ilhan 27.10.07, 18:21 Jeden z najlepszych sieciowych magazynów muzycznych się zamyka :| www.stylusmagazine.com/ Delikatnie mówiąc, kiepsko. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 27.10.07, 19:12 O w mordę. Wprawdzie niezbyt uważnie czytałam ich najnowsze recenzje (bo też i mało czytam recenzji w ogóle ostatnio), ale dość często korzystam ze stylusowej wyszukiwarki i zwykle sprawdzam features - On second thought, Seconds, The bluffer’s guide czy różne okazjonalia. Paradoksalnie, wraz z rozwojem sieciowego pisarstwa muzycznego coraz mniej miejsc, gdzie pojawiałaby się właśnie eseje, a nie tylko rzeczy doraźne. Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 27.10.07, 19:18 I jeszcze On first listen, jak mogłam zapomnieć, przeciwwaga dla wszechobecnego been there, done that. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 27.10.07, 19:26 Nie zapominajmy o Playing God i Jukebox. Plus mnóstwo pomysłowych, nawet jeśli dyskusyjnych list. Plus Southall, Soto, nawet Passantino. RIP. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 27.10.07, 19:27 Aha, oczywiście dla mnie również nigdy recenzje nie były głównym powodem, dla którego wchodziłbym na Stylus. Merytorycznie były spoko, ale ich skala tyleż oryginalna, co niewygodna. Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 28.10.07, 11:11 ilhan napisał: > Merytorycznie były spoko, ale ich skala tyleż oryginalna, > co niewygodna. Hmm, to znaczy? Większość writerów Stylusa chyba coś jeszcze skrobie na boku, np. Soto tutaj: humanvacuum.blogspot.com/ chociaż nie wiem, czy o filmie i literaturze nie ciekawiej niż o muzyce. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 28.10.07, 11:42 polleke napisała: > ilhan napisał: > > > Merytorycznie były spoko, ale ich skala tyleż oryginalna, > > co niewygodna. > > Hmm, to znaczy? To znaczy tylko tyle, że tak naprawdę nigdy się nie przyzwyczaiłem do tej szkolnej skali. Odpowiedz Link
tysia2 Re: Stylus Magazine (2002-2007) 30.10.07, 05:48 Ale stare teksty będą nadal dostępne, prawda ? Bo jak nie to trzeba zrobić buckup niektórych artykułów (wolno czytam) Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 30.10.07, 09:53 Jakby co, zawsze jest Internet Archive ( www.archive.org ). :) Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 30.10.07, 10:00 tysia2 napisała: > Ale stare teksty będą nadal dostępne, prawda ? Na pewno. Odpowiedz Link
tomekwasko Re: Stylus Magazine (2002-2007) 30.10.07, 16:31 tez mam nadzieje, ze stare teksty zostana, choc gdzies czytalem, nie wiem czy na ILM-ie czy w komentach pod pozegnaniem Burnsa, czyjas wypowiedz, ze kopiuje sobie stare najlepsze features i recki, zeby miec co czytac po zamknieciu. no, oby to byly zbyt duze srodki ostroznosci. ja w ogole lubilem ich pisanie o filmach tez, duzo dobrych rzeczy dzieki ich rekomendacjom obejrzalem. Odpowiedz Link
tomekwasko Re: Stylus Magazine (2002-2007) 31.10.07, 23:57 stare teksty podobno co najmniej przez rok maja zostac Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 01.11.07, 10:31 tomekwasko napisał: > stare teksty podobno co najmniej przez rok maja zostac Dobre i to. Natomiast podsumowaniami 2007 się nie popisali. Odpowiedz Link
tomekwasko Re: Stylus Magazine (2002-2007) 01.11.07, 10:52 to fakt. filmowe jeszcze ok, natomiast wsrod singli i plyt wiele dziwnych typow. no i duzo brakow tez. za to eseje pozegnalne southalla i millera swietne, nieco slabsze soto i powella moim zdaniem. pozdrawiam Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 02.11.07, 01:25 Tekst Millera naprawdę świetny, zwłaszcza że tak łatwo polec przywołując osobistą anegdotę. A to jeszcze jeden komentarz Southalla, chyba dość trafny: Last.fm has hit sites like Stylus hard because it removes the need for criticism / reviews - it essentially cuts out the middleman of the music press by giving access to specialised peer recommendations; why trust a journalist who might be biased or swayed by free gifts when you can trust someone who likes lots of other records you like? Couple it with services like emusic and illegal download clients and you've got a fast system of finding out about bands and hearing them without having to read an article or visit a record shop; it cuts time and money from the process, but also ties people up on last.fm or facebook or whenever which cuts down time they might have spent reading. No one reads (about music) anymore, so there's no need for (music) writers. Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 02.11.07, 09:36 Bzdurny ten komentarz, jednak w praktyce serwisa takie jak last.fm w gruncie rzeczy na wiele się nie zdają - pielęgnują tylko paru UZNANYCH artystów i podziały subkulturowe między słuchaczami. W życiu nie zobaczyłem tam interesującej rekomendacji i wątpię, że kiedyś zobaczę. Ale może tylko dlatego tak marudzę, że nie jestem już nastolatkiem ze zdumieniem odkrywającym, że są inne zespoły poza Arctic Monkeys, tylko osobą, która trochę już słyszała i większość jej się nie podobało; a przy pewnym stopniu obskurności płyt trzeba się naszukać, tak czy tak. Nie czytam co prawda z zasady, dla czytania, tylko w miarę potrzeb, ale już nieraz mi jakiś jeden jedyny znaleziony w Google tekst pomógł bardziej, niż wszystkie serwisy społeczne razem wzięte. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 02.11.07, 11:29 Przychylam się ku Roarowi, aczkolwiek myślałem, że bardzo niska podatność na wszelkie rekomendacje społeczności, forów (poza kilkoma bardzo nielicznymi wyjątkami) czy nawet permanentne znieczulenie na oficjalne polecanki serwisów internetowych (poza kilkoma bardzo nielicznymi wyjątkami) to tylko mój folklor. Zresztą błąd w założeniu jest taki - i o tym chyba kiedyś była tu dyskusja - że nie każdy nawet użytkownik last.fm (nie mówiąc o nieposiadających konta) szuka klonów swoich ulubionych wykonawców. No, ale to jakby off-topic. Pożegnania Southalla i Millera wzruszające, zgoda. Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 02.11.07, 18:12 Dla mnie gdzie indziej tkwi punkt ciężkości w tym komentarzu. Przede wszystkim - nie zgrywajmy się, co? – to nie jest przecież o Tobie, Ilhanie czy mnie i innych forumowiczach, po co ta obrona Częstochowy? A last.fm ma tylko symbolizować pewne zjawiska. Stwarzanie pozorów obiektywności, uniezależnienia się od Centrali – a to wciąż rekomendacje typu "klienci, którzy kupili ten produkt…", mimo że nie ma tam przycisku „kup teraz” (chyba?). Mamy więc narzędzie marketingowe, ćwiczenia z modeli zachowań konsumenta i to wszystko. Wczoraj robiłam porządki w ulubionych i ze zdumieniem odkryłam, że sporo miejsc, które odwiedzałam, żeby coś podczytać, pozamykało się. Od paru miesięcy nie funkcjonuje holenderski serwis Subjectivisten, którego modus operandi był zbliżony do Stylusa (a forum było częścią ILM). Niedostępne są już jego archiwa – zamknął je provider, poszło o zadłużenie. W nowo powstających blogach muzycznych główną aktywnością autora jest najczęściej zamieszczenie linku do rapidshare’a i ewentualnie wrzucenie recenzji płyty zaczerpniętej np. z AMG, a komentujących czytelników – bąknięcie „dziękuje” albo zwrócenie uwagi, że link nieaktywny. Daruję już sobie pisanie o takich oczywistościach jak instant gratification, promowanie przeciętniactwa i konserwowanie porządku itp. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 02.11.07, 19:05 Teraz zdecydowałem, że rację ma Polleke <palacz> Pewnie prawdą jest, że, wbrew wszelkiej pozornej logice, zasadność serwisów w rodzaju Stylusa jest coraz mniejsza. Teraz chyba jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej widać opozycyjność tej strony wobec często zestawianego z nim PFM. Pitchfork to od pewnego czasu pod względem treści i doboru tematów coraz bardziej coś na kształt wszechbloga - kombajn z recenzjami wszystkiego co się ukazuje, fotkami i filmikami z koncertów, najszybszy dostawca empetrójek. Nie musisz przewalać trzydziestu osobnych blogów dziennie jeśli nie czujesz potrzeby znajomości każdego chrząknięcia Colina Meloya. Pitchfork ma to wszystko w jednym miejscu, dzieciaki. I dzieciaki łykają, bezrefleksyjnie dość. Stylus natomiast, jak ktoś słusznie zauważył, był serwisem bardziej krytyków dla krytyków, środowiska, niż zwykłych, szarych czytelników, fanów. Bo czyj jęk zawodu był najbardziej donośny, jeśli nie ILM? Faktycznie, ile można ciągnąć ten interes w oparciu o dobre słowo. Może trochę jak z niezależnymi wytwórniami - albo w końcu przyjmujesz jakiś model biznesowy i czerpiesz konkretne korzyści (Rough Trade chociażby) albo prędzej czy później zabawa się kończy (Factory i długa lista innych). Konkluzja jest marna, a mianowicie taka, że idę się napić :| Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Stylus Magazine (2002-2007) 03.11.07, 00:23 co ty. świetna konkluzja. podpisuję się. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 03.11.07, 04:30 glebogryzarka1 napisał: > co ty. świetna konkluzja. podpisuję się. To że też tak uważam PO fakcie jest chyba dodatkowym plusem. Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 03.11.07, 11:26 polleke napisała: > Przede wszystkim - nie zgrywajmy się, co? – to nie jest przecież o > Tobie, Ilhanie czy mnie i innych forumowiczach, po co ta obrona > Częstochowy? Przepraszam, ale tego fragmentu za cholerę nie rozumiem. Znaczy co - jesteśmy niereprezentatywni? Gdzie tam. Ludzie chcą czytać, czytają i czytać będą. Czy może inaczej - ci ludzie, którzy nie czytają dzisiaj, nie czytali i wcześniej. Tekstów, porządnych, przemyślanych, dobrze napisanych, pełnych informacji, której nie znajdziesz nigdzie indziej - jest w sieci więcej, niż było kiedykolwiek; na każde 99 blogów z linkami do rapidshare, youtube i krótkimi wstawkami typu "zajebista kapela, posłuchajcie se" zawsze znajdzie się jeden z recenzjami na poziomie "profesjonalnym" (tu cudzysłowy dlatego tylko, że słowo "profesjonalizm" zawsze mi się kojarzyło nie z wysokim poziomem, a z robotą taśmową, i jego przyjęte ogólnie znaczenie jest dla mnie z deczka absurdalne). Znaczy, no, generalnie teraz rozumiem, chodzi o to, że serwisy/prasa muzyczna straciły swą funkcję marketingową, a przez to pozycję, autorytet i gros przychodów. Do tego momentu zgoda. Wszystkie wnioski idące dalej są błędne, kropka. Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 03.11.07, 15:54 roar napisał: > polleke napisała: > > > Przede wszystkim - nie zgrywajmy się, co? – to nie jest przecież o > > Tobie, Ilhanie czy mnie i innych forumowiczach, po co ta obrona > > Częstochowy? > > Przepraszam, ale tego fragmentu za cholerę nie rozumiem. Znaczy > co - jesteśmy niereprezentatywni? Nie. Znaczy to tyle, że rzuciliście się bronić swojego niezalstwa i koneserstwa – a czy ktoś je kwestionuje? Przyjmujemy je za fakt, po co o nich pisać expressis verbis. To, że jesteśmy *raczej* niereprezentatywni to inna sprawa. > Gdzie tam. Ludzie chcą czytać, czytają i czytać będą. Czy może > inaczej - ci ludzie, którzy nie czytają dzisiaj, nie czytali i > wcześniej. Tekstów, porządnych, przemyślanych, dobrze napisanych, > pełnych informacji, której nie znajdziesz nigdzie indziej - jest > w sieci więcej, niż było kiedykolwiek; Więcej niż kiedykolwiek – chodzi o teksty nowe czy większą dostępność różnego rodzaju archiwaliów, w tym także papierowych? Na czym w ogóle opierasz swoje rozumowanie? Na osobistym odczuciu czy może danych dotyczących liczby odsłon, ilości nowo otwieranych serwisów czy choćby blogów o charakterze „krytycznym”? Bo moje odczucia są zgoła inne, ale chętnie poznałabym fakty. Kilka z nich już podałam – to dla mnie zamykanie się serwisów mających ambicje krytyczne, opiniotwórcze, czy jak je tam zwał: Stylusa, Subjectivisten, dodaję Tangents, bo widzę, że też w zamrożeniu. Pewnie część ludzi, która za nimi stała, okopie się w blogach, ale uważam, że to znacznie niższa forma życia, ze względu na brak rozmachu, możliwości dyskusji w zespole i pana Boga, czyli EiC. > Znaczy, no, generalnie teraz rozumiem, chodzi o to, że > serwisy/prasa muzyczna straciły swą funkcję marketingową, a przez > to pozycję, autorytet i gros przychodów. Nigdzie tego nie napisałam. Co więcej, wcale tak nie myślę. Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 03.11.07, 23:56 > Nie. Znaczy to tyle, że rzuciliście się bronić swojego niezalstwa > i koneserstwa "Ach, gdzie tam," żachnął się Roar, miętoląc w zębach mentolowego L&Ma. "Red. Ilhana zostawmy, to trochę inny poziom, ale głowę dam, że w takiej sytuacji, jak ja, jest dowolna osoba, która ma już więcej niż te 20 lat i się zwyczajnie i po prostu interesuje muzyką." Podniósł zapalniczkę i chwilę się z nią mocował, aż w końcu udało mu się podpalić papierosa. Zaciągnął się, odłożył go do popielniczki i pisał dalej. "To właśnie już bardziej oczekiwałbym zarzutów przeciwnych, że rozciągam własne, subiektywne doświadczenia na ogół populacji. No ale jestem przekonany, że jeśli ktoś już jest na tyle wciągnięty w muzykę, że próbuje świadomie szukać na różne sposoby nowych wykonawców i płyt, prędzej czy później dojdzie do wniosku, że last.fm i pochodne się ze swoich zadań nie wywiązują." Znów podniósł papierosa i z zadowoleniem oglądnął wpisany przed chwilą tekst. Z głośników leciał nowy Kevin Draw. <palacz> Nie przypadkiem jednym z bardziej przyjętych featurów last.fm są fora i "blogi", gdzie ludzie po prostu piszą i ze sobą rozmawiają. Ich poziom jest, jaki jest, ale potrzeba pisania i czytania jest oczywista. > Na czym w ogóle opierasz swoje rozumowanie? Na osobistym odczuciu > czy może danych dotyczących liczby odsłon, ilości nowo otwieranych > serwisów czy choćby blogów o charakterze „krytycznym”? Oczywiście, że na osobistym odczuciu. O tym już pisałem od samego początku - łatwiej mi się dostać do interesującej mnie informacji teraz, niż parę lat temu. Szybki search w Google i nie raz jakiś porządny blog czy dwa na zadany temat się znajdzie. Danych statystycznych nie mam, bo raz - skąd?; dwa - internet jest ogromny i liczbami się go opisać nie da; trzy - takie dane prędzej zafałszowałyby obraz, nie rozjaśniły. Tutaj po prostu chyba się różnimy oczekiwaniami - ty chcesz mieć jak najszerszy przegląd sytuacji, ja - szukam konkretów. A opiniotwórczość mnie w sumie nie obchodzi - opinię mam swoją, jak każdy prawdziwy niezal-koneser. > Nigdzie tego nie napisałam. Co więcej, wcale tak nie myślę. No ale Ilhan napisał, i ja się z nim w sumie zgadzam. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 00:01 roar napisał: > > Nigdzie tego nie napisałam. Co więcej, wcale tak nie myślę. > > No ale Ilhan napisał, i ja się z nim w sumie zgadzam. Napisał? :| Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 00:09 > Napisał? :| ilhan napisał: > Pewnie prawdą jest, że, wbrew wszelkiej pozornej logice, zasadność > serwisów w rodzaju Stylusa jest coraz mniejsza. > Faktycznie, ile można ciągnąć ten interes w oparciu o dobre słowo. Et cetera. No mogłem źle odczytać intencje albo po prostu po chamsku wyciągnąć z tego tylko to, co mi akurat pasowało, ale tak to mniej więcej rozumiem. Odpowiedz Link
ilhan Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 00:13 Trochę zaokrągliłeś, raczej podtrzymuję to, co napisałem, ale pod tym, jak zinterpretowałeś, już bym się tak chętnie nie podpisał :) Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 01:40 "Ja o chlebie, on o niebie" – mruknęła, popijając kolejny łyk herbaty darjeeling, która jak wszystko na tym świecie staje się coraz gorsza i wygładzając fałdy niemiłosiernie pogniecionej spódnicy. roar napisał: > No ale jestem przekonany, że jeśli ktoś już jest na tyle > wciągnięty w muzykę, że próbuje świadomie szukać na różne sposoby > nowych wykonawców i płyt, prędzej czy później dojdzie do wniosku, > że last.fm i pochodne się ze swoich zadań nie wywiązują. Owszem, tyle że moim zdaniem, co powtarzam po raz kolejny, tych źródeł alternatywnych nie przybywa. Owszem, googlanie wciąż przynosi rezultaty – zwykle odsyłając mnie do tekstów sprzed paru lat, rzadko nowych i nie sądzę, żeby odpowiadała za to jedynie „historyczność” moich zainteresowań. Gdzie *dzisiaj* mógłby się ukazać np. taki tekst jak ten: www.livingstonemusic.net/englishsoul.htm > Nie przypadkiem jednym z bardziej przyjętych featurów last.fm są > fora i "blogi", gdzie ludzie po prostu piszą i ze sobą rozmawiają. > Ich poziom jest, jaki jest, ale potrzeba pisania i czytania jest > oczywista. No to ja znowu swoje: to dlaczego poziom jest, jaki jest? > Danych statystycznych nie mam, bo raz - skąd?; dwa - internet jest > ogromny i liczbami się go opisać nie da; trzy - takie dane prędzej > zafałszowałyby obraz, nie rozjaśniły. Skąd ta niechęć do posługiwania się jako argumentem w dyskusjach publicznych danymi? Uwagi o fałszowaniu obrazu nie rozumiem zupełnie. Te dane bywają dostępne – czasami podają je autorzy/administratorzy serwisów, uzasadniając swoje decyzje. Bez liczb, ale jakoś obrazując krzywą o śp. Stylusie przywoływany już Southall: “Stylus’ hits were rising massively between 2003 and 2005. From 2006 onwards they weren’t, yet our reputation and influence (…) continued to grow. But no extra hits means this never becomes the ‘business model’ we needed it to be to make it.” > Tutaj po prostu chyba się różnimy oczekiwaniami - ty chcesz mieć > jak najszerszy przegląd sytuacji, ja - szukam konkretów. "A gdzieżeś to w moim poście wyczytał" – spytała, unosząc brwi. A tak serio, trochę mi się nie chce kontynuować wątku, bo nic nowego już w nim nie mówimy – przynajmniej ja nie – i raczej strzelamy obok i ponad wierszami. Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 14:42 polleke napisała: > No to ja znowu swoje: to dlaczego poziom jest, jaki jest? Bo serwisa społeczne to dupa internetu i z zasady oznaczają równanie do najmniejszego wspólnego mianownika. > Skąd ta niechęć do posługiwania się jako argumentem w dyskusjach > publicznych danymi? Uwagi o fałszowaniu obrazu nie rozumiem > zupełnie. Te dane bywają dostępne – czasami podają je > autorzy/administratorzy serwisów, uzasadniając swoje decyzje. Bez > liczb, ale jakoś obrazując krzywą o śp. Stylusie przywoływany już > Southall No właśnie o tym mówię. Przerzucenie się danymi z paru dużych serwisów nic nie powie o tym, co się dzieje w ogóle internetu. Nie ma statystyki dotyczącej wejścia na wszystkie blogi, na wszystkie małe, niszowe stronki, bo być nie może. Dlaczego mamy dyskutować na temat szerokiej sieci na podstawie niekompletnych danych? Zwłaszcza, że można je interpretować dwojako - ja je sobie zinterpretuję tak, że Stylus przegrał konkurencję z blogami i serwisami niszowymi, które po prostu lepiej trafiają w gusta poszczególnych osób. > > Tutaj po prostu chyba się różnimy oczekiwaniami - ty chcesz mieć > > jak najszerszy przegląd sytuacji, ja - szukam konkretów. > > "A gdzieżeś to w moim poście wyczytał" No takie mam wrażenie. No i chyba słuszne, sądząc z np. linka, który tam wyżej podałaś, do takiego właśnie, ogólnoprzekrojowego, silącego się na spójność artykułu. A ja bym chciał np. poczytać recenzje japońskiej muzyki doujinowej, jaki serwis mi o nich napisze? Jaki serwis opublikuje coś takiego: www.armchairarcade.com/aamain/content.php?article.48 > A tak serio, trochę mi się nie chce kontynuować wątku, bo nic > nowego już w nim nie mówimy – przynajmniej ja nie – i raczej > strzelamy obok i ponad wierszami. No w sumie masz rację. Ale jakoś nie lubię kończyć dyskusji bez uzgodnienia protokołu rozbieżności. Chyba, że się po prostu zgadzamy, że się nawzajem nie rozumiemy. Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 20:32 roar napisał: > Chyba, że się po prostu zgadzamy, że się nawzajem nie > rozumiemy. OK, tutaj pełna zgoda. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Stylus Magazine (2002-2007) 05.11.07, 04:04 > Jaki serwis opublikuje coś takiego: > www.armchairarcade.com/aamain/content.php?article.48 już chciałem zarzucić linkami, ale się zorientowałem że niestety masz rację i że penis. można poszukać na www.vorc.org/en jakichś linek do odpowiednich serwisów, ale krytyka, refleksja i deskrypcja chyba nie są mocną stroną tej branży. Odpowiedz Link
roar Re: Stylus Magazine (2002-2007) 05.11.07, 11:59 > już chciałem zarzucić linkami, ale się zorientowałem że niestety > masz rację i że penis. można poszukać na www.vorc.org/en > jakichś linek do odpowiednich serwisów, ale krytyka, refleksja i > deskrypcja chyba nie są mocną stroną tej branży. ...no to, kurde, właśnie nie mam racji. Ja tu chwalę niszę, że tak ładnie potrafi się zająć opisywaniem tego, na co nie ma miejsca w "normalnych" serwisach, a tu wychodzi, że to wyjątek od reguły i właściwie nie ma za co. Morał jest taki, że muszę się jaśniej wysławiać. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: Stylus Magazine (2002-2007) 05.11.07, 16:09 morał jest taki, że powinienem czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link
pyotreck Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 23:02 Bardzo ciekawa dyskusja >Gdzie *dzisiaj* mógłby się ukazać np. taki > tekst jak ten: > www.livingstonemusic.net/englishsoul.htm polecam ostatnie wymiany tekstów w blogosferze na temat Joy Division n(fascynujaca lektura chwilami). czy o Burial, "hauntology" i "Ballardian connection" (nie próbuję nawet tego tłumaczyć). nie chce mi sie szukac linków ale jest to naprawde kawał mięsa :) dla każdego kto tęskni za pisaniem rozintelektualizowanym Odpowiedz Link
pyotreck Re: Stylus Magazine (2002-2007) 04.11.07, 23:15 www.pitchforkmedia.com/article/feature/46485-column-poptimist-9 albo ten felieton super przeciez Odpowiedz Link
polleke Re: Stylus Magazine (2002-2007) 05.11.07, 01:39 pyotreck napisał: > polecam ostatnie wymiany tekstów w blogosferze na temat Joy Division > n(fascynujaca lektura chwilami). czy o Burial, "hauntology" > i "Ballardian connection" (nie próbuję nawet tego tłumaczyć). nie > chce mi sie szukac linków ale jest to naprawde kawał mięsa :) dla > każdego kto tęskni za pisaniem rozintelektualizowanym Pewnie masz na myśli k-punk et consortes: www.k-punk.abstractdynamics.org/ plus bogactwo linków tam. Trochę tego przerzucam, mam kłopoty ze snem, ale to bywa cholernie ciężki stuff, jak z seminariów doktoranckich, czasami już wymiękam. Za to dzięki za Ewinga, umknęły mi te felietony. Odpowiedz Link