Dodaj do ulubionych

W lipcu słuchaliśmy

31.07.06, 13:21
Mocno college-rockowy miesiąc jeśli o mnie chodzi.

Płyta miesiąca:

THE REPLACEMENTS - Let It Be. Nie mam nic do powiedzenia, aktualnie stawiam ten album wyżej niż jakikolwiek amerykański z lat 80.

Reszta:

THE REPLACEMENTS - Hootenanny. Wstęp do "Let It Be"; za dużo robienia sobie jaj, za mało solidnego grania. "Color Me Impressed" jednakowoż wymiata, a balladka "Within Your Reach" z automatem perkusyjnym pokazuje spore horyzonty hardkorowo-punkowej jeszcze wtedy kapeli.

THE REPLACEMENTS - Tim. No *zdecydowanie* słabszy jest ten album od Płyty Miesiąca. Zapewne to zgubny wpływ dużej wytwórni i producenta, więc choć "Left Of The Dial" miażdży emocjonalnie, "Bastards Of Young" po prostu miażdży, a i parę innych numerów poważnie daje radę, to jeśli nie pokochałem tej płyty przez trzy lata, chyba nigdy już się to nie zdarzy.

THE REPLACEMENTS - Pleased To Meet Me. Poziom "Tim" jak dla mnie. "Alex Chilton" = jeden z niedoścignionych wzorców power-popowej, radiowej trzyminutówki z pięknym tekstowym hołdem dla lidera Big Star. Sporo potencjalnych przebojów spapranych produkcyjnie - szczególnie "Can't Hardly Wait" - ktoś kto wstawił tam te dęciaki powinien sam powiesić się za jaja. Nie no, ogólnie wciąż bardzo mocna płyta.

HUSKER DU - New Day Rising. Tak se myślę, że to chyba jednak najmocniejszy ich LP. Zostało trochę tej nieokiełznanej wściekłości "Zen Arcade", co uwzględniając postęp songwritingu i ogólnej ogłady brzmienia daje klasyczny efekt (nie żeby ZENEK nie był klasyczny). No bo z jednej strony dziki opener/tytułowy, a z drugiej takie melodie jak "Terms Of Psychic Warfare" i "Books About UFOs".

HUSKER DU - Warehouse: Songs And Stories. Trochę dissowany w niektórych środowiskach za kompromisowość (?!) ostatni album Huskers jest jednocześnie bodaj najbardziej przystępnym w całym dorobku. No i "Could You Be The One", jaki to jest hit.

BIG STAR - #1 Record. Zabawnie skonstruowana płyta. Numer rockowy ("Feel"), balladowy ("El Goodo"), rockowy ("In The Street" streszczający pół dyskografii Teenage Fanclub), balladowy ("Thirteen" - BTW utwór typu "nie mogę już tego słuchać, bo za piękne"), rockowy ("Don't Lie To Me") i - niespodzianka - balladowy ("India Song"), a potem rockowy, hehe. Oczywiście to zupełnie nieistotne, bo album wybitny.

THE BODINES - Played. Przy kilku solidniejszych sesjach z C-86 objawiła się chyba najlepsza piosenka na całej składance - "Therese" tych właśnie gnojków z jakichś przedmieść Manchesteru. Cudowna jangle-popowa melodia w stylu Orange Juice/środkowych Bunnymen. I cały album oczywiście nie jest tak zaraźliwy, ale bez wyjątku miły.

DESTROYER - Destroyer's Rubies. Kkrzysiekk powiedział mi jak szliśmy bodaj na Kanye Westa, że to jego druga ulubiona płyta z 2006 i stwierdziłem, że w końcu muszę posłuchać. No i faktycznie - Bejar oczywiście w formie. Zdaje się, że to bardziej przystępne oblicze tego zioma, ale kompozycyjnie takiemu "Your Blues" raczej nie ustępuje. A na marginesie dorzucę "Mass Romantic" PORNOSÓW, które towarzyszyło mi w drodze na Opener i jeśli istnieje lepsza płyta do takich celów, to chcę ją poznać.

Oprócz tego sporo The Byrds, ale pewnie bym sprofanował, no i zapewne zapomniałem o tysiącu rzeczy, więc tu skończę.
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 13:48
      Arthur H POUR MADAME X
      The Bacon Brothers WHITE KNUCKLES
      Bedhead TRANSACTION DE NOVO
      Bell X1 FLOCK
      Dan Bern FIFTY EGGS
      Geoff Berner WHISKEY RABBI
      Bibio HAND CRACKED
      Big Star THIRD/SISTER LOVERS
      Johnny Cash AMERICAN V: A HUNDRED HIGHWAYS
      Lisa Chappell WHEN THEN IS NOW
      Charalambides A VINTAGE BURDEN
      Chocolate Genius BLACK YANKEE ROCK
      CROSSING BORDER 1998
      The Cure EXTENDED MIXES
      Ron Davis Trio SHIMMERING RHYTM
      Ani DiFranco REPRIEVE
      The Divine Comedy VICTORY FOR THE COMIC MUSE
      Dr. John MERCERNARY
      Bob Dylan ANOTHER SIDE OF BOB DYLAN
      Eagles Of Death Metal DEATH BY SEXY
      El Ten Eleven EL TEN ELEVEN
      The Elected SUN, SUN, SUN
      Flogging Molly WHISKEY ON A SUNDAY
      Flying Saucer Attack FLYING SAUCER ATTACK
      FOLK-OFF
      Friends of Dean Martinez RANDOM HARVEST
      Gnarls Barkley ST. ELSEWHERE
      The Go! Team THUNDER, LIGHTNING, STRIKE
      Green Revolution AS FAR AS TWENTY PESOS CAN GO
      Herbie Hancock FLOOD
      Gibby Haynes & His Problem GIBBY HAYNES AND HIS PROBLEM
      Mark Lanegan THE WINDING SHEET
      LOOKING FOR EUROPE - NEO FOLK COMPENDIUM
      Los Lonely Boys SACRED
      Aimee Mann LIVE AT ST. ANN'S WAREHOUSE
      Marillion FUGAZI
      The Mars Volta AMPUTECHTURE
      Mission of Burma THE OBLITERATI
      The Mountain Goats GET LONELY
      No-Man TOGETHER WE'RE STRANGER; WILD OPERA
      The Paper Chase NOW YOU ARE ONE OF US
      Art Pepper SO IN LOVE
      Grant Lee Phillips NINETEENEIGHTIES
      Psapp THE ONLY THING I EVER WANTED
      Hugo Race + The True Spirit EARLS WORLD
      Julie Roberts MEN & MASCARA
      Ryuichi Sakamoto DISCORD
      Wayne Shorter NIGHT DREAMER
      Paul Simon SURPRISE
      Smog KNOCK KNOCK
      Candi Staton HIS HANDS
      Stumps LOST WEEKEND
      Billy Bob Thornton HOBO
      Tom Waits VH1 STORYTELLERS
      Woven Hand MOSAIC

      I z zaległości:

      Craig Armstrong AS IF TO NOTHING (jednak oryginały były ładniejsze)
      Augie March STRANGE BIRD (wrażenia dość pozytywne)
      Cloroform CRACKED WIDE OPEN (nie doznałem specjalnie jakoś)


      Filmowe:

      Mychael Danna ARARAT
      Don Davis THE MATRIX
      John Debney CUTTHROAT ISLAND
      A DIRTY SHAME
      Michael Andrews DONNIE DARKO
      CLEAN
      Mychael Danna THE ADJUSTER
      THE DEVIL'S REJECTS
      Paul Giovanni THE WICKER MAN
      James Newton Howard LADY IN THE WATER
      Rolfe Kent SIDEWAYS
      A LOVE SONG FOR BOBBY LONG
      Randy Newman THREE AMIGOS
      Rachel Portman THE LAKE HOUSE
      Graham Reynolds & The Golden Arm Trio A SCANNER DARKLY
      Tomita STORM FROM THE EAST
      Hans Zimmer BROKEN ARROW; PIRATES OF THE CARIBBEAN: DEAD MAN'S CHEST
      • humbak Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 19:35
        A co ze składanką twardzielu?:)
        • grimsrund Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 19:37
          Leży w pobliżu i kusi [ tu zazwyczaj byłby zmrużony śmieszek ].

          • humbak Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 19:51
            Coś słabo kusi:P [a co się będę powstrzymywał?].
    • glebogryzarka1 Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 13:50
      Płyta miesiąca:

      Gnarls Barkley - St. Elsewhere
      Oczywiście. One hundred steps ahead.

      Reszta:

      Dogs Die in Hot Cars - Please Describe Yourself
      Ach, jakie to milusie. "Godhopping" mistrz, i nawet po takim otwarciu nie
      zawiodłem się bardzo na dalszym ciągu.

      Bran Van 3000 - Glee
      W szoku. "Problems" przepowiada Peaches, Ladytron i Miss Kittin w
      jednym, "Drinking in LA" w dalszym ciągu jest przebojem, "Carry On" powinien
      był nim zostać. Nieco reggae'owych zagrywek nie psuje tego albumu, bo nie ma
      nic wspólnego z wersją harcerską gatunku, psuje go natomiast gitarzysta. Kiedy
      gra na czysto, świetnie. Kiedy włącza przester i ktoś zaczyna rymować na
      kwadracie (a zdarza się to dwa czy trzy razy) to się robi pierwsze Beastie
      Boys. Więcej negatywnych uwag nie mam. Jak widać, gdy w studiu spotka się
      kilkanaścioro kreatywnych amatorów, może być z tego rezultat.

      Madness - wszystko
      Rekolekcje.

      Dobra, nie pamiętam więcej. Muszę se w domu spojrzeć na playlisty.
      • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 04.08.06, 19:17
        glebogryzarka1 napisał:

        > Dogs Die in Hot Cars - Please Describe Yourself
        > Ach, jakie to milusie. "Godhopping" mistrz, i nawet po takim otwarciu nie
        > zawiodłem się bardzo na dalszym ciągu.

        Well, i ja sobie wyciągnąłem. Nie miałeś prawa zawieść się po "Godhopping", bo "Lounger" jest przecież jeszcze lepsze. A raczej bardziej milusie (milusiejsze?).
    • pszemcio1 Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 15:14
      ilhan napisał:
      > DESTROYER - Destroyer's Rubies. Kkrzysiekk powiedział mi jak szliśmy bodaj na
      K
      > anye Westa, że to jego druga ulubiona płyta z 2006 i stwierdziłem, że w końcu
      m
      > uszę posłuchać. No i faktycznie - Bejar oczywiście w formie.


      a to prawda że super płytka, zresztą pisałem już. dla mnie nadal nr 1 tego roku
    • pytajnick Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 16:31
      Większość lipca to było zdecydowanie słuchanie świata a nie muzyki, z czym było
      mi zresztą bardzo dobrze (i ciesze sie że sierpnień też taki będzie), ale w tych
      krótkich przerwach (czytaj: podczas smażenia się w mieszkaniu) leciały z nowych
      rzeczy::

      Aphex Twin - 28 Remixes For Cash
      Calexico - Garden Ruins
      Cibelle - The Shine Of Dried Electric Leaves
      Elvis Costello And Allen Toussaint - The River In Reverse
      Danielson - Ships
      Gong - Gauzese!
      Gong - Shamal
      Metallica - Master Of Puppets
      Ozric Tentacles - Eternal Wheel (The Best Of)
      Twilight Singers - Powder Burns

      ... i raczej nie porwały. Ciekawe było posłuchanie Gongowych rówieśniczek, które
      się tak bardzo od siebie różnią, że czasem ma się wrażenie, iż nie tylko
      rocznik, ale i nazwa zespołu nie powinna być taka sama. Cały Gong.

      Costello ładny i przyjemny ale zupełnie nie porwał. Cibelle też gładka i
      delikatna, ale... leci sobie, ot, zresztą tak samo jak Calexico. Ale to
      generalnie były sympatyczne płytki.

      Składak Ozric tylko potwierdza, że a) zespół ma swój jedyny, absolutnie jedyny w
      swoim rodzaju styl, oraz że b) prawie w ogóle się nie zmienia, a zmiany są
      kosmetyczne. Dużo wpływów reggae na tej składance o dziwo (w stosunku do płyt).
      Na Twilight Singers kolejny raz się zawiodłem, a słuchania Metalliki wystarczy
      mi na następne 10 lat (z całym szacunkiem :). Aphex Twin remiksowy fascynujący -
      ale na jedno przesłuchanie. Danielson też na jedno przesłuchanie. Bez "fascynujący".
    • hennessy.williams Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 16:47
      Zapuściłem się w czerwcu, więc robie dwa w jednym.


      Płyta (dwu)miesiąca:

      Joan As Policewoman – Real Life


      Hit (dwu)miesiąca:

      Gnarls Barkley – The Boogie Monster


      Jest super:

      Johnny Cash – American V: A Hundred Highways (w sumie może powinno być ex-aequo
      z Joan)

      Camera Obscura – Let's Get Out Of This Country

      Midlake – The Trials Of Van Occupanther

      TV On The Radio – Return To Cookie Mountain

      Regina Spektor – Begin To Hope (inne od poprzednich płyt, ale mi pasi)


      Jest dobrze:

      Razorlight – Razorlight (Jak dla mnie na lato w sam raz, wprowadza mnie w dobry
      nastrój. Bardzo zgrabne kompozycje, takie szczeniackie, tylko ktoś trochę
      przesadził w recenzji z tymi tekstami lepszymi niż Dylana, ROTFL)

      Danielson – Ships (może i owerhajpt, ale mi się podoba)

      Grant-Lee Phillips – Nineteeneightees

      Depeche Mode – Recording The Angel - Warsaw Legia Stadium, Poland 090606


      Coś być musi do cholery za zakrętem:

      Sufjan Stevens – The Avalanche (Po co to? Paczcie jaki jezdem płodny? Jako
      ciekawostka ujdzie...)

      Thom Yorke – The Eraser (Poczekam jeszcze miesiąc. Może wtedy bardziej mi się
      spodoba.)

      Keane – Under The Iron Sea (Muszę wyznać coś, co może nie być tu mile widziane
      ;) Lubiłem pierwszą płytę. Ale tej jakoś nie mogę spokojnie przesłuchać.
      Zaczynam i zawsze są ważniejsze sprawy :)


      No Future:

      Muse – Black Holes & Revelations (No nie mogę, normalnie nie mogę... Kiedyś dużo
      słuchałem dwóch pierwszych płyt, a potem jakoś mnie nudzili. Niestety mam obawy,
      że podobnie będzie z nową płytą Mars Volta. Oby nie!)


      Play It Again, Hennessy:

      Gnarls Barkley – St. Elsewhere

      Sal Solo – Heart & Soul (po raz pierwszy na CD)

      The National – Alligator (zmieniam zdanie, 8/10 jak nic)

      Tracy Chapman – wszystko (bo koncert był)

      Bob Dylan – wszystko (bo film był)


      Więcej nie podam, bo za szybko by mnie swap partner(ka) rozszyfrował(a) :)
      Dopiszę za miesiąc...

      PS.
      Też nadużywam tych głupich uśmieszków :)
    • ayya Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 16:51
      Zespół miesiąca:
      Kitchens Of Distinction - właściwie słuchałam większość płyt z dyskografii,
      gdzie zafascynowała mnie świeżość shoegaze'ujących melodii, świetny wokal i
      kilka kapitalnych przebojów. Najbardziej podoba mi się najpóźniejsze z
      dyskografii "Cowboys And Aliens", ale na każdym krążku znajduje się coś
      ciekawego i frapującego.

      Płyta miesiąca:
      Moose - ...XYZ
      Czyli jak w stylistyce dream popu nie ugrząźć w pułapce Galaxie 500 i nie grać
      przez całą płytę w kółko tych samych rzeczy, a wyszło z tego coś na kształt
      dream pop & shoegaze meets Sparklehorse. Kilka energetycznych kawałków
      (z "Little Bird" i "Soon Is Never Soon Enough" na czele) i nienachalnych,
      nastrojowych ballad (cudne "Sometimes Loving Is The Hardest Thing"). Świetna
      rzecz.

      Singiel miesiąca:
      The Killers - When You Were Young
      Mam jakąś ogromną słabość do tego zespołu i dlatego chyba niemiłosiernie
      katowałam tę piosenkę ostatnimi czasy.

      Poza tym:
      Elvis Costello - Get Happy!!
      The Replacements - Tim
      Roxy Music - Avalon
      Magazine - The Correct Use Of Soap
      Lisa Germano - Hapiness
      Mazzy Star - So Tonight That I Might See
      Pulp - Different Class
      Longpigs - The Sun Is Often Out
      Woven Hand - Consider The Birds

      Carina Round - Slow Motion Addict
      Lepsze bez dwóch zdań było "The Disconnection", ale wokalnie ta pani dalej mnie
      kręci.

      The Dears - Gang Of Losers
      Nie ma w sobie świeżości debiutu.

      The Pipettes - We Are The Pipettes
      Kapitalny album na lato.

      Duels - The Bright Lights & What I Should Have Learned
      Bez wątpienia najciekawszy brytyjski debiutant tego roku.

      Razorlight - Razorlight
      Single były git, ale cała płyta niespecjalnie mnie przekonuje.

      Klee - Honeysuckle
      Ma w sobie coś, ale bez rewelacyjny. Swoją drogą śpiewanie po niemiecku
      strasznie mnie bawi.

      Thom Yorke - The Eraser
      Doceniam, ale nie przekonało mnie jak na razie.

      Tilly And The Wall - Bottoms Of Barrels
      Prawie tak sympatyczne jak debiut.

      Hot Chip - The Warning
      Na lato w sam raz.

      Shapes and Sizes - ST
      Trochę pomysłów z Fiery Furnaces i dobra pani na wokalu, ale bez rewelacji.

      Archie Bronson Outfit - Derdang Derdang
      Cieżkawe i przeciętne.
    • ton2 Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 17:57
      Plyta miesiąca

      Prefab Sprout – Steve McQueen - znalem już wczesniej troche wyrywkowo, ale
      jakos w tym miesiącu mnie dopadla i przez kilka dobrych dni nonstop zamęczałem.
      Na szczescie już się troche opanowałem, choc kto wie, co będzie jutro. W każdym
      razie sliczna plyta – kojarzy mi się jakos mimowolnie z 16 Lovers Lane, choc
      oczywiście GoBetweensom nie podskoczy. Swoja droga nigdy nie myślałem, ze mi
      się TAKA muzyka będzie podobac. Coz…

      No dobra i dalej

      At The Driver In – His Stadion is Non Operational

      The Diableros – Sou Can’t Break The Strings In Our Olympic Hearts – druga plyta
      miesiąca i mysle ze z czasem przekona mnie do siebie jeszcze bardziej

      EPO 555 - Mafia

      Go Betweens – 16 Lovers Lane

      Guillemots – Trough The Windowpane – w koncu wyszla cala plyta no i fajnie
      jest, ale bez rewelacji niestety, a takie nadzieje pokładałem – szkoda

      The Jam – Sound Affects

      The Jam – Setting Soms

      Longcut – Call & Response

      Magazine – The Correct Use Of Soap – idealny tytul na podroz srodkami
      komunikacji w miescie stolecznym Warszawa

      My Latest Novel – Wolves

      Mum – Summer Make Good

      Razorlight – Razorlight - do debiutu w ogole nie ma co porównywać – straszny
      to średniak, a na dodatek co drugi kawalek brzmi tak samo – na lato obleci, ale
      generalnie się zawiodłem.

      REM – Marmur

      REM – Reckoning

      Pipettes – We Are The Pippetes

      Sufjan Stevens – The Avalanche – no rzeczywiscie jest to troche zbedna plyta,
      choc kilka kawalkow trzyma poziom – co z tego, skoro tylko kilka – nie do tego
      Sufjan przyzywczail

      Talk Talk – Laughing Stock

      Think About Life - Think About Life

      TV On The Radio – Return To Cookie Mountain – niezle narasta ta plyta – na
      poczatku bylem chlodny, a teraz za kazdym przesluchaniem coraz mocniej wali po
      glowie

      Voxtrot - Raised By Wolves EP - trzecia plyta miesiaca - troche tu Smithsow,
      troche Belle & Sebastian - super sprawa, teraz czekam na plyte
      • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 31.07.06, 19:51
        ton2 napisał:

        > Voxtrot - Raised By Wolves EP - trzecia plyta miesiaca - troche tu Smithsow,
        > troche Belle & Sebastian - super sprawa, teraz czekam na plyte

        Też czegoś-tam słuchałem i zgoda, obiecujące.
      • pytajnick Re: W lipcu słuchaliśmy 01.08.06, 15:10
        Ton2:

        "Razorlight – Razorlight - do debiutu w ogole nie ma co porównywać – straszny
        to średniak, a na dodatek co drugi kawalek brzmi tak samo – na lato obleci, ale
        generalnie się zawiodłem."

        www.stylusmagazine.com/reviews/razorlight/razorlight.htm
        Tak niskiej oceny chyba jeszcze na Stylusie nie widziałem!
        • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 01.08.06, 15:18
          pytajnick napisał:

          > Ton2:
          >
          > "Razorlight – Razorlight - do debiutu w ogole nie ma co porównywać –
          > ; straszny
          > to średniak, a na dodatek co drugi kawalek brzmi tak samo – na lato oblec
          > i, ale
          > generalnie się zawiodłem."
          >
          > www.stylusmagazine.com/reviews/razorlight/razorlight.htm
          > Tak niskiej oceny chyba jeszcze na Stylusie nie widziałem!

          Bo po prawdzie, to płyta jest zupełnie bez wyrazu. Ton delikatnie to ujął.
          • hennessy.williams Re: W lipcu słuchaliśmy 01.08.06, 23:40
            ilhan napisał:

            > Bo po prawdzie, to płyta jest zupełnie bez wyrazu. Ton delikatnie to ujął.

            Nie jest to wybitna płyta, ale nie jest też bez wyrazu. Piszę o muzyce, bo o tekstach szkoda gadać.
            In The Morning - trafiony singiel, rano daje kopa.
            Who Needs Love - ja to odbieram jak taki trochę pastisz. Z lekkim przymrużeniem oka można w sumie wziąć całą płytę.
            Hold On - nie mogę skojarzyć, do czego to podobne, ale odczucia mam pozytywne.
            America - nieznośne, przesadzili.
            Before I Fall To Pieces - najlepszy numer na płycie.
            I Can't Stop This Feeling I've Got - Jak dla mnie motto płyty. Trochę harcerskie (taki Sztywny Pal Azji), ale z wdziękiem.
            Pop Song 2006 - tego kawałka nie lubię.
            Kirby's House - so so. Podpada mi pod The Coral, a to u mnie pozytywne porównanie.
            Back To The Start - początek to Oddział Zamknięty jak żywy (w tym wypadku to komplement, choć dziś już OZ mnie trochę mierzi). A potem czysty rock'n'roll.
            Los Angeles Waltz - zgrabna kompozycja, może być na singiel.

            W sumie na 10 utworów tylko 2 mi nie podchodzą. Co tak naprawdę was drażni w tej płycie? Że "letnia" (*dwuznaczność*)?
            • ton2 Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 10:46
              Mnie drazni to, ze pierwsza plyta byla albumem z wypierdem, jajem i energia.
              Byla swietnie zaspiewana i miala kupe dobrych melodii. No i majac swiadomosc,
              co ci kolesie potrafia slucham tej plyty i jestem w szoku. Poza Before I Fall To
              Pieces i Back To The Start nie ma tu niczego do czego chcialbym wrocic. Borell
              jest nudny i banalny, a muzyka zamula. Nie ma tu ani wypierdu, ani jaja ani
              energii. Ok mozna posluchac jej w lecie, ale w sumie po co, skoro jest mnostwo
              innych lepszych rzeczy do posluchania. Ja tej plyty nie przekrelslam totalnie,
              ale jest dla mnie wielkim rozczarowaniem. Nawet w kategorii plyta "letnia" -
              patrz Dog Die In Hot Cars, do ktorych wracam niemal co lato. I tyle
              • hennessy.williams Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 11:20
                Rozumiem, ale starałem się zapomnieć o pierwszej płycie i to może mój błąd.
                Porównania dwójka nie wytrzymuje. Upieram się jednak, że dna nie widać. I dzięki
                za przypomnienie o Psach. Płyta już gra.
            • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 10:53
              hennessy.williams napisał:

              > Co tak naprawdę was drażni w tej płycie? Że "letnia" (*dwuznaczność*)?

              Chyba to, że dawno nie słyszałem tak banalnego albumu.
              I po prostu piosenki w większości bardzo słabe.
              • hennessy.williams Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 11:21
                Ponurak ;)

                (swoją drogą fajne słowo - śmiesznie wygląda)
                • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 11:23
                  hennessy.williams napisał:

                  > Ponurak ;)
                  >
                  > (swoją drogą fajne słowo - śmiesznie wygląda)

                  Fajne, fajne. Ale no niestety, "jestem stuletnim dziadem".
        • kkrzysiekk Re: W lipcu słuchaliśmy 01.08.06, 19:57
          pytajnick napisał:

          > Tak niskiej oceny chyba jeszcze na Stylusie nie widziałem!


          a jest tam gdzieś opisana ich skala ocen?
    • mechanikk Re: W lipcu słuchaliśmy 01.08.06, 01:26
      Pulp
      - “It” (1983),
      - “Different Class” (1995),
      - “This Is Hardcore” (1998),
      - “We Love Life” (2001)

      Debiut Pulp z 1983 roku będzie zaskoczeniem dla tych, co jeszcze nie poznali.
      Bardzo przemyślany, nieprzegadany zestaw piosenek, zestaw, w którym właściwie
      niczego nie brakuje. Pulp z początku kariery to zespół skromny, a jednocześnie
      zdaje się dosyć świadomy tego, co robi. Jeśli chodzi o teksty, to jeszcze długa
      droga do „Common People”, ale można się nawet szczerze wzruszyć: „I thought so
      long and suddenly I realised I love love” zapodaje Cocker w fantastycznym, z
      lekka wodewilowym „I Love Love” i ja to kupuję. Muzycznie Pulp AD 1983
      przypadnie do gustu wielbicielom „16 Lovers Lane” (tu zapraszam m.in. Ilhana do
      ustosunkowania się, jeśli to możliwe). Zupełnie nie rozumiem, czemu „Uncut”
      umieścił „It” w top 10 „falstartów”, przy okazji rankingu najlepszych debiutów
      w historii. To, że zespół nie poszedł dalej tą drogą nie znaczy, że mamy
      przejść obok tej płyty obojętnie. Artystycznym falstartem było np. „Pablo
      Honey”, z tym możemy się zgodzić. Ale „To” to po prostu płyta dość niesłusznie
      zapomniana, a może i wcale niezauważona. Swoją drogą, zastanawiam się jak dużą
      inspiracją dla Cockera był w początkach kariery Scott Walker (btw, producent
      ostatniego albumu Pulp), bo maniera wokalna z „It” wskazuje na spore inklinacje
      w tym kierunku. Teraz czekamy na solowego Jarvisa (artysta będzie się teraz
      posługiwać wyłącznie imieniem – i tak dobrze, że nie np. Jar, na wzór Miecza).
      Z pewnym niepokojem, bo podobno zaczął bardziej interesować się polityką, a
      mniej życiem.

      The Divine Comedy – „Victory For The Comic Muse” (2006)
      Przy okazji tej płyty zacząłem zastanawiać się, gdzie ostatnio podziało się
      poczucie humoru w tekstach piosenek. kiedyś było pod tym względem chyba lepiej.
      Wygląda na to, że Neil Hannon ratuje w tej kwestii honor współczesnego popu,
      dając nam życiowe, zdystansowane piosenki, tu i ówdzie inteligentnie zahaczając
      o niezbyt przecież oryginalny temat życia i obyczajów tzw. celebrities („Diva
      Lady”). Ma jednak chłop łeb do satyry. Highlightami albumu, oprócz wspomnianej
      piosenki są jeszcze otwierający płytę, traktujący o niedolach cnoty „To Die A
      Virgin”, przebój lata „Arthur C. Clarkes Mysterious World” o trudnościach w
      komunikacji międzypłciowej i „The Light Of Day”, któremu należy się kilka słów
      więcej. To piosenka o do bólu banalnym, harlequinowo sentymentalnym, godnym
      Beaty i Bajmu tekście, podanym jednak z tak ogromną klasą i czymś, co niektórzy
      określają bossostwem, że przychodzi mi w tym miejscu zwyczajnie wymięknąć.
      „ When there's no more lies to hide behind
      And no more tears to cry
      I know we'll be alright
      'Cause even though the skies above are cold and grey
      I'm sure tomorrow we will see the light of day”
      Z tegorocznych wydawnictw płyta miesiąca. Staromodny, elegancki, niezwykle
      melodyjny i bardzo wyspiarski pop. A od czasu do czasu rasowe country („Mother
      Dear”), za które wielbi ten album kolega Grimsrund.

      Thom Yorke – „The Eraser” (2006)
      Yorkowe „Vespertine”. Pięć lat temu kładlibyśmy się przed taką płyta plackiem.
      Mimo spóźnienia, będzie się do tego wracać.

      Imogen Heap – „Speak For Yourself” (2005)
      Frou Frou – “Details” (2002)
      Ta zakochana dziewczyna, miejmy nadzieję nagra jeszcze coś dużego. Chłodne
      elektroniczne aranżacje, z lekka podgrzane wokalnie. Ten opis być może nie
      zachęca (flaki z olejem? na pierwszy rzut ucha może nawet tak), ale to jest
      naprawdę bardzo przyjemne. Żadna jej płyta nie broni się jako całość, ale
      zdarzają się momenty porywające. Wypada śledzić tą panią.

      Stuart A. Staples – „Leaving Songs” (2006)
      100% Cohena w Staplesie. “The Path” to mistrzostwo w tej kategorii.

      The Futureheads – „News & Tributes” (2006)
      Doceniłem, jednak wciąga i zarzuca.
      • hennessy.williams Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 11:38
        mechanikk napisał:

        > Teraz czekamy na solowego Jarvisa (artysta będzie się teraz
        > posługiwać wyłącznie imieniem – i tak dobrze, że nie np. Jar, na wzór Mie
        > cza).
        > Z pewnym niepokojem, bo podobno zaczął bardziej interesować się polityką, a
        > mniej życiem.

        Na razie słyszałem singiel ("Running The World"). Taki "Perfect Day" AD 2006
        • argus1 Re: W lipcu słuchaliśmy 02.08.06, 13:56
          Stevie Wonder - INNERVISIONS
          Rush - 2110
          Carlos Santana - CARAVANASERAI
          Rory Gallagher - LIVE AT CORK '86 (DVD)
          Love - FOREVER CHANGES
          David Bowie - SPACE ODDITY
          David Bowie - ALLADIN SANE
          Muse - BLACK HOLES AND REVELATIONS
          Nick Drake - PINK MOON
    • pagaj_75 Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:32
      Sporo się działo (końcówka Mundialu, Otwier'acz, parę prywatnych spraw), a przez
      to dość mało czasu na słuchanie muzyki z odtwarzaczy różnych. Nadrabić będę w
      sierpniu. No ale tak też tragicznie do końca nie było. Najwięcej czasu
      zdecydowanie poświęciłem "temu drugiemu zespołowi z Chicago", więc można im
      przyznać tytuł artysty miesiąca:

      1. The Sea and Cake:
      - The Sea and Cake (1994)
      - Nassau (1995)
      - Oui (2000)
      - One Bedroom (2003)

      "Nassau" to płyta miesiąca zdecydowanie; dla mnie ociera się prawie o geniusz
      jakiś - kurde dawno tak zajebistych a prostych piosenek nie słyszałem. Żadna z
      pozostałych już takiego wrażenia nie zrobiła, ale i tak są naprawdę dobre.


      2. Druga płyta miesiąca
      Yo La Tengo - And Then Nothing Turned Itself Inside-Out (2000)

      Czy Janek Zero się cieszy? Nie wiem. Znów proste, w większości smętne ballady, o
      mocno wieczorno-nocnym charakterze. Najbardziej mi się sprawdzało przy
      wieczornym przesiadywaniu na balkonie w oczekiwaniu na deszcz. To jest sztuka
      jednak - zrobić kilkanaście melancholijnych pieśni tak, żeby nie były do siebie
      podobne, zwłaszcza biorąc pod uwagę niespecjalne umiejętności członków YLT.


      3. To może coś z tego roku?
      Triosk - The Headlight Serenade (2006)

      Dokładniej rozpiszę się w recenzji jaką planuję wkleić na forum jutro lub pojutrze.


      4. Rozczarowanie roku
      Thom Yorke - The Eraser (2006)

      Już napisałem na forum screenagers:
      Bardzo przeciętny ten WYMAZYWACZ. Bardzo lubię "Kid A", uwielbiam elektronikę,
      ale na tej płycie nie dzieje się absolutnie NIC, czego już wcześniej gdzieś bym
      nie słyszał - czy to na płycie RH, czy jakiejkolwiek innej. Bywa ładnie
      momentami (tytułowy np.), czasami Thom nawet aranżacyjnie się wysili ("Skip
      Divided") lub kompozycyjnie ("Cymbal Rush"), ale w gruncie rzeczy "był to mecz
      bez historii". Wątpię, żebym wracał do "The Eraser" już za parę miesięcy, a co
      tu dopiero mówić o latach. 6/10 i to po starej znajomości.


      5. Ambienty
      Deadbeat - Wild Life Documentaries (2002)
      Loscil - Plume (2006)
      Tim Hecker - Haunt Me, Haunt Me Do It Again (2001)
      Tim Hecker - My Love Is Rotten to the Core EP (2002)

      Deadbeatowy dub nawet nieźle się sprawdza w upalne dni, choć z nóg nie zwala.
      Natomiast najlepiej chłodziło mnie w tym miesiącu "Haunt Me" Heckera - cudnej
      urody lodowaty ambient, niczym z Norwegii jakiejś; pełen glitchy i lekkich
      dysonansów, nie stroniących od leciutkiego noise'u. Pan Scott Morgan a.k.a.
      Loscil nagrał dość ładną (poprzednich nie znam) płytę "Plume", ale niestety z
      gatunku tych, na których niemal każdy dźwięk wydaje się kojarzyć z czymś tam. O,
      tu coś zaglitchuje jak u Heckera, tam pojawia się chłodny klimat niczym u
      Biosphere'a, itd. Owszem, jest niezłe wyczucie podskórnego rytmu i melodii, ale
      to chyba za mało, żeby mnie ruszyło. Tym bardziej, że poszczególne kawałki są
      dość do siebie podobne.

      6. Braineater's All-Music Guide poleca
      Fingathing - And The Big Red Nebula Band (2004)

      Fajne to, posłucham sobie więcej w sierpniu, bo w lipcu dałem radę ze 4 razy
      może. Ale obiecujące.


      7. Klasyka
      Funkadelic - Maggot Brain (1971)
      Lou Reed - Transformer (1972)

      "In the midst of all the make-believe madness, the marked depravity and the
      pseudo sexual anarchists, Lou Reed is the real thing.
      Lou Reed - the original. He's been one since the birth of the New York
      underground. And now he's back with a new album, Transformer.
      Transformer - a new album by the original, Lou Reed. Produced by David Bowie, on
      RCA records and tapes."

      To mi się najbardziej podobało z tego wydania "Transformera", które posiadam.
      Taka reklama radiowa z epoki (jako hidden track na płycie). Słowa wypowiadane z
      emfazą charakterystycznym głębokim, przepalonym fajkami głosem. Zupełnie jak w
      kinie.
      Sama płyta całkiem niezła (jeśli wyrzucić "Perfect Day"), ale startu do płyt VU
      to ona nie ma. Ba, nawet do ówczesnych płyt Bowiego też ni ma.

      A "Maggot Brain" całe jest zajebiste, nie tylko tytułowy kawałek. Nie
      spodziewałem się, że takie granie jest jeszcze w stanie mnie jakoś ruszyć. Hit
      it and quit it, yeah.


      8. Psychodeliczne przeżycie miesiąca
      Cibo Matto - Viva! La Woman (1997)

      Dwie ładne, ale mające coś z głowami (a kto u nich nie ma? ;)) Japonki i ich
      debiut produkowany przez moich dawnych ulubieńców - Mitchella Frooma i Tchada
      Blake'a. Na typowych dla lat 90. elektronicznych beatach, lekko jazzujących
      przygrywkach i popowych melodiach, Miho Hatori z przerysowanym japońskim
      akcentem opowiada, szczepcze i wywrzaskuje przekomicznie głupie teksty
      obracające się wokół jednego - jedzenia. Na przykład o mamusi przygotowującej
      swojemu synkowi tort na 30-te urodziny ("Shut up and eat! You know my love is
      sweet!"). Nie wiem co dziewczyny brały, ale to niezły towar musiał być.
      • aimarek Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:45
        pagaj_75 napisał:

        > Deadbeat - Wild Life Documentaries (2002)

        Właśnie miałem sięgnąć po tego malczyka. 11 sierpnia ma grać w W-wie w klubie
        Pruderia. No i wyczytałem, że w tym samym klubie we wrześniu ma się pojawić
        Luomo, a w październiku Akufen :-O
        • pagaj_75 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:50
          aimarek napisał:

          > Właśnie miałem sięgnąć po tego malczyka.

          Sięgaj, sięgaj, bez obaw.

          > a w październiku Akufen :-O

          Wow, w Warszawie też czy tylko w Boat City?
          • aimarek Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:56
            pagaj_75 napisał:

            > Wow, w Warszawie też czy tylko w Boat City?

            Przejesz pisze, że w tym samym klubie. Znaczy W-wa, zią.
            No ale nie wiem, czy to nastoprocent wypali, bo niby planują dopiero.
            • pagaj_75 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:59
              aimarek napisał:

              > Przejesz pisze, że w tym samym klubie. Znaczy W-wa, zią.

              Dżizas, ten upalny lipiec wypalił mi wszystkie szare komórki. Sorry.
              Przyjeżdżasz na Martwe Uderzenie?
              • pagaj_75 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 18:03
                pagaj_75 napisał:

                > Przyjeżdżasz na Martwe Uderzenie?

                O ile Ci się spodoba, ofkors...
                • aimarek Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 20:58
                  pagaj_75 napisał:

                  > pagaj_75 napisał:
                  >
                  > > Przyjeżdżasz na Martwe Uderzenie?
                  >
                  > O ile Ci się spodoba, ofkors...

                  Sprawdzę tego Martwiaka, ale nawet jeśli mi się spodoba, to nie przypuszczam,
                  żeby był to koncert, dla którego chciałbym wyskakiwać z kasy. Akufen już
                  prędzej, no ale zobaczymy.
      • ton2 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:46
        A mowilem juz moze, ze w przyszly weekend Deadbeat gra w Warszawie? Wpadasz?
        • pagaj_75 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:48
          ton2 napisał:

          > A mowilem juz moze, ze w przyszly weekend Deadbeat gra w Warszawie? Wpadasz?

          Pewnie wpadę, o ile nic mi nie wypadnie ;)
          • ton2 Re: Trochę średni miesiąc, ten lipiec 02.08.06, 17:50
            Bylem 2 lata temu na jego secie na Astigmaticu w Plocku. Gral na plazy w srodku
            dnia i zrobil taki letni klimat, ze wszyscy ze mna w pierwszym rzedzie byli w
            totalnym szoku. Nie wypadaj tylko wpadaj!
    • mallina Re: W lipcu słuchaliśmy 03.08.06, 01:27
      najczesciej: "Happiness is Easy" - Myslovitz

      kupilam ja dopiero w czerwcu, wiec jeszcze mi sie nie znudzila:-)
      polubilam ja od razu

      inne:
      "Skalary mieczyki neonki" - Myslovitz

      "The Very Best of" - Talk Talk

      "Playboy" - Hedone (czy komus jeszcze spodobala sie ta plyta?)

      "Sanctvarium" - Hedone (pomimo, ze na tej jest jedna z moich ulubionych polskich
      piosenek,to plyta "Playboy" bardziej przypadla mi do gustu)

      "Kolory" - Firebirds

      Natacha Atlas -rozne utwory

      "Missundaztood" - Pink

      "Never Never Land" - UNKLE

      "Korova Milky Bar" - Myslovitz

      i taka piosenka:
      Guide me God - Ghostland and Sinead O'Connor


      malo, ale nadal wiekszosc plyt w kartonie w oczekiwaniu na swoje nowe miejsce;-)
      • pszemcio1 Re: W lipcu słuchaliśmy 03.08.06, 09:47
        Elliot Smith - From a Basement on the Hill 7/10*
        XTC - English Settlement 8,5/10*
        Ultravox - Vienna 8/10
        Broken Social Scene - Feel Good Lost 5/10
        Palace Music - Viva Last Blues 9/10
        James Yorkstone - Moving Up Country 8/10
        Ed Harcourt - Beautiful Lie 7.5/10*
        the go-betweens - Liberty Belle and the Black Diamond Express 8/10



        • ilhan Re: W lipcu słuchaliśmy 03.08.06, 10:36
          pszemcio1 napisał:

          > XTC - English Settlement 8,5/10*

          Ha! Ładnie ładnie. To teraz "Skylarking" i już nie ma dla Ciebie ratunku.
          • pszemcio1 Re: W lipcu słuchaliśmy 03.08.06, 11:10
            ilhan napisał:
            >
            > Ha! Ładnie ładnie. To teraz "Skylarking" i już nie ma dla Ciebie ratunku.

            :) się zamierzam niebawem zapoznać, ale trochę to potrwa bo z oryginału chcę
            • ihopeyouwilllikeme Odnośnie Razorlight 04.08.06, 10:36
              > Chyba to, że dawno nie słyszałem tak banalnego albumu.

              Hmm, może to było przy okazji " Up All Night " ?

              Mi drugie Razorlight sprawia trzy razy większą przyjemność w słuchaniu niż
              debiut ( do którego już od dawna nie wracam ).
    • nemrrod Re: W lipcu słuchaliśmy 05.08.06, 23:09
      Jestem trochę do tyłu, więc krótko:

      RENI JUSIS Magnes
      Bo trzeba mieć jakąś płytę lata, prawda?

      THE SEA AND CAKE wszystko
      Pod wpływem Pagaja powróciłem sobie do dyskografii tego bandu. I odwrotnie niż
      Pagaj: od "Nassau" wolę chyba s/t, ale dopiero "Oui" i "One Bedroom" to jest to!

      JETONE Ultramarin
      PORTER RICKS Biokinetics
      Głebokie, dubowe techno. "Biokinetics" to wydawnictwo z kultowej Chain Reaction
      (rok 1996!). Jetone natomiast to technowe wcielenie Tima Heckera i słychać, że
      dokonania Basic Channel/Chain Reaction nie są mu obce. Głęboki nienachalny beat
      w średnim tempie, industrialne szumy, przestrzeń, kosmos.

      RICARDO VILLALOBOS Thé Au Harem D'Archimède
      RICARDO VILLALOBOS Alcachofa
      RICARDO VILLALOBOS Salvador
      Przesłuchałem pobieżnie albumy tego niezwykle hajpowanego (m.in. na Pitchforku)
      gościa od minimal-tech-house'u, zatrzymując się zwłaszcza nad tegorocznym
      "Salvador". Całkiem fajne momentami, ale jednak bardziej na parkiet, niż do
      słuchania w domu.

      SURGEON Balance
      Bezkompromisowe, dudniące minimal techno.

      ALVA NOTO + RYUICHI SAKAMOTO
      Kliki + fortepian. Ładne.

      SHUTTLE 358 Frame
      SHUTTLE 358 Understanding Wildlife
      Ambiento-kliki.

      CLICKITS Express Gifts
      Ładne, przyjemne, relaksujące kliki i nie tylko.

      CHIHEI HATAKEYAMA Minima Moralia
      Trochę przynudnawy i usypiający ambient z akustycznymi instrumentami wydany
      przez Kranky, przypominający trochę Colleen.

      KID606 The Action Packed Mentallist Brings You The Fucking Jams
      KID606 Pretty Girls Make Raves EP
      O tym laptopowym szaleńcu będzie jeszcze wątek :)

      SALARYMAN The Electric Forest
      Jednak rozczarowanie. Jest lepiej niż na "Karoshi", ale z debiutem nie może się
      ten album równać. Ciekawostka: w jednym utworze zsamplowano recytowaną po polsku
      modlitwę, i to jest najlepszy fragment płyty chyba.

      COCO ROSIE La Maison De Mon Reve
      To już chyba wszyscy znają, wreszcie nadrobiłem zaległość, a najlepsze jest i
      tak "Good Friday", czyli pierwszy kawałek CocoRosie, jaki usłyszałem :)
      • pagaj_75 Re: W lipcu słuchaliśmy 05.08.06, 23:20
        nemrrod napisał:

        > od "Nassau" wolę chyba s/t, ale dopiero "Oui" i "One Bedroom" to jest
        > to!

        E tam! ;)

        > JETONE Ultramarin
        > PORTER RICKS Biokinetics

        Jetone'a mam na celowniku. Natomiast "Biokinetics" ostatnio posłuchałem (na
        razie raz) i przyznam, że zwłaszcza tytułowy kawałek (jego pierwsza część) brzmi
        nawet dzisiaj re-we-la-cyj-nie. Będę zgłębiał, podobnie jak Vainqueura i Various
        Artists.

        > ALVA NOTO + RYUICHI SAKAMOTO
        > Kliki + fortepian. Ładne.

        A nad tym właśnie ostatnio się zastanawiałem łażąc sobie po stronach emusic.
        I ciągle się zastanawiam :D
        • nemrrod Re: W lipcu słuchaliśmy 06.08.06, 11:27
          pagaj_75 napisał:

          > E tam! ;)

          Hehe :) A propos Sea & Cake - ciekawe jest ich ostatnie bodaj wydawnictwo - epka
          "Glass", na której znajdują się remiksy kawałków z "One Bedroom" autorstwa
          Stereolab, Broadcast i Carla Craiga, a oprócz tego dwa kawałki jak na Sea & Cake
          mocno beatowe, jeden kawałek mocno jazzujący i jeden kawałek rockowy. No ale to
          dla fanów późnego Sea & Cake :)

          > Natomiast "Biokinetics" ostatnio posłuchałem (na razie raz) i przyznam, że
          > zwłaszcza tytułowy kawałek (jego pierwsza część) brzmi nawet dzisiaj
          > re-we-la-cyj-nie

          Tak, to zadziwiające jak świeżo wciąż brzmią produkcje z tego kręgu. A płyty
          takie jak te powinny raz na zawsze zamknąć usta wszystkim, którzy narzekają na
          techno :P

          > A nad tym właśnie ostatnio się zastanawiałem łażąc sobie po stronach emusic.
          > I ciągle się zastanawiam :D

          Nie ma się co zastanawiać :) Nazwiska to marki same w sobie (Alva Noto solo też
          jak najbardziej warto!). Ktoś gdzieś napisał, że to taki współczesny odpowiednik
          duetu Eno/Budd.
          A tak w ogóle to słuchałem płyty "Insen" z 2005 r., bo zapomniałem napisać :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka