chce się dla
        ciebie gotować). O wiele łatwiej je stracić narzekając i marudząc. A utrwalanie
        postawy roszczeniowej i traktowanie domu jak hotelu z pełną obsługą wcale wiezi
        nie utrwala, przeciwnie. Bo więź jest wtedy, kiedy ludzie pomagają sobie
        wzajemnie, a nie wtedy, gdy jedna osoba czeka, az zostanie przez inne obsłużona.
      • wiga1968 Re: Hip - hopowy nastolatek 10.09.05, 22:21
        megxx napisała:

        > Postawa roszczeniowa to raczej nabytek z wczesnego dzieciństwa.
        Tu nie zgodziłabym się z tym, bo wcześniej taki nie był. Lubił zawsze dużo
        gadać, ale często i chętnie pomagał, nie wymagając przy tym gratyfikacji za
        pomoc. Postawę super roszczeniową obserwujemy od kilku miesięcy, najwyżej roku.
        Mam jeszcze nadzieję, że to kolejne podrygi hormonów i za jakiś czas ochłonie i
        jeśli nawet nie będzie taki, jak kiedyś, to przynajmniej nie będzie na etapie
        "ja chcę"
        > A wśród tekstów hip-hopowych są niektóre całkiem mądre.
        > Sama przymusowo słucham..dawniej mówiło sie słuchaj matka muzyki, do tekstu
        > dorośniesz później...teraz osobiście przerabiam to: słuchaj matka tekstu-
        > muzyki to tu nie masad
        Zgadzam się sad
        > Te teksty, to cały bunt i ból nastolatków.
        Tak, ale chyba większość tekstów wyraża właśnie tylko bunt i ból, czy żal
        nastolatków na zasadzie narzekania. Tu jest źle, tu jeszcze gorzej, ale żadnych
        rozwiązań, a wszystkiemu winni są inni.

        Większość z tego wyrasta. Ale często obserwuje, że Ci, których rodzice to mocna
        matka i słaby ojciec-gorzej sobie z rzeczywistością radzą.
        Nie sądzę, żeby mąż był słabszą stroną naszego małżeństwa, ale przez większość
        dnia to ja jestem z dziećmi i ja muszę wysłuchiwać żalów, pretensji i
        rozwiązywać konflikty. Mąż wraca późno z pracy i często możemy jedynie
        opowiedzieć, co działo się w ciągu dnia.
        >
        > Ostatnio stwierdził, że
        > > jakby chciał, to wsadziłby nas do więzienia, bo każemy mu pracować (niest
        > ety
        > > nie przypominam sobie niczego, zo zrobiłby w ciągu ostatnich tygodni opró
        > cz
        > > grania na komputerze).
        >
        > Na jakiej podstawie tak twierdzi? Może dałby się na jakąś terapię namówić-niby
        > jako nowe doświadczenie życiowe?
        Na jakiej podstawie? Po prostu zabrakło mu argumentów w dyskusji, więc chciał
        zaszokować. I chyba mu się udało, bo nie spodziewałam się takich słów od syna.
        A odnośnie obowiązków. W książce syna od KOSSu bodajże z II klasy gimnazjum
        oprócz wieeelu praw dziecka wyczytałam, że dopóki dziecko jest w domu rodzinnym
        i jest na utrzymaniu rodziców, ma obowiązek im pomagać, a jeśli juz pracuje, a
        nadal mieszka w domu rodzinnym, ma obowiązek dokładać rodzicom na utrzymanie.

        > Mój siedemnastolatek też twierdzi, że jak będzie musiał, to będzie
        > pracował...póki się uczy (byle jak ale jeszcze się uczy-i mówi, że od dobrych
        > ocen to on ma starszego bratasmilemuszę go utrzymywać.
        > Ale od dawna zna tekst: jak skończysz 18 lat, a nie będziesz się uczył , ani
        > pracował, dostaniesz minimum socjalne ode mnie.
        > I drugie hasło: możesz mieć wszystko, gdy na to zapracujesz.

        My mamy inny tekst. Narzekasz na szkołę, nie musisz się uczyć, możesz iść do
        pracy. A jak czujesz się źle w domu, niedługo kończysz 18 lat, wzorem
        amerykańskich kolegów, możesz wynająć sobie pokój, iść do pracy i być
        samodzielnym. I raczej syn nie kwapi się do takiej perspektywy.
        • megxx Re: Hip - hopowy nastolatek 12.09.05, 08:03
          Postawa roszczeniowa-lub jej zalązki nie muszą być widoczne w dzieciństwie, ale
          tam się tego nabywa(jak większości cech charakterusad

          Nieobecny mąż, który zapracowany tylko wysłuchuje opowieści dnia-niestety nie
          uczestniczy w pełni-czyli jest słabsza niż matka stroną.

          Obowiązki dzieci są znane, ale mało rozpowszechnione (ale nasze prawo jest w
          ogóle miejscami dziwne).
          Poza tym nam rodzicom brakuje metod na rozwiązywanie kłopotów, z którymi jeszce
          kilka lat temu rodzice się nie spotykali. Innymi słowy świat tak
          przyspieszył,że my rodzice nie mamy lekko.

          Mój syn ciagle powtarza, że jak skończy 18 (co nastąpi za kilka miesięcy)
          wyjedzie za granicę do pracy.
          Oczywiście nie mam nic przeciw, chciałabym tylko by miał zawód, czyli zdany
          egzamin (w jego przypadku termin znany-20/21.06.06). A ma byle jakie podejście
          do szkoły, uczyć mu sie nie chce. Ale taką postawę ma od 5-6klasy podstawówki.
          Pytałam nauczycieli, co radzą-nie umieli odpowiedzieć na tak postawione pytanie.


          Zastanawia mnie Twoje ostatnie zdanie-syn może wzorem reszty świata-ale się nie
          kwapi-co wtedy zrobisz, gdy przestanie uczyć się, a nie będzie pracować?
          • wiga1968 Re: Hip - hopowy nastolatek 12.09.05, 21:09

            >
            > Nieobecny mąż, który zapracowany tylko wysłuchuje opowieści dnia-niestety nie
            > uczestniczy w pełni-czyli jest słabsza niż matka stroną.
            Żeby mąż bardziej uczestniczył w życiu rodziny, wszelkie decyzje większej wagi
            pozostawiam jemu. Czyli, gdy syn, lub inne dziecko ma większy problem, musi albo
            telefonicznie skontaktować się z tatą i zapytać go o zdanie, albo poczekać
            spokojnie do jego powrotu. Poza tym często rozmawiamy z mężęm na temat naswzych
            dzieci i zastanawiamy się, jakie kroki ew. podejmować, gdy pojawiają się problemy.

            > Poza tym nam rodzicom brakuje metod na rozwiązywanie kłopotów, z którymi
            jeszce kilka lat temu rodzice się nie spotykali. Innymi słowy świat tak
            > przyspieszył,że my rodzice nie mamy lekko.

            Tu zgadzam się w zupełności.
            >
            >
            > Zastanawia mnie Twoje ostatnie zdanie-syn może wzorem reszty świata-ale się
            niekwapi-co wtedy zrobisz, gdy przestanie uczyć się, a nie będzie pracować?

            Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, wtedy będziemy razem z mężęm
            zastanawiać się, co dalej.
            • gocha_011 Re: Hip - hopowy nastolatek 22.09.05, 10:44
              Moj syn również słuchał takiej muzyki. Nigdy nie zachowywał się w ten sposób.
              Kiedy widziałam ze coś jest nie w porządku mój mąż zbierał go do kina i do
              jakiejś kawiarni w ramach "męskiego wypadu bez bab". Być może tego typu
              kontakty naprawiłyby wasze wzajemne relacje. U mnie zdało to egzamin. Pozdrawiam
        • roman.gawron Re: Hip - hopowy nastolatek 01.10.05, 17:07
          wiga1968 napisała:

          > A odnośnie obowiązków. W książce syna od KOSSu bodajże z II klasy gimnazjum
          > oprócz wieeelu praw dziecka wyczytałam, że dopóki dziecko jest w domu
          > rodzinnym i jest na utrzymaniu rodziców, ma obowiązek im pomagać, a jeśli juz
          > pracuje, a nadal mieszka w domu rodzinnym, ma obowiązek dokładać rodzicom na
          > utrzymanie.

          Przeczytaj mu jeszcze art. 95 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
          Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo.

          smile
    • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 12.09.05, 12:36

      Też skłaniam się ku opinii, że syn słucha takiej muzyki, która odzwierciedla
      jego przekonania.
      Moj syn też ma 17 lat, bywa róznie, "Zaraz" słyszę często i to chyba jest
      ogólne zjawisko. Natomiast bardzo niepokoiłoby mnie, gdybym usłyszala "mam to
      w d... " to samo z wsadzaniem do więzienia. Uważam, że na to nie można sobie
      pozwalać, bo to jest - przynajmniej dla mnie- brak szacunku.
      Miałam problem z zaakceptowaniem przesiadywania do późna w nocy ,
      zaakceptowałam taki przesunięty rytm dnia, bo nie wpływa to na wyniki w szkole.
      Mam natomiast inne zdanie na temat pracy - mój syn musi pomagać w firmie
      (mojej), robi to od kilku lat kiedy jest taka potrzeba . POmaga w pracach
      biurowych, nie dostaje za to pieniędzy i nigdy nie protestował.
      W tym roku we wakacje natomiast pierwszy raz pracował fizycznie (też w mojej
      firmie) i tutaj dostał pieniądze, ponieważ był to pelen wymiar pracy przez 5
      dni w tygodniu. Pracował tydzień i przyszedł poprosić, czy mógłby jeszcze
      tydzień. Dostał przeciętną stawkę, mniej niż mają moi pracownicy. Po skończeniu
      zapytal, czy w przyszłym roku może przez miesiąc pracować, a przez miesiąc
      gdzieś pojechać.
      I nie zgodzę się tutaj z opinią, że praca w wakacje to za dużo, bo dorośli też
      nie pracują w czasie urlopu.

      Myślę, że dobrze byłoby uświadomić synowi, że to co robi teraz ma wpływ na jego
      przyszłość i konsekwentnie wskazywać, że prawa ma wtedy, kiedy ma i obowiązki.


      • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 12.09.05, 13:55
        Uważam, ze nastolatek może pracoac w wakacje, jesli chce. Natomiast nie podoba
        mi się obecna moda na to, że dziecko powinno pracować w czasie wakacji (no,
        chyba że musi z przyczyn ekonomicznych). Nie podoba mi się, bo podważa znaczenie
        nauki (nauka to nie praca), podważa znaczenie czasu wolnego (wypoczynek jest
        strata czasu, powinno się być stale zajętym) i utrwala w młodziezy przekonanie,
        że każda praca zarobkowa jest o wiele wazniejsza od nauki.
        Widze tego skutki wsród kolegów mojej córki. dziewczyny, ktore przepracowały
        poprzednie wakacja zdały maturę słabo, grubo poniżej swoich możliwosci, w
        dodatku rodzice przekonali je, że studiować nie warto, ponieważ najwazniejsze
        jest "zarabianie". Że prawdziwa praca, to taka za którą jest wymierna kasa, a
        studia to czytanie, a wiec lenistwo i czas dla zarabiania stracony.
        Pracująca wszystkie weekendy i wakacje niezwykle uzdolniona córka mojej
        przyjacółki tylko zmuszona groźbami nie rzuciła studiów, ponieważ uznała, że
        najwazniejsze są pieniądze.
      • wiga1968 Re: Hip - hopowy nastolatek 12.09.05, 21:10

        > Myślę, że dobrze byłoby uświadomić synowi, że to co robi teraz ma wpływ na jego
        > przyszłość i konsekwentnie wskazywać, że prawa ma wtedy, kiedy ma i obowiązki.
        >
        >
        Oj, wieeele razy już to słyszał.
        • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 13.09.05, 09:27
          Wcale się nie dziwię, że nie słucha, bo to jest tzw. typowe "trucie" (nie obraź
          sie, kazdy rodzic to robi, ja też). Ale gdyby ktos stał nade mna i powtarzał mi
          - zejdź z tego forum, masz książkę do skończenia, a od tego zalezy twoja
          przyszłość (prawda, niestety...)- to bym przerwała. Nie, tylko byłabym wściekła.
          Może nawet tłumaczac sobie, że zdążę, siedziałabym tu jeszcze dłużej.
          Problem nie lezy w tym, żeby powtarzać takie rzeczy młodemu człowiekowi, tylko
          zeby sam sobie to uswiadomił. Jak to zrobić - nie wiem. Może ma jakieś
          zainteresowania, nawet nie związane ze szkołą? Może coś chciałby robić (zapisać
          się do klubu, zbierać coś - cokolwiek). Wydaje mi się, że jakakolwiek pasja jest
          dobrym wyjsciem.
          A z kolei łączenie praw z obowiązkami jest b. słuszne, tylko w praktyce niemal
          niewykonalne. Bo on moze lezeć do góry brzuchem, a rodzice i tak będą go
          utrzymywać. I kazdy o tym wie. Może raczej wziąć go na litość (okropnie mi sie
          dziś nie chce tego robić, poczytałabym sobie, możesz zrobić to za mnie?). U mnie
          działa.
          • wiga1968 Re: Hip - hopowy nastolatek 13.09.05, 10:31
            Ma pasje, owszem i bardzo sie cieszę, że jeszcze coś go w życiu interesuje
            (oprócz komputera oczywiście). Lubi sport i ogląda razem z mężem wszelkie
            relacje. Lubi grać w piłkę, jest w klubie, chodzi na treningi 3 razy w tygodniu.
            Wyników rewelacyjnych nie osiąga, ale dobrze, że chodzi, choć po powrocie lepiej
            już o nic go nie prosić, bo i tak nie zrobi. Nic nie zbiera, ale interesuje się
            historią i polityką . Jak do tej pory miał bardzo dobre oceny, ostatnio mocno
            zaniedbał, no i znów twierdzi, że to nie on, ale nauczyciel jest winny. No i
            tak, jak już wcześniej pisałam, lubi gotować, ale rzadko ma na to ochotę.
            Mam nadzieję, że on końcu kiedyś uświadomi sobie, bo jeśli nie, to życie go może
            *uświadomić*, a to może być bolesne.
            Na litość chyba nie bardzo mam szanse coś uzyskać, bo syn wyśle do pomocy którąś
            mŁodszą siostrę.
            Chyba tak, jak większość matek, chciałabym, żeby moje dzieci uczyły się, zdobyŁy
            odpowiednie do zdolności lub chęci wyksztaŁcenie i satysfakcjonującą pracę.
            Dlatego mimo wszelkich przeciwności, ciągle mam nadzieję, że i syn prędzej, czy
            później nauczy się życia.
            Dziękuję wam za podpowiedzi, może coś uda mi się z nich zastosować.
    • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 13.09.05, 11:00
      verdana
      nie zgodzę się z Tobą - widzę problem pracy nastolatków zupełnie inaczej. Praca
      we wakacje zupelnie nie oznacza dla mnie, że nauka jest mniej ważna - wręcz
      przeciwnie. Uważam, że pokazuję możliwości - albo nie będziesz się uczył i
      będziesz pracował fizycznie na produkcji za niewielkie pieniądze, albo się
      będziesz uczył i będziesz mógł zupełnie inaczej kształtować swoje życie. To
      raz - a dwa - jeśli chcesz wydawać więcej, niż masz kieszonkowego, to musisz
      sobie zarobić. I to jest dla mnie ten związek między tym co się robi, a tym co
      z tego wynika na przyszłość.

      U mnie dochodzi jeszcze trzeci element- firma będzie twoja, ale musisz
      wiedzieć, co to znaczy praca.
      I czwarty być może też - inne nastolatki/ dzieci wykonują pewne prace domowe,
      moj syn nie - z powodów, które wolałabym zostawić dla siebie.


      • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 13.09.05, 16:55
        Część racji na pewno masz - ale nie odnosi się to do młodzieży, która pilnie
        uczy się cały rok, tylko do tej, ktora olewa naukę. Moja córka uczyła się
        ostatnie trzy lata niemal bez przerwy (tak że w koncu urządziłam nietypowe dla
        rodzica piekło pod tytułem - jak nie zrobisz sobie dnia wolnego w tygodniu, to
        po prostu ZABRONIĘ ci się uczyć). Jej do nauki przekonywać nie trzeba, a pod
        koniec czerwca pada na pysk.
        Po drugie - mam nietypowy program wychowawczy, który zakłada, że wolę aby
        dorośli, którzy wrosną z moich dzieci, raczej wybierali w życiu czas wolny i
        odpoczynek, niż próbowali w czasie urlopu dorabiać na kolejne rzeczy. To
        tendencja tak dziś modna, że staram się jak najbardziej zniechęcac do kupowania
        kolejnych rzeczy, a jak najbardziej do wypoczywania, zwiedzania, kontaktów
        towarzyskich. To wartość niewymierna, ale dla mnie dużo ważniejsza niż dodatkowa
        kasa na drobne wydatki.
        Firmy nie mam - a gdybym miała, to przeciez i tak nie wiem, czy dziecko będzie
        nią zainteresowane.
        Prace domowe z oporami, wszyscy wykonują.
        • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 14.09.05, 17:30
          Jestem innego zdania.

          To nie tak, że dziecko pracuje, bo olewa naukę. Mój syn nie olewa nauki, ale i
          nie jest kujonem, uczy się z dużym zaangażowaniem tego, co z róznych względów
          uważa za słuszne (podoba mu się, uważa, że będzie mu potrzebne itd),
          pozostałych rzeczy tak, "zeby matka nie buczała".

          Jeszcze małe wyjaśnienie - co roku mamy urlop- i on i ja.

          Ale program wychowawczy mamy rzeczywiście różny.
          Inne mamy też zapewne uwarunkowania - moj syn od pewnego czasu (myślę, że od
          kiedy rozumie pewne rzeczy), mówi o tym, że chce przejąć firmę, bardzo
          interesuje się jej prowadzeniem, pyta, chce zrozumieć podejmowane decyzje,
          również kierunek studiów rozważa pod tym kątem.

          Prac domowych nie wykonuje. Ja też nie.
          Ale za to jestem samotną matką smile



        • megxx Re: Hip - hopowy nastolatek 15.09.05, 09:06
          Twój program ma pewne założenie: urlop ma słuzyć wypoczynkowi-ok, ale musi być
          do tego w pozostałym czasie praca by dała zarobić na ten urlopsmile
          Poza tym praca fizyczna jest świetnym odpoczynkiem od umysłowego, naukowego
          wysiłku. Mój syn w roku przedmaturalnym pracował przez część wakacji-z własnego
          wyboru, znam dzieci, które dorabiały jeden dzień w tyg. w maturalnej klasie- i
          zdały extra, bo maja cel, znam dziewczynę, która ostro pracuje, w liceum by
          stać było ją na studia-oczywiście dzienne, niby nie płatne, ale musi wyjechać
          do innego miasta, a tam na utrzymanie rodzice nie mogliby jej dać, bo nie mają.

          Mój syn pracował, bo chciał mieć dla siebie więcej pieniędzy. Ja mogę dać na
          dwie-trzy pary droższych butów na rok, a on chciał czwarte...wink

          Gdy jest mowa o przyjemności z zarabiania-ja zawsze tłumaczę-lepszy zawód,
          lepsze wykształcenie-większe możliwości zarobkowe. To oczywiście w naszym kraju
          teoria-ale przecież coś dziecku muszę mówić.
          • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 15.09.05, 21:17
            Zaraz - a nauka nie jest pracą?
            A ja zawsze powtarzam - lepiej nie miec czwartej pary butów, a miec czas na
            przeczytanie książki i pójscie do kina.
            Lepiej praca, która się lubi, niz taka, ktora nie sprawia przyjemności, a za
            która dużo placą.
            Jestem w życiu skłonna zrezygnować z bardzo wielu dóbr materialnych, żeby mieć
            czas dla siebie, rodziny. Chciałabym, aby moje dzieci tez raczej wybrały taka
            opcję.
            • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 09:08
              nauka też jest pracą i owszem.
              Każda z nas patrzy jednak - co oczywiście naturalne- ze swojego punktu
              widzenia. Ja bardzo lubię to, co robię, nigdy nie zamieniłabym się na inny
              rodzaj pracy. Równocześnie po prostu lubię pracować, dlatego pracuję więcej/
              dłużej i na pewno inaczej. Nie wiem, co wybierze moj syn, jest już prawie
              dorosły i to jego wybory. Wiem natomiast, że jest przyzwyczajony do pewnego
              standardu życia i trudno będzie mu się przestawić na niższy. Dobra materialne
              to jedna sprawa, druga sprawa to podróże - zawsze uważałam, że to ważny element
              wychowania- pokazanie świata i wiele pokazałam. A na to niestety trzeba
              pieniędzy...
              Poza tym między pracą w wymiarze "etatowych godzin" a brakiem czasu na
              przeczytanie książki jest dość duża rozpiętość. Zawsze miałam i mam czas na
              rozmowę z moim synem, do zeszłego roku razem jeździliśmy ( 40 km) dwa razy w
              tygodniu na jego treningi pływackie itd.
              verdana, mam jeszcze niedyskretne pytanie- czy jesteś może nauczycielką?
            • megxx Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 10:40
              No jasne, że lepiej być...niż mieć...ale by być, trzeba mieć...na kino, czy
              teatr też trzeba mieć pieniądze-a te z nieba nie lecą...ja uczę by umiał sam
              zadbać na przyszłość o swoje potrzeby, bo bluszcza łatwo wychodować...takiego,
              co ponad 30 na karku i robi trzeci fakultet, bo mama da na to pieniążki...a
              uczenie się jest taka miłą pracą...
              • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 10:56
                megxx

                zgadzam się z Tobą całkowicie.
                Mam w bliskiej rodzinie przykłady bluszczy...
                Mamusia mówiła: "Niech się uczy jak najdłużej, bo studia to taki przyjemny
                okres". Pociecha brała każdy rok na dwa razy.
                "Nie musi pracować, niech się tylko uczy" - no i nie pracował. Do trzydziestki,
                a potem też kiepsko szło.
                Wolę jednak, żeby mój syn wiedział, że cele osiąga się pracą.
                • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 14:36
                  Nie jestem nauczycielką, jestem pracownikiem naukowym.
                  I uważam, ze studia sa po to, zeby studiować (ja moge utrzymywać przez jeden
                  fakultet, resztę jak chce, to niech zarobi, bedzie dorosły). Zeby spedzać czas w
                  bibliotece, szukać odpowiedzi na pytania, a nie jak moi studenci robic wszystko
                  byle zbyć, dla papierka, bo praca i etat ważniejszy.
                  Pieniadze oczywiscie są potrzebne. Tylko nie mam pewnosci, że ucząc młodego
                  czlowieka, że lepiej zrezygnowac z urlopu, przyjemnosci, spotkań z przyjaciółmi
                  i że warto wybierać zawód lepiej płatny, choć niezbyt lubiany - przygotowujemy
                  mu szczęśliwe życie. Będzie zamożny, fakt - tylko co z tego będzie miał?
                  • alina66 Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 15:49
                    tak sądziłam, że w jakiś sposób jesteś związana z nauczaniem.

                    Ostatni raz się wypowiem w tym temacie-
                    między przeszło dwoma miesiącami wakacji a rezygnacją z urlopu, przyjemności,
                    spotkań z przyjaciółmi jest dość dużo miejsca - można zrezygnować z części
                    wakacji - na przykład.
                    Poza tym nadmieniam po raz drugi - można mieć pracę dobrze płatną i lubianą-
                    tyle że na taką sytuację trzeba sobie zapracować - przedtem.
                    No i nie wszyscy są szczęśliwi, jeśli nie mogą sobie pozwolić na to, na co mają
                    ochotę. Ja bym nie była....
                    • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 16.09.05, 19:14
                      Rozumiem. Ale ja bym chciała, aby moje dzieci były...
                      • megxx Re: Hip - hopowy nastolatek 18.09.05, 12:51
                        Dziękuj Bogu, że Twoje dzieci mogą wszystko mieć bez konieczności dodatkowej
                        pracy, niestety przeważnie tak nie jestsad
                        A wakacje, teatr, kino, basen itd. -wszystko kosztuje, nawet dojazd nad wodę w
                        lecie.
                        Ja bym chciała by moje dzieci szanowały pracę-nie dla osiąganych korzyści, ale
                        jako dobro samo w sobie. Tak jak zdrowie.
                        • verdana Re: Hip - hopowy nastolatek 18.09.05, 13:53
                          Moje dzieci nie maja wszystkiego! I o to chodzi. Staram sie je wychowac tak, aby
                          nie chciały mieć tego wszystkiego - nie mówię o pewnym minimum - jesli rodzinie
                          rzeczywiście nie starcza, to nastolatek powienien pracować, żeby dołozyć się do
                          budżetu - tu nie mam watpliwości. Jednak praca, by zarobic na kolejną, jeszcze
                          jedną parę butów, na kolejną rzecz, kosztem odpoczynku - to własnie wcale mi nie
                          odpowiada.
                          I dlaczego moje dzieci mają nie szanować pracy? Nauka to też praca. Tylko jak
                          widzę, niewielu rodziców ją szanuje, uważając, że praca to tylko to, za co
                          otrzymuje się pieniądze.
                          A więc sprowadza się to nie tyle do szacunku dla pracy, ile szacunku dla pieniędzy.
                          • mr.lordi Re: Hip - hopowy nastolatek 14.06.06, 02:49
                            Powinnas zabronic sluchac mu tej oglupiajacej muzyki jaka jest HP i techno...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka