Dodaj do ulubionych

Laboratorium a młynek kawowy

04.01.06, 08:19
Ostatnio przetarzałem swoje vinyle po dywanie i wyszperałem koncertową płytę
Laboratorium, niesłusznie kojarzoną mi sie przede wszystkim ze braćmi
Ścierańskimi, po ponownym wertowaniu opisów z tyłu namaszczonym jako lider
tej formacji był niejaki Janusz Grzywacz co potwierdził mój najnowszy zakup i
znowuż zczytanie info z pleców płyty. Korzystajac z reedycji zakupiłem na
fali powrotów do starych dzwięków płytę Laboratorium (modern pentathlon -
cena 29 zeta)

i dziś jestem w szoku malutkim bo w trakcie spacerów sieciowych natknąłem się
na info o piosence o młynku kawowym która mne swego czasu rozśmieszyła do
łez. Piosenka znajduje siena pewnej płycie pt "młynek kawowy", autorem tego
przedsiewziecia okazał sie byc własnie Janusz Grzywacz,ten sam

.. opinie w sieci są nikłe ale entuzjastyczne.
i stąd moje pytanie z którym zwracam siedo szanownego koleżeństwa
KTO Z WAS MIAŁ TO NA USZACH....? i jak?

odnośnik do płyty:
muzyka.interia.pl/plyta/idplt/13388/idart/3635/idorg//
Obserwuj wątek
    • obly Re: Laboratorium a młynek kawowy 04.01.06, 10:55
      no dobra widze ze mało kto ten no..

      teraz cytuję:

      Widzowie TVP mają wciąż okazję, aby zobaczyć znakomity serial dokumentalny "U
      nas na Pekinie" w reżyserii Ewy Borzęckiej.
      Autorem muzyki, w tym kultowego już "Młynka Kawowego", jest Janusz
      Grzywacz. "U nas w Pekinie" to poruszająca historia mieszkańców upadającej,
      warszawskiej kamienicy przy ulicy Złotej 83.
      chciałem powiedzieć żę widziałęm też ten dokument co prawda chwilkę i .... szok

      a sama piosnka młynek kawowy jest do pobrania w sieci...
      o tu o:
      www.poema.art.pl/site/itm_56405.html
          • obly Młynek Kawowy 05.01.06, 08:04
            Więc tak:
            Mam tę płytę sobie na kolankach i słuchałem cały wczorajszy wieczór.
            w sumie ze 4 razy. Płyta - 24 pln w MM. Po recenzjach suchych i przede
            wszystkim nijakich spodziewałem raczej wariacjii oldskulowego jazmana w
            tematach muzycznych przede wszystkim. (Fani Laboratorium - tam nie ma śladu po
            Laboratorium) Tu pomyłka. Muzyka jest tłem dla piosenek. Piosenek prowadzonch
            przez specyficzny głos Janusza Grzywacza. Vocal.... hmm, wyobraście sobie Luisa
            Amstronga u dentysty z wacikami po nos który ma pół szczęski po znieczuleniu i
            nuci na fotelu tematy z dzieciństwa.
            Wpadamy na zajebiste teksty, Jana Wołka, Wiesława Dymnego i Witkacego.
            Przypomina to wodewil w wykonaniu zespołu Wesolych Dziadków Psotników (nie tych
            od Wertersów) na scenie peronu dworac Centralnego. Z kotarami, starymi frakami
            i takimi tam, w melonikach i dziurawych rękawiczkach i starych jesionkach i
            spiewają. Dopiero wtedy zaczyna sie doceniac muzykę która własnie wytworzyła
            ten specyficzny klimat ;))) co było dla mnie zaskoczeniem.
            Kompozycję są dobre choc śmierdzi teatrem (można to było jedynie lepiej
            wszystko nagrać i bardziej na zywych instrumentach czy głosach, w sensie
            niektóre użycia klawiszy czuć że pochodząz lat 80 (gwizd albo perkusja)).
            Teksty daja klimat i ciepło i surrealizm (moje ulubione to: tytułowy, Człowiek
            ogromny, Peski, Zegarek po starym Kobra, W swojej samotności) i raczej są
            śpiewane z pozycji własnie dziadunia z Rodziny Poszebrzyńskich.
            I tutaj dociera że związek z filmem Borzęckiej nie jest przez przypadek a nawet
            mógł byc przyczyną powstania tej płyty.
            Bardzo mi siepodoba ale rozumiem że to nie jest raczej pozycja muzyka
            rozrywkowa. Raczej słuchowisko albo kabarecik.
            Np "zegarek po starym" jest o starzeniu siez pozycji minimum 60 latka. Pytanie
            pewnie padnie czy Kabaret Starszych Panów jest w miarę blisko. Jest, ale grany
            przez starego wyluzowanego hipisa na jazzowych podkładach, a sam starszy pan
            bardziej pojechany i wyluzowany. Śmierdzi Krakowem, Piwnicą pod Baranami ale
            tym nie jest.

            To bardzo specyficzna pozycja, płyta przy której słuchaniu ryczałem ze śmiechu
            w kilku miejscach. Nie polecam chyba tutaj mimo wszystko na tym forum. Jak was
            nie wzruszył Młynek Kawowy to nie ma bata. Mnie ugryzł w samą tętnicę więc
            płytka moja ulubiona. A teksty są NIESPOTYKANE.


            Tako samo zakupiłem z tydzień temu Olafa Deriglasofa "Produkt" recenzje
            spotykane wg mnie są niewspółmierne z materiałem z którym sie spotkałem na
            płytce. Dobra ale nie wybitna płytka, najgorsze są teksty na płycie co było dla
            mnie zaskoczeniem z pewnych względów. Sam kawałek "Produkt" zrywa kotary
            związane z produkcja muzycznych młodych kapelek ale w sumie to juz nie ma co
            zrywać bo każdy widzi jak jest, Ciechowski to chyba lepiej spointował w swojej
            piosence. Fantastyczny jest kawałek "norwegia" natomiast promowany w
            radio "perełka" jest po prostu średni. Jest ciut psychodelli zmieszanej z
            metalizowaną odmianą rocka. Jest wymieszanie atmosfery Trójmiasta (apteka) z
            Krakowem (pudelsi) i to jest coś pomiędzy. Bardzo dobrze sie słucha i mam
            wrażenie że od pudelsów jest po prostu lepsze a jeśli chodzi o aptekę to może
            tak nie porywa bo facet stoi pewnie na nogach i nie fruwa po oparach ale płyta
            nie ma słabszych momentów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka