dziewczyna_mickiewicza
13.09.04, 13:32
dzis szybko, bo zaraz mi sie czas na necie konczy:) potem dopisze
szczegolowiej na temat tego wspanialego wydarzenia.
w shepherd's bush na prawie-przedmiesciach grywali wielcy (bowie na
przyklad), a takze prawie wszyscy popularniejsi ostatnimi czasy grajkowie
wszelkiej masci i gatunku (poczawszy od oasis, przez radiohead, bluetones, a
nawet jakies anastacie i tym podobne kiszki)
tym razem grali lamb. koncert zaczal sie od swietnego supporting act, ktorym
okazala sie byc nieznana mi wczesniej grupa lucky four. graja fajnie, taki
britpop lamany przez altcountry, jesli mialabym to jakos zaklasyfikowac. jak
gdzies dorwiecie jakies ich nagrania, to prosze o kontakt:)
ale do rzeczy. glowna czesc - czyli wystep gwiezdy wieczoru rozpoczal sie od
pokazu okolo polgodzinnej animacji laczonej z normalnymi zdjeciami, lekko
psychidelicznej, happeningowej - trudno opisac o czym, duzo symboliki,
dowcip, ironia, no i jako soundtrack muzyka lamb. po tym pokazie, zdjeto ze
sceny gigantyczny ekran i weszli na nia po kilku minutach muzycy lamb.
jedyne na o mnie stac w tej chwili to stwierdzenie: bylo zajebiscie. nie
myslalam, ze tak dobrze moze brzmiec na zywo "gabriel", tego, ze "gorecki"
zabrzmi genialnie sie spodziewalam... wokalistka byla nieomylna w kazdej
nucie, swietnie modulowala glos, bardzo zywiolowo reagowala na muzyke,
tanczac w powloczystej spodnicy po scenie. koles odpowiedzialny za olbrzymiaq
konsole, klawisze i jakies bebny byl przepelniony energia totalnie. podobnie
basista, ktory swietnie dawal czadu, zmieniajac co jakis czas bas na
kontrabas.
polecialo mnostwo wspanialych kawalkow, koncert trwal dlugo (mniej wiecej 2h,
bez filmiku)... szczegolnie utkwilo mi w pamieci " heaven" i "all in your
hands"
czas mnie goni, choc moglabym jeszcze sporo napisac...
dla zainteresowanych: lamb robia sobie przerwe, a to byl jeden z ostatnich
koncertow, jak powiedzial wspollider "for a while".