dziewczyna_mickiewicza
28.08.04, 12:23
watek w ramach podbudowania opinii na temat gatunku ktory zwie sie pop. oto
plyty, ktore moglabym polecic z calkowicie czystym sumieniem, a przynalezace
(choc niektore z nalecialosciami - czy to r'n'b czy to swing czy nawet punk
rocka:) ) do tzw popular music.
(kolejnosc prypadkowa)
1.amanda marshall, everybody's got a story
(ladny wokal - ale nie z gatunku "powyjmy-sobie-dzis-do-ksiezyca-sa-jacys-
chetni?", ciekawe popowe kompozycje, ta pani wie, jakie sa jej atuty i nie
stara sie udowadniac ze jest czyms, czym nie jest)
2.goo goo dolls, gutterflower
(chyba ich najciekawsza plyta, troche gitar, nie za duzo, rzeznik spiewa
dobrze - wyrobil sie przez te kilka lat, brak typowych balladek, z ktorych
byli znani - vide "iris" czy "black balloon", ale to dziala na korzysc,
ciekawe teksty)
3.new radicals, maybe you've been brainwashed too
(o tej plycie juz napisalam wszystko, co sie dalo napisac, wiec tylko
przypomne, ze to, moim skromnym zdaniem, jedna z najlepszych propozycji
popowych ostatniego dziesieciolecia - plyta idealna, a gregg alexander
pozostaje dla mnie producenckim geniuszem)
4.natural born hippies, popshit
(nie taki shit znowu, calkiem przyjemna plyta; wokal troche silony ponad
powinnosc, ale to raczej taka maniera i zamysl, niz przerost formy nad
mozliwosciami; znani jedynie z coveru "lola" - bardzo udanego, zreszta - nie
zaskakuja jakos wybitnie, ale slucha sie tego z duza przyjemnoscia; kilka
wolniejszych kawalkow zasluguje na wyroznienie, ze wzgledu na interesujacy
klimat, m.in. "am i not sweet" i cos ze "spidermanem" w tytule, dokladnie nie
pamietam)
5.alicia keys, the diary of alicia keys
(sliczny album - tak, wiem, to mozna pod soul czy r'n'b podciagac, ale jest
na tyle melodyjny i miesci sie mimo wszystko w granicach gatunku, ze obstaje
jednak przy pop; ciekawszy kompozycyjnie niz debiut, kilka kawalkow-perelek,
m.in. chyba "karma" to sie nazywa, czy singlowy "you don't know my name";
pani keys, jak zwykle, ladnie operuje wokalem, nie sili sie tam, gdzie nie
powinna)
6.usher, 8701
(jak juz przy czarniejszych brzmieniach jestesmy... najciekawsza plyta pana
raymonda - brzmienie, jak na tego typu produkcje, zroznicowane, od bardzo
popowego "pop ya collar", przez pieknie plynacy, lekko latynoski "how do i
say", melodyjne ballady ("help me" czy "separated"), typowe r'n'b w "twork
it" czy twardsze, hip hopowe "good of ghetto", "i don't know"; kompozycyjnie
bez zarzutu, rytmicznie i wokalnie rowniez)
7.marti pellow, smile
(najlepszy wokal meski, jaki ostatnio slyszalam - wg mnie na miare poznego
chicago, i chodzi mi o zespol, nie o musical, choc w musicalu pellow rowniez
poradzil sobie swietnie:) plyta jest nastrojowa, weekendowa, powiedzialabym,
dosc delikatna, choc zdarzaja sie momenty pieknie rozegranych na plaszczyzny
dzwiekow - np. "i've been around the world" czy "new york vibe"; dodatkowym
atutem sa swietnie rozpisane chorki, ktore nie tylko "robia tlo", ale takze
potrafia zbudowac dramatyzm i napiecie; lekkie inspiracje starym dobrym
swingiem, gdzieniegdzie ladnie rozlozone deciaki, no i ten glos...)
8.wet wet wet, 10
(ostatnia plyta mokrych chlopakow przed odwykiem pellowa i - chyba najlepsza,
przynajmniej muzycznie - bardzo swingujaca ("maybe i'm in love",trafiaja sie
tez standardziki), choc nie pozbawiona typowego wetowego lightowego grania
("if i never see you again"); nagrana z big bandem z prawdziwego zdarzenia,
idealnie laczy typowo popowe melodyjne brzmienie z najlepszymi tradycjami
swinu i bossanovy)
9.daniel bedingfeld, gotta get thru this
(to z kolei album inspirowany po trosze 2stepem - taki leciutko klubowy, ale
raczej na poziomie wczesnego craiga davida, niz jakiejs bardzo zaawansowanej
elektroniki; bedingfeld rozni sie od davida kolorem wokalu - tzn nie stara
sie na sile spiewac "na czarno", dzieki czemu da sie go sluchac;) )
10.janet, the velvet rope
(jedna z moich absolutnie ulubionych plyt ms. jackson - i chyba jedna z
bardziej popowych; jest seksowna, choc bez przesady - to jeszcze nie era
slynnych pojekiwan przedorgazmalnych przez polowe albumu, ktore reprezentuje
w tej chwili; jest dosc zroznicowana brzmieniowo - ciekawy, troche
ostrzejszy "what about", zupelnie inny "got 'til it's gone" z fajnie
wykorzystanym motywem i glosem joni mitchell, czy typowe r'n'b poscielowe -
"i get lonely" i "rope burn")
jakies propozycje?