braineater
02.11.07, 11:29
(bo już dzień listopada drugi, a wątka brak.)
1-7 panwziernik
RinneRadio - On - fińskie elektrojazzy, siła spokoju porównywalna z Conjontem, chyba, że im coś odwala, to wtedy Peaches.
Toman - Perhaps we should have smoked the salmon first - postrockowe pitu pitu
Devendra Banhardt - Smokey Rolls Down Thunder Canyon - rośnie, za pół roku będzie moim ulubionym Banhardtem
Jolie Holland - Springtime can Kill You - country dla miłośników brzydkich kobiet i Francisa Sage
Sonic Youth - byli w wątku kombatanckim
The Budos Band - The Budos Band/The Budos Band II - TBBII - PŁYTA MIESIĄCA
The Heliocentrics - Out There - PŁYTA MIESIĄCA ex-equo - czyli co by było, gdyby Medeski Martin & Wood postanowili się zabrać za abstract h-h. Ogień z dupy by był, ot co.
Midaircondo - Demo 2004 - tak samo dobre jak Shopping for images. Ja chcę 2 płytę!
Lullatone - wszystko - czyli dziecinne dźwięki dla psychopatów.
8-14 panwziernik
Eglantine Gouzy - Boamaster - piosenka franzuska w stylu Bjork w depresji
Yuko Ikoma - Esquise - jednoosobowa ambientowa toychestra. Muzyka do zasnięcia.
Susumu Yokota – Love or Die - żapońskie ambienty.
Sharon Jones & The Dap-Kings - całośc - siostra syjamska Amy Winehouse. Trzeźwiejsza.
Antibalas Afrobeat Orchestra - Live - dwie godziny genialnego afrobeatu
Burnt Friedman - First Night Forever. ODKRYCIE MIESIĄCA - ficzuringi Barbary Panther
The Banjo Consorsium - Le Debut - kanadyjska folkotronica, Przemiłe
kidkanevil - Problems & Solutions - najebka turntablistyczna. Gościnnie Yarah Bravo. Można się spocić.
Day One - Probably Art - probably najlepsza podróbka Bran van 3000, jaką słyszałem
15 - 21 panwziernik
5'nizza - powtórki.
URBS - Toujours le même film - powtórki. Austriacka jazda na decki, miłe melodie i filmowe sample
Klaus Waldeck - Ballroom Stories - powtórki. Wygląda na to, że jak nic się nie zmieni, to chyba najlepsza downtempowa płyta roku
Cine Mad in Chaos - Coconutz In The Air. Brazylijskie Portishead. Fajne
The Stance Brothers - s/t - kolejna płyta z wymyśloną legendą, że znaleziona w latach 70. Kwasowe niu-jazzicho, very muczo gud.
Darkel - s/t. - Klawiszowiec Air leci solo, brzmiąc jak Kombi na ostrym tripie.
Dengue Fever - s/t. - był wonteg.
Talkdemonic - Beat Romantic. PŁYTA MIESIĄCA # 3. Cudowna jazdea na automaty perkusjne, pozytywki, glockspiel oraz miliard genialnych pomysłow na sekundę.
22 - 28 panwziernik
Kazumasa Hashimoto - Yupi - fortepian i perkusja. Wystarczy
Unrecognizable Now - In a Cave or a Coma - postroki z Hameryki. Jakby nie to, że głównie na ksylofonie, to tacy, jak wszyscy.
Opsvik & Jennings - Commuter Anthems - norweski basista i hamerykański elektronik graja kantry dla Eskimosów.
Tuxedomoon - Vapour Trails. ZASKOCZENIE MIESIĄCA - przesłuchałem cąła płytę Tuxedomoon (parę razy) i nie porzygałem się z nudów. Wielki sukces dydaktyczny Obłego.
The Quantic Soul Orchestra - Tropidelico. - yyyyyyyyy... Ja chcę z powrotem Alice Rusell.
The Root Source - s/t. Kwasowe niu dżezy, głownie na napierdalających hammondach.
Dan Deacon - Spiderman of the Rings - brejkkorowa najebka na melodyjkach z kreskówek. Bastard twin Otto von Shiracha
Marc Collin - Two for the Road, czyli gość z Nouvelle Vague próbuje być Barrym Adamsonem. Krzyżyk na drogę.
P:)