Dodaj do ulubionych

FeME&V Płock 2005 anyone?

02.08.05, 17:22
Wybiera się ktoś na ten festiwal? Przypominam, że to już w najbliższy weekend.
Wjazd za free. Tutaj można rzucić okiem na lineup:

plock2005.pl/muzyka.php
Jako człowiek słabo obeznany w tych klimatach, prosiłbym fachowców o rady, co
warto zobaczyć.
Obserwuj wątek
    • nemrrod Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 02.08.05, 18:02
      Ja się wybierałem jak jeszcze w Płocku był Astigmatic, heh. Może kiedyś się uda.
      Lineup już wcześniej widziałem i wiele nazw mi nic nie mówi, poza tym szkoda że
      więcej będzie muzyki "do tańca" niż "do słuchańca". Dominuje taki tam sobie
      click-tech-house.
      Fachowcem nie jestem, ale z chęcią zobaczyłbym:
      Jana Jelinka - _obowiązkowo_, zdecydowany highlight tego festiwalu, dla niego
      samego warto się wybrać.
      Funkstorung - ich ostatnie produkcje są raczej marne, ale nie wiadomo co
      zaprezentują, może poszaleją trochę w starym stylu ;)
      Luke Vibert - kumpel Aphexa, w sumie nieprzewidywalny koleś, grał już i
      breakbeat, i drum'n'bass, jako Wagon Christ wydawał dla Ninja Tune, ostatnio ma
      fazę na oldskulowy acid (recenzja jego płyty dziś na Pitchforku)
      Karl Bartos - z czystej ciekawości, nie mam pojęcia, co ten pan gra :)

      i to tyle... Może jeszcze Astrobotnia - takie około-aphexowskie klimaty, z tego
      co słyszałem. Gdybym chciał potańczyć poszedłbym na EgoExpress. Antonelli nie
      znam, ale mają niezłe recenzje w tech-housowym światku, soundu Schaffhausera nie
      lubię, Isan to takie plumkająco-klikające coś, raczej nie nadaje się na live-act
      na powietrzu. Reszty nie znam, ale gdybym się wybierał, to bym poznał ;)
      Czekam na relację po powrocie.
      • pagaj_75 Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 02.08.05, 23:00
        nemrrod napisał:

        > Karl Bartos - z czystej ciekawości, nie mam pojęcia, co ten pan gra :)

        Nic specjalnego, o ile tylko jego koncerty nie różnią się zbytnio od ostatniej
        płyty. Facet jedzie na sentymentach, próbuje udowadniać, że jest bardziej
        kraftwerkowy niż Hutter i Schneider, a tak naprawdę zjeżdża mocno w stronę
        czerstwego już synth popu. Ale pewnie poszedłbym na niego... ze względu na
        sentyment właśnie.

        Niestety, nie jestem znawcą tematu, więc prawie wszystkie nazwy i nazwiska są mi
        obce, ale na pewno chciałbym zobaczyć Jelinka i Astrobotnię.
    • braineater Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 02.08.05, 18:14
      Na pewno Legowelt i Jan Jelinek - bo Jelinek to partia aktualnie najlepsza:)
      Warto nieprzegapic również ISAN, by dowiedzieć sie jak może wygladac gitarowe
      granie w wykonaniu kolesi, ktorzy nienawidzą solówek
      Funkstorunga polecać chyba nawet nie trzeba bo to rewelacja sama w sobie

      To do posłuchania, natomiast jesli pragniesz pląsać wzmacniany uzywkami
      wselakimi to Vibert, Antonelli Electrickclick i Tom Clark

      natomiast jesli chcesz posłuchac jednego z ostrzejszych projektów made in
      Poland to C.H.District sie kłania - ale to tylko pod warunkiem, ze takie jazdy
      jak Ministry, White Zombies czy Aphex Twin, są dla Ciebie za miekkie:P

      Pozdrowienia:)
    • humbak Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 02.08.05, 23:28
      Ja tylko pozwolę sobie stwierdzić że Viberta da się i bez używek. Całkiem zabawne to być może:)
    • ilhan "relacja" 07.08.05, 18:41
      (Relacja sponsorowana przez Tymona Tymańskiego oraz Pawła, Łukasza i Darka).

      Spoko jest ten Płock. Ja tam się akurat aż tak bardzo na bieżąco nie interesuję elektroniką, ale wystarczy że raz zobaczę jakiegoś wykonawcę i już wiem czy jest skończony czy nie. A większość z tych, którzy wystąpili na wielkim zwolenniczaku na płockiej plaży, nie była.

      W piątek w godzinach popołudniowych w lekką konsternację mogła wprawić liczba przybyłych na festiwal ludzi (było ich może z czternaście). Także występ Astrobotni (jeśli to było to) nie miał specjalnych szans powodzenia, co odnotowaliśmy obserwując go ze Skarpy racząc się napojami orzeźwiającymi. W zasadzie z tych dwóch rzeczy większą uwagę zwracało to drugie. Natomiast już gdy około północy na scenie pojawił się Luke Vibert, zrobiło się naprawdę nieźle. Świetne wizualizacje plus muzyka, przy której wszyscy skakali jak zapyziali. I to chyba tyle z piątku.

      Sobota miała mieć punkty kulminacyjne w postaciach: a) Jana Jelinka, b) Karla Bartosa. I faktycznie, gdy po seansie awangardowych filmów chińskich wbiliśmy na murek na Skarpie, pojawił się Jelinek, a jak wiadomo ten muzyk ładnie tam lubi rzucić bita. Także jeśli podobało się to nawet kompletnemu laikowi, czyli mi, to chyba musiało być dobre. Czuję się zachęcony do stopniowego zgłębienia dorobku tego pana.

      Występowi Bartosa wypada poświęcić osobny akapit. Instalacja urządzeń na scenie trwała bodaj 45 minut, ale warto było czekać, choć Karl Bartos ma już z 85 lat (tak jak i dwóch pozostałych muzyków, którzy wkradli się razem z nim na scenę) i wydawało się, że już nie zajmie żadnego miejsca. Od pierwszych dźwięków porwał jednak cały tłum na nadwiślańskiej plaży. Kiedy na samym początku pojawiło się "Computerworld", nieśmiało pomyślałem o "Computerlove". I kilkanaście minut później Karl wypełnił to życzenie. Tak samo jak przy genialnie wykonanym i zilustrowanym "Tour De France". O "Das Model" i "Trans-Europa Express" nawet nie śmiałem marzyć, a pojawiły się i one. Zabrakło może jakiegoś mocnego akcentu na koniec (nie żeby "Neon Lights" było jakieś słabe). No mistrzowski występ, jeden z najlepszych koncertów na jakich byłem w życiu. Wspaniale było obserwować taką legendę i napawać się najbardziej klasycznymi syntezatorowymi motywami, jakie w ogóle kiedykolwiek powstały, wyłączając płyty Papa Dance.

      Dzisiaj trzeba się było niestety ewokować, ale trafił się jeszcze awangardowy performans, gdzie duet artystów zdecydowanie pokazał (to co Hornacek). Sam festiwal można polecić w zasadzie każdemu - poprawna organizacja, przychylność miasta, dobra baza noclegowa (LOL). I myślę, że w przyszłym roku również chętnie bym się wybrał (być może ktoś pójdzie po rozum do głowy i nie zrobi drugi raz dwóch imprez w ten sam weekend).
      • aimarek Re: "relacja" 07.08.05, 23:03
        Cóż mogę dodać do tej obfitującej w hooki relacji...
        Rzeczywiście początek był niemrawy i już się obawiałem, że festiwal będzie
        wielką porażką. Głównie z uwagi na frekwencję. No ale później było już tylko
        lepiej.
        W sumie nie będę się tu rozpisywał o samych koncertach, bo gówno się znam i mogę
        powiedzieć tylko tyle, że przy Vibercie, a zwłaszcza Bartosie zabawa była
        świetna. Znakomite wizualizacje, charyzma Bartosa, jego fryzura boczna, no i
        przede wszystkim kultowe kawałki Kraftwerk sprawiły, że byłem pod dużym
        wrażeniem. Występ Jelinka również ciekawy, ale tutaj już nie było ekstazy, bo:
        1) inny charakter muzyki, 2) oglądaliśmy z daleka, gdyż zakupiliśmy wcześniej
        Dębowe i nie wpuściliby nas z puszkami, a przejesz nie wywala się piw tylko po
        to, żeby zobaczyć z bliska jakiegoś tam pikacza.
        Oprócz tego było też sporo muzyki średniostrawnej jak dla mnie, więc jeśli
        chodzi o line up to dosyć ambiwalentnie. Aczkolwiek wielu rzeczy nie widziałem
        (odpadł cały 3. dzień, w piątek i sobotę też widzieliśmy jedynie część koncertów).
        Sam Płock jest bardzo przyjemny. Stary Rynek całkiem ładny, przyozdobiony do
        tego wystawą antyaborcyjną z wielkimi zdjęciami usuniętych płodów i
        pokiereszowanych zwłok (świetna sceneria na niedzielny spacer). Ale to tylko
        zgrzyt. Zresztą miałem już "przyjemność" oglądać tę wystawę w Łodzi. Wydaje mi
        się, że stoją za nią ludzie chorzy psychicznie, ale nieważne. Poza tym Płock
        okazał się miastem nader gościnnym. Do tego stopnia, że zafundował nam noclegi w
        całkiem fajnym akademiku ze śniadaniami. Brali nas tam za gwiazdy festiwalu, co
        w sumie było zrozumiałe.
        Wielkim plusem imprezy była też doskonała lokalizacja. Bardzo fajny jest widok
        ze skarpy, scena umiejscowiona na plaży, więc ogólnie klimat zachęcający,
        zwłaszcza przy dobrej pogodzie. No i ogólnie spoko było. Mnie tam się wszystko
        podobało.
        • ilhan Re: "relacja" 07.08.05, 23:15
          Dodajmy jeszcze, że nieprawdą jest jakoby imprezę w Płocku zakłóciło wielu dresiarzy. Owszem, nie brakowało ich, ale organizatorzy wpadli na genialny pomysł ustawienia na terenie festiwalu automatu do pomiary siły uderzenia, który ci panowie okupowali non stop całymi grupami licytując się "kto bardziej". Doprawdy, sam bym tego lepiej nie wymyślił.

          Na koniec dodam, że tak naprawdę na imprezę zwabiła nas jedna konkretna pozycja w line-upie, który, jak się okazało, przeczytaliśmy dość niedbale, wskutek czego zamiast koncertu Papa Dance obejrzeliśmy występ bębniarzy z zespołu Papadram.
          • aimarek Re: "relacja" 07.08.05, 23:20
            ilhan napisał:

            > Na koniec dodam, że tak naprawdę na imprezę zwabiła nas jedna konkretna pozycja
            > w line-upie, który, jak się okazało, przeczytaliśmy dość niedbale, wskutek cze
            > go zamiast koncertu Papa Dance obejrzeliśmy występ bębniarzy z zespołu Papadram
            > .

            No tak, ale duch Pawła Stasiaka wyraźnie unosił się nad płocką Skarpą. Chwilami
            miałem nawet wrażenie, że to on wcielał się w Karla Bartosa w czasie jego
            najlepszych kawałków.
    • nemrrod Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 12:04
      Fajnie, dzięki za relacje (no no, relacji pióra Ilhana się nie spodziewałem ;)).
      Co do Bartosa - no nie wiem, nie byłem, nie słyszałem, ale żałosne mi się wydaje
      takie żerowanie na popularności zespołu, którego kiedyś było się członkiem.
      Rozumiem, że ma jakieś tam prawa do tych utworów, ale nie musiał chyba dawać
      koncertu życzeń z największymi przebojami Kraftwerk. "Trans Europa Express"
      zawsze będzie dla mnie utworem zespołu Kraftwerk, a nie jakiegoś tam Bartosa, sorry.
      • aimarek Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 12:15
        Teoretycznie masz rację. W praktyce to była świetna zabawa, ale może wynika to z
        faktu, że nigdy nie miałem do twórczości Kraftwerk jakiegoś bardzo osobistego
        stosunku.
      • ilhan Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 12:49
        nemrrod napisał:

        > Rozumiem, że ma jakieś tam prawa do tych utworów, ale nie musiał chyba dawać
        > koncertu życzeń z największymi przebojami Kraftwerk. "Trans Europa Express"
        > zawsze będzie dla mnie utworem zespołu Kraftwerk, a nie jakiegoś tam Bartosa, sorry.

        Nie musiał, ale bardzo się cieszę, że dał. Bo, po pierwsze: zrobił to naprawdę rewelacyjnie, po drugie: pod koniec drugiego dnia imprezy coś w końcu zabrzmiało mi tam znajomo. Poza tym taka jest po prostu uroda występów festiwalowych i tym się różnią od zwykłych tras koncertowych. Myślę, że większość widzów byłaby cholernie zawiedziona, gdyby musiała wysłuchiwać przez 1,5 godziny dużo słabszych zapewne solowych utworów Bartosa. Także ani mi przez myśl nie przeszło, żeby miało to być żałosne. Zupełnie słuszny i zrozumiały krok.
        • nemrrod Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 13:11
          W takim razie byłbym chyba w tej mniejszości, która byłaby zawiedziona, że musi
          słuchać utworów Kraftwerk wykonywanych przez jedną czwartą Kraftwerk ;)
          Bartos występował pod swoim nazwiskiem, więc logiczne i zrozumiałe byłoby
          wykonanie jego własnych utworów i pokazanie jak sobie radzi solo, bez wsparcia
          legendą Kraftwerk.
          Ale rozumiem, że to taki festiwalowy chwyt pod publiczkę...
          • ilhan Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 13:16
            Hm, Morrissey gra utwory Smiths, Brown gra utwory Stone Roses, Black gra utwory Pixies, McCartney gra utwory Bitelsów, Wilson gra utwory Beach Boys - czy to ujmuje im ich wielkości? Ja nie mam z tym problemu, a solowych albumów Bartosa nie znam kompletnie, natomiast po przejrzeniu tracklisty samego "Communication" wychwyciłem już 3 tytuły, które na pewno się na koncercie pojawiły i obroniły się spokojnie, więc wydaje mi się, że facet grał po prostu to, na co miał ochotę.
            • nemrrod Re: FeME&V Płock 2005 anyone? 08.08.05, 20:04
              ilhan napisał:

              > Hm, Morrissey gra utwory Smiths, Brown gra utwory Stone Roses, Black gra utwory
              > Pixies, McCartney gra utwory Bitelsów, Wilson gra utwory Beach Boys

              Właśnie tego zjawiska ja trochę nie rozumiem... Rozumiem jeden, dwa kawałki,
              jakieś największe przeboje, własne interpretacje. A z tego co piszesz Bartos
              wykonał co najmniej 6 (!) utworów Kraftwerk (założę się, że było ich więcej).
              Ale ok, nie chcę się sprzeczać. Skoro i Tobie, i Aimarkowi się podobało (na
              innych forach również czytałem same pochlebne opinie), to zapewne nie było źle i
              być może myślałbym inaczej, gdybym sam to usłyszał :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka