Dodaj do ulubionych

Powiało świeżością z Chalki - aaa, napiszę Wam:)

19.11.05, 20:14
Cześć,
spotkała mnie wczoraj, w piątek, symaptyczna niespodzianka, i muszę Wam to
tutaj napisać:)
Napisałam ten tekst w Księdze Gości na mojej www:)
i tutaj, dla Was:

Postanowiłam podzielić się z Wami tą niesamowitą informacją:)
Na mojej stronie w opisie podróży na Kretę' 2001 oraz na Karpathos'2005
wspominam mile niejakiego Petrosa z wyspy Chalki. Dziś zadzwonił do mnie z
Poznania nieznany mi człowiek. Spędzał teraz, niedawno, wakacje na małej
Chalki i przywiózł mi pozdrowienia od mojego poczciwego, starego Petrosa.
Zrobiło mi się tak bardzo ciepło w środku kiedy to usłyszałam, kiedy
usłyszałam, że Petros pokazywał mojemu rozmówcy nawet kartkę, którą wysłałam
na Chalki z Karpathos. Minęły 4 lata od dnia kiedy byłam na Chalki, a Petros
wciąż jest tak blisko mnie. Dziękuję Ci Dobry Człowieku z Poznania, że nie
zapomniałeś do mnie zadzwonić, za to, że sprawiłeś mi tak wiele radości tym,
co powiedziałeś. Efcharisto para poly:-) Spotkałeś Szczęściarzu w Helladzie,
własnie na Chalki, jedną z najbardziej uroczych postaci, z jaką mnie udało
się spotkać w tym kraju.

:DDDDDDDDDDDDDDD
No, było mi kurde tak miło, że aż mi się nogi ugięły a ciepło zalało moje
wnętrze. Ech, łzy miałam w oczach, kiedy z tym człowiekiem rozmawiałam...
Wzruszyłam się po prostu jak licho
Obserwuj wątek
    • bebiak Jak poznałam Petrosa na wyspie Chalki w 2001 roku 19.11.05, 20:16
      To fragment pewnego opracowania (mojego autorstwa):

      Stanęli w porcie patrząc na wschodzące słońce.
      Biuro z biletami było zamknięte – nie szkodzi: kupią na promie.
      Na horyzoncie ukazał się prom: mała, biała plama widoczna gdzieś tam w oddali,
      jednak z każdą chwilą zbliżająca się do nich.
      - Znowu „Vincentos Kornaros” - uśmiechnęła się wchodząc na prom.
      - Gdzie mogę kupić bilety? – zapytała przechodzącego oficera.
      - Nie macie biletów?
      - Nie, nie mamy. Biuro tutaj było zamknięte.
      - Proszę wyjść z promu!
      - Ale ja chcę kupić bilety, nie chcę płynąć za darmo. Wczoraj też kupowałam na
      promie.
      - Proszę natychmiast opuścić prom. Rozumiesz?
      - Nie.... Tak, rozumiem..... – opuściła głowę.
      Łzy ciekły ciurkiem po twarzy.
      - Mała, co się stało?
      - Razem z tym promem za chwilę odpłyną moje marzenia o Karpathos. Musimy szybko
      zejść z tego promu. Nie możemy nim płynąć.

      Usiadła na nadbrzeżu i ukryła twarz w dłoniach.
      - Karpathos... moja Karpathos, o której marzyłam od tylu miesięcy i byłam już
      tak blisko. Yati? Yati?
      Piotr z Tygrysem stali tuż obok zupełnie nie wiedząc, co mogą powiedzieć.
      Popatrzyła na nich przeraźliwie smutnymi oczami i skierowała wzrok na
      oddalający się prom. Nie była zdenerwowana, ale było jej niewymownie przykro.
      - Nie mieliście biletów? Widziałem, że zeszliście z promu.
      Uniosła głowę: stary Grek patrzył na nią ze współczuciem.
      - Nie mieliśmy, bo to biuro było rano zamknięte.
      - Jeśli biuro jest zamknięte to bilety kupuje się w sklepie spożywczym. Od
      katastrofy pod Paros już nie można kupować biletów na promach.
      Znowu zaczęła płakać.
      - Skąd mogłam o tym wiedzieć? Skąd mogłam wiedzieć, że w sklepie spożywczym? Na
      drzwiach nie było żadnej informacji.
      - Nie płacz, nie płacz tak bardzo, separakalo korici mou. Chodźcie do tawerny –
      pilnuję jej o świcie a wy w niej jedliście wczoraj kolację. Zobacz, jak
      tutaj jest ślicznie.
      - Nimporio już całe zwiedziliśmy i widziałam jakie jest śliczne, ale ja
      chciałam koniecznie na Karpathos.... Marzyłam o niej... Czy ty wiesz, jak
      pięknie jest realizować nasze marzenia? - kolejna porcja łez popłynęła po
      policzkach.
      - Nie martw się, naprawdę się nie martw. Przecież przypłynie następny prom.
      - Kiedy, kiedy przypłynie?
      - Pojutrze, bo ten jutrzejszy nie zawija na Chalki. Niektóre promy omijają
      naszą wyspę.
      Była przerażona – nie mogli tutaj tyle czasu zostać.
      - Posolene?
      - Petros. Kseris ilinika? – był bardzo zdziwiony.
      - Ligo, ligo. Petros, separakalo, wymyśl coś, cokolwiek, musimy się stąd dziś
      wydostać. Nie możemy czekać na następny prom, bo jeśli będzie odwołany z powodu
      wiatrów to nie zdążymy na samolot z Krety do Polski.
      - O 11-tej odpływa delfin na Rodos. Zabieram chłopaków do tawerny a ty biegnij
      do tamtego biura – powinny być jeszcze bilety.

      Petros działał na nią uspokajająco.
      Opowiadał o życiu, które wiódł w młodości i o tym, ile mil morskich przepłynął
      różnymi statkami: był kiedyś marynarzem. Zrobił im kawę, przyniósł jakieś
      ciastka i nie chciał nawet słyszeć o zapłacie.
      Polubił ich i wypytywał o miejsca, które widzieli w jego kraju, a jej szczere
      zachwyty nad Grecją sprawiały mu wielką przyjemność. Dał jej swój adres.
      - Przyślesz mi to zdjęcie, które nam zrobiłaś?
      - Przyślę, nie martw się.
      Odprowadzał ich na nadbrzeże.
      - Chalki jest mała, ale dla was zawsze miejsce będzie tutaj czekało. Może
      przyjedziecie tu na wakacje w przyszłym roku?
      Ucałował ją serdecznie, z Piotrem i Tygrysem uścisnęli sobie dłonie.
      - Maise kala Petros. Nigdy o tobie nie zapomnę a mała Chalki będzie mi się
      kojarzyła przede wszystkim z tobą.
      Odwróciła się w drzwiach delfina i pomachała staremu.
      - Jasu Petros, ja.
      Czekał ich godzinny rejs na wyspę Rodos.
      • bebiak W tym roku przepływałam promem obok wyspy Chalki 19.11.05, 20:18
        I tak napisałam na mojej stronie o tym, co czułam kiedy prom z Rodos płynął na
        Karpathos (ze mną na pokładzie ofkors):

        I droga do portu, już z bagażem - olbrzymi prom „Ierapetra” linii LANE odpływał
        z Rodos na moją Karpathos o 4.30 rano. Spojrzałam z górnego pokładu na
        ślicznie oświetlone miasto, i wyruszyłam w drogę oglądając po drodze wschód
        słońca nad boskim, groźnym Egeo - zachwycające zjawisko.
        Mój pierwszy port – to pięknie wyglądające Nimporio na małej wyspie Chalki.
        Tu stało się coś, czego nie przewidziałam – łzy popłynęły mi po policzkach,
        choć do dziś nie wiem dlaczego tak się stało. Poczułam ukłucie w sercu: czy to
        dlatego, że wróciły wspomnienia sprzed czterech lat i pamiętam siebie tak
        dokładnie kiedy tu stałam i płakałam a marzenia o Karpathos odpłynęły wraz z
        oddalającym się promem, który pozostawił mnie na brzegu, czy też na
        wspomnienie tego starego rybaka – Petrosa, który nadal do mnie pisuje: „Beata,
        kiedy przyjedziesz?”, a mnie ta Chalki wciąż nie po drodze jakoś od czterech
        lat? Wypatrywałam Go teraz z pokładu promu – wszak zawsze mówił, że przychodzi
        do portu kiedy prom przypływa. Pomachałam na do widzenia – może gdzieś tam stał
        czując, że jestem tak blisko – i odpłynęłam.

        • madai Re: W tym roku przepływałam promem obok wyspy Cha 20.11.05, 19:33
          wiem o czym piszesz Bebiak! takie niespodzianki sa przemile!
          • bebiak Re: A dziś .... 21.11.05, 21:21
            :-) Dostałam od tego Dobrego Człowieka z Poznania zdjęcia z Jego wakacji na
            Chalki: i krajobrazowe, i takie z Petrosem...
            Ech, ależ powiało atmosferą wysepki!!!

            Dziękuję, dziękuję bardzo Dobry Człowieku:-)
            • Gość: acek Re: A dziś .... IP: *.product / 62.233.238.* 23.11.05, 10:44
              :)))
    • asiuniach1 Re: Powiało świeżością z Chalki - aaa, napiszę Wa 05.04.16, 13:44
      Pieknie:)
    • aalissson Re: Powiało świeżością z Chalki - aaa, napiszę Wa 20.04.16, 11:47
      Pięknie! Bardzo dobrze rozumiem Pani emocje, sama mam właśnie łzy w oczach..
      Wspaniałe emocje,piękne wspomnienia..
      Pozdrawiam serdecznie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka