Perigueux i okolice...??

IP: *.centertel.pl 30.07.08, 19:16
Czy ktoś zna te strony Francji i może polecić jakies miejsca których nowicjusz
nawet nie potrafi się domyslić??Mam bazę Perigueux-i tam spędzę dwa
tygodnie-może ktoś poleci bar restaurację gdzie nie wydam fortuny będzie miło
i smacznie(przepraszam za te infantylne pytania ale pierwszy raz zawsze
trudny:)))chcę też zwiedzić inne miejscowości Perigord(Sarlat Cahors).Z teorii
ten region jawi mi się rajsko???Strasznie jestem ciekawa wrażeń tych którzy
byli w tym zakątku Francji...
dzięki:)
    • janou Re: Perigueux i okolice...?? 30.07.08, 20:36
      Bylam tam kilka razy bo mieszkam niedaleko,dokladnie 269 km w tym
      190 przez autostrade i moze jeszcze w tym roku we wrzesniu tam
      zawitamy,zalezy od pogody:)
      Wybralas cudowne miejsce,obowiazkowo ;
      Sarlat,Domme,Les Eyzies de Tayac,Saint Cirq Lapopie,Tarrasson
      Lavilledieu no i Rocamadour,troche kilometrow jest od Perigueux
      (127km) ale naprawde naprawde warto.
      W Perigueux nigdy nie bylismy ale moze tym razem.
      Ja opisywac te miejsca nie dam rady po polsku,jutro bo dzis ogladam
      we francuskiej telewizji program o Katyniu,podam Ci kilka linkow z
      fotkami o tych miejscach.
      • Gość: olkaB Re: Perigueux i okolice...?? IP: *.centertel.pl 30.07.08, 21:19
        Dzięki janou za odp.Będę bardzo wdzięczna z fotki.Też całe dnie siedzę w necie i
        grzebię...miejsce wybrałam trochę intuicyjnie-oprócz zwiedzania będe tam tez na
        kursie francuskiego- rano szkoła reszta zwiedzanie .bardzo mnie ucieszyła Twoja
        odp. bo zaczęłam się trochę denerwować ze bez sensu i co.. i
        jak...wiadomo...pierwszy raz ... nie znam Francji(prócz Paryża)wierzę że
        będzie pięknie:)))
        • ela.tu-i-tam Re: Perigueux i okolice...?? 30.07.08, 22:49
          Kurs francuskiego w Périgueux ? Raj na ziemi, sliczne okolice.
          Moj maz jest z Corrèze, i ja znam kilka malowniczych miejsc nad
          Dordogne: Argentat, Beaulieu, Bretenoux (to juz w Lot).
          Na poludnie od Brive-la-Gaillarde masz przesliczne Collonges la
          Rouge. Sarlat, oczywiscie, ale takze Montpazier (gdzie mielismy
          antene, i doswaidczenia szly 24h/24, wiec tam na delegacje
          jezdzilam ... ah stare czasy).

          To jest miejsce we Francji gdzie sie dobrze je. Wystarczy w poludnie
          isc jesc gdzie tubylcy ida.

          Bon voyage linguistique et gastronomique !
    • alina-puma Re: Perigueux i okolice...?? 31.07.08, 08:45
      Popieram Janou i Elę. Cudowne miejsce, z którego nie chce się wyjeżdżać. Zobacz
      moje zdjecia na Fotoforum Francja- jest cały wątek poświęcony Perigord, w tym
      oczywiście Perigueux, z opisami. Ostatnio był tam Bah77, jego wątek jest w
      Fotoforum Podróże.
      Byliśmy tam tydzień, ale i miesiąc byłoby za mało.
      pozdrawiam A.
      • Gość: Fredzio Re: Perigueux i okolice...?? IP: *.zwm.osi.pl 31.07.08, 13:03
        Byłem tam dawno, mam z tej podróży notatki i zdjęcia, mogą być
        przydatne, ale jest tego za duzo żeby tu umieścić.
        • wandal-i-ska Re: Perigueux i okolice...?? 31.07.08, 13:13
          > Byłem tam dawno, mam z tej podróży notatki i zdjęcia, mogą być
          > przydatne, ale jest tego za dużo żeby tu umieścić.
          Chyba wszyscy na fotoforum mamy "za dużo" materiałów, ale dokonujemy wyboru;)
          Wiem, że to czasochłonne - może jednak spróbujesz?
          Pozdrawiam A.
          • janou Re: Perigueux i okolice...?? 31.07.08, 14:25
            Ela ma racje,zapomnialam o jedzeniu,bo nie jesc chociaz raz w
            restauracji w tym regionie to bardzo wielki grzech!:)))
            I jak pisze Alina tam zeby wszystko zobaczyc miesiac nie wystarczy:)
            linki na poczatek;
            www.ot-terrasson.com/
            photos.linternaute.com/paysville/10168/domme/
            pagesperso-orange.fr/yves.lavisse/domme.htm
            www.best-of-
            perigord.tm.fr/sites/chateaux/eyrignac/francais/eyri1_fr.html
            www.leseyzies.com/
            www.best-of-perigord.tm.fr/communes/sarlat/sarlat.html
            www.collonges-la-rouge.fr/
            www.visitorama.com/46/st-cirq-lapopie.html
            www.pbase.com/baud/dordogne__sarlat__rocamadour_

            --
            Le pire n'est jamais certain:)
            • Gość: Fredzio Perigueux i okolice IP: *.zwm.osi.pl 01.08.08, 16:45
              Tekst nieco archaiczny, byłem tam w 1996 r.:
              " Wyjazd z Cahors do Périgeux doliną Dordogne. Samotny na skale
              zamek Montfort, potem La Roque-Gageac, miodowe, ochrowe
              miasteczko na i pod ścianą skalną, pełne zieleni, w tym palm i
              innych roślin egzotycznych, kościółek, dużo drogich restauracji.
              Beynac -zamek XI-XIV w., zachowany w całości, w trakcie renowacji.
              Miasteczko "górne" wiszące na skałach, znów miodowe -
              prześliczne do obrzydliwości, widok z zamku na dolną część miasta
              pionowo w dół. ... Domme- widok na Dordonię, jak ją poufale
              nazywamy: pętla rzeki, góry w tle, ogromna panorama, po za tym
              miasteczko, zamek, wąskie uliczki itd., tutejszych grot nie
              zwiedzamy, podobno jest ich kilkaset kilometrów. Lokalna
              specjalność crocant - ciasteczka, coś w rodzaju bezów z orzechami,
              nie warte 26 F. Po drodze nadal domy w skałach, pod nimi, na nich,
              obok i td. "
              (Może być cd)
              • Gość: alina Re: Perigueux i okolice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.08, 19:16
                Czekamy. Wydaje mi sie, że również po to jest to forum, żeby pokazać, za Francja
                to nie tylko Paryż i Lazurowe Wybrzeże. I ze każdy region jest inny,i każdy wart
                poznania.
                Pozdrawiam A.
                • janou Re: Perigueux i okolice 01.08.08, 20:45
                  cd.
                  www.cc-perigord-noir.fr/fr/villages/RoqueGageac.htm
                  album-photo.geo.fr/ap/album/7692/
                  www.quercy-tourisme.com/le-lot/
                  • Gość: olkaB Re: Perigueux i okolice IP: *.centertel.pl 02.08.08, 15:37
                    dzięki za te wszystkie głosy, strony...nie mogę się doczekać-już
                    jutro!Pozdrawiam i do zobaczenia za dwa tygodnie już z moją wlasną cząstką
                    wiedzy i- mam nadzieję- zakochania..:))
                • Gość: Fredzio Re: Perigueux i okolice IP: *.zwm.osi.pl 02.08.08, 16:19
                  Na życzenie publiczności a szczególnie A:
                  „Z Cahors...jedziemy: St.Marie-de-Chignac: po drodze, romański
                  kościółek. St.Pierre-de-Chignac: kościółek romańsko-gotycki, stara
                  hala targowa. Eyliac, przerobiony kościółek z romańskiego na gotycki
                  itd.... Hautefort: na górze prywatny zamek, gdy się zbliżamy już z
                  biletami, podziwiamy rozsypującą się staruszkę, podtrzymywaną przez
                  dwie panie, eskortowaną do samochodu przez eleganckiego goryla ("że
                  też jej się jeszcze chce zwiedzać zamki?"), gdy zaczynamy zwiedzać,
                  rzuca się nam w oczy popiersie bardzo przypominające tą starszą
                  panią, potem jej fotografia z Królową Matką (angielską) -
                  oczywiście, to aktualna baronowa, właścicielka zamku (de Bastard?).
                  Potem można było obejrzeć ją przy obiedzie, gdy wsadziło się głowę
                  za drzwi pokoju, gdzie demonstrują nam łóżko, w którym spała
                  wspomniana Królowa. Zamek w doskonałym stanie, choć początek budowy
                  sięga wieku X, zaczął ją jeden z uczestników krucjaty, jeden z tych
                  13, którzy pierwsi wtargnęli w 1099 r. do Jerozolimy, potem było 8
                  następnych rodów, aż do wsp. staruszki. Wokół ogród w stylu
                  francuskim. Pytają nas o narodowość, poczym niespodziewanie wręczają
                  historię zamku po polsku (prawie, bo tekst brzmiał jakoś tak: "zamek
                  budowany był mnogo lat baronem de .......")... Brantôme: opactwo
                  surowo-gotyckie. Domy wykute w skale, garaże wykute w skale, domy
                  tuż nad brzegiem rzeki. Dalej zamek obronny zupełnie dosłownie
                  wiszący na skale... Bourdeille: zamek z XII w., a druga połowa
                  renesansowa, wystawa wspaniałych mebli, przeważnie hiszpańskich,
                  cudowny malowany strop. Zamek (XII-XVI w.) na górce, więc ładne
                  widoki na rzekę Drônne, na niej kwieciste wyspy, ogród w stylu
                  francuskim, w nim klomb w kształcie lilii burbońskiej. Powrót do
                  hotelu, zamawiamy trzy noclegi w F1 w Blois (Ale to już Loara ijej
                  zamki.. ).
                  Cd na życzenie
                  • Gość: alina-puma Re: Perigueux i okolice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.08, 16:40
                    Dziękuję! uśmialiśmy się setnie, prosimy i ciąg dalszy!A.
                    • Gość: Fredzio Re: ... i okolice IP: *.zwm.osi.pl 04.08.08, 15:11
                      Pour quoi-pas ?
                      "...Opactwo St.Jean de Col: XII w. kościół. Angoulême: duża
                      gotycka katedra St.Pierre, b.surowa, przepiękna romańska fasada,
                      stary zamek jako Hotel de Ville, wały obronne z widokiem na dolinę
                      rzeki. Miasto górzyste. Triumf amerykańskiej kultury (?)
                      gastronomicznej: obiad jemy u McDonaldsa: 3 Big Macki za 51.40 F,
                      oczywiście tylko z tego powodu, że o tej porze francuskie lokale
                      nie wydają gorących potraw, moim zdaniem - grozi to nieuchronnie
                      plajtą gastronomii francuskiej. Poitiers: gigantyczna, surowa
                      wewnątrz katedra, dostojne baptyserium św. Jana z IV w., kościół
                      Notre Dame la Grand: XII w., fasada niezwykła i bogata, zdobna w
                      dziwaczne figury. Duże, ładne, bogate miasto z bulwarami,
                      fontanną i starym miastem. Przejeżdżamy koło Futuroskopu, obiecujemy
                      sobie wrócić tu w przyszłości*. Do Chatelrault przyjeżdżamy o 17.00,
                      F1 w Zone Industiale, obok Premiere Classe, B&B, Campanilla, całe
                      zagłębie hotelowe.
                      ...Falista droga. Azay-le-Rideau: zamek nad Indre et Loire, chyba
                      nad samą Indre: pałac z wnętrzami, gobeliny, przepiękne skrzynie.
                      Kupujemy barwne reprodukcje akwarel z zamkami 3*20 F. W drodze jemy
                      obiad w miłym airé de repos (to takie bardziej rozbudowane parkingi
                      w zieleni z ławeczkami, stołami, koszami na śmieci): hiszpański
                      jeszcze tuńczyk w oleju, bagietka, herbata, hiszpańskie figi.
                      Villandry: Pałac (przy wejściu ktoś nam ni stąd, ni zowąd powiedział
                      nam "dzień dobry"), zdumiewający ogród, geometryczne wzory z
                      wielobarwnych warzyw - papryki, różnych odmian i kolorów kapusty,
                      brokułów, buraków (te są najładniejsze). Drzewka owocowe wys. ok. 40-
                      70 cm obwieszone olbrzymimi jabłkami i gruszkami, pomidory duże i
                      małe, żywopłoty, obok olbrzymia grzęda krzewów przystrzyżonych w
                      fantazyjne wzory; ukradkiem zjadamy znalezione grono winogron
                      rosnących na pergoli. Przed zamkiem podziwiamy wspaniałego Bentleya
                      zaparkowanego wśród innych zwykłych aut. Ussé: oglądamy z
                      zewnątrz: zamek Śpiącej Królewny - rzeczywiście tak wygląda. Chinon:
                      średniowieczna twierdza, ponoć najbardziej typowa z wszystkich
                      francuskich, związana z Joanną d'Arc, która tu rozpoznała Delfina i
                      zaczęła swoją drogę do zwycięstwa, pełno pamiątek. Potężna forteca
                      dość zrujnowana, bastiony, donżony, kazamaty, lochy, patrzymy z
                      murów zamku na miasto u stóp. Ściany domów jednolicie szarawe, dachy
                      jednolicie czarne, łupkowe, wykończone na szczycie czerwonymi
                      gąsiorami lub gorzej wyglądającą blachą. W kafejce pijemy kawę,
                      bufetowa ma ciotkę Polkę, pyta czy przyjechaliśmy z powodu wizyty
                      papieża. W Blois, szukając naszego F1, objechaliśmy miasto w koło i
                      dwukrotnie przejeżdżaliśmy Loarę, (jechaliśmy jej brzegiem od
                      Tours), tu romantycznie rozlaną, z piaszczystymi brzegami, wysepkami
                      i łachami piasku."
                      *Futuroscop zwiedziliśmy kilka lat potem.
                      _Przypominam, było we wrześniu 1996._______________________________
                      • Gość: alina Re: ... i okolice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 07:17
                        Ciekawa ta wasza wycieczka, wielu miejsc nie znam.
                        Co do "nieuchronnej plajty gastronomii francuskiej" ;) - zauważ, że Francuzi
                        maja budziki w żołądkach i nie jedzą między posiłkami.
                        Mam wrażenie, ze większość wypadków drogowych związanych z nadmierną prędkością
                        ma miejsce tuż przed kolacją:)
                        A.
                        • ela.tu-i-tam Re: ... i okolice - posilki we Francji 05.08.08, 08:47
                          Gość portalu: alina napisał(a):

                          > Co do "nieuchronnej plajty gastronomii francuskiej" ;) - zauważ,
                          > że Francuzi maja budziki w żołądkach i nie jedzą między posiłkami.

                          Absolutnie. Jemy o wyznaczonych godzinach, i respektujac wiele
                          dobrych zwyczajow przy posilkach.
                          Dodam takze, ze gastronomia to takze kiedy sie je, i jak sie je.
                          W Polsce "obiad" jest nieokreslonym w czasie i w jakosci posilkiem.

                          We Francji gdy zapraszam na obiad nie podajac godziny, to wszyscy
                          wiedza ze maja przyjsc kolo 12:30, a gdy na kolacje to kolo 20:00.
                          Dzieci w przedszkolach, szkolach i uczelniach maja przerwe na obiad,
                          cale dwie godziny miedzy 11:30 do 13:30 gdy male, kolo godziny gdy
                          duze. W kazdej restauracji dla przedsiebiorstw (po polsku sie to
                          nazywa stolowka, ale to slowo mi marnie pasuje) jest podawany obiad
                          miedzy jakas 11:30 i 13:30.
                          We Francji nawet ci z diabetem moga zyc normalnie (diabetyk to taki,
                          ktory w zaleznosci od poziomu cukru we krwi, ktory mierzy sam o
                          ustalonych godzinach, musi zjesc bo inaczej padnie; moj maz mierzy
                          ten cukier od 10-u lat, ta 13-ta i 20-ta to sa godziny kiedy cukier
                          spada niebezpiecznie).
                          Gastronomia francuska prosperuje, bo wszyscy ucza sie od kolebki jak
                          sie je, kiedy sie je, i co sie je. I pierwsze przykazanie
                          jest "nigdy miedzy posilkami".
                          Fastfoody sa dla zdezorganizowanych zaladkowo przechodnich ;-)

                          Ja w Polsce nie potrafie zyc w systemie nieustalonych obiadow, moj
                          organizm tego nie wytrzymuje. Odmawiam stanowczo jedzenia byle czego
                          i byle jak miedzy posilkami, tzw. zapijanie pustego
                          zaladka "herbatkami" i jedzenia slodkich i tlustych rzeczy.
                          • Gość: Fredzio Re: ... i okolice - posilki we Francji IP: *.zwm.osi.pl 05.08.08, 19:45
                            Zostałem źle zrozumiany: zapewniam o moim szacunku dla francuskiej
                            kuchni i gastronomii, ale wtedy byłem we Francji po raz pierwszy i
                            byłem zdezorientowany godzinami spożywania posiłków i godzinami
                            pracy restauracji - padając z głodu skorzystaliśmy z McD, czego
                            nigdy nie robię ani w kraju ani za granicą. potem potrafiliśmy już
                            się dopasować do francuskich zwyczajów.
                          • Gość: alina Re: ... i okolice - posilki we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 19:59
                            Będąc we Francji z rozkoszą przystosowuję się do pory obiadu:)) Gorzej z wieczornym posiłkiem, jemy go z reguły nieco wcześniej. Czasem też pozwalamy sobie na podwieczorek. Ale ten rytm bardzo mi odpowiada, bo wprowadza pewien porządek dnia.
                            A tak przy okazji. W kilku francuskich domach spotkałam się ze zwyczajem jedzenia śniadania... bez talerzy. A nawet na stojąco. Trochę mnie to zdziwiło, bo inne posiłki tam celebrowano.
                            Skąd to sie wzięło, nie wiem.
                            A.
                            • ela.tu-i-tam Re: ... i okolice - sniadania we Francji 06.08.08, 20:43
                              Gość portalu: alina napisał(a):

                              > A tak przy okazji. W kilku francuskich domach spotkałam się ze
                              > zwyczajem jedzenia śniadania... bez talerzy. A nawet na stojąco.
                              > Trochę mnie to zdziwiło, bo inne posiłki tam celebrowano.
                              > Skąd to sie wzięło, nie wiem.

                              U mnie tez! Nie ma talerzy na sniadanie. I do sniadania schodzi sie
                              w pizamie, my bierzemy prysznic po sniadaniu.
                              Na stole sa bole na kawe, i butelka zimnego mleka. Cukru nie
                              uzywamy, ale jak goscie sa to postawimy pudelko na stole. Jak ktos
                              chce to idzie po sok do lodowki, albo jogurty. Na srodku stolu jest
                              deska z chlebem, kazdy kroi ile chce, konfitura albo maslo. Moj maz
                              stary Francuz lubi chleb pomoczyc w kawie, ja za nic na swiecie.

                              Gdy mamy nocujacych gosci z Francji, to zaden problem, oni nie sa
                              zgubieni, w kazdym domu podobnie. Gdy mam gosci z Polski, to mowie
                              ze u nas jak w dzungli na sniadanie, wiec zeby tej kawy sie napili,
                              a chleba ugryzli. Jeszcze gorzej, my nie pijemy herbaty, wiec jak
                              jest jakas resztka w domu to pol-przewietrzala z poprzednich
                              odwiedzajacych. Mozemy dokupic, ale trzeba nam powiedziec jaka. Jak
                              to moj brat dawno temu podsumowal, "daja dwa obiady, jeden w
                              poludnie drugi wieczor, wiec mozna sie przyzwyczaic ze na sniadanie
                              suchy chleb z woda".

                              Skad tak, pojecia nie mam. Gdy moja trojka byla mala, to moznaby
                              zwalic ze nie ma czasu (matka i ojciec na pelnym etacie, poza domem
                              od 08:30 do 18:00 to duzo czasu nie maja). Ale taraz gdy tylko z
                              mezem (i kotka), to jest tak samo.
                              • Gość: alina Re: ... i okolice - sniadania we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 10:18
                                Właśnie z tymi śniadaniami mi nie pasowało, ja celebruję ten posiłek nawet w pojedynkę:)To już prędzej kolację zjem przed telewizorem, chociaż niechętnie...
                                Tam, gdzie mogłam, wprowadzałam swoje zwyczaje (talerze na stół)! Raz jednak - a było to 1 stycznia i nikt się do pracy nie spieszył - przeżyłam szok w uroczym i gościnnym domu, gdzie 6 osób jadło na stojąco. Dobrze, że był w kuchni 1 taboret, to sobie usiadłam:)
                                Dodam, że było to po wielogodzinnym, wykwintnym posiłku sylwestrowym.
                                Natomiast nasi przyjaciele z Cagnes sur Mer (oboje Francuzi)jedzą śniadania "w pełnych dekoracjach", choć nie jestem pewna, czy także wówczas, gdy nie mają gości. Więc może nie jest to jakaś ogólnofrancuska norma, tylko kwestia przyzwyczajenia?
                                Pozdrawiam
                                A.
                        • Gość: Fredzio Re: ... i okolice IP: *.zwm.osi.pl 05.08.08, 20:01
                          W czasie kolejnych podrózy po Francji (hm, 15 razy) rozkoszowałem
                          się poznawaniem "France profonde", z dala od autostrad i wielkich
                          centrów turystycznych, które zwiedziłem wcześniej z obowiązku ale
                          tez z dużą przyjemnością (ach, ten spacer - za życia - po Polach
                          Elizejskich...!). Niestety, nie da się zwiedzić całej Francji, jest
                          w niej za dużo cudownych miejsc: o pozostanie dla mnie
                          niedokończona.
Pełna wersja