pytajnick
09.11.05, 17:17
Czyli Mark Kozelek (niegdyś) z Red House Painters znów w akcji - i to świetnej
formie. Napisałem sobie przedwczoraj recenzję, dziś patrzę, że Kuba na
Screenagers napisał trzy razy dłuższą, ale płytę ocenił podobnie, czyli
całkiem wysoko. Po takimże upewnieniu, że to nie tylko mi się wydaje i nie
tylko jesieni to wina, pozwolę sobie polecić i tutaj owo "Tiny Cities", album
wypełniony... kowerami kompozycji Modest Mouse.
I tylko dodam, że ja za RHP jakoś szczególnie nie przepadałem - zbyt to było
dla mnie rozmyte, pogrążone w pogłosach, czasami śpiewane na granicy fałszu,
czasami (za) bardzo niedbale... Tutaj jest inaczej. Pozostaje skromność,
senny minimalizm, ale jest dosyć "konkretnie", "czysto, niezwykle melodyjnie,
no i tradycyjnie już nastrojowo.
Warto nawet jeśli Modest Mouse zupełnie Was nie interesuje - a może nawet
przede wszystkim? Bo Kozelek w gruncie rzeczy napisał 11 ładnych (łamane przez
bardzo ładnych)*nowych* piosenek.