Dodaj do ulubionych

czy przeprowadzenie się na morze to dobry pomysl?

11.11.07, 12:49
Hej,

Mamy tak dość ze naprawde zrobilibysmy wszystko aby zmniejszyc
objawy astmy u naszej córki.

Mieszkamy w Katowicach. Madzia ma nieżyt nosa, podejrzenie o astme
(raczej nieatopową - choć uczulona jest na plesnie) Z roku na rok
kaszel przebiega gwałtowniej choć może nie częściej.

Mamy wolne zawody więc może... Czy znacie kogoś kto przeprowadzał
się z powodu astmy? Czy to w ogóle pomaga?

alpm
Obserwuj wątek
    • doizy Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 11.11.07, 21:11
      moi na przykłąd lepiej czują się w górach, nad morzem pociągali
      nosami
    • dorek3 Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 12.11.07, 12:39
      My sie nie przeprowadzaliśmy, ale w ostatnie wakacje chłopcy
      spedzili 3 tygodnie nad morzem i był to jedyny miesiąc w tym roku
      (przygodę z astma i wziewami zaczęliśmy w styczniu 07) w których
      chłopcy brali tylko singulair.
      Ja też się tak zupełnie teoretycznie (u nas to nie mozliwe)nad tym
      zastanawiałam, ale aby rzeczywiście korzystać z dobrodziejstwa
      areozolu morskiego cały czas to trzeba by mieszkać na plaży.
      No ale mieszkajac na wybrzeżu to do tego morza jest zdecydowanie
      bliżej to fakt.
    • mamkube Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 12.11.07, 17:02
      też mieszkam na slasku i ciagle o tym mysle.....własnie dziś
      zaliczyłam wizyte u pulmunolog, która nas namawia żeby wyejchać z
      tego syfu:(
    • jagoda2 Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 12.11.07, 21:30
      Zanim podejmiecie tak daleko idącą w skutki decyzję, proponuję
      zrobić jakiś sondaż na potwierdzenie tego, że ludzie mieszkający na
      Wybrzeżu nie chorują na astmę. Moja córka np. świetnie czuje się w
      górach, a nad morze nie możemy jeździć ze względu na pleśnie i
      trawy. W ogóle wydaje mi się, że to jest jakiś paradoks, ale jeśli
      dziecko ma uczulenie na pyłki wszelkiego rodzaju (moje ma), to
      lepiej będzie to znosić w mieście niż poza nim, gdzie tych pyłków -
      jakby nie patrzeć - jest zdecydowanie więcej. Oczami wyobraźni
      widzę, jak mamy domek za miastem, a przy tym domku rośnie wszystko
      to, na co jest uczulona moja córka, a więc: wczesne drzewa, brzozy,
      trawy, żyto, nie wspominając o pleśniach. Tak więc, nie
      przeceniałabym zmiany miejsca zamieszkania aż do tego stopnia,
      chociaż przyznaję, że na terenach od 800 m wzwyż mojej córce nic nie
      dolega (co najwyżej łzawienie i wyciek z nosa).
      Nie wiem, jaki jest Twój stosunek do homeopatii, ale odkąd moja
      córka jest leczona homeopatycznie to doskonale obywamy się bez
      wziewów i sterydów do nosa. Na stałe podaję Claritine i Singulair.
      Dodam może, że córka nie ma jeszcze stwierdzonej astmy (jest
      obserwowana w tym kierunku), natomiast ma pełnoobjawową pyłkowicę.
      Jagoda
      • mamkube jagoda... 12.11.07, 21:53
        a co to znaczy homeopatycznie??? jak leczycie?? to jakieś tabletki
        dostaje zamiast wziewów...???
        A jeżeli chodzi o morze to nam lekarka powiedziała że lepsze są
        góry, ale wysoko własnie nie nisko w dolinach
        • jagoda2 Re: jagoda... 12.11.07, 22:06
          Nie słyszałaś nigdy o homeopatii? Dużo by pisać. W największym
          skrócie polega to na tym, że homeopata dobiera odpowiedni lek dla
          danej osoby (zw. konstytucją) i ten lek ma spowodować, by organizm
          sam sobie radził z chorobami i dolegliwościami, ma wykształcić
          odpowiednie mechanizmy obronne, wreszcie - ma doporowadzić organizm
          do stanu równowagi, czyli do stanu zdrowia. To są złożone
          mechanizmy, chociaż czasami jak o tym myślę, to wydaje mi się, że to
          jest bardzo proste. Leczenie czasami trwa długo, czasami szybko
          następuje poprawa - zależy od schorzenia, od danego przypadku, od
          leku, od pacjenta. Nie chcę się tutaj specjalnie rozpisywać na ten
          temat, bo nie każy wierzy w tę metodę leczenia. Ja też niespecjalnie
          w nią wierzyłam, ale przerażał mnie fakt, że z roku na rok moje
          dziecko dostawało coraz więcej leków, a przerwy w podawaniu wziewów
          stawały się coraz krótsze. Za namową przyjaciółki udałam się więc do
          homeopaty i w efekcie przez cały tegoroczny okres pylenia córka
          pięknie obywała się bez wziewów, a naprawdę jest dużą alergiczką
          (zwłaszcza na brzozę, trway i pleśnie). W poprzednich latach było to
          nie do pomyślenia. Poza tym córka praktycznie nie choruje, a kiedyś
          chorowała bardzo często, chociaż niewątpliwie miło to związek z
          alergią. Reasumując: ja naprawdę wierzę, że to zasługa homeopatii i
          teraz każdej osobie z czystym sumieniem polecam tę metodę leczenia.
          Jagoda
          • mamkube Re: jagoda... 13.11.07, 19:50
            słyszałam o homeoptaii:-) dzieki niej wyleczyłam córce nóżkę bez
            sterydów gdzi każdy dermatolog tak własnie ją leczył bez zadnej
            poprawy i większe babrania sie. Tez wierzę:-)
            Ale zapytałam jak w przypadku alergii czy astmy to zrobić....Gdzie
            ja znajdę homeopatę pulmunologa???
            • jagoda2 Re: jagoda... 13.11.07, 21:08
              To wcale nie musi być homeopata pulmonolog czy alergolog. Prawdę
              mówiąc, wydaje mi się to nawet mało prawdopodobne, by udało Ci się
              takiego znaleźć. Najważniejsze jest to, żeby był dobrym, sprawdzonym
              homeopatą, a jeżeli do tego jeszcze jest pediatrą, to już w ogóle
              rewelacja. Moja homeopatka jest np. laryngologiem dziecięcym, co
              bardzo mi odpowiadało ze względu na permanentnie zapchany nos,
              katary i wmawianie przez innych lekarzy, że trzeci migdał jest do
              usunięcia. Moja homeopatka tylko popukała się w czoło, kiedy jej o
              tym powiedziałam :-).
              Pozdrawiam,
              Jagoda
    • tomek_komunista Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 17.11.07, 11:18
      Na mnie morze działało fatalnie, za to góry rewelacyjnie. Teraz z
      astmy praktycznie wyszedłem i już klimat nie ma większego znaczenia,
      ale zawsze lepiej czuję się w górach - suche i czyste powietrze, w
      górach wysokich ZERO alergenów.
    • dalis Re: czy przeprowadzenie się na morze to dobry pom 26.12.07, 22:36
      Mieszkam w Koszalinie, więc wiem, co to morsKi klimat. Ciągłe
      wiatry, deszcze i ta okropna PRZENIKLIWA WILGOĆ. Jak tylko zaczyna
      się jesień, a z nią wilgotne powietrze, wszystkie dzieci uczulone na
      grzyby i pleśnie zaczynają chorować. 25 lat mieszkałam na Dolnym
      Śląsku, gdzie oddychało się innym powietrzem. Mnie się wydaje, że na
      południu Polski moje dzieci rzadziej by chorowały. W wakcje
      wyjeżdżamy w góry - koniecznie. A co do homeopatii - u moich dzieci
      działa. Pani alergolog - pulmunolog stwierdziła u mojego synka astmę
      wczesnodziecięcą po 6 zapaleniach oskrzeli i zaleciła przez 2 m-ce
      sterydy. Nie posłuchałam się i poszłam do homeopaty. Właśnie minęły
      2 m-ce, sterydów nie daję, a mały nie miał w tym czasie zapalenia
      oskrzeli. Oby tak dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka