Gość: sauber
IP: *.jmdi.pl
25.05.08, 17:58
Witam,
Właśnie wróciłem z dwutygodniowych wczasów w Kalabrii. Jako, że sam
pytałem na forum i pewne pomocne informacje uzyskałem, chętnie w
miarę możliwości pomogę. Proszę pytać.
Opowiem też coś sam od siebie, ponieważ w trakcie pobytu byłem
pokręciliśmy się po okolicy (kalabria, kampania).
1. Wrażliwym estetycznie, szczerze odradzam Kalabrię od strony morza
Jońskiego - brud, smród i malaria. Cywilizacja kończy się za bramą
hotelową, okolica obrzydliwa i po prostu widać biedę (wraki
samochodów, zamorzone zwierzęta, rozpadające się domy, murzyńskie
prostytutki i oczywiście dzikie śmietniska - południowi Włosi to
straszne brudasy i śmierduchy). No chyba, że zamierzacie przebywać
tylko i wyłącznie na terenie hotelu (plaża, basen, knajpa).
2. Dużo przyjemniejsza Kalabria jest od strony morza tyrreńskiego ,
szczególnie na odcinku od Scalei do Belvedere. Piasek wszędzie
ciemnoszary, ale bardzo przyjemny i wcale nie brudzi (testowane z
białym ręcznikiem). Może przepiękne, czyste, przy brzegu beżowe,
potem turkusowe, dopiero dalej niebieskie lub granatowe - wygląda
jak tęcza. Plaże niestety czasem obdarzone śmieciami, które morze
wyrzuca (nie są sprzątane poza bliską okolicą hotelu, a i to nie
zawsze). Uwaga w okolicach Diamante, brzeg bardziej skalisty (mniej
nadający się do kąpieli). Poza sezonem radzę celować w większe
miejscowości (często nieskutecznie próbowaliśmy znaleźć otwartą
restaurację, pomijam bary na stacjach benzynowych).
3. Jeszcze piękniejsze krajobrazowo są okolice Pizzo, Briatico,
Tropea - miasta położone na zboczach skalistych gór i czasem
dosłownie zawieszone nad morzem. Przepiękne widok z tarasu
widokowego w Tropei warty jest wycieczki do tego miasta, ale raczej
nie polecam na dłuższy wypoczynek amatorom kąpieli. Wprawdzie jest
tam plaża (sztucznie usypana), ale morze kamienisto-skaliste, a samo
miaseczko zatęchłe - wąskie uliczki, tłok, ścisk, czasem i smród,
nie jest to raczej kurort wypoczynkowy, ale bardziej miejsce
romantycznej wycieczki .
4. Gdyby ktoś miał zamiar wybrać się do aquaparku w Rossano, to
otwierają go chyba dopiero w lipcu (jeśli dobrze zrozumiałem, bo Pan
był "no speaking Ingleze".
5. Neapol - brud, smród do potęgi. Szczerze odradzam mimo kilku
ciekawych miejsc którymi może skusić amatorów zwiedzania.
6. Pompeje - bardzo ciężko trafić, jak się nie wie dokładnie gdzie
jechać a ma się zwykłą mapę drogową Włoch (strzałki na Pompeje
dopiero na ostatnich kilometrach, od Włochów też cieżko się
czegokolwiek dowiedzieć (po angielsku). Informacji o ruinach
antycznych w ogóle nie ma, dopiero przy bramie do zabytkowego miasta
(na logikę jechaliśmy w stronę Wezuwiusza). Bilety bo 11 EURO (i
chyba 5,50 lub 6,50 ulgowe). Dla 5 letniego dziecka nie kazali nam
kupować biletu w ogóle. Same antyczne pompeje rozległe, ale niestety
dość mocno zniszczone (spodziewałem się ruin jednak w lepszym
stanie). Mimo to można znaleźć budynki z oryginalnymi fragmentami
malowideł na ścianach, bądź płaskorzeźb, a nawet odlew świń czy
węży , nie wiem z jakiego krużcu. Dobrze zachowany amfiteatr.
Ogólnie chyba warto odwiedzić.
7. Salerno - miasto ładne jak na południowe Włochy, można dobrze,
choć nie tanio zjeść, w przeciwieństwie np. do Cosenzy, gdzie miałem
pewne skojarzenia z Neapolem.
8. Jadąc do Kalabrii, wiedziałem, że tubylcy czyścioszkami nie są,
ale mimo wszystko rzeczywistość przerosła moje oczekiwania - nie
myją się, śmierdzą, śmiecą gdzie popadnie, obok pięknych gór i
widoków , doświadczymy w tamtym rejonie widoków gór śmieci w środku
miasta (czasem na kilka metrów do góry). Są krzykliwi, i straszni na
drodze, najpierw wyjeżdzają a potem patrzą, potrafią zatrzymać się
na środku drogi i ogólnie sprawiają wrażenie debilnych. Przepraszam
za te uogólnienia, pewnie dla części są krzywdzące, nie mniej jednak
takie mam właśnie subiektywne zdanie.
9. Woda w maju ciepława zarówno w morzu jońskim jak i tyrreńskim -
ok. 17 stopni, noce jednak jeszcze nie takie ciepłe - drugi raz
jechałbym chyba jednak dopiero w czerwcu.
10. Polaka ciężko spotkać w Kalabrii - nam się nie udało. Zazwyczaj
wypoczywają tu Włosi i Niemcy. Czasem można spotkać Holendra czy
Belga.
11. Przejazd. Jechaliśmy w jedną stronę przez Zilina - Bratyslawa -
Eisenstadt- Wiener Neustadt (ten kawałek krócej ale boczną drogą) -
Graz - Klagenfurt - Villach - Tarvisio - Udine - Venezia - Chioggia -
Ravenna - Perugia - Orte - Salerno. Z powrotem Salerno - Orte -
Perrugia - Ravenna - Chioggia - Venezia - Udine - Tarvisio -
Villach - Klagenfurt - Graz - Wien - Bratislawa - Zilina , czyli
zmiana niewielka poza tym, że zrezygnowałem ze skrótu przez
Eisenstadt (troszkę dalej ale cały czas autobahnem , i chyba warto),
oraz odcinek Tarvisio - Venezia z powrotem jechaliśmy autostradą ,
co szczerze polecam (w tamtą stronę bocznymi, krętymi drogami do
Udine , lub z ciągłymi ograniczeniami 50kmh aż do Mestre, długo i
męcząco). Całkiem dobrze jechało nam się na odcinku Venezia Ravenna
mimo opinii negatywnych na temat tego skrótu ja bym go chyba polecił
(autostradą przez Bolonię jest sporo dalej). W tamtą stronę
jechaliśmy o 3 rano, więc nic dziwnego , że nie było ruchu,
natomiast z powrotem w piątek ok. godz. 18 - ruch owszem był
większy, ale bez specjalnych szaleństw na drodze udało się osiągnąć
średnią 75kmh na tym odcinku). Ale być może w sezonie jest gorzej.
Podsumowując - krajobrazowo Kalabria piękna, górskie drogi nad
przepaścią, miasta zawieszone nad morzem, wąskie mosty nad
urwiskami, nastrojowe górskie miasteczka, przez które czasem trudno
się przecisnąć, spokój, ograniczona liczba turystów , to wszystko
może się podobać. Ale trzeba być uczciwym i napisać o drugim dnie.