obly 20.01.06, 12:09 na mróz polecam dziś: duran duran - big thing Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mameluch Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:11 a ja to czym rozgrzewam się od paru dni: Pixies - 'Alec Eiffel' Odpowiedz Link
obly Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:15 jest to mój pierwszy kontakt z muzyką duran duran w miarę świadomy i mimo oczywistych naleciałości popowych poprzez sentyment do dyskotek na koloniach (chłopcy stoją pod ścianami w sfeterkach i śmieja sienerwowo a w tym samym wieku acz większe dziewczyny tańczą ze sobą, kolorofon miga, jeszcze piwa sie nie piło i pilnowanie miejsca przy parapecie by nikt nie zajumał, ciepła lipcowa noc, ośrodek nad Liwcem) ciut się wstydzę ale zajrzałem też na teledysk promujacy muzę chyba do Bonda któregoś (wierza Eiffla) i tych fryzur NIGDY NIE ZAPOMNĘ. taką sama w filmie "fala" miał Gumolewski na głowie (Moskwa) ale muza jakże inna ;))) Pamiętacie Popersów? Odpowiedz Link
obly Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:21 chodzi mi o teledysk do piosenki duran duran - a view to a kill ja wiem, wiem, tragedia, i co to za koleś i niech spada... ale dziś mi samochód nie odpalił, nie mam rękawiczek, wypchnałem go na ulicę, na ulicy stanął w poprzek, próbowałem odpalać, nie dało rady, zatarasowałem drogę, ktoswyskoczył mi pomóc, nie dało rady, poszedł sobie, przyszedł inny, powiedział że łatwiej będzie pchać gdy nie będzie samochód na biegu, rzeczywiście było łatwiej. Potem wziąłem car wifea i podjechałem, wyjąłem kable, plastik na kablu pękł jak chciałem go rozprostować, zamarzły mi palce (jeszcze szczypią), i po 15 minutach ODPALIŁEM, zajeło mi to godzinę... więc wybaczcie słabość do przesłuchania podrzuconego mi duran duran Odpowiedz Link
ilhan Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:59 Duran Duran mamy Ci wybaczać? Spoko, co jeszcze, The Cure może? :) Ja polecam utwór The Chills - Pink Frost. Odpowiedz Link
obly Re: muza na mrozy... 20.01.06, 13:06 gwoli wyjaśnienia: duran duran było uznane jako muzyka popersów, których zadaniem ideowym było wyplenienie zła - lali więc pankowców w latach (początki) 80 jak leci i w kazdych ilosciach. (W polsce kapelą popersów była Republika) Ja byłem pankującym szczeniakiem i miałem kilka przepraw z ludzikami z grzywką, w miarę niegroźnych bo w końcu jeden z popersów chodził z moją siostrą. I ćwiczył karate (jak wielu z nich). Raz na męskiej rozmowie wyjasnił mi ideologię swojego ruchu. (co smieszniejsze spotkałem go z 10 lat potem i było śmiesznie, najlepiej pasowała piosenka kultu - "konsument") Duran Duran był więc zrozumiałym wstrętem systemowym - mialem lat 12. Do Republiki się przekonałem mając lat 20. stąd pytanie czy ktoś kojarzy popersów Odpowiedz Link
cze67 Re: muza na mrozy... 20.01.06, 15:43 > stąd pytanie czy ktoś kojarzy popersów Ja kojarzę. Punki bili popersów, popersi - punków a skini wpierdzielali im wszystkim. Odpowiedz Link
mameluch Re: muza na mrozy... 20.01.06, 13:20 obly napisał: > chodzi mi o teledysk do piosenki duran duran - a view to a kill > > ja wiem, wiem, tragedia, i co to za koleś i niech spada... ale dziś mi samochód > > nie odpalił, nie mam rękawiczek, wypchnałem go na ulicę, na ulicy stanął w > poprzek, próbowałem odpalać, nie dało rady, zatarasowałem drogę, ktoswyskoczył > mi pomóc, nie dało rady, poszedł sobie, przyszedł inny, powiedział że łatwiej > będzie pchać gdy nie będzie samochód na biegu, rzeczywiście było łatwiej. Potem > > wziąłem car wifea i podjechałem, wyjąłem kable, plastik na kablu pękł jak > chciałem go rozprostować, zamarzły mi palce (jeszcze szczypią), i po 15 > minutach ODPALIŁEM, zajeło mi to godzinę... > > więc wybaczcie słabość do przesłuchania podrzuconego mi duran duran miałem w sumie podobnie, ale udało się zdążyć gdzie trzeba:) byłem tak rozdygotany, że nawet radia nie włączyłem w stronę ->. dopiero <- skakałem po jakichś gadaniach, bo wyjęcie płyty BSP ze schowka wydawało się ponad moje siły;) Odpowiedz Link
kubasa Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:33 Ale o co chodzi? Tu wszyscy lubią Duran Duran, serio, szczerze, nie śmieja się z nich. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:56 Niewiele brakowało, a dzisiejszym numerem na mrozy byłby u mnie "Standing on a Bus Stop" The Kaygees. Ale po długim kaszlu zapalił (zupełnie jak ja ;>). Duran Duran bardzo lubię, najbardziej z lat 80, ale i taki "Come Undone" to jeden z popowych numerów wszechczasów, word. Odpowiedz Link
obly Re: muza na mrozy... 20.01.06, 12:59 Jestem ciut zaskoczony w sumie, spodziewałem się wiecej popu krótkometrażowego (a la Sabrina) a jest całkiem przyjmnie i kawał dobrej roboty ;)) mam prośbę: krótki rys a pro po duran duran od fachowców? co warto, a co omijać? Odpowiedz Link
d84 Re: muza na mrozy... 20.01.06, 16:06 To jak już się wpisujemy, to ja też uwielbiam Duran Duran. Ten z Wedding Album też. Na zimę The Cure dobre, albo Junior Boys Odpowiedz Link
braineater Re: muza na mrozy... 20.01.06, 13:11 u mnie zdecydowanie króluja dzis piecykowe kobiety: Julee Cruise Julie London i ostatnia odkrywka i zachwyt, czyli Ilyia - They Died For Beauty, czyli zderzenie Marleny Dietrich z Aretą Franklin przepuszczone przez jazzowo-trip- hopowe odjazdy I jest mi ciepło <w chacie 27C i pies zaczyna dyszec:)> P:) Odpowiedz Link
obly Popersi - zytaty 20.01.06, 13:15 cytaty z sieci: "Popersi - dzisiaj niemal już całkowicie wymarły gatunek stałych bywalców dyskotek, wyróżniających się tlenionymi grzywkami opadającymi na prawe oko i nieskazitelnym ubiorem: biała koszula, wąski krawat, czarne spodnie koniecznie w kant. Niektórzy twierdzą, że ich "dalekimi krewnymi" są dzisiejsi fanatycy muzyki disco-polo." - wg mnei nietrafione "popersi - wybryk miejskiej subkultury, zrzeszający posiadaczy długich grzywek. Był to jedyny cel statutowy tej grupy młodzieży. Popers ubierał się schludnie i obowiązkowo nosił pumpy. Zbyt wąskie spodnie groziły przeszeregowaniem do panków lub hipów." wg mnie powierzchowny cytat: "Pierwsze poważniejsze tego typu wydarzenia miały miejsce w styczniu i lutym 1983 r, w Nowej Hucie. Zanotowano tam 17 przypadków bójek grup młodzieżowych ze wszystkich typów szkół. Uczestniczyło w nich kilku studentów oraz wychowankowie pogotowi opiekuńczych, zakładów poprawczych, osoby nie uczące się i nie pracujące. Starcia nastąpiły głównie między ugrupowaniami popersów i punków, których wzajemne stosunki dowodzą wrogości i agresji. Narzędziami walki popersów były przeważnie noże sprężynowe, brzytwy i kastety. Narzędzia punków to: łańcuchy, nunczako i tzw. ???pieszczochy” (nakładki na ręce z wystającymi metalowymi elementami). W czasie starć niejednokrotnie dochodziło do poważnych uszkodzeń ciała. Powodem bójek były w zasadzie różnice w ideologii obu ruchów, a także odmienny wygląd punków i popersów. Bójki między nimi wybuchały czasem z błahych przyczyn. Przykładowo, popersi atakowani byli za ???lalusiowaty wygląd”, a punki za wygląd jak ???śmieci”. Walki odbywały się najczęściej nie z własnej chęci, lecz dla wykazania się przed grupą, dla sprawdzenia, że nie jest się ???mięczakiem” itp. Rzeczą charakterystyczną jest fakt, że zarówno popersi, jak i punkowie w swoich grupach są przyjacielscy i tolerancyjni." Odpowiedz Link
mechanikk Re: muza na mrozy... 20.01.06, 13:17 Lambchop - "Is A Woman", nic innego na mrozy, nic innego! :) Odpowiedz Link
pytajnick Re: muza na mrozy... 20.01.06, 17:06 Jakakolwiek, byle w Miami (dziś 28 stopni - plus 28 stopni - bezchmurne niebo, bilety w Locie od 1599,-). Odpowiedz Link
roar Re: muza na mrozy... 20.01.06, 22:27 Do nucenia w trakcie dwugodzinnego spaceru w środku nocy przy minus piętnaście i padającym białym czymś: Arcade Fire - "Neighbourhood #1: Tunnels" Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: muza na mrozy... 21.01.06, 16:06 mi sie mrozy zawsze kojarzyły jedoznacznie - Sigur Ros Odpowiedz Link
grimsrund Re: muza na mrozy... 22.01.06, 22:16 Południe mróz zaatakował wczorajszej nocy... Teraz za oknem -23, niezła jazda : (( Na mrozy zatem: BOSSA NOVA OST (od samego tytułu cieplej się robi :) ) LOVE'S LABOUR'S LOST OST (szalone lata 30. też grzeją nieźle) Man Man SIX DEMON BAG (to znaczy, ta płyta grzałaby, gdyby była, ale jeszcze jej nie ma, to i nie grzeje jak najlepszy rum jamajski) Odpowiedz Link
tomash8 Re: muza na mrozy... 22.01.06, 22:29 A nie lepiej się pogodzić z zimą?? Messiah - Extreme cold weather Immortal - At the heart of winter Bathory - Blood on ice, Nordland I i II albo np. cokolwiek Johnego WINTERA lub Jacka FROST'a :D..że nie wspomne o zespołach takich jak Winter czy Ice Age:P Odpowiedz Link
grimsrund Re: muza na mrozy... 22.01.06, 23:02 Nie no, ja jestem pogodzony z zimą. O dzisiejszym słuchaniu God Is An Astronaut (baardzo mroźny zespół) i fińskiej (brrr...) grupy Es nie wspomniałem, żeby się Koleżeństwu jeszcze zimniej nie zrobiło :) Odpowiedz Link
theagata Re: muza na mrozy... 23.01.06, 00:06 tomash8 napisał: > A nie lepiej się pogodzić z zimą?? > nigdy. zimno boli. KYUSS wszystko. muzyka prosto z gorącej pustyni. have fun Odpowiedz Link
tomash8 Re: muza na mrozy... 23.01.06, 13:54 No ok - dzisiaj zima już lekko przegięła:( Co do Kyuss - święta racja! ja bym jeszcze dodał Cathedral, Electric Wizard, The Cult(Electric, Beyond... i Sonic Temple ofkors), pierwsze 3 Danzigi. Odpowiedz Link
pytajnick Re: muza na mrozy... 23.01.06, 14:16 Mnie w zasadzie wszystko wyjaśniła niedziela wczorajsza - cały dzień "ciepła", (anty)zimowo-nastrojowa muzyka. Głównie gitara akustyczna/fortepian i takie tam smęty, w każdym razie raczej cicho i koniecznie akustycznie. Z tych które pamiętam: Richmond Fontaine - The Fitzgerald Talk Talk - Laughing Stock Fiona Apple - Extraordinary Machine Linda Perhacs - Parellelograms (bedzie odkrycie miesiąca, 1970 rok) Sun Kil Moon - Tiny Cities Vashti Bunhan - Lookaftering Co generalnie odzwierciedla mój aktualny gust.. W zasadzie aż prosi się, żeby dopisać Antony'ego, Banharta i CocoRosie (może to by było zbyt oczywiste ;) No i poleciał również (latał przez cały weekend) Sufjan ostatni.. i to chyba ze dwa razy pod rząd (!!) A najbardziej się ucieszyłem, że mi w oko wpadła śliczna okładka "Sfery Szeptów" Alchemika. I to był strzał w dziesiątkę. Na noc Mum - Summer Make Good. Odpowiedz Link
nemrrod Re: muza na mrozy... 23.01.06, 14:21 pytajnick napisał: > Linda Perhacs - Parellelograms (bedzie odkrycie miesiąca, 1970 rok) Eeeeejj, a ja myślałem, że to jest moje odkrycie! ;) Odpowiedz Link
pytajnick Re: muza na mrozy... 23.01.06, 14:45 nemrrod napisał: > pytajnick napisał: > > > Linda Perhacs - Parellelograms (bedzie odkrycie miesiąca, 1970 rok) > > Eeeeejj, a ja myślałem, że to jest moje odkrycie! ;) Kompromis: wspólne?? Ale kobita ciekawa, nagrała 36 lat temu jedną fantastyczną płytę, gwarantującą niemal świetlaną karierę, i ...wyjechała na Hawaje. :) Jakby ktoś był zainteresowany, to prosze o sygnał, dam namiary skąd można album błyskawicznie pozyskać.. Odpowiedz Link
nemrrod Ech... :| 23.01.06, 15:28 > nemrrod napisał: > Ale kobita ciekawa, nagrała 36 lat temu jedną fantastyczną płytę, gwarantującą > niemal świetlaną karierę, i ...wyjechała na Hawaje. :) W sumie historia podobna do Vashti Bunyan... Tyle że Vashti spełnia się artystycznie i jest nawet "patronką" jakiegoś tam ruchu. Tymczasem Linda... Od momentu gdy usłyszałem tytułowy z "Parallelograms" Linda Perhacs jawiła mi się jako psychodeliczna, efemeryczna nimfa. Tymczasem jej strona internetowa sugeruje, że Linda jest z kosmosu, w co byłbym skłonny uwierzyć. Ale. Właśnie - jej strona internetowa ( www.lindaperhacs.com ) - jeszcze kilka miesięcy temu nie było oficjalnej strony Lindy Perhacs. Teraz jest. A na niej reklama reedycji jej płyty, już druga w ciągu kilku lat - poprzednia reedycja wyszła w 2003. OK. Ale kubki z Lindą?! Torby?! Podkładki pod mysz?!! Sorry. Wygląda na to, że ktoś tu chce zarobić na folk-revivalu i kalkuluje, że powtórzy się historia z come-backiem Vashti Bunyan :| Wydawało mi się, że ona śpiewa tylko dla mnie, a tu za chwilę wszyscy będą ją mieć na t-shircie. Czyli rozczarowanie. (Nie wspominając już o tym, że zobaczyłem jak Linda wygląda obecnie... wolałbym ją jednak pamiętać jako nimfę z okładki, a nie starszą panią w stylu new age...) Odpowiedz Link
pytajnick Re: Ech... :| 23.01.06, 15:48 nemrrod napisał: > W sumie historia podobna do Vashti Bunyan... Miałem te same skojarzenia, szczególnie że panie obie poznałem właśnie niedawno, i że obie wydały debiuty jedna po drugiej. > Od momentu gdy usłyszałem tytułowy z "Parallelograms" Linda Perhacs jawiła mi > się jako psychodeliczna, efemeryczna nimfa. Widze że nie tylko ja oczarowany zostałem przez ten właśnie utwór. Niesamowity jest! Szczególnie biorąc pod uwagę rok, z którego pochodzi. Niby to w ostatniej dekadzie tak zaczęto łączyć "zwykłe piosenki" z eksperymentami, a ta pani powiedziała na ten temat prawie wszystko w kilku minutach, 36 lat temu. Cudowny utwór. Pomysleć że dotarłem do niego dlatego, że Wilson w swoim ambient-technowym Voyage34 wykorzystał sampla z tego utworu - a raczej zrobił z niego poważną elektronikę, aż trudno było mi uwierzyć na początku.. ;) > Sorry. Wygląda na > to, że ktoś tu chce zarobić na folk-revivalu i kalkuluje, że powtórzy się > historia z come-backiem Vashti Bunyan :| > Wydawało mi się, że ona śpiewa tylko dla mnie, a tu za chwilę wszyscy będą ją > mieć na t-shircie. Myslę ze Linda - mimo nowej strony, ale raczej fatalnej o ile dobrze pamiętam - nie wypłynie, bo nie stoi za nią jakaś wielka kasa i przemysł i media, tylko ktoś tu sobie stronkę zrobił i kubki. Odpowiedz Link
obly Re: Ech... :| 23.01.06, 15:55 u mnie też baba na uszach: Loreena McKennitt ja cie... a wczesniej odśnieżałem łeb MR Bungle - płytka Mr Bungle dokładnie "squeeze me macaroni" Dziś tyż odpalałem z kabla ale ustawiłem samohcód żebym go nei musiał wypychać, co dwie godzinki wychodze zapuscic silniczek i tyle, byle do jutra Odpowiedz Link
braineater Re: muza na mrozy... 23.01.06, 14:54 Dzisiaj od 17 wódka i Tom Waits. zobaczymy kto szybciej wymięknie - ja czy zima... P:) Odpowiedz Link
pytajnick Re: muza na mrozy... 24.01.06, 15:29 braineater napisał: > zima wygrała....... Poczekaj. Poczekaj miesiąc, dwa, ostatecznie do kwietnia lub maja. I wtedy zobaczymy, kto wygrał! Odpowiedz Link
t.o.m.e.k Re: muza na mrozy... 24.01.06, 15:43 Własnie wysłuchałem "The Gap Is Too Wide" Mostly Autumn - prawie jesień, a więc jeszcze lato. I tak ciepło się na sercu robi... Z minus 20 robi się plus 20 Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: muza na mrozy... 24.01.06, 15:28 Maria Kalaniemi - Kaamos (Polar Night), piękne i adekwatne. Odpowiedz Link
grimsrund Re: muza na mrozy... 21.01.07, 10:57 Zimy tej zimy nie ma, ale ma być, a wtedy już tego wątku mogłoby nie być. A tak będzie pod ręką. Odpowiedz Link
ktmajcher Re: muza na mrozy... 21.01.07, 11:39 cholera zacząłem czytać bo sobie myślę nowy watek, a tu obly albo nadaje z grenlandii albo go przebrali za lodówkę i dopiero potem zobaczyłem że dzień założenia wątku się zgadza, miesiąc też tylko nie rok i ... aura za oknem, dla mnie na mrozy (których chyba jednak nie będzie, a na pewno nie takie jak rok temu) tradycyjnie Landberk Lonely Land Odpowiedz Link
ktmajcher Re: muza na mrozy... 23.01.07, 07:38 chłopie, na drugi raz przemyśl konsekwencje podciągania wątku Odpowiedz Link
grimsrund Re: muza na mrozy... 23.01.07, 17:32 :) W każdym razie ambient na razie raczej odpada, a ja właśnie sobie taki ładny stosik do przesłuchu uskładałem :( E tam, to może będę robił za morsa :) Odpowiedz Link
carmody Re: muza na mrozy... 25.01.07, 04:54 It is so cold in shiloh town Birds can hardly sing Pretty girls gonna leave the town They won't be back 'till spring War is done they've come back home But they're the ones that lost See a man and a woman alone Was it worth the cost? I'll sing hallelujah You'll sing hallelujah We'll all sing hallelujah When they arrive at home Sun is out it's hot to today Children all come out to play Some are quick to come back home Others, gone to stay Gets so cold in shiloh town Birds can hardly sing Pretty girls gonna leave the town They won't be back 'till spring I'll sing hallelujah You'll sing hallelujah We'll all sing hallelujah When they arrive at home Mark Lanegan - Shiloh Town i reszta płyty "I'll Take Care Of You" i jedyny rozdźwięk jest taki, że nie lubię whisky. Odpowiedz Link