pizmak31
14.09.04, 00:42
Wow, Lech Janerka wyszedl na scene w teszircie zielonym, bojowkach
maskujacych, czarnej czapeczce na glowie i okularkacg lenonkach w kolorze
czarnym. Zona Bozena, mlodsza z kazdym rokiem, siedziala w wdziekiem przy
wiolonczeli ubrana na bialo-czarno. No i zagrali.
Fajnie, bo bylo pol na pol Klausa Mittfocha i solowych plyt. Bardzo
dynamicznie i z wykopem. Bylo wsystko co najlepsze: ewo, rewo i ja, ogniowe
strzelby, konstytucje, mul pancerny, paragwaj, wyobraz sobie, ze zawsze masz
czas, lola, strzez sie tych miejsc. Janerka w swietnej formie, pod koniec - a
koncert byl z przerwa, o ktorej Janerka powiedzial, ze nie spotkal sie
jeszcze z czyms takim, ale okej - lekko juz wariowal, kiedy wszyscy razem
spiewali: spij aniele moj, bez kolacji. Bisy byly dwa i bylby trzeci, gdyby
nie to, ze Janerka wyszedl bez okularow i powiedzial, ze ma juz tyle lat ile
wszyscy tu razem wzieci i ze po prostu jest zmeczony. Publika odspiewala mu
jeszcze przez 5 minut refren z Jezu, jak sie ciesze i koncert sie skonczyl.
Gral dwie godziny i naprawde bylo to bardzo dynamiczne i swieze. Zalowalam,
ze nie ma Niewalczyka i Wszyscy inteligentni meszczyzni i ze za malo zagral
utowrow z Piosenek, ale coz.....
Na koniec o publicznosci. Do Dekady podobno wpuszcza sie osoby powyzej 25
roku zycia, wiec na sali byli sporo adekwatnych menadzerow, ktorzy to ....
uwaga.... zamawiali sobie w czasie koncertu placki ziemniaczane ze sosem lub
tez ziemniaki podsmazane z kotletem. I sluchajac Janerki zarli, ruiszajac
rytmicznie glowami. Kilka wiekow temu pewnie byli alternatywna mlodzieza, ale
niewiele z nich pozostalo. Jeden z takich menadzerow, podjadlszy sobie
zdrowo, robil zdjecia przy pomocy telefonu komorkowego. Myslalam, ze umre ze
zgrozy. Ja nawet lyka piwa przez koncert nie moglam wypic tak sztuka przejeta
bylam, no ale coz....
Chcialam wyrazic podziekowania Ilusiowi, ktory zawiadomil mnie o koncercie i
wyrazic ubolewanie, ze Pan Nefil nie dotarl.
Darz bor