Dodaj do ulubionych

Wystarczy dobry składak?

09.05.06, 10:20
O jakich cenionych przez Was wykonawcach moglibyście powiedzieć, że nie
trzeba poznawać całej ich dyskografii, wystarczy dobra (czytaj: zawierająca
reprezentatywny przekrój utworów) składanka (ze wskazaniem na takową jeżeli
istnieje).

Kiedyś w takim kontekście padła na forum nazwa The Stranglers i
płyta "Peaches: The Very Best of the Stranglers".
Obserwuj wątek
    • d84 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 10:30
      Fajny wątek; chodził mi podobny po głowie od dawna mimo tego, że ogólnie nie
      przepadam za kompilacjami :)

      Ja tak mam np. z Outkastem - znacznie lepiej niż regularne albumy wchodzi
      mi "fioletowa" składanka.

      Ilhan nie zostawi na mnie suchej nitki, ale opróćz "Singles" New Order ine
      planuję na półkę wnieść innych pozycji :)

      No i The Ramones ("Loud, Fast, Ramones"), ale jak wiadomo każdy ich utwór
      brzmiał tak samo ;)
      • cze67 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 10:33
        d84 napisał:

        > Ja tak mam np. z Outkastem - znacznie lepiej niż regularne albumy wchodzi
        > mi "fioletowa" składanka.

        A tytuł jej?
        • luukasz4 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 10:54
          tez pewnie zostane wyklety przez niektorych, ale dla mnie -U2. Choc wlasciwie
          powinienem zrobic sobie taka skladanke sam, bo dostepne nie zawieraja dokladnie
          tego co bym chcial.
          Ramones- dobry przyklad, podobnie mniej znany toy dolls. Poza tym blood sweat
          and tears- jakos nie mam ochoty zapoznawac sie z regularnymi plytami, skladanka
          mi wystarczy
          • cze67 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:11
            luukasz4 napisał:

            > tez pewnie zostane wyklety przez niektorych, ale dla mnie -U2.

            Dla mnie miałby sens składak z płyt wydanych po Rattle and Hum. Wcześniejsze,
            uważam, dobrze poznać w całości.
            • cze67 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:19
              Dobrze poznać kilka płyt Rush, np. tych wskazanych w wątku o tym zespole. Gdyby
              ktoś nie miał jednak cierpliwości, polecam podwójny składak "Chronicles":
              www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=10:1kq6g4attv8z
              • cze67 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:26
                Podobnie Hawkwind (co to nagrali płyt!). Istnieje świetny (potrójny!)
                składak "Epoch Eclipse: 30 Year Anthology":
                www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=10:2dl67ub010jh
                lub podwójny "Ambient Anarchists:
                www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=10:qzdxlf3ejcqi
        • d84 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:47
          Big Boi And Dre Present... Outkast

          tinyurl.com/qhply
          • d84 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:49
            (nie wiem czemu nie działa :/)

            www.fan.pl/shopping/pe.php?id=102514
      • ilhan Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:21
        d84 napisał:

        > Ilhan nie zostawi na mnie suchej nitki, ale opróćz "Singles" New Order ine
        > planuję na półkę wnieść innych pozycji :)

        Jeśli już, to chyba klasyczne "Substance", a nie jakieś tam "Singles" :)
        Choć tak czy owak, dla mnie są płyty obowiązkowe w podstawowej dyskografii.

        Odnośnie tematu (pora samemu się ponarażać), uwielbiam np. single Jamesa, a płyt niespecjalnie chce mi się słuchać.
    • glebogryzarka1 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 11:30
      > Kiedyś w takim kontekście padła na forum nazwa The Stranglers i
      > płyta "Peaches: The Very Best of the Stranglers".

      Eee? Według mnie przynajmniej pierwszą i/lub "La Folie" (to zależy, czy wolimy
      Stranglers wczesne, czy późniejsze) trzeba znać w całości.
      Myślę, że dobrym przykładem byłby np. Badly Drawn Boy - wyśmienite single,
      nudne albumy - ale on się chyba składaka jeszcze nie doczekał.
      • libertine Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 12:11
        glebogryzarka1 napisał:

        >Badly Drawn Boy - wyśmienite single,
        > nudne albumy - ale on się chyba składaka jeszcze nie doczekał.

        eee tam, debiut był fajny. co do późniejszych płyt to pełna zgoda.
      • mr.glam Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 12:17
        Eurythmics - Greatest Hits
        Abba - Gold
        Queen - Greatest Hits I & II
        Carpenters - Gold

        co nie znaczy oczywiście, że nie warto poznać dyskografii tych zespołów, a
        przynajmniej niektórych płyt. poza tym składanek praktycznie nie słucham, chyba
        że chodzi o kompilacje robione przeze mnie czy moich przyjaciół albo zestawy
        polskiej Złotej Kolekcji - wszak chodzi o artystów, których płyt trudno dzis
        posłuchać w oryginale i dobrej jakości.
        thebestofa U2 nawet nie tknąłem, to a propos któregoś z przedmówców.
    • glebogryzarka1 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 12:32
      Można dorzucić parę składów z lat 80 - Spandau Ballet, Culture Club, (narażę
      się) Duran Duran, A-HA (chociaż np. ich trzeci album jest bardzo mocny, a
      single z niego średnio trafione), wiecie co mam na myśli.
      • d84 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 13:29
        >Duran Duran

        A może Rio lepiej zamiast składaka? :>
      • ilhan Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:18
        glebogryzarka1 napisał:

        > Można dorzucić parę składów z lat 80 - Spandau Ballet, Culture Club, (narażę
        > się) Duran Duran

        Przepraszam, czy ten post sugeruje, że "Rio" można odpuścić? :|
        • glebogryzarka1 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:50
          > Przepraszam, czy ten post sugeruje, że "Rio" można odpuścić? :|

          Tak. Wszystko poza singlami na tej płycie jest przeciętne, instrumentaliści
          poza Rhodesem chcą grać jak najgęściej i średnio to się przysługuje
          kompozycjom. Ten album wyje o porządnego producenta (którego dostał następny -
          "Seven and the Ragged Tiger", moim zdaniem znacznie od "Rio" lepszy).
          Wiedziałem, że się narażę.
          • ilhan Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:54
            glebogryzarka1 napisał:

            > > Przepraszam, czy ten post sugeruje, że "Rio" można odpuścić? :|
            >
            > Tak. Wszystko poza singlami na tej płycie jest przeciętne, instrumentaliści
            > poza Rhodesem chcą grać jak najgęściej i średnio to się przysługuje
            > kompozycjom. Ten album wyje o porządnego producenta (którego dostał następny -
            > "Seven and the Ragged Tiger", moim zdaniem znacznie od "Rio" lepszy).
            > Wiedziałem, że się narażę.


            No. Ej bo jest dokładnie na odwrót - "Last Chance On The Stairway" nie był singlem, a wg mnie jest najlepszy na tej płycie.
            • glebogryzarka1 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:57
              Jutro zdaje się jest forumowy mityng. Wobec czego, jak zwykle w takich
              przypadkach, proponuję solo.
              :D
              • ilhan Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:59
                glebogryzarka1 napisał:

                > Jutro zdaje się jest forumowy mityng. Wobec czego, jak zwykle w takich
                > przypadkach, proponuję solo.
                > :D

                Przygotuj mi prezentację na niemiecki na czwartek i wtedy z przyjemnością <palacz>
                • glebogryzarka1 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 15:20
                  Mogę zaprezentować jedynie typowo niemiecką wrażliwość.
            • ilhan Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 14:57
              Kilka lat temu bym się kłócił, ale dziś chyba The Charlatans. Właściwie same dobre płyty, ale esencja - The Only One I Know, Sproston Green, Can't Get Out Of Bed, Jesus Hairdo, One To Another - na singlach. Także kupić "Melting Pot", ściągnąć single z płyt od 1999 i styka.
    • braineater Mogę się czepnąć? 09.05.06, 12:33
      Bo coś mi zgrzyta w tym temacie, w odniesieniu do tego akurat foruma. Jak tu
      siedzę chwilę już, tak nabrałem przekonania i to raczej niepodważalnego, ze
      forum to zamieszkuje grupa konkretnych psycholi, do muzyki nader poważnie
      podchodzących i traktujących ją z należytym szacunkiem.
      I patrzę w ten wątek i się czuję, jakby mi kto w burżujskiej restauracji polał
      wina "Pokusa" do obiadu. Składaki? Kompilacje?
      Jakoś zawsze mi się wydawało, że po to pan artysta wydaje płytę, z określoną
      ilością utworów, ułożonych w takiej a nie innej kolejności, trwającą tyle i ani
      chwili krócej, żeby pan słuchacz łaskawie rozpłaszczył zad i posłuchał całości,
      i na tej bazie dopiero budował sobie oceny. Dokładnie tak jak w innych
      dziedzinach sztuki - w książkach tez przeciez raczej nie robi sie składanki z
      najfajniejszych fragmentów. Jakby to wyglądąło? Tu otwarcie Zbrodni i Kary, Tu
      starzec zosima, tu kawałek z Łagodnej i jeszcze z dwa teksty z Opowieści
      Niesamowitych i mamy The Best Of Dotojewski Który to debest nie daje żadnego
      pojęcia o pisarzu i o tym, o czym naprawdę są jego książki. I dokładnie tak,
      przynajmniej w moim odbiorze, jest z składankami utworów jednego artysty.
      Wartosci poznawczej zero, wartości artystycznej jeszcze mniej i jedyne, co od
      tego rośnie to konto wydawcy oraz ego forumowiczów na FM, co po przesłuchaniu
      jednego składak Rolling Stones dochodza do wniosku, że wiedza juz fszysko, no
      normalnie stary, fszysko, o tym zespole.
      Albo powazne podejście do słuchania, albo The best of...


      P:)
      <przepraszam, ale sie jakoś tak z rana obruszyłem:>
      • cze67 Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 12:39
        Jednych artystów można/wypada/trzeba poznać dogłębnie, płyta po płycie. Innych
        (można/wypada/trzeba) jeno liznąć, poznać ich twórczość "po łebkach".
        Nie wszystkie płyty to muzyczna "Zbrodnia i kara". Wiele to zaledwie
        Chmielewska.
        • dziewczyna_mickiewicza Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:12
          ja bym jeszcze cos dorzucila, skoro porownujemy muzyke z literatura w jakis
          sposob: oczywiscie, ze rozbijanie na kawaleczki dostojewskiego nie ma wiekszej
          wartosci, ale (przynajmniej ja tak mam) - lubie czasem siegac do poszczegolnych
          rozdzialow powiesci, ktore uwazam za dziela, glownie z tego powodu, ze sa
          dzielem same w sobie, nawet odlaczone od reszty. w ten sposob czytam np czasem
          millera, wybierajac ulubione fragmenty. nie uwazam, zeby to byl zabieg
          degradujacy w jakikolwiek sposob dana ksiazke czy autora. podobnie jest z
          plytami - przynajmniej niektorymi. nie mowie, ze zupelnie sie zgadzam z
          wybiorczym traktowaniem (uwielbiam na przyklad robic takie mini soundtracki,
          ale to troche inny rodzaj skladanki, bo nie jest best ofem danego artysty, a
          raczej swiadomym wyborem konkretnych utworow, ktore wpasowuja sie w nastroj),
          ale to nie oznacza, ze sluchanie pojedynczych kawalkow zawsze odbiera zamysl
          tworczy autora.
      • glebogryzarka1 Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 12:47
        Czepiasz się Brajnu - płyta to przede wszystkim zbiór utworów, z których każdy
        jest zamkniętą całością, a znacznie rzadziej dzieło stanowiące odrębną jakość.
        Ja już rzygam przesłuchiwaniem albumów trwających po 78 minut sztuka, a
        zawierających trzy-cztery dobre utwory, w tym singiel.
      • nemrrod Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:00
        Brain, chyba dramatyzujesz trochę. Przecież coraz oczywistszy i realny staje się
        fakt, o którym się mówi tu i ówdzie, a o którym pisano też tutaj, a mianowicie,
        że niedługo będziemy słuchać już tylko singli i pojedynczych kawałków, a album
        jako taki odchodzi nieuchronnie do lamusa. Nigdy nie miałeś tak, że usłyszałeś
        kilka utworów, a po sięgnięciu po cały album okazało się, że poza tymi znanymi
        nic tam ciekawego nie ma? Albo tak, że znasz i lubisz jakiś kawałek, ale nie
        masz ochoty słuchać całego albumu, bo wiesz że to np. nie do końca Twoja bajka?
        Ja mam tak często, coraz częściej.
        Zresztą sami artyści i wydawcy już zaczynają chyba rozumieć ten mechanizm -
        ukazuje się coraz więcej płyt, które są w istocie zbiorami singli i epek, vide
        Alan Braxe, Lekman, Battles, by wymienić kilka.
      • pytajnick Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:01
        Ja chyba jednak coś mam z poglądu Braineatera, bo na palcach jednej ręki
        policzyć potrafię składanki, które mi się choć trochę podobają (wśród nich Kula
        Shaker), a zwykle podobają mi się dlatego, że poznałem je jako pierwsze z
        repertuaru zespołu. Ale taka płyta zdarza mi się może raz na rok i wracam do
        niej niezwykle rzadko.

        Jeśli traktować muzykę, albumy muzyczne, jednak jako coś więcej niż tylko zestaw
        melodyjek - dajmy na to jako również jakąś formę przekazu pozaestetycznych
        treści, oddanie stanu ducha autorów, jakąś dłuższą opowieść, "podróż muzyczną",
        to kompilacje gubią gdzieś po drodze wiekszość tych walorów - gubią kontekst,
        gubią "klimat czasu", ów moment życia i stan twórców na dany moment, ich
        zamierzenia (nawet nieświadome), przez co powstaje taka antologia posklejana z
        pojedynczych rozdziałów, mniej lub bardziej wybitnych, książek, zamiast może
        czasem zbyt jednolitego, ale jednak coś przedstawiającego zdjęcia, otrzymujemy
        jakby witraż posklejany z różnych fragmentów starych zdjęć, który to witraż może
        co prawda zrobić wielkie wrażenie na odbiorcy, przede wszystkim pokazując
        wielobarwność różnych "momentów" z życia i twórczości autora, ale trudno
        którykolwiek z tych momentów porządnie "przeżyć", widząc wszystko i
        fragmentarycznie, i z dystansu, bez możliwości prawdziwego "wejścia w epokę", w
        emocje/stan ducha/zamysł twórczy/itd. artysty.

        Czy pobiłem rekord długości pojedynczego zdania?
        • cze67 Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:09
          Porównywanie płyty do powieści ma wtedy sens, kiedy płyta jest dziełem
          zamkniętym, szeroko pojętym koncept - albumem. Większość płyt to jednak "zbiór
          opowiadań".
          • pytajnick Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:15
            cze67 napisał:

            > Porównywanie płyty do powieści ma wtedy sens, kiedy płyta jest dziełem
            > zamkniętym, szeroko pojętym koncept - albumem. Większość płyt to jednak "zbiór
            > opowiadań".

            To by wyjasniało, czemu takie porównanie stosuję - 2/3 moich ulubionych płyt to
            albumy na tyle spójne, że pod (nawet wyłącznie!!) względem muzycznym nazwałbym
            je "szeroko pojętym konceptem". Po prostu trzymają się kupy, są przemyślane, są
            dziełem całościowym, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie - być może
            "obiektywnie" tak nie jest, może jakbym poznał np. płyty Sigur Rós posklejane
            zupełnie inaczej i wymieszane ze sobą, to tez by mi się podobało.
        • ktmajcher Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:50
          pytajnick napisał:

          > Czy pobiłem rekord długości pojedynczego zdania?

          nie, Marquez był przed tobą
      • obly Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:08

        A. ci artyści którzy z rozmysłem tworzą zapychacze bez czuwania nad całoscią -
        chuj im w szyje i lecimy po best ofy -

        B. to samo z muzykami których w sumie nie kumam i chciałbym poznac ich fenomen -
        ale wtedy nei biore sie za best ofy - dopiero w drugiej kolejnosci - najpierw
        idzie ich najbardziej uznany album

        C. ale są kolesie któzych dla mnie słuchanie best ofów nie ma sensu
        najmniejszego i jest dla mnie lekkim obrzydzeniem patrzenie sie nawet na taki
        zestawik.
        ale podkreslam - dla mnie - bo to moje ulubione i na wskroś przesłuchane rzeczy
        do których inni moga mieć podejście typu A lub B.
        • obly Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:10
          nie wyobrażam sobie Diamandy Galas - best of
          ale wyobrażam sobei i bym chwalił best ofik - art of noise
          • braineater Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:23
            Aha, znaczy to ja jestem ten nienormalny?:)
            Nie wiem, moze dlatego że muzyka jest dla mnie na drugim miejscu w hierarchii
            sztuk ulubionych i może za duzo schematow z traktowania książek przenoszę na
            te pole, ale nigdy nie umialem sie do składakow przekonać. Rozumiem jeszce
            składaki by label - dostaję próbki różnych wykonawców i wskazówki po co
            ewentualnie siegnąć. składanki monoartystyczne - chyba, że sa to rzeczy typu "b-
            sides and rarities" zawsze mi sie zdawały pozbawione większego sensu i były z
            reguły dramatycznie monotonne w swoim kompletnym niepochytaniu. Tu kawałek w
            jednej stylistyce, tu w drugiej, posrodku jakieś skity i generalnie dostają
            wiadro podrobów z ktorych nie da sie niczego ugotować.
            No i jednak, mimo, że czasami cięzko złapac myśl przewodnia albumu, to raczej
            podchodząc do słuchania zakladam, że album taka mysl ma - każdy.
            A co do argumentu ze epki i single robia rynek, to ja bym sie tak nie cieszył z
            tej rezygnacji artystów z 78 minutowych kobył (które uwielbiam), bo dojdzie do
            tego, o czym pisalismy juz pare razy wczesniej, czyli, że artysta i uznanym
            muzykiem będzie kazdy, któremu choc raz w zyciu uda sie napisac chwytliwy
            przebój do ściagnięcia na Twoj telefon...

            P:)
            • nemrrod Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:37
              Gwoli jasności - nie słucham składanek i nie jestem przeciwnikiem albumu jak
              otakiego. Twierdzę tylko, że powstaje coraz mniej płyt, które faktycznie są
              spójną całością (Sufjan Stevens... co jeszcze?).
              Właściwie to jestem przeciwnikiem składanek, tych wydawanych oficjalnie (jeśli
              słucham to raczej tych made by myself) :) Ale jestem też przeciwny słuchaniu
              całego albumu za każdym razem, gdy chcemy wyrobić sobie opinię o danym wykonawcy
              i doszukiwaniu się tam jakiejś myśli czy konceptu.
              • pytajnick Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:44
                nemrrod napisał:

                > Gwoli jasności - nie słucham składanek i nie jestem przeciwnikiem albumu jak
                > otakiego. Twierdzę tylko, że powstaje coraz mniej płyt, które faktycznie są
                > spójną całością (Sufjan Stevens... co jeszcze?).

                Jezzz, tysiące!

                Ale może słuchamy innych "gatunków".

                > Ale jestem też przeciwny słuchaniu
                > całego albumu za każdym razem, gdy chcemy wyrobić sobie opinię o danym wykonawc
                > y
                > i doszukiwaniu się tam jakiejś myśli czy konceptu.

                Nie znosze od jakiegoś czasu "wysiłku" przy słuchaniu muzyki, więc gdyby się
                trzeba było "doszukiwać", to pewnie bym nie zauważył. Takie rzeczy same się
                narzucają - ot, klimat albumu, tak jak klimat filmu, ksiązki, sztuki, czy nawet
                - zbioru opowiadań (weźmy cos bardzo znanego - np. Sapkowski? - klimat nie
                mniejszy niż samej sagi).
              • braineater Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 15:43
                Mam nadzieje że nie wyszło, że sie personalnie czepnąłem? Jak tak, to
                przepraszam, mysl ogólna to miała byc:)
                A wracając do tematu, to wydaje się, że Pagaj i Pan Glam maja rację - z jednej
                strony są kapele których rolą jest dostarczanie przebojów i wesołych piosenek -
                choćby wspomniane Arctic Monkeys (opinie po wysłuchaniu własnie losowo
                wybranych kilku numerów) i są muzycy i zespoły, które zawsze tworzą zamknięte
                całosci - ze sobie niespodziewanie wspomnę WaitsaTigerLilliesZornaBeckaGalas,
                żeby zostac przy mojej stałej litanii nazwisk. I przyznam, że wydanie The Very
                Best of Tom Waits uznałbym z mety za początek końca tego twórcy. I może to jest
                tak (spaaaaaaaaaaaaaaalić heretyka!!!), że w rockowym graniu skonczyła się,
                oprócz wielu innych rzeczy, takze idea koncept albumu, ale w innych gatunkach
                zdaje sie trzymac całkiem nieźle.

                P:)
          • mr.glam Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:26
            są zespoły singlowe i albumowe, to chyba oczywiste. i jak widać, wymieniłem
            raptem kilka takich kompilacyjnych przypadków, a i wśród nich, dajmy na to w
            kwestii Carpenters, zdołałem już całą dyskografię niemal zgromadzić, zresztą
            dzięki własnie poznaniu wcześniej Gold. przeboje to jeden z filarów muzyki
            popularnej, i nie tylko popularnej. czasem ich konkretne kolekcje komuś
            wystarczają, a czasem nie, i tyle.
            • cze67 Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:30
              mr.glam napisał:

              > są zespoły singlowe i albumowe, to chyba oczywiste. i jak widać, wymieniłem
              > raptem kilka takich kompilacyjnych przypadków, a i wśród nich, dajmy na to w
              > kwestii Carpenters, zdołałem już całą dyskografię niemal zgromadzić, zresztą
              > dzięki własnie poznaniu wcześniej Gold.

              Ciekawe, bo akurat wczoraj będąc w sklepie muzycznym przeglądałem płyty
              Carpenters pod kontem ewentualnego przyszłego zakupu którejś z nich (chodzi ta
              myśl za mną zresztą od paru dobrych lat, bo takie We've Only Just Begun za
              każdym razem mnie zabija)...
              • mr.glam Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:56
                cze67 napisał:

                > mr.glam napisał:
                >
                > > są zespoły singlowe i albumowe, to chyba oczywiste. i jak widać, wymienił
                > em
                > > raptem kilka takich kompilacyjnych przypadków, a i wśród nich, dajmy na t
                > o w
                > > kwestii Carpenters, zdołałem już całą dyskografię niemal zgromadzić, zres
                > ztą
                > > dzięki własnie poznaniu wcześniej Gold.
                >
                > Ciekawe, bo akurat wczoraj będąc w sklepie muzycznym przeglądałem płyty
                > Carpenters pod kontem ewentualnego przyszłego zakupu którejś z nich (chodzi
                ta
                > myśl za mną zresztą od paru dobrych lat, bo takie We've Only Just Begun za
                > każdym razem mnie zabija)...

                no widzisz, składak Gold jest długi i bogaty. ale całe płyty też są świetne.
                We've Only.. jest na Close To You, pewnie właśnie któryś z pierwszych albumów
                byłby dla ciebie najbardziej interesujący. ja chyba najbardziej lubię Now &
                Then, raz ze względu na Yesterday Once More, dwa - na przeuroczy mix starych
                przebojów ery rock n' rolla i sweet. niezwykłe są jednak i ostatnie dokonania
                Karen i Richarda, tu polecam album Voice Of The Heart.
                a tak podsumowywując, to dla mnie istnieje tylko jedna jedyna wersja piosenki
                The Beatles, która przewyższa oryginał. to Ticket To Ride z debiutanckiego
                albumu Carpenters o tej samej nazwie :)
        • ktmajcher Re: Mogę się czepnąć? 09.05.06, 13:48
          obly napisał:

          > B. to samo z muzykami których w sumie nie kumam i chciałbym poznac ich
          fenomen
          > -
          > ale wtedy nei biore sie za best ofy - dopiero w drugiej kolejnosci - najpierw
          > idzie ich najbardziej uznany album

          również wolę któryś z albumów regularnych (nawet nie musi to być ten naj),
          składaki out
    • pytajnick Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 12:49
      OutKast - jednak takie The Love Below po prostu całe trzeba poznać, wydaje mi
      się że wyjęcie samych hitów zupełnie nie odda tego, jak niesamowicie różnorodna
      - czasem aż wnerwiająco - ale zarazem jak "ambitna" ta muzyka jest, nie tracąc
      nic ze swej atrakcyjności (no może troszkę - porównując do jakże udanych singli).

      Ze swojej strony rzucę nazwę Kula Shaker. Bardzo zespół lubiłem swego czasu, ale
      w końcu wystarczało mi odświezyć sobie od czasu do czasu pewien składak - nie
      wiem czy to było "Kollected: Best of Kula Shaker", czy to był jakiś piracki
      zbiorek - ale zawierał to co najlepsze z niewielkiego dorobku grupy.
      • libertine Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 13:23
        pytajnick napisał:

        >Ze swojej strony rzucę nazwę Kula Shaker. Bardzo zespół lubiłem swego czasu, al
        > e
        > w końcu wystarczało mi odświezyć sobie od czasu do czasu pewien składak - nie
        > wiem czy to było "Kollected: Best of Kula Shaker", czy to był jakiś piracki
        > zbiorek - ale zawierał to co najlepsze z niewielkiego dorobku grupy.

        to bardzo dobry przykład, cze pisał niedawno, że z 2 płyt kuli zrobiłby jedną
        (ja dorzuciłbym jeszcze kilka z b-side'ów) i byłaby to płyta nieomal genialna.

        inna sprawa to robienie best of po wydaniu 2 albumów.....
        • mr.glam Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 13:28
          libertine napisał:

          > pytajnick napisał:
          >
          > >Ze swojej strony rzucę nazwę Kula Shaker. Bardzo zespół lubiłem swego czas
          > u, al
          > > e
          > > w końcu wystarczało mi odświezyć sobie od czasu do czasu pewien składak -
          > nie
          > > wiem czy to było "Kollected: Best of Kula Shaker", czy to był jakiś pirac
          > ki
          > > zbiorek - ale zawierał to co najlepsze z niewielkiego dorobku grupy.
          >
          > to bardzo dobry przykład, cze pisał niedawno, że z 2 płyt kuli zrobiłby jedną
          > (ja dorzuciłbym jeszcze kilka z b-side'ów) i byłaby to płyta nieomal genialna.
          >
          > inna sprawa to robienie best of po wydaniu 2 albumów.....
          >
          >

          jeszcze inna po 1, a bywało i tak :D
        • ihopeyouwilllikeme Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 15:27
          > to bardzo dobry przykład, cze pisał niedawno, że z 2 płyt kuli zrobiłby jedną
          > (ja dorzuciłbym jeszcze kilka z b-side'ów) i byłaby to płyta nieomal genialna.

          Ostatnio poznałem ich drugą płytę, i całkowicie się nie zgadzam - oba albumy to
          czysty geniusz od poczatku do końca.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 15:30
            Nie wiem też, po co słuchać U2 ze składanki, skoro ten zespół NIGDY nie nagrał
            ANI JEDNEGO wypełniacza :)
            • luukasz4 Re: Wystarczy dobry składak? 09.05.06, 15:44
              moze i U2 nie nagral zadnego wypelniacza, ale nagral mnostwo piosenek, ktore mi
              sie nie podchodza. Nagral tez kilka ktore podobaja mi sie jak najbardziej.
              Akurat nie mieszcza sie one na jednej regularnej plycie.
              A w kwesti skaldanek- Legend Boba Marleya to chyba dobry przyklad. Mialem to
              niegdys na kasecie, pare lat temu zebralem prawie cala jego dyskografie (nie
              liczac trudniej dostepnych wczesnych nagran i ostatnich wynalazkow typu remiksy
              i posmiertne duety. Raczej nie bylo warto -jednak Legend i kolejna,
              uzupelniajaca skladanka, ktorej tytulu nie pamietam, wystarcza. No, chyba zeby
              uzupelnic to o Uprising badz Kaye.
    • roar Re: Wystarczy dobry składak? 10.05.06, 01:13
      To może tak... w przypadku wielu wykonawców wystarczy dobry składak, i owszem. Ale może to być tylko składak, który się zrobi samemu. Tak, tu jest sprzeczność logiczna. Nie ma drogi na skróty w poznawaniu czyjejś twórczości. Przynajmniej ja sobie takowej nie wyobrażam.

      ...osobiście składanek zwyczajnie nie uznaję, ale, z drugiej strony, nie
      wyobrażam sobie słuchania płyt jedynie w całości, "bo tak chciał artysta". Nie no, jasne, na pewno zrobię to co najmniej raz, żeby sprawdzić, czy "oficjalna" kolejność się sprawdza. Ale generalnie muzyka, jako w istocie swej czysta forma, jest tak oderwana od jakiegokolwiek kontekstu, że, o ile tylko dzieło muzyczne jest w jakikolwiek sposób podzielone na fragmenty, możliwe staje się układanie tych fragmentów w dowolne kombinacje. I to jest piękne.

      Zwyczajnie nie wierzę tylko, że ktoś może zrobić to za nas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka