Dodaj do ulubionych

Coma - Stodoła

25.06.05, 10:33
Wybiera się ktoś, czy oprócz mnie nikomu zespół do gustu nie przypadł?
Obserwuj wątek
    • peternurek1 Re: Coma - Stodoła 25.06.05, 12:35
      > Wybiera się ktoś,

      Może ja.

      >czy oprócz mnie nikomu zespół do gustu nie przypadł?

      Przekonałem się do Comy, po bardzo długim czasie. Kiedyś myślałem że jak
      jeszcze raz usłysze "Spadam" to wyrzuce radio za okno. Tego utworu dalej nie
      lubie, ale reszta płyty jest fajna.
      • pytajnick Re: Coma - Stodoła 25.06.05, 12:41
        peternurek1 napisał:

        > Przekonałem się do Comy, po bardzo długim czasie.

        Ja miałem na odwrót. Najpierw bardzo mi się spodobała cała płyta, wydawała mi
        się wręcz trochę przełomowa jak na polski rynek, ale z czasem zorientowałem się,
        że na tej płycie są tylko (a może "aż?) dwa naprawdę wyjątkowe utwory -
        oczywiscie "Spadam", ale przede wszystkim "Leszek Żukowski".
        • tymbarski Re: Coma - Stodoła 25.06.05, 12:51
          pytajnick napisał:

          > Ja miałem na odwrót. Najpierw bardzo mi się spodobała cała płyta, wydawała mi
          > się wręcz trochę przełomowa jak na polski rynek, ale z czasem zorientowałem się
          > ,
          > że na tej płycie są tylko (a może "aż?) dwa naprawdę wyjątkowe utwory -
          > oczywiscie "Spadam", ale przede wszystkim "Leszek Żukowski".

          A ja jeszcze inaczej. Po usłyszeniu "Spadam" miałem czuja, że płyta może być
          świetna, no i się nie pomyliłem. Zdania nie zmieniłem do dziś.
          • tymbarski Re: Coma - Stodoła 29.06.05, 09:06
            Było fantastycznie!
            • aasiek Re: Coma - Stodoła 29.06.05, 11:31
              To może recka teraz? Jak było? (poza tym, że fantastycznie)
              • tymbarski Re: Coma - Stodoła 29.06.05, 11:53
                Hmm, no dobra...
                Coma, Stodoła, 28.06.2005
                Po pierwsze primo dziękuję obsłudze Stodoły za udzielenie nieprawdziwej
                informacji, jakoby supportu miało nie być. BYŁ!

                Coma weszła o 21.00 czyli z półgodzinną obsuwą. Bez ogródek strzelili numer,
                którego na płycie nie ma. Potem przywitanie z publiką. Od Piotra Roguckiego
                (wokalisty) uczyć się konferansjerki mogłaby większość naszych pożal się Boże
                gwiazd TV. Rogucki obiecał, że dadzą z siebie wszystko a gościnnie wystąpią
                Maryla Rodowicz i Majka Jeżowska. Potem ciosy z "Pierwszego Wyjścia z Mroku" -
                Sierpień, Ocalenie, Czas Globalnej Niepogody itd. (kolejności nie pamiętam).

                Wreszcie obiecany gość, czyli Rogucki mówi, że idzie po Majkę Jeżowską. Wnosi
                na scenę gumową lalę - czyli Majkę. Bierze jednego gościa z publiki i ogłasza
                bicie rekordu Guinessa w dmuchaniu Majki podczas jednej piosenki. Coma śpiewa, a
                chłopak za parawanem dmucha lalkę.

                Dalej kilka kawałków i wreszcie po kolei zagrane bez przerwy Spadam i Leszek
                Żukowski. Potem kilka kolejnych numerów (niektórych na płycie nie ma), a na
                koniec rozwleczony do 15 minut Zbyszek, pożegnanie, po czym wyjście na 25
                minutowy bis.

                Właściwie wszystko było świetne - Rogucki jest kolesiem obdarzonym niezwykłym
                poczuciem humoru, przed każdym kawałkiem robił "wprowadzenie" gadając kilka
                minut do publiki. Nie omieszkał porobić sobie jaj z Budki Suflera, Kombi oraz
                18L. Reszta zaspołu również bez zarzutu - potrafili oddać klimat z płyty.
                Publiczność fantastyczna - zaśpiewali z zespołem praktycznie każde słowo.
                Nagłośnienie w sam raz ni za cicho, ni za głośno.
                Z płyty nie zagrali jedynie "Pasażera". Konceret trwał 2,5 godziny. Jeśli
                miałbym się już do czegoś czepnąć, to błędem było moim zdaniem zagranie obok
                siebie dwóch asów - Spadam i Leszka Żukowskiego. Po tych dwóch kawałkach
                napięcie z publiki jakby nieco spadło, wiadomo było, że większych hitów już nie
                zagrają.
                Jednym słowem koncert cudny - kto nie był, niech żałuje

                PS. Chrzczenie piwa w Stodole stanowczo przekracza granice dobrego smaku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka