Dodaj do ulubionych

decyzja...

07.04.11, 15:08
I nie wiem co robić, taka decyzja mnie przerasta, jestem za mała i zbyt niedojrzała, zeby podjąć wyzwanie na całe życie, w jedną lub w drugą stronę. Chciałabym, zeby to było racjonalne, przemyslane, ale nie będzie jednoznaczne nigdy. Nie wiem, czy mam inne wyjście. Jestem na początkowych latach studiów, chłopak pracuje za granicą, moi rodzice daleko ode mnie. Sama sobie z dzieckiem tutaj nie poradze ciagnac studia jednoczesnie, na zaoczne ich nie zamienie,bo nie ma takiej mozliwosci. Z chlopakiem mieszkac nie bede, bo i tak on całe dnie bylby w pracy, wiec niewiele by mi pomogl, a ja bym o studiach mogła zapomniec. to juz pewnie z 8 tydzien, a ja miałam kilka spotkań ze znajomymi w ostatnim czasie, było piwo, drinki, wódka. Nie mówiąc o laborkach z chemii, gdzie pełno odczynników, a ja nie zbyt mocno sie nimi przejmowałam. No i nigdy sie zdrowo nie odzywiałam, nie jem miesa. Moje menu to w sumie tylko ser zółty z chlebem i keczup, bo na wiecej mi sie nigdy nie chciało. Może rodzice by mi pomogli, moze pieniadze by tez sie znalazły. Ale studia, plany na przyszlosc. Nie mam z kim o tym porozmawiac. Chlopak mówi, ze nie jestesmy gotowi i ze za rok, za dwa, ale nie teraz. A ja nie umiem podejmowac decyzji...
Obserwuj wątek
    • incognito.x Re: decyzja... 07.04.11, 16:42

      Chcesz podjąć racjonalną decyzję? Owszem, to jest możliwe. Przeczytaj choć jeden wątek dziewczyn, które usunęły - każda miała "swoje" powody, ale po okazało się, że ŻADEN nie był istotny wobec tego, co przeżywały po aborcji. Wiele z nich dałoby wszystko, żeby być w Twojej sytuacji i nie popełnić błędu aborcji. Ty jeszcze masz szanse. I to są przesłanki do racjonalnej decyzji. Nie bój się jej podjąć. Trzymam za Ciebie kciuki.
    • zagubiona082 Re: decyzja... 07.04.11, 19:00
      jedna i druga decyzja wymaga dużo odwagi tyle,że jeśli zdecydujesz się urodzić to każdy uśmiech dziecka,każda chwila spędzona razem z nim bedzie nagrodą...pewnie nie będzie lekko ale da się.wszystko się da,skoro rodzice pomogą przynajmniej finansowo to możesz pomyśleć o niani a w akademiku wychowało się już nie jedno dziecko...jesteś młoda po co zaczynać dorosłe życie z takim piętnem...życzę podjęcia słusznej decyzjismile
      • 0oo.oo0 Re: decyzja... 07.04.11, 19:17
        A jak będzie źle, jak sobie nie poradzę? Nie łatwiej zacząć od nowa, po kolei. Wziąć ślub bez patrzenia na ciązę lub bez dziecka biegnącego za panna młodą. I zacząć wszystko jeszcze raz, planujac, przygotowując się. Czy to nie będzie to samo, tylko odłożone w czasie i lepsze?
        Bo nikt mi nie da gwarancji, ze te moje odczynniki, zła dieta i alkohol nie spowodowały jakiś strasznych zmian na tak wczesnym etapie.
        • mama.rozy Re: decyzja... 07.04.11, 19:46
          nikt nigdy niczego nie moze byc pewien.tak po prostu.planowanie życia chyba jeszcze nikomu się nie udało.może byc tak,że to dziecko stanie się Twoim całym światem,że pokochasz je tak bardzo,że nie będziesz w stanie wyobrazic sobie życia bez niego.moze byc tak,że do końca życie będziesz się zastanawiac,co by było gdyby...
          a co do dojrzałości do posiadania dziecka/dzieci.podejmując współżycie powinniście byc świadomi mozliwości poczęcia.najzwyczajniej w świecie.jedyną 100%metodą na brak poczęcia jest brak seksu.teraz jakby nie ma już o czym rozmawiac,tylko właśnie wykazac się dojrzałością...
          chłopak nie dojrzał do poważnych decyzji,ale to go nie przekreśla jako ojca.
          ale mam pytanie-rozmawialiście już o ślubie,o wspólnym życiu?jestes pewna,że dokonując aborcji będziecie w stanie życ razem?poczytaj posty dziewczyn,które zaryzykowały.naprawdę,często uczucia lądują w koszu razem z dzieckiem.nawet,jak już byli po slubie,mieli inne dzieci.
          co do trybu życia-nawet planując ciążę z dużym wyprzedzeniem nie można byc pewnym,że dziecko będzie zdrowe.są sprawy,na które mamy niewielki wpływ.zacznij dbac o siebie,nie musisz jeśc mięsa-tylko znajdź odpowiednią dietę,najlepiej to skonsultowac z fachowcem.
          no i jeszcze inna opcja-bolesna,ale czasem jako jedyna-adopcja.może o tym porozmawiasz z chłopakiem?
        • incognito.x Re: decyzja... 07.04.11, 19:51

          Raczej nie spowodowały. Weż pod uwagę, że żadna kobieta nie wie o ciąży od pierwszego dnia i nie zaczyna jeść marchewki i jogurtów nazajutrz po poczęciu.
          Co do zaczynania jeszcze raz - to dziecko JEST. Nawet jeśli fizycznie się go pozbędziesz, nic już nie będzie takie jak przedtem. Coś takiego jak zaczęcie od nowa nie istnieje. Istnieje natomiast Twoje dziecko. Na pewno może być Ci ciężko, ale jak usuniesz, będzie Ci nieporównywalnie ciężej. To, że coś ta w życiu się porobiło "nie po kolei" nie ma z perspektywy lat żadnego znaczenia, czy ślub przez ciążę, czy panna młoda z dzieckiem. To naprawdę nie jest ważne. Ważne jest tylko to, czy pozwolisz swojemu dziecku żyć, reszta ułoży się sama, zobaczysz. Pozdrawiam Cię.
          • hakin1983 Re: decyzja... 07.04.11, 21:06
            Gdzie studiujesz? Jestem z Poznania jezeli tutaj moge Ci pomoc. Z chcecia zaopiekuje sie malenstwem jak bedziesz na uczelni pomoge doradze. Nie przekreslaj swojego szczescia chociaz napewno teraz wydaje Ci sie ze ciaza je przekreslila. Nieprawda wszystko da sie pogodzic dom studia dziecko napewno znajdzie sie ktos kto pomoze przy dziecku. Ja jestem ciagle sama z trojka najmlodsze ma 4 miesiace najstarsze prawie 7 lat. Mozna wszystko ogarnac ale wyzutow sumienia juz nie.
            Pozdrawiam
        • nowako-wa Re: decyzja... 07.04.11, 21:23
          Nikt Ci nigdy nie da żadnych gwarancji, życie jest bardzo kruche- dziś żyjesz jutro może Cię nie być lub możesz byc kaleką ...i Twoje plany ?
          Najciekawsze scenariusze pisze życie- decyzja jest trudna i odpowiedzialna, ale to dziecko już jest- to że go usuniesz nigdy nie wymaże go z Twojego życia...
          A jak się okaże ,że skończysz te studia, wyjdziesz wzorcowo za mąż i ...nie da Ci to wymarzonego szczęścia i spokoju ?
          Moja przyjaciółka czekała z dzieckiem do 30-tki , kiedy magister wisiał na ścianie, objechała pół świata , zarobi ła na dom..okazało się że są problemy z zajściem- 6 lat starań , nadziei , stresu , bólu...adoptowała i wiesz - nigdy z tego magistra nie zrobiła użytku- tak bardzo zrozumiała jakim darem jest macierzyństwo ,że wolała być kurą domoą i wychowywać cudze dziecko, być matką- nie rozumiesz że dla kobiety nie ma nic ważniejszego i piękniejszego- młodość łudzi nas i zwodzi ,że świat, kariera, pieniądze dadzą nam szczęście i samospełnienie...
          Ja mam dwóch dorosłych synów i roczną córeczkę ...po aborcjach przeszłam przez piekło- dziś dzięki tej małej istocie żyję i życie mnie cieszy, pomimo wszystkich trudów...
          I jeszcze jeden dam Ci przykład- syn wpadł z dziewczyną - Ona przed maturą , załamana, też piła, paliła i prowadziła...hmmm rozwiązły tryb życia- w tym czasie synowi odwiesili wyrok- a Ona przez 9 miesiecy dojrzewała do bycia matką - dziś maluch ma 2 miesiące, mama pomaga jej zajmować się dzieckiem, Ona kończy szkołę i czeka na syna- On pracuje w zakłazie i mają duże szanse na normalne życie pomimo iż tyle rzeczy " nieplanowanych"
          Przemyśl to bardzo dokładnie i nie ulegaj panice, pozdrawiam.
        • misia27.0 Re: decyzja... 08.04.11, 11:06
          kochana ja zaczynałam studia miałam synka 18 m-cy poszłam na studia niedługo potem okazało się ze znowu ciąża...myslam ze nie dam rady ze tylko pozbycie się problemu w postaci nieplanowanej ciąży jest rozwiązaniem....tez pisałam tu na forum tez wydawało mi sie ze nie dam rady ze zbyt ciężko przecież studia są tak ważne...ale dziewczyny mnie podtrzymały na duchu pamiętam jak nati mi pisała CHCIEC TO MOC...wtedy wydawano się LATWO POWIEDZIEC TRUDNIEJ ZROBIC....ale czułam ze nie dam rady przechodzić przez piętno aborcji....dziś mam już prawie 2 letnia córeczkę która jest tak radosna i śliczna i wtedy gdy jest mi ciężko patrze na nią i synka bawiących się razem...wszystko inne przestaje mieć znaczenie....a studia kurcze dasz rade jak nic...profesorowie nawet zwalniali mnie z zajęć (zaocznie wiec do późnego wieczora) gdy brzuszek był duży okrągły..później po urodzeniu przeszlam na indywidulany tok nauki przez pewien czas..wiadomo bylo ciezko bo noce zarwane ale szlam do przodu...juz wkrotce licencjat dzieci prawie odchowane...wiadomo ze ciezko...ale holera jestem SZCZESLIWA CHOC ZMECZONA...a do slubu tez szlismy niosac malego w siedzonku Romer dla dzieci (mial 5 m-cy i byl na CYCU) msza polaczona z chrztem malego.... ZDJECIA NIEPOWTARZALNE gdy tanczymy wszyscy w trojke...powodzenia
    • abor.cja Re: decyzja... 08.04.11, 13:43
      Ok studia, plany na życie. Ale weż pod uwagę taki scenariusz. Usuwasz. I jak dalej sobie wyobrażasz?, że szczęśliwa wrócisz do swojego życia, ono już nigdy nie będzie tako samo. Ono już sie podzieliło na to do momentu zajścia i to po nim. A uwierz mi aborcja, to straszne przeżycie dla kobiety, zostaje ból i pustka. Jak chcesz to przeczytaj mój wątek życie po aborcji, Bo moja historia zbiega się z Twoją w dwóch aspektach. Urodziłam tuż po maturze a teraz usunęłam swoje trzecie dziecko. Ja na Twoim miejscu urodziłabym i cieszyła sie macieżyństwem. Mnie udało się ukończyć studia licencjackie, zrobić podyplomówkę a teraz chciałabym pójść na magisterkę. To wszystko jest możliwe, wystarczy chcieć. Za 10 lat pomyślisz boże moja córcia lub synuś ma 9 lat a pomyśleć , że mogło jej czy jego nie być i wtedy aż Ci serduszko ściśnie. Pozdrawiam i powodzenia.
      • abor.cja Re: decyzja... 08.04.11, 13:59
        No właśnie przeczytałam co napisała incognito. Ja czytając Twój wpis czuję zazdrość bo Ja już usunęłam, już nie mam wyboru. Dokładnie twój skarb będzie Ci wynagradzał te trudne momenty, a gdy usuniesz to będziesz cierpieć. Będziesz musiała mieć niezwykle silną psychike aby zacząć od nowa po aborcji. A głosu wyrzutów sumienia nie da się uciszyć. Trzymaj sie cieplutko.
        • 0oo.oo0 Re: decyzja... 08.04.11, 17:05
          Właśnie sie tego boje, boje, ze bede załować, ze potem nie bedzie wcale lepszy czas na to. Ze tyle innych kobiet dało rade, to dlaczego ja bym miała nie dac. Ale gdyby mój chlopak miał podjąć decyzje, to dziecka by nie było. Więc podejmujac decyzje, ze ono będzie, nie dość, ze wywracam swoje zycie, to jego też, bo on mnie nie zostawi. Ale jest przerażony i czuje, ze nieszczesliwy. A ja mam takie wahania co 10 minut. Juz mysle, ze dam rady, ze jestem silna, ze rodzice mi pomogą, ze skoncze te studia. Ale z drugiej strony sobie mysle, ze moge nie robic nikomu tych wszystkich problemów, ze tylko ja bede cierpieć, a inni nawet nie musza wiedziec. A tak to wciagam rodziców, rodzeństwo, chłopaka i pewnie duzo innych osob.
          • incognito.x Re: decyzja... 08.04.11, 21:12

            Piszesz, że Cię nie zostawi. To bardzo dużo jak na początek. On też może być zszokowany i przestraszony. Daj mu trochę czasu, żeby się oswoił. Ale jeśli już wiesz, że Cię nie zostawi to już coś, na czym można budować przyszłe i wspólne życie. Jesteś w lepszej sytuacji niż niejedna tu pisząca, naprawdę.
            To nie jest tak, że tylko Ty będziesz cierpieć. Jeśli to zrobisz, skąd wiesz, czy chłopak kiedyś Ci tego nie wypomni, czy Wasz związek przetrwa? Zawsze w innych swoich dzieciach będziesz szukała tego - to się odbije także na nich. Badania pokazują, że aborcja, nawet ukrywana, jest tak naprawdę raną całej rodziny. A Twoi rodzice? Pozbyłabyś się ich wnuka. Poza tym skąd wiesz, że uda Ci się to utrzymać w tajemnicy? Czasem syndrom poaborcyjny jest tak straszny i silny, że się nie da. Zrozum mnie dobrze - ja broń Boże nie chcę Cię straszyć. Chcę Cię tylko przestrzec przed dużo poważniejszym problemem i większym cierpieniem. Trzymaj się!
            • 0oo.oo0 Re: decyzja... 09.04.11, 00:23
              no to sie Wam udało smile Dzidzia zostaje. Dzisiaj powiedziałam rodzicom, zeby zamknać sobie możliwość zmiany decyzji i tych ciagłych wahań. Wczoraj wieczorem byłam juz zdecydowana i nawet umówiona na termin. Ale jak tak poczytałam, co piszecie i pomyslałam, ze faktycznie nie jest tak źle, to dzisiaj powiedziałam chłopakowi, ze zmieniam decyzje. Powiedzial, ze to nie najrozsadniej, ale damy sobie rade. A teraz pod koniec rozmowy powiedział mi, ze czuje sie szczesliwy i ze damy rade i ze zrobi tak, zeby lepiej sie nie dało. Rodzice mi jakoś też pomogę. Teraz najwazniejsze to szybko znaleźć lekarza, zaczac jesc te wszystkie niedobre zdrowe rzeczy, no i uczyc sie, duzo uczyc, zeby te studia przezyc bez dziekanki.
              Musze teraz poszukac innego forum, na którym mi ktoś co jakiś czas napisze, ze dam sobie rade i skoncze studia z dzieckiem tez.
              Trzymajcie się i dziękuję za promyk nadziei.
              • zagubiona082 Re: decyzja... 09.04.11, 09:26
                brawosmile..dasz radę na pewno,gratuluję i trzymam kciuki
                • hakin1983 Re: decyzja... 09.04.11, 10:11
                  Supersmile
                  • mama.rozy Re: decyzja... 09.04.11, 14:09
                    dobra wiadomoścsmile
                    zawsze możesz pisac tutaj,ale polecam też to forum
                    forum.gazeta.pl/forum/f,548,Dobry_porod.html
                    ja w dwóch ciążach studiowałam,drugi trymestr to był po prostu rajsmilewszystko szło jak z płatka,umysł świeży i lotny jak nigdywink
                    powodzenia!
                    • 0oo.oo0 Re: decyzja... 09.04.11, 15:15
                      No mam nadzieję, ze nie bede sie źle czuła, bo egzaminy w czerwcu same sie nie zaliczą, a mój kierunek jest bardzo ciężki. Ale jak mama mi powiedziała, ze wymiotowała przez trzy miesiace, a u mnie juz drugi będzie i nie czuję sie jakoś źle, tylko trochę słabo czasami, no i chce mi sie spac. A jakie badania warto zrobic? Bo jednak nadal sie boje wpływu alkoholu i odczynników chemicznych. Nie zebym ostro imprezowała, ale przy spotkaniu ze znajomymi co jakiś czas piwo wypiłam.
                      • mama.rozy Re: decyzja... 09.04.11, 15:35
                        a z jakiego miasta jesteś(możesz podac rejon),chodzi mi o to,że warto byłoby pójśc do dobrego ginekologa,a my mamy kilku sprawdzonych(większośc z nas za tym forum ma dzieci).
                        z takich zwykłych zrób badanie moczu,morfologię,cytologię,ciśnienie krwi,poziom cukru.jesteś młoda,to duży plus,jeśli chodzi o zdrowie.
                        spac się chcesmilei to bardzosmileniektórym to potem zostajewink
                        organizm przeważnie sam sobie reguluje potrzeby,jak mozesz,śpij kiedy Ci się chce,a przynajmniej nie zarywaj nocek.pierwszy trymestr to nieustanna huśtawka nastrojów,zachcianek,humoru.czasem aż samej z sobą trudno wytrzymac...
                        drugi trymestr powinien byc łatwiejszy,przeważnie wtedy kobieta pięknieje,ma ładną cerę,włosy,świetne samopoczucie.
                        trzeci to juz z górki,chociaż wtedy jest ciężej ze względu na większy brzuch,szybszą męczliwośc.ale o tym sobie mozesz poczytacsmile
                        możesz podejśc do wykładowcy od tych odczynników i powiadomic go o ciąży,żeby sie niepotrzebnie narażac,albo odpowiednio zabezpieczyc.
                        pozdrawiam
                        Dorota
                        • 0oo.oo0 Re: decyzja... 09.04.11, 17:36
                          Ginekolog to mi najbardziej odpowiadałby we wrocławiu, bo tam bede do czerwca.
                          I sie zmartwiłam mocno, bo miałam mocne włosy i paznokcie, a teraz mi zaczeły wypadac i cera sie popsuła, ale licze, ze to minie jednak. Na krew i mocz juz masz skierowanie od lekarza ogolnego, bo byłam wczesniej ze wzgledu na to, ze było mi słabo. No i sie też trochę martwie, bo jak na razie to schudłam ze 2 kg, zamiast przytyć.
                          • twoj_aniol_stroz Re: decyzja... 09.04.11, 19:52
                            Wyluzuj! Przestań się zamartwiać! Ja do siódmego miesiąca ciąży chudłam (w sumie 15 kg), lekarz rwał włosy z głowy, a ja urodziłam 5 kg dzieciaka smile Faktem jest, że miałam z czego schudnąć, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że w pierwszym trymestrze raczej się chudnie niż tyje smile
                            Nie nakręcaj się niepotrzebnie, idź spać jak masz ochotę, zjedz coś obrzydliwie zdrowego, żeby mieć dobre samopoczucie, że brzdąc otrzymał witaminki i zagrzeb się w koc przy tej pogodzie smile To najbardziej dziecinie pomoże a i Tobie też dobrze zrobi smile
                          • iktoto Re: decyzja... 10.04.11, 14:18
                            doczytałam, że dziecko zostaje z Tobą. super.
                            schudnięciem nie przejmuj sie. ja też schudłam a przez całą ciążę przytyłam 6 kg. przynajmniej nie miałam co zrzucać. łykaj witaminki, jakieś zdrowe warzywka.
                            na jakim kierunku studiujesz?
                            • 0oo.oo0 Re: decyzja... 10.04.11, 20:48
                              biotechnologia
    • iktoto Re: decyzja... 10.04.11, 14:15
      witaj
      przypominasz mi siebie sprzed wielu lat. studiowałam, też miałam laborki z chemii. nie dałam rady powiedzieć rodzicom, wybrałam aborcję. facet nie chciał słyszeć o dziecku, chciał pozbyć się problemu, zresztą po aborcji olał mnie, stwierdził, że po czymś takim nie będziemy szczęśliwi. tak jakbyśmy kiedykolwiek byli, uuuu. moje menu to były zupki chinskie itp, normalka na studiach.
      aborcja to rozwiązanie na małą chwilkę, niekiedy na kilka lat, bo my ludzie potrafimy świetnie wypierać trudne doświadczenia, jednak wyparte dają o sobie znać!!
      to ze wypiłaś piwko, jedłaś keczap.... nie oznacza, ze dziecko będzie chore. teraz zaczęło się rozwijać więc masz szansę dokarmić siebie i Je smile.
      wiele dziewczyn ma dzieci studiując, niekoniecznie zawalają studia. w akademiku jest wiele cioć smile
      nie zamykaj sie z problemem w sobie, otwórz się i porozmawiaj w realu z rodziną. od tego jest rodzina aby pomogła.
      chłopak Twój? nie spodizewaj się, że nagle dojrzeje, mężczyzna miewa refleksje później, to kobieta nosi dizecko pod sercem i jest z nim od początku związana, facet stoi z boku i dopiero musi sobie zapracować na tę bliskość. dlatego ty masz dylemat z chłopak prawie nie widzi problemu i chce pozbyć się ciężaru.
      plany poprzestawiaj. czy zawsze musi być taka właśnie kolejność?

      monika
      • mama.rozy ginekolog 10.04.11, 15:12
        spróbuje wejśc na forum regionalne Wrocławia,może ktos Ci doradzi
        jest też forum o szpitalach
        forum.gazeta.pl/forum/f,588,Szpitale.html
        i takie
        forum.gazeta.pl/forum/f,586,W_oczekiwaniu.html
        pochodź ,poczytaj
        powodzeniasmile
        • 0oo.oo0 Re: ginekolog 10.04.11, 20:47
          No własnie cały weekend czytam, gdzie warto isć. Spróbuje jutro u mnie w przychodni, bo z tego co pamietam, to lekarz był całkiem miły i badanie wszystkie robił od razu, ale sie długo czeka, wiec jak mi poda kosmiczny termin, to pójde prywatnie, a potem juz na kase sie łatwo dostać.
          No, a chłopak sie zmobilizował, moge nawet powiedziec, ze chyba troche cieszyć, snuje plany i mysli, jak to najlepiej poukładać, rodzice tez strasznie chca pomoc. I mówią, ze moje zadanie to skońćzyc te studia, a z dzieckiem sobie wszyscy damy rade.
          I może nie tak miało być, nie ma ślubu, nie wiem, czy będzie, bo o tym nie rozmawialiśmy, zreszta to mogłby prawnie mi pomieszać, bo chłopak ma austriackie ubezpieczenie, jako ze tam pracuje, wiec musimy sie dokładnie dowiedziec, jak to by wygladało.
          Ale czuje sie już spokojna i w sumie szczęsliwa. I nie moge sie doczekac wizyty u lekarza i ogladania dzidziusia. A tak mało brakowało, zeby zamiast radości czuc teraz smutek i żal do siebie. Jednak szczescie wcale mnie nie opusciło smile
    • 0oo.oo0 :) 17.05.11, 19:18
      I była dzisiaj na usg. Już 12 tydzień. Przez godzinę mogłam sobie patrzeć na szalejącą dzidzie w moim brzuszku i jak na razie wygląda, ze wszystko jest dobrze. Trochę za malutka, żeby stwierdzic prawidłowość wszystkich narządów, ale te najważniejsze rzeczy się udało obejrzeć już. No i ja się dobrze i szczesliwie czuję, na niczym się nie mogę skupić, tylko ciągle patrze na zdjecia z usg. Bo nawet brzuch mi rosnąć nie zaczał, wiec bez nich trudniej mi sobie realność tego małego człowieczka we mnie wyobrazić.
      Na uczelni załatwiłam już indywidualny tok nauczania, teraz kwestia dogadania się z prowadzącymi, jakiś plan jak to wszystko zorganizować już mam.
      Chłopak i rodzice już też się oswoili z tą sytuacją i czuję ich przebłyski radości.
      Jestem tak mocno, mocno szczęsliwa, że nie da sie tego opisać. Dziękuję, że pomogłyście podjąc mi słuszną decyzję smile
      • mama.rozy Re: :) 17.05.11, 21:59
        poczekaj na pierwsze ruchysmile
        to dopiero będzie jazdawink
        miłego ciążowania...
    • margaretka248 Re: decyzja... 20.05.11, 23:20
      nie wiem z jakiej miejscowości pochodzisz?, ale możesz szukać pomocy w Domach samotnej Matki z dzieckiem- oni pomogą w opiecę nad dzieckiem, ułatwią ci naukę na studiach. możesz poszukać takiego domu u sióstr zakonnych. Takich instytucji jest bardzo wiele. Jeżeli chłopak zmusza cię do aborcji jest zwykłym tchórzem, traktuje cię przedmiotowo, i nie łudź się, że cię kocha, bo che wyrządzić krzywdę zarówno tobie jak i waszemu dziecku.
      Wiadomo, stało się i wpadliście, ale napewno zdawaliście sobie sprawę przed wspólżyciem, że może dojść do niechcianego poczęcia. Dlatego na przyszłość trzeba byś troszkę odpowiedzialnym za siebie i drugiego człowieka, któremu się nawet "przypadkowo" życie. Nie można we współżyciu szukać przyjemności, trzeba zdawać sprawę z konsekwencji nieodpowiedzialneych decyzji. JAk dziecko się pojawiło to kariera powinna poczekać.
      Nie usówaj dziecka, bo będziesz żałowa do końca swoich dni tą decyzję. Chłopak, który chce mieć za dwa lata dzieci, może się ich już nie doczekać labo wypominać ci, że zabiłś dziecko- już po fakcie. Różnie ludzie reagują.
      Głowa do góry, będize dobrze. Pokochasz swoje dizecko jak tylko go żywe ocziwiście zobaczysz....zyczę ci powodzenia podejmowania właściwych deczji.
      Pozdrawiam
    • 0oo.oo0 Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 13:49
      Chciałam się pochwalić, ze 1 grudnia o 20.55 urodziła się Joasia. Waga 3420 g i 55 cm. Od poniedziałku jesteśmy w domu, już nauczyliśmy się karmienia i dalej się poznajemy. Jest takim małym aniołkiem, głównie śpi i je (odpukać, zeby się nie zmieniło). Jak na razie wydaje mi sie, że będe miała dużo czasu na naukę przy niej. Noc prawie cała przespana, z dwoma pobudkami na karmienie. Tatuś jest nią zachwycony, tak samo jak dziadkowie, ciocia i wujek.
      Dzięki dziewczyny, bo po części śpi sobie teraz w łózeczku właśnie dzięki Wamsmile
      • madzia1708 super :) buziak w piętkę dla Asieńki :) 08.12.11, 13:58
        a Ty jak się czujesz?
        jak się takie coś czyta, człowiek wie, że to Forum jest potrzebne smile
      • twoj_aniol_stroz Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 13:59
        I chwała Panu!
        A dla Was Dziewczyny gratulacje i uściski smile Chowajcie się teraz w spokoju i pamiętaj, że forumowe ciotki też mają dzieci i co za tym idzie doświadczenie, więc jak będzie jakieś pytanie to śmiało pytaj big_grin
        • aniulka8503 Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 14:23
          Gratulacje smile
          Aż normalnie się popłakałam z radości smile
          Życzę spokojnej Joasi, chociaż to tylko na początku zwykle jest spokojnie...później już mniej smile
          Oby maluszek się dobrze rozwijał smile
          • mama.rozy Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 17:13
            powodzenia w matkowaniusmile
            i jakby co,to pisz.bo bywa pod górkęwink
            • bellagnos Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 17:27
              Gratulacje smile
              • panna_z_nikad Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 17:50
                Baaardzo sie ciesze!!!!! Moje gratulacje!!!!
      • nati1011 Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 18:58
        gratulacje, NIech sie dobrze chowa. A ty zapomnij o pierwszych rozterkach smile Będziesz wspaniałą mamą.
        • nowako-wa Re: Joasia już jest ze mną:) 08.12.11, 20:10
          Ja też bardzo, bardzo się cieszę smile
          Zaglądaj tu czasem, bo sama widzisz jak bardzo kobieta potrzebuje wsparcia i mądrych rad kiedy przytrafia się niechciana ciąża....
      • lidka1988 Re: Joasia już jest ze mną:) 09.12.11, 00:25
        Gratuluję!!!! Jakie to szczęście kiedy można przeczytać tak zakończoną historię. Z całego serduszka życzę wytrwałości i siłysmile Choć ja już wiem, że jesteś wspaniałą matką! I naprawdę gratuluję też odwagi, której wielu z nas zabrakło...Pozdrawiam ciepło.
        • lilia-wodna Re: Joasia już jest ze mną:) 09.12.11, 02:23
          Gratuluję i bardzo się cieszę smile
          A moja czerwcowa córeczka pozdrawia malutką Joasię - swoją rówieśnicę smile
          Jeśli potrzebowałabyś jakichś porad - pisz śmiało!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka