nsc23
07.09.09, 02:01
I coz moge powiedziec? W zyciu nie bylam tak opalona i tak naladowana
pozytywna energia. Bylo swietnie - lecialam z Gatwick, mieszkalam z
apartamencie Blue Dream 11km od Retymnonu - troche daleko, ale specjalnie
szukalam miejsca z daleka od wszelkich imprez, duzych plaz, klubow, etc. I tak
wlasnie bylo - cicho i spokojnie. Taverna na dole o 11-12 wieczorem byla
pusta, kiedy inne o tej porze sie pewnie zapelnialy.
Plusy: Absolutnie piekne widoki, niesamowicie klimatyczne uliczki w
Retymnonie, w ktorych mozna sie zgubic na cale dnie i sobie lazic. Przez
kompletny przypadek wdepnelismy do lokalnej wytworni ciasta filo (tak sie
konczy wpychanie nosa do bramy przez ciekawosc ;)), poznalismy przemilego
dziadka, ktory byl bardzo zdeterminowany, zeby nas upic w przeciagu pieciu
minut od naszego pojawienia sie w sklepie. Piekne widoki w drodze do Spili i
Plakias (samochodem), niezapomniane przezycia (zaprzyjaznilismy sie z lokalnym
hodowca pietruszki (?), kolejna konsekwencja ciekawosci - a co to tam tak rosnie?)
Minusy: gospodyni w apartamentach za bardzo starala sie zrobic wszystko 'po
brytyjsku' - 'dzieki' temu mielismy karaoke night i quiz night - nie, nie i
jeszcze raz nie. W menu bylo jedzenie rodem z brytyjskiego pubu, wiec
wieczorem musielismy robic sobie sami salatke grecka (absolutnie pyszna,
moglabym ja jesc 3 razy dziennie, ale szkoda, ze nie dane nam bylo skorzystac
z jej kuchni).
No i najwiekszy minus - pojechalismy tylko na tydzien. Bardzo zaluje, ale
kiedys pewnie wrocimy, jezeli nie na Krete to do Grecji :)