Dodaj do ulubionych

Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007

31.01.07, 10:23
Wybaczcie pośpiech, ale nigdy nie udało mi się założyć takiego wątku a
marzyłem o tym od wielu, wielu lat.

No to lu:

Artysta miesiąca: Marek Grechuta

Marek Grechuta – Świecie nasz (box) 8/10
Jill Scott – Who Is Jill Scott? 7/10
Otomo Yoshihide New Jazz Ensamble – Dreams 8/10
Tortoise – A Lazarus Taxton 8/10
David Bowie – David Live 6/10
The Roots – Home Grown! Vol.1 7/10
Kanye West – Late Registration 8/10
The Magic Carpathians Project – Sonic Suicide 8/10
Moloko – Statues 8/10
Moloko – Do You Like My Tight Sweater? 9/10
John Coltrane – Kulu Se Mama 7/10
The Smiths – The Very Best of 8/10
Starzy Singers – Takie jest c’est la vie 7/10
Oranżada - Drzewa w sadzie zdzikły 7/10
10 000 Maniacs - Campfire Songs: The Popular, Obscure & Unknown Recordings
8/10
The Fall - I Am Kurious Oranj 8/10
The Beatles – Beatles VI 7/10
Jordi Savall/ Hesperion XXI - Orient-Occident 8/10
Hawkwind – Business Trip 9/10
Rage Against The Machine – The Battle of Los Angeles 8/10
Sonic Youth + ICP + The Ex - In The Fishtank 7/10
Clinic – Clinic 8/10
Television – Marguee Moon 6/10
La Reverdie - O Tu Chara Scienca 9/10
Republika – 82-85 8/10
Ravi Shankar - Sitar Concertos & Other Works 8/10
Monade - Socialisme ou Barbarie: The Bedroom Recordings 6/10
Obserwuj wątek
    • ktmajcher Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 10:59
      Radio Kampus ;-)

      cze67 napisał:

      > Jordi Savall/ Hesperion XXI - Orient-Occident 8/10
      domyślam, że to wpływ niejakiego Jacka Dehnela
      > Hawkwind – Business Trip 9/10
      cholera mam to gdzieś i za cholerę mnie nie bierze, choć ja znam tylko ich 2
      płyty (Hall Of ... i Levtation) z tak ogromnej dyskografii i nie wiem jak się ma
      to wszystko do całokształtu
      • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 11:15
        ktmajcher napisał:


        > > Jordi Savall/ Hesperion XXI - Orient-Occident 8/10
        > domyślam, że to wpływ niejakiego Jacka Dehnela

        No nie zgadłeś. Nawet nie zarejestrowałem, że Dehnel mówił o tej płycie.
        Kupiłem, bom był w księgarni muzycznej w poszukiwaniu takich dźwięków i akurat
        leżało na półce. Kilka dni później przeczytałem w Dzienniku kto zacz ów Savall.

        > > Hawkwind – Business Trip 9/10
        > cholera mam to gdzieś i za cholerę mnie nie bierze, choć ja znam tylko ich 2
        > płyty (Hall Of ... i Levtation) z tak ogromnej dyskografii i nie wiem jak się
        ma to wszystko do całokształtu

        W miarę reprezentuje styl zespołu. Z tym że o ile wcześniej zespół występował
        jako sekstet (sextet, biorąc pod uwagę, że w koncertach brała udział
        striptizerka) czy septymet (czy jak to się tam pisze) to tutaj występuje jako
        trio, co konkretyzuje muzykę, pozbawia ją często niepotrzebnych i
        rozpraszających ozdobników i zachwyca mnie bardzo. Choć, jak zauważyłem w
        serwisach muzycznych, płyta nie cieszy się powszechnym uwielbieniem krytyków
        czy fanów. Ale ja w sumie jestem bardziej fanatykiem, niż zwykłym fanem (mam ze
        trzy ich składanki na przykład).
        • ktmajcher Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 11:40
          cze67 napisał:

          > No nie zgadłeś. Nawet nie zarejestrowałem, że Dehnel mówił o tej płycie.
          w tym programie gdzie mówili o życiu na podsłuchu i bawili się w "obserwatorów"
          > Kilka dni później przeczytałem w Dzienniku kto zacz ów Savall
          po lekturze w dzienniku powiązałem dopiero wypowiedzi Dehnela z tym co czytam,
          szkoda, że w losskocie nie zagrali nic (przynajmniej nie pamiętam) - przecież
          jakieś materiały filmowo-koncertowe chyba są na jego temat

          > jako sekstet (sextet, biorąc pod uwagę, że w koncertach brała udział
          > striptizerka) czy septymet
          a nie septet
          • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 11:47
            ktmajcher napisał:

            > cze67 napisał:

            > w tym programie gdzie mówili o życiu na podsłuchu i bawili się
            w "obserwatorów"

            Akurat ten Lossskot przegapiłem niestety.

            > a nie septet

            Właśnie, właśnie.
          • grimsrund Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 14:08
            > > Dehnel mówił o tej płycie.

            Kurde no, powariowali z tym Dehnelem normalnie. Dehnel tu, Dehnel tam. Dobrze
            przynajmniej, że z wywiadu w przedostatniej "Polityce" wreszcie się
            dowiedziałem, dlaczego ;)

            A Savalla od ponad 15 lat (tyle pamiętam) w co drugim swoim tekście i audycji
            reklamuje już Hawryluk, więc do mania wyobrażenia o Savallu pas transmisyjny w
            postaci JD żadnemu kurturarnemu człowieku nie jest do niczego potrzebny ;)

            • ktmajcher Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 14:22
              grimsrund napisał:

              > Kurde no, powariowali z tym Dehnelem normalnie. Dehnel tu, Dehnel tam.
              no ale skoro mówił, gdyby o niej mówił orłoś w teleexpresie, to bym napisał
              orłoś i tyle

              > A Savalla od ponad 15 lat (tyle pamiętam) w co drugim swoim tekście i audycji
              > reklamuje już Hawryluk, więc do mania wyobrażenia o Savallu pas transmisyjny w
              > postaci JD żadnemu kurturarnemu człowieku nie jest do niczego potrzebny ;)
              tylko, że ja jestem mało kulturalny,
              a pasem transmisyjnym był program losskot a nie JD, miałem na myśli to,
              że jak mówią o filmie x to leci fragment, jak mówią o wykonawcy to leci klip
              (też fragment) i cholera można było puścić fr. występu savalla
              i nie chodzi mi też o to aby swą wiedzę kształtować na fragmentach, ale o to aby
              to o czym mowa po prostu trochę zilustrować
            • humbak Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 22:30
              > A Savalla od ponad 15 lat (tyle pamiętam) w co drugim swoim tekście i audycji
              > reklamuje już Hawryluk,

              A na muzykę dawną jest od paru lat potężny hajp;) Swoją drogą viola da gamba
              kicks ass:)
            • roar Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 22:58
              grimsrund napisał:

              > Kurde no, powariowali z tym Dehnelem normalnie.

              Wybaczcie mi, proszę, blissful ignorance (wiem, wiem, że zazdrościcie), ale kto/co to jest Dehnel?
              • obly Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 00:25
                psychic tv - jack the tab, at stockholm, hex sex, those who do not, pagan day,
                the fractured garden, blinded eye in thee pyramid, dreams less sweet, mouth of
                the night, peak hour, spatial memory, force the hand of chance i jeszcze
                pare... co tam bede gadał... ale pozostawia niesamowite wrazenie.

                - throbbing gristle - taka plytka tg dla poczatkujacych - tak sie zaczeło
                psychic tv, kawal historii
                - critters buggin - stampede - mistrzostwo swiata jak dla mnie, kapela urasta i
                urasta.
                - editors - the back room - takie tam nawet fajne hehehe pagaj mnie oświecił co
                to było. ale melodia jest i było nucone i tupane. kojarzy sie z latami 80.
                - contemplatron - dark ambient taki - opis muzyczny Tybetańskiej Księgi Umarłych
                - triosk - the headlight serenade, moment returns - wysmienite do jazdy
                samochodem po zasniezonej puszczy Kampinowskiej w płatkach sniegu. az dziw ze
                nie sa ze Skandynawii tylko z Autralii.
                - Sun Ra - Lanquidity, - pierwszy utwór zabiera czlowieka stąd i zanosi tam. to
                jest niesamowite, czegoś takeigo niesłuchałem jeszcze i jestem wniebowzięty. 4
                kawałek aż dziw ze nikt nie zsamplował rytmu i basiku i nie podłożył pod to
                rymowanek. dla mnie płyta miesiąca stycznia i co z tego ze po kilkudziesieciu
                razach słucham tylko dwóch kawałków. czekaja sciągniete nastepne płyty pana Sun
                Ra: space is te place i the heliocentric worlds of sun.
                - j.newsom - ys, the milk eyed - te płyty podane przez pagaisko dały mi do
                pieca, nie nie nie nie zgadzam sie! nie jest to wydarzenie, jest to piedolnieta
                deska Biork która zaczyna kombinować pod Bacha. po 4 przesłuchaniu dałem sie
                ponieść. i przegryzło się, sam nie wiem jak ja mogę tego słuchać.
                - PIL - przypiliło mnie w tym miechu na Pila - bardo dobra płyta
                to "happy", "9" ciut mniej warczy ale buja mi wąs.

                do tego jeszcze było pare kapel ale wypadło mi juz z ucha i nie ma w sumie co
                wspominać.
              • humbak Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 00:49
                Pisorz panocku, pisorz:) Laureat nagrody Kościeliskich za swoje wytwory.
                • ktmajcher Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 08:22
                  i o ile się nie mylę paszportu polytyki,
                  trochę taki dziwak, z tego co widzę w łosskocie - ale może oryginał bardziej
                  pasuje (i mniej krzywdzące)
                  • obly Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 08:52

                    nie macie jakiegoświersza dehnela?
                    o ile mnie siecos nie pojepało to jest to nielubiana przeze mnei postac ale
                    zanim zaczne krztusic sie jadem proszę o weryfikację wierszem ;)
                    • obly Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 08:55
                      Trieste. Tristia.

                      Stoi z wdziękiem (odnóże podane do przodu,
                      fałdy szaty, fryzura z utrefionych loków,

                      rozłożone ramiona) ponad literami
                      z betonu: ASSICURAZIONI GENERALI.

                      Tyle do pilnowania: tu lira i głowa
                      posągu, portyk, pędzle, tam paleta, sowa

                      i kapitel kolumny. Sztuki są po prawej,
                      po lewej leżą znacznie poważniejsze sprawy:

                      kufry, paki, amfory i lokomotywa,
                      kotwica, szczypce, koło zębate. Ogniwa

                      świata jakim jest w gruncie rzeczy: sumą zysków
                      i należności, ciągle trapioną przez fiskus

                      o korzeniach – jak mówią niektórzy - nadziemskich.
                      Wszystko wokół to zapis wieloletniej klęski:

                      nie uchroniłaś żadnej z tych rzeczy. Upadły
                      korporacje i cechy, sparszywiały sady,

                      zatonęły okręty, oliwa zjełczała,
                      przejadły się rozumy i uwiędły ciała.

                      I nawet swoje składy i biura – żenada
                      całkowita – straciłaś. Została fasada

                      z posągiem bezsilności. Assicurazioni!
                      W kawiarni na parterze siedzi pasikonik

                      i śmiejąc się, popija z małej koniakówki:
                      „A to znasz? Rozmawiają ze sobą dwie mrówki...”.

                      dobra sam znalazłem
                      potwierdziło mnie się
                      brzydnie mi a i jad juz jakby kropelkuje
        • humbak Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 22:27
          A Wszystkie Poranki Świata szanowny Cze widział?
          • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 09:29
            humbak napisał:

            > A Wszystkie Poranki Świata szanowny Cze widział?

            Odpowiedź: Nie widział.
            Pytanie: A co?
            • ktmajcher Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 11:45
              katalończyk popełnił tam muzykę, też nie widziałem :(
            • humbak Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:47
              Ano niby nic. Obejrzeć moim zdaniem warto. Film jest o kompozytorach muzyki
              dawnej Marais i Sainte Colombe, muzyce na instrument pana Savala i un tam zadziałał.
              • humbak Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:55
                Barokowej właściwie powinienem napisać.
              • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 13:01
                humbak napisał:

                > Ano niby nic. Obejrzeć moim zdaniem warto. Film jest o kompozytorach muzyki
                > dawnej Marais i Sainte Colombe, muzyce na instrument pana Savala i un tam
                zadziałał.

                Gdzieś się ten film pałęta po jakichś stacjach, i zazwyczaj wówczas go sobie
                podkreślam (że niby do oglądania, tytuł mi się podoba). Ale jakoś zawsze co
                innego przykuwało moją uwagę i nie miałem pojęcia, że tam jest interesująca
                mnie muzyka. Po takiej rekomendacji obejrzę na pewno. Dzięki.
            • nefil Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 20:08
              Zajefajny film. Polecam.
              Jazda obowiązkowa dla Strawberrowiczów
    • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:03
      Cze, jak to jest, że słuchasz tylu płyt i NAJGORSZE jest "Marquee Moon"? Nie ogarniam :|
      • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:12
        Ale czego konkretnie nie ogarniasz? Że mi się najmniej podobała (czy też:
        najbardziej nie podobała)? Cóż poradzę, że to nie za bardzo moje klimaty? Poza
        tym - wokal wybitnie denerwujący (mnie). Moją uwagę przykuła właściwie jedynie
        kompozycja tytułowa.
        A poza tym - Monade (czyli projekt Laetitii Sadier) i koncertowy Bowie też
        dostali takie same oceny, więc Television nie jest osamotniony. A poza tym
        szóstka to jeszcze nic strasznego, choć oczywiście, jest to już równanie
        bardziej w dół.
        • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:35
          Dobra, nieważne. Też dlatego zrezygnowałem z oceniania płyt cyferkami w tych wątkach, bo nie umiem znaleźć wspólnego mianownika dla płyt, które dzieli olbrzymi odstęp czasowy, kontekst, historia, wszystko.
          • cze67 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:40
            Dla mnie takim kryterium są, ogólnie rzecz biorąc, wrażenia, przyjemność
            słuchania i takie tam...
    • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:30
      Najważniejsze:

      Nas - Illmatic
      Na tę chwilę mój ulubiony album hip-hopowy ze wszystkich czterech, które znam.

      Disco Inferno - Five EPs
      Disco Inferno - D.I. Go Pop
      Jak dla mnie masakra, że tak dobry i tak odkrywczy zespół a jednocześnie totalnie zapomniany. Kiedyś próbując scharakteryzować Kubasie o co chodzi wymyśliłem "post-rockowe Wire z samplami", ale to nie oddaje. Trzeba było słuchać audycji.

      Steely Dan - Countdown To Ecstasy
      Steely Dan - Pretzel Logic
      Widać jestem już wystarczająco stary, żeby wreszcie mi się spodobał ten zespół. "Countdown" to mój faworyt w ich dorobku na teraz, ale nie zdecydowany.


      Reszta:

      Bloc Party - A Weekend In The City
      Deerhunter - Cryptograms
      Dismemberment Plan - Change (i koncertowe bootlegi)
      Gene Clark - No Other
      Idlewild - 100 Broken Windows
      Kiss - Kiss
      Mansun - Six
      Maps & Atlases - Tree, Swallows, Houses EP
      Michael Jackson - Off The Wall
      Murs & 9th Wonder - Murray's Revenge
      Shins - Wincing The Night Away
      Steely Dan - Can't Buy A Thrill
      Steely Dan - Katy Lied
      The Good The Bad & The Queen - s/t


      Tracki miesiąca:

      1. Steely Dan - King Of The World
      2. The Dismemberment Plan - The Dismemberment Plan Gets Rich (Live)
      3. Maps & Atlases - Everyplace Is A House
      4. Nas - The World Is Yours
      5. Disco Inferno - D.I. Go Pop
      • jarecki32 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 21:21
        Ilhan napisal:

        Widać jestem już wystarczająco stary, żeby wreszcie mi się spodobał ten
        zespół. "Countdown" to mój faworyt w ich dorobku na teraz,
        ale nie zdecydowany.

        Trafna uwaga. Stad juz niedaleka droga do sluchania jazzu. A Aya jeszcze nie
        sluchales ? Steely Dan ciagle wystepuja, choc nie jestem pewien czy jeszcze
        nagrywaja.
        • jarecki32 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 21:25
          A Aya jeszcze nie
          sluchales ?
          Aja a nie Aya :)
        • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 21:26
          "Aja" na razie fragmentami.

          Zespół oczywiście istnieje, z tego wiem wyruszają w tym roku w trasę, natomiast ostatnia płyta jak do tej pory to 2003. Pewnie jeszcze coś nagrają.
    • ton2 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 13:54
      Piosenka miesiąca - Snook - "Snook, Svett och Tvar", oraz Muchy - "My favourite
      disease"

      Płyta miesiąca - Sunset Rubdown - Shut Up I Am Dreaming - najpierw niedoceniona,
      teraz uwielbiana i zamęczana - mroczna, smutna, wciągająca, straszna,
      fascynująca, wzruszająca - generalnie mnóstwo emocji budzi i to sie ceni

      A poza tym

      Beach House - s/t
      Bloc Party - A Weekend In the City
      Bruce Springsteen - Nebraska, Born To Run
      Clap Your Hands Say Yeah - Some Loud Thunder
      El Perro Del Mar - S/t
      Fennesz - Endless Summer
      Beirut - Lon Gisland
      Deerhunter - Cryptograms
      Field Music - Tones Of Town
      TGTB&TQ - s/t
      Malajube - Trompe-l'oeil
      Mansun - Six
      Menomena - Friend & Foe
      Modest Mouse - Lonesome Crowded West
      Muchy - Galanteria
      Of Montreal - Hissing Fauna
      Tokyo Police Club - A Lesson In Crime
      The Veils - Nux Vomica
      Caetano Veloso - A Foreign Sound
    • ayya Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 14:44
      Płyta miesiąca nr 1: Function - The Secret Miracle Fountain
      W sumie ciągle ciężko mi ogarnąć ten kolaż spod znaku world music, ambientu,
      post rocka, folku, minimal elektro i miliona innych niezwykłości. Bajka.

      Płyta miesiąca nr 2: HiM - Peoples
      Tutaj ogarniam łatwiej boskie melodie na skrzyżowaniu BSS, Tortoise, post rocka
      i klimatu składanek z serii Future Sound Of Jazz. Cudne.

      Płyta miesiąca nr 3: Phil Spector - Back To Mono (1958-1969)
      Z 60 nieśmiertelnych, magicznych przebojów z czasów, kiedy definiowały się ramy
      muzyki pop. Rewelacja.

      Roxy Music - właściwie praktycznie z 8 ich studyjnych krążków przesłuchałam
      sobie 6 i po tej retrospekcji stwierdzam, że mimo wszystko najbardziej
      lubię "Avalon", ale niewiele dalej "For Your Pleasure" i "Country Life".

      Funkadelic - Free Your Mind...And Your Ass Will Follow
      Funkadelic - Maggot Brain
      Funkadelic - One Nation Under A Groove
      "Maggot Brain" przede wszystkim przez genialny utwór tytułowy miażdży dla mnie
      wszystko.

      David Bowie - Low
      Elvis Costello - My Aim Is True
      Elvis Costello - This Year's Model
      Tori Amos - From The Choirgirl Hotel

      2007:
      Deerhunter - Cryptograms 6.5/10
      The View - Hats Off To The Buskers 5/10
      The Shins - Wincing The Night Away 4/10
      Julie Doiron - Woke Myself Up 6/10 (+ skakanie po jej dyskografii)

      Ramona Rey - st
      Psychic Ills - Dins
      Be Your Own Pet - st
      Get Cape. Wear Cape. Fly - Chronicles Of A Bohemian Teenager
      The Manhattan Love Suicides - st
      Miho Hatori - Ecdysis
      De Rosa - Mend
      Isobel Campbell - Milkwhite Sheets
      Bears - st
      Amos Lee - Supply And Demand
      Portastatic - Be Still Please
      Pipas - Sorry Love
    • mameluch Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 14:59
      chyba rok albo dłużej nie było mnie w tym cyklu wątków. jakoś nigdy nie mogę
      spamiętać czego słuchałem.
      tak z grubsza to będzie jakoś tak:

      Au Revoir Simone - The Bird Of Music
      Doves - Some Cities
      Malejube - Trompe-l'oeil
      Afro Kolektyw - Czarno Widzę
      Bright Eyes - Four Winds
      Barbara Morgenstern - The Grass is Always Greener
      Julie Delpy - Julie Delpy
      The Dandy Warhols - Thirteen Tales From Urban Bohemia
      Spark Is A Diamond - Keep Your Eyes Off The Prize
      Do Make Say Think - You, You're A History In Rust
      Clap Your Hands Say Yeah - Some Loud Thunder
      Asobi Seksu - Citrus
      Asobi Seksu - Asobi Seksu
      The Ponys - Turn the Lights Out
      Low - Drums and Guns
      Spiritualized - Royal Albert Hall October 10 1997
      Sally Shapiro - Disco Romance
      54 Nude Honeys - 54 Nude Honeys Greatest Hits
      The Age of Rockets - The Drive Home
      The Samuel Jackson Five - Easily Misunderstood
      Acid House Kings - Advantage Acid House Kings
      Acid House Kings - Mondays Are Like Tuesdays And Tuesdays Are Like Wednesdays
      Ghost - In Stormy Nights
      Maybeshewill - Japanese Spy Transcript
      Carissa's Wierd - I Before E
      Love As Laughter - Laughter's Fifth
      Tegan And Sara - So Jealous
      Juana Molina - Son
      Sia - Colour The Small One
      Nebula - Charged
      Nebula - To The Center
      Carla Werner - Pure Things In Wild Places + B-Side Sampler
      Os Mutantes - A Divina Comedia Ou Ando Meio Desligado
      The Car Is On Fire - Lake & Flames
      The Cooper Temple Clause - Kick Up The Fire, And Let The Flames Break Loose
      British Sea Power - Open Season
      Oi Va Voi - Laughter Through Tears
      David Bowie - Heathen
    • braineater jednym zdaniem 31.01.07, 18:18
      W miesiącu styczniu, okrutnem i zbyt długiem, dysk mi klękł był pod płyt nowych
      naporem, co zmotywowało mnie wreszcie do zakupu kolejnego tym razem 400Gb dysku
      i stworzenia póterrabajtowej przestrzeni do przechowywania dźwięków, z których
      wiele mnie w miesiącu onem zachwyciło oraz poruszyło, tudzież radość w serce
      wlało, jako to pani DOI TODD MIA, o której pozowoliłem sobie niesmiało
      napomknąć już na forum tem szacownem a modnem, czy też inna pani, co zwią ja
      ISLAJA, której poświęciłem peana krótkiego acz szczerego, pod niebiosy
      wychwalając przymioty jej urody a także muzyczność przedziwną a egzotyczna, z
      która na codzień konsument radiowy do czynienie ma rzadko i temu jest osobą na
      pokusy zarażenia rubikozą toksyczną podatną, co na przykład nie grozi w
      przypadku uzależnienia się od płyty nowej franzuskich muzykantów, co to pod
      szyldem AIR (luft, jakby w mojej okolicy pedzieli) nagrali KIESZONKOWĄ
      SYMFONIĘ, w której pomiędzy innymi ślicznymi pieśniami i muzyką smutku pełną a
      mimo to listy sprzedaży okupującą, hiciaka umieścili niemożebnej wręcz urody i
      MERE DU JAPON nazwać go zechcieli, pewno po to by sie kitajskim samurajom
      przypodobać, tak jak to uczynił Amerykaniec pewien, miano równie skośne
      noszacy - TENSHUN, któren w miesiącu co właśnie w niebyt przemija, równiez
      kilkakroć przejechał się po skromnej mej i z natury spokojnej osobie dźwiękami
      swemi, zwoje mi okładając muzyką niczem cepem z bitów venetianosnarowskich
      złożoną, a idącą w stronę hip-hopu jakiegoś, co nazwać by go można
      speeedhardcoreabstracthiphop, tyle, że komu by się chciało taką długa a gupią
      nazwę wymawiać i chwalić się znajomością dźwięków takich, kiedy nawet takie
      kapele, co długimi nocami styczniowymi żywot mi umilały, nikomu sie nie
      podobają, bo nazwy mają za długie lub za śmiszne - no bo kto normalny sięgnie
      po cos, co zwie sie BIRDY NAM-NAM czy ABSTRACT KEAL AGRAM i w dodatku będzie
      hip-hopem franzuskiem się katował, w którem słów żadnych ni ma, za to unosi
      się cień Shadowa, DJ takiego z dalekiej Angliji, skąd takoż i inni muzykanci
      co radowali mie wielce w tym miesiącu długów i podatków, pierwej nazwą swoją
      LIBRARY TAPES, a potem muzyką, co piękna jest i wzruszająca niczem ostatni
      wzwód 90 latka, a mieści się gdzies na przecięciu Biosphere z Eno Brianem,
      ambientując rzeczywistość w sposób nienachalny a przyjemny, niczem inkszy
      demiurg dźwięków tajemnych XELA, któren płytą swą ostatnią - THE DEAD SEA, nie
      dośc że wpasował się w tajemny a podskórny marynistyczny wkręt styczniowy, co u
      mnie wystąpił z tęsknoty za wody błękitem i palm poszumem w te dni pełne
      śniegu, piaskarek i inkszego kurewstwa, do których niechęć zwalcza'em za pomoca
      masażu małżowin dokonywanego najnowszem dziełem TOBINA AMONA - FOOLEY ROOM, co
      przypomniało mi lata młodzieńcze i chwile rozkosznej szczęśliwości spędzane we
      wsłuchiwaniu się uwaznem w Bricolage tegoż samego artysty, gdyż powrót do
      klasyki panu Amonu się przytrafił, a mnie cofło do Arkadii dzieciństwa dawno
      już i w bólach opuszczonej, w czym takoż wydatnie pomogły środki różne oraz
      odkrycie inksze zupełnie, tym razem sovieckiej proweniencji artystów
      mestradowych KIMA & BURANA, którym zdań już parę poświęciłem, to i się
      powtarzać nie będę nie chcąc wywodem zbyt długim zanudzać, bo wszyscy wiemy, że
      krótko i węzłowato, to cywilizacji naszej podstawa, i nawet w muzyce przymioty
      te szlachectwa nadaja i wielkości, co stwierdzić można słuchając chociażby
      SATURO WONO - SONATA FOR SINE WAWE AND WHITE NOISE, gdzie Żapończyk okrutny
      przy pomocy hałasu muzykę tworzy śliczną i melodyczną mimo, że grać umi
      jedynie na generatorze szumów i to szumów, co nie koją a łoją, jak i łoją
      chłopięta z punk-rock bandu, który to mię najpierw setnie rozchiochotał przy
      pomocy nazwy GAY FOR JOHNNY DEPP, poczem tekstami opowiadającymi o stosunkach
      analnych, oralnych tudzież werbalnych, które chłopcy owi pragnęliby odbyć z
      podmiotem lirycznem, rzeczonym Deppem własnie, aż wreszcie łzy wzruszenie
      wywołałali swoim pieknym prymitywizmem i śmietnikową amatroszczyzną, która
      oddtrutką była na okrutne piękno pieśni ostatniego z styczniowych bohaterów
      MATTA ELIOTTA i jego płytę stanowiąca kontynuacje Drinking Songs, zatytułowaną
      FAILING SONGS, co to mi żona wyłączać ją kazała najdalej po dwóch odsłuchach z
      rzędu, bowiem rzekła iż patrzeć nie może na moje oblicze łzami zalane i pierś
      wstrząsaną szlochem, na co reagowała także puszczając mi FONTELLĘ BASS solo
      sprzed lat 3dziestu i każąc wsłuchiwać się w teksty uwznioślające, co szybko
      spacyfikowałem, puszczając w rewanżu tąż samąż FONTELLĘ WITH ART ENSAMBLE OF
      CHICAGO, gdzie panie dziejku, nie ma przebacz, tylko jest jazzowa rozpierducha,
      z onuc wyrywająca,i krusząca tynk w naszem gniazdku miłosnem, dość często
      otulanym w onym miesiącu, co skończyc sie nie potrafi, jako i to zdanie,
      pieśniami bez słów wykonywanymi przez zespół THIS IS YOUR CAPTAIN SPEAKING,
      któraż to grupa, z tradycyj róznych korzystając w smutek postrockowy popada i
      na gitarach rzężąc przeslicznie, kołysała nas w obięciach namiętności do
      chwili, kiedyż to na plejliscie nie zagościło najnowsze dzieło OOIOO,
      japońskich gejsz dziecię rykliwe a jazgotliwe przeokrutnie, z perkusistą z
      którem automaty Aphex Twina przegrałyby w każdych zawodach, czym w oczach mej
      lubej przegrało na zawsze, jako i ja przegrywam własnie teraz z składnią i
      gramatyką polszczyzny pięknej, próbując odkryć gdzie do chuja w tym zdaniu jest
      podmiot, przydawka, orzeczenie i inne stwory z podręczników, więc kończyć
      będęę, by wnikliwe śledztwo w tem temacie przeprowadzić.

      P:)
    • tomash8 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 18:27
      Pentagram - First daze here
      Pentagram - Death Row
      Pentagram - Day of recockning
      Ten zespół jest tak zajebiście zajebisty że nie dociera do mnie, czemu nie
      zdobyli praktycznie żadnej popularności

      St Vitus - V
      St Vitus - Offical live
      Witchcraft - Firewood
      Acid King - III
      Trouble - Skull
      Blue Cheer - Vincebus eruption
      Raw Material - st
      High Tide - sea shanties
      Bad Brains - I against I
      Tucky Buzzard - Allright on the night
      Funkadelic - one nation under the groove i maggot brain
      Apteka - Menda
      Asesino - Cristo satanico - death core'owy projekt gościa z Fear Factory, chyba
      najbardziej agresywny i intensywny album jaki słyszałem
      Johny Cash - American recordings collection
    • pszemcio1 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 20:35
      miles davis - bitches brew
      the knife - Silent Shout 8/10
      herbert - Scale 7.5/10
      Malajube - Trompe-L'Oeil 7/10*
      Grizzly Bear - Yellow Bear - 7/10
      califone - roots & crowns 6/10
      • pszemcio1 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 20:36
        bosz..sie mi nacisło znowu...
        a tu jescze ostatnie TV on the radio 8/10:)
    • jeangenie Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 21:39
      Joanna Newsom - Ys (non stop przez dwa tygodnie)
      Bloc Party - A Weekend In The City (dużo)
      The View - Hats Off To The Buskers (jakaś pomyłka, dwa razy i do kosza)
      Neko Case - Fox Confessor Brings The Flood (ładnie)
      Mansun - Little Kix (po przerwie)
      Blondie - The Complete Picture: The Very Best Of Deborah Harry And Blondie

      kawałek miesiąca: The Jam - The Bitterest Pill (nie znałam, poznałam i wskakuje
      bardzo wysoko na moją listę ulubionych)
    • theagata Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 31.01.07, 22:48
      po raz pierwszy:
      Poundhound - Massive Grooves From The Electric Church Of Psychofunkadelic
      Grungelism Rock Music and Pineappleskunk 10/10 {album miesiąca}
      Dead Poetic - Vices 10/10
      Clap Your Hands Say Yeah - Some Loud Thunder 10/10
      The Good The Bad And The Queen 9/10
      Peeping Tom - Peeping Tom 10/10
      (hed) p.e. - Back 2 Base X 10/10
      Lavender Diamond - The Cavalry of Diamond 10/10
      Ty Tybor - Rock Garden 9/10
      Budgie - You're All Living In Cuckooland 9/10
      Blackfield - Blackfield II 7/10
      King`s X - Please Come Home ... Mr Boulbous 10/10
      David Gilmour - Arnold Layne {singiel wydany w hołdzie Sydowi Barrettowi}
      The Mars Volta EP
      1. Frances The Mute (Previously Unreleased) 10/10
      2. The Widow (Live)
      A Perfect Circle - Thirteenth Step 10/10

      już nie po raz pierwszy:
      The Mars Volta - Frances The Mute
      The Mars Volta - Amputechture
      Grand Funk -Live Album
      Tool - 10 000 Days
      Tool - Lateralus
      Tool - Aenima
      Tool - Undertow
      Thom Yorke - The Eraser
      Archie Bronson Outfit - Derdang Derdang
      Clap Your Hands Say Yeah - Clap Your Hands Say Yeah
      Deftones - Saturday Night Wrist
      At The Drive-In - Relationship Of Command
      • tomash8 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 08:59
        theagata napisała:


        > Budgie - You're All Living In Cuckooland 9/10


        serio serio 9/10?
        • grimsrund Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 11:00
          > serio serio 9/10?

          Nic to. Napijmy się! ;)
        • theagata Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:22
          tomash8 napisał:

          > serio serio 9/10?

          tak. dobrze się tego słucha, trzeba tylko podejść do tej płyty bez
          jakichkolwiek uprzedzeń czy oczekiwań; a warto na pewno choćby ze względu na
          zawarte na niej małe perełki, takie jak utwór tytułowy oraz akustyczne
          "Captain" i "Love Is Enough", ale takich miłych dźwięków jest tutaj więcej,
          np. "Dead Men Don`t Talk" w którym słychać klimat typowy dla grania hard
          rockowego lat 70; i jeszcze ten wokal Burke`a który wciąż miło drażni uszy ;)
          w miarę słuchania ten album zyskuje moją sympatię.
          • tomash8 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:32
            U mnie ta płyta ma 3/10. Jeden punkt za to że to Budgie, drugi za ładne
            balladki, trzeci za niezłą formę Burke'a i utwór "Dead men don't talk". Całość
            jest absolutnie położona przez gitarzystę, który sprawia wrażenie jakby pierwszy
            raz znalazł się w studiu nagraniowym. I do tego jeszcze te ohydne syntezatory
            którymi podbite są wszystkie partie gitarowe, mi się to kojarzy z najgorszymi
            dokonaniami drugoligowych kapel nwobhm i to w schyłkowym okresie działalności.
    • grimsrund Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 11:06
      Andrew Bird ARMCHAIR APOCRYPHA
      Black Diamond Heavies EVERY DAMN TIME
      Blackfield BLACKFIELD II
      Kevin Blechdom BITCHES WITHOUT BRITCHES
      Critters Buggin' GUEST; STAMPEDE
      Death In June THE BROWN BOOK
      Electric Six SWITZERLAND
      Eliane Elias BRAZILIAN CLASSICS
      Eluvium COPIA
      Brian Eno / Harold Budd AMBIENT 2
      Brian Eno / Robert Fripp NO PUSSYFOOTING
      Entrance THE KINGDOM OF HEAVEN MUST BE TAKEN BY STORM; WANDERING STRANGER
      E.S.T. SOMEWHERE ELSE BEFORE
      Bill Frisell BLUES DREAM
      Charlotte Gainsbourg 5:55
      Gallows ORCHESTRA OF WOLVES
      Chris Garneau MUSIC FOR TOURISTS
      The Good, The Bad & The Queen THE GOOD, THE BAD & THE QUEEN
      Hella THERE'S NO 666 IN OUTER SPACE
      Johann Johannsson IBM 1401: A USER'S MANUAL
      Koop KOOP ISLAND
      LAND OF THE RISING SKA
      Laura RADIO SWAN IS DOWN
      Menomena FRIEND AND FOE
      NOMO NOMO
      Of Montreal HISSING FAUNA, ARE YOU THE DESTROYER?
      Christopher O'Riley HOME TO OBLIVION: AN ELLIOTT SMITH TRIBUTE
      Fionn Regan THE END OF HISTORY
      Gruff Rhys CANDYLION
      Max Richter THE BLUE NOTEBOOKS; SONGS FROM BEFORE
      Rogue Waves SONIC NARCOTIC
      Jack Rose JACK ROSE
      Scud Mt. Boys MASSACHUSSETTS
      Carly Simon INTO WHITE
      Bruno Spoerri GLUECKSKUGEL
      Jesse Sykes / The Sweet Hereafter LIKE, LOVE, LUST...
      Tall Dwarfs THE SKY ABOVE, THE MUD BELOW
      Thee Headcotees PUNK GIRLS
      Thunderbirds Are Now! MAKE HISTORY
      Tracey Thorne OUT OF THE WOODS
      Frank Turner SLEEP IS FOR THE WEEK
      The Tiger Lillies / Kronos Quartet THE GOREY END
      Amon Tobin FOLEY ROOM
      Vincent Black Shadow VINCENT BLACK SHADOW

      Filmowo / baletowe:

      Elvis Costello IL SOGNO
      Goblin TENEBRE
      Joe Hisaishi MIBU GISHI DEN
      Slowblow NOI ALBINOI
    • pytajnick Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:42
      - Beirut - Gulag Orkestar (8/10)

      Bomba po prostu, to jest najfajniejsze w muzyce, że jednak wciąż jeszcze
      zdarzają się nietypowe i nieznane wcześniej (a przynajmniej nie
      rozpowszechnione) połączenia i wychodzi z tego coś fantastycznego. Nawet jeśli
      za pół roku o płycie się zapomni, i ja też, to te kilka tygodni radochy z tej
      płyty już czyni ją jedną z "naj" zeszłego roku.

      - Loreena Mckennit - An Ancient Muse (7/10)

      Bardzo solidna, pięknie nagrana - a jeszcze piękniej wykonana - płyta, choć
      trochę musiałem się przebić przez początkowe rozczarowanie, że przez 10 lat
      milczenia tak naprawdę nic się nie zmieniło.

      Granicy 8/10 nie przekroczyła Loreena z powodu braku choćby drobnych przebłysków
      czegoś wybitnego. Wszystko, co można było zrobić w granicach "solidności", tutaj
      jest. Wysokiej klasy wieczorowa muzyka towarzysząca, szczególnie dla tych,
      którzy gdzieś tam w sercu mają jeszcze Nazira, Willa Szkarłatnego no i rzecz
      jasna Lady Marion. A mówiąc o Lady Marion...


      - Micrologus Ensemble - Adam De La Halle: Le Jeu De Robin Et Marion (8,5/10)

      Czy muzyka z XIII wieku może być bardziej transowa i hipnotyzująca niż cokolwiek
      dziś tworzonego?

      Zadziwiające dla mnie nagranie w kontekście tego, że większość muzyki dawnej
      którą ostatnio spotykałem, to była muzyka sakralna. Co tak wyróżnia Robina i
      Marion, to przede wszystkim:
      1. Klimat (bomba)
      2. Melodie - czasem zwiewne, czasem zadziorne, czasem nieco kontemplacyjne. Inne.
      3. Zadziwiające jak na te czasy pomysły kompozycyjne, np. nagłe przejścia na
      metrum na 6/4 i wtedy robi się naprawdę transowo.
      4. Różnorakie działanie na ludzi - ja się przy tej płycie świetnie bawię, a
      znajomy boi się słuchać jej przed snem.
      5. No i wykonanie - Micrologus to jednak klasa.

      Obok Beirutu - płyta miesiąca.


      - The Art Of Noise - The Seduction Of Claude Debussy (7/10)

      Kapela zapatrzona w Debussy'ego - bierze z niego co ciekawsze motywy i
      przetrwarza, wywraca, a czasem wręcz dogrywa 99% muzyki traktując go tylko jako
      impuls do tworzenia czegokolwiek pomiędzy pop-ambientem, muzyką filmową i
      ambitnym techno. Plus lektor o bardzo miłym głosie przybliżający fajnymi
      miniaturkami postać kompozytora.

      Ciekawie się tego słucha jednocześnie słuchając czteropłytowego boksu
      Debussy'ego - The Complete Works for Piano (gra Walter Gieseking). Jestem przy
      drugiej płycie i jest fantastyczna, pierwsza była jak dla mnie zbyt... hm,
      eksperymentalna.

      ____________
      Bez cyferek:

      - The Flaming Lips - At War With The Mystics
      - Grizzly Bear - Yellow House

      No tak, dwie bardzo fajne płyty. Co więcej, zarazem "ciekawe" i "ładne", co
      sobie bardzo cenie. Płytki które co chwilę przyciągają do siebie uwagę nawet
      jeśli robi się akurat coś angażującego. Mają w zasadzie wszystko, czego potrzeba
      by zachwycić, klasa po prostu. A jednak nie zachwyciły. Mój problem.


      - Norah Jones - Not Too Late (czy tylko ja przy tym ziewam? No wiem, że ładne
      melodie, że ładne brzmienie, że ładny głos i teksty, ale kaman o co cały ruch?)
      - Lisa Shaw - Cherry (strata czasu)
      - Elliott Smith - From A Basement On The Hill (bardzo ładne już po pierwszym
      przesłuchaniu, ale po trzech czy czterech nie chciało mi się dalej słuchać -
      przez wrażenie pt. "No to już wszystko wiemy")
      - Scritti Politti - White Bread, Black Beer (przesympatyczna płytka, dość
      ciekawe dla mnie odkrycie (pierwsze spotkanie z Ilhanowymi ulubieńcami) i nawet
      z tydzień pomęczyłem, ale też skrajnie "tymczasowa" płyta)
      - Rjd2 - Since We Last Spoke (już nic nie pamiętam, może poza tym, że naprawdę
      sporo się na tej płycie działo, wielogatunkowo i pomysłowo, tylko jakoś całości
      ogarnąć nie sposób)
      - Amon Tobin - Foley Room (noooo, jak już zupełnie zapomniałem o Tobinie, wydaje
      tak porządną i ciekawą płytkę, bardzo klimatyczną i momentami wręcz... ładną.
      Klasa!)
      - Burial - Burial (zawód miesiąca, niby wszystko na miejscu, ale dla mnie i
      nudne, i wtórne nieco, i w ogóle o co chodzi)

      - NWA - Straight Outta Compton (jestem lekko wstrząśnięty i zmieszany, więcej
      może za miesiąc. Niepokoję się, bo coraz bardziej wciąga mnie ta muzyka - a w
      kolejce Wu-Tang i jeszcze parę innych gangsta rzeczy)


      Utwierdziłem się też w przekonaniu, że nowy Blackfield to naprawdę fajna i
      piękna płytka (7,5/10), choć raczej na jesienne klimaty (inna sprawa, że takie
      właśnie mamy za oknem). No i "Christenings" - juz wiem, ze to bedzie murowany
      kandydat do kawalkow roku, bo nieczesto nagrywa sie dzis naprawde wzruszajace
      piosenki (a może to ja się starzeję).
      • braineater Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 12:57
        > - Beirut - Gulag Orkestar

        nie rozumiem zupełnie, w środku noc obudzony przypomniałbym sobie z 10 kapel co
        najmniej, co robią to samo co Gułagowcy, tylko lepiej, ciekawiej, bardziej
        przebojowo lub bardziej eksperymentalnie. Jakoś cały czas mi to wyglada na
        zjawisko in da stajl of Bregovic, znaczy powierzchownie fajne, a po
        dokładniejszym odsuchaniu kompletnie puste i bezbarwne.
        Proste zestawienie Gulagu z choćby Gogol Bordello, Klezmer Nova i paroma innymi
        zespolami z tego tryndu, wyraźnie pokazuje, gdzie jest fajniej:)

        Tak się czepnę scichapęk:)

        P:)
        • pytajnick Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 13:22
          braineater napisał:

          > Proste zestawienie Gulagu z choćby Gogol Bordello, Klezmer Nova i paroma innymi
          >
          > zespolami z tego tryndu, wyraźnie pokazuje, gdzie jest fajniej:)
          >
          > Tak się czepnę scichapęk:)

          Może to wynika z tego, że nie znam tych kapel, ani jakiejkolwiek innej
          przypominającej Beirut, czyli przede wszystkim:
          1) chłopak brzmiący jak cała orkiestra, do tego orkiestra pozwalająca sobie
          dorzucić czasem elektroniczny bit

          2) jak ktoś trafnie to ujął - niby bałkańskie granie, ale w melodyce i klimacie
          "zachodnim", co absolutnie odcina Beirut od jakiegokolwiek Bregovica, a zarazem
          nawet najwyższej klasy kapel "grających muzykę bałkańską" (jak np. polska
          Sarakina), bo Beirut nie gra "muzyki bałkańskiej", gra muzykę swoją.

          Własnie słucham po dłuższej przerwie i znów się świetnie bawię. Więcej
          argumentów mi nie potrzeba.
      • gregkor Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 13:18
        The James - "The Best Of" 7/10
        Set Off - "Set Off" 7,5/10
        Billy Cobham - „Spectrum” 9,5/10
        Depeche Mode - "Music For The Masses" 7,5/10
        Boosty Collins - "Play With Boosty" 6,5/10
        Herbie Hancock - „Head Hunters” 10/10
        Jimmy DluDlu - "Essence Of Rhythm" 8/10
        Jestofunk - "Sevent Miles From Philadelphia" 7/10
        Jazzkantine - "Jazzkantine" 7,5/10
        • grimsrund Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 13:48
          > The James

          A cio to takiego jeśt? ;)

          [ chyba trochę oburzony, jeśli jest tak, jak myśli ]
          • gregkor Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 13:56
            grimsrund napisał:

            > > The James
            >
            > A cio to takiego jeśt? ;)
            >
            > [ chyba trochę oburzony, jeśli jest tak, jak myśli ]

            :) fakt jakoś "The" niechybnie przypisałem....
        • pszemcio1 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 19:00
          gregkor napisał:
          > Herbie Hancock - „Head Hunters” 10/10

          a to poleca Thrust, ten sam klimat tylko jak dla mnie lepsze kompozycje. W
          zasadzie nadaje się to do wątku "płyty bliźniacze". ale bardzo silnym punktem
          Thrust jest ZAJEBISTA wręcz okładka:)
          • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 19:06
            pszemcio1 napisał:

            > gregkor napisał:
            > > Herbie Hancock - „Head Hunters” 10/10
            >
            > a to poleca Thrust, ten sam klimat tylko jak dla mnie lepsze kompozycje. W
            > zasadzie nadaje się to do wątku "płyty bliźniacze". ale bardzo silnym punktem
            > Thrust jest ZAJEBISTA wręcz okładka:)

            Hehe, no offence, ale Pszemcio "polecający" Gregkorowi albumy jazzowe - to może ja zarekomenduję Tomashowi jakiś trash metal :)
            • tomash8 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 19:11
              Pisze się "thrash" :P
              • ilhan Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 19:19
                tomash8 napisał:

                > Pisze się "thrash" :P

                Te, chyba lepiej wiem co będę rekomendował <palacz>

                (W sumie z pośpiechu tak napisałem, bo byłem tego świadom, ale może w skrócie mógłbyś wyjaśnić czemu właściwie "thrash"?)
                • tomash8 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 19:24
                  trash = śmieć
                  thrash = młócić

                  Chyba dlatego:)
            • gregkor Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 23:36
              ilhan napisał:

              > pszemcio1 napisał:
              >
              > > gregkor napisał:
              > > > Herbie Hancock - „Head Hunters” 10/10
              > >
              > > a to poleca Thrust, ten sam klimat tylko jak dla mnie lepsze kompozycje.
              > W
              > > zasadzie nadaje się to do wątku "płyty bliźniacze". ale bardzo silnym pun
              > ktem
              > > Thrust jest ZAJEBISTA wręcz okładka:)
              >
              > Hehe, no offence, ale Pszemcio "polecający" Gregkorowi albumy jazzowe - to
              może
              > ja zarekomenduję Tomashowi jakiś trash metal :)

              Fakt okładka okłada kojarzy mi się ze Skywalker'em zblizającym się do aktywnego
              wulkanu Etna))), ale w sumie bardziej na tym krążku podoba mi się gra
              perkusisty Mike'a Clark'a, którą oceniłbym jako wybitną - generalnie kawał
              dobrej tętniącej, żyjącej, energicznej i jakiejś niewytłumaczalnie
              hipnotyzującej muzyki. Praktycznie obie płyty oceniam podobnie (zresztą
              jak "Man Child", chociaż tę cenię ponad poprzednie)jadnak kompozycja Chameleon
              ma w sobie jakąś moc, która góruje nad "Thrust".

            • pszemcio1 Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 02.02.07, 17:27
              ilhan napisał:

              > Hehe, no offence, ale Pszemcio "polecający" Gregkorowi albumy jazzowe - to
              może
              > ja zarekomenduję Tomashowi jakiś trash metal :)

              co ty wiesz o pszemciu? :)

              btw to zdziwiłbyś się jak ja nie kojarzę czego tu kto słucha i od czego jest
              ekspertem, serio... niki rozpoznaję, ale już z postami czy preferencjami
              muzycznym gorzej... niezbyt rozgarnięty ze mnie internauta (k...a ale to
              śmieszne słowo - "internauta":)
    • geigo Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 01.02.07, 18:30
      Piosenka miesiąca: Nina Simone - Sinnerman.
      Płyta miesiąca (i roku '06 przy okazji): Spiritual Front - Armageddon Gigolo.

      Ponadto:
      Black Diamond Heavies - Every Damn Time
      Fink - Biscuits For Breakfast
      Birch Book - Fortune & Folly
      Bat For Lashes - Fur & Gold
      Arbol - Dreams Made Of Paper
      The Arcade Fire - Neon Bible
      Menomena - Friend And Foe
      Patrick Wolf - The Magic Position
      The Earlies - The Enemy Chorus
      Clap Your Hands Say Yeah - Some Loud Thunder
      Michael Glabicki - Uprooted
      Scott Matthews - Passing Stranger
      Richmond Fontaine - Post To Wire
      Richmond Fontaine - Thirteen Cities
      The Gun Club - Fire Of Love
      The Gun Club - Miami
      The Gun Club - The Las Vegas Story
      The Gun Club - Pastoral Hide And Seek
      The Gun Club - Lucky Jim
      • ihopeyouwilllikeme Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 10.02.07, 21:32
        A propos nowego Budgie - czy reszta utworów jest równie ZAJEBISTA co " ( Don't
        Want To ) Find That Girl " ?? Jeżeli tak, to ja muszę mieć tą płytę. Co za
        power !
    • mechanikk Re: Słuchaliśmy w STYCZNIU 2007 10.02.07, 22:36
      O, zapomniałem się udzielić w tym wątku.
      Styczeń, taa? Skleroza... Ale na pewno:

      Einsturzende Neubauten
      - Silence is Sexy
      - Perpetuum Mobile

      Happy Pills - 17 Songs

      i uhm, TGTB&TQ - raz mi się to podoba a raz nie, ale to są raczej tzw.
      kunsztowne nudy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka