braineater
02.12.07, 13:22
Czemu znowu ja otwieram ten wątek?
Lecim:
Kazumasa Hashimoto - Yupi - Toyhestra vs pianista. Muczo dobre
Unrecognizable Now - In a Cave or a Coma - ambient na ksylofony, melodykę i smutnych ludzi z Portland
Opsvik & Jennings - Commuter Anthems - post-rockowe ambient country dla Eskimosów
Tuxedomoon - Vapour Trails - ić pan w chuj.
The Quantic soul Orchestra - Tropidelico - eeee
The Root Source - s/t - Yeeeeeees, więcej takich. Nu jazzowa rozpierdolka w klimatach Nostalgi 77, z przegiętym gościem na hammondach
Dan Deacon - Spiderman of the Rings - rzeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeź. Dużo rzezi. Chcę koncert
Marc Collin - Two for the road - hehehehehe, koszmar.
Tenacious D - s/t - WTF? Fajne, ale zupełnie nie wiem czemu
Mulatu Astatke - Ethiopiques - czarni ludzie, czarny jazz, czarno widzę
My Little Airport - Zoo is sad, people are cruel - przeboje dla pedofilów. Fajne.
Up, Bustle & Out - Istanbul's Secret - bywało lepiej. Pani na wokalu strasznie męczy na dłuższą metę.
Phoneheads mit Dusseldrof Philharmoniker Orchestra - drum'n'bassy symfoniczne. Cover Midnight Marouders miażdży
Daturah - s/t - hmmm, das is neu deutsche krautrock. Very schon.
Bexar Bexar - Tropism - Amerykanie udający latynosów udających Jana Jelinka. Nie udało się
Ghislain Poirier - No Ground Under - grime z Ninja Tune. Bezsęsó w sumie.
Hot 8 Brass Band - Rock with the Hot 8 - maskara na 8 czarnych z trąbkami - vice płyta miesiąca
Arts The Beat Doctor - Transitions - muczo piękne downtempo, Guru Jazmatazz 15 lat później i lepiej
Khoiba - Mellow Drama - czeskie Portishead. Buhahahaha
Burial - Untrue - ponoć płyta roku. Ekhm...
Odawas - Raven And The White Night - bitnicy wracają niosąc atomową zagładę. Depresja w pigule, niezłe.
Slowblow - Noi Albinoi - nie wszystko złoto, co ze Skandynawii. Nudaaaaaaaaa
Shugo Tokumaru - Night Piece - japoński toyhestrowiec kontra remixy Air. popierdolone tam i nazad, fajne
Alif Tree - French cuisine - ponoć rewolucja w downte3mpo. Nie wierzę w rewolucję.
Turzi - A - PŁYTA MIESIĄCA - francuski krautrok, masakra od pierwszej do ostatniej minuty, absolutne arcydzieło i co w ogóle tylko chcecie. Do posłuchania natychmiast.
aAron - Artificial Animals Riding On Neverland - franzuski pop na poziomie. Tragicznym.
Dead Texan - s/t -chcę więcej. A Stars of the Lid sa przeciez chujowe...
Messer Chups - Zombie Shopping - cudo, jak zwykle.
Kutiman - Kutiman - odkrycie miesiąca - żydowski afrobeat. Nózka sama chodzi.
Sunsay - s/t - Nowe wcielenie 5'nizzy. Dramat, nudne jak Red Hot Chili Peppers, wyprodukowane jak Illusion.
Saltillo - Ganglion - VICE-PŁYTA MIESIĄCA- klasyczne jazdy trip-hopowe + obłedny skrzypek/wiolonczelista uprawiający maxrichteryzm. Płyta na zawsze.
Kaminsky Experience Inc - Snapshot - i wszystkie ludzie tańczą.
Bomarr - Freedom From Frightened Air - abstract h-h z Anticonu. Jedna z lepszych płyt labelu jaką słyszałem w tym roku
P:)