joasiczka
20.06.04, 14:17
Sokrates przed rozpoczęciem jakiejkolwiek dyskusji domagał się zawżdy jasnego
sprecyzowania jej przedmiotu. Postępując jego wzorem, jakoż chcąc przygotować
grunt pod rozmowę na łaciate tematy, postanowiłam opowiedzieć historię,
niedługą, niekrótką, lecz w sam raz, wyjaśniającą pochodzenie krów.
Pewnego słonecznego dnia, a było w przeszłości tak odległej, iż zasnuta już
kurzami niepamięci nigdy zapewne nie zostanie przywrócona, na naszą planetę
opadła zepsuta rakieta, zawierająca w swym wnętrzu przybyszów z odległej
galaktyki. Były to dwa czerwonookie krowusy-olbrzymy o lśniącej sierści
błękitnej niby odmęty najczystszego z jezior. Przerażone obcością okolicy,
zostawiwszy w tyle nieużyteczną pozostałość po środku lokomocji będącym
przyczyną ich nieszczęścia, ruszyły, by wybadać teren.
-Cokolwiek nietypowe miejsce-rzekł jeden.-Te zielone druty wystające z
podłoża to chyba odpowiednik naszej pięknej, fioletowej trawy!
-Do wszystkiego się można przyzwyczaić-odparł drugi.-A my zostaniemy do tego
zmuszeni, jeżeli nie znajdziemy sposobu powrotu w rodzinne pielesze.
Ujrzawszy na horyzoncie jakąś chatę pokrytą strzechą, krowusy skierowały ku
niej swe kroki. Dotarłszy na podwórko zatrzymały się i rozejrzały. Jeden z
nich ruszył przodem i nagle potknął się o wielki pojemnik napełniony białą
farbą. Cała jego zawartość oblała tułów nieszczęśnika, tak, iż stał się nie
do poznania. Towarzysz, chcąc mu pomóc, również umoczył się w farbie. Oba
krowusy przypominały śnieżne bałwanki o filuternych kształtach i w takim
stanie zobaczył ich właściciel chaty.
-Jam jest potężny mag Hilkenwonord! Kto śmie zakłócać mój odwieczny spokój?
Ponieważ wtargnęliście tu bez mego pozwolenia, przeto już nigdy stąd nie
wyjdziecie! Kara wasza, choć najokrutniejsza z możliwych, nigdy nie złagodzi
mej nieukojonej wściekłości! Odtąd staniecie się niemowami, a wasze pyski
nigdy nie wydadzą dźwięki innego niż niezrozumiałe „muuuuuuuu!” Dotychczas
cieszące się nieskrępowaną wolnością od dziś będziecie we władaniu ludzi, dla
których wszelką pracę wykonywać musicie! Aby zaś trudy tej roboty nie
zniszczyły zanadto waszej sierści, dorobię każdemu po kilka czarnych łat, na
których brudu nie znać. I wreszcie: dotąd cieszące się szlachetnym mianem
krowusów, teraz dźwigać swą hańbę po wsze czasy będziecie jako KROWY!
Tak to nie z własnej winy zostały ukarane przez bezwzględnego maga
nieszczęsne krowusy.
Czy to prawda? Nie wiadomo... Rozmaite słuchy chodzą po świecie... Możecie
tylko wierzyć lub nie. Ja sama tego nie sprawdziłam, miodu i wina z nimi nie
piłam, ale właściwością legend jest to, że tkwi w nich ziarno prawdy...