nenella
28.05.07, 18:46
Nie wiedziałam jak zatytułować ten wątek, żeby było wiadomo o co chodzi i nie
wiem czy to w ogóle dobry pomysł go zakładać, ale bardzo potrzebuję czyjegoś
zdania na ten temat.
Otóż pokochałam Polaka, mieszkającego od 20 lat w Kanadzie, co było bardzo
głupie z mojej strony, przyznaję, bo tak strasznie trudno się tam dostać, a
on nie może się stamtąd wynieść, ze względu na 12-letniego synka z
poprzedniego związku... lecz cóz, on jest z mojej planety i od pierwszych
słów, które zamieniliśmy, już nie mogliśmy się oderwać od siebie i tak wyszło
w końcu. Kombinujemy jak konie na wrotkach co zrobić, zeby móc być razem i
jak dotąd jestem przerażona, że nic z tego w końcu nie wyjdzie.
Na razie plan jest taki, że ja i moja 12-letnia córka wystąpimy o wizę
turystyczną, a jeśli ją dostaniemy, pojedziemy tam i wezmę ślub z moim miłym
i juz tam zostaniemy. Lecz ze złożeniem tego wniosku muszę czekać aż zakończy
się sprawa sądowa o pozbawienie mojego byłego męża praw rodzicielskich i to
się wlecze, bo były zniknął i nie wiadomo gdzie jest. Nawet jeżeli ta sprawa
skończy się niedługo i będziemy mogły wystąpić o wizę, to przypuszczam, że
jest jakieś 90% prawdopodobieństwa, że jej wcale nie dostaniemy. Coś mi się
wydaje, że ambasada uzna, iż kiepsko zarabiająca recepcjonistka, która się
wybiera z dzieckiem na wakacje do Kanady, w dodatku nie mając tam żadnej
rodziny, tylko ukochanego z internetu, to podejrzane zjawisko. W związku z
tym oczywiście myślimy o planie B. Jeśli nie dostanę wizy razem z dzieckiem,
z powodu dalszych opóźnień w sprawie albo dlatego, że mi jej odmówią,
wystąpiłabym o wizę turystyczną tylko dla siebie i gdybym ją dostała,
wzięlibyśmy ślub w Kanadzie, wróciłabym do Polski i stąd starała się o wizę,
taką dla rodziny, dla siebie i swojej córki. Ten plan też ma wady. Po
pierwsze bardzo długo się czeka na taką wizę dla żony, podobno rok albo
lepiej z tego co tu u Was czytam, nie wyobrażam sobie jak to wytrzymam. Po
drugie może tak być, że sama tez nie dostanę wizy turystycznej. Plan C -
pobrać się w Polsce i wtedy czekać na tą wizę dla rodziny, w ogóle nie
wchodzi w grę. Mój miły z poprzednią żoną ożenił się w Polsce, a rozwiódł w
Kanadzie i jego rozwód jest tu nieważny, musiałby to załatwiac tutaj od nowa
i mieszać ją w to, co zajęłoby dużo czasu, zwłaszcza, że jest z nią w złych
stosunkach. Mamy kolejne plany, D, E i tak dalej. Na przykład pobrać się w
jakimś innym kraju europejskim, pobrac się pre procura, itd. Ale one
wszystkie mają poważne wady. Nie wiemy jak to załatwiać, poza tym zajmie to
wieki i jeszcze bardziej wydłuży czas oczekiwania, poza tym wcale nie wiem,
czy nie może się tak stać, że i tak mi nie pozwolą być z nim razem. Bardzo,
bardzo się martwię, stąd ten wątek. Nie wyobrażam sobie czekania jeszcze rok
na niego, a co dopiero dłuższego okresu. On nie może mnie często odwiedzać,
wcale nie ma za dużo pieniędzy, ma swoje różne obowiązki, które go tam
trzymają, widzielibyśmy się pewnie przez ten czas ze dwa razy, tak jak przez
ostatni rok. To jest takie straszne, że aż trudno opisać jak się czuję.
Czytałam rózne wątki tutaj i na innym forum o Kanadzie o rozmaitych, choć
trochę pokrewnych, sytuacjach i pomyślałam, że może ktoś z Was doradzi mi,
który plan jest najlepszy, jak w ogóle postąpić, czy mozna cokolwiek zrobić,
zeby jakoś to wszystko przyśpieszyć, jakie mam szanse powodzenia... ze ktoś
doradzi mi cokolwiek.