Dodaj do ulubionych

muzyczne kameleony

03.06.05, 01:44
Czyli artysci, ktorzy potrafia zaskoczyc zmiana brzmienia glosu, gatunkiem
utworu, stylem wykonania. A brzmienie albumu jest takie jakby nagrywalo go
wielu roznych wykonawcow.

Moim przykladem jest Leslie Feist, ktorej brzmienie glosu zmienia sie
pomiedzy Billy Holiday, Tracey Horne, Liz Fraser a czasem Sade. Jesli nic po
drodze niedobrego sie nie przydarzy bedzie to kiedys bardzo podziwiana
artystka.


Obserwuj wątek
    • mgielka83 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 02:30
      będę nudna- Hansi Kursch z Blind Guardian. Pełnię kameleonowych cech
      zaprezentował w "Nightfall in the Middle-Earth" to minstrel, to Morgoth.. a na
      innej łycie śpiewa Beach Boysów:) obok "to France" Oldfielda
      • mgielka83 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 02:31
        zapomniałabym dodać.. znając zespół, a nie znając składu osobowego właśnie przez
        powyższą płytę byłam święcie przekonana, że BG ma co najmniej 2 wokalistów:)
    • roar Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 08:48
      Heh. Heh heh. Pod tym względem to "Weird Al" Yankovic przebija wszystko i wszystkich. Głos może charakterystyczny, ale jednak parę tych oktaw ma i potrafi objąć wszystko od Crush Test Dummies po Madonnę. Natomiast muzycznie to już jest totalnie wolna amerykanka - nie będę nawet wymieniał wszystkich stylów i wykonawców, których sparodiował, bo by mi się w jednym poście na pewno nie zmieściły.
    • tomash8 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 08:59
      Turbo - najpierw zwyczajny hard rock, potem prawie pop, potem heavy metal w
      stylu NWoBHM, potem Kreatorowski Thrash, potem techno-thrash, potem death metal,
      po przerwie oczywiście prawie NU - metal, a teraz znowu klasyczny heavy metal,
      tylko że można dyskutować czy te zmiany wychodziły im na dobre("wychodziły", bo
      niedawno się znowu rozpadli)
    • pytajnick Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 09:05
      Kiedyś marzyło mi się nagranie płyty pt. "Synestezja", na której kolejne utwory
      otrzymałyby tytuły różnych gatunków, które miały prezentować. I tak byłoby
      kilkanaście utworów i kilkanaście skrajnie różnych gatunków na jednej płycie...
      • maff1 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 12:50
        taka płyta istnieje - głównie co do zawartosci.
        Malcolm McLaren - Duck Rock - jego pierwsza płyta.
        znajdziesz tam: rock elekroniczny, coutry, hip-hop, pop, disco,...
    • glebogryzarka1 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 14:25
      Pamiętam, że kiedyś duże wrażenie zrobiła na mnie swoim ekstremalnym
      rozstrzałem stylistycznym "King for a Day" Faith No More. Ale tylko
      rozstrzałem, bo większość utworów kulała.
    • jarecki32 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 15:00
      No to pora na krola wszystkich kameleonow : Beck !

      na Odelay mamy taki mix : rock, blues, folk, funk, hip-hop, disco, electronica

      Dla mnie Odelay to jeden z najciekawszych albumow lat 90-tych.
      • pytajnick Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 15:04
        No to również świezy polski przykład: Leo Che "Powstanie Warszawskie".
        Nie podejmuję się zliczenia wszystkich gatunków, które tam chwytają.
        (Jakkolwiek, i to trochę wyklucza ich z tego wątku, nie ma się wrażenia, że to
        co chwilę inna kapela nam przygrywa.)
        • jarecki32 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 15:14
          pytajnick napisał:

          > No to również świezy polski przykład: Leo Che "Powstanie Warszawskie".
          > Nie podejmuję się zliczenia wszystkich gatunków, które tam chwytają.
          > (Jakkolwiek, i to trochę wyklucza ich z tego wątku, nie ma się wrażenia, że to
          > co chwilę inna kapela nam przygrywa.)

          Efekt "przygrywania roznych kapel" to mial byc tylko taki bonus punkt, a nie
          warunek konieczny, wiec Leo Che liczy sie jak najbardziej.
          • pytajnick Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 15:16
            jarecki32 napisał:

            > Efekt "przygrywania roznych kapel" to mial byc tylko taki bonus punkt, a nie
            > warunek konieczny,

            To miłe :)

            > wiec Leo Che liczy sie jak najbardziej.

            Aha, popełniłem literówkę, "Lao Che". Bo się jeszcze komuś z Ted Leo pomyli...

            ex

            n.p. dredg | el cielo, jakie to piękne! (- obudził się pytajnick po roku
            niesłuchania)
    • glebogryzarka1 Re: muzyczne kameleony 03.06.05, 17:11
      No jak mogłem zapomnieć - "Love Below" Outkast (Andrego znaczy). Mój wzorzec
      longplaya w chwili obecnej. Miks wszystkiego ze wszystkim. Słychać, że
      pytanie "ej, ale można tak?" nie padło ani razu podczas sesji nagraniowej, a do
      tego efekt jest nie tylko strawny, ale wręcz przebojowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka