Dodaj do ulubionych

Tom Waits 21.07.08r. Praga

04.07.08, 12:03
Witam, wybiera się ktoś na ten koncert z południa Polski. Może się zorganizuje
jakaś paczka?
Obserwuj wątek
    • jarek-1919 Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 14.07.08, 20:18
      Czesc. Ja sie wybieram na koncert do pragi. Nie mam biletu, ale
      mysle. ze jakos go tam kupie. Jaki masz pomysl na podroz do pragi?
      Pozdrawiam Jarek
    • irekmaru Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 14.07.08, 22:30
      Wybieram się z okolic Oświęcimia mam bilet na Tomasza i szukam paczki na wyjazd..
      • jarek-1919 Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 15.07.08, 22:48
        Chetnie sie z Toba wybiore. Jade z Katowic, ale mozemy sie spotkac
        np w Bielsku. Pozdrawiam jarek
        • irekmaru Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 19.07.08, 20:15
          hej to moje gg 4282363 .nie odwiedzałem troche tego forum ale jakbys jeszcze
          miał miejsce w samochodzie to chętnie sie dołożę do paliwka i sobie jeszcze po
          drodze o Tomaszu pogadamy.bedzie fajne.czekam na newsy.pozdrawiam
        • irekmaru Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 19.07.08, 23:40
          Mam nadzieję,że zdążymy się dogadać przed wyjazdem.Z tego co sie orientowałem
          jest w razie czego pociąg z Czechowic Dziedzic do Pragi o 8.40.na miejscu o
          14.00,więc mozna jeszcze pozwiedzać Pragę i jakieś piwo wypic
          czeskie...pozdrawiam czekam na info:)
        • irekmaru Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 20.07.08, 16:07
          Jarku-1919 będę poza netem do jutra rano,więc nie sprawdze mojego gg.zostawiam
          mój nr kom.jakbys jechał naprawdę z katowic przez bielsko to bardzo chętnie bym
          dołączył do ekipy.mój tel.696532497.Byłoby super pojechac większą
          paczką....(narazie pewnie zostaje mi pociąg z czechowic do pragi).pozdrawiam
    • neandertalski Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 15.07.08, 14:22
      cały czas się zastanawiałem czy się nie wybrać - jakby co to mogę
      nawet kogoś zabrać jakby było komu po drodze, bo jechałbym swoim
      samochodem, tylko szczerze mówiąc nie wiem czy to ma sens, jeżeli
      nie ma się jeszcze biletu...

      www.pragueout.cz/novinka/tom-waits-vstupenky-praha-9742
      bilety sprzedawano od maja i wygląda, że nie dość, ze zostały
      najdroższe (chyba) to jeszcze nie jest wcale pewne, że w ogóle są bo
      zainteresowanie koncertem okazało się delikatnie mówiąc, spore
      :(
      kurde chyba jednak go w tym życiu nie zobaczę...
      albo zapytam inaczej, ma ktoś może niepotrzebny bilet na koncert do
      odsprzedania?
      ;-)
      • neandertalski errata 15.07.08, 14:23
        to sązdaje się dwa koncerty nie jeden.
        21 i 22 lipca - cervenec to po czesku lipiec;)
      • irekmaru Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 15.07.08, 19:20
        ja chętnie bym się dołożył do paliwa,nie ma problemu.Bilet może da się jeszcze
        jakiś znaleźć u czeskiego konika....szukaj jakby co się jakoś skontaktujemy i
        mozemy jechać razem.pozdro
        • jarek-1919 Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 15.07.08, 22:23
          Ja tez chetnie sie doloze do paliwa. Troche pewnie trzeba bedzie
          zaplacic, ale bilety kupimy z pewnoscia od konikow! To bedzie super
          koncert , moze juz z ostatniej trasy! Trzeba jechac. Jarek
          • neandertalski jedno małe ale 16.07.08, 07:28
            zapomniałem napisać, że wyruszałbym z okolic Jeleniej Góry...
            • neandertalski drugie małe ale 16.07.08, 07:50
              w tym czeskim linku jest napisane, ze aby uchronić bilety na jego
              koncert przed spekulacją, będą one niejako "imienne", na koncert
              trzeba więc będzie wybrać się z dokumentem tożsamości i to
              wystawionym na kogoś kto będzie wpisany na bilecie. cytat:

              Vstupenky na koncert se budou vydávat s vytištěnýn jménem v
              maximálním počtu dvou lístků na jednu objednávku. Při vstupu na
              koncert se pak jejich držitel bude prokazovat občanským průkazem
              nebo pasem. Identifikace lidí bez průkazů včetně mladších fanoušků,
              kteří ještě občanský průkaz nevlastní není podle mluvčího pořádající
              agentury Charm music Jiřího Sedláka dořešena a bude se řešit
              individuálně.

              obawiam się, że kupienie biletu od konia może w tej sytuacji
              oznaczać nabicie w butelkę - kupisz bilet bezużyteczny, zapłacisz za
              niego i nie wejdziesz na koncert. myślę, ze ten pomysł jest pomysłem
              zwiększonego ryzyka...
              przy czym, żeby było dziwniej, to nie czesi wymyślili ale ekipa
              samego Toma Waitsa:

              Podobné obstrukce ale nejsou výmyslem české agentury, ale nápadem
              zprostředkující agentury Toma Waitse. „ Podobná opatření zavádíme v
              souladu s Waitsovým dlouhodobým přáním zpřístupnit jeho koncerty
              fanouškům a zabránit spekulacím s lístky,“ uvádí agentura. Při
              americkém turné, kde se nepoužívají občanské průkazy, se
              návštěvníci koncertu dokonce prokazují kreditkou, kterou zaplatili
              lístek. Vedle rozhořčených reakcí najdete na diskuzním fóru
              oficiálních Waitsových stránek i pozitivní ohlasy fanoušků, kteří se
              dříve na jeho koncerty nedostali.

              czyli w stanach ludzie wchodząc na koncert muszą się wylegitymować
              kartą kredytową którą za bilet płacili w kasie, w Pradze z kolei
              trzeba będzie mieć dowód albo paszport.
              lubię Toma Waitsa, jego płyty to soundtrack mojej młodości, ale przy
              tego typu "zabezpieczeniach" nie wiem czy jednak trochę nie
              wymiękam, nie wiem już sam czy skórka jest jeszcze warta wyprawki.
              tym bardziej, ze dzięki działalności jego agentów może się okazać,
              ze ludzie zostaną nabici w butelkę przez samych siebie, bo nie
              wiedząc o tym, że bilety od koni sa bezużyteczne, kupując je będą
              mogli co najwyżej postać sobie pod "kongresową", nie wiem czy stać
              mnie na takie ryzyko...
              • jarek-1919 Re: drugie małe ale 16.07.08, 08:53
                Wszystko to prawda, na Ticketmaster na niektore koncerty bilety byly
                sprzedawane w formie aukcji!!!!!!!
                Trudno cos wymysle. Jarek
                • neandertalski powodzenia! 16.07.08, 12:43
                  i daj znać jak wyszło, bo w sumie jestem ciekaw.
                  pozostały jeszcze legalne bilety do kupienia za prawie 3000 koron,
                  po przeliczeniu daje to jednak 450 zł - czyli blisko 150 EUR. no cóż
                  szczerze mówiąc wydaje mi się to dosyć drogo...
                  • jarek-1919 Re: powodzenia! 16.07.08, 17:10
                    Wlasnie kupilem bilet na ticketpro.cz!!!!!!!!!
                    Jade!!!!!!!
                    • putton Re: powodzenia! 17.07.08, 09:01
                      Witam, nie bylo mnie parę a tu w koncu jakiś ruch, ja planowałem podróż
                      pociągiem, ale jak będe mógł się z kims przybrać to czemu nie. Kontakt
                      wkoniecz@yahoo.com
                    • neandertalski Re: powodzenia! 21.07.08, 07:39
                      jarek-1919 napisał:

                      > Wlasnie kupilem bilet na ticketpro.cz!!!!!!!!!
                      > Jade!!!!!!!

                      ja jednak też jadę :-)
                      w sobotę kupiłem bilet, tylko koniec końców bilet na wtorek 22.07,
                      nie na poniedziałek - będziemy sobie więc mogli tu jakby co
                      opowiedzieć o obydwu koncertach w Pradze ;-)
    • neandertalski Tom Waits 22.07.08r. Praga 24.07.08, 13:12
      jakby kogo interesowało to moge nawinąć o wczorajszym koncercie...
      zaczeło się z przebojami, znaczy pierwszy raz w życiu kupowałem
      bilet przez internet kilka dni przed koncertem i w pewnym momencie w
      związku z przedziwnymi okolicznościami przyrody jakie występują
      podczas płacenia kartą kredytową - już sam nie wiedziałem czy nie
      kupiłem tych biletów więcej niż jeden, przy czym również wykluczyc
      nie mogłem sytuacji, że nie kupiłem żadnego. Na miejscu w Pradze
      okazało się w pierwszej chwili, ze nie kupiłem żadnego – po
      wyjaśnieniach okazało się, ze kupiłem dwa :-) ale to już opowieść na
      zupełnie inny wątek, w każdym razem ostrzegam każdego kto kupuje
      bilety na koncert przez Internet aby dokładnie pilnował i nie
      pomylił numeru transakcji, numer transakcji to rzecz święta! że nie
      wspomnę o zamieszaniu z biletem imiennym - trzy razy musiałem się
      legitymować dokumentem tożsamości przy wejściu.
      No więc aby nie przedłużać – nabyłem jeden bilet i znalazłem się w
      środku. Tu przed wejściem na selę sklepik z koszulkami, plakatami
      jakąś broszurką, ceny średnie, koszulki dziwne. Hm mam wrażenie, ze
      Tom Waits jako natchnienie do wzorków na te koszulki wykorzystał
      doświadczenie w obserwacji swoich wydzielin żołądkowych. Miałem
      mocno mieszane odczucia zastanawiając się nad nabyciem jednej z
      nich, kurde do dupy tak na pierwszy rzut oka, żadnego Toma Waitsa z
      flaszką czy innym fortepianem, o tym że to koszulka firmowana jego
      nazwiskiem donosił jedynie drobny druczek na plecach, póki co
      postanowiłem uzależnic decyzję nabycia pamiątki od koncertu do
      którego po przygodach z biletami zaczynałem już podchodzić z pewnym
      dystansem. No ale dajmy mu szansę. Wszedłem na salę usiadłem – do
      godziny W pozostał kwadrans. Jadąc na koncert cały czas
      zastanawiałem się czy będzie jakiś suport, okazało się, ze był i to
      jak dla mnie zupełnie niespodziewany – zespół pod nazwą „PRAWIE
      GODZINA OPÓŹNIENIA”. Myślałem że szlag mnie trafi bo jednak koncerty
      koncertami a metro metrem – ostatnie koło północy. W końcu jednak
      tuż przed godziną 21:00 Pan Tom Waits wraz ze swoją orkiestrą
      symfoniczną łaskawie pojawił się na scenie – w tym momencie ja z
      kolei byłem już przekonany, że tej koszulki po koncercie nie nabędę,
      no ale dajmy mu szansę…
      pierwsze wrażenie? Powinien jednak coś zrobić z głosem, im starszy
      tym gorszy, charczy jak już całkiem jak zarzynana świnia, mógłby
      śpiewać ballady w kapeli deathowej gdyby takowe miewały ballady,
      poza tym tupanie w podest wysypany mąką też daje efekt, taki - no
      delikatnie mówiąc – sobie. Poza tym światła wsiowe, brzmienie
      chujowe i w dodatku nie znam tych utworów – zatrzymałem się swego
      czasu na Waitsie mniej więcej w okolicy płyty „Bone Machine”, więc
      mam prawo ich nie znać ale jego nie tłumaczy przecież to, ze lubię
      płyty które znam;) Tak więc pierwsze kawałki odstrzelone zostały
      przeze mnie bezlitośnie, bardziej do wyobraźni przemawia mi ciągle
      ta godzina opóźnienia, baa nawet zaczyna mi się przypominać cena
      biletu, pocieszam się, ze jakbym zapłacił za dwa bilety to byłoby
      gorzej, jednak ponieważ za jeden z tych dwu pieniądze mi zwrócono –
      jest lepiej niż by mogło być.
      No i wtedy zagrali kawałek w którym zabrzmiała marimba – mam słabość
      do tego brzmienia, tytułu nie znam ale pierwszy raz w czasie tego
      koncertu mnie ruszyło, trafiło tam gdzie trzeba, zaryzykuję
      stwierdzenie, ze prawie mi stanął – zaczęło być dobrze, krew zaczeła
      mi krążyć tam gdzie trzeba i tak jak trzeba, a może to tylko wapno
      mi w końcu żółć wypaliła i zator się odkorkował? Nie wiem, w każdym
      razie oni grają a ja już sobie przypomniałem o co w tym wszystkim
      chodzi, to jest to… kończy kawałek a ja pierwszy raz tego wieczoru
      clap in moje hands. I wtedy wziął facet gitarę i pojechał „cold cold
      ground” – od tego momentu było już tylko lepiej…. Nagle i brzmienie
      zabrzmiało i światła zaświeciły jak trzeba i jego głos nagle jakby z
      gulgotu się wynurzył – choć trudno pozbyć się wrażenia, że gdy
      cedził ten swój trel przez megafon do mikrofonu to był wyraźniejszy
      niż bez niego, no ale może czasami taki filtr mu jest potrzebny? Nie
      wiem zaczęło w każdym razie być fajnie… Zaczęły się też kawałki przy
      samym pianinku i fisharmonia…. Nawet dansingową wersję „hang down
      you head” byłem mu w stanie wybaczyć. Światło i dźwięk zgrały się z
      postaciami na scenie, kompletny odjazd gdy zakłada melonik oklejony
      lusterkami i obracając się niczym mirror ball rozsiewa po ciemnej
      sali zajączki – super. Kulminacją jak dla mnie jest „dirt in the
      ground” skąpany cały w fioletowej poświacie, zresztą to przedostatni
      kawałek – następnym kończy dzieło, razem z publicznością klaszczącą
      do rytmu – i to wcale nie na raz! I jest naprawdę niesamowicie.
      Zakończyli w najlepszym momencie.
      Teraz wiadomo trzeba klaskać i będą bisy – ale tu już powraca
      niepokój, bo nie można nie patrzeć na zegarek, „prażaki” – niech ich
      jożin z bażin zeżere, mogą sobie siedzieć i słuchać, ja mam niestety
      świadomość, że jak nie wyjdę z sali koło dwudziestej trzeciej to się
      moja kareta zamieni w kupę gówna i będą kłopoty, tak więc nie ma że
      boli… wytrzymuję pierwszy kawałek „16 Shells from a Thirty-Ought-
      Six”, przy drugim zaczynam się kierować do wyjścia, a przy bisach
      jest naprawdę sympatycznie – ja mam jednak świadomośc, że musze
      dotrzeć na parking pod Praga bo jutro rano idę do roboty… no więc
      idę siku przed drogą i w przelocie jeszcze tylko szybko zakupuję….
      koszulkę ;)
      Podsumowując:
      Tom Waits – mimo upływu lat ma swój styl, nie można mu tego odmówić,
      na koncercie jest sobą, takim jakim go sobie zawsze wyobrażałem, nie
      wiem jakim jest człowiekiem poza sceną – na scenie jest w każdym
      razie Tomem Waitsem. Choć muzycznie to chyba jednak wolę jego płyty
      studyjne. Przy całej do niego sympatii – nie jest on chyba jednak
      wykonawcą koncertowym, takie miałem wrażenie kiedyś oglądając na
      wideło „The Big Time” – takie też wrażenie miałem teraz…
      Zespół – czyli cytując:
      baskytarista Larry Taylor
      kytarista Omar Torrez
      klávesista Patrick Warren
      bubeník Casey Waits
      saxofon, harmoniku a kytaru Vincent Henry
      zespół całkiem sprawny, choć szczerze mówiąc jakoś wyjątkowo jednak
      nie oczarował. Najsprawniejszym wydawał się Vincent Henry, facet
      potrafił nawet na dwóch saxofonach równocześnie zagrać robiąc za
      całą sekcję dętą;) nazwiska jednak tak ogólnie mi osobiście nie
      mówiły wiele, porównywałem ze składami na płytach i wyszło mi, że w
      większości to inne grajki. Choć na ostatnich płytach zaczął się
      pojawiać coraz częściej Casey Waits – ciekawe na ile poradzi sobie w
      życiu, póki co jest „synem Toma Waitsa” nie wiem na ile będzie mu
      taki rodzinny interes odpowiadać w przyszłości? Miało jednak w sobie
      coś wyjątkowego, móc zobaczyć ojca i syna razem na scenie…
      Publiczność… - kurde w środku koncertu prawie się wzruszyłem gdy
      razem z całą salą mogłem zaśpiewać refren „innocent when you dream”
      a on nam tylko akompaniował… cóż mogę więcej powiedzieć
      Kto nie był niech żałuje… Ja żałuję najbardziej, ze koncert spóźnił
      się prawie o godzinę i przez to musiałem na bisach iść precz.
      Pozostał mi niedosyt, tak więc jeżeli jeszcze kiedyś zagra w okolicy
      będę musiał się wybrać i dosycić;)
      • carmody Re: Tom Waits 22.07.08r. Praga 24.07.08, 14:38
        dzięki! dzięki Tobie 3 razy szybciej skręciłem sznur na którym się
        zaraz powieszę...
        • jazzfoxy Re: Tom Waits 22.07.08r. Praga 25.07.08, 12:00
          ależ Ci zazdroszczę tego koncertu... mogłabym czekać i pół nocy na
          jego spóźnienie.
      • 111piotrek111 Re: Tom Waits 22.07.08r. Praga 26.07.08, 03:47
        Padły tutaj złe słowa, oj złe... Nie może być mowy, w przypadku Waitsa, o
        jakichkolwiek minusach jego koncertów!! Naturalne to jest, że wychodzi o 21 tak
        samo było w Mediolanie i Barcelonie, wszyscy to wiedzieli. Tom to
        najgenialniejszy muzyk koncertowy jakiego znam, jego aranżacje specjalnie na
        dany koncert są po prostu zniewalające. Połączenie Rain Dogs i Russian Dance to
        było coś, coś genialnego. Brak słów do opisania niesamowitości tego koncertu.
        Kiedy wkroczył na scenę i rozbrzmiały pierwsze nutki Lucindy myślałem ze się tam
        popłaczę! Przy Make it rain, że się posikam, a przy Cementary Polka, że się
        zabiję :) Bicie w podłogę z mąką to jego styl!! raz stoi w piaskownicy a raz w
        mące! to jest TOM WAITS! Absolutnie zero negatywów, niech każdy palnie sobie w
        łeb kto nie był, może jedynie o jakieś 10-20 utworów za mało... Trans trwałbym
        nieco dłużej, bo właśnie w taki trans wpadła prawdziwa publika, trans waitsowy.

        Byłem na koncercie Tom Waitsa, uścisnąłem mu grabę, w krótkiej wymianie zdań z
        publiką (ze mną:D) nazwał mnie brother-in-low, nic tylko zakończyć żywot tym
        pięknym akcentem... a nieobecni niech użalają się nad swoim losem, bo jest nad czym.
        • neandertalski Re: Tom Waits 22.07.08r. Praga 28.07.08, 09:42
          no cóż skoro wszyscy "to" wiedzieli - to może ja po prostu nie
          jestem wszyscy?
          pozwolę sobie też pozostać przy swoim zdaniu, które mówi, że
          naturalne to jest, że artysta wychodzi na scenę o godzinie 20:00,
          jeżeli koncert zapowiadany wszem i wobec był na godzinę 20:00 -
          nawet jeżeli jesteśmy tylko w Pradze - a w takim Mediolanie czy
          samej Barcelonie wychodził o godzinie 21:00.
          nie potrafię podchodzić do artystów na klęczkach, uważam bowiem, że
          jest z nimi trochę jak z bogiem w wierszu Rilkego:
          "Co zrobisz, gdy ja umrę, Panie? [...] Jam twe rzemiosło, twe
          ubranie..."
          ja cenię sobie Toma Waitsa, ale od wielbienia jestem daleki, może za
          stary już po prostu na to jestem? nie wiem, w każdym razie mam duży
          sentyment do niego i to nie tylko do tych płyt od czasów trylogii
          Franka, również tych wcześniejszych, zanim zrobił się "awangardowy"
          i lubię te jego pierwsze płyty, choć nie mam wątpliwości, że są
          miejscami nawet bardzo pretensjonalne.
          należałoby też oddzielać wg mnie koncerty Toma Waitsa od muzyki Toma
          Waitsa, wydaje mi się zresztą, że on sam mógł się swego czasu nad tą
          swoją osobowością koncertową zadumać jeżeli po serii
          koncertowej "Big Time" z 1987 roku, przez blisko 12 lat nie wyruszał
          w trasę. jak na artystę koncertowego to musisz przyznać dosyć
          dziwne? poza tym te specjalne aranżacje koncertowe o których mówisz,
          wg mnie wynikają jedynie z tego, ze wcale nie jest tak łatwo zagrać
          jego kawałki tak jak na płycie - nawet dla niego. ja szczerze móiąc
          dlatego właśnie - muzycznie - cenię go sobie bardziej w studiu niż
          na koncercie. takie płyty jak "rain dogs" sa po prostu nie do
          zagrania na koncercie, tyle smaczków, drobnych dźwięków, wkrętek w
          pozornym bałaganie, to naprawdę coś co trudno uzyskać na koncercie
          rządzącym się jednak swoimi prawami koncertowymi, już pomijając
          zupełnie to, ze sam Tom Waits też jest raczej wokalistą oryginalnym
          niż genialnym i studio go doszlifowuje, tak aby często bardzo
          subtelne balansowanie na granicy pozornego bałaganu, nie przeszło w
          bałagan rzeczywisty.
          w jednym się tylko zgodze, ze było o dobrych 10 - 20 numerów za
          mało. w chwili kiedy kończył rundę zasadniczą - kończyć było po
          prostu zbrodnią, też mi się wydawało, ze koncert był za krótki, choć
          do bisów doszedł po dwóch godzinach grania... niedosyt mam cały czas.

          P.S.y
          cementary polka? byłes na koncercie w poniedziałek czy we wtorek?
    • nienietoperz Re: Tom Waits 21.07.08r. Praga 29.07.08, 13:52
      Dla nas żuczków biednych, które w Pradze (ani w Barcelonie czy Mediolanie) nie
      były dzisiaj jest szansa posłuchać TW z Atlanty tutaj:
      www.npr.org/music/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka