Dodaj do ulubionych

"odwolanie" od decyzji konsula

IP: 69.19.31.* 19.04.04, 01:53
W toku dyskusji na tym forum uzyty zostal argument, ze skoro jest tyle
przypadkow "blednych" decyzji konsularnych w postaci odmowy wydania wizy do
USA/Kanady to nalezy wizy w ogole zniesc ( dla posiadaczy polskich
paszportow).

W zwiazku z tym nasunelo mi sie pytanie : czy wiadomo w Polsce co mozna
zrobic, jak komus odmowa wydaje sie nieuzasadniona ? Czy wiadomo czy i jak
mozna sie odwolac ?

Pisze to w zwiazku z tym, ze zapraszalem w ciagu ostatnich 20 lat wiele osob
do odwiedzenia nas i NIGDY nie zetknalem sie z przypadkiem odmowy. Zreszta
krotka sonda wsrod naszych znajomych ujawnila tylko jeden jedyny przypadek
odmowy. Wizy dostaly (do nas) osoby,ktorych nigdy bym nie spodzxiewal sie, ze
takowa dostana. Na przyklad bezrobotne malzenstwo w wieku kolo 50tki. Ale
wize dostali ...

Wiadomo mi, ze w przypadku Kanady istnieje mozliwosc odwolania sie
od "negatywnej" decyzji konsula. Nie wiem jak to wyglada w USA, musze z gory
sie zastrzec.

Jak wyglada wiedza w Polsce w tym zakresie ?

Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • krolewna.sniezka Re: "odwolanie" od decyzji konsula 20.04.04, 21:09
      Jezeli chodzi o odmowe wizy do USA, w Polsce nie ma sie komu odwolac, bo jezeli
      nawet sie odwolasz do konsulatu, to gwarantowane jest ze powtorza odmowe.
      Znam jednak przypadek kolezanki ktorej siostra nie mogla przyjechac do USA aby
      zostac matka chrzestna jej dziecka, z powodu odmowy wizy. Wiem ze kolezanka nie
      tyle ze sie "odwolala", ale napisala skarke do swojego senatora. Odpowiedz
      przyszla po baaardzo dlugim czasie, ze konsulat nie wydal wizy z powodu
      zarobkow siostry w Polsce ponizej "poverty line". Na tym zakonczylo sie
      odwolywanie.
      • Gość: dradam Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: 69.19.31.* 24.04.04, 19:06
        krolewna.sniezka napisała:

        > Jezeli chodzi o odmowe wizy do USA, w Polsce nie ma sie komu odwolac,
        > bo jezeli nawet sie odwolasz do konsulatu, to gwarantowane jest
        > ze powtorza odmowe.
        > Znam jednak przypadek kolezanki ktorej siostra nie mogla przyjechac
        > do USA aby
        > zostac matka chrzestna jej dziecka, z powodu odmowy wizy. Wiem ze
        > kolezanka nie
        > tyle ze sie "odwolala", ale napisala skarke do swojego senatora.
        > Odpowiedz
        > przyszla po baaardzo dlugim czasie, ze konsulat nie wydal wizy z powodu
        > zarobkow siostry w Polsce ponizej "poverty line". Na tym zakonczylo sie
        > odwolywanie.

        Mysle, ze brak odpowiedzi na temat Kanady i odmow w ambasadzie kanadyjskiej
        pokazuje stan faktyczny. To znaczy, ze po prostu malo osob wie co i jak mozna
        zrobic w tym przypadku.

        Ale wracajac do Twojego postingu.

        Mysle, ze pokazuje on jeden, bardzo wazny aspekt zagadnienia. Na ktory
        wyczekujacy na rozmowe petenci nie zwracaja uwagi. Mianowicie na "papierki".

        A mianowicie urzednik konsulatu najpierw starannie przeglada dokumentacje.
        Czyni sobie na karteczce adnotacje. Wyrabia sobie swoje zdanie na 90 %. Rozmowa
        jest jedynie tej opinii uzupelnieniem. Moze czasami przechylic szale, ale z
        reguly urzednik ma "pre-conceived notion".

        Na co sie zwraca uwage w wydziale konsularnym :

        -primo - i to jest NAJWAZNIEJSZE : kto zaprasza. Jaki on/ona ma dochod. Jaka
        jest relacja z osoba zapraszana. W jakim celu zaprasza on/ona .

        -po wtore jak jest sformulowane zaproszenie - okreslenie celu zaproszenia,
        odpowiedzialnosci osoby zapraszajacej etc.

        Zapraszalismy do Kanady dwa razy kolezanke zony, pielegniarke z Polski.Z
        niewielkim dochodem (proporcjonalnie).I w zaden sposob nie spokrewniona z nami.

        Ale nasze zaproszenie zawsze dokladnie opisywalo nas (nasz dochod, stopien
        znajomosci z zapraszana, cel jej przyjazdu - za kazdym razem byla to
        pielegniarska konferencja naukowa). Zobowiazanie pokrycia kosztow byla "un-
        equivocal) I nie bylo najmniejszych problemow z wiza. Zreszta dostala za drugim
        razem wielokrotna na 10 lat.

        Od decyzji konsula mozna sie odwolac ( w Kanadzie) . I idzie to odwolanie
        oddzielnym kanalem i jest rozpatrywane w Ottawie, a nie w Warszawie. Jak i
        kiedy mozna sie odwolywac - to juz przy innej okazji.

        Pozdrawiam



    • Gość: pinacolada Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: 212.122.215.* 21.04.04, 00:13
      Watpie, ze inny konul podwazy zdanie poprzedniego. To tak, jakby mial przyznac,
      ze jego kumpel po fachu sie pomylil.
    • Gość: zaprosny Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: *.nyc.rr.com 22.04.04, 04:42
      Przed 18 laty zaprosilem swoja tesciowa. Miala wtedy 56 lat i byla wdowa na
      przyspieszonej emeryturze. Ku mojemu zdziewieniu dostala odmowe z uzasadnieniem,
      ze jest zbyt biedna, nie ma w Polsce rodziny i przez to istnieje domniemanie ze
      bedzie probowala zostac w USA na stale. Polecono jej aby starala sie ponownie za
      6 miesiecy. Wtedy napisalem list-odwolanie do konsula w ktorym podwazylem
      zasadnosc i logike zarzutow. Napisalem rowniez, ze za 6 miesiecy jej sytuacja
      sie nie zmieni. W dalszym ciagu bedzie biedna wdowa bez rodziny w Polsce.
      W ciagu trzech tygodni tesciowa zaproszono do konsulatu i wreczono wize.

      Mysle jednak, ze mielismy szczescie a odwolanie jedynie szczesciu pomoglo.

      Najwiekszym bledem jest pisanie listow do kongresmanow, ktorych urzednicy
      zwyczajnie olewaja. Wynika to z amerykanskiej struktury rzadu.

      Tymniemniej zachecam wszystkich do pisania odwolan. Urzednik nie moze tego
      wyrzucic do kosza i musi to rozpatzryc. To powoduje zmniejszenie wydajnosci
      i zapycha rure przepustowa. Na taka sytuacje musi zareagowac departament stanu
      polecajac urzednikom stosowanie niepodwazalnego kryterium przesiewu i tym samym
      ograniczajac samowole i radosna tworczosc. Kilka lat takiego odwolywania sie
      musi zmienic podejscie urzednikow konsularnych. Nikt przeciez nie lubi
      przemeczac sie w pracy.
      • mojito Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. 22.04.04, 06:25
        Gość portalu: zaprosny napisał(a):

        "Najwiekszym bledem jest pisanie listow do kongresmanow, ktorych urzednicy
        zwyczajnie olewaja...
        Tymniemniej zachecam wszystkich do pisania odwolan. Urzednik nie moze tego
        yrzucic do kosza i musi to rozpatrzyc. "

        Bardzo sluszna praktyczna sugestia. Z urzedu Departament Stanu pozostawia
        dotychczas konsulatom dosc duza swobode decydowania. Ewentualne naciski
        nie sa praktyczne poniewaz powoduja iskrzenia na linii konsul - naciskajacy
        i zawracaja dupe wszystkim urzedasom. Z reguly sa one po dlugim i niechetnym
        rozpatrzeniu odrzucone z powodu wymyslonych powodow. Po drodze moga zaginac.
        Ma to swoj sens poniewaz czeste "przeglosowanie" konsula otworzyloby
        sluze z milionami skarg i urzednicy by zwariowali.
        Natomiast list odwolanie (nie skarga) z uprzejma prosba o ponowne
        rozpatrzenie odmowy ma realna szanse na zmiane decyzji.
        Znam cztery przypadki z tego roku w ktorym spokojne, rzeczowe i dobrze
        napisane odwolanie przynioslo upragniona zmiane wczesniej odmowy.
        Pozdrowionka,
        mojito.
        • Gość: dradam Re: Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. IP: 69.19.31.* 24.04.04, 19:15
          mojito napisał:

          (...)
          > Natomiast list odwolanie (nie skarga) z uprzejma prosba o ponowne
          > rozpatrzenie odmowy ma realna szanse na zmiane decyzji.
          > Znam cztery przypadki z tego roku w ktorym spokojne, rzeczowe i dobrze
          > napisane odwolanie przynioslo upragniona zmiane wczesniej odmowy.
          >

          Jest powszechnym bledem, ze odprawiony z kwitkiem potencjalny wizytor zaczyna
          narzekac, iz oni tam, w ambasadzie/konsulacie to upadli na glowe albo wyrabiaja
          %% odmow za wszelka cene.

          I po serii takich narzekan (rowniez na tym forum) nie robi sie nic, ale to
          doslownie nic, aby ta konkretna sytuacje zmienic.

          To co sie obywatelowi polskiemu wydaje nonsensowne - to wcale nonsensem , z
          punktu widzenia wladz USA/Kanady , moze nie byc.

          Trzeba wiec poznac te kryteria i reguly i grac wedlug nich.
          Chocby nawet sie wydawaly glupie czy wrecz nonsensowne.

          Z tego tez wzgledu uwazam, ze Twoje zdanie jest bardzo rozsadne i cenne.
          Wlasnie tak trzeba robic. Co wiecej - podchodzac pierwszy raz do konsula trzeba
          wiedziec jaki jest sens jego pytan. Z czego one wynikaja... I trzeba rowniez
          tak odpowiadac, zeby sobie wyrobic "dobry grunt do odwolania" sie od
          (ewentualnej) decyzji negatywnej.

          Dobrzy szachista przewiduje ruchy przeciwnika na wiele, wiele godzin gry
          naprzod. I to mu pomaga wygrywac.


          Pozdrawiam
          • Gość: coxik Re: Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. IP: *.oc.oc.cox.net 24.04.04, 20:37
            ale ty za to pierdolisz jak potluczony
            • Gość: dradam Re: Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. IP: 69.19.31.* 24.04.04, 21:02
              Gość portalu: coxik napisał(a):

              > ale ty za to pierdolisz jak potluczony

              Nie musisz czytac.
              Siedz sobie w tej Oklahoma City i nie martw sie o mnie.
              Pozdrawiam


              • Gość: coxik Re: Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. IP: *.oc.oc.cox.net 24.04.04, 22:09
                wypisujesz bzdury facet
          • zalotnica Re: Uprzejma, rzeczowa prosba/odwolanie. 25.04.04, 17:47
            Gość portalu: dradam napisał(a):
            > Dobrzy szachista przewiduje ruchy przeciwnika na wiele, wiele godzin gry
            > naprzod. I to mu pomaga wygrywac.

            a czy cale nasze zycie nie jest wlasnie taka gra...?
    • Gość: Mirek Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: *.sympatico.ca 25.04.04, 01:53
      Moja siostra starala sie cztery razy o wize kanadyjska (po moich niekonczacych
      sie namowach ze musi mnie tutaj odwiedzic) i dostala ja dopiero za czwartym
      razem (moze tylko dlatego ze ja "bylem" ze nia wtedy w ambasadzie). Za kazdym
      razem probowano jej wmowic znana bajke: ze jedzie zeby pracowac i zostac
      nielegalnie. Moja obecnosc jako osoby zapraszajacej do Kanady moze pomogla ale
      nie moglem nic powidziec gdyz dosc niegrzecznie pani oficer powiedziala mi ze
      ja nie mam nic do aplikacji mojej siostry (nawet jezeli to ja ja zapraszam).
      Na moje pytanie jak mozna odwolywac sie od negatywnej decyzji "pani"
      powiedziala ze mozemy czekac na konsula ktory bedzie w amabasadzie za kilka dni
      (moje pytanie ze to jest niemozliwe gdyz nie jestesmy z Warszawy i kilka dni
      czekania jest problemem "pani" opowiedziala "that's your problem"). Okazalo
      sie jednak ze moja siostra wize w koncu otrzymala ale z grozba ze jezeli zrobi
      cokolwiek niezgodnego z prawem Kanady to moze sie do konca zycie pozegnac z
      mozliwoscia zobaczenia mnie tam. Musze powiedziec ze jej sytuacja (materialna,
      zatrudnienie: caly czas pracowala, rodzinna itp.) nic sie nie zmienila od czasu
      pierwszej aplikacji. Jak wiec to wytlumaczyc ze nagle wize dostala. Dla mnie
      to nic innego jak tylko "widzimisie" ambasady. Siostra moja byla tutaj przez
      dwa miesiace i wbrew tak olbrzymim "obawom" i "pomowieniom" nie pracowala ani
      nie przedluzala nielegalnie pobytu. Co moze byc takze zaskakujace (gdyz jak
      Kanada twierdzi, jezeli wizy zostana zniesione cala Polska przyjedzie do tego
      raju) moja siostra wiecej tutaj przyjezdzac nie chce gdyz nie ma zbyt milych
      wspomnien z calej procedury i traktowania przez ambasade Kanady. Probowalem
      takze zaprosic moich dwoch braci, wizy takze nie otrzymali (stara spiewka jak w
      przypadku mojej siostry). To ze dobrze uzasadnione zaproszenie moze pomoc jest
      kompletna bzdura, gdyz pani oficer nawet nie raczyla tego dobrze przeczytac
      (zostalo jej to wreczone w czasie "interview" gdyz przy przyjmowaniu wszystkich
      dokumentow urzednik w okienku powiedzial ze to moze byc pokazane juz w czasie
      przesluchania). Zreszta, pani oficer niewiele miala pytan, poza tym czy brat
      pracuje (tak), czy byl juz za granica (tak), na jak dlugo chce jechac
      (miesiac). Opowiedz: wizy nie przyznaje. Moje odwolanie do ambasady przyszlo
      z odpowiedzia ze urzednik ma prawo odmiec wizy jezeli podejrzewa ze aplikant
      moze pozostac w Kanadzie nielegalnie lub tez pracowac. Oczywiscie, ani slowa o
      tym co w aplikacji mojego brata moglo wplynac na decyzje negatywna. Moje
      kolejne "odwolanie" zaowocowalo listem o dokladnie takiej samej tresci jak
      pierwsza odpowiedz (!!!???). Niestety po takich "przejsciach" trudno mi
      namowic kogokolwiek na wizyte u mnie. Wszystko "thanks to Canadian Embassy".
      No nie wiem, ktos taki jak dradam pisze ze nigdy (20 lat) nie mial problemu z
      zapraszeniem kogokolwiek do Kanady (nawet jezeli sie wydawalo ze ta osoba wizy
      nie dostanie). Moze ja mielem wielkiego pecha, ale to co dradam twierdzi to
      chyba kompletna bzudra. Nie znam nikogo, kto mialby pozytwyne zdanie o
      procedurze przyznawania wiz Polakom przez Kanade oraz zeby nie mial problemow z
      zaproszeniem kogos tutaj. Wrecz przeciwnie, przewazajaca wiekszosc moich
      znajomych jest wsiekla gdyz nie moze zobaczyc swoich najblizszych tylko dzieki
      bzdurnym decyzjom ambasady (zreszta sam fakt utrzymywania wiz dzisiaj mija sie
      juz z celem). Wielokrotnie moze takze budzic watpliwosc stan przygotowania
      personelu ambasady do takich decyzji, jezeli niedawo temu powiedzieno komus z
      rodziny znajomych ze istnieje podejrzenie ze bedzie sie staral o azyl
      polityczny w Kanadzie (??? - ja tego kompletnie nie rozumiem - ten pan czy pani
      oficer chyba nie wiedzial ze sytuacja polityczna w tej czesci Europy zmieniala
      sie juz wiele lat temu).
      Uhh... chyba tego z wiele (i z pisaniem i z wizami).
      Aha... jeszcze jedno, telefonicznie, Immigration, wytlumaczylo mi ze zarobki
      osoby zapraszajacej, sytucja materialna, gwarancje ze osobe zaproszona bedzie
      utrzymywac, nie maja zadnego znaczenia - liczy sie tylko sytuacja osoby
      zapraszanej. Tak jak na moje stwierdzenie ze moja siostra byla tutaj i nie
      uczynila nic wbrew prawu, czyz wiec nie nalezy wziasc tego pod uwage w
      aplikacji mojego brata, powiedzino ze nie bo to nie ma znaczenia. Chociaz ta
      osoba z Immigration nie widziala ze moj pierwszy brat gdy mial "interview" to
      pytano go tylko o wizyte mojej siostry, starajac sie "wydusic" z niego czy ona
      w Kanadzie pracowala czy nie.

      Jeden wielki cyrk. To co ty piszesz dradam, to jest dobre w teori i tak w
      teori moze i dziala. Zycie jednak wyglada inaczej. Wydaje mi sie chlopie ze
      tutejsza kanadyjska "ideologia" niezle wplywa na twoj sposob myslenia.

      • Gość: dradam Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: 69.19.31.* 25.04.04, 03:33
        Dziekuje za interesujaca wypowiedz.

        Z mojej strony nigdy nie mialem odmowy przyznania wizy. Moja siostra od reki
        dostala wize.Jej syn - nastolatek na 2 roku studiow - rowniez dostal.

        Co wiecej - jak sie zaczalem dowiadywac, czy komus ze znajomych (tutejszych,
        miejscowych) "zapraszanych" odmowiono wizy to dowiedzialem sie o jednym,
        jedynym przypadku.

        Mozna oczywiscie zaryzykowac stwierdzenie, ze ludziska nie maja ochoty o tym
        mowic, bo sie wstydza. Ale poniewaz kazdy tutaj swobodnie narzeka na wszystko i
        na wszystkich - wiec nie sadze aby ten czynnik wchodzil w gre.

        Uzyles stwierdzenie:

        > Jeden wielki cyrk. To co ty piszesz dradam, to jest dobre w teori i tak w
        > teori moze i dziala. Zycie jednak wyglada inaczej. Wydaje mi sie chlopie ze
        > tutejsza kanadyjska "ideologia" niezle wplywa na twoj sposob myslenia.

        Nie sadze ,aby to byla kwestia ideologii. Moze raczej doswiadczenie z prawie 20
        lat.

        Co wiec powoduje, ze jedni nie maja klopotow, a inni maja ?

        Pozdrawiam

        PS. Na zniesienie wiz dla posiadaczy polskich paszportow do
        Kanady/USA/Australii i Nowej Zelandii nie ma nawet co liczyc.


      • Gość: Andrew Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: *.home.cgocable.net 25.04.04, 03:48
        Dotychczas z zaproszonych moich gosci nikt nie dostal odmowy , wsrod znajomych
        rowniez nie slyszalem o odmowach ( oprocz jednego mlodego czlowieka a
        prawdopodobnym powodem byla jego chec odwiedzin rok po pierwszej wizycie ).
        • ertes Re: "odwolanie" od decyzji konsula 25.04.04, 05:20
          Jesli nikomu nie odmawiaja wiz a tak wnioskuje po waszych wpisach to po jaka
          cholere te wizy?
          • Gość: Andrew Re: "odwolanie" od decyzji konsula IP: *.home.cgocable.net 25.04.04, 05:57
            Zapraszam takich ktozy maja bezmala 100% szanse dostania wizy a nie tych
            ktorych czekala by odmowa.
            • ertes Re: "odwolanie" od decyzji konsula 25.04.04, 18:28
              Pisales o znajomych rowniez...

              To wreszcie sa odmowy czy nie? Dradam caly czas sie cos pulta na ten temat a
              twierdzi ze wszyscy dostaja wizy. Gdzie tu sens i logika?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka